All language subtitles for S01E01 Tompkinsons School Days

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

"NIE MA MITU BEZ KITU"

Dobry wiecz贸r.

G. K. Chesterton kiedy艣 powiedzia艂:

"Szale艅stwa..."

"Szale艅stwa mojej m艂odo艣ci..."

"...ludzkiej m艂odo艣ci..."

"...ludzkiej m艂odo艣ci..."

"...s膮 w pi臋knej retrospektywie..."

"...s膮, w retrospektywie, pi臋kne..."/

Tak wi臋c nasza historia...

Nie! "S膮, w retrospektywie, pi臋kne..."/

Nasza historia, w retrospektywie...

Nie! "S膮, w retrospektywie, pi臋kne..."/

"S膮, w retrospektywie, pi臋kne..."

"...w por贸wnaniu do..."/

"...w por贸wnaniu...

...w telewizyjnej adaptacji Eddiego Waringa."

"...w por贸wnaniu do..."/

"...w por贸wnaniu..."

"Szale艅stwa ludzkiej m艂odo艣ci s膮, w retrospektywie, pi臋kne,/

w por贸wnaniu do..."/

"...do..."

"...w por贸wnaniu do szale艅stw staro艣ci."/

"...w por贸wnaniu do szale艅stw staro艣ci."

Nasza sherry...

Nie, nie! G. K. Chesterton kiedy艣 powiedzia艂:/

"Szale艅stwa m艂odo艣ci s膮, w retrospektywie, pi臋kne,/

w por贸wnaniu z szale艅stwami staro艣ci."/

Tak wi臋c nasza dzisiejsza historia opowiada o m艂odzie艅cu,/

kt贸ry staje twarz膮 w twarz zar贸wno z szale艅stwami m艂odo艣ci, jak i staro艣ci./

To jest to.

- Dobrze by艂o? - Doskonale.

To by艂o dobre.

"SZKOLNE LATA TOMKINSONA"

Wed艂ug opowiadania "Szkolne lata Atkinsona"

opartego na historii Robinsona "Moje szkolne lata", opowiedzianej Blenkinsopowi,

na podstawie pomys艂u Jenkinsona, Gorringa, Pottera, Venablesa, Simpsona, Tookey'a i Timmsa

Ze szwedzkiego prze艂o偶yli, do zielonej teczki w艂o偶yli i do BBC wys艂ali:

MICHAEL PALIN i TERRY JONES

By艂em w Graybridge ju偶 dwa tygodnie./

To ponure, z艂owrogie miejsce/

wywo艂ywa艂o w mojej duszy bole艣膰, a w sercu strach,/

jakiego jeszcze 偶yciu nie zazna艂em./

A wszystko po to, by zdruzgota膰 dusz臋,/

i z艂ama膰 resztki dumy, jaka mi pozosta艂a./

Dzi臋ki, Foster.

Nast臋pny, prosz臋.

Ch艂ostanie dyrektora by艂o jedn膮 z koszmarnych/

i najbardziej przygn臋biaj膮cych obowi膮zkowych czynno艣ci./

No, od razu lepiej!

By艂y te偶 zapasy z grizzlym,/

kt贸re musieli zaliczy膰 wszyscy nowi studenci./

Potem dzie艅 艣wi臋tego Wacka, w kt贸rym, wedle starej tradycji,/

wszyscy ci, kt贸rzy byli w szkole kr贸cej ni偶 dwa lata,/

mogli by膰 przybici do muru przez uczni贸w starszych klas./

Ka偶dy dzie艅 zaczyna艂 si臋 tak samo./

O 3:30 budzili nas szczuj膮c psami/

i po dw贸ch futbolowych meczach zbierali艣my si臋 w auli na porannej modlitwie./

O Panie, przyjmij nasze serdeczne i pokorne podzi臋kowania

za dar dyscypliny, kt贸rym nas obdarzy艂e艣,

wiedz膮c, 偶e tylko pod presj膮 innych, mo偶emy lepiej pozna膰 samych siebie

i poprzez prawdziwe cierpienie znale藕膰 szczere zadowolenie.

