Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Mamo, patrz!
( dzwoni telefon )
( dzwoni )
( dzwoni )
( dzwoni )
( dzwoni )
- Co jest?
- Lena, kurwa gdzie jeste艣?
Kocan ju偶 po 艣cianach chodzi,
zaraz odp艂ywamy.
Dajcie mi kwadrans.
- Hej. Gdzie stary?
- Hej.
Czeka na ciebie na mostku.
Hej.
Jak zawsze sp贸藕niona.
Czy ty nie mo偶esz raz zadzwoni膰,
wyja艣ni膰, uspokoi膰?
Antarktyda nie zd膮偶y艂a si臋
roztopi膰, jeszcze.
M贸w, co si臋 dzieje.
Norwegowie zmi臋kli.
Kupili tw贸j projekt. Ile?
Doktoranci, mamy cztery ba艅ki euro
dodatkowo, dzi臋ki pani profesor!
( oklaski )
Z profesor Opali艅sk膮 b臋dziecie
mogli zej艣膰 pod lodowiec
du偶o g艂臋biej ni偶 robi艂 to
ktokolwiek! Do g贸ry z ni膮!
- Prosz臋 nie, nie ch艂opaki!
- Lena! Lena!
- Co robisz?
- Teraz, ja ci臋 popodrzucam.
( dzwoni telefon )
Czekaj.
Pani Opali艅ska? M艂odszy aspirant
Tomasz G艂ogowski z Wa艂brzycha.
Poszukujemy pani c贸rki.
Kiedy pani j膮 widzia艂a ostatni raz?
Nie do niej, ochuja艂e艣? Roz艂膮cz si臋.
Halo!
Lena, wszystko okej?
Osoba, do kt贸rej dzwonisz
ma wy艂膮czony telefon.
Ja pierdol臋!
Tak?
Hej!
Sorry.
Rafa艂!
Hej! Rafa艂!
Jezu Chryste!
Rafa艂, Rafa艂!
Ej, ej stary, Rafa艂!
O kurwa!
( Rafa艂 si臋 艣mieje )
Pojeba艂o ci臋? Pojeba艂o ci臋?
- M贸wi艂em ci, 偶e mam klaustrofobi臋!
- No przepraszam no.
Teraz mnie przepraszasz?
Gnojku jeden ty!
- B臋dzie kara.
- Ach tak?
Tak? O nie, nie chcia艂em!
Nie chcia艂e艣? Taki jeste艣 cwany?
A艂a! Kurwa! A艂a! Ja pierdol臋!
A艂a! Dobra, przepraszam!
( dzwoni telefon )
Spierdalaj, no!
Cicho!
- Tak, s艂ucham?
- Zbieraj si臋.
- Za kwadrans spotkanie.
- Dobra, dzi臋ki. Ju偶 jad臋.
Z roboty dzwonili. Musz臋 jecha膰.
( kierowca tr膮bi na pieszych )
Naprz贸d marsz!
( 膰wiczy policyjna orkiestra )
Ty, co si臋 dzieje?
Nie nic si臋 nie dzieje,
po prostu pr贸b臋 maj膮.
Ale nie o to pytam.
S膮 wszyscy? No to, jedziemy.
Skupcie si臋, bo i tak
niewiele wida膰.
Fatalna jako艣膰, no ale
nie mamy nic wi臋cej.
10:15, grupka dzieci bawi si臋
na podw贸rku.
Pi臋tna艣cie minut p贸藕niej,
pi臋cioro z nich wychodzi z t膮
dziewczyn膮 g艂贸wnym wej艣ciem.
P贸艂 godziny p贸藕niej nauczycielka
zawiadamia nas o ich znikni臋ciu.
Ta dziewczyna na nagraniu
to nie jest czasem...
To jest 16-letnia Ada Opali艅ska.
Ma wy艂膮czon膮 kom贸rk臋
albo jest poza zasi臋giem.
- Nie zostawi艂a 偶adnej informacji.
- Co ona tam robi?
Pewnie co艣 g艂upiego wywin臋艂a.
