Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zasnęła?
Prawie.
- Jesteś gotowa? - Tak.
Alfonso czeka na dole.
Dwie godziny i jestem z powrotem.
Idź, nie martw się.
Dziękuję.
Boję się, że mamie coś się stanie
i nie chcę, żeby była sama.
Idź.
Pozwoliłem, żeby Marisa przyprawiała mi rogi.
Dałem nazwisko jej dzieciom,
a ona i tak jest na mnie zła.
W życiu nie dojedziemy.
Tyle razy napluła mi w twarz.
Mówi, że ją oszukałem.
A ty jak sądzisz?
Oszukałeś ją?
Jak mogłem ją oszukać?
Jesteś inteligentna, jesteś intelektualistką, rozumiesz mnie.
Największym oszukanym jestem ja,
i to przez samego siebie.
Dokąd to, dupku?
Wal się!
Sam się wal, głupku!
Gdyby Lila mi nie pomogła,
umarłbym w tym oszustwie.
Najpiękniejszą rzeczą, jaką dla mnie zrobiła,
było to, że zmusiła mnie do szczerości.
Nauczyła mówić:
jeśli dotknę nagiej stopy tej kobiety,
nic nie poczuję,
ale umieram z pragnienia, żeby dotknąć stopy tego mężczyzny,
pieścić jego dłonie,
obcinać mu paznokcie
i wyciskać zaskórniki.
Pamiętasz, jak w dzieciństwie ty i Lila przyszłyście do nas
i prosiłyście mojego ojca, żeby oddał wam lalki?
A kto by zapomniał...
Zawołał mnie
i drwiąco zapytał:
"Alfo', ty je wziąłeś?"
Przynosiłem rodzinie wstyd.
Bawiłem się lalkami siostry i wkładałem korale mamy.
Od dziecka wiedziałem, że nie jestem taki, za jakiego uważają mnie inni
i nawet nie taki, za jakiego sam siebie uważam.
Jestem czymś innym, mówiłem.
Czymś, co ukryte w żyłach, jeszcze bezimienne, czeka.
Nie wiedziałem, co to jest,
aż w końcu Lila zmusiła mnie,
żebym wziął
odrobinę z niej.
Wymieszaliśmy się.
Teraz już nie jestem tym, kim byłem
i nie jestem nawet Lilą.
Jestem całkiem inną osobą,
która powoli się kształtuje.
Cześć.
Cześć, Lenu'.
Cześć.
Twoja mama czuje się trochę lepiej.
To dobrze.
Uważa, że Michele zwariował przeze mnie.
Lila zachęciła mnie, żebym się do niej upodobnił.
Podoba jej się, jak ją naśladuję
i cieszy ją wrażenie, jakie robię na Michelem.
Ja też jestem zadowolony.
Taka prawda.
Pamiętaj, że jeśli mnie zabiją, na pewno był to Marcello.
Co ty mówisz?
Basic Sight.
Daj mi Enza.
Enzo ma jakieś zlecenie na mieście. Potem ma pojechać po ciebie.
Jeśli zadzwoni, powiedz mu, że rodzę.
Co się dzieje?
Mała leży w łóżeczku. Weź ją.
Muszę lecieć.
Może wejdziesz? Usiądziesz?
Muszę jechać, bo nie zdążę.
- Dziecko! - Już idę, nie martw się.
Proszę mi pomóc.
Rodzę.
Proszę wsiadać.
Zawieziemy panią do szpitala.
Lila!
Pani mąż?
Co się stało?
Już czas.
Naprawdę? Już?
Wstrzymujesz, zamiast przeć.
To je wypchnij!
Rozetnij mi brzuch!
Przyj!
Pomóż!
Przyj!
Nie dam rady.
Mocno.
Nie wstrzymuj.
Co ty pieprzysz?!
Wypchnij ze mnie to dziecko, kretynko!
Głupia dziwka!
Zabijasz mnie!
Pomocy!
Przyj!
To dziewczynka.