A zw艂aszcza dzi艣 prosimy Ci臋, Panie,

aby艣 pami臋ta艂 o w艂a艣cicielu, trenerze, i d偶okeju Doncaster Boy'a

dzi艣 o 4:15 w Chepstow.

A niech ogie艅 Tw贸j i gniew spadnie...

na Biggsa, Normantona, Pottera juniora i Tookey'a.

Amen, amen.

Zosta艂em poinformowany, 偶e pewni ch艂opcy

pomogli w ucieczce nauczycielom.

W podr臋czniku historii do sz贸stej klasy znaleziono kilka element贸w do szybowca.

To si臋 nie mo偶e nigdy powt贸rzy膰.

Jak偶e marzy艂em o tym, abym m贸g艂 kica膰 tak jak studenci drugiego roku/

i nie musia艂 o 10:30 prosi膰 o przerw臋 na z艂apanie oddechu./

Najbardziej si臋 bali艣my wpa艣膰 na Graysona, szkolnego tyrana./

By艂 dwukrotnym zwyci臋zc膮 Pucharu Szkolnych Tyran贸w,/

a w zesz艂ym roku pokona艂 Krwawego Akroyda z Chesterhouse/

w konkurencji kopania "m艂odych" w Hurlingham Club./

Ja... Przepraszam, panie Grayson.

M贸w mi: "szkolny tyranie",

ty n臋dzny, ma艂y robaku.

Pi臋膰 tygodni po rozpocz臋ciu roku szkolnego/

niespodziewanie u艣miechn膮艂 si臋 do mnie los./

Zosta艂em przypadkowo postrzelony w brzuch/

przez pana Lapointena podczas t艂umaczenia z francuskiego./

I tak znalaz艂em si臋 w szkolnym sanatorium./

Teraz czeka艂em, a偶 odwiedz膮 mnie moi rodzice,/

a ja opowiem im, jaki horror tu prze偶y艂em./

By艂em pewien, 偶e mnie zrozumiej膮./

Cze艣膰, mamo.

Dzie艅 dobry, Tomkinson.

- Jak tam rana? - Nienajgorzej.

Zobacz, co ci przynios艂am.

Co to jest?

Prawid艂a do but贸w, kochanie.

艢wietnie. Gdzie tata?

Zn贸w na biegunie po艂udniowym, kochanie.

Ach, ten szcz臋艣ciarz. Gdybym tak i ja...

- Tomkinson. - Tak, mamo?

On z tego bieguna ju偶 nie wr贸ci.

- Jak to? - Tak, on ma tam kobiet臋.

Inn膮 kobiet臋, mamo? Opr贸cz ciebie?

Obawiam si臋, 偶e tak. Ci膮gle tam wraca.

To ju偶 jego 146-ta ekspedycja.

To mi nie przysz艂o do g艂owy, my艣la艂em...

呕e mierzy roczny ruch polarnych szelf贸w.

- Tak wszyscy my艣leli艣my. - Mo偶e powinienem wr贸ci膰 do domu.

Nie. Musisz tu zosta膰, Tomkinson.

Jeden mi艂y pan przyrzek艂 mi, 偶e b臋dzie p艂aci艂 czesne przez nast臋pne 4 lata,

a dyrektor zgodzi艂 si臋, 偶eby艣 m贸g艂 tu zosta膰 na wakacje i to darmo.

Ale偶 mamo...

My艣l臋, 偶e to jedyne wyj艣cie, Tomkinson.

Oczywi艣cie nadal b臋d臋 ci przysy艂a膰 ciasta.

- Mamo, prosz臋... - Musz臋 ju偶 i艣膰, skarbie.

Mam nadziej臋, 偶e rany si臋 zagoj膮.

To niewa偶ne, mamo. Chc臋 wr贸ci膰 do domu.

- Idziesz, Elspeth? - Tak, panie Rogers.

Do widzenia, Tomkinson.

Do widzenia, mamo.

By艂em wstrz膮艣ni臋ty./

Nie mog艂em uwierzy膰, 偶e m贸j ojciec m贸g艂 uciec z inn膮 kobiet膮./

By艂 przecie偶 homoseksualist膮./

Od tej chwili postanowi艂em do艂o偶y膰 wszelkich stara艅/

i przy najbli偶szej okazji uciec z Graybridge./

Graybridge, do boju!

