Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
/"Dexter" 6x10 /Tłumaczenie: MSaint
/Poprzednio w "Dexterze":
James Gellar.
Profesor na Uniwersytecie Tallahassee.
Gellar zniknął trzy lata temu, po tym, jak go zwolnili.
Nie można się z nim skontaktować, bo się gdzieś zaszył.
Powiedziałeś, że to Gellar zabija.
Jest dużo silniejszy ode mnie.
Gellar wciąga cię w mrok, Travis, nie ku światłu.
To, co powiedziałeś, zmusiło mnie do zastanowienia.
Nad czym?
Że nie muszę robić tego, co on mi każe.
Jesteś wolna.
Gdy Jessica Morris przedawkowała, na pewno ktoś był z nią w pokoju.
Bez wątpienia.
Dlaczego więc LaGuerta truje mi dupę o zamknięcie tej sprawy?
O Boże!
Co jest, kurwa?!
/Gellar nie pozna prawdziwego gniewu, /póki nie zobaczy mojego.
Travis.
/Gellar.
/Nie żyje już od dawna.
/Travis działał sam.
/To on zabił tych wszystkich ludzi.
/"Ricochet Rabbit" /("Królik Rykoszet")
/Travis to jedyny Zabójca Dnia Sądu.
/A ja popełniłem fatalny błąd.
/Taka sama rana śmiertelna, /jak u innych ofiar.
/To znaczy...
Travis.
Czy to ty zabiłeś Gellara?
Profesor Gellar.
To nieprawda.
Ja cię nie zabiłem.
Nie! Nie.
Zabiłeś, Travis.
Czas spojrzeć prawdzie w oczy.
On myśli, że Gellar nadal żyje.
Rozmawia z kimś, kogo tam nie ma.
Pamiętam, że przyszedłem do twojego gabinetu.
Przyniosłem ci miecz Świętego Jana.
Tak, ukradłeś go.
Uniwersytet obwinił o to mnie i zostałem zwolniony.
Mówiłem ci, że go potrzebowaliśmy.
Ponieważ to my jesteśmy dwoma świadkami...
Apokalipsa, rozdział 11.
A ja ci powiedziałem, że jesteś obłąkany i potrzebujesz pomocy.
Przekonałem cię, sprawiłem, że dostrzegłeś,
że jesteśmy wybrańcami.
Udowodniłem ci, że nie możesz zostać zraniony.
Pchnąłeś mnie mieczem, trzy lata temu.
I nie mógł przebić twojego ciała.
Nie.
Ja tego nie zrobiłem.
Zabiłeś mnie, Travis.
A potem wpakowałeś do zamrażarki.
To się nie wydarzyło.
To był on.
Fałszywy prorok! On cię zabił.
On próbuje powstrzymać to, co nakazał nam Bóg!
I dokonam tego, bez ciebie.
Skończę to, co zaczęliśmy.
Myliłeś się, starcze.
Teraz ja tu decyduję.
Zdobędę nowych uczniów, którzy mi pomogą.
Już cię nie potrzebuję.
Travis!
Muszę go powstrzymać.
A co z ratowaniem go?
Mroczny Pasażer Travisa jest jego częścią.
Nie można go uchronić od niego, tak jak nie można mnie od mojego.
Nie powinienem był słuchać Brata Sama.
W jednej kwestii miał rację.
Jeśli zaczniesz wierzyć w coś niewłaściwego...
To może konkretnie cię pojebać.
Moim błędem było pokładanie wiary w Travisie.
Od teraz będę pokładał wiarę tylko w samym sobie.
To Deb.
Gliny przeczesują teren w promieniu półtora kilometra
od adresu IP bloga Gellara.
Zbliżają się.
Może już czas odpuścić.
Nie!
By zabić Mrocznego Pasażera, trzeba pozbyć się kierowcy.
Po wszystkim, co zgotował mi Travis...
On jest mój.
Co ty robisz?
Jeśli gliny znajdą Gellara, skupią się na złapaniu Travisa.
To znacznie mi utrudni schwytanie go.
