All language subtitles for tt0773262-pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

/"Dexter" 6x03 /Tłumaczenie: MSaint

/Poprzednio w "Dexterze":

O ja cię pierdolę! Węże.

/To nie jest amator.

Co jest, kurwa?

Debro Morgan, czy ty...

Czy ty dobrze się czujesz?

Co tu robi to gówno?

Brat Sam?

Nawrócony były skazaniec.

Prowadzi warsztat, gdzie zatrudnia byłych skazańców.

/To nie może być człowiek kapłan.

/To morderca.

Dlatego mianuję cię nowym porucznikiem wydziału zabójstw.

O kurwa, pan mówi poważnie.

Nie mógłbym być szczęśliwszy.

Czas, żeby prawdziwy glina dostał ten stołek.

Skoro Matthews ciebie nienawidzi, to czemu zawsze ja ponoszę cenę?

/Potrafię odróżnić człowieka, /który zmienił na lepsze siebie,

/czy swój kamuflaż.

Czyli twój wewnętrzny mrok zniknął?

Nadal tam jest, ale codziennie go klepię.

Proszę opuścić teren.

Nie bez Nicka.

Głuchy jesteś, pendejo?

Nie mogę wyjść za ciebie. Przykro mi.

Panie i panowie,

oto porucznik Debra Morgan.

- Nic ci nie jest? - Nie.

- Naprawdę? - Chyba skręciłem kostkę.

/"Smokey and the Bandit" /("Mistrz kierownicy ucieka")

Może przyspieszymy Kentucky i skupimy się na śniadaniu?

- Mniam? - Nie.

Harrison...

/Gdy jesteś w wieku Harrisona, /wszystko jest ważne.

/Wszystko ma znaczenie, /nawet odlany kawałek plastiku.

Może potem pobawimy się z konikiem?

20 minut wybierałam, co ubrać.

Naprawdę?

Co? Dobrze wyglądam?

Tak, jasne!

Załóż kurtkę na... Swoje normalne ciuchy.

Nie chcę przesadzać, chcę wyglądać jak ja,

ale na "ja, porucznik".

Przemyślane.

Centrala.

Prawdopodobnie zabójstwo, na 930 Euclid.

To 10 minut drogi stąd.

- Spotkajmy się tam. - Jedziesz na miejsce zbrodni?

LaGuerta nigdy nie jechała, chyba że sprawa była priorytetowa.

Tak, ale ja nie jestem LaGuertą, prawda?

Hej, to wyłącznie twoja decyzja.

Kurde. Chyba masz rację.

To mój pierwszy dzień.

Powinnam być na posterunku, pracując nad zabójstwem z wężami...

W moim pierdolonym biurze.

Dobra, kolego, bądź dziś miły dla Jamie.

Tylko żadnych cukierków. Masz po nich gazy.

Wiemy coś o tym.

Powodzenia. Poradzisz sobie.

Dzięki.

Czemu mi to robicie?

Proszę, wypuśćcie mnie!

Nigdzie nie pójdziesz, póki nie odpokutujesz za swoje grzechy.

Przepraszam, przepraszam za wszystko!

Nie mnie.

Boga.

Błagaj o wybaczenie, Nathan.

Jeśli jesteś szczery, to wszystko się zakończy.

Jeśli nie, będzie dużo gorzej.

Ale ja jestem szczery...

Proszę...

Od zera do setki w 7,2.

800 RPM nad czerwoną kreską.

W liceum marzyłem o takim.

Czy szeryf Smokie takim nie jeździł?

- Czy Bandyta? - Burt Reynolds.

Joł, elo!

Mamy tu zwłoki.

Jakieś pojęcie, kim ona jest?

Sądząc po miniówie i paczce kondomów w kieszeni,

powiedziałbym, że to pani spod latarni.

- Nie ma prawa jazdy? - Nie mam portfela i dowodu tożsamości.

Musimy ją obrócić.

Powoli.

Chyba wywalili ją z siłowni.

- A gdzie Quinn, do cholery? - Jedzie już.

Liczne uderzenia tępym narzędziem,

albo uduszenie dłońmi. Obstawiajcie.

Oszalałeś?

Dobra, dobra, spóźniłem się, przepraszam.

Nie to. Dziewczyna.

Co ty wyprawiasz? Co z Deb?

