Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Co tu robisz?
Jest Imma?
Tina!
To tancerka.
Imma. Najpierw się przygotujesz, a potem się pobawicie.
Chwilkę.
Kochanie.
Teraz się umyjemy, ubierzemy
i będziesz mogła bawić się z Tiną.
- Ale dlaczego? - Bo tak.
Nie chcę wiedzieć się z tatą.
Boli.
Mogę ją uczesać?
Chcę takie same warkoczyki.
Dobrze.
Nino nigdy nie bywał w dzielnicy, rzadko widywał swoją córkę,
zwykle prowadziłam ją do jakiejś restauracji lub baru,
żeby zobaczyli się chociaż na kilka minut.
Tamtego dnia obiecał, że przyjdzie.
Nic mnie już nie obchodził,
ale nie chciałam wyglądać na starą i zaniedbaną.
Ponadto bałam się, że wyjrzy Lila.
Dobrze wiedziałam, jak potrafi skupić na sobie wzrok mężczyzny.
Byłam podenerwowana i zniechęcona jednocześnie.
Napisałam do Nina, wyliczając problemy,
które komplikują życie naszej córki.
Wysłałam list i czekałam, aż się odezwie.
Nie było odpowiedzi,
więc postanowiłam zadzwonić i dopiero uświadomiłam sobie,
jak trudno jest porozmawiać z deputowanym.
Przyjechał.
Zaskakująco punktualnie.
Cześć, Lenu'.
Jak widzisz, raz na jakiś czas...
Pamiętasz?
Nie gadaj ze mną, nie żartuj z Dede i Elsą,
skup się na Immie.
Dzisiaj nie odezwę się do ciebie ani słowem.
Rób, jak napisałam.
Przeczytałeś?
Ale co?
List.
Jaki list?
Pisałam do ciebie miesiąc temu.
Nic nie dostałem. Na jaki adres wysłałaś?
Nieważne.
Imma potrzebuje ojca.
Gdybyś widział, jak się przywiązała do Enza,
jak zabiega o uwagę Pietra, kiedy przyjeżdża do Dede i Elsy.
Domyślam się.
Byłoby wspaniale, gdybyś przychodził chociaż raz w tygodniu.
Spróbuję, ale jestem bardzo zapracowany.
Od teraz będziesz znajdował czas.
Obiecuję.
Gdzie jest mała Imma?
Muszę jej dać trzy buziaki i jednego prztyczka.
Jakaś ty śliczna.
Piękne warkoczyki, kto ci zaplótł?
Ja ją uczesałam.
A ty kim jesteś?
Tina, córka Lili.
Miło mi, jestem Nino.
- Cześć, Nino! - Dziewczyny!
Jakie już duże!
Wspaniale wyglądacie.
Dla was też coś mam.
- Dla ciebie... - Dziękuję.
A to dla ciebie.
- Podoba ci się? - Piękny!
Super.
A teraz niespodzianki dla Immy.
Chodź.
Pierwszy prezent.
To pisaki, możesz nimi mazać nawet po tkaninie.
Pokaż.
Fajne.
Mam jeszcze dwa prezenty dla Immy.
To mój!
Co to?
- Gumki. - Kolorowe gumki.
Podobają ci się, kochanie?
Tak.
Zobaczmy to.
Piórnik dla księżniczki.
Tina.
Chodź do cioci.
Dede, podaj mi marynarkę.
Zapomnieliśmy o prezencie dla Tiny.
Zobacz.
Dla ciebie piękny długopis.
Dziękuję.
Podoba ci się?
Napisać moje imię?
Potrafisz już pisać?
Jest taka sama jak matka.
Zobaczmy.
Chodź.
Brawo!
Ale Imma pewnie też umie napisać swoje imię.
Spróbuj.
Byłem pewien, że jest świetna.
Chcecie obejrzeć najpiękniejszy samochód na świecie?
Tak.
To chodźmy.
My też pójdziemy.
Chodźcie.
Zejdziemy na chwilę.
Ale wracajcie szybko, zaraz obiad.
Kto zgadnie, jakiego koloru jest samochód?
Kto zgadnie, dostanie nagrodę...
Nino nadal szukał Lili.
A Lili, w sekrecie,
Nino nadal się podobał.
Czy wyobraża sobie Tinę obok tego chudego i bardzo wysokiego mężczyzny,
myśląc, że gdyby wszystko potoczyło się inaczej,
to byłaby jego córka?