Gellar musi pozostać żywy.
To dosyć upiorne, nawet jak na ciebie.
Jeśli gliny znajdą tylko odciski Travisa, nabiorą podejrzeń.
W ten sposób znajdą również odciski Gellara.
Gdy skończę, muszę tylko zwinąć pokój zabójstwa,
wrzucić zwłoki Gellara w bagna
i pojechać do motelu Travisa.
Sądzisz, że tam będzie?
Nie, ale mogę znaleźć coś, co pomoże mi go namierzyć.
A co z tym?
Raz mi pomogło. Może użyję tego ponownie.
Zachowam to w kostnicy, na czarną godzinę.
/Blog Gellara.
Czyli blog Travisa.
Teraz, gdy mam laptopa Travisa, też mogę blogować jako Gellar.
Wkładasz kij w mrowisko?
Czy to na pewno dobry pomysł?
Travis jest niezrównoważony.
Musi wykonać jakiś ruch.
/("Myliłem się, to wszystko /było działaniem diabła.")
To powinno zwrócić jego uwagę.
/Zrobię dla pana wszystko, /doktorze Gellar.
/To, co pan robi, jest spoko, /zabijanie tych wszystkich ludzi.
Chore.
/Hej, Gellar, to koniec świata, tak? /Czas na Gniew Boży.
/Ja też mam Gniew Boży...
/O tutaj!
/Koniec świata! /Gniew Boży!
/Doktorze Gellar, /czytałem wszystkie pana teksty.
/Ale uważam, że to dopiero /wierzchołek góry.
/Cieszę się, że odważył się pan /uczynić kolejny krok.
/Ludzie w Biblii ciągle byli zabijani.
/Ale ja jestem z panem, /aż po kres dni.
/"Drogi Adamie Dnia Sądu, nie znasz mnie, /ale powinniśmy się spotkać."
/"Do Fałszywego Proroka... /Nikogo nie oszukasz..."
Zabójca Dnia Sądu w opuszczonym kościele.
To zbyt zajebiste, żeby pasowało.
Ja pierdolę, czy to tu?
Czy to obrazy Gellara?
Na to wygląda.
A tutaj Gellar i Travis przygotowywali swoje tableau.
I przetrzymywali ofiary.
Słodki Jezu na drewienku.
Przepraszam.
Deb,
nic ci nie jest?
Nic, muszę tylko...
...wyjść na powietrze.
Co? Co?
Tak.
Już jadę.
/Wprawdzie gliny znalazły jego kryjówkę, /ale to nie powstrzyma Travisa.
/To moje zadanie.
/Nie mogę się doczekać, /gdy odpowie na mój wpis.
/Muszę odgadnąć, jakie będzie /jego kolejne zabójstwo.
Dex, dzięki Bogu, że już tu jesteś.
Nic ci nie jest? Wyglądasz na... spoconą.
Było dobrze, dopóki nie weszłam do środka, i nagle...
Serce zaczęło mi walić i nie mogłam oddychać.
Co jest, kurwa? Byłam na milionie miejsc zbrodni.
Pamiętasz to miejsce zbrodni zabójcy z samochodu-chłodni,
kiedy wypełnił krwią pokój motelowy?
Tak.
Miałem wtedy atak paniki.
Czyli to jest atak paniki?
Nie wiem, może.
O co chodziło w twoim?
Przypomniał mi, jak zginęła moja mama.
Tak, jasne.
Kurwa, no jasne. Wybacz.
W porządku.
Ale to ma sens, panikowałeś z powodu mamy.
Ale panika u mnie, na miejscu zbrodni?
Na Boga, jestem pierdolonym porucznikiem.
Nie mogę mdleć na każdym miejscu zbrodni.
Może jesteś w ciąży?
Po pierwsze, spierdalaj.
A po drugie, byłoby to zajebiste, niepokalane poczęcie,
bo od czasu Quinna nie byłam z nikim.
A po ostatnie, spierdalaj.
Chyba już ci lepiej.
Chodźmy.
Travis i Gellar ostro tu zapierdalali, prawda?
