Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Tw贸j ojciec le偶y ci臋偶ko chory w Moskwie.
Jeste艣 teraz hrabi膮 Bezuchow!
Jeste艣 najzdolniejszym ze znanych mi ludzi! Mo偶esz wszystko!
Idzie na wojn臋, a mnie wysy艂a na wie艣,
偶ebym sama urodzi艂a.
Nie, prosz臋!
Chcia艂em odwiedzi膰 Natasz臋 w jej imieniny.
Jestem biedn膮 krewn膮 i twa matka
- nie pozwoli mu mnie po艣lubi膰. - Wszystko jest mo偶liwe.
Wiem, 偶e ci臋 kocha.
Rosja od stu lat nie przegra艂a wojny.
Ten potw贸r, Bonaparte, wkroczy艂 do Austrii
i kto wie, czy Rosja nie b臋dzie nast臋pna?
- Nie nara偶aj si臋! - Mamo, jestem ju偶 m臋偶czyzn膮.
Prosz臋 pozwoli膰 mi do艂膮czy膰 do ksi臋cia Bagrationa w tej akcji.
B臋d臋 dzi臋kowa艂 Bogu, je艣li wr贸ci jedna czwarta z nich.
Ojciec z tob膮 rozmawia艂?
O czym?
Chce nas po偶eni膰.
Pierre, Helene... gratuluj臋!
- Co si臋 sta艂o? - Jeste艣my zar臋czeni!
WOJNA I POK脫J T艂umaczenie: joy77
Uprzedzam, 偶e minister wojny jest bardzo zaj臋ty
i mo偶e dzi艣 pana nie przyj膮膰.
To bardzo wa偶ne.
Przybywam wprost z pola bitwy.
Dosta艂em rozkazy, aby z艂o偶y膰 raport samemu cesarzowi Austrii.
Nie tak si臋 to odbywa, Ekscelencjo.
B臋d臋 musia艂 zamieni膰 s艂贸wko z ministrem.
Prosi o spotkanie z cesarzem.
Przyjmie pana. Prosz臋 wej艣膰.
Jest pan od genera艂a Kutuzowa? Jaki jest pow贸d pana wizyty?
Aby donie艣膰 o sukcesie pod Schongrabern.
Oto meldunek.
Nazywa pan to sukcesem?
Wydaje si臋 to ma艂o znacz膮ce, gdy Francuzi przej臋li Wiede艅.
Wzi膮wszy pod uwag臋 pora偶k臋 austriackiej armii pod Ulm, to tak,
by艂 to sukces.
Zatrzymali艣my Francuz贸w na tyle d艂ugo, aby nasze armie si臋 przegrupowa艂y.
Jednak偶e po naszej stronie r贸wnie偶 by艂o wiele ofiar.
Czekamy na kolejny ruch Napoleona.
W koncu to wojna. Nale偶y si臋 spodziewa膰 rozlewu krwi.
Genera艂 Kutuzow pomy艣la艂,
偶e dla odmiany zechcecie us艂ysze膰 dobre nowiny.
Dzi臋kuj臋. Poinformuj臋 Jego Wysoko艣膰.
Je艣li pan wybaczy, mam prac臋.
Czy co艣 jeszcze?
Na co patrzysz?
Moj膮 艣liczn膮 偶on臋! My艣l臋, jaki mam skarb.
Jestem wi臋c skarbem?
Jeste艣 niewyczerpanym skarbem.
Pe艂nym cudownych sekret贸w i rozkoszy.
Im wi臋cej odkrywam, tym wi臋cej zostaje do odkrycia.
Wi臋cej sekret贸w i rozkoszy... Czy to ma sens?
Nie jestem chyba niewyczerpana.
Mo偶na si臋 zm臋czy膰 odkrywaniem sekret贸w i rozkoszy
ca艂y czas, raz po raz.
Wybacz, kochana. Co ze mnie za niedelikatne zwierz臋.
Nie jeste艣 taki z艂y.
Ale w 偶yciu chodzi o co艣 wi臋cej, nieprawda偶?
W ko艅cu jeste艣 hrabi膮 Bezuchow.
Tak, my艣la艂em o tym.
Zasi臋ga艂em porad.
Jedn膮 z pierwszych rzeczy, kt贸re powinni艣my zrobi膰
to odwiedzi膰 wszystkie moje wiejskie posiad艂o艣ci.
C贸偶...
Rzecz w tym...
Nie za dobrze radz臋 sobie z ch艂opami i gospodarstwami
i ca艂ym tym wiejskim 偶yciem.
Mam te偶 du偶o zobowi膮za艅 w mie艣cie.