Deb i ja zerwaliśmy.

Zerwaliście?

Tak, trzy dni temu. Koniec.

Wybacz, nie wiedziałem. Co się stało?

Stało się "porucznik Morgan".

Dostałeś kosza, bo ona awansowała? To niepodobne do Deb.

Tak?

Bo to ta sama Deb, która sprzątnęła ci robotę.

Nie ukradła mi pracy, ona nawet nie była moja.

To zawsze był twój problem, jesteś zbyt miły,

pozwalasz skurwysynom deptać po sobie.

Gówno prawda.

Tak sobie wmawiaj, pani LaGuerta.

Masz szczęście, że mamy robotę.

I co tu mamy ciekawego?

Ukruszony ząb.

To nie dziwne, jest poturbowana.

To pewnie od bicia.

/Albo ktoś próbował go wyrwać.

Wkrótce poprowadzisz pierwszą odprawę, więc przeglądnij protokoły.

To jest kolejne na mojej liście.

Najpierw przeglądnę CV.

CV?

Muszę wybrać nowego detektywa na moje miejsce.

- Muszę mieć pełny skład. - W tym mogę ci pomóc.

Sam Harmon z narkotykowego.

Wschodząca gwiazda.

A to, że jego ojciec jest sędzią okręgowym, tylko pomoże.

Znam Sama, to porządny glina.

Świetnie, że mogłam pomóc.

Ale na liście jest więcej nazwisk.

- Jest ten facet z Chicago... - Zapomnij o nim.

Przy wszystkim, co masz na głowie, nie pakuj się w transfer.

Harmon to właściwy wybór.

Mam wypełniać już papiery?

Nie.

Zajmę się tym.

Śmiało.

Morgan.

/Nie daj jej wpychać sobie czegoś do gardła, /chyba że masz ochotę na dokładki.

/Od życzliwej pani LaGuerty.

Rozumiem, dzięki.

Deb, musisz wiedzieć, jak zarządzać swoimi zasobami.

Przyjmij pomoc, gdy ci ją oferują.

Pamiętaj, jedziemy na tym samym wózku.

Pamiętam, gdy znalazłem to pod twoim łóżkiem.

Wolałbym, żeby to była sterta "Playboyów".

Większość dzieciaków w ósmej klasie miało bzika

na punkcie ich ulubionych baseballistów.

U ciebie byli to seryjni mordercy.

Tylko niektórzy.

Zębowa Wróżka był bystry...

I arogancki.

Nigdy go nie złapali, nawet gdy zostawił zwłoki na trawniku szeryfa.

15 kobiet, prostytutek, porzuconych na poboczu.

Wszystkim brakowało siekaczy.

Sądzisz, że jest powiązanie z poranną ofiarą?

Jej siekacz był ukruszony,

jakby ktoś próbował wyrwać go kombinerkami.

Jej dziąsła były uszkodzone.

To pewnie wynik bicia, tak jak powiedział Masuka.

Może ktoś próbował przypomnieć sobie dawne czasy?

Zabójstwa Zębowej Wróżki miały miejsce w latach osiemdziesiątych, Dexter.

Teraz ma co najmniej 70 lat.

Co by robił w Miami?

A po co większość 70-latków przybywa do Miami?

/"Pensjonat dla emerytów"

/Powiadają, że starość jest /jak drugie dzieciństwo.

/Jaskrawe barwy...

/Rowery na trzech kółkach...

/I uganianie się za piłką.

/Ja ledwo przetrwałem /moje pierwsze dzieciństwo.

/Drugiego nie przeżywa chyba nikt.

/To miejsce jest przecznicę dalej /od znalezienia ofiary.

/Krótki spacer dla emeryta z misją.

- Mogę w czymś pomóc? - Mam nadzieję.

Chciałbym tu przenieść mojego tatę.

Ma 81 lat, ale nadal jest żwawy.

Miło to słyszeć.

Coral Island to świetny ośrodek, chętnie odpowiem na wszystkie pytania.

Czy macie tu jakieś osoby z Oregonu?

Tata jest trochę nieśmiały, byłoby miło mieć tu kogoś,

z kim miałby coś wspólnego, oprócz utraty słuchu.

Już sprawdzę.

Mamy trzech pensjonariuszy z Oregonu. Sympatyczni ludzie.