Bierz go! Bierz go!

Wspaniale!

Dobrze, Tomkinson!

To jest to, Tomkinson! Biegnij, Tomkinson!/

Biegnij, biegnij!/

To jest to, ch艂opcze, tak trzyma膰!

Graj, Tomkin...

Tomkinson?

Tomkinson!

Tomkinson!

Tomkinson!!!

By艂em ju偶 17 mil od Graybridge,/

gdy dopad艂 mnie szkolny lampart./

Po dw贸ch tygodniach pr贸bowa艂em uciec przebrany za kobiet臋./

Dzie艅 dobry, kapelanie.

Ale dopad艂 mnie pan Moodie, nauczyciel hiszpa艅skiego./

Nie, nie chc臋!

Tomkinson!

MODELARNIA

Od tej pory mog臋 bra膰 udzia艂 tylko w zaj臋ciach w budynku./

No, pi臋knie. Bardzo 艂adnie.

Co tu robicie, ch艂opcy? Poka偶cie.

To jest bardzo 艂adne.

A to co takiego?

Co to ma by膰, Tomkinson?

To jest model lodo艂amacza, prosz臋 pana.

Nie za du偶y ten model?

To model naturalnej wielko艣ci, prosz臋 pana.

Skoro jest naturalnej wielko艣ci, to nie jest to model.

To jest lodo艂amacz.

Tak, prosz臋 pana. Niez艂y, co? Ma trzy silniki, ogromny...

Nie w tym rzecz. To nie jest model.

Jak masz zamiar przedstawi膰 go na szkolnej akademii?

To by艂 g艂upi pomys艂, by budowa膰 taki lodo艂amacz, Tomkinson.

Tak, prosz臋 pana.

Nic nie powiem dyrektorowi szko艂y,

a ty zmniejszysz go do wielko艣ci czterech st贸p.

Ale prosz臋 pana, jest w tym 1500 ton stali.

Chcesz i艣膰 ze mn膮 do dyrektora?

- Nie, prosz臋 pana. - Tak wi臋c, do roboty!

Tak jest. Przepraszam.

Wygl膮da艂o na to, 偶e nie ma sposobu na wydostanie si臋 z tego wi臋zienia./

Z dnia na dzie艅 wzrasta艂o zniech臋cenie,/

a偶 pewnego dnia na szkolnej tablicy informacyjnej/

mi臋dzy r贸偶nymi og艂oszeniami wpad艂o mi w oko co艣 takiego./

STRZELANIE: CI STUDENCI ZOSTALI ZASTRZELENI

"12-tego czerwca w auli szko艂y/

badacz polarny, wiceadmira艂 Vincent Smythe-Obleson,

wyg艂osi wyk艂ad."/

Od razu pomy艣la艂em: "Mo偶e to moja szansa?"/

Jeste艣my szcz臋艣liwi, 偶e uda艂o si臋 nam zaprosi膰 w tym roku szkolnym

na wyk艂ad jednego z naszych najs艂awniejszych absolwent贸w,

badacza polarnego,

wiceadmira艂a Vincenta Smythe-Oblesona.

Oklaski! Oklaski!

Dzie艅 dobry, ch艂opcy!

- Ciesz臋 si臋, 偶e jestem tu z wami... - G艂o艣niej!

Kt贸ry to powiedzia艂?

- Chcia艂bym powiedzie膰... - Zamknij si臋!

Kt贸ry to?

Jak chcecie.

Trzy ostatnie rz臋dy b臋d膮 dzi艣 wieczorem mnie ch艂osta膰!

Prosz臋 kontynuowa膰.

W艂a艣nie wr贸ci艂em z wyprawy, na kt贸rej bada艂em

jeden z niezmiernie interesuj膮cych lodowc贸w.

Bada艂em go trzy miesi膮ce, po osiem godzin dziennie.

Wstawa艂em o 9:00 i bada艂em do 18:00

z jedn膮 godzinn膮 przerw膮 na obiad.

I mog臋 艣mia艂o powiedzie膰, 偶e w tym czasie

zbada艂em w imieniu Jego Wysoko艣ci

obszar wielko艣ci hrabstwa Yorkshire.

- Ten obszar... - Do艣膰!

