All language subtitles for My.Brilliant.Friend.S04E07.The.Return.MULTi.1080p.MAX.WEB-DL.DDP2.0.H264-Ralf_track4_[pol]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Wróciłam na via Petrarca z mocnym postanowieniem,

że zerwę z Ninem wszelkie kontakty.

Życie w tym mieszkaniu już się skończyło.

W krótkim czasie wyczerpały się wszystkie powody,

dla których miałabym zostać w Neapolu.

Czekałam z narastającym napięciem, aż Nino wróci.

Słucham.

To ja.

Antonio?

Jestem na dole.

Zejdziesz?

Lila cię przysyła?

Nie chce, żebyś zrobiła coś głupiego.

Zdejmij kurtkę.

Lenu'.

Muszę z tobą porozmawiać.

Muszę ci powiedzieć o pewnych sprawach,

ale...

nie robię tego z przyjemnością.

Mów.

Nino Sarratore

przyprawił ci rogi tyle razy,

że nawet sobie nie wyobrażasz.

Wszystkie kobiety, z którymi się zadawał,

to były przyjaciółki jego

lub twoje.

Spotykał się z tą studentką,

Mirellą,

która przychodziła wieczorami pilnować dziewczynek.

Pamiętasz?

Tak.

Później była pani doktor...

Która?

Jak to która?

Ta ginekolog.

Ile ich było?

Bardzo wiele.

Pani profesor, pani mecenas...

ale widziałem go też z pielęgniarką.

Mogę ci wymienić wszystkie kochanki, jedna po drugiej,

z imienia i nazwiska.

Ale jeśli wolisz, zatrzymam się teraz.

To nie takie ważne.

Zrozumiałaś, jaki to mężczyzna.

Nie umie żyć bez kobiet.

Kiedy to się działo?

Jak mogłam nie zauważyć?

Jest sprytny.

Spotyka się z jakąś przez pewien czas,

potem poznaje inną,

więc zmienia kochankę,

ale nigdy żadnej nie porzuca definitywnie.

Jest oddany,

raz idzie do jednej, innym razem do drugiej.

Lila wie?

Tak.

Dlaczego mi nie powiedzieliście od razu?

Ja bym powiedział,

ale Lila kazała czekać.

A ty posłuchałeś?

Robię, co mi każą.

Zdradę trzeba odkryć we właściwym momencie,

inaczej wszystko na nic.

Potrzeba odrobiny obojętności.

Kiedy jesteś zakochana,

przebaczysz wszystko,

jesteś zaślepiona.

Jeśli robisz tylko to, co ci każą, też jesteś ślepy.

Lenu'.

Czasem słucham się pieniędzy,

a czasami samego siebie.

Na przykład lata temu,

kiedy Solara kazali mi śledzić Lilę i Nina,

a potem oddać Lilę Michelemu.

Posłuchałem siebie.

Zawołałem Enza, bo on jeden mógł wyciągnąć Lilę z kłopotów,

a ja sprałem Nina.

Zrobiłem to, bo ty kochałaś jego, a nie mnie.

I nie chciałem,

żeby wrócił do Lili,

bo wtedy ona by z nim została

i zrujnowała sobie życie.

Lila nigdy mnie nie słuchała.

I wtedy też by tak było.

Przez te wszystkie lata nie powiedziałeś Lili,

że tamtego wieczoru Nino do niej wracał?

Nie.

Powinieneś był.

Kiedy głowa mi podpowiada, żebym robił tak i tak,

robię, co każe głowa, i więcej o tym nie myślę.

A teraz jakie masz polecenia?

Lila, przysyłając mnie tutaj,

kazała przyrzec, że nie rozwalę gęby temu gnojowi.

Ale powiedz tylko, że Nino Sarratore ma gorzko pożałować,

a tak się stanie.

Nie śmiej się.

Nie śmiej się.

Wiem, że źle mówię, znam lepiej niemiecki niż włoski...

Śmieję się z tej sytuacji.

Z ciebie, bo od zawsze chcesz zabić Nina,

i z siebie, bo jeśli teraz wróci, to powiem ci: "Tak, zabij go".

Śmieję się z rozpaczy.

Czuję się tak upokorzona,

że nawet sobie nie wyobrażasz.

Co za koszmar, chyba zaraz zemdleję.