Pana tata na pewno wyśmienicie się z nimi dogada.

To bardzo dobrze.

Proszę, oto foldery ze wszystkim na temat Coral Island.

Jest kilka formularzy do wypełnienia, gdyby chciał tu pan umieścić tatę.

Dziękuję.

Przepraszam za kłopot, ale ta kawa prezentuje się świetnie.

Już wcześniej miałem się napić, a wkrótce zacznie boleć mnie głowa.

Znam to uczucie.

Przyniosę panu kubek. Zaraz wracam.

Byłbym wdzięczny.

/Kobieta...

/Kolejny na wózku. /Zostaje...

/Walter Kenney.

/Przeniósł się tu pięć lat temu /z Grants Pass w Oregonie.

/Jak spędzasz swoje drugie dzieciństwo?

Co to?

Robisz tak dobrą robotę,

że zmontowałem małą niespodziankę dla ciebie do obejrzenia.

Czy to jest to, o czym myślę?

Dowody ze śledztwa w sprawie Mordercy z Samochodu-Chłodni.

Mówiłaś na zajęciach jak bardzo ciekawiła cię ta sprawa.

Bez jaj.

Miałam obsesję na jej punkcie.

Śledziłam ją dniem i nocą.

To bardzo miłe.

To szpitalna legitymacja mordercy.

A to najświętsza relikwia.

Wiesz...

Gdy ujawniono szczegóły sprawy,

przez tydzień malowałam tak paznokcie.

Czy to nie chore?

Czy to nie chore, że mnie to kręci?

Co oni z tym wszystkim robią?

Siedzi tutaj jako dowód... Na zawsze.

Szkoda.

To kawałek historii.

Czas na odprawę.

O, tu jesteś.

Siedziałam na tylu odprawach, kurwa, czemu się tak denerwuję?

Bo każdy będzie patrzył czy wiesz, co robisz.

Gdy siedzisz za biurkiem, wyguglaj sobie co znaczy "retoryczne".

Będzie dobrze, Deb.

Dobra, mamy wiele do omówienia, więc zaczynajmy.

Najpierw zabójstwo na Euclid.

Jak idzie identyfikacja ofiary?

Wiemy dzięki odciskom palców. Rosalia Davolos.

Kilka wcześniejszych wyroków za nagabywanie.

Rozmawaliśmy z lokalnym handlarzem.

Ten odcinek był praktycznie jej biurem.

Sprawdziliśmy jej telefon?

Długa lista numerów, większość to klienci.

Teraz ich sprawdzamy.

A co z testem na substancje toksyczne?

Ślady kokainy i...

Pączków.

Sprawdźmy lokalnych dilerów. Może wdała się w zły interes

albo nie płaciła.

Liczę na 5-6 ochotników...

/Nigdy nie przypiszą tego /seryjnemu zabójcy z Oregonu sprzed 25 lat.

/Ja też nie jestem pewien, /ale wolno mi marzyć.

To prowadzi nas do zabójstwa z wężami.

Wygląda na to, że to nie porachunki karteli.

Też mi się to nie podoba, ale chyba Brat Sam miał rację.

Może wszedł na dobrą drogę.

To nie oznacza, że ktoś nie chciał wyrównać dawnych rachunków.

A jeśli ujawnimy niektóre szczegóły, na przykład o wężach?

Może wyskoczyć jakiś trop.

Nie.

To może uwalić sprawę, gdy pójdzie do sądu.

Jeśli nikogo nie złapiemy, to nie pójdziemy do sądu.

Myślę, że detektyw Quinn ma trochę racji.

Powiemy o wężach.

Prasa to łyknie, kto wie?

Może coś się pojawi.

A co z procesem?

Quinn ma rację, nie będzie procesu, jeśli kogoś nie przymkniemy.

Myślę, że warto spróbować.

Angel, opracuj oświadczenie. Podrzuć mi na popołudnie.

Chyba nie wierzysz prawdziwie w to, co mówisz, Nathan!

Musisz uwierzyć w to, co mówisz!

Wierzę, przysięgam!

Nie wiem tylko, czego chcecie ode mnie.

Chcę, żebyś powiedział Bogu, że żałujesz.

Dobrze. Boże, proszę...

Żałuję za wszystko, co kiedykolwiek uczyniłem.

Przebacz mi...