Lepiej b臋dzie, je艣li pojedziesz sam.
Tylko bym ci臋 rozprasza艂a.
Cudownie rozprasza艂a...
Lepiej od razu zacznij.
Najpierw obowi膮zek.
Ma艂a roz艂膮ka dobrze nam zrobi.
Skoro tak twierdzisz.
M贸wi膮, 偶e roz艂膮ka zaostrza apetyt.
Mojego nie trzeba zaostrza膰, Helene.
Niegodziwcze!
Co si臋 sta艂o, papo?
Od Miko艂aja?
Tak, drogi Nikole艅ka...
On...
By艂 ranny, ale pisze, 偶e ju偶 lepiej.
Dosta艂 awans!
Jest teraz oficerem!
Oficerem liniowym!
M贸j Nikole艅ka oficerem!
Ale ranny!
Wiem... Co powiem twojej matce?
Najpierw powiedz o awansie.
Tak.
Ca艂kiem wyzdrowia艂?
Tak pisze.
Dzi臋ki Bogu!
I 偶e brak mu pieni臋dzy. Ca艂y Miko艂aj!
Wy艣l臋 mu troch臋.
Miko艂aj zosta艂 ranny w bitwie, ale ju偶 wydobrza艂
i dosta艂 awans!
Hura!
Zabi艂 du偶o Francuz贸w?
Nie wiem. Tata nie m贸wi艂.
Na jego miejscu zabi艂bym setki!
Pietia!
Wiedzia艂a艣?
- Tak. - Pisze do ciebie?
Musi by膰 naprawd臋 w tobie zakochany.
Musz臋 i艣膰.
Kt贸ra godzina? Apel dopiero w po艂udnie.
Jestem um贸wiony. M贸j kuzyn, Borys Drubecki,
jest w gwardii.
Wa偶niak!
Zajmiesz si臋 zap艂at膮...
- Oddam ci! - Zmykaj, ch艂opcze.
Nie k艂opocz si臋 tym!
Chod藕 tu i si臋 ogrzej!
Posu艅 si臋.
Rostow! Nie spodziewa艂em si臋 ciebie tak szybko!
Wybacz. Znasz kapitana Berga? Jest w naszej kompanii.
Mi艂o mi.
Wygl膮dasz jak prawdziwy kawalerzysta.
A ty jak kot, kt贸ry dosta艂 艣mietan臋.
Gwardia dostaje wszystko co najlepsze, co?
To prawda. Przyj臋cia, obiady, bale...
Ale ty walczy艂e艣. Siadaj i opowiadaj.
By艂e艣 pod Schongrabern? To musia艂o by膰 niezwyk艂e!
Tak. Byli艣my odci臋ci,
wi臋c pozosta艂a nam tylko szar偶a, wprost na nich, z wyci膮gni臋t膮 szabl膮.
Nic temu nie dor贸wna, Borys. Nic w 艣wiecie.
Kule lataj膮 ci obok uszu a ty nie czujesz strachu,
tylko dziwn膮 mieszank臋 rado艣ci i w艣ciek艂o艣ci...
Nie wstawajcie. Nie b臋d臋 przeszkadza艂.
Hrabia Miko艂aj Rostow, ksi膮偶臋 Andrzej Bo艂ko艅ski.
M贸w dalej.
M贸wisz, 偶e bra艂e艣 udzia艂 w szar偶y pod Schongrabern?
Tak, by艂em tam.
O tej akcji kr膮偶y wiele opowie艣ci.
By膰 mo偶e, ale te opowiadane przez osoby, kt贸re tam by艂y,
pod ostrza艂em wroga, w samym centrum wydarze艅,
r贸偶ni膮 si臋 od opowie艣ci tych ze sztabu,
kt贸rzy dostaj膮 odznaczenia za nic.
Uwa偶asz mnie za jednego z nich?
Nie m贸wi臋 o panu!
Nie znam pana i nie chc臋 pozna膰.
M贸wi臋 o sztabie w og贸le!
Co艣 ci powiem...
Chcesz mnie obrazi膰? Ch臋tnie udziel臋 ci lekcji.
Ale to nie miejsce ni czas na pojedynki.
Wkr贸tce we藕miemy udzia艂 w czym艣 o wiele wi臋kszym
i okropniejszym ni偶 Schongrabern.
Oszcz臋dzaj waleczno艣膰 na t臋 okoliczno艣膰, hrabio Rostow.
Nie zostan臋. Jutro za艂atwimy nasz膮 spraw臋.
Mi艂ego dnia.
Niech go.
- W艂a艣ciwie nazwa艂 mnie k艂amc膮! - Daj spok贸j. Napij si臋.