Kto wie, ile razy musiała zobaczyć w Immie Nina,
tak jak on teraz zobaczył ją w Tinie.
Nino?
Nino.
Nino! Nino!
Co robisz na rękach, jesteś za duża, zejdź.
Wyjrzeć przez okno,
zobaczyć chmury...
Dziewczynki muszą zjeść obiad. Idziemy?
Już.
Nigdy nie leciałam samolotem.
- Musisz się odważyć. - Gdzie Tina?
Pewnie z Dede i Elsą.
Tam jej nie ma.
Gdzieś tu jest.
Dzieciaki już takie są.
Nie zapomnę, jak kiedyś zniknął Gennaro.
Czekałam na niego pod szkołą, wszystkie dzieci wyszły, a jego nie było.
Bardzo się wtedy bałam.
A on sobie spacerował po ulicy.
- Dziewczynki, widziałyście Tinę? - Nie.
NA PODSTAWIE POWIEŚCI ELENY FERRANTE
GENIALNA PRZYJACIÓŁKA
WYSTĘPUJĄ
ZDJĘCIA
MUZYKA
SCENARIUSZ
REŻYSERIA
ROZDZIAŁ 33 ZNIKNIĘCIE
Jak poszukiwania?
Szukaliśmy całą noc, w całej dzielnicy, aż do 4 rano.
Biedny ojciec, omal nie oszalał.
Ponoć widziano ją przy tunelu z jakimś mężczyzną,
ktoś inny zaklina się, że widział ją w parku.
Podobno bawiła się piłką.
Było słychać potężne uderzenie, bo przejechała wielka ciężarówka,
- która potem skręciła w główną ulicą. - I zabrała dziewczynkę.
Ponad tydzień temu zniknęła mała Nunzia Scanno,
czterolatka, którą wszyscy znają jako Tinę.
Mężczyźni, kobiety i dzieci szukają jej bez przerwy.
Nie dowierzają śledczym, którzy zatrzymali kilku członków rodziny.
Pierwszego przesłuchano byłego męża matki Tiny,
Stefana Carracciego.
Mężczyzna, zaraz po zwolnieniu z aresztu dostał ataku serca.
Wujek dziewczynki, Rino Cerullo, również został zatrzymany.
W przeszłości był zamieszany w handel narkotykami,
kradzieże i wymuszenia,
ale nie miał nic wspólnego ze zniknięciem dziewczynki.
Również jej brat, prawdopodobnie uzależniony od narkotyków,
został przesłuchany i natychmiast zwolniony.
Z dużym zaangażowaniem w poszukiwaniach uczestniczą
bracia Michele i Marcello Solarowie,
biznesmeni urodzeni i wychowani w tej dzielnicy,
właściciele renomowanej cukierni oraz wielu innych firm,
szerzej znani po dochodzeniu opublikowanym w "L'Espresso"
przez pisarkę Elenę Greco, która także stąd pochodzi...
Przeszkadzamy?
Cześć, Enzo.
- Czego chcecie? - Przyszliśmy w imieniu wszystkich.
Czyli kogo?
Mieszkańców dzielnicy.
Tutaj was lubią.
Robimy wszystko, żeby Tina wróciła do domu.
Wczoraj poszliśmy skontrolować obozowisko Cyganów.
Sprawdziliśmy barak po baraku, wszystkie przyczepy.
Nam nikt nie wciśnie kitu.
Prędzej czy później dowiemy się wszystkiego.
Słyszeliśmy o ciężarówce, którą zezłomowano w pośpiechu.
- Byliśmy na wszystkich złomowiskach... - Dość!
To wy porwaliście Tinę,
bo chcieliście mieć udziały w naszej firmie,
a my się nie zgodziliśmy.
A teraz macie odwagę pokazywać tutaj wasze zakazane mordy?
- Kogo chcecie nabrać? - Co ty gadasz?
Skąd ci przychodzą do głowy takie bzdury?
Więcej się tu nie pokazujcie.
Nie denerwuj się. Chcemy pomóc.
Rozumiemy twój ból...
Nie.
Nie rozumiecie.
Nikt nie rozumie.
Jazda stąd.
Nie rozumiecie?
Przestań.
Przestań.
Już wychodzą.
Rozumiemy, co teraz czujesz.
Gdyby porwano Silvia, zachowałbym się tak samo,
albo i gorzej.
Nie martwcie się, odnajdziemy dziewczynkę.