Przebacz...

Czekaj, gdzie idziesz? Wypuść mnie!

Wypuść mnie!

Mówi ci to, co chcesz usłyszeć.

Myśli, że go wypuścimy.

Ile jeszcze będziemy zadawać mu cierpienie?

Masz naprawdę dobre serce, Travis.

Dlatego ciebie wybrałem.

Ale stawka jest dużo wyższa, niż cierpienie jednego człowieka.

Czyż nie musimy być silni?

Musi być czysty, albo nie ruszymy dalej.

Tak.

Dokona tego. Potrzeba tylko czasu.

Dzień dobry, Walterze.

Powtarzaj to i kiedyś nawet możesz mieć rację.

Grupa sama zaraz zaczyna. Możesz do nich dołączyć.

Mi brakuje partnera.

Dan.

Walter Kenney.

Trochę zardzewiałem, ale postaram się nie opóźniać ciebie.

No to bierz wózek.

Przenosiny na to zaszczane zadupie było największym błędem mojego życia.

Aż tak źle? Przecież to Słoneczny Stan.

Słońce to ci tu pakują tylko w dupę.

Reszta to tylko komary, wilgoć i ludzie nie mówiący po angielsku.

Co młody facet jak ty robi w Coral Island,

walisz konia, gdy zadajesz się z takimi trupami?

Sprawdzam to miejsce dla mojego taty.

Chcesz pomóc swojemu tacie?

Zabierz go na koniec molo i zepchnij.

Uczynisz mu przysługę.

Jeszcze więcej zarośli, a potrzebowałbym jebanej maczety.

/To jak być uwięzionym /w toksycznej chmurze.

/To oszukiwanie.

O sukinsyn!

Nic ci nie jest?

Nie, zawsze krzyczę z bólu, gdy uderzam kijem.

No nie stój tak.

- Muszę usiąść! - Dobra.

Dwa lata temu naderwałem coś w plecach.

Potem już nie były takie same.

Ostrożnie.

Chryste, ja pierdolę!

Słuchaj, ja już skończyłem. Podrzuć mnie do baru.

Potrzebuję czegoś na ból.

Się robi.

Czym zajmowałeś się w Oregonie?

Przez 25 lat układałem rury.

Gówniana robota, ale zarobiłem na emeryturę.

Teraz chcę tylko grać w golfa.

Może powinieneś poszukać innego hobby.

To przekleństwo nie móc robić tego, co się lubi.

/Czy mówi o golfie, czy o nieudanej /próbie wyrwania zęba Rosalii Davolos?

/Walter Kenney może być /najstarszym dupkiem świata,

/ale to nie czyni go zabójcą.

Z drugiej strony, może poddałem się zbyt szybko.

/Ma implant zamiast siekacza.

/Właśnie ten Zębowa Wróżka /wyciągał ze swoich ofiar.

Przepraszam.

Halo?

Tu Sam z Aut Dobrego Pasterza.

Dzwonię by powiadomić, że auto jest gotowe.

Świetnie, kiedy mogę odebrać?

Jeśli przyjdziesz przed 18:00, nie będziesz musiał walczyć z psem.

/- Już jadę. - Dobra.

Ja stawiam.

Muszę jechać po samochód.

Mam jutro w pierony załatwień,

a z takimi plecami nie dam rady w autobusie.

Czy mógłbyś mnie podwieźć?

/Świetnie, nie będę potrzebował wymówki, /by znowu cię spotkać.

Mam 72 lata.

Przyjedź o dziewiątej.

/Wolałbym, żeby wyrwano mi zęby.

Z przyjemnością.

Ludzie nie smarują, a potem zdziwienie, gdy...

Cześć!

Jest tutaj.

Zaraz wracam, Nick.

Niech go Bóg błogosławi.

Nick tu naprawdę zapiernicza.

Rzucił dragi, odciął się od gangu.

Myślę, że naprawdę chce się zmienić.

- Musisz czuć ulgę. - Po prostu jestem z niego dumny.

Nie jest łatwo odmienić swoje życie. Może się zawalić w jednej chwili.

Ale przyjmuję błogosławieństwa na bieżąco.

Wygląda jak nowe. Robicie dobrą robotę.

W tej branży płacą tylko za dobrą robotę.

Słuchaj.

Masz jakieś plany na tę niedzielę?