Umiemy si臋 pozna膰 na prawdziwym bohaterze.
"Do ksi臋cia Miko艂aja Andrejewicza Bo艂ko艅skiego.
Drogi ksi膮偶臋, wkr贸tce zjawi臋 si臋 w twojej okolicy.
Jad臋 na inspekcj臋 a m贸j syn Anatol dotrzyma mi towarzystwa
w drodze do armii. Licz臋, 偶e pozwolisz przedstawi膰 go
Tobie i Twej c贸rce, ksi臋偶niczce Marii."
Bezczelno艣膰!
Papo, jest bardzo brzydka?
Oczywi艣cie, 偶e nie! M贸wi膮, 偶e nie jest zbyt urodziwa,
ale jest zupe艂nie zno艣na.
Co wa偶niejsze ma doskona艂e pochodzenie
i wniesie do ma艂偶e艅stwa poka藕n膮 sum臋.
Masz si臋 zachowywa膰 jak najlepiej
i traktowa膰 ksi臋偶niczk臋 i jej ojca z najwy偶szym szacunkiem.
- Zrozumiano? - Tak, papo.
To niewinna dziewczyna, kt贸ra nic nie wie o 艣wiecie.
Musisz wydawa膰 si臋 jej zupe艂nie czysty i honorowy.
Taki w艂a艣nie jestem.
Nigdy nie lubi艂em Wasilija Kuragina.
To intrygant i bawidamek.
Niew膮tpliwie jego syn jest taki sam je艣li nie gorszy!
Rzecz jasna chodzi im o pieni膮dze Marii!
Nikt nie we藕mie jej za jej wygl膮d!
Co?
Nic, Ekscelencjo.
Co, pytam?
Prosz臋 wybaczy膰, Ekscelencjo. My艣l臋, 偶e nie chce pan jej straci膰.
Co?!
Jak 艣miesz m贸wi膰 mi czego chc臋 lub nie chc臋!
Mo偶e wyj艣膰 za m膮偶, je艣li zechce!
Lecz b臋dzie wtedy nieszcz臋艣liwa.
Nie ma potrzeby, by dziewcz臋ta wychodzi艂y za m膮偶.
Lepiej im jest w domu.
Kiepska sprawa, Tichonie!
Miejmy to za sob膮.
Co s膮dzisz?
Z tak upi臋tymi w艂osami?
I z jedwabn膮 wst膮偶k膮...
Katia! Przynie艣 nam wst膮偶k臋 pasuj膮c膮 do sukienki!
Odwagi! B臋dziesz wygl膮da膰 na godn膮 ksi臋cia!
Musisz zdoby膰 si臋 na odrobin臋 wysi艂ku.
Ka偶dy musi w takiej chwili.
To, co teraz zrobisz, mo偶e zmieni膰 twoje 偶ycie!
Spr贸buj si臋 u艣miechn膮膰!
To tw贸j wielki dzie艅!
A tak! To b臋dzie urocze!
Sp贸jrzmy...
Uroczo.
Oto ona!
Wejd藕!
Pami臋tasz mnie, ksi臋偶niczko?
Bardzo dobrze, ksi膮偶臋 Wasilij.
To m贸j syn, Anatol.
Wystroi艂a艣 si臋 dla naszych go艣ci?
Pi臋knie!
Upi臋艂a艣 w艂osy dla naszych go艣ci wed艂ug tej g艂upiej mody,
ale powiem ci przy nich, 偶e mi si臋 to nie podoba!
Nie wi艅 jej. To moja wina!
Nie by艂o powodu tak si臋 oszpeci膰.
- Jest wystarczaj膮co nie艂adna! - Wr臋cz przeciwnie, to uczesanie
bardzo pasuje ksi臋偶niczce.
Istotnie, urocze.
Nonsens. Jedziesz wi臋c na wojn臋? Gwardia konna?
Nie, przeniesiono mnie do piechoty.
Znakomicie.
B臋dziesz s艂u偶y艂 carowi i ojczy藕nie. Kt贸ry regiment?
Jestem w...
W kt贸rym jestem, papo?
"W kt贸rym jestem?"!
Niez艂y wojownik!
Nie zna w艂asnego regimentu!
Wiem, wiem, to skandal.
- Zapewne bardziej interesuj膮 ci臋 damy. - Zdaje si臋, 偶e tak.
Zostawi臋 was wi臋c.
Bezczelny szczeniak.
Troch臋 onie艣mielaj膮ce, nieprawda偶?
Nie jeste艣 nie艣mia艂y.
Jestem. Tw贸j ojciec mnie przera偶a. Jest gro藕ny.
