All language subtitles for War.and.Peace.2016.s01e04.WEBDLRip.NewStudio.TV

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Chyba mam przyjemność z hrabią Bezuchowem?

Jest pan masonem?

Sic transit gloria mundi!

Kocham cię bardziej niż kogokolwiek.

To mi wystarczy.

Ale nie mogę ci niczego obiecać.

Ojcze, potrzebuję pieniędzy.

- Ile? - 43 tysiące.

Co?

Nataszo, to książę Andrzej Bołkoński.

Mogę zatańczyć

z pani córką Natalią?

Oczywiście.

Idź do niej. Nie daj jej odejść! Oświadcz się jej.

Tak zrobię.

WOJNA I POKÓJ Tłumaczenie: joy77

Dlaczego nie przyjeżdża?

Minęły trzy tygodnie.

Mówił, że przyjedzie?

Nie...

ale kocha mnie, jestem pewna.

Wyznał to?

Nie słowami.

Ale jak mógłby tak na mnie patrzeć

i mnie nie kochać?

A ty?

Kochasz go?

Tak. Kocham go,

odkąd ujrzałam go poraz pierwszy w Otradnoje.

To nie tak jak z Borysem czy kimkolwiek. To...

Tak głębokie, że mnie przeraża.

Musi to więc być prawdziwa miłość, prawda?

Zapewne musi, skarbie.

To dlaczego nie przyjeżdża?

Nie wiem.

Jeśli to ma się stać, to się stanie.

Nic nie poradzimy.

Idź spać. Zobaczymy, co przyniesie poranek.

- Nie mogę, mamo. - Dość rozmów.

Spać.

Po pierwsze, to małżeństwo nie współgra z rodzinnym

bogactwem i pozycją.

Rostowowie to dobra rodzina.

Może i tak, ale wiesz, że mógłbyś

sięgnąć wyżej w tej dziedzinie.

Po drugie, nie jesteś już młody

i podupadłeś na zdrowiu.

Nie wróciłeś do siebie po ranie

odniesionej pod Austerlitz.

Mówisz, że jesteś w niej zakochany.

Bardzo głęboko.

Triumf nadziei nad doświadczeniem. Dobrze.

Zrobisz coś dla mnie?

Wyjedź za granicę na rok, lecz się,

znajdź nauczyciela dla Nikoluszki,

i jeśli po roku

twoja namiętność do tej dziewczyny wciąż będzie nieodparta,

ożeń się z nią.

Możesz to zrobić?

Aby mnie zadowolić?

Mamo!

- Natasza. - Mamo!

- To on! - Co?

To on. Co ja zrobię?

Książę Andrzej Bołkoński.

Książę, to zaszczyt

pana gościć.

Dawno pana nie widzieliśmy.

Hrabino, mogę prosić o zgodę

na prywatną rozmowę z pani córką?

Oczywiście.

Chodź ze mną.

Pokochałem cię od pierwszego wejrzenia.

Mogę mieć nadzieję...

że i ty mnie kochasz?

Tak! Kocham cię.

Muszę ci powiedzieć,

że mój ojciec postawił jeden warunek -

żebyśmy wzięli ślub za rok.

Muszę coś załatwić w Szwajcarii.

Nie może być inaczej.

Wiem, że rok to długo,

ale da ci możliwość sprawdzenia twojej miłości.

Nasze zaręczyny pozostaną tajemnicą.

Uważam się za związanego, ale ty nie powinnaś.

Będziesz mogła zmienić zdanie.

Tak długo...

Nie... Zrobię to.

Zaczekam.

Jeszcze raz dziękuję.

Żegnajcie.

Niech to, zgubiliśmy go!

Znajdźcie go! Znajdźcie wilka!

Dalej!

Dobrze jeździsz.

Dziękuję, uwielbiam to.

Ale nie było cię na końcu.

Nie.

Był wielki.

Tak.

Cieszę się, że nie widziałam końca.

O co chodzi z tymi oświadczynami?

Jestem zaręczona i bardzo szczęśliwa.

To cudowny mężczyzna.

Tak? Raz go spotkałem.