Na przykład posługa?

W czym mi będziecie usługiwać?

Taka w kościele.

Nie. Nie jestem specjalnie pobożny.

Tak myślałem.

Mamy coś w rodzaju spotkania, jak przyjęcie na plaży.

Byłoby świetnie, gdybyś przyszedł.

W tę niedzielę będzie ciężko.

Nie mam niańki dla Harrisona.

To twój synek?

Tak, ma dwa lata.

Tak? To weź go ze sobą!

To środowisko przyjazne dla dzieci. Spodoba mu się.

Pogra w piłkę, załączy grilla, będzie miał chrzest w plażowym barbecue.

- Chrzest? - Tak.

Nick robi duży krok, chwała Panu.

Przyjmuje Ducha Świętego w wodach Zatoki Biscayne.

Brzmi, jakbyś chciał mnie zwerbować do kościoła.

No i?

Boisz się, że się czymś zarazisz?

Po prostu nie jestem pewien, czy pasuję.

Jasne, że tak.

Słuchaj.

Myślę, że przyda ci się pobyć z kimś, komu pomogłeś odmienić swoje życie.

A jeśli przy okazji odnajdziesz Boga, to są gorsze sposoby na spędzenie dnia.

/Tylko jedna wzmianka /o Walterze Kenneyu w kartotece,

/i to jako o ofiarze.

/Matka Waltera Kenneya.

/Oskarżona o znęcanie się nad synem.

Muszę odetchnąć, albo łeb mi pęknie.

- Coś źle? - Wszystko.

Jestem szefem mojego byłego chłopaka. Nie wiem, jak się zachować.

Nie wiem, co robić. Nie wiem, kogo zatrudnić.

Mam na biurku kupę papierów większą, niż ja sama.

Odpocznij, usiądź sobie.

Chyba naprawdę spierdoliłam, przyjmując ten awans.

Byłam zajebistym detektywem, który zakurwiście kochał swoją robotę.

Zamieniłam to na politykę, robotę papierkową i LaGuertę przy dupie.

Deb, jesteś zbyt bystra by sądzić, że to będzie łatwe.

Czegoś takiego się nie spodziewałam.

Nie oczekiwałam ludzi wypatrujących moich potknięć.

Nikt nie czeka na twoje potknięcie.

Dobra, LaGuerta nie zamartwiałaby się, gdybyś popełniła mały błąd.

- Odkorkowałaby szampana. - Niespodzianka: jesteś nowa.

Będziesz popełniała błędy.

Myślisz, że LaGuerta nigdy nie nawaliła?

No kurde.

Tak więc wyluzuj trochę.

Jesteś porucznikiem jeden dzień.

Jeśli po paru miesiącach nadal nie będziesz tego znosić,

to możesz się zdegradować, ale do tego czasu podążaj za instynktem.

A jeśli nawalisz,

nie pociągaj mnie za sobą, wypłata jest mi potrzebna.

No dobra.

Mój wskaźnik paniki schodzi z czerwonego pola.

A jak tam w sprawie Quinna?

Tęsknię za byciem z nim.

Naprawdę?

Quinn to dobry facet, dobrze nam było razem.

Było łatwo, bez oczekiwań.

Ta jedna decyzja była słuszna.

Quinn i ja nie mieliśmy być na poważnie.

Muszę iść, przydzielić ludzi do zabójstwa z wężami.

Dzięki za uspokojenie mnie. Jesteś cudowny.

Czy to dobra chwila, by poprosić o podwyżkę?

- Okropna. - Poważnie mówię.

Odpierdol się.

Może nie powinna była przyjmować tego awansu.

Może się nie przystosować.

Do niewielu rzeczy Deb może się nie przystosować.

Matka Kenneya została aresztowana

za notoryczne, publiczne bicie jej syna w twarz.

- Nie widzę tu powiązania. - Może tak stracił swój ząb.

Więc Walter Kenney miał problemy z matką.

Brzmi znajomo.

Ale to nie znaczy, że jest Zębową Wróżką.

Ale to kolejny powód, by spędzić mój wolny dzień z wesołym staruszkiem.

Powiedziałeś: "o dziewiątej".

Daj mi chwilę.

/Telewizor, fotel /i widok na parking.

/Tego nie było w folderze.

Mój syn.