Mamy teraz wszyscy szuka膰
tej smarkuli ca艂y dzie艅?
- Mo偶e je porwa艂a.
- Ile ich nie ma? Dwie godziny?
Dwie i p贸艂.
Majcher ma racj臋.
Mo偶e to nic nie jest, ale...
To s膮 ma艂e dzieci,
teren jest pokopalniany, trudny.
Poniemieckie rudery, jakie艣 藕le
zabezpieczone biedaszyby.
Przejebongo.
Szko艂a zawiadomi艂a rodzic贸w.
Jad膮 tam.
S艂uchajcie, zr贸bmy wszystko
偶eby znale藕膰 gnojstwo do 17.
- A gdzie ta szko艂a?
- Bia艂y Kamie艅, Jagie艂艂y.
No to mamy odpowied藕. Tam jest,
niedaleko, to nieczynne kino Zorza.
Mo偶e tam posz艂a pobawi膰 si臋
z dzieciakami w chowanego.
Stara kopalnia te偶. A dzi艣 jest
ta heca z rewitalizacj膮 sztolni.
I mauzoleum.
Niedawno j膮 tam spisywa艂em.
No pi臋knie. Wiemy wszystko.
Do roboty!
呕adnego gadania z pras膮, z lud藕mi.
Nie chcemy paniki w mie艣cie.
Szefie, dzwonili艣cie
do ojca Opali艅skiej?
Tak. Ale on nic nie wie,
sam nie mo偶e si臋 do niej dodzwoni膰.
Gorzej, 偶e Tomek zadzwoni艂
do jej matki.
- Do Leny zadzwoni艂?
- Tak, nie wiedzia艂 偶eby nie.
No i co?
A nic. Rozesz艂o si臋 po ko艣ciach.
( gra policyjna orkiestra )
Jak wam idzie?
Powoli. Teren jak sito.
Przegonili艣my paru meneli,
ale nic nie widzieli.
Dobrze, a bagna przeczesali艣cie?
Bagna? To 5 kilometr贸w st膮d!
Po co kto艣 by tam szed艂 z dzie膰mi?
Dobrze, to zr贸bcie to. A ja za艂atwi臋
zgod臋 na wezwanie nurk贸w.
Rafa艂, jak si臋 ludzie dowiedz膮
to b臋dzie panika!
Kochana, panika to b臋dzie
jak ich do wieczora nie znajdziemy.
Okej.
Szanowni pa艅stwo,
jako dyrektor tego zabytkowego
obiektu mog臋 tylko wyrazi膰 rado艣膰,
偶e Wa艂brzych odwiedzaj膮 dzisiaj
wspaniali go艣cie
i potencjalni inwestorzy.
Nasz region przez dekady s艂yn膮艂
z wydobycia najszlachetniejszej
odmiany w臋gla, antracytu.
Obecnie, to ju偶 przesz艂o艣膰.
Ale jest z nami wspania艂a kobieta,
dzi臋ki kt贸rej dojdzie do
rewitalizacji Lisiej Sztolni!
I nadania naszemu regionowi
nowego charakteru.
Dzi臋kuj臋.
Dobry wiecz贸r, pa艅stwu.
Nazywam si臋 Marta Czarnecka.
( oklaski )
Sanatorium Black Daisy to nie tylko
miejsce innowacji
w dziedzinie dba艂o艣ci o zdrowie
i pi臋kno naszych kuracjuszek,
i kuracjuszy oczywi艣cie.
Id膮c 艣ladami Daisy, dzia艂am
na rzecz lokalnej spo艂eczno艣ci,
szczeg贸lnie dotkni臋tej
skutkami transformacji.
Fundacja zapewnia
kilkadziesi膮t miejsc pracy,
przede wszystkim
by艂ym g贸rnikom i ich synom.
( oklaski )
Mam nadziej臋, 偶e z pa艅stwa pomoc膮,
oczywi艣cie dzi臋ki pa艅stwa hojno艣ci,
fundacja nadal b臋dzie mog艂a
prowadzi膰 dzia艂ania medyczne,
odkrywaj膮c dalej niesamowite
w艂a艣ciwo艣ci antracytu.