Ciekawe, gdzie był Bóg, gdy robili to wszystko.
/Błędem byłoby myśleć, /że cały ten religijny szajs
/mógłby być odpowiedzią /dla mojego Mrocznego Pasażera.
/Tu nie ma rozwiązania.
/Tylko wskazówki do znalezienia Travisa.
/Obrazy.
Siedmiogłowa bestia,
Czterech Jeźdźców,
anioł.
Quinn, miło, że dołączyłeś.
Nierządnica z Babilonu, Czasze Gniewu.
I szósty.
Wielka gwiazda.
Co to, kurwa, ma oznaczać?
/Może tak znajdę Travisa.
To kolejna ofiara.
Coś o gwieździe, która uderza w Ziemię i zatruwa ludzkość.
Ludzkość? Czyli tym razem coś większego?
Użyli tylko jednego ciała na Czterech Jeźdźców,
to nie jest wierna adaptacja.
Musimy się dowiedzieć kto, co i gdzie, najszybciej jak się da.
/"Dzwoni Matthews"
Porucznik Morgan.
/Kogo otrujesz, Travis?
Dex, jest krew.
Czy to z Czasz Gniewu?
Może, porównajmy z próbkami, które zebraliśmy z miejsca zbrodni.
Dziękuję panu.
Wszystko dobrze?
Matthews chce za kilka dni zjeść ze mną obiad.
W jakimś lepszym lokalu.
Chyba zaprasza cię do swego wewnętrznego kręgu.
Gratulacje. Teraz jesteś grubą rybą.
Tak, jasne.
/Teraz, gdy wykonałem swoją pracę, /czas zabrać się do dzieła.
/To wygląda obiecująco.
Tam jest jeszcze parę słoików.
Wezmę je.
/Travis Marshall.
/Dr Benjamin Carlson, z Miami.
- Co tu masz? - Rozpuszczalnik do farb.
Co to jest chlorpromazyna, do kurwy nędzy?
Anderson!
Znajdź doktora Benjamina Carlsona.
Travis był chyba jego pacjentem.
Już się robi.
/Przynajmniej nadal mam blog Gellara.
/Syn marnotrawny powrócił.
/"Fałszywy Prorok". /To do mnie.
/"Posłuchałem cię raz i popełniłem błąd, /ale już nigdy więcej."
/"Naprawię go."
/Co było jego błędem?
/Czy było to odrzucenie Gellara /i posłuchanie mnie?
Jestem w szoku, że potrafisz robić śniadania.
Jedna z zalet bycia nianią.
Dwie godziny wolnego, gdy Harrison jest w żłobku.
Potrzebuję małej rady.
Chcę pokazać Dexterowi moją grę,
dowiedzieć się, co myśli o niej prawdziwy analityk śladów krwi.
Dobry pomysł.
Nigdy nie widziałem, żeby ten facet popełnił błąd.
- I chcesz zrobić na nim wrażenie. - Tak.
On jest po prostu taki poważny.
Skarbie, nie wiem, jaki jest w pracy,
ale gdy zobaczysz, jak czyta "Każdy robi kupę" Harrisonowi,
to zrozumiesz, jak bardzo jest przyjazny.
Po prostu z nim porozmawiaj.
Pani porucznik?
Mam rzeczy osobiste Jessiki Morris.
Prosiła pani o nie.
Kurwa, tak. Martwa prostytutka.
Proszę zanieść do mojego biura. Później je przeglądnę.
Nadal zajmujesz się tą sprawą.
Już to przerabiałyśmy, ja tylko robię swoje.
Właśnie nie, w tym problem.
/Muszę się dowiedzieć, /co Travis musi naprawiać.
/Czym dokładnie jest wielka gwiazda /i kto będzie jego ofiarą?
Dobra, nadszedł wielki dzień! Zaczynajmy.
Pani prowadzi odprawę?
Zabójca Dnia Sądu to nasze najważniejsze śledztwo,
im więcej ci pomogę, tym więcej będziesz miała czasu
na skupienie się na innych sprawach.
To pani jest tu szefem.