Wydał mi się zimną rybą.

Mylisz się! On jest...

Odczuwa wszystko głęboko.

Kocha cię?

Tak, oczywiście!

To dlaczego wyjechał na rok?

Dlaczego nie ogłosicie zaręczyn?

Jakby wstydził się naszej rodziny!

Nie rozumiesz,

i nie mam już ochoty o tym z tobą rozmawiać!

Jak chcesz.

Zima 1810 r. Pół roku później

Nikoleńka, musisz wiedzieć,

że mamy poważne problemy finansowe.

Jako kobieta twoja siostra nie ma praw do majątku księcia Andrzeja.

A czegokolwiek próbuje twój ojciec się nie udaje.

Ma tak szczodrą naturę,

że wszyscy go wykorzystują.

A ty, synku...

Ta cała sprawa z grą w karty i Dołochowem

była ciosem dla rodziny.

Wiem, mamo, i żałuję.

Wiem. Na pewno więc ucieszysz się,

że możesz wszystko naprawić.

Jak?

Pamiętasz Julię Karaginę?

Kiedyś się bawiliście.

Tak...

Wyrosła z niej piękna kobieta.

Teraz gdy jej bracia

nie żyją...

odziedziczy wielką fortunę.

Żądasz, żebym poświęcił swój honor

i uczucia dla pieniędzy?

Oczywiście, że nie!

Źle mnie zrozumiałeś. Chcemy twego szczęścia.

Ale możesz być szczęśliwy z Julią Karaginą.

Może uda ci się w niej zakochać,

nie ma w niej nic odpychającego!

Mamo, nie mogę rozkazywać sercu!

Rozumiem, rzecz jasna,

i żałuję, że muszę o to prosić...

ale jesteśmy w trudnym położeniu,

a jedynie ty możesz nam pomóc.

Pomyślę o tym.

Tyle mogę obiecać.

Takie problemy same się rozwiązują.

Nie smuć się.

Wkrótce święta!

Więcej wydatków!

Tego nam trzeba.

Zapomnijmy o kłopotach i zobaczmy prawdziwą Rosję.

Wujek Michaił żyje jak dawniej,

wszyscy razem!

Witajcie!

- Wujek Michaił! - Jesteśmy zaszczyceni!

- Dzień dobry! - Hrabina Natasza, kuzynka Sonia!

Petia, jak urosłeś!

Wejdźcie do środka!

Siadajcie, rozgośćcie się!

Dziękuję!

Anisja, są goście!

Nie martwcie się. Widzieliśmy jak jedziecie.

- Spójrz! - Cudownie!

Witajcie - siadajcie, jedzcie, pijcie...

- Pyszne! - Jaka uczta!

Cieszę się, że jesteście.

Nie wiedziałam, że wujek jest żonaty!

Bo nie jest.

Skąd wie co robić?

Ma to we krwi.

Wyglądał jak zwykły człowiek,

jak oficer, ale to był on!

Powinna skłonić go do rozmowy,

ale wystraszyła się i próbowała uciec,

a on ją chwycił!

Tu nie musicie się nim przejmować.

Ale możecie sobie powróżyć..

Jeśli pójdziecie nocą do stodoły.

Co trzeba zrobić?

Stać i słuchać...

Jeśli usłyszysz pukanie, to źle,

ale jeśli przesypujące się ziarno,

to dobrze.

Wątpię, żeby któreś z was tam poszło.

Ja pójdę.

Nie boję się.

Pokażesz mi drogę?

Tak, proszę za mną.

To tamta stodoła.

Niech pani się nie odwraca.

Soniu.

Mikołaj.

Zimno ci?

Ani trochę.

Tasza?

Nie, jest idealnie.

Moglibyśmy tak żyć, na wsi.

Chciałbym!

Naprawdę?

Oczywiście, że kocham Andrzeja.

Tęsknię za nim,

ale jednocześnie...

Patrzcie! Kometa!

Mówią, że oznacza wielką zmianę.

Czasami chciałbym, żeby nic się nie zmieniło...

Bylibyśmy ty i ja i Sonia.

Pozostalibyśmy dziećmi.