Dziewczynka.
NA PODSTAWIE POWIEŚCI ELENY FERRANTE
GENIALNA PRZYJACIÓŁKA HISTORIA ZAGINIONEJ DZIEWCZYNKI
WYSTĘPUJĄ
ZDJĘCIA
MUZYKA
SCENARIUSZ
REŻYSERIA
ROZDZIAŁ 30 OSZUSTWO
To nieprawda, że cierpi się tylko przy pierwszym dziecku,
a później jest o wiele łatwiej.
Zawsze się cierpi.
Twoje ciało staje się swoim najgorszym wrogiem
fundując sobie potworny ból.
Przesadzasz.
Kłamczucha z ciebie.
Gdzie to wspaniałe doświadczenie?
Przysięgam, że nigdy więcej nie zajdę w ciążę.
Prześliczna.
Wiesz, że dałaś jej imię po mojej lalce?
Jakiej lalce?
Tinie.
Pamiętasz? Nunziatina?
Prawda,
ale nie zrobiłam tego świadomie.
To była piękna lalka,
bardzo ją lubiłam.
Moja córka jest ładniejsza.
Przyszłaś odwiedzić przyjaciółkę?
Tak.
Jest wymęczona.
Jeśli ją lubicie, namówcie ją, by skupiła się na czymś dobrym.
Bo z tym swoim rozchwianym umysłem wpędzi w kłopoty siebie i bliskich.
Dlaczego tak mówisz?
Jej poród był zupełnie inny niż twój.
Na sali porodowej zobaczyłam walkę z siłami natury,
straszliwe starcie matki z własnym dzieckiem.
Nieprzyjemne się patrzyło.
I nieprzyjemnie się słucha.
Dzięki dziewczynkom od samego początku więcej czasu spędzałyśmy razem.
Dzwoniłyśmy do siebie,
umawiałyśmy się na wspólne spacery z niemowlętami,
rozmawiałyśmy już nie o nas, ale o nich.
A przynajmniej tak nam się wydawało.
Ta nowa złożoność i bogactwo naszej przyjaźni
przejawiała się we wzajemnej uwadze skupionej na córkach.
To było wytchnienie od zamartwiania się o matkę.
To prawda, że Lila zaproponowała wam pracę?
Chce, żebyśmy pracowali dla jej klienta w Baiano.
A wy?
Niby co będziemy robić w Baiano?
Co będziecie robić w Baiano, gówniarze?!
- Mamo! - Nie przerywaj mi.
Nie rób tak!
Ta biedaczka zrobiła to z litości nade mną
albo przez wzgląd na przyjaźń z waszą siostrą.
Ale wie lepiej ode mnie, że nie zasługujecie.
Bo na nic nie zasługujecie!
Uspokój się, nie możesz...
Milcz, głupku!
Mamo.
Wiem dobrze, na co zasługujecie, obydwaj!
Zasługujecie, żeby zostać tu, gdzie jesteście
i dalej żyć w tym świństwie.
Mamo...
Dlaczego płaczesz?
Bo mi przykro...
Nie możesz nas tak traktować.
Kochacie mnie?
Pewnie, co za pytanie?
To postarajcie się,
żebym umarła ze spokojnym sercem.
Jeszcze dziś pójdziecie do Lili,
powiecie, że praca jest dobra, bardzo dziękujecie
i chętnie ją przyjmiecie.
Jasne?
Tak, mamo.
Nie słyszałam ciebie, Peppe.
Dobrze, mamo.
Nie próbujcie mnie oszukać.
Lila i tak mi wszystko powie.
Macie to zrobić teraz.
A teraz niech wejdzie Marcello.
Kocham cię, mamo.
Pa, mamo.
Nie denerwuj się tak.
Nic nie poradzę.
To ci szkodzi.
Muszę pogadać z Marcellem.
Zaraz przyjdzie.
Mamo?
Coś potrzeba?
Trzeba, żebyś ożenił się z moją córką.