Ma wybuchowy temperament.
Bije ci臋?
Nie!
To ju偶 co艣, prawda?
A tw贸j ojciec ci臋 bije?
Tylko gdy jestem bardzo niegrzeczny.
Nie wierz臋 ci!
Musisz wiedzie膰 na co licz臋, przyjacielu...
alians naszych rodzin. M贸j syn i twa urocza c贸rka...
Ale wiem, jak droga jest ci ksi臋偶niczka.
Zrozumia艂bym, gdyby艣 nie zni贸s艂 rozstania z ni膮...
Mo偶e wychodzi膰 za m膮偶 jutro!
Ale nie pozwol臋 jej wykorzysta膰!
Znasz moje zasady... Wszystko otwarcie!
Spytam j膮 jutro w waszej obecno艣ci.
Je艣li go zechce, niech troch臋 zostanie i zobacz臋.
B臋d臋 szczery. Wiem, 偶e potrafisz przejrze膰 cz艂owieka.
Anatol nie nale偶y do najbystrzejszych...
ale to dobry ch艂opiec, wspania艂y syn...
i jeden z nas, rozumiesz.
M贸wi艂em, 偶e zobaczymy.
Niech wychodzi za m膮偶, je艣li zechce. Mnie wszystko jedno.
Dobrze, jestem wdzi臋czny.
Dobranoc, ksi臋偶niczko.
Mademoiselle Bourienne.
Kiedy?
Nie!
Kiedy us艂ysz臋 od twego ojca,
偶e nauczy艂e艣 si臋 zachowywa膰,
dam ci r臋k臋 do poca艂owania!
呕ycz臋 wi臋c paniom dobrej nocy.
Jak posz艂o?
Jest sakramencko nijaka, biedactwo!
Ale polubi艂a ci臋?
Tak s膮dz臋.
My艣lisz, 偶e m贸g艂by艣 j膮 znie艣膰?
Aby ci臋 zadowoli膰, papo? M贸g艂bym.
W ko艅cu nie zawsze b臋dziemy razem.
Ona zapewne b臋dzie si臋 modli膰 i czyni膰 dobro.
Za to ta Francuzka...
Ani si臋 wa偶!
Oczywi艣cie, 偶e nie.
Tak tylko m贸wi臋.
Jak posz艂o ze starym?
Ci臋偶ko. Ale chce dla c贸rki tego co najlepsze.
A ona chce mnie.
B艂ogos艂awiony Jezu.
Czy to niew艂a艣ciwe uwa偶a膰 m臋偶czyzn臋 za tak pi臋knego,
偶e pragn臋, aby mnie dotkn膮艂?
Cho膰 si臋 tego boj臋, wska偶 mi, czy tego dla mnie pragniesz,
chc臋 by膰 narz臋dziem w twoich r臋kach.
Wejd藕, usi膮d藕.
Chc臋 ci co艣 powiedzie膰.
Z艂o偶ono mi propozycj臋 wzgl臋dem twej osoby.
Znasz moje zasady, wi臋c przekazuj臋 to tobie.
Jak mam ci臋 rozumie膰, papo?
Mam na my艣li,
偶e ksi膮偶臋 Wasilij chce ci臋 na synow膮,
wi臋c o艣wiadcza si臋 w imieniu syna. Co ty na to?
Nie wiem co powiedzie膰.
Co o tym my艣lisz?
Ja? To nie ma ze mn膮 nic wsp贸lnego!
Nie mnie si臋 o艣wiadczaj膮!
Wa偶ne co ty my艣lisz!
Chc臋 tylko tego, czego ty dla mnie pragniesz, ojcze.
Lecz je艣li mnie pytasz, to mi si臋 podoba.
Wspaniale!
We藕mie ciebie i tw贸j posag
a tak偶e Bourienne. Ty b臋dziesz 偶on膮 a ona...
Ju偶, ju偶, tylko 偶artuj臋.
Mo偶e id藕 do pokoju i to przemy艣l.
Za godzin臋 przyjd藕 do salonu i powiedz tak lub nie.
Tak lub nie, rozumiesz?
Dobrze. Id藕 ju偶!
No id藕!
Ksi臋偶niczko! To nie tak jak my艣lisz!
Oto ona! Chod藕.
Moja droga ksi臋偶niczko Mario,
zawsze kocha艂em ci臋 jak w艂asn膮 c贸rk臋.
Teraz w twoich r臋kach jest los mego syna.
Widzisz.
Ksi膮偶臋 o艣wiadcza ci si臋 w imieniu syna.
Pytam wi臋c, chcesz czy nie
by膰 偶on膮 ksi臋cia Anatola Kuragina?