To niemożliwe.

Dziś tak.

Matko, ojcze...

Chcę wam coś powiedzieć

przed powrotem do regimentu.

Muszę wyznać...

że jestem zakochany w Sonii...

i chcę, żebyśmy się pobrali.

Wiem, że nie tego oczekiwaliście,

ale nie mogę zaprzeczyć swoim uczuciom

i chcę, żeby i Sonia to usłyszała.

Kocham ją.

Nigdy nie kochałem nikogo innego i nie ożenię się z nikim innym.

To wszystko. Przykro mi.

To wbrew życzeniu twoich rodziców.

Jesteś dorosły,

i możesz się ożenić z kim zechcesz,

ale nie damy ci błogosławieństwa!

Proszę, nie kłóćmy się o to...

Ilia! Porozmawiaj z nim.

Synku, gdyby nie te okoliczności,

nie wyobrażalibyśmy sobie lepszej partii niż Sonia.

To kochana dziewczyna i bardzo ją lubimy...

Jakie okoliczności?

Dobrze je znasz!

Nasze sprawy rodzinne są w nieładzie

i oczekiwaliśmy, że pomożesz je uporządkować!

Twoje zachowanie jak dotąd miało odwrotny skutek, o czym dobrze wiesz.

Poza tym Sonia to twoja kuzynka.

Jak mogłeś pozwolić jej nakłonić się...

Moje uczucia są szczere

i nie mogę cofnąć słowa.

Lepiej więc wiedz, że nigdy nie uznam

tej intrygantki za moją córkę!

Intrygantki?!

Mamo, jak możesz używać takich słów

wobec dziewczyny, która zawsze kochała cię jak córka?!

To nie wina Sonii!

Nie masz dla niej żadnych uczuć?

Nie mam ci nic więcej do powiedzenia!

Mamo...!

Pójdę za nią.

Nie, ja pójdę, wszystko wyjaśnię.

Wszystko będzie dobrze, na pewno.

Niewdzięcznica!

Po tym co dla niej zrobiliśmy!

Wiesz, że nie jest niewdzięczna.

To nie jej wina.

Nie wiedziała, że Mikołaj coś powie.

Nigdy niczego od niego nie oczekiwała.

A teraz syn mnie nienawidzi!

Nieprawda!

Chce twojego błogosławieństwa.

Skłonię go,

żeby obiecał, że nie zrobi niczego potajemnie.

Wróci do regimentu i kto wie,

może to ochłodzi jego uczucia.

Nagle tyle wiesz o miłości.

Nie pozwól mu odjechać z urazą w sercu.

Bo kto wie co się stanie.

Cokolwiek zrobię czy powiem

nie robi różnicy.

Nasza rodzina jest zrujnowana!

Tylko mnie to obchodzi.

Mamo.

Dbaj o siebie, Petia.

- Kocham cię! - Ja ciebie też.

Dbaj o siebie.

Dobrze, papo.

Tak jest!

Śpieszcie się!

To też nasz dom?

To nasz moskiewski dom.

Dziwnie pachnie.

Trzeba go tylko przewietrzyć.

Myślę, że twój dziadek

zmieni dekoracje na pogodniejsze kolory.

Na pewno nie! Tak jest dobrze.

Zjemy o 18.00.

Idę do gabinetu i niech nikt mi nie przeszkadza.

Mam dużo pracy, ważnej politycznej pracy,

której kobiety ani dzieci nie są w stanie pojąć!

Wybacz, mademoiselle Bourienne.

Drogi książę, rozumiem...

Naprawdę?

Słodka istoto!

Kiedy mówię o głupocie kobiet,

mówię o niej, nie o tobie.

Doprawdy!

Co?

Jak możesz wykorzystywać jego słabość?

Podlizujesz się mu!

Robisz głupca z niego, siebie i ze mnie!

Myślisz, że książę Andrzej

przyjedzie do Moskwy nim tam dojedziemy?

Powiedział coś pewnego?

Nie, nic pewnego.

Nie nastawiaj się.

Przyjedzie, kiedy będzie mógł.

Co się stało?