Co jest?

Źle się czujesz?

Usiądź.

Obejmij mnie, muszę się rozgrzać.

Przytul mnie.

Nie.

Dlaczego?

Nie jestem pewien, czy mnie chcesz.

Teraz cię chcę,

ten jeden raz.

Jesteśmy to sobie winni.

Nic ci nie jestem winien.

Zawsze mi na tobie zależało,

ale ty kochałaś tylko jego.

Ale nigdy nikogo nie pragnęłam tak mocno jak ciebie. Nawet jego.

Pamiętam to podniecenie,

kiedy podbrzusze stawało się gorące, rozwierało się,

a mnie ogarniała niemoc.

Nie rób tak.

Dlaczego?

Pamiętam, że to lubiłeś.

Ja cię pragnęłam,

ale ty się opierałeś.

Zapomniałeś?

Bo ja nie.

Nie zapomniałam naszych popołudni w ruinach fabryki.

Smak twoich ust,

zapach twojej żądzy,

twoje ręce,

nabrzmiały członek między moimi udami...

Co się stało?

Nie wiem.

Ale dobrze, że się stało.

Jesteś jak wszyscy,

zdradziłeś żonę.

Nie.

Nikogo nie zdradziłem.

Moja żona jeszcze...

nie istnieje.

Masz rację.

Przeżyliśmy kawałeczek dnia

sprzed 20 lat.

Dziękuję.

Tak?

Dobrze, że jesteś w domu. Zaraz przyjdę.

Nie.

Jestem niedaleko.

Powiedziałam nie.

A kiedy?

Jutro.

Muszę ci wytłumaczyć teraz.

To ważne.

Przed chwilą kochałam się z Antoniem.

Z nikim nie było mi tak dobrze.

NA PODSTAWIE POWIEŚCI ELENY FERRANTE

GENIALNA PRZYJACIÓŁKA HISTORIA ZAGINIONEJ DZIEWCZYNKI

WYSTĘPUJĄ

ZDJĘCIA

MUZYKA

SCENARIUSZ

REŻYSERIA

ROZDZIAŁ 31 POWRÓT

Następnego dnia Nino nie przyszedł

i przez jakiś czas nie miałam od niego żadnych wieści.

Samotne życie mi ciążyło,

a dni wypełnione macierzyńskimi obowiązkami

płynęły niemal bezrefleksyjnie.

Cześć, skarbie.

- Gdzie Elsa i Imma? - W pokoju.

Anna.

- Zajmiesz się? - Jak trzeba to przyjdę i pomogę.

Dzwonił jakiś pan z mediolańskim akcentem.

Enrico...

- Kiedy? - Niedawno.

Dzwonił ze trzy razy i powiedział, że jeszcze się odezwie.

- Słucham. - Lenu', to ja.

Lila, jak się miewasz?

Co się z tobą dzieje?

Przestałaś się odzywać.

Nie widzisz, że rozmawiam? To ciocia Lila.

Chwilkę.

Chodź.

Kretynka!

Dość!

Powiedziałam "dość"!

Dzięki.

Powiedziałam "dość"!

Tak nie można.

Tam.

Lila, jesteś?

Widzisz, czemu nie dzwonię?

Słuchaj.

Zwalnia się mieszkanie dokładnie nade mną.

Dwa pokoje z kuchnią.

Nie kosztuje dużo.

Przyoszczędzisz.

Z okna widać główną ulicę.

Pomagałybyśmy sobie przy córkach.

Dziękuję, ale na razie nie wiem...

Ja ci powiedziałam,

a ty zrobisz, jak uważasz.

Zastanów się.

Muszę kończyć.

Cześć.

- Lila, co jest? - Kim jest Lila?

Enrico, miałam do ciebie dzwonić.

Chciałem spytać, na jakim jesteś etapie.

Obiecałaś, że książka będzie gotowa na jesieni.

Od naszej kolacji minęło sześć miesięcy.

Wczoraj skończyłam.

Poważnie?

Wyślij mi jeszcze dzisiaj.

Jutro pójdę na pocztę.

Dziękuję. Jak tylko książka dotrze, przeczytam i dam ci znać.

Byłam wyczerpana, miałam zszargane nerwy.

Nie napisałam ani linijki, a obiecywałam gotowy tekst na następny dzień.