A to wszystko za spraw膮
wspania艂ego naukowca,
doktora Konstantego Lubi艅skiego.
A co dok艂adnie oznacza
rewitalizacja?
To jest drodzy pa艅stwo,
przywracanie 偶ycia.
I to jest m贸j cel.
( po angielsku )
( oklaski )
A teraz,
specjalnie dla pa艅stwa
niespodzianka.
Znana w ca艂ej Europie,
a przecie偶 jednak nasza, wa艂brzyska,
rodzinna kapela romska, Cukerije!
( muzyka )
M贸j cz艂owiek z policji dzwoni艂.
( muzyka zmieszana z hukiem
uderzenia w co艣 na drodze )
( oklaski )
Fuck.
O fuck!
( j臋k poranionego zwierz臋cia )
( dzwoni telefon )
( odg艂os bicia serca zwierzaka )
Lena, biol-chem?
Dobrze pami臋tam?
Tak.
Ma powi臋kszon膮 macic臋 po porodzie.
- Po porodzie?
- Ma mleko, wci膮偶 karmi.
Wyjdzie z tego?
Zmia偶d偶one narz膮dy wewn臋trzne.
Nienaruszone ma tylko serce.
Ju偶 dobrze, ma艂a.
Zaraz b臋dzie po wszystkim.
Prze艣lij mi rachunek, 艣piesz臋 si臋.
( pukanie do drzwi )
Co to jest?
Mog臋?
Przed dwunast膮 dzwoni艂a policja.
Tak jak do mnie.
Lena, co ty tu w og贸le robisz, co?
Wszystko jest okej.
- Tak? To gdzie ona jest?
- Szwenda si臋 gdzie艣 kolegami.
Nawet 10 nie ma,
ona nie ma ju偶 6 latek.
Tak? To dlaczego policja jej szuka?
M贸wili co艣 o dzieciach
z przedszkola,
偶e Ada zast臋powa艂a kole偶ank臋
i si臋 z nimi bawi艂a.
Potem one gdzie艣 znikn臋艂y
bez opieki.
Nasza c贸rka opiekowa艂a si臋 dzie膰mi
zamiast by膰 w szkole,
a ty o tym nie wiedzia艂e艣?
Daj mi spok贸j, naprawd臋!
Nie masz prawa nas nachodzi膰.
( P艂acz dziecka )
Chod藕, chod藕.
( pukanie do drzwi )
To na pewno jest jakie艣
nieporozumienie.
Ada ma teraz trudny czas.
Masz gdzie si臋 zatrzyma膰?
Poradz臋 sobie.
- Daj mi do niej numer.
- Po co?
- Mo偶e kt贸re艣 z nas si臋 dodzwoni.
- Na pewno nie ty.
Wolisz nie wiedzie膰 gdzie jest,
ni偶 偶eby us艂ysza艂a m贸j g艂os?
Nie powinna艣 teraz nurkowa膰
w basenie glacjalnym?
Subglacjalnym.
Daj jej spok贸j. Ma prawo si臋
martwi膰 tak jak ty.
My.
Lena! Adres ten sam.
Prosz臋 zadzwo艅,
jakby艣 czego艣 potrzebowa艂a.
Super. Dobrze, 偶e noclegu u nas
nie zaproponowa艂a艣.
No ju偶! No chod藕, kochanie.
Dobrze, zezna艂a pani wcze艣niej,
偶e...
osoba wsp贸艂pracuj膮ca z wami,
wspomagaj膮ca grup臋,
nie przysz艂a bo si臋 rozchorowa艂a
i przys艂a艂a kogo艣 w zast臋pstwie.
- Kogo?
- Swoj膮 kole偶ank臋, Ad臋 Opali艅sk膮.
Nieletni膮, niewykwalifikowan膮
do zajmowania si臋 dzie膰mi.
Zapewnia艂a, 偶e Ada ma do艣wiadczenie.
A nie za m艂oda troch臋?