- W porządku? - Pełen, kurwa, luz.
Więc znaleźliśmy kryjówkę ZDS. Gdzie ona była?
- W opuszczonym kościele. - Świetnie.
Raportujcie.
Znalazłem ukrytą piwnicę.
Na pewno była wypełniona częściami ciała,
ale teraz były tam tylko jakieś kościelne badziewia i stara zamrażarka.
/Wybacz, że się rozczarowałeś.
Dexter, Masuka?
Pełno było odcisków Travisa i Gellara.
A co z krwią w słoikach?
Jakich słoikach?
Znalazłam okrwawione słoiki w śmieciach.
Dex?
Ta sama grupa krwi, co Travisa,
pasowała do niektórych próbek, które zebraliśmy z Czasz Gniewu.
Myślałam o Holly Benson, tej dziewczynie, która uciekła.
Myślała, że kazali jej pić krew.
Może była w tych słoikach.
/Holly Benson nie uciekła. /Travis ją wypuścił, dzięki mnie.
Coś jeszcze?
/Czy ona jest tym błędem, /o którym mówił Travis?
/Błędem, który on musi naprawić.
/Travis już powrócił /na ścieżkę Gellara.
/Czy Holly będzie jego ofiarą /w tableau wielkiej gwiazdy?
/Jeśli znajdę Holly, /to powinienem znaleźć też Travisa.
Dexter! Cześć.
- Jamie i ja kupiliśmy rano pączki. - Nie teraz, Louis.
To... ty!
A ty jesteś Adam Dnia Sądu.
Ja... nigdy sobie nie wyobrażałem...
Steve Dorsey.
To prawdziwy zaszczyt.
Mi też miło cię poznać, Steve.
Czy mogę wejść? Wiesz, jestem teraz ścigany.
Jasne! Tak, proszę.
Wejdź.
Beth, chodź poznać naszego gościa.
Mam nadzieję, że jest głodny.
Mam przekąski.
- O mój... - I co ty na to?
Travis Marshall.
Miło mi cię poznać, Beth.
Wiem, kim jesteś. Widziałam w wiadomościach.
- Czy profesor Gellar też przyjdzie? - Nie.
Nie dzisiaj.
Jego blog mocno nas zaniepokoił.
Napisał, że to wszystko było dziełem diabła.
Profesor Gellar tego nie napisał.
To był fałszywy prorok, który próbuje pokrzyżować Boski plan.
Wiedziałem!
Proszę usiąść.
Niestety mam tylko ser i krakersy.
Steve jest ostatnio bez pracy i...
Wiem, jak to jest.
Czasem jest tak, jakby Bóg o nas zapomniał.
Ale przyszedłem wam oznajmić, że wasz czas właśnie nadszedł.
Wierni otrzymają nieopisane bogactwa w nowym królestwie Boga,
jeśli zaufacie i będziecie posłuszni.
Jesteśmy gotowi, panie Marshall.
Zrobimy to, co pan każe.
Dobrze.
Ale najpierw muszę wiedzieć, że jesteście w pełni oddani.
/Mieszkanie Holly Benson, /niedoszłej ofiary.
/Mogę obserwować to miejsce.
/Czekać, czy Travis się zjawi.
Czy nie stawiasz zbyt dużo na kartę Holly?
Ufam swojemu instynktowi.
Coś, co powinienem był zrobić dawno temu.
Chyba jej tu nie ma.
A jeśli Travis dorwał ją pierwszy?
Nie ma śladów walki czy włamania.
Żadnego makijażu, brak szczotki, szczoteczki do zębów.
Mogła się spakować i wyjechać z miasta.
I tak nie będzie bezpieczna.
Travis jest zdeterminowany, by ją odnaleźć, gdziekolwiek teraz jest.
Dlatego ja muszę znaleźć ją pierwszy.
Holly, daj mi coś użytecznego.
Ale może coś innego.
Z kim może być? Z rodziną, z przyjaciółmi?
Jej chłopak.
Pewnie wie, gdzie ona jest.
Peter Grant.
To pewnie on.