Co ja robię?

Wpadłam w wir, który ciągnął mnie na dno.

To był maszynopis, który napisałam we Florencji.

Nie podobał się ani Adele, ani Lili.

Powieść była nieudana, trudno, nie zostanie opublikowana.

Ja jednak pracowałam uczciwie i nikogo nie oszukałam.

Nadal mam klucze.

Szukałem cię, bezskutecznie.

Czego chcesz?

Zobaczyć was.

Dawno nie widziałem małej.

Jesteśmy zawsze tutaj.

To ty nie chcesz mnie widzieć.

Nie chodzi o mnie.

To również twój dom, kiedy sobie przypomnisz o czynszu.

Nie mam już pieniędzy.

Przepraszam, zupełnie zapomniałem, zapłacę jeszcze dziś.

Obejrzymy telewizję?

Sprawdźmy.

Podoba ci się?

Porozmawiamy?

Rozmawiajmy.

Przede wszystkim - i do tego nie chcę już wracać -

Lila naopowiadała ci tych bzdur z zazdrości,

bo chce zniszczyć nasz związek. Wiesz o tym, prawda?

Te pozostałe historie nic nie znaczą.

Może dla was, kobiet, jest inaczej,

jesteście bardziej refleksyjne, ale dla mnie...

nie wiem, co się ze mną dzieje,

ale kiedy nadarza się okazja,

nawet głupia, absurdalna,

nie umiem się oprzeć.

Ten pęd do kobiet

to oznaka chwiejnej heteroseksualności,

która potrzebuje stałych potwierdzeń.

Zresztą, to nie Lila mi wszystko powiedziała, tylko Antonio.

Tak?

Ten gnój nagadał ci bredni, żeby cię przelecieć.

To prawda, że było ci z nim lepiej niż ze mną?

Odpowiedz.

Tak.

Nie wierzę.

Uległaś mu, żeby się odegrać.

Nie.

Może spałaś też z innymi?

Tylko po to, żeby mnie zranić.

Nie wrócisz już do mojego łóżka.

Wyjdź!

Zostaw klucze na stole.

Zauważyłam ku swojemu zdziwieniu,

że już nic do niego nie czułam.

Zadzwoniłam do Lili

i powiedziałam, że wezmę tamto mieszkanie.

Kiedy wróciłam do dzielnicy, odzyskałam własny głos.

Wszystko to przeżyłam w dzieciństwie.

Cześć!

Zobaczymy, czy teraz potrafię nad tym zapanować - powtarzałam sobie.

I choć Enrico był zachwycony tym, co mu wysłałam,

napisałam książkę od nowa,

patrząc na Lilę, na jej spojrzenia, gesty,

jej złośliwości i dobroć.

Ten dialekt, ściśle związany z naszym miejscem urodzenia,

znalazł się w książce.

Kiedy się ukazała, została doceniona przez kilku krytyków,

ale nie odniosła takiego sukcesu, jakiego oczekiwał wydawca.

Potem miały miejsce dwa wydarzenia: książkę wydano w Francji

oraz pewien ważny włoski polityk zaczął ją cytować w telewizji.

Dopiero wtedy wszyscy mnie dostrzegli.

Według intelektualistów i dziennikarzy znalazłam nowy sposób

na oskarżenie zła, które dusiło Neapol.

A ja po prostu wyglądałam przez okno w zwykłym domu w naszej dzielnicy.

I choć zmieniłam niektóre imiona, ta książka mówiła o mnie i o Lili,

o don Achillem i o śmierci Emanueli Solary.

Obserwowałam, słuchałam,

patrzyłam na Adę, jak z każdym dniem coraz bardziej nienawidzi Marisy,

która odebrała jej Stefana.

Patrzyłam na Alfonsa, który często miał podbite oko lub rozciętą wargę,

bo został pobity nie wiadomo gdzie ani przez kogo.

Patrzyłam na Antonia,

który kręcił się między biurem Lili a barem Solarów.

Nie wiedziałam, co robił, ale mówiono, że nic dobrego.

Imma.

Idziemy.

Plotkowano też, że Stefano Carraci zamyka wędliniarnię,

że Pasquale Peluso, wciąż poszukiwany, kogoś porwał.