Lila nigdy nie podejrzewała Solarów,
za to przez długi czas myślała,
że Tinę porwał jakiś klient,
który wiedział, ile jest warte Basic Sight
i chciał pieniędzy w zamian za dziewczynkę.
Kilka tygodni później sytuacja jeszcze się pogorszyła.
Doszło do kolejnego zniknięcia.
Nunzia powiedziała, że Rino nie wrócił na noc do domu
i że Pinuccia szuka go po całej dzielnicy.
Nikt nic nie wiedział i nikt oprócz niej go nie szukał.
Nikt nie miał ochoty szukać narkomana.
Spytali Gennarina, czy wie coś o wuju.
Chłopiec początkowo się opierał,
ale kiedy minął kolejny dzień, postanowił współpracować.
Nie życzył sobie ani Enza ani Lili,
ale zgodził się, żeby w poszukiwaniach towarzyszył mu ojciec.
Dupkiem byłeś za młodu i dupkiem zostałeś.
Zasłużyłeś na taką śmierć. Zasłużyłeś!
Uspokój się!
Patrz, co cię czeka!
Myślisz, że jesteś lepszy niż on?
Lepszy niż ja?
Teraz udajesz ojca?
Brzydzi mnie sama myśl, że jestem twoim synem.
Od dziś jedynymi osobami, które szanuję, są mama i Enzo.
Żeby was tak pozabijali.
Banda gówniarzy.
I po śmierci też nie zaznacie spokoju,
bo nawet do piekła was nie wpuszczą!
Po śmierci brata,
Lila w krótkim czasie zmieniła się z matki budzącej litość
w wariatkę, która siała terror.
I tak, jak było z Meliną w naszym dzieciństwie,
coraz częściej jej unikano,
jakby sam jej widok przynosił nieszczęście.
Pewność, że Tina wciąż żyje pochłonęła całkowicie jej uwagę
i pchnęła ją w stronę Immy.
Pozwalałam, żeby mała zostawała u niej na noc.
Nie rozumiem. To gdzie jest?
Nie wiem.
Niedługo wróci.
Ale kiedy?
Czujesz się samotna?
Nie mam z kim się bawić.
Ja też nie.
To kiedy wróci?
Nie twoja sprawa!
Zamknij się!
Pij!
Dzień dobry.
Spała sama?
Tak.
Rano zawołała mnie, bo chciała siusiu.
I przyszła spać do nas.
Obudziła Enza?
Nie.
Dzięki.
Cześć.
Cześć.
Zawsze wybaczałam Lili jej ekscesy,
ale tego nie mogłam zaakceptować.
Traktowała Immę z taką samą surowością jak nas, dorosłych.
Coraz mniej interesowała się Dede i Elsą,
mówiła o nich z przekąsem "panienki".
Moje córki też traktowały ją inaczej.
W ich oczach zniknięcie Tiny zniszczyło jej autorytet.
Czego chcesz?
Trochę wina.
Mam 16 lat.
Ja też mogę?
Mam was dość.
- To po co nas urodziłaś? - Nie wiem.
Czasem też się zastanawiam.
Ciocia Lila na pewno nie chciała kolejnego dziecka.
Skąd wiesz?
Nigdy nie wylała ani jednej łzy.
Łzy to nie ból.
Ale jeśli nie ma łez, to skąd wiesz, że jest ból?
Jest i często ogromny.
Chcesz wiedzieć, co myślę?
Słucham.
Specjalnie straciła Tinę, a teraz chce stracić również Gennara.
Nie mówiąc już o Enzu. Nie widzisz, jak go traktuje?
Skąd te pomysły?
Nigdy więcej tak nie mów.
Brzydzę się tobą!
Rzygać mi się chce!
Zejdź mi z oczu!
Musimy coś zrobić.
Proszę cię.
Trzeba wezwać policję, bo tym razem ona go zabije.
Powinna go stłuc na kwaśne jabłko.
Ciągle kombinuje jak kupić heroinę.
Jesteś taka sama, jak ona. Identyczna.
Nie idź tam, Dede, proszę cię.
Lil!
Lila!
- Czego chcesz? - Przesadzacie.
Dede się boi, chce wezwać policję.
Jeśli twoje córki nie chcą tego słuchać, to niech sobie zatkają uszy.
Gennaro, kiedy ćpa, zachowuje się jak zwierzę.
Nikogo nie szanujesz. Dlatego cię nie lubią w szkole.
- Kogo miałabym szanować? - Jesteś podła!