Witam, szukam Petera Granta.
Mojego taty.
Czy jest w domu?
A czy wyglądam, jakbym miała kontrolę rodzicielską?
Jest w Hiszpanii, czy tam w Portugalii.
Czy zna on kobietę o nazwisku Holly Benson?
To seksretarka mojego taty. A co?
Jestem jej przyjacielem.
Nie mogę się z nią skontaktować.
Bez urazy, ale twoja przyjaciółka to totalna zdzira.
Jasne. Zdzira.
A gdzie mógłbym ją znaleźć?
- Nie wiem, może na jachcie? - Jachcie?
Mój tata ma łódź, której nie chce się pozbyć.
To pewnie jego miejsce do dupczenia.
- A gdzie ona jest? - Nie wiem.
Pewnie gdzieś na wodzie.
Dzięki.
Jeśli ją znajdziesz, czy przekażesz jej coś ode mnie?
/Fajny dzieciak.
/Ale jeśli ma rację i Holly /jest sama na łodzi,
/jest idealnym celem dla Travisa.
/Czas poszukać tego "miejsca do dupczenia".
- Jest w Hiszpanii, ze swoją żoną. /("Królik Rykoszet")
Gdyby kłamał, czy pozwoliłby mi się wbić na jego łódź, gdy go nie ma?
Zresztą kto cię pytał? Muszę kończyć.
Halo?
Kto tam?
Witaj, nierządnico.
Cii.
Udamy się w mały rejs.
Co jest, kurwa?!
- Jebany dupek z ciebie. - Ja jestem dupkiem?
Zabójca Dnia Sądu szuka kolejnej ofiary, a ty śpisz sobie w pracy.
- A ty co, superglina? - Nie, mnie tylko zależy.
Ty też kiedyś spróbuj,
zamiast chlać co wieczór i wracać skacowanym.
- Weź nie pierdol. - I co z tego?
Dziewczyna z tobą zerwała. Pogódź się z tym.
Jebać to, jestem kawalerem, który dobrze się bawi.
- Też kiedyś spróbuj. - Hej.
Mamy coś w sprawie ofiary wielkiej gwiazdy?
Sprawdzamy przyjaciół, krewnych i znajomych Travisa i Gellara.
Ostatnie dwie ofiary należały do tego kręgu.
Dobrze, oby tak dalej.
Jest coś w sprawie doktora Carlsona?
Zmarł kilka lat temu,
ale mam nakaz sądowy wydania opinii na temat Travisa Marshalla.
Prochy były lekami przeciwpsychotycznymi.
Najwyraźniej miał problemy z postrzeganiem rzeczywistości.
Jezu, tendencje do przemocy od dzieciństwa,
brak współczucia, manipulator, kompleks wyższości.
To ma sens.
Skurwiel chce końca świata.
- Co to? - Profil psychologiczny Travisa.
Już prędzej "psychiczny".
Ten facet to totalny socjopata.
Kurde, lekarz myślał, że on zabił swoich rodziców.
Myślałem, że to był wypadek samochodowy.
Albo nie.
Najwyraźniej Travis zaatakował ojca i chwycił za kierownicę.
Wjechali prosto w drzewo.
Jest coś o wykorzystywaniu przez rodziców?
To takie dziwne.
Jego siostra była przekonana, że to miły facet.
Może nie wiedziała.
Wszystko jest możliwe.
Od początku był potworem.
Wykorzystywał Gellara, by usprawiedliwiać swoje zabójstwa.
Wielu ludzi usprawiedliwia swoje zabójstwa.
Masz na myśli mnie?
Ty usprawiedliwiałeś moje zabójstwa.
Nauczyłeś mnie Kodeksu.
Uchroniłem cię od stania się twoim bratem.
Uczynienie mnie zabójcą było najlepszym, co mogłeś zrobić.
I tak miałeś być zabójcą.
Chyba już nigdy się nie dowiemy.
No i jest.
/Miejsce do dupczenia.
"Królik Rykoszet".
Gdzie idziesz?
Znam tę przystań.