Je艣li sta膰 was tylko na taki spontaniczny wyraz uznania,

b臋d臋 zmuszony wyk艂ad natychmiast zako艅czy膰

i wyrzuci膰 wybranych ch艂opc贸w!

- Ten obszar... - Cicho!

Czy to jasne?

Dobrze. Mo偶na kontynuowa膰.

Ten obszar lodowca nazwa艂em Graybridgeland.

Na t膮 chwil臋 w艂a艣nie czeka艂em./

Wiecie ch艂opcy, nie ma nic gorszego,

ni偶 patrze膰 na wykorzystane ludzkie cia艂o.

Bzdury!

Kt贸ry to powiedzia艂?

Pan Ryan, prosz臋 pana.

Ach tak. Przepraszam. My艣la艂em, 偶e to kt贸ry艣 z ch艂opc贸w.

Prosz臋 kontynuowa膰.

...a przysz艂o艣膰 naszych dzieci, oraz dzieci naszych dzieci.../

Wsta艅my i za艣piewajmy hymn szko艂y.

Szko艂o moja, szko艂o moja.../

Prelekcja si臋 zako艅czy艂a, a ja poczu艂em, jak podnosz膮 kufer./

Uda艂o si臋.

Nareszcie opuszcz臋 Graybridge./

Z wra偶enia wstrzyma艂em oddech./

Rozejrza艂em si臋 po nowym otoczeniu./

To by艂o dobre, Ellis. Naprawd臋 dobre.

- Dzi臋kuj臋, panie dyrektorze. - Masz tu swoj膮 dzia艂k臋.

Tylko co mia艂 znaczy膰 ten hymn szko艂y?

Pomy艣la艂em, 偶e to 艣wietny pomys艂 na zako艅czenie wyk艂adu.

Na przysz艂o艣膰 trzymaj si臋 scenariusza, Ellis.

O, nie.

Po tej przygodzie z kufrem nadesz艂y ci臋偶kie dni./

Zaszyli mi uszy i dosta艂em trzy tygodnie kary/

w worku na szkolnym kompostowniku./

Za to po raz pierwszy znalaz艂em si臋 w centrum uwagi ca艂ej szko艂y/

oraz zn贸w stan膮艂em przed obliczem Graysona, szkolnego tyrana./

Wej艣膰!

Poniewa偶 Grayson obieca艂 nie bi膰 偶adnego z nauczycieli,/

dyrektor zezwoli艂 mu na pewne przywileje./

Mog艂y mu towarzyszy膰 w pokoju filipi艅skie panienki,/

wolno mu by艂o pali膰 opium i chodzi膰 do sauny zamiast na modlitwy./

W艂a艣nie wr贸ci艂 z semestralnej wyprawy do Ameryki Po艂udniowej/

i wygl膮da艂 na bardzo wypocz臋tego./

Ach, Tomkinson.

Ty wstr臋tny, ma艂y robaku.

Jeste艣 naprawd臋 najobrzydliwszym robalem,

jakiego mia艂em nieszcz臋艣cie spotka膰.

Odetchn膮艂em z ulg膮./

Chyba mnie polubi艂./

Kilka wrednych mend z m艂odszych klas

opowiedzia艂o mi o twoich ucieczkach.

- To prawda... - Nie przerywaj mi, prymitywie!

Przepraszam.

Nie wiesz, 偶e wszystkie drogi ucieczki s膮 pod kontrol膮 moj膮 i kapelana?

Nie.

A jak my艣lisz, dlaczego kapelan ci膮gle k艂adzie rury i kopie kana艂y?

- My艣la艂em, 偶e tak lubi. - Zamknij si臋! Teraz ja m贸wi臋!

Jasne, 偶e go to nie bawi.

Robi to, bo mu tak kaza艂em,

i dlatego, 偶e tylko ja mog臋 mu pom贸c dosta膰 si臋 do arcybiskupstwa.

- Pan Hoskins zostanie arcybiskupem? - Jak tylko sko艅czy kopa膰.

Niestety on my艣li, 偶e b臋dzie w Yorku albo w Canterbury.

To jest smutne.

- A gdzie nim zostanie? - W Soligorsku. Na Ukrainie.