Że Solarowie mają otworzyć klub nocny na nowym osiedlu,

kobiety i narkotyki.

I że po głównej ulicy nocą jeżdżą ogromne ciężarówki

i przewożą coś, co niszczy szybciej niż bomba atomowa.

Jak było?

Dobrze.

Imma, chcesz kartkę?

Kiedy wychodzimy?

Powiedziałam Dede, żeby tu przyszła.

Wrócimy do domu razem i zabierzemy też Tinę.

Lila, pójdziesz z nami?

Nie.

Nigdy nie jem obiadu.

A ja muszę jeść.

Chcę nabrać trochę ciała przed ślubem Elisy,

bo inaczej sukienka będzie wisiała.

Masz jakiś pomysł na prezent?

Oni mają wszystko.

Marcello o to zadbał.

Pięknie.

Nie mam ochoty iść na ślub.

Oglądać tych ludzi...

Cieszę się ze względu na mamę.

Bardzo jej na tym zależało.

Minęło tyle czasu, że straciłam nadzieję.

Kiedy idziemy?

Teraz.

Tina,

pięknie rysujesz.

Ślicznie!

Jak poszło?

Trudne było.

Tekst nieznanego autora.

Profesorka jest stara i złośliwa.

Sale też są stare.

Takie, jak za moich czasów.

Wujek Enzo kupił nowy komputer.

Chodźcie.

Tutaj wprowadzasz cyfry, dane,

a program szybko podaje wynik.

Na kalkulatorze trzeba by wykonać kilka długich i skomplikowanych obliczeń.

Spróbujcie.

Siadaj.

Ty też.

Muszę lecieć. Mam zlecenie.

Cześć, tato.

Pa, kochanie.

Skarbie, spróbuj, to łatwe.

Zobacz, jak Tina świetnie sobie radzi.

Lila, możesz przyjść?

Już.

Co się dzieje?

Minopoli, jak zwykle to samo. Upiera się, że musi porozmawiać z tobą.

Najpierw dajcie mi program, a potem wam zapłacę.

Ani mi się śni.

Masz zapłacić, i to nie jutro, nie pojutrze!

Znam te twoje wykręty.

Już raz próbowałeś mnie oszukać.

To są właściwe klawisze.

Chcę zobaczyć pieniądze jeszcze dziś!

Ostrzegałam, że tak się to skończy.

- Wyjdź. - Idę, idę.

Dziwka i złodziejka, najgorsza ze wszystkich.

Mówiła, że chce zmienić dzielnicę.

Zastanawiałam się, czy taki sposób wybrała.

Lila powiedziała, że kiedy znudziło jej się

czekanie na pieniądze, prosiła o pomoc Antonia.

Znałam tę metodę.

Metodę Solarów.

W przeszłości myślałam, że odniosła sukces,

zmieniając Alfonsa w swoją brzydszą kopię

i robiąc z Michelego posłusznego psa.

Ale odkąd wróciłam do dzielnicy,

nie widziałam, żeby kręcił się koło Basic Sight.

Co się działo?

Wolna ta muzyka...

Niech żyją państwo młodzi!

Chcę powiedzieć dwa słowa.

Piękna.

Ja...

chciałem wszystkim podziękować

za przybycie w ten ważny dla mojej córki Elisy,

Marcella

i mojego wnuka Silvia, dzień.

Specjalne podziękowania dla Marcella za to piękne przyjęcie,

choć długo się zbierał do jego organizacji.

Ale najważniejsze, że tu jesteśmy.

Dziś jest radosny dzień.

Pozwolę sobie wspomnieć moją żonę, Immacolatę.

Wiem na pewno, że jest bardzo szczęśliwa

tak, jak ja.

Słyszycie mnie?

Słyszycie?

Napełniliście kieliszki?

Brawo.

Nie wstydźcie się.

Szampana starczy na jeszcze dwa wesela, prawda Marcello?

Ktoś jeszcze chce się żenić?

- Nie możesz tu być. - Dlaczego?

Wyjdź.

Wpuśćcie mnie.

- Bez gadania. - Wpuśćcie mnie.

Nie rozumiesz?

Wyjdź.

Psujesz wesele!

Michele!

Zostawcie mnie!

Michele!

To boli!

Jazda stąd!

Nie ma już więcej szaleńców?