Dość!
Wygadujecie okropne rzeczy.
Idźcie do waszego pokoju,
nie chcę tego słuchać.
No jasne, nie chcesz słyszeć ani widzieć.
Wiesz, że ona chodzi do szkoły w kratkę?
Że podrabia twój podpis?
Jesteś świnia.
Dość tych przekleństw.
Idź do pokoju.
A ty dokąd?
Z dnia na dzień było coraz gorzej.
Po służbowej podróży do Mediolanu postanowiłam,
że już nie poproszę Lili o opiekę nad moimi córkami.
Natychmiast do domu!
Do domu!
Dlaczego?
- Na zewnątrz jest niebezpiecznie. - Zwariowałaś?
Natychmiast do domu!
Mama mnie powierzyła opiekę nad siostrami. Ja zdecyduję.
Kiedy jej nie ma, ja jestem dla was matką.
Gównianą matką. Straciłaś córkę i nawet nie zapłakałaś.
Co robisz?
Boli!
Do domu!
Powiedziałaś potworną rzecz.
Ciocia Lila zwariowała.
Uważa, że teraz trzeba zabarykadować się w domu.
Nie wychodziłyśmy przez 10 dni.
Ona też, nawet na zakupy.
Na obiad i kolację jadłyśmy mrożonki.
Nie lubię mrożonek.
Lila nie zwariowała.
Może przesadziła, ale chciała was chronić.
W miejscowości, która nazywa się Czarnobyl,
wybuchła elektrownia jądrowa.
Promieniowanie jest niebezpieczne i może dotrzeć nawet tutaj.
Nie pozwoliła włączyć telewizji.
Dlaczego nie powiedziała, co się dzieje?
- Nie wiem. - Mówiłam, że to wariatka.
W ogóle się nie odzywała. Traktowała nas jeszcze gorzej niż Gennara.
Ciocia Lila tak samo postąpiłaby z Tiną.
Pomyślcie, jak bardzo cierpiała, opiekując się wami
i nie wiedząc, gdzie jest jej własna córka
i czy ktoś się o nią troszczy.
Chodź.
Możemy spać z tobą?
Dobrze.
- Umyłyście zęby? - Tak.
Nie wierzę wam, ale niech będzie.
Postanowiłam kupić dużo mrożonek.
Przynajmniej zrobią sobie kolację, gdybym wróciła późno.
Mrożonki kosztują.
Ile jestem ci winna?
Kiedy będziesz zarabiała więcej niż ja, to się rozliczymy.
Nadal lubisz swoją pracę?
Nigdy jej nie lubiłam.
Pamiętam co innego.
Niczego nie pamiętasz.
To Enzo ją lubił,
a ja się do niej przekonałam.
Zawsze tak było, z butami również.
Buty mnie nie obchodziły,
to był pomysł Rina,
a ja chciałam mu pomóc, bo był dobry, lepszy od ojca.
Mógł być sławny.
Sławny i bogaty. Jak Ferragamo.
To znajdź sobie coś innego do roboty.
Dobrze mi tak, jak jest.
Enzo chodzi z głową w chmurach,
jeśli mu nie pomogę, trzeba będzie zamknąć interes.
Oboje musicie pokonać ból.
Jaki ból?
Musimy pokonać gniew.
To pokonajcie.
Próbujemy.
Postarajcie się z większym przekonaniem.
Tina na to nie zasługuje.
Zostaw Tinę w spokoju.
Zajmij się swoimi córkami.
- Zajmuję się. - Za mało.
Ty im powiedziałaś, że po stracie Tiny nie uroniłam ani jednej łzy?
Myślisz, że mogłabym powiedzieć coś takiego?
Dede mówi, że gówniana ze mnie matka.
To jeszcze dziecko.
Źle wychowane dziecko.
Czego, do cholery, chcesz, Lenu'?
Jest mi źle, bo straciłam córkę, która może żyje, a może umarła.
Nie mogę znieść żadnej z tych możliwości.
Bo jeśli żyje, to daleko ode mnie,
w miejscu, gdzie dzieją jej się straszne rzeczy,
które widzę bardzo wyraźnie.
Widzę je każdego dnia i każdej nocy, jakby działy się na moich oczach.
A jeśli umarła,
to ja też umarłam.
Umarłam w środku,
śmiercią gorszą od prawdziwej,
bo ta moja śmierć zmusza mnie każdego dnia
do tego, żeby wszystko czuć,
żeby się budzić, myć, ubierać, pracować
i rozmawiać z tobą,
choć ty niczego nie rozumiesz, albo nie chcesz zrozumieć.