Tam jest strasznie zimno. I maj膮 beznadziejne 偶arcie.

Problem w tym, 偶e kapelan wykopa艂 ju偶 sie膰 tuneli d艂ugo艣ci 12-tu mil.

Nie chcieliby艣my, aby taki pryszczaty neptek...

Szkolny tyran.

W艂a艣nie o tobie rozmawiali艣my.

Co? Nie, nie... Niestety, jeszcze nie.

Co? Nie, nie, nie... Jeszcze nie dotar艂a.

Pyta o czapk臋. Czapk臋 arcybiskupa.

Przykro mi, nie mo偶esz zacz膮膰 ju偶 w ten weekend.

Dlaczego? Bo najpierw ten stary musi umrze膰.

Nie, ja w tym nie pomog臋.

Po co ten po艣piech?

Co? Tylko nie to!

Ty idioto!

Tomkinson. Tak...

A wi臋c bardzo chcesz st膮d uciec, prawda?

No pewnie.

Podnie艣cie go.

Cho膰 obrzydzenie mnie bierze, gdy patrz臋 na twoj膮 ohydn膮 twarz,

jestem got贸w pozwoli膰, aby艣 by艂 pierwszym,

kt贸ry wypr贸buje nowe tunele kapelana.

Dzi臋kuj臋. Dzi臋kuj臋, tyranie.

Lubisz dziewczyny?

Co? Suki...

Tak, szkolny tyranie?

Mo偶e ty by艣 pokaza艂a Tomkinsonowi tunele i dotrzyma艂a mu towarzystwa.

O rety!

Papierosa?

I tak cztery godziny p贸藕niej,/

po wypaleniu dwustu papieros贸w, kompletnie pijany,/

wraz z p贸艂nag膮 Filipink膮/

wyl膮dowa艂em pod biurkiem w gabinecie dyrektora./

Kapelan, ju偶 74-letni,/

nie mog膮c si臋 doczeka膰, kiedy wreszcie zostanie arcybiskupem,/

sko艅czy艂 kopa膰 tunel o 100 jard贸w za wcze艣nie./

Zosta艂em uznany winnym palenia, picia, k艂amstwa, kradzie偶y,/

po艂amania biurka dyrektora i ucieczki bez pozwolenia,/

oraz skazany na najstraszniejsz膮 kar臋, jak膮 szko艂a stosowa艂a:/

zawody w kicaniu na 30 mil przeciwko szkole w Saint Anthony./

Treningi kicania by艂y prawdziwym, nocnym koszmarem./

Ale po trzech tygodniach udr臋ki nasza dru偶yna nie mia艂a sobie r贸wnych./

Dnia zawod贸w nigdy nie zapomn臋./

Ca艂膮 szko艂臋 opanowa艂a gor膮czka, g艂贸wnie dyzenterii i beri-beri,/

par臋 przypadk贸w malarii i szkorbutu w艣r贸d starszych ch艂opc贸w./

Nasi przeciwnicy z buddyjskiej szko艂y publicznej w Yorkshire,/

byli w kicaniu ju偶 legendarni./

Stali艣my na linii startowej,/

a pan Graffit, kt贸ry mia艂 w tym dniu dy偶ur,/

udzieli艂 ka偶demu z nas tradycyjnego "st臋paka"./

Ch艂opczyku, przyjmij st臋paka - 艁up!

Wysoki ch艂opczyku, przyjmij st臋paka - 艁up!

Ch艂opczyku, przyjmij st臋paka - 艁up!

Wielki ch艂opcze, przyjmij wielkiego st臋paka - 艁up!

Dzi臋kujemy.

Graybridge, powodzenia!

Ch艂opcy z Saint Anthony i ch艂opcy z Graybridge!

Kicajcie, kicajcie dzi艣, jak tylko mo偶ecie!

Do startu!

Gotowi!

Kicaj, kicaj, Graybridge!