Spanikowałam dziś na miejscu zbrodni.
Czy to coś niezwykłego?
Tak, to coś niezwykłego.
Widziałam wiele popierdolonych rzeczy, ale zazwyczaj wszystko spływa.
Ale nie dzisiaj.
Co dziwniejsze, rzeczy, które mnie rozpierdalają, dziś nawet mnie nie ruszyły.
Na przykład?
LaGuerta wywijająca swoim kutasem w pokoju odpraw.
Nie ruszyło mnie to.
To świetnie.
Więc dlaczego mnie porąbało, gdy weszłam do tego kościoła?
Czy kościół ma dla ciebie jakieś znaczenie?
Nie wiem.
Do kościoła chodzę tylko na pogrzeby.
Moja mama, tata...
chłopaki, szwagierka.
Kościół kojarzysz ze stratą.
No chyba.
Nieważne. To nie ma znaczenia.
Mój brat się pojawił i uspokoił mnie.
Dexter?
Czy coś ci powiedział?
No chyba.
Raczej nie.
Po prostu tam był.
Jak nad tym pomyśleć,
to gdy coś się pieprzy, ja idę do niego.
Nawet parę razy u niego mieszkałam.
- To twoja bezpieczna przystań. - Tak.
Odkąd byliśmy dziećmi.
Kiedyś miałam koszmary...
Zakradałam się do jego pokoju i zwijałam na podłodze.
Nawet nie wiedział, że tam byłam.
Czy to nie dziwne?
Nie wiem. A ty tak uważasz?
Niezbyt. To mój brat.
Myślę, że to urocze.
Co chcesz zrobić?
Raczej: "Co my chcemy zrobić?".
Zabijemy ją, Beth.
On sprawdza naszą wiarę!
Jak Abraham.
Wy macie łatwiej.
Od niego zażądano ofiary z syna.
Wy musicie pomóc zabić zwykłą nierządnicę.
Ja chyba nie podołam.
Rozumiem, Beth.
Ale oczyścisz ją z jej grzechów.
Dzięki twojej sile jej dusza zazna raju,
dzięki twojej miłości.
No dalej.
Okażmy jej miłość.
Cześć, Dexter!
Louis przyszedł nieco wcześniej, by zabrać mnie na randkę.
Idziesz na randkę? Myślałem, że zostaniesz dzisiaj.
Przepraszam.
Raczej nie chcecie mieć randki tutaj.
Nie możemy.
Louis kupił bilety na Avett Brothers.
Nie możecie iść kiedy indziej?
Grają tylko dzisiaj.
Hej, Dexter.
Czy mógłbyś zerknąć na moją grę, nim pójdziemy?
O ile nie pytam nie w porę.
Muszę położyć Harrisona spać.
Ja się tym zajmę. Odpocznij sobie.
Masz za sobą ciężki dzień pracy.
Tatuś.
Wygląda na to, że masz chwilkę.
- Wygląda na to, że mam! - Spoko.
Włączę grę na moim laptopie.
Ta gra jest o zabójstwie.
Jest już milion gier na ten temat.
Ale w tej grze chodzi o to, a jeszcze nie powiedziałem tego Jamie,
ale w mojej grze...
...to ty możesz być seryjnym zabójcą.
Co?
Możesz wybrać bohatera.
Możesz być Dahmerem, Kubą Rozpruwaczem,
Rzeźnikiem z Zatoki.
/Ja już jestem Rzeźnikiem z Zatoki.
Więc...
Co o tym sądzisz?
Myślę, że to obraźliwe.
Kto by chciał być seryjnym zabójcą?
To taka namiastka dreszczyku emocji.
Namiastka dreszczyku emocji?
Skąd niby możesz wiedzieć, jak to jest odebrać komuś życie?
Czemu w ogóle chciałbyś?
To zły pomysł. Zrób coś innego.
No i?
Nie czuję się zbyt dobrze.
Chyba pójdę już do domu.
Nie idziemy na koncert?
Wybacz, ale ja nie...
Nie jestem w nastroju.
Dalej potrzebna jest niania?