Dzieci by艂y zachwycone!
W 偶yciu nie widzia艂am,
偶eby tak do kogo艣 tak lgn臋艂y.
- W jakim sensie lgn臋艂y?
- No, normalnie.
Obsiad艂y j膮 wszystkie. Tylko Tadzio
si臋 trzyma艂 si臋 z daleka.
Paula, poka偶 materia艂.
Kt贸ry to Tadzio?
Tadzio ma autyzm.
Nie znosi blisko艣ci, dotyku.
Pani Opali艅ska co robi艂a z dzie膰mi
zanim wysz艂y艣cie na dw贸r?
Lisie maski.
O takie.
T臋 akurat Tadzik zrobi艂.
Spokojnie, zadam pani
jeszcze jedno pytanie,
i b臋dzie Pani wolna.
Przepraszam, mog艂aby艣 mi to jako艣...
O teraz! Czy powiedzia艂 pani
co zobaczy艂?
Tak. Ale, tak jak m贸wi臋
to jest dziecko z orzeczeniem.
Ja bym nie wierzy艂a
we wszystko to, co Tadzio...
A co powiedzia艂?
呕e zobaczy艂 ducha.
Dzi臋kujemy pani. Mo偶e pani wyj艣膰.
Do widzenia.
To co mam zapisa膰? Zobaczy艂 ducha?
Ups!
Potr膮ci艂am lisic臋.
Trzeba by艂o j膮 u艣pi膰.
Czu艂am, 偶e co艣 si臋 dzieje.
Ada przy艣ni艂a mi si臋
pierwszy raz od wielu lat.
Wierzysz w takie g贸wna?
Ada, Ada, Ada...
Ada wyros艂a na niez艂e zi贸艂ko.
Jeszcze macie jedn膮 cech臋 wsp贸ln膮.
Na wszystkim si臋 zna.
Wszystko wie najlepiej.
Interesujesz si臋 moj膮 c贸rk膮?
Moja teoria jest taka.
Zabra艂a gdzie艣 te dzieciaki,
bo chcia艂a im co艣 pokaza膰.
- Co?
- No nie wiem.
Lubi 艂azi膰 po tych ruinach, gdzie艣
je zabra艂a, wpadli w jak膮艣 dziur臋...
- I czekaj膮 a偶 ich znajdziemy.
- No to ich znajd藕cie!
Znajdziemy.
Wszystko b臋dzie dobrze.
Obiecuj臋 ci to.
072, odwo艂ujemy nurk贸w.
Dobra, dzi臋ki, dzi臋ki.
艁a艂!
O! Widz臋, 偶e jeszcze go masz.
呕ycie mi uratowa艂.
Chyba jeszcze kto艣 lin臋 trzyma艂
po drugiej stronie, nie?
Wiedzia艂e艣, 偶e Marek
ma nowe dziecko?
Pewnie dlatego Ada nie przepada艂a
ostatnio za byciem w domu.
Mo偶e.
Mo偶e te偶 brakowa艂o jej matki.
Szczerze, Lena. Mia艂a艣 z ni膮 jaki艣
kontakt? Je艣li tak, to mi powiedz.
To mo偶e bardzo pom贸c!
Nic nikomu nie powiem, obiecuj臋.
Trzyma艂am si臋 zasad i teraz 偶a艂uj臋!
I co? Nie korci艂o ci臋 przez
te wszystkie lata,
偶eby obserwowa膰 j膮 cho膰by
w Internecie?
Nie, nie korci艂o mnie! I wiesz co?
Wkurwia mnie to,
偶e mnie o to podejrzewasz.
Przez te lata trzyma艂am si臋
od niej z daleka,
wygrywaj膮c plebiscyt na najbardziej
chujow膮 matk臋 艣wiata,
bo tak mi kazano!
- Rozumiem, przepraszam.
- G贸wno rozumiesz.
Chod藕 tutaj.
Nie by艂o dnia, 偶ebym o niej
nie my艣la艂a.
B艂agam ci臋, znajd藕 j膮!
- Obiecuj臋.