Andrzej jednak nie przyjeżdża!

Pisze, że rana się otworzyła

i lekarze nalegają, żeby odpoczywał i ją wyleczył.

Przesyła wam wyrazy szacunku,

mnie wyrazy miłości i żalu i tym podobne.

Dlaczego nie może się tu leczyć?

Musi respektować zalecenia lekarza.

Długa podróż mogłaby mu zaszkodzić.

Głowa do góry,

jestem pewien, że niedługo go zobaczysz.

Chcę teraz!

Bo zapomnę jak wygląda!

To córka.

Dlatego tu jesteśmy. Nie jest piękna.

Pomyśl o nagrodzie. Zachowuj się jak najlepiej.

- Książę Bołkoński. - Madam.

To zaszczyt gościć tu w pana imieniny, winszuję.

Przedstawiam mego syna, Borysa.

Jestem zaszczycony, Ekscelencjo.

Witam.

Rostopczyn!

To hrabia Rostopczyn, mamo! Gubernator Moskwy!

Porozmawiaj z księżniczką!

Księżniczko Mario.

Borys Drubecki.

Miło mi w końcu panią poznać.

Mogę spytać,

jak podoba się pani Moskwa?

Mało widziałam.

Może więc pozwoli mi pani

pokazać pani najpiękniejsze miejsca?

Chyba zna pani mojego przyjaciela, Bezuchowa?

Bonaparte zachowuje się w Europie jak pirat na schwytanym statku.

A jego ambicja nie ma granic!

Znów wybuchnie wojna!

Nie. Nasz car ma na tyle mądrości i odwagi, żeby trzymać go w szachu.

Mówię wam -

nasze wojny z Francją nie odniosą sukcesu,

póki wtrącamy się w Europie.

Zadbajmy o bezpieczne i silne granice,

a nie będziemy musieli bać się Bonapartego.

Niech zapuści się do Rosji, a odeślemy go do domu

z podwiniętym ogonem!

Dobrze powiedziane, książę!

Mogę usiąść przy tobie?

Tak, liczyłam na to.

Jak ci się podobał ten młody człowiek?

Kto?

Borys Drubecki.

Chciał ci się przypodobać.

Chyba tak.

Rozważysz wyjście za niego?

Czasami myślę, że wyszłabym za kogokolwiek, byleby uciec...

Myślę, że nie chce być okrutny.

Wiem, zapomnij, co powiedziałam.

Powiesz mi, hrabio,

jaka naprawdę jest Natasza Rostowa?

Po prostu...

Andrzej wiele ryzykuje sprzeciwiając się ojcu.

Jest tego warta?

Jak mogę odpowiedzieć na takie pytanie?

Ja sam...

uważam, że nie ma drugiej jak ona.

Jest czarująca.

Nie wiem.

Według mnie jest warta wszystkiego.

Wszystkiego.

Robiłem, co mogłem, ale to było bez sensu.

Ledwie zauważała, że tam jestem.

Coś musi być z nią nie tak.

Może jest upośledzona.

Zawsze pozostaje Julie Karagina.

Lubi mnie i jest tak bogata jak tamta.

Ma innych zalotników.

Umiem sobie z nią poradzić.

Lubi romantyczną poezję, wszystko co melancholijne,

płaczące wierzby i tym podobne.

I dużo wzdychania.

Wydaje jej się, że miała tragiczne życie.

Bóg jeden wie dlaczego.

Zatem masz odpowiedź.

Rzecz w tym, czy zniosę małżeństwo z nią?

Jaka smutna mina.

Widać, że cierpisz...

jak i ja.

Tak.

Ty i ja, Julie,

czasem myślę,

że jesteśmy zbyt wrażliwi dla tego okrutnego świata.

Ślepe, nieczułe masy...

Ale tobie dobrze się układa.

Gram w ich grę, bo muszę.

Ale w sercu...

Bardzo podoba mi się rysunek i wiersz,

który włożyłeś mi do albumu.

"O wiejskie drzewa, wasz cień skrywa moje cierpienie...

O pochmurne niebo, czy ujrzę jutro światła promienie?"