Dałem mu wszystko, co miałem, a teraz nie mogę się do niego dodzwonić.

Masz dzieci?

No to masz szczęście.

Niewdzięczne, małe gnojki.

Wysysają z ciebie życie, a potem znikają.

Gdzie są te pierdolone klucze?!

/Jest zupełnie sam. /Zraził do siebie wszystkich.

Tutaj są.

Ja już, kurwa, rozum tracę.

Abrams spod 23.

Durny jak worek psiego gówna.

Właśnie zrobiło się miejsce dla twojego taty.

O kurde.

To moja recepta.

Wybierz ją dla mnie, dobra?

Jasne.

A, czekaj!

I sześciopak piwa,

i najnowsze wydanie "Tyłeczków", "Korowodu sutków" i "Wychłostanych".

"Tyłeczki", "Korowód sutków", "Wychłostane".

/Czy naprawdę ten człowiek zainspirował /mnie do zbierania wycinków prasowych?

Poproszę jeszcze...

Niektóre potrzeby nie zanikają.

Nawet jeśli wyposażenie jest pod respiratorem.

/Czy jest to też prawdziwe /w przypadku zabijania?

Tylko jeden przystanek i daję ci spokój.

Pojadę stąd autobusem.

A twoje plecy?

Mam swoje lekarstwo.

Cześć.

/W którym miejscu źle skręcasz, /że doprowadza cię to do takiego końca życia?

/Szopa, sześciopak piwa /i sterta świerszczyków.

Potrzebuję protokoły przesłuchań klientów prostytutki.

Jeszcze nad nimi pracuję.

Coś, o czym powinienem wiedzieć?

Wszyscy są spod ciemnej gwiazdy, ale ich alibi pasują.

Finałowy raport badań zabójstwa z wężami.

Nic nowego, ale jeśli gramatyka jest lepsza, to dzięki Ryan.

Ryan, tak?

Jak ci się tu podoba?

To niebo.

Niebo? Nawet z Vince'em?

Bardzo śmieszne.

Uwielbiam zabójstwa.

Ludzie robiący złe rzeczy zawsze mnie fascynowali.

Może to dlatego, że w tobie samej jest troszkę zła.

Tak myślisz?

Myślę, że w tobie jest sporo zła.

Możesz mieć rację.

Ale się nie dowiesz.

Możemy porozmawiać?

Nadal przesłuchujemy gachów Rosalii.

- Na razie nic. - Nie o sprawie.

Chcę wiedzieć jak radzisz sobie z tą całą sytuacją.

Raczej dobrze.

Niedawno skończyłem pakować twoje rzeczy.

Nie musiałeś tego robić.

Uznałem, że jesteś zajęta w swojej nowej pracy.

Mogłaś nie mieć czasu.

Chciałem pozbyć się tego z domu.

Jeśli chcesz to wziąć,

to jest w garażu, zaraz obok wora z nawozem.

Quinn, wiem, że jesteś wkurzony.

Świetnie ci idzie dawanie mi o tym znać.

Ale mi też nie jest łatwo.

Bez wątpienia.

Z tego, co słyszałem, awans nadszedł nagle.

Sądzisz, że mój awans miał wpływ na to, co wydarzyło się między nami?

Nie, to na pewno był jeden zajebisty przypadek.

Quinn, to tak kurewsko niesprawiedliwe.

Ostatnio dużo mamy z tym do czynienia.

Ja już dostałem. Może czas na twoją porcję.

Nie krzywdź mnie!

Nathan, musisz dokonać wyboru.

Czy zostaniesz wybawiony?

- To zależy od ciebie. - Tak, proszę!

Proszę...!

Dobry Boże, oczyść mnie ze wszystkich grzechów.

Przebacz mi całe zło, którego dokonałem.

Przebacz mi...

Jest gotowy.

/Dwie godziny w tej szopie.

/Jak przypuszczam, nie sortował /swojej kolekcji "Penthouse'ów".

/To jak moja kolekcja próbek.

/Zakrzepła krew na korzeniach. /Pochodzą od jego ofiar.

On jest Zębową Wróżką.

Człowiek, który terroryzował północny zachód kraju przez 20 lat.

Zostało mu tylko pudełko zębów.

/Czy to dzieje się z seryjnymi zabójcami /na końcu ich życia?

/Wszystko jest gotowe.