/To jest to miejsce, ale nie ma łodzi.
/Czyli Holly pewnie jest /nadal na niej.
/Niestety, Travis może być tam z nią.
/Jest tylko jeden sposób, /by się przekonać.
/Sprawdzić nagranie z kamer.
/"Codzienna gimnastyka /i moje ciałko jest boskie :)"
/Chyba wszyscy kłamiemy na swój temat.
/Archiwa nagrań.
/Travis.
/Ma lokalizator, a hasło to...
Neptun.
/Dziękuję, panie Grant, /w czym mogę panu dziś pomóc?
Mam mały problem.
Pokłóciłem się z dziewczyną,
wzięła moją łódź i nie wiem, gdzie popłynęła.
/Mam współrzędne. /Powiadomię policję.
Możemy tego uniknąć?
/Przykro mi, ale takie są przepisy.
Wiem...
Ale moja żona nie będzie zachwycona, gdy dowie się o mojej dziewczynie.
/Rozumiem.
/Jest kawałek drogi przed panem. /Mam jej lokację.
Oto wielka gwiazda.
Myślałam, że będzie większa.
Jesteśmy gotowi?
Jeszcze nie.
Musimy zatrzeć ślady, policja znajdzie to miejsce.
A co za różnica?
Świat kończy się za cztery dni.
Skończy się tylko wtedy, gdy wykonamy w całości naszą pracę.
W więzieniu nam się to nie uda.
Bóg nigdy nie twierdził, że to będzie łatwe.
Jessica Morris.
Wyrzuty sumienia zza grobu.
"Spotkajmy się tam, gdzie zawsze. Buziaki, T."
/Kwiaciarnia Sala, Sal przy telefonie.
Witam, tu porucznik Debra Morgan z wydziału zabójstw policji Miami.
Czy dostarczał pan ostatnio kwiaty Jessice Morris
od kogoś, kogo inicjałem jest "T."?
/Jessica Morris...
/Jest, tuzin róż, /dostarczone rano, osiemnastego.
Tego dnia umarła. Kto je wysłał?
/O Boże. /To był Thomas Matthews.
Przepraszam, powiedział pan: "Thomas Matthews"?
Jaki jest jego numer telefonu?
305 454 8537?
Jezu Chryste. Dziękuję.
Cześć, Deb!
Mam problem, możemy pogadać?
Co się dzieje?
Nie przez telefon, kiedy wracasz?
Nie za szybko.
Mam parę spraw osobistych do załatwienia.
- Nim się wkurzysz... - W porządku.
- Tak? - Tak.
/Masz swoje własne życie i własne problemy.
Zajebiście wiele tam tajemniczości,
/ale nieważne.
Dzięki za zrozumienie.
/Przepraszam, że wcześniej tak nie było.
Pomagasz mi wtedy, gdy najbardziej tego potrzebuję,
- mam tę pewność. - Okej.
Przy okazji, miałeś rację z tym atakiem paniki,
więc dziękuję ci.
Teraz wyłączę telefon, bym mogła doznać kolejnego.
Zobaczymy się, gdy wrócisz, dobra?
Louis, wcześnie dziś jesteś.
Nie mogłem spać.
Mam teraz wiele na głowie.
Chyba znalazłem nowy trop.
Ten facet, Adam Dnia Sądu.
Ciągle pisze na blogu Gellara.
/Do wszystkich wiernych uczniów /profesora Gellara.
/Teraz mogę stwierdzić bez cienia wahania, /że jego przepowiednie są prawdziwe.
/Moja żona Beth i ja zostaliśmy wybrani, /by być żołnierzami w ostatniej bitwie.
/I, z Bożą pomocą, okażemy się godni.
/To jest nasz ostatni wpis.
/Do zobaczenia w raju.
Sądzisz, że Gellar i Travis przekonali tego faceta do pomocy?
- To tylko przypuszczenie, ale... - Warto to sprawdzić.
Możesz namierzyć adres i nazwisko Adama Dnia Sądu?
Nazywa się Steve Dorsey.
To jego adres.
Dobra robota.