Odpowiedz tak lub nie i ja tak偶e wyra偶臋 sw膮 opini臋.
Tak czy nie?
Ojcze, nie chc臋 nigdy ci臋 opuszcza膰.
W og贸le nie chc臋 wychodzi膰 za m膮偶.
Co to za bzdury? Chod藕 tu, dziewczyno!
Ju偶, ju偶!
Ksi臋偶niczko, nigdy nie zapomn臋 tej chwili.
Nie dasz mi nadziei, 偶e porusz臋 tak wielkie,
szczodre serce?
Powiedz cho膰 "mo偶e"...
przysz艂o艣膰 jest tak d艂uga... Powiedz cho膰 "mo偶e".
Mam nadziej臋, 偶e niczym ci臋 nie obrazi艂em?
Mog臋 wr贸ci膰 i spr贸bowa膰 raz jeszcze?
Ksi膮偶臋 Wasiliju...
powiedzia艂am wszystko, co czuj臋 w sercu.
Dzi臋kuj臋 za zaszczyt, ale nigdy nie zostan臋 偶on膮 twego syna.
Na tym wi臋c koniec!
Mi艂o by艂o ci臋 zobaczy膰, Kuragin, i twego syna
i 偶ycz臋 wam bezpiecznej podr贸偶y.
Mario, id藕 do pokoju. Ju偶 po wszystkim.
Mi艂o by艂o ci臋 zobaczy膰 i bez urazy.
Za艂atwione! Bardzo dobrze!
Za艂atwione. Znakomicie! Bardzo dobrze.
To naprawd臋 on?
Hura dla cara! Hura!
Hura!
Znakomici 偶o艂nierze. Widok ich zapa艂u raduje moje serce.
Odniesiemy jutro wielkie zwyci臋stwo.
Z ca艂ym szacunkiem, Wasza Wysoko艣膰, nie powinni艣my podejmowa膰 walki z Napoleonem
ani jutro ani w najbli偶szym czasie.
Bonaparte wycofa艂 wojska. Prosi艂 o rozmowy.
Chce unikn膮膰 bitwy. Wszyscy genera艂owie tak twierdz膮
poza tob膮.
Ponownie z ca艂ym szacunkiem, lecz to nie znaczy, 偶e maj膮 racj臋.
A co ty by艣 zrobi艂?
Wycofa艂 si臋.
Nie s艂ysz臋 od ciebie nic innego.
Dalsze wycofywanie si臋 by艂oby upokorzeniem.
Chyba robisz si臋 na to za stary, Kutuzow.
Ju偶 postanowi艂em.
Zmierzymy si臋 z nim tutaj i go pokonamy!
Ko艣ci zosta艂y rzucone.
Co pana zdaniem si臋 jutro wydarzy?
My艣l臋, 偶e przegramy i zginie wielu ludzi.
Jeste艣 偶onaty, Bo艂ko艅ski?
Tak, moja Liza oczekuje dziecka.
Lepiej do niej napisz臋.
Nie by艂em zbyt czu艂ym m臋偶em.
Za p贸藕no na to.
Napisz do niej dzi艣 przed snem.
To mo偶e by膰 twoja ostatnia szansa.
"Najdro偶sza Lizo.
Wybacz, 偶e wcze艣niej nie pisa艂em.
Zaniedba艂em ci臋.
Lecz teraz my艣l臋 o tobie wy艂膮cznie z czu艂o艣ci膮 i skruch膮.
Mario, nosz臋 Twoj膮 ikon臋 i my艣l臋 o Tobie codziennie.
Papo... "
A jednak wyrzekam si臋 ich wszystkich dla chwili chwa艂y.
Panie.
Szale艅stwo.
Do艂膮czamy do ataku?
- Zosta膰! - Ale rozkazy m贸wi膮,
by ruszy膰 i zmierzy膰 si臋 z wrogiem na ich prawej flance!
- Przyjmujesz rozkazy ode mnie czy nie? - Oczywi艣cie, generale.
To zosta膰! Przynajmniej nie zrobimy z siebie g艂upc贸w.
Musimy utrzyma膰 to wzg贸rze. Niech oni przyjd膮 do nas.
Nasz wielki przyw贸dca.
Wasza Wysoko艣膰.
Kutuzow! Dlaczego nie atakujesz?
Bo tego w艂a艣nie oczekuje Napoleon.
Rozumiesz chyba dyspozycje?
Jak najbardziej. Jednak偶e je艣li rozkazuje mi cesarz atakowa膰...
Rozkazuj臋! Wydaj rozkaz!
Naprz贸d!