Walczyli艣my ze wszystkich si艂, ale byli艣my wyczerpani treningami,/

a z ch艂opcami z Saint Anthony nie mogli艣my si臋 r贸wna膰./

Wielu z nich kica艂o na mi臋dzynarodowym poziomie./

Gdy zacz膮艂 si臋 teren g贸rzysty, skutki by艂y katastrofalne/

dla naszych m艂odych cia艂 udr臋czonych trzecim stadium grzybicy st贸p./

Po 12 i p贸艂 mili zobaczy艂em,/

jak Venner z 5-tej A upad艂 i zmar艂 z wyczerpania./

A po 17-stu milach padli r贸wnie偶:/

Apsley, Credworth, P. E. Spitwell, Emerson i Zappa starszy./

Zda艂em sobie spraw臋, 偶e i m贸j koniec jest bliski./

Na 21-szej mili ciemno zrobi艂o mi si臋 przed oczami./

Ju偶 dalej nie mog艂em. To by艂 koniec./

Jak leci, p艂aczliwa, ma艂a mendo?

Dzie艅 dobry, szkolny tyranie.

Pos艂uchaj, gadzino, bardzo mi przykro, 偶e znalaz艂e艣 si臋 w tej sytuacji.

Chodzi o kicanie... B臋dzie dobrze...

Niekoniecznie, ty 偶a艂osny p臋taku.

Nie uko艅czysz tego biegu.

Jeszcze nikomu z Graybridge to si臋 nie uda艂o./

Ale mam co艣, co by ci mog艂o pom贸c.

No, trzeba tylko wci膮gn膮膰 nosem...

Co to?

No, to jest... co艣 jak sole trze藕wi膮ce.

I ja... mam tylko...?

Tak... Wci膮gnij.

Ja piernicz臋!

To jest to.

To ci臋 postawi na nogi.

Powodzenia,

ty beznadziejna, ma艂a mendo.

Nie wiem, co mi Grayson da艂,/

ale g贸ry tego dnia wygl膮da艂y pi臋knie./

Ogromne szaro-zielone potwory si艂uj膮ce si臋 z czarnymi demonami na urwiskach./

Rozumia艂em mow臋 owiec i s艂ysza艂em, jak trawy recytuj膮 wiersze./

Ojciec zawsze mi m贸wi艂, 偶e co艣 takiego musia艂 bra膰 Nansen,/

kiedy bada艂 Grenlandi臋./

Teraz go zrozumia艂em./

Poczu艂em, 偶e mog臋 dokica膰 na koniec 艣wiata./

Moja matka... Jest w domu? Musz臋 si臋 z ni膮 zobaczy膰.

Obawiam si臋, 偶e jest zaj臋ta, prosz臋 pana.

- Niewa偶ne. Chc臋 si臋 z ni膮 widzie膰. - No, ona... gra w tenisa.

Dzi臋ki.

Mo偶e ja mog艂abym...

Nie, dzi臋kuj臋.

Mamo!

Tomkinson!

Bo偶e m贸j, panie Bradman! Co za serwis!

T臋skni臋 za domem.

Nie mo偶esz rzuci膰 szko艂y, Tomkinson.

Jeste艣 to winny mnie i swojemu ojcu.

- Nie wr贸c臋 do tego wi臋zienia! - Nie b膮d藕 g艂upi, skarbie.

Nie wiesz, jak tam jest. Torturuj膮 nas, bij膮 i poni偶aj膮.

No, brzmi nie藕le, skarbie.

Mamo, ja tam nigdy nie wr贸c臋!

Pos艂uchaj...

Gdy tw贸j ojciec wyjecha艂 na t膮 fataln膮 polarn膮 ekspedycj臋,

przyrzek艂am sobie, 偶e zrobi臋 wszystko, aby艣 zosta艂 w szkole.

Pojad臋 do niego, porozmawiam. On to zrozumie.

Nie wyg艂upiaj si臋.

Jest na drugim ko艅cu kuli ziemskiej,

otoczony 5 milionami mil kwadratowych niezbadanego lodowca.

Jak chcesz go znale藕膰?

Masz jego adres.

- Tak, ale nie mog臋 ci go da膰. - Mamo, ja...

Obieca艂am mu,

偶e w 偶adnym wypadku nie zdradz臋 jego miejsca pobytu prasie.

- Ale ja nie... - Nie. Musisz wr贸ci膰 do Graybridge.

Tego chcia艂by ojciec.

Ja mam teraz du偶o pracy w ogr贸dku.

- Ale... - Masz tu troch臋 rabarbaru na drog臋.