Mówię poważnie.
Wiem.
Nie zrobiliśmy tego do tej pory tylko dlatego,
że czekaliśmy, aż wrócisz do zdrowia.
Czujesz się lepiej, więc szykujemy już dokumenty do ślubu.
Pobierzcie się jak najszybciej.
Tak, mamo...
Ratujesz Gianniego i Peppe
i jednocześnie każesz wyjść córce za Marcella?
Milcz, Lenu'.
Dziewczynki chcą cię zobaczyć.
Małe przyszły.
Nie wstydźcie się.
Wejdźcie.
Siadajcie.
Pomału, Dede...
Chodź do babci.
Teraz jestem naprawdę zadowolona.
Ty jedna trochę mnie martwiłaś.
Ale ty to ty,
zawsze wszystko poukładasz tak, jak uważasz za słuszne.
Dlatego ci ufam.
Co babcia ma wam przygotować, kiedy wróci do domu?
Frytki.
- Dla ciebie również? - Tak.
Mama nie umie robić frytek?
Nie umie?
Wtedy po raz pierwszy poczułam uderzenie czasu,
tę siłę, która pchała mnie ku czterdziestce,
prędkość, z jaką przemija życie,
realną groźbą śmierci.
Skoro ją to spotyka,
to nie ma wyjścia, spotka również mnie.
Z trudem godziłam się ze śmiercią matki.
Chociaż nie wylałam ani jednej łzy,
ból długo mi towarzyszył.
I chyba tak naprawdę nigdy nie minął.
Kondolencje.
Przykro mi, Lenu',
ale już tacy jesteśmy, my, ludzie z dzielnicy.
Rodzimy się i umieramy.
Nikt nie stanie się nie wiadomo kim.
To dotyczy ciebie
i twojej przyjaciółki również.
Przykro mi, Lenu'.
Przez następne dni czułam się jak ktoś,
kogo złapała nagła ulewa
i nie może znaleźć schronienia.
Przez wiele tygodni widziałam ją i słyszałam wszędzie,
dzień i noc.
W mojej wyobraźni była jak opary, które spalają się bez knota.
Kiedy przyjechaliście?
Przedwczoraj.
Gdzie się zatrzymaliście?
W hotelu Jolly.
Minął już prawie rok,
a moja matka wciąż ze mną była.
Chciała nawet zawładnąć moim ciałem,
zostawić we mnie ślady swojej kulawizny.
Skarbie, czemu nie śpisz?
Grzeczna dziewczynka, śpij.
Dede, Elsa, chodźcie na ciasto.
- Co upiekłaś? - Babę.
Dodałaś rum?
Troszeczkę.
To moja praca.
Właśnie.
Ona niekoniecznie musi robić to, co ty.
Wiesz, co bym najchętniej robił?
Pilnował moich autorów.
Nie ma ani jednego, który by dostarczył tekst terminowo.
A ja już napisałem więcej niż dwie trzecie.
Mam wszystkie zapiski
i skończę książkę błyskawicznie.
Wyślę ci tekst, kiedy tylko zechcesz, i to nie jest groźba...
Dobrze.
Taki ważny wydawca jak ty musi zająć się kwestiami Fiata.
Mówię to niezależnie od mojej książki.
Robotyzacja Fiata
jest doskonałą synekdochą świata pracy.
A nawet całego świata.
Mamy problem, bo lewica jest przekonana,
że kapitalizm stoi w miejscu, a to nieprawda.
A my wciąż używamy przestarzałych formuł, które nie potrafią uchwycić zmian.
A przecież trzeba się uczyć i zdjąć klapki z oczu...
Smakuje?
Bardzo dobre.
- Jakie studia kończyłaś? - Biologię.
Dzięki Bogu, naukowiec.
Marks też był naukowcem,
ale uwierz mi, on dzisiaj zakasałby rękawy
i dalej gromadził dane, przetwarzał hipotezy
i ostatecznie ogłosił, że nie jest marksistą.