Znakomicie.
Nic nie widz臋.
Gdzie jeste艣my?
Co wa偶niejsze gdzie Francuzi?
Prosz臋 popatrze膰.
Gorzej ni偶 my艣la艂em.
Naprz贸d, z 偶yciem!
Rostow, jed藕 do Kutuzowa. Mamy atakowa膰 czy czeka膰?
Jed藕! Jak najszybciej!
To koniec. Uciekajcie!
Zatrzymaj ich!
M贸j Bo偶e, Bo艂ko艅ski, co za ba艂agan!
Naprz贸d! Hura!
Gdzie genera艂 Kutuzow?
Odpowiadaj, do diab艂a! Gdzie car?
Nie wiem, Ekscelencjo. M贸wi膮, 偶e car nie 偶yje, Kutuzow te偶.
Ranny! Zabrali go na wozie!
Gdzie?
T臋dy, Ekscelencjo!
Wystarczy.
Jak pi臋knie.
Jak to mo偶liwe, 偶e nigdy tego nie widzia艂em?
Jeste艣my niczym w por贸wnaniu z tym czystym, niebieskim, niesko艅czonym niebem.
Dzielny 偶o艂nierz.
Dobra 艣mier膰. Ze sztandarem w d艂oni.
To ty. O co chodzi?
Wychodzisz dzi艣 wieczorem?
Tak, bo co?
Mo偶emy wyj艣膰 razem. Albo zosta膰 razem w domu.
Dobrze si臋 czujesz, Pierre?
Pomy艣la艂em, 偶e powinni艣my...
Powinni艣my mie膰 dziecko, Helene.
Nie b膮d藕 niem膮dry. Wiesz, 偶e nie nadaj臋 si臋 na matk臋.
Dobrze nam ze sob膮. Nie psuj tego.
Nie jestem zazdrosna, mo偶esz mie膰 inne kobiety,
mie膰 z nimi dzieci jak tw贸j ojciec. Dlaczego nie?
Nie chc臋 innych kobiet. Chc臋, 偶eby艣my byli normalnym ma艂偶e艅stwem!
Jeste艣my!
Nie denerwuj mnie. Przez ciebie si臋 sp贸藕ni臋.
Tak przy okazji wpad艂em dzi艣 na Do艂ochowa. Wr贸cili z wojny.
Biedak jest bez grosza.
Zaprosi艂em go, 偶eby zosta艂 tu ile zechce.
Ten prymityw?
To m贸j przyjaciel, Helene, i bohater wojenny.
To bezczelny prymityw bez szacunku dla kobiet.
To m贸j przyjaciel, Helene, i b臋dziesz go traktowa膰 jak honorowego go艣cia.
Dobrze. Jak chcesz.
Sp贸jrz! Te 艣wiat艂a! To nasz dom!
Obud藕 si臋! Jeste艣my!
Ju偶?
Miko艂aj!
M贸j ch艂opcze!
Nie s膮dzi艂em, 偶e b臋dziesz tak szybko!
Chcia艂em ci臋 zaskoczy膰!
Droga mamo!
Wasilij Denisow, przyjaciel pa艅skiego syna.
Tak, wiem! Zapraszamy!
Nauczy艂 mnie wszystkiego o 偶o艂nierce!
Opiekowa艂em si臋 nim jak mog艂em.
Tym bardziej witamy! Jest pan g艂odny?
Tak.
Znajd藕my co艣 do jedzenia!
Ta jest twoja, Miko艂aj?
To moja.
Miko艂aj, wsta艂e艣? Chc臋 z tob膮 porozmawia膰!
Patrz, szabla Denisowa! Zabi艂 ni膮 czterech Francuz贸w!
Zamknij drzwi, Pietia!
Chod藕, chc臋 z tob膮 m贸wi膰!
Dobrze!
Chcia艂am z tob膮 pom贸wi膰 o Sonii.
Co z ni膮?
Co naprawd臋 do niej czujesz?
Jest t膮 jedyn膮?
Dlaczego o to pytasz?
Bo to wa偶ne. Je艣li nie dla ciebie, to dla niej.
Oczywi艣cie, 偶e jest dla mnie wa偶na.
Co wi臋c?
To proste.
Da艂em jej s艂owo, a ja nie cofam s艂owa.
To obowi膮zek, nie mi艂o艣膰.
Kocham j膮, Tasza,
ale jak mam udowodni膰, 偶e nie zakocham si臋 w innej?
Co ona m贸wi?
Uwielbia ci臋, ale nie chce, 偶eby艣 by艂 zwi膮zany s艂owem.
Chce, 偶eby艣 by艂 wolny.