Do widzenia, Thomson.

Tomkinson.

Oczywi艣cie, Tomkinson.

Do widzenia, mamo.

- Kto to? - Kto?

- Ten pan. - Jaki pan?

Dobry Bo偶e! Wyno艣 si臋!

Tak, precz z 艂apami od mojej matki!

Tomkinson!

Tata!

Wej艣膰.

Przepraszam za sp贸藕nienie. Zesz艂o mi przy modlitwie.

S艂ysza艂e艣 nowiny? Tomkinson wygra艂 zawody.

Tak... Tak... 艢wietnie.

Tak. To naprawd臋...

...艣wietnie.

Wyje偶d偶asz gdzie艣, tyranie?

Tak. Dosta艂em prac臋 w Eton.

- W Eton? - Tak, w Eton.

Chyba wiesz, gdzie to jest, ty g艂upi, ma艂y dyrektorku.

O tak, oczywi艣cie, tyranie.

Ich szkolny tyran dosta艂 posad臋 w rz膮dzie.

Zwolni艂o si臋 jego miejsce.

Tysi膮c funt贸w rocznie,

jedzenie przysy艂ane z Londynu, domek wypoczynkowy we Francji

i ubezpieczenie na wszystkie urazy ch艂opc贸w.

Pos艂uchaj, tyranie, nie mo偶esz tak odej艣膰.

Rodzice posy艂ali tu swe dzieci my艣l膮c, 偶e b臋d膮 gn臋bione przez ciebie.

To ju偶 tw贸j problem, ty oble艣na kreaturo.

Ale偶, Grayson. Bez po艣piechu, przemy艣l to jeszcze.

Graybridge jest znany z wyj膮tkowego terroru.

Przyjmij kogo艣 na moje miejsce.

Nie r贸b mi tego.

Wiesz przecie偶, 偶e nie ma w ca艂ej szkole nikogo z twoj膮 si艂膮,

wrodzon膮, prawie nadludzk膮...

A Tomkinson?

Chcia艂em go mianowa膰 wicedyrektorem.

Daj spok贸j. On zas艂uguje na co艣 wi臋cej.

W ko艅cu to jedyny cz艂owiek, kt贸ry dokica艂 do mety.

呕egnaj, Suki.

Tak, wygra艂 zawody... ale tyran...

tyranizowanie...

to jednak co艣 innego...

My艣lisz, 偶e da rad臋?

Kiedy wraca艂em zalesion膮, wiejsk膮 drog膮 do Graybridge,/

cisn臋艂y mi si臋 do g艂owy tysi膮ce wspomnie艅,/

jakie okropno艣ci niszczy艂y moje 偶ycie i wielu moich przyjaci贸艂./

I co mnie czeka przez trzy nast臋pne lata./

Jak ten system zmieni膰?/

Nie mia艂em ju偶 偶adnej nadziei./

TOMKINSON NASZ NOWY TYRAN

Jedzie!

No, ch艂opcy, st贸jcie prosto.

Mamy go.

GRAYBRIDGE WITA TOMKINSONA

Z pocz膮tku nie wiedzia艂em, co si臋 dzieje./

Ale p贸藕niej zacz膮艂em wszystko rozumie膰./

Mo偶e to by艂a szansa, by zmieni膰 Graybridge./

Tomkinsonowi po trzykro膰 "hura"! Hip, hip...

Hura!

Hip, hip...

- Hura! - Hip, hip...

I nie wiadomo dlaczego przypad艂o to mnie./

艢wietny pokaz, Tomkinson.

By艂o te偶 jasne, 偶e trzeba do tego doj艣膰 ma艂ymi kroczkami./

M贸w mi "szkolny tyranie", ty pod艂y gadzie!

Dobry jest, co nie?

Wiedzia艂em, 偶e dasz rad臋, Thomson.

"Tomkinson", ty kapu艣ciany 艂bie!

Ach wybacz, szkolny tyranie.

Za艣piewajmy nasz hymn szko艂y!

Szko艂o moja, szko艂o moja.../

"SZKOLNE LATA TOMKINSONA"

WYST膭PILI:

T艂umaczenie: Materiusz

Korekta i synchronizacja: Julius Caligo

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.