Bo tych dwoje...

straciło głowę

z miłości do siebie nawzajem.

Zapewniam was, że dobrze znam mojego brata.

Nigdy nie widziałem go tak zakochanego. Lila!

Uciszysz te małe?!

Dość! Chodźcie.

Wznieśmy toast również za dzieciaki!

Niech żyją państwo młodzi!

Widziałaś?

Mój szwagier się zmienił.

Już nie jest kukiełką Lili.

Zostańcie tu.

Co się dzieje?

Ty mi powiedz.

Co takiego zrobiłem?

Dziesięć lat dla nich pracowałem, a oni mnie nie zaprosili.

Co ze mną jest nie tak?

Tyję,

brzydnę...

i już nie jestem do ciebie podobny...

Lepiej wyjdź stąd.

Niepotrzebnie się zadręczasz.

Wszystko mnie tu boli.

Co to może być?

Boli mnie aż do tyłeczka.

Chcesz zobaczyć, co się dzieje z moim tyłeczkiem?

Przestań!

Co ty wyprawiasz? Uspokój się.

Nie wariuj.

Ale Alfonso się nie uspokoił.

Następnego dnia, z oczami czerwonymi od płaczu,

wyszedł z Basic Sight,

mówiąc, że idzie na kawę do baru Solara.

Czego chcesz?

Dlaczego nie zaprosiłeś mnie na ślub? Powiedz, dlaczego.

Spadaj!

Jazda stąd!

To boli!

Zjeżdżaj!

Pomóżcie mi!

Pomocy!

On mnie zabije!

Boli!

Potrafi bić tylko słabszych. Zobaczymy, czy ze mną też będzie taki odważny.

Stój!

Co się dzieje?

- Wracajcie na górę. - Ale co się dzieje?!

Chcę pomóc, ktoś jest katowany, choć na to nie zasłużył.

- Nie idź, tato. - Skarbie.

Widziałeś?

Przestań, bo wystraszysz dziewczynki.

Nie wygłupiaj się.

Myślisz, że mnie jest łatwo tolerować takie rzeczy?

Lila zaczęła się bać Michelego.

Marcello zdołał wyzwolić brata spod czaru Alfonsa,

który tak mistrzowsko rzuciła Lila.

Michele nie mógł mieć jej, więc wziął jego.

Afo!

Afo!

Ta przemoc miała pokazać,

że w głowie Michelego

wszystko wróciło do normy.

Elena?

Elena?

Dzień dobry.

Przysyła mnie gazeta, mam ci zrobić zdjęcia.

Nie spodziewałaś się mnie?

Prawdę mówiąc nie.

Zgubiłam twój telefon i nie mogłam cię uprzedzić.

Trudno tu dotrzeć, okropne miejsce.

Ale tego nam trzeba.

Tutaj mieszkasz?

Tak.

- A wy dokąd? - Do parku.

- Uważajcie. - Dobrze.

Zapraszam.

To twoje córki?

Imma jest moja, a Tina to córka przyjaciółki.

Zaczekaj.

Zrobię porządek i się przebiorę.

Wyglądasz doskonale.

Chodźmy do twojego gabinetu.

Nie mam gabinetu.

To gdzie piszesz?

Gdzie popadnie.

Tutaj, w kuchni, w moim pokoju.

Zacznijmy od kuchni.

O tak.

Masz tu swoją książkę?

Nie, drukuje się.

Będzie na dniach.

A egzemplarz poprzedniej?

Przesuń rękę.

Doskonale.

Nie ruszaj się.

Ma śliczną buzię.

Zrobimy jeszcze jedno tylko z twoją córką.

Imma, chodź.

Znowu miałam czytelników.

Wydawnictwo musiało wznowić książkę i organizować spotkania.

Jedni podkreślali, że książkę przyjemnie się czytało,

inni chwalili dopracowaną tożsamość bohaterki.

Dostałam wiele pozytywnych, choć sprzecznych opinii.

Jakby nie czytali książki, która była w księgarniach,

tylko każdy wyczarował powieść fantasy

poskładaną z własnych uprzedzeń.

Dziękuję.

Do widzenia.

Lenu'.

Coś ty napisała w tej książce?

Rzucasz oszczerstwa na miejsce, w którym się urodziłaś?