Jest taka dobra.
Tak, ale je艣li ka偶esz jej czeka膰,
a potem z艂amiesz s艂owo, p臋knie jej serce.
Nie zrobi艂bym tego, Tasza.
Pami臋taj o tym.
Dzie艅 dobry!
Ksi膮偶臋 Bo艂ko艅ski, s膮 jakie艣 wie艣ci z frontu?
Nic mi nie wiadomo. Tichon, by艂a jaka艣 poczta?
Tak, Ekscelencjo,
o dyspozycji lokalnej milicji.
- Nic wi臋cej? - Nie, Ekscelencjo.
Wracaj do pracy! A ty lepiej by艣 zrobi艂a
zajmuj膮c si臋 czym艣 u偶ytecznym,
zamiast si臋 zamartwia膰!
Wszyscy si臋 martwimy. Nie ma co si臋 z tym obnosi膰.
Oto on!
Hrabino.
Twoja 偶ona jest jeszcze pi臋kniejsza ni偶 pami臋tam, Bezuchow.
Dzi臋kuj臋, Do艂ochow. Rozumiem, 偶e jeste艣 teraz bohaterem.
S膮 trzy rzeczy, kt贸re kocham... Walczy膰, pi膰
a trzeciej nie pami臋tam.
Uwa偶am ci臋 za szubrawca.
- Nie zaprzeczam. - Mam nadziej臋,
偶e si臋 rozgo艣cisz.
Dzi臋kuj臋! Nie omieszkam!
Nie, nie ...!
Napijmy si臋!
Helene!
Chcia艂em podzi臋kowa膰, 偶e ugo艣ci艂a艣 Do艂ochowa.
- Co? - Nie widzisz,
偶e robi z ciebie g艂upca?
Piekielna kobieta.
Tak uwa偶asz?
Masz racj臋.
Do pana.
Tak?
To list, kt贸ry przyszed艂 rano?
Tak.
O Andrzeju?
Tak, o twoim bracie.
Genera艂 Kutuzow pisze, 偶e zgin膮艂 jak bohater.
Kutuzow widzia艂, jak upada
ze sztandarem w d艂oni, prowadz膮c natarcie.
Niestety jego nazwisko nie pojawia si臋 w艣r贸d poleg艂ych.
Kutuzow podaje to jako pow贸d do nadziei, ale jaka jest nadzieja?
Oczywi艣cie, 偶e nie 偶yje.
Papo, nie odwracaj si臋 ode mnie. P艂aczmy razem!
Z艂oczy艅cy! 艁ajdacy!
Armi膮 dowodz膮 t臋paki, kt贸rzy nie wiedz膮, jak walczy膰.
Wiedz膮 jedynie, jak prowadzi膰 wspania艂ych Rosjan na rze藕!
A teraz tw贸j brat nie 偶yje! Nie 偶yje!
Zostaw mnie. Id藕 powiedzie膰 jego 偶onie. Id藕!
Mario! Podejd藕, podaj d艂o艅.
Tutaj, czujesz to?
Tak.
Jakie dziwne, jakby do nas m贸wi艂!
B臋d臋 go tak bardzo kocha膰. Ju偶 go kocham!
Co si臋 sta艂o, Masza?
Po prostu smutno mi z powodu Andrzeja.
Dlaczego? Czego艣 si臋 dowiedzia艂a艣?
Nie!
Nie, za wcze艣nie na nowiny,
tylko papa si臋 martwi, a ja si臋 boj臋. To wszystko.
Jeste艣 pewna? Przera偶asz mnie!
Lizo. Nie ma nowin.
Musz臋 wr贸ci膰 do papy.
Nie powiedzia艂am jej.
Ty te偶 jej nie m贸w.
Jest w delikatnym stanie,
blisko porodu...
Dobrze.
Zgadzasz si臋?
Powiedzia艂em, 偶e w porz膮dku! Dzi臋kuj臋! Na tym koniec!
Do艂ochow, doprawdy!
Zabawne, 偶e z cudzego talerza zawsze lepiej smakuje.
Dzie艅 dobry.
Pami臋tacie mnie?
艁adna z ciebie 艣winka!
Uros艂y艣cie. Prawie was nie pozna艂em!
Zobaczcie, kto nas odwiedzi艂!
Pierre! Nie widzieli艣my si臋 wieki!
Teraz 偶a艂uj臋, 偶e nie przyszed艂em wcze艣niej. Jak si臋 macie?
Miko艂aj! Jeste艣 teraz prawdziwym m臋偶czyzn膮.
Co艣 si臋 w tobie zmieni艂o.
Oby na lepsze.