Kiedy cię widzę taką odstawioną, prosto od fryzjera,
z córkami, które dobrze się uczą, wszystko robią perfekcyjnie,
których nie zniszczyło nawet to gówniane miejsce.
Wręcz przeciwnie, dobrze im robi, bo stają się jeszcze bardziej zarozumiałe
i przekonane, że wszystko im się należy.
Wtedy krew się we mnie burzy jeszcze bardziej.
Idź już
i daj spokój.
Tina miała być lepsza od wszystkich,
ale mi ją zabrano.
Nie daję sobie z tym rady.
Niczego takiego nie powiedziała,
o Tinie nie mówiła w ogóle,
za to często wspominała Rina.
Przypisała bratu wszystkie zasługi związane z popularnością butów.
Chciała zachować żywą postać chłopca, który bronił jej przed ojcem brutalem.
Zauważyłam, że każdy pamięta to, co mu pasuje.
Czułam, że jeśli się zdecyduje, z mętliku, który ma w głowie,
dobędzie tego rodzaju słowa.
Czasem budziło się we mnie podejrzenie,
że w jej głowie kryje się coś niemożliwego do wyrażenia,
czego nawet ja nie umiem sobie wyobrazić.
Pamiętasz, że na tej ulicy
nosiłem ją na barana?
Gdybym mogła wziąć na siebie część waszego cierpienia, to bym to zrobiła.
Dziękuję, Lenu',
i tak zrobiłaś bardzo dużo.
Dziękuję za wszystko, za pomoc.
Bądź cierpliwa, znasz Lilę lepiej niż ja.
Prędzej czy później,
wróci do równowagi.
W piątek jadę do Avellino i zostanę tam kilka dni.
Ciotka źle się czuje.
Dotrzymasz Lili towarzystwa?
- Oczywiście. - Lenu'!
Jak się masz?
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Teraz zajrzymy do biblioteki, a potem pójdziemy coś zjeść.
Wybierzesz się z nami?
Nie mogłam was znaleźć.
To jak, pójdziemy razem?
Nie, musimy już iść.
Ale innym razem chętnie.
Liczę na to.
Powiesz moim chłopakom, co mają czytać, a czego nie.
Jesteś dla nas przykładem, ty i twoje córki.
Kto się uczy, staje się dobry.
A jeśli ktoś się nie uczy i nie czyta,
jak to było z Lilą i z nami wszystkimi,
pozostaje zły.
Zło to paskudna sprawa, prawda, Lenu'?
Pękła.
Nieważne.
Nie martw się, zaniosę do dobrego jubilera.
Nie trzeba.
To mój obowiązek.
Będzie jak nowa.
Chodźmy, Silvio musi coś zjeść.
Jeść?
Najpierw biblioteka.
W ogóle nie potrafisz się bronić.
Tej bransoletki więcej nie zobaczysz.
Li?
Li?
Słyszysz, jaki wiatr?
Tak.
Jeśli zawieje jeszcze mocniej, to cała dzielnica się zawali.
Żartowałam.
Mam bakłażany w piekarniku, są pulpety i pizza di scarola.
Przyjdź do nas na kolację.
Nie. Przynieś mi kolację tutaj,
nie chcę iść do ciebie.
Twoje córki mnie irytują.
Lila?
Jestem w łazience, wejdź.
Na początku Dede była podobna do ciebie,
a teraz to cały ojciec.
Z Elsą jest odwrotnie,
przypominała ojca, a teraz robi się taka jak ty.
Pragnienia i marzenia
krążą szybciej niż krew.
Nie rozumiem.
Pamiętasz, jak myślałam, że Gennaro jest synem Nina?
Tak.
Uwierzyłam w to.
Mały był identyczny,
jego kopia.
Marzenie może być
tak potężne, że zostanie pozornie spełnione?
Nie.
Przez kilka lat Gennaro był naprawdę synem Nina.
Nie przesadzaj.
Teraz też przesadzam?
Nie kpij.
Kiedy boli mnie biodro, trochę utykam.
Nic cię nie boli.
Wymyśliłaś sobie, że będziesz kuleć, żeby twoja matka całkiem nie umarła.
I teraz faktycznie kuśtykasz.
I dobrze.
Obserwuję cię.
Przestałaś być córką i stałaś się matką.
Mnie tylko trochę boli noga.