- Dzi臋kuj臋.
Chcia艂em si臋 tylko upewni膰, 偶e...
Wiesz, 偶e jak j膮 znajdziemy,
nie b臋dziesz mog艂a...
si臋 z ni膮 nawet...
Mamusiu, patrz!
Chod藕 skarbie, mama we藕mie ci臋
na 艂贸dk臋.
Majcher, co ty tam robisz, piknik?
Te偶 chc臋 je znale藕膰.
Ej, ej! Tam jest ta艣ma!
Stop! Prosz臋 si臋 zatrzyma膰!
Prosz臋 nas pu艣ci膰, to s膮
nasze dzieci!
Na wydzielonym terenie
pracuj膮 tylko specjali艣ci.
Od czego was mam?
( krzyk zrozpaczonej matki )
Wszystko w porz膮dku?
Prosz臋 nie rusza膰, to jest
materia艂 dowodowy.
Jacek, zajmij si臋 rodzicami.
Prosz臋 odej艣膰!
Maria, popatrz na mnie!
Sp贸jrz na mnie! Popatrz na mnie!
Oddychaj ze mn膮. Patrz na mnie!
- Oddychaj ze mn膮.
- Karolina...
Oddychaj. Wdech...
Wydech.
To jest dow贸d rzeczowy.
To jest znak, 偶e Karolina 偶yje.
Spokojnie.
Odnajdziemy je zobaczysz.
Ratownika!
Oddychaj. Wdech. Wydech.
Wdech. Wydech.
Smolarz! Pom贸偶 mi.
Wdech.
Wydech.
Lena tu znowu Kacper.
Prosz臋 ci臋, oddzwo艅.
B艂agam ci臋, odbierz telefon!
Ile mo偶na dzwoni膰? B艂agam ci臋!
Nie wiem, co si臋 z tob膮 dzieje.
( dzwoni telefon )
Masz te wyci膮gi na mailu.
Bardzo mi przykro, jeszcze nic
nie mamy.
Prosz臋 si臋 uzbroi膰 w cierpliwo艣膰.
Wezwij psychologa i daj im numer,
na kt贸ry mog膮 dzwoni膰 w razie czego.
A potem ich ode艣lij do domu.
B臋dziemy ich informowa膰 na bie偶膮co.
Facet daje lekcje muzyki
w tej szkole.
M贸j stary znajomy Cygan.
Ma jakie艣 dziwne otarcia na
nadgarstku. I do tego nie ma alibi.
- Rom.
- Przecie偶 m贸wi臋, 偶e Cygan.
Rafa艂.
Rafa艂!
No i co? Nadal nic nie macie?
Mo偶e dlatego, 偶e twoja c贸rka
wcale nie chce 偶eby艣my ich znale藕li.
J膮 i te dzieci.
O czym ty m贸wisz?
Tu jest wyci膮g z konta Ady.
No i co?
Nakupi艂a 偶arcia, jakby mia艂a
do wykarmienia ca艂膮 wycieczk臋.
Chcesz mi wm贸wi膰,
偶e Ada porwa艂a te dzieci?
Nie powinna艣 si臋 tutaj kr臋ci膰.
Rodzice tych dzieci s膮 w 艣rodku.
Ja te偶 jestem rodzicem.
Stary, ale spokojnie.
Bo si臋 zabijesz z tych nerw贸w.
艁atwo ci m贸wi膰,
on mnie teraz tutaj wypisuje.
Znalaz艂 m贸j numer...
Wi臋c jak to wyjdzie, mamy przesrane.
To mu odpisz.
Albo daj ja go sp艂awi臋.
Co ty, odbi艂o ci?
Nie to nie.
A co je艣li Ada faktycznie
co艣 odwali艂a?
Nie wystawi艂a by nas tak.
Co ty gadasz?
By艣 jej broni艂
nawet, jakby ci matk臋 zajeba艂a.
A wiesz?
Przetr膮cone dzieci艅stwo
potrafi wr贸ci膰 w najbardziej
popierdolony spos贸b.
Do siebie pijesz?