/Pokój Kenneya będzie świetnym miejscem.

/Nikt go nigdy nie odwiedza, /a sprzątaczka nie zjawi się do rana.

/Dziś Walter Kenney /uderzył ostatnią piłkę.

- Halo? /- Tu Walter!

- Mam przejebane! - Co się stało?

/Wysiadłem na złym przystanku i za cholerę nie wiem, gdzie jestem.

Od godzin jeżdżę w kółko.

- Kurwa mać! - Dobra.

Uspokój się. Wpadnę i cię podwiozę.

Jak się nazywa ulica i jaki to numer przystanku?

321, Alatka.

Mam, nie ruszaj się stamtąd. Będę za 10 minut.

/Ułatwił mi sprawdzenie go, /teraz ułatwił mi jego zabicie.

/Kenney to potwór, /ale przynajmniej jest taktowny.

Nie wiem, co mi odjebało.

Czasem myli mi się wszystko.

Nie martw się, dobrze, że byłem w okolicy.

Nie wiem, co bym zrobił, gdybyś nie odebrał.

Dobry dzieciak z ciebie.

/Gdybym się jeszcze nad nim nie litował, /to on jeszcze okazuje mi wdzięczność?

Oczy na drodze, albo twój łeb wyleci przez okno.

Jedź, aż powiem ci, gdzie skręcić.

- Jak mnie znalazłeś? - Nie wiem, o czym mówisz.

Jesteś z policji Miami, Dexter.

Sprawdziłem twoją rejestrację, gdy szedłeś z receptą,

a potem wyguglałem twoje nazwisko.

Tak, kutasie.

Może od dziesięciu lat nie mogę się porządnie wysrać,

ale nie jestem, kurwa, głupi.

W prawo na następnych światłach.

- Gdzie jedziemy? - Wyrównać rachunki.

Powiesz mi, jak mnie rozgryzłeś.

A potem mnie zabijesz?

Nie zostawiłeś mi wielkiego wyboru, co nie?

- W lewo, na parking. - Dobra.

Tak dla jaj, mogę wyrwać ci wszystkie zęby, nim cię zastrzelę.

Co ty, kurwa...!

Gotowe do skatalogowania.

Może po pracy wyskoczymy na pho?

Na co?

Wietnamskie żarcie. Wielka micha makaronu.

I rosołu.

Zapraszasz mnie? W sensie że na randkę?

Nie musisz tego tak nazywać, jeśli nie chcesz.

Chcę.

Czy to znaczy "tak"?

Tak.

Co?

Przepuszczałem tę rozmowę kilka razy przez mój umysł.

Zawsze kończyło się odmową i uszkodzeniami ciała.

Przydałoby ci się więcej pewności siebie.

We właściwym świetle jesteś całkiem uroczy.

Zaraz będę rozmawiać z moim najlepszym kandydatem.

Może chcesz mi towarzyszyć?

Nie ma takiej potrzeby.

Sam Harmon i ja znamy się od dawna.

Harmon nie jest moim najlepszym kandydatem.

Nie?

To Mike Anderson, z Chicago.

10 lat w wydziale zabójstw,

absurdalnie wysoka liczba rozwiązanych spraw,

praktycznie sra rekomendacjami.

To szczęście, że go dostaniemy. Naprawdę sporo nad tym myślałam.

Jeśli to prawda, to martwię się o twój osąd,

ponieważ to jest wielki błąd.

Ja tak nie uważam.

Wiem, że jestem nowa na tym stołku.

Nie to, że nie szanuję pani rad, ale czasem muszę zaufać przeczuciu,

a teraz przeczucie mówi mi, że to Mike Anderson.

To wasza decyzja, poruczniku.

Róbcie, co tylko, do cholery, uznacie za stosowne.

Ale zrozumcie jedno: działacie samodzielnie.

Jeśli to nie wypali, nie będę was kryła.

Mike Anderson.

Przyszedłem zobaczyć się z porucznikiem.

To ja.

Miło mi poznać, Debra Morgan.

- Co w tym takiego zabawnego? - Ty, porucznikiem.

- Jakiś problem? - Właśnie leciałem trzy godziny

i jestem naprawdę zmęczony,

nie jestem w nastroju na te urocze, biurowe wygłupy.

Zaprowadź mnie proszę do twojego szefa.