Tak, oczywi艣cie!
M贸j przyjaciel kapitan Wasilij Denisow z Paw艂ogradzkich Huzar贸w.
Mi艂o mi pana pozna膰.
Wstyd mi za moje leniwe 偶ycie, kiedy widz臋 ludzi takich jak pan i Miko艂aj.
Bohaterowie. Powinienem by膰 z wami.
Mia艂em Napoleona za bohatera.
Mo偶e kiedy艣 nim by艂, ale nie teraz. Zdaje si臋 my艣le膰 jedynie
o podbojach i chwale. Trzeba go powstrzyma膰!
Myli艂em si臋.
Papa urz膮dza bankiet dla powracaj膮cych 偶o艂nierzy!
Mam nadziej臋, 偶e przyjdziesz, Pierre?
Tak, istotnie. Zaszczytem b臋dzie wypi膰 za ich zdrowie!
Skoro mowa o bohaterach, czy Do艂ochow nie mieszka u ciebie?
Tak.
To mi艂e, 偶e go przyj膮艂e艣.
Robi臋 co mog臋.
Wspania艂y cz艂owiek.
Tak dobrze by膰 zn贸w z wami.
Co si臋 sta艂o, Pierre? Dlaczego si臋 smucisz?
Nic, nie smuc臋 si臋.
Ciesz臋 si臋, 偶e ci臋 widz臋.
My艣la艂am, 偶e przyprowadzisz hrabin臋.
Niestety jest zaj臋ta.
Co z ciebie za plugawa istota, Do艂ochow.
Czy偶 tego nie uwielbiasz?!
Nienawidz臋 ci臋. Jeste艣 zwierz臋ciem.
Co si臋 dzieje?
Nie wiem.
Chyba 艣niadanie mi zaszkodzi艂o.
Sp贸jrz na ni膮. Jaka blada!
Mo偶e po艣lijmy po Mari臋 Bogdanown膮?
Masz racj臋, dopilnuj臋 tego.
Odwagi!
Niemo偶liwe, tak szybko?
Mo偶e to tylko b贸l brzucha?
Lepiej dmucha膰 na zimne.
Kiedy to przysz艂o?
- Przed chwil膮, Ekscelencjo. - Dzi臋kuj臋.
"Przyda艂yby si臋 panu nowe okulary, hrabio Bezuchow,
mo偶e dostrzeg艂by pan to, co wszyscy inni widz膮...
Romans pana 偶ony z Do艂ochowem."
Co si臋 sta艂o?
Nic.
Wychodz臋.
Idziesz na bankiet?
Tak. Nie! Nie wiem! Mo偶e p贸jd臋.
Dlaczego nie? Tw贸j odra偶aj膮cy przyjaciel Do艂ochow idzie.
Nie pijcie za du偶o!
Ksi臋偶niczko, kto艣 jedzie. Pow贸z z latarniami!
Dzi臋ki Bogu. Wreszcie lekarz!
Szybko! Jest pan lekarzem?
Andrzej!
Kochana Masza!
To naprawd臋 ty?
Wejd藕, szybko!
Nie mog臋 tego znie艣膰!
Ju偶 nied艂ugo.
Odwagi.
Kochanie!
Prosz臋 zaczeka膰 na zewn膮trz. Musz臋 nalega膰,
tak b臋dzie lepiej.
Nie mo偶e pan wchodzi膰!
Pa艅ski syn, Ekscelencjo.
Ksi膮偶臋 Bagration, niech pan si臋 rozchmurzy.
Jest pan naszym go艣ciem honorowym.
Ca艂a Rosja. Ponios艂a sromotn膮 kl臋sk臋,
a wychwalaj膮 ci臋 pod niebiosa.
Nie chcemy tego s艂ucha膰!
Mamy samych pierwszorz臋dnych dow贸dc贸w. Jeszcze damy popali膰 Napoleonowi.
Za zdrowie cesarza
i nieustraszonego ksi臋cia Bagrationa!
Bezuchow, cesarz!
Ch贸r za艣piewa teraz kantat臋 ku czci genera艂a
i rozdamy pami膮tkowe kopie s艂贸w.
Za m臋偶贸w pi臋knych kobiet!
Racja!
Za zdrowie pi臋knych kobiet!
Za zdrowie pi臋knych kobiet, Petruszka,
i ich kochank贸w!
Jak 艣miesz zabiera膰 mi co moje!
Doprawdy, Petruszka, co si臋 dzieje?
艁ajdak! Wyzywam ci臋!
Wyzywam!
Przyjmuj臋 wyzwanie.
T艂umaczy艂a: joy77
Synchro: Peterlin
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.