Dzisiaj po szkole idziemy tam.
Teraz wszystko b臋dzie na nas.
- Bez niej sobie nie poradzimy.
- Musimy, okej?
Dzie艅 dobry, panie Profesorze.
Cholera jasna, co ty wyprawiasz?
Kacper pierdoli co艣 o jakim艣
dziecku.
- Lena!
- Wyp艂yn臋li艣cie?
Zg艂osi艂em problemy zdrowotne za艂ogi.
Czekam na wyja艣nienia.
Potrzebuj臋 kilku dni.
Mog臋 to przeci膮gn膮膰 o trzy dni,
potem wychodzimy bez
ciebie, rozumiemy si臋?
Tak.
I wy艣lij mi uzasadnienie,
skan z podpisem.
Norwegowie to szczeg贸larze.
Trzymaj si臋.
Tu te偶 nie dzia艂aj膮?
Trzeci raz w tym tygodniu.
Tu na g贸rze jest to samo.
Ca艂a sie膰 pierdoln臋艂a.
Daj mi klucz do 12.
Majcher jest na ciebie ci臋ty.
I bardzo dobrze wiesz, za co.
No i nie masz alibi.
No jak to? Mam.
Biega艂em po lesie, sam.
Wiesz, mam taki numer w kajdankach.
膯wiczy艂em przed wyst臋pem,
no ale nikt mnie nie widzia艂.
No to mo偶e...
Mo偶e jest kto艣, kto ci mo偶e
da膰 alibi? Co?
Nie. Nie, by艂em sam.
No to rozumiem, 偶e chcesz sp臋dzi膰
noc w naszym wa艂brzyskim wi臋zieniu.
Tak?
( trzask zamka celi )
( szkolny dzwonek )
Cze艣膰, przepraszam,
znacie mo偶e Ad臋 Opali艅sk膮?
Nie.
Znacie mo偶e Ad臋 Opali艅sk膮?
Nie.
Cze艣膰, jestem mam膮 Ady Opali艅skiej.
( klakson samochodu )
Czy planowa艂a gdzie艣 wyje偶d偶a膰?
Wiem, 偶e si臋 znacie!
Nie. Przepraszam.
Min臋艂y 24 godziny.
To ju偶 nie s膮 偶arty.
Kaza艂em sprowadzi膰
psychologa dla rodzic贸w.
Dobrze. Musimy by膰 przygotowani
na ka偶d膮 ewentualno艣膰.
A jak z telefonem m艂odej
Opali艅skiej?
Wci膮偶 ani 艣ladu logowania.
A co z jej komputerem?
Technicy pr贸buj膮, z艂ama膰 has艂o
ale p贸ki co to maj膮...
kup臋 roboty z t膮 awari膮.
Jeszcze tego nam brakowa艂o!
Pieprzone 艣redniowiecze.
Co zbuntowana
nastolatka mog艂a zrobi膰
z grupk膮 zer贸wkowicz贸w
do jasnej cholery?
Moim zdaniem by艂a na膰pana.
Zreszt膮, mo偶e te dzieciaki te偶 kto艣
nafaszerowa艂 jakim艣 g贸wnem.
Ja bym si臋 zastanowi艂,
czy to nie ma czego艣 wsp贸lnego
z t膮 spraw膮 z Broumova.
Czesi rozpracowywali
siatk臋 pedofilsk膮,
- ale do samej g贸ry nie doszli.
- Okej, sprawd藕 to.
A co z tym Cyganem?
Znaczy... przepraszam, z Romem.
By艂 zamieszany w spraw臋 Benkola.
Benkol jak pami臋tamy,
poszed艂 siedzie膰,
ale ten pan od muzyki w ostatnim
momencie wykr臋ci艂 si臋 sianem.
Mo偶e trzeba by p贸j艣膰 do jego
nory i przetrzepa膰,
p贸ki jeszcze jest u nas.
To s膮 jakie艣 stare historie
bez zwi膮zku.
Chc臋 sprawdzi膰 listy go艣ci
w hotelach.