Na ludzi, którzy patrzyli, jak dorastasz, którzy cię znają i lubią?

Na nasze piękne miasto? Na moją rodzinę?

Lubisz opowiadać bzdury?!

"Elena Greco z córką, Tiną".

Pomylili się.

To nie oni się pomylili, tylko wy. Obie.

- Jakie my? - Ty i twoja przyjaciółka.

Nie wiem, o czym mówisz.

Daj spokój.

Lila nią manipuluje,

a ona nawet tego nie widzi.

Nie rozumiesz.

Nie rozumiesz.

- Co ci jest? - Zaraz opowiem.

Zrobisz mi kawę?

- Cześć, mamo. - Cześć, skarbie.

LENNO SOLARÓW

Wiesz, kto mi dał tę gazetę?

Nie.

Michele Solara.

Zatrzymał mnie na dole, był z Marcellem, który nawet się nie przywitał.

Michele się wściekł, wrzeszczał,

że obrzuciłam błotem jego rodzinę i całą dzielnicę.

Co sądzisz?

Piękne zdjęcie.

Przestań. Powiedz, co myślisz.

Widziałaś?

Dla gazety jesteś córką cioci Elenucci.

Wyślę list do redakcji, zaprotestuję.

Niech sobie robią reportaż o Neapolu,

o porwaniu Cirilla, o ofiarach Kamorry.

Ale nie wolno im posługiwać się moim nazwiskiem.

Dlaczego?

Bo to jest literatura.

Nie opowiadam prawdziwych zdarzeń.

A mnie się wydaje, że tak.

No co ty?

Nie wymieniasz nazwisk,

ale można się domyślić, o czym piszesz.

Czemu mi nie powiedziałaś?

Powiedziałam, że książka mi się nie podoba.

Albo o czymś opowiadasz, albo nie.

A ty zostałaś pośrodku.

To jest powieść.

Trochę powieść, trochę nie.

Co mam zrobić?

Uspokoić się.

Kim są tacy Solarowie?

Twoja powieść już wyszła,

napisałaś ją, poprawiłaś.

Dzięki temu, że zamieszkałaś tutaj, stała się bardziej realistyczna.

A teraz poszła w świat i tego nie cofniesz.

Solarowie się wkurzyli?

Trudno.

Michele ci grozi?

Kogo to obchodzi?

W każdej chwili może nadejść

kolejne trzęsienie ziemi i to o wiele silniejsze.

Albo wszechświat może nam spaść na głowy.

Kim jest taki Michele Solara?

Nikim.

Marcello też jest nikim.

Solarowie to groźne bestie i nic tego nie zmieni.

Jednego nawet oswoiłam,

ale brat się postarał, żeby znowu był brutalny.

Widziałaś, jak Michele skatował biednego Alfonsa?

Chciałby bić mnie, ale nie ma odwagi.

Wściekłość za artykuł w gazecie, za zdjęcie, też jest wymierzona we mnie.

Olej to, tak jak ja to olewam.

Przez ciebie Solarowie trafili na pierwsze strony gazet.

Są wkurzeni, bo to szkodzi

ich interesom

i machlojkom.

Ale nam sprawia frajdę, prawda?

Mamo...

Co takiego?

Tina chce wiedzieć, czy twoją córką jestem ja, czy ona.

A ty chcesz wiedzieć?

Tak.

Obie jesteśmy waszymi mamami

i kochamy was obie.

Imma, widziałaś?

W telewizji jest twój tata.

To w ogóle nie powinien być problem.

Na szczęście nasi widzowie dobrze wiedzą, o czym mówimy.

Ingerencja rządu wydaje się oczywista i dość stanowcza.

Chcę podkreślić,

przede wszystkim ze względu na tych, którzy nas słuchają...

Tata.

Poznajesz go?

...nie może bazować na prywatnych kontaktach

pana Craxiego z Berlusconim,

bo to czysta demagogia.

Ta interwencja stawia dwa ważne pytania:

o wolność i nowoczesność.

Rząd zadecydował,

że nakaz sędziego nie jest nic wart.

A ja się pytam,

czy ograniczanie możliwości nadawania na terytorium kraju

jest na pewno sprawą dla sędziów?

Wersja polska na zlecenie HBO HIVENTY POLSKA

Tekst: Agnieszka Kamińska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.