To nie jest paradoks,
bo kiedy formuły się zużywają, trzeba mieć odwagę je wyrzucić.
Lewica doskonale o tym wie, tylko nie ma odwagi tego powiedzieć,
bo wciąż tkwi w swojej bańce.
A z tych baniek trzeba wyjść, zaczerpnąć powietrza,
mieć odwagę wejść do partii, do banków,
do stacji telewizyjnych, do tak zwanych pokojów władzy.
Trzeba tam wejść, rozmontować je i złożyć ponownie.
Ale moja książka jest nie o tym.
Opowiada o pracy...
Bardzo interesujące, jeszcze o tym porozmawiamy.
A ty?
Ja?
Chciałem porozmawiać z tobą.
Ale o czym?
Mogę zaplanować publikację twojej książki na jesień?
Tego roku?
Jesień 1982?
Tak.
Możliwe, ale będę wiedziała później.
Musisz wiedzieć teraz.
Nie jestem gotowa.
Miałaś wiele szczęścia,
ostatnia książka dobrze się sprzedała,
jesteś szanowana, zdobyłaś grono czytelników.
Ale o czytelników trzeba dbać, bo wraz z nimi
stracisz możliwość publikowania kolejnych książek.
Czytałaś artykuł o młodych pisarzach?
Elena Greco jest jak meteor...
Piszą różne rzeczy.
Ale napisali.
To uwaga Adele, wiesz lepiej od mnie.
Nie możesz pokazać wszystkim, że się mylą?
Nino, ty też wolno piszesz?
Ja jestem bardziej chaotyczny,
przywykłem pracować na wielu płaszczyznach jednocześnie.
Jeśli poprosisz, żeby książka była gotowa w październiku,
to będzie, choć to niekoniecznie zaleta.
To nie jest dobry czas dla eseistyki.
Jesteś zmęczona? Pójdziemy już.
Zgoda.
Dostaniesz książkę na czas, tak, by mogła się ukazać na jesieni.
Wspaniała wiadomość.
Wznieśmy toast.
Za Elenę.
Na dodatek na stojąco.
Adele wytoczyła mi wojnę.
Jestem w tarapatach.
Przesadzasz z tym spiskowaniem Airotów.
Dobrze poszło.
Wystarczyło obiecać, że weźmiesz się do pracy
i od razu się uspokoił.
On się uspokoił, ale ja nie.
No jasne.
Co to miało znaczyć?
Nic.
Obiecałam mu książkę, ale kiedy mam ją napisać?
Kto mi zapewni potrzebne skupienie i systematyczność?
Masz pojęcie, jak wygląda moje życie?
Znajdziesz sposób.
Moja mama zachorowała i umarła.
Opieka nad Dede i Elsą,
codzienne obowiązki, kolejna ciąża,
Imma, a ty wcale mi nie pomagasz,
w ogóle cię nie obchodzi własne dziecko.
Co ty opowiadasz?
Biegasz z jednej konferencji na drugą, coraz częściej beze mnie.
Ty nie możesz się ruszyć, więc ja mam nie chodzić na konferencje?
Nie mówiąc już o niesmaku,
że muszę się tobą dzielić z Eleonorą.
Oczywiście musiałaś w to wciągnąć Eleonorę.
Ja ją wciągam?
Mów ciszej.
Ja wkrótce będę po rozwodzie, a ty?
Nawet nie postarałeś się o separację!
Jak mogę pisać w takich warunkach?
Liczysz się tylko ty - musisz mieć spokój i zero problemów,
bo inaczej nie możesz pracować ani się uczyć...
Wzięliśmy Silvanę, żeby pomagała ci w domu.
Silvana nie odrabia z dziewczynkami lekcji,
nie wozi ich na zajęcia
i przede wszystkim, Silvana nie rozwiąże podstawowego problemu:
tego, że zostałeś z żoną...
Tak się nie da rozmawiać.
Nic nie rozumiesz...
i jesteś niesprawiedliwa.