Wierzę, że ujrzysz!

- Nie ma z tobą syna? - Borysa?

Nie, ostatnio cały czas spędza z Julie Karaginą.

Nie słyszeliście!

Przyjęła go, pobiorą się!

Cudowne nowiny!

Twoj dawny wielbiciel, Natasza.

Nie dokuczaj mi, tato, byliśmy dziećmi.

Bardzo się cieszę, Anno Michajłowna.

Tak, dobrze mu się wiedzie,

ale kto bardziej na to zasługuje?

Zawsze był dobrym chłopcem.

To prawda!

A twój narzeczony wkrótce przyjedzie?

Tak...

Taka długa rozłąka musi ci doskwierać.

Jego ojciec to trudny człowiek

i z każdym dniem jest gorzej.

Gościliśmy tam jakiś czas temu...

Ma zdecydowane opinie.

Ojej...

Ale księżniczka Maria jest...

łagodna i miła.

Szwagierka może zaleźć za skórę,

ale ta nie skrzywdziłaby muchy.

Na twoim miejscu odwiedziłabym ich jutro z ojcem.

Jak sądzisz, papo?

Chyba powinniśmy...

Trochę boję się księcia.

Nie tak dawno okropnie zmył mi głowę

za niepowodzenie z milicją.

Już o tym zapomniał, Ilia!

To dobry pomysł.

Kiedy książę Andrzej wróci,

będziesz już znała jego ojca i siostrę.

Tak sądzę.

Zatem ustalone.

Zechce pan poczekać?

Niech mnie, to dziwne.

Może ktoś jest chory?

Co?! Nie chcę ich w swoim domu!

Nie zapraszałem ich!

- Sama ich przyjmij! - Papo!

Lepiej chodźmy...

Hrabio Rostow, przykro mi, że musiał pan czekać.

Książę jest niedysponowany, ale przyjmie was księżniczka Maria.

Jestem jej towarzyszką.

Proszę tędy.

Księżniczko, przyprowadziłem mojego...

słowika.

Przykro mi, że ojciec nie może was przyjąć.

Może innym razem.

Macie teraz szansę się poznać.

Jak podoba się pani Moskwa, hrabino Rostowa?

Dobrze, dziękuję.

Dorastałam tu. To mój dom.

Oczywiście!

To my jesteśmy wiejskimi myszami.

Muszę wyznać, że uwielbiam sklepy i teatry.

Ale księżniczki nie pociągają

przyjemności miasta, prawda?

Nie.

Jak miło!

Musicie mieć sobie tyle do powiedzenia!

Może zostawimy je same?

Rostow! Nie wiedziałem!

Bóg mi świadkiem, nie wiedziałem!

To młoda hrabina?

Widzisz, nic nie wiedziałem. Musisz mi wybaczyć.

Bóg mi świadkiem. Nie wiedziałem!

Nikt mi nie powiedział!

Miłego dnia.

Nataszo, powinniśmy iść. To niewłaściwy moment.

Musi księżniczka nas odwiedzić.

Miło było poznać, mademoiselle.

Zaczekaj!

Kochana Nataszo...

Proszę, wiedz, że ja...

cieszę się, że brat znalazł szczęście...

To nie pora, by o tym rozmawiać.

Do widzenia.

Było strasznie!

Byłam dla niej okropna!

Ale była taka zimna i sztywna! A stary książę...

Nie lubią mnie.

Nie chcą mnie w swojej rodzinie.

Gdyby tylko Andrzej przyjechał!

Trzy i sześć...

Dzień dobry, hrabio!

Dzień dobry.

Borys właśnie mi mówił, że bardzo chce

poznać tajemnice wolnomularzy.

Załatwiłbyś mu to?

Naprawdę?

Jesteś szczerze zainteresowany?

Oczywiście.

To pomogłoby jego karierze, prawda, Pierre?

Nie taki jest cel masonerii!

Żeby zostać masonem, musisz złożyć ślub, że się oczyścisz

i odasz się budowaniu lepszego świata -

musisz żyć dla bliźnich.

Tak, oczywiście! Jak najbardziej!