Twoim zdaniem,
Tina będzie tak wyglądać, kiedy będzie miała 42 lata?
To możliwe.
Zrozumiałaś, co mówię?
Ja naprawdę przez jakiś czas wychowywałam syna Nina,
tak jak ty wychowywałaś Immę.
Przez długi czas Imma nie miała nic a nic z Nina.
Żadnego podobieństwa.
I nagle
któregoś dnia przeczesała włosy ręką.
Tutaj.
Gestem, który widziałam u jej ojca tysiące razy.
Nie sądzę, by go naśladowała,
nie wiem, skąd jej się to wzięło.
Rozmowa z tobą mi pomaga,
ułatwia myślenie.
Próbuję pisać, ale słabo mi wychodzi,
napiszę kilka stron, jestem zadowolona,
ale kiedy następnego dnia je przeczytam ponownie, gubię się,
nie wiem, od czego zacząć.
Ty mi pomagasz odnaleźć powiązania pomiędzy odległymi wydarzeniami.
Kiedy wiem, że ci jestem potrzebna, czuję się lepiej.
Mamo!
Nie mogę znaleźć termometru.
Dede ma gorączkę.
Idę.
Gdybyś potrzebowała, zawołaj mnie.
Zazwyczaj wystarczało pół zdania Lili,
a mój umysł się uaktywniał i budziła się inteligencja.
Wiedziałam, że dobrze wykonam swoją pracę,
jeśli ona, za pomocą kilku nawet niedorzecznych słów,
zagwarantuje tej najbardziej pewnej części mnie, że mam rację.
Napisałam o mojej nodze, o mojej matce.
Powtarzałam sobie, że na tym polega dorosłość:
na przyznaniu, że potrzebuję pomocy Lili.
Ja to ja i właśnie dlatego mogłam wpuścić ją do siebie
i nadać jej trwałą formę.
Ona natomiast nie chciała być sobą,
dlatego nie mogła zrobić tego samego.
Dzień dobry.
Pisałam do późna.
Kawa gotowa.
Dzięki.
Jak się czujesz?
Dobrze. Nie mam już gorączki.
To dobrze.
Za to Imma kaszle.
Słyszałam.
Nie masz gorączki.
Jak się czujesz?
Gardło mnie boli.
Pokaż.
Otwórz buzię.
Szerzej.
Jest zaczerwienione.
Zaniosę Lili śniadanie i zrobimy płukanie gardła.
Zostaw cukierki.
O tej porze?
Nawet wyspać się nie można.
Przyniosłam ci śniadanie.
Niepotrzebnie.
Nie spałam całą noc.
Zaraz mi flaki wyrwie.
Co tak stoisz jak słup?
Wejdź!
Przyniosłam ciasto.
Lepiej zaparzę ci rumianku.
Ja jadłam to samo i czuję się dobrze.
To co mi jest?
Nie wiem.
Okres?
Okres nigdy mnie tak nie boli.
Jak wypijesz rumianek, pójdę do apteki i coś kupię.
Uspokój się.
Nie masz nic w domu?
Tylko aspirynę.
Dede i Elsa nic nie mają?
Nie potrzebują.
Jesteście doskonałe.
Niczego nie potrzebujecie.
- Chcesz się kłócić? - Ty chcesz się kłócić,
skoro mówisz, że mam bóle menstruacyjne.
Wypij rumianek.
Pójdę do apteki i wrócę.
Cześć, Lenu'.
Carmen.
Już dawno miałam ci powiedzieć.
Nie chciałam cię pozywać do sądu.
Wybacz.
Solarowie mnie zmusili, nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła.
Nie mówmy już o tym.
Co się dzieje?
- Chodźmy zobaczyć. - To niebezpieczne.
Chodź.
Carmen!
Były z nimi żony?
Jedna od razu uciekła, nie myśląc nawet o dzieciach.
Druga wzięła dziecko na ręce i zniknęła.
- Kto strzelał? - Kto to wie.
Taki jeden ubrany na czarno.
Zastrzelił ich, a potem wsiadł do czerwonego forda i odjechał.
- Widziała pani? - Nie, tak mi powiedzieli.
Widziały panie coś?
Zabili Solarów, teraz, przed kościołem.
Tina wyszła znowu z mojego brzucha
i mści się na wszystkich.
To ona ich zabiła.
Wersja polska na zlecenie HBO HIVENTY POLSKA
Tekst: Agnieszka Kamińska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.