Zadzwonię do Quinna, pojedziemy sprawdzić.
Przynajmniej ktoś mnie tutaj docenia.
/Cześć, tu Quinn.
Kurwa, czwarty raz dzwonię, odbierz w końcu.
Więcej nie dzwonię, przyjedź tu.
Sierżant Batista, wydział zabójstw policji Miami.
Pani Beth Dorsey?
Tak, zgadza się.
Czy pani mąż jest w domu?
Nie, nie ma go. Czy coś się stało?
Chciałbym zadać kilka pytań, jeśli można.
Czy wie pani, że pani mąż pisał na blogu profesora Gellara?
Ojej, może porozmawiacie z nim, kiedy wróci.
A może porozmawiam najpierw z panią?
/Znalazłem miejsce do dupczenia.
/Travis.
/Dlaczego jest w hermetycznym stroju?
Przybyłeś za późno.
Wielkiej gwiazdy nie da się zatrzymać.
Nie!
To miało wszystko naprawić.
Więc mówi mi pani, że to wszystko był żart?
Nagrania, które pani mąż publikował jako Adam Dnia Sądu,
ta cała sprawa z byciem wybranym?
Mój mąż ma dziwne poczucie humoru.
Zdecydowanie.
Steve ostatnio nie miał pracy.
Liczył na to, że nagrania zainteresują ludzi
i skierują na niego uwagę, starałam się go w tym wspierać.
Pani Dorsey,
te morderstwa to nie jest powód do żartów.
Pani mąż zmarnował cenny czas policji
oraz zasoby, które mogły zostać wykorzystane na złapanie Zabójców Dnia Sądu.
Tak bardzo mi przykro.
Porozmawiam ze Steve'em, powiem mu, żeby usunął te nagrania.
To już się nie powtórzy.
Byłbym wdzięczny.
Jeśli to był żart,
to dlaczego macie wszystkie książki profesora Jamesa Gellara?
I co teraz zrobimy?! To glina!
Nie pilnuje praw Bożych.
My tak.
To znak.
Wydział zabójstw policji Miami.
Tam Bóg chce, byśmy objawili wielką gwiazdę.
Nic, co by powiedziało, czym będzie wielka gwiazda.
Nie obchodzi mnie, co to będzie, tylko gdzie to będzie.
Muszę to naprawić.
Holly.
Ale to nie wygląda jak wielka gwiazda.
Została pchnięta nożem, nie otruta.
I tak jesteś za późno, ona już nie żyje.
Travis zniknął, a ty zabiłeś niewłaściwego faceta.
Kiedy w końcu odpuścisz?
Kiedy zabiję Travisa.
Jesteś pewien, że dasz radę?
Czy nie tego mnie nauczyłeś?
Nie miałem wyboru.
Według ciebie, ja też nie mam.
Teraz musisz dokonać wyboru.
Może powienieneś zadzwonić po policję.
Mówiłem ci, nie zadzwonię po policję.
Travis jest mój.
Dexter, nie rób z tego sprawy osobistej.
Difluorek metylofosfonowy?
Alkohol izopropylowy.
Zmieszane razem są zabójcze.
Gaz trujący.
To jest wielka gwiazda.
To może zabić nie wiadomo ilu ludzi.
Dexter, musisz zadzwonić po policję.
Czemu miałbym cię słuchać? To przez ciebie tu jestem.
Teraz mam zaufać twojemu osądowi?
- Sam podejmę decyzję. - Dex!
Zostaw mnie w spokoju!
/Brat Sam to powiedział.
/Czasem trzeba się poddać /czemuś większemu od ciebie.
/Tu 911, jakie jest państwa zgłoszenie?
Zabójcy Dnia Sądu ukrywają się na jachcie przy Bleaker Canal Road 114.
/Proszę powiedzieć, kto dzwoni.
Wolałbym nie podawać swojego nazwiska.
Szybko. Mają gaz trujący.
/Tłumaczenie: MSaint /Korekta: Bilu
.:: Napisy24 - Nowy Wymiar Napisów ::. Napisy24.pl
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.