Pomożesz mu, Pierre?

Pierre ma wysokie stanowisko w masonerii -

może być już wielkim mistrzem!

Helene! O tych sprawach nie można mówić poza domem.

Wciąż zapominam!

Pomożesz mu?

Poważnie o tym myślisz?

Tak poważnie jak można.

Co zrobiłeś z dobrymi rzeczami,

które otrzymałeś?

Musisz się oczyścić.

Słuchaj sumienia.

Patrz na siebie.

Sic transit gloria mundi!

Zadaj sobie pytanie,

czy jesteś z siebie zadowolony?

Ze swojego życia?

Nie chcemy iść, Natalio.

Nonsens!

To mały atak.

Idźcie do opery, bawcie się dobrze!

A potem mi opowiecie.

Oderwiesz się od wszystkiego.

Nie chcę iść.

Nie chcę nikogo widzieć.

Pozwól mi zostać i dotrzymać ci towarzystwa.

Nie potrzebuję. Muszę tylko odpocząć.

Chodź i ucałuj mnie.

Teraz idźcie.

Idźcie!

Następnym razem bardziej się postaraj...

Nie zrzędzę, ale byłoby miło,

gdybyś bardziej się postarał...

Wstąpiłem tylko, aby powiedzieć, jak miło

widzieć pana z powrotem w Moskwie.

To miło z twej strony.

Patrzcie! Czy to nie Dołochow?

Dlaczego ubrał się jak Pers?

A tak, był na Kaukazie,

a potem został ministrem jakiegoś księcia w Persji,

i zabił tam brata szacha.

To Anatol Kuragin, brat hrabiny.

Bardzo atrakcyjny, czyż nie?

A oto sama hrabina.

Piękna kobieta, prawda?

Tak piękna jak wszyscy mówią.

Hrabio Rostow,

musi pan przedstawić mnie swym uroczym córkom.

Oczywiście, to Natasza,

a to moja siostrzenica, Sonia.

Miło mi.

Mój mąż często o pani mówi.

Chciałabym lepiej panią poznać.

Hrabio, czy pana córka może z nami usiąść?

Na pewno z rozkoszą to uczyni.

Idź, Nataszo, będziemy niedaleko.

Usiądź przy mnie.

Nie ty, Bilibin, zmykaj.

- Merci, bien. - De rien.

Śliczna sukienka.

Chciałabym wciąż móc takie nosić.

Nie mam z kim rozmawiać o strojach.

Przyjdziesz i mi doradzisz?

Doradzić?

Nie śmiałabym!

Możesz więc przyjść i mówić o czym zechcesz.

Możemy razem przymierzać stroje, co o tym myślisz?

Bardzo chętnie.

Zostaniemy przyjaciółkami.

Teraz gdy cię poznałam, już cię nie wypuszczę.

Mój brat Anatol.

Jesteśmy.

To bardzo miłe, prawda?

Tak..

- Mówi pan o operze? - Nie tylko.

Wiesz...

O wszystkim.

Tak.

Jesteś prześliczna.

- Nie może pan tak mówić! - Dlaczego?

To prawda.

Wychowano mnie, bym zawsze mówił prawdę.

Posłuchaj...

Jutro urządzamy małe przyjęcie.

Tylko kilku przyjaciół.

Proszę, przyjdź.

Vous serez la plus jolie.

Venez, et comme gage donnez-moi cette fleur.

Hrabino, proszę się nie ruszać!

Wszystko musi być idealne na powrót księcia!

Zajmę tylko chwilkę.

Dobrze, panienko.

Mówili, że jesteś w negliżu, ale powiedziałam, że się nie pogniewasz.

- Miałam rację? - Tak.

Wyglądasz uroczo.

Mówią, że podbiłaś Moskwę.

To zabawne. Mój brat przyszedł rano na śniadanie,

ale nie mógł jeść. Wiesz dlaczego?

Nie, dlaczego?

Rumienisz się!

Na pewno jesteś świadoma

jakie zrobiłaś wrażenie na biedaku.

Zresztą musisz przyjść wieczorem.

To małe przyjęcie. Będzie mademoiselle George.