I jeszcze kawy, bez śmietanki.

Słuchaj no, na razie jesteś moim najlepszym kandydatem,

ale to się może zmienić zajebiście szybko.

Narażam własne dupsko samym braniem cię pod uwagę,

więc schowaj tę postawę do kieszeni,

albo jedyną robotę w tym mieście znajdziesz jako strażnik wysypiska.

Proszę przyjąć moje przeprosiny. Nie chciałem okazać braku szacunku.

Po prostu moi poprzedni porucznicy mieli, hm...

Kutasy?

Dużo więcej doświadczenia.

Uwierz, to dla mnie tak samo dziwne, jak dla ciebie.

Do sedna. Porozmawiajmy.

Wiesz, że właśnie odebrałem auto z warsztatu?

Co to ma być, do cholery?

To, Walterze, jest koniec.

Wyciągnąłeś swojego ostatniego zęba.

Jak się tu znalazłem?

Wejście dla służby.

Chyba nadwyrężyłem kręgosłup.

O ja pierdolę.

Mogłeś spędzić swoje ostatnie dni odpoczywając, ciesząc się życiem,

ale wydarzyła się Rosalia Davolos.

Pierwsza od dziesięciu lat, prawda?

Dlaczego teraz?

Znudziło mi się gapienie na pudełko zębów.

Zabiłem tę dziwkę w dziesięć minut.

Przez dwadzieścia następnych próbowałem wyciągnąć tego cholernego zęba.

Wiesz, kiedy byłem w liceum, cały kraj mówił tylko o tobie.

Zębowa Wróżka.

Zbyt sprytny dla policji, nie mogli cię złapać.

Jak Burta Reynoldsa w jego samochodzie.

Nadal nie mogę uwierzyć, że to ty podrzuciłeś ciało pod dom szeryfa.

O kurwa, to był przypadek.

Wychyliłem o kilka za dużo i nie chciało mi się jechać na autostradę,

by pozbyć się tej suki.

To rozczarowujące.

Tak zajebiście mi przykro, że cię zawiodłem.

To już nie chcesz mojego autografu?

Nie.

Tylko... tego.

Ja zabierałem zęby. Ty zabierasz krew.

Jesteś takim samym pojebańcem jak ja, prawda?

Przynajmniej nie skończę tak, jak ty.

Ach tak?

Gdy nie będziesz mógł już tego robić, co ci zostanie?

- Coś więcej. - Sam siebie oszukujesz, dupku.

Zależało mi w życiu tylko na zabijaniu, a już nawet tego nie potrafię robić.

Tego właśnie musisz się spodziewać.

To czeka cię w przyszłości, to, i pierdolone pieluchy dla dorosłych!

Ty nie jesteś moją przyszłością.

Nie spędzę swoich ostatnich dni upijając się i gapiąc na pudełko trofeów.

Tak sobie wmawiaj.

Spraw, by się dowiedzieli, kim jestem.

Chciałbym widzieć twarz mojego syna, gdy się dowie.

Tego już nie będzie mógł zignorować!

Nie chcę, by mój syn się dowiedział, kim byłem.

Mówiłeś, że nie masz dzieci.

Mówiłem też, że nazywam się Dan.

Co ty robisz?

Nie umrzesz jako Zębowa Wróżka, umrzesz jak smutny, stary człowiek...

- Na atak serca. - Nie!

Kolejny pensjonariusz wypisuje się z pensjonatu Coral Island.

/Syn Waltera Kenneya nigdy nie dowie się,

/że jego ojciec był potworem.

/A przynajmniej, że był mordercą.

/Wszyscy chcemy, /żeby nasze życie miało jakiś sens.

/Im jesteśmy starsi, /tym usilniej go szukamy...

/I tym trudniej go znaleźć.

/A niektórzy z nas szukają /w niewłaściwych miejscach.

/Ale jeśli nasze życia nie mają znaczenia...

Konik, tatusiu.

/Co zostawimy tym, /na których nam zależy?

Masz, kolego.

/Walter Kenney chciał przekazać obrzydliwość,

/którą stało się jego życie.

/Co przekażę ja?

/Nie wiem, gdzie która próbka ma być, /kto jest kim.

/Już nie ma porządku.

/Tłumaczenie: MSaint /Korekta: Bilu

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.