Po mie艣cie pl膮cze si臋
mn贸stwo obcych.
Przyjechali na t臋 imprez臋 na Ksi膮偶.
Najbardziej dziani 艣pi膮
u Czarneckiej.
Czarneck膮 bior臋 na siebie,
ty gadasz z Czechami.
Je艣li chodzi o tego Roma, mo偶esz
go sprawdzi膰, tylko dyskretnie.
Wiesz, co mam na my艣li.
( piski lisich szczeni膮t )
Mog臋 w czym艣 pom贸c?
Rafa艂 Nie膰, z policji.
Wiem, kim pan jest.
Prosz臋 si臋 tym nie przejmowa膰.
Obs艂uga posprz膮ta.
Kosmetyki z w臋gla wbrew pozorom,
nie pozostawiaj膮 trwa艂ych zabrudze艅.
Aha... chcia艂em pani膮 prosi膰,
o list臋 go艣ci... tutaj z sanatorium.
Tak, oczywi艣cie.
Rozmawia艂am ju偶 o tym z komendantem.
Robimy co mo偶emy, ale wie pan...
RODO.
Dzieci zagin臋艂y. Prywatno艣膰 pani
kuracjuszy schodzi na dalszy plan.
Oczywi艣cie, 偶e tak. Dlatego
powiedzia艂am, 偶e robimy co mo偶emy.
Je偶eli tylko b臋d膮 takie decyzje
pana prze艂o偶onych to...
Nasi go艣cie bardzo hojnie
obdarowuj膮 fundacj臋 i miasto, a...
dobroczynno艣膰 nie lubi rozg艂osu.
I nie zostawia trwa艂ych zabrudze艅.
Nie rozumiem, o co panu chodzi.
Ale je偶eli to wszystko to,
wybaczy pan...
Zadzwo艅 po serwis sprz膮taj膮cy.
Ruda, co jest?
Aha, okej.
No i co? Cygan wychodzi.
Siostra da艂a mu alibi.
No i m贸wi艂em, 偶eby mu t臋 melin臋
od razu przetrzepa膰.
A co艣 ty si臋 tak na niego upar艂?
Nic na niego nie masz.
Tak? Wiesz kto dzisiaj do mnie
zdzwoni艂? Stara Opali艅ska.
Zalaz艂a zdj臋cie, na kt贸rym
jest jej c贸rka, zgadnij z kim.
No w艂a艣nie, kurwa.
Dalej wszystko wiesz lepiej?
Nie, Donka. Nie!
Nie, nie!
Aaa, zimna! Nic nie widz臋!
( po romsku )
Ojej, oj!
Czy偶by duchy przej臋艂y nasz
komisariat?
Data w systemie musia艂a si臋
przestawi膰.
O, dzi臋kuj臋 pani.
Ch艂opaku, z dysku Ady
nic nie odzyskamy,
ale w chmurze zachowa艂o si臋
kilka maili.
Dobra, dobra, dawaj ostatni.
Tutaj.
Auftrag... zlecenie.
- Macie co艣?
- Ja!
O, po niemiecku.
Nie uczy艂em si臋?
Marek czy Ada mia艂a kontakt,
z kim艣 z Niemiec?
By艂a tam na jakiej艣 wycieczce?
Albo na wymianie?
Nic? A ze szko艂膮 te偶 nie wyje偶d偶ali?
Okej. No dobra, to dzi臋ki.
No i?
Jej ojciec m贸wi, 偶e Ada
nie zna niemieckiego.
A mogli艣my jak normalne nastolatki
膰pa膰 w Mauzoleum.
Przepraszam, doktor Lubli艅ski
prosi pani膮 pilnie do gabinetu.
Chod藕偶e!
Prosz臋.
Popatrz na to.
To zapis monitoringu z wczoraj.
To jest niemo偶liwe.
Jakim cudem tam wesz艂a?
To nie wszystko.
Zobacz, co ona robi.
Gdzie ty jeste艣?
Prosz臋 to piwo.
( miks haotycznych d藕wi臋k贸w )
Ada!
Nie! Nie!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.