Obiecała recytację i bardzo chce cię poznać.

Już spytałam o zgodę twojego ojca.

Czy Pierre... pani mąż też tam będzie?

Nie, musiał wyjechać w interesach,

inaczej posłałabym jego po ciebie.

Nie wiem. Powinnam zostać w domu.

Byłaby taka szkoda,

pozbawiać Moskwę twych uroków, kiedy dopiero przyjechałaś!

Książę Andrzej nie chciałby, żebyś się zamknęła.

Rzeczywiście.

To małe rodzinne przyjęcie!

Przyjdziesz? Żeby sprawić mi przyjemność?

Na godzinkę?

Z twoim ojcem. Uroczy z niego towarzysz!

Nie odmówisz mi?

Nie.

Zatem ustalone!

A ce soir!

Dobry wieczór, hrabino Bezuchowa!

Witam.

Przyszłaś.

W drugiej sali są tańce. Zatańcz ze mną.

Nie powinnam.

Jeden taniec.

Powinniśmy iść.

Żona źle się czuje.

Niech hrabia nie pozbawia nas towarzystwa uroczej córki.

Proszę usiąść ze mną i popatrzeć na tańce przez pół godziny.

Pół godziny?

Dobrze, dlaczego nie?

Cudownie!

Nie mogłem myśleć o niczym poza tobą.

Zakochałem się w tobie.

Cierpiałem katusze...

Proszę! Nie może pan tak mówić.

Jestem zaręczona... Kocham innego.

Co to dla mnie znaczy?

Nie rozumiesz, że jestem w tobie szaleńczo zakochany?

Ty też coś czujesz. Wiem o tym.

Nie zostawiaj mnie. Zatańcz kolejny.

Nie mogę!

Tworzycie ładną parę.

Szkoda, że tak szybko wychodzisz.

Ana... Anatol!

Nie...

Nie, proszę...!

Co możemy zrobić?

Nie mogę otwarcie cię odwiedzić.

Mam cię więcej nie zobaczyć?

Jakoś prześlę ci wiadomość. Musimy być razem.

Nie...

Nie.

Zgódź się.

Daj mi słowo!

Nie!

Tu jesteś!

Myślałem, że cię zgubiłem. Musimy iść.

Pozwoli panienka...

Pewien mężczyzna prosił, bym to pani dała.

- Dziękuję. - Nie ma za co, panienko.

"Od wczorajszego wieczoru mój los jest przypieczętowany.

Być przez ciebie kochanym albo umrzeć."

Więc jest miłością twojego życia

i chcesz z nią uciec?

Powiesz jej o Polce?

Nie!

Bo wciąż jesteś jej mężem, tak?

Kto jeszcze wie?

Nikt. Tylko ty...

i Pierre Bezuchow.

Miejmy nadzieję, że mała Rostówna mu się nie zwierzy.

Dlaczego by miała?

Słuchaj, Dołochow, pomożesz mi czy nie?

Czytałaś?

Tak, nie mogłam się powstrzymać.

Soniu, on mnie kocha!

A ja kocham jego!

Co z księciem Andrzejem?

To skończone.

Co? Odrzucasz go?

Przecież mówię, to skończone!

Nie wierzę. Kochałaś go cały rok,

a teraz w trzy dni...

Wiem...

Ale czuję, jakbym zawsze kochała Anatola.

Nigdy wcześniej naprawdę nie kochałam,

nawet Andrzeja.

Przy Anatolu moja wola zanika,

jakbym była jego niewolnicą. Zrobię dla niego wszystko.

Boże!

Co mam zrobić?

Nie rozumiem, jak mogłaś zabrnąć tak daleko?

Nie wiesz, jak to jest być tak zakochaną.

Wiem, co to znaczy być zakochaną.

I cierpieć z tego powodu, ale...

to wydaje się dziwne i złe.

Dlaczego nie może należycie poprosić cię o rękę?

Dlaczego tu nie przyjdzie?

Dlaczego nie poprosi o zgodę twoich rodziców?

A jeśli chce tylko cię uwieść?

Jak możesz tak mówić po tym, jak przeczytałaś jego list?