Kocham cię,
robię, co mogę,
kocham ciebie, dziewczynki, nie mogę żyć bez Immy...
Może mnie kochasz,
ale moja praca cię nie obchodzi.
Co ty wygadujesz?
Przedtem przyjeżdżałeś do Florencji, namawiałeś mnie do pisania,
zachęcałeś, inspirowałeś, naciskałeś.
Teraz nie wiesz nawet, o czym chcę pisać.
Nie wiesz, jaki mam pomysł...
Powiedziałaś,
że sama nie wiesz o czym pisać, to skąd ja mam wiedzieć?
Widzisz, co robisz?
Niewiarygodne.
Słowa, które matka powiedziała mi tuż przed śmiercią,
towarzyszyły mi bardzo długo.
Umarła w przekonaniu, że z moim charakterem
i tym wszystkim, co zgromadziłam, nic nie zdoła mnie powalić.
Ta myśl we mnie tkwiła i dojrzewała i koniec końców mi pomogła.
Postanowiłam pokazać jej, że miała rację.
Skupiłam się na sobie.
Musiałam pomyśleć o przyszłości,
nie liczyły się koszty i cała reszta.
A moją przyszłością jest powieść, którą muszę napisać w kilka miesięcy.
Na dodatek bardzo dobrą powieść.
I nic, nawet Nino,
nie przeszkodzi mi w pracy.
Prawdę powiedziawszy, Enrico jest bardzo nudny.
Jesteś zły, że nie zainteresował się twoim esejem.
Zbył cię...
A co mnie to obchodzi.
Jak skończę, to mu wyślę i zobaczymy.
Clara zrobiła na mnie większe wrażenie.
Jest od niego lepsza.
Nie miałam wątpliwości.
Dlaczego?
Czy to możliwe, żeby nie było ani jednej głupiej kobiety?
Tego nie powiedziałem,
ale ogólnie jesteście lepsze od nas.
- Ja jestem od ciebie lepsza? - Jak najbardziej.
Wiem to od dawna.
Z ciekawości -
spotkałeś w swoim życiu idiotkę?
Tak.
Powiedz, jak ma na imię.
- No powiedz. - Nie mogę, bo będziesz się złościć.
Nie będę.
Lila.
Dziewczynki, szybciej, już późno.
- To ona się grzebie. - Wytrzyj ręce i weź małą.
Pieluchy się skończyły.
Racja. Pójdę kupić.
Na razie poradzę sobie starym sposobem.
Tylko, żeby nie zaczęła krzyczeć, bo Nino jeszcze śpi.
Obiad ugotowałam, ale z karmieniem małej zaczekaj na mnie.
Wystaw suszarkę, jeśli będzie słońce.
Proszę się nie martwić, w razie czego zadzwonię.
Niech nie śpi cały poranek.
Mamo.
Szybko.
Jeśli tu nie będzie miejsca, to będę czekała kawałek dalej.
- Mówisz to codziennie. - Mama zapominalska.
Cześć!
Tamtego ranka myślałam tylko o nim.
Zostawiłam go śpiącego,
ale miałam nadzieję, że kiedy wstanie, pobawi się z Immą.
Nie powierzy jej Silvanie.
Mało prawdopodobne,
ale pozwoliłam sobie na kilka minut swobodnej
i nieskrępowanej refleksji.
Wydawało mi się, że więź,
która łączyła miłość do chłopaka z dzielnicy,
a potem z liceum, i namiętność, która mną zawładnęła,
kiedy pojawił w księgarni w Mediolanie, już nie istnieje.
Teraz widziałam wyraźnie pęknięcie
spowodowane przez jego miłość do Lili.
To pęknięcie powinno na zawsze wykreślić Nina z mojego życia.
Ale ja nie chciałam tego przyjąć, nie chciałam tego widzieć.
Wolałam zapomnieć o miłości,
która przecież narodziła się na moich oczach.