On mnie kocha!

Zrobię wszystko. Ucieknę z nim!

Zrujnujesz się!

Nie dbam o to,

chcę się zrujnować!

Im szybciej, tym lepiej.

To nie twoja sprawa!

Zostaw mnie! Wyjdź!

Nie pozwolę na to.

Wszystko powiem.

Sonia!

Będziesz moim wrogiem na zawsze!

Nie jestem twoim wrogiem.

Nie widzisz, że to złe?

Nic nie rozumiesz!

Wyjdź! Nienawidzę cię!

Panienko, jakaś dama do pani.

Księżniczko Mario, nie spodziewałam się...

Byłam w rozpaczy

przez nieporozumienie, jakie między nami zaszło.

Mój brat panią kocha i ja także pokocham.

Przepraszam, że nie zostaliście należycie przyjęci.

Papa także nie jest pani przeciwny,

jest stary i zrzędliwy wobec nas wszystkich.

Wybaczy nam pani?

Oczywiście, nie ma czego wybaczać.

Ale...

Chcę o coś prosić.

Przekaże księżniczka księciu Andrzejowi, kiedy przyjedzie,

że zrywam zaręczyny i nie mogę zostać jego żoną?

Musieliśmy bardzo panią obrazić...

Nie w tym rzecz. Chodzi o mnie.

Ja zawiniłam.

Popełniłam błąd.

Powiedz mu, proszę, że zwalniam go z obietnicy

i proszę o wybaczenie.

Przepraszam, to wszystko co mam do powiedzenia.

Proszę za mną, szybko. Od razu wyjdzie.

Pójdzie pan z nami. Do hrabiny.

Nie, to nie tak, ona...

O czym mówicie? Jakiej hrabiny?

Pójdzie pan z nami.

Dołochow!

Przepuść mnie!

Zdradzono nas!

Lepiej że uciekli.

Minie sporo czasu, nim znów pokaże się w Moskwie.

Mimo to musimy stawić temu czoła, Ilia,

jest zrujnowana.

Kochanie,

nic się nie stało.

Jej reputacja jest zrujnowana.

Myślisz, że zachowamy coś takiego w tajemnicy?

Co pomyśli książę Andrzej?

Porzuci ją i wszyscy będą wiedzieć dlaczego!

- Biedna dziewczyna... - "Biedna"?

Sama sobie winna!

Myślę...

że muszę go wyzwać.

I dać się zabić?

Jak to pomoże?!

Ma coś na swoją obronę?

Nie, prosiła tylko o Pierre'a Bezuchowa.

Pierre! Taka głupia sytuacja...

Gdzie się zjawiacie tam jest niemoralność i zło! Chodź ze mną.

Dobrze.

Co zamierzałeś względem hrabiny Rostowej?

- Zmień ton... - Odpowiadaj!

Nie możesz się ożenić, bo już jesteś żonaty! Planowałeś ją zrujnować?

- Kocham ją! - Kłamca!

Łajdak! Roztrzaskam ci głowę!

Pierre, na Boga!

Masz od niej listy?

Jeden.

Daj mi go.

Więcej się z nią nie skontaktujesz,

nie wymienisz jej nazwiska w towarzystwie,

a jeśli znajdę cię w Moskwie po północy, zabiję cię.

- Rozumiesz? - Tak.

- Widziałeś się z nim? - Tak.

Co powiedział?

Wyjechał z Moskwy.

To twoja sprawka?

Pojadę za nim, gdziekolwiek jest!

Nie dbam o to co inni myślą!

Nigdy nie mogłabyś z nim być. Jest żonaty!

Ma żonę w Polsce!

Nie wierzę ci!

To prawda.

Nie...

Pierre...

Proszę, nie...

Już dobrze.

"Najdroższa Nataszo,

bezustannie o Tobie myślałem przez ostatnie miesiące,

a teraz gdy wracam do zdrowia, nasza rozłąka wreszcie się skończy.

Odwiedzę cię, jak tylko przyjadę do Moskwy."

Tłumaczyła: joy77

Synchro: Peterlin

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.