Pomyślałam, że mogłabym napisać powieść o kobiecie,
która wychodzi za mężczyznę, w którym jest zakochana od dziecka.
Ale w noc poślubną spostrzega,
że choć jedna część jego ciała należy do niej,
to druga jest fizycznie zamieszkana przez miniaturkę jej przyjaciółki
z dzieciństwa, kobietkę żywą i władczą.
Pieluchy!
Silvana, kupiłam pieluchy.
Zrobiłaś siusiu...
Nie mogłam w to uwierzyć.
Czy ten Nino,
którego nakryłam, jak wbijał się w dojrzałą kobietę,
to chłopiec z mojej młodości?
Czułam się, jakbym po wejściu do mieszkania
odkryła w mojej łazience
obcą istotę.
Ten obcy wyglądał jak Nino,
ale nim nie był.
To był ten drugi,
który urodził się po Ischii,
ten, który zapłodnił Silvię.
Kochanek Mariarosy,
mąż Eleonory.
Tak naprawdę nie było żadnego rozdarcia
między mężczyzną z czasów po Lili
i chłopcem sprzed Lili, w którym zakochałam się w dzieciństwie.
Nino był tylko jeden.
To ja potrzebuję ciebie.
Nino stał się taki, jakim nigdy nie chciał być.
Zawsze taki był.
Imma!
Dlaczego trzymasz ją w płaszczu?
- Ubrudziła cię, nie widzisz? - Nieważne.
Kiedy ja cię pobrudziłam, uderzyłaś mnie po buzi.
- Nieprawda. - Najprawdziwsza prawda.
Dlaczego nie ma pieluchy?
- Na razie tak może być. - Coś się stało.
Nie.
- Nigdy nie przyjeżdżasz po nas z Immą. - Dzisiaj idziemy na obiad do cioci Lili.
- Naprawdę? - Wsiadajcie.
Daj mi Immę, potrzymam ją.
- Ja też chcę. - Jesteś za mała.
Ja ją wezmę.
- Chcę ją potrzymać! - Zostaw!
- Dlaczego ona ma ją trzymać? - Zostaw!
Nie ciągnij! Nie widzisz, że płacze?
Wal się.
Co powiedziałaś? Kto cię nauczył?
Przestańcie!
Dość!
Doprowadziłyście ją do płaczu.
Cisza!
Masz pieluchę?
Pewnie.
Możemy zostać na trochę?
Tam jest Tina.
Cześć, Tina!
Coś nie tak?
Owszem.
Co się stało?
To, co przewidziałaś.
Pokłóciłaś się z Ninem?
Dziś rano wydarzyło się coś strasznego.
I nie chodzi tylko o to, jeśli mam być uczciwa wobec samej siebie.
Nakryłam go w łazience, jak posuwał Silvanę.
Kobietę, która przychodzi do pomocy.
Jest stara,
ma siwe włosy, jest gruba, obwisła.
To była śmieszna scena.
Ten dupek się obudził, zobaczył Silvanę w kiblu
i zanim się wysikał, podciągnął jej kieckę i wszedł się w nią.
Już wiedziałaś?
Nino dzwonił?
Dzwonił?
Tak.
I co powiedział?
Że to było głupstwo,
mam być przy tobie, pomóc ci zrozumieć, że teraz tak się żyje.
Bzdury.
A ty?
Rzuciłam słuchawką.
Zadzwoni znowu.
Jestem tego pewna.
Nie potrafię żyć bez niego.
Wszystko trwało tak krótko.
Rozbiłam małżeństwo,
przeprowadziłam się tutaj z dziewczynkami, urodziłam córkę. I po co?
Popełniłaś błąd.
Muszę się z nim rozmówić.
Szczerze.
Chcesz dalej być z Ninem?
A co mam robić?
Tylko jedno:
zostawić go.
Nie marnuj sobie życia.
Nie wolno ci.
Na ciebie czeka coś innego.
Harowałaś, żeby osiągnąć sukces.
Ciągnąc to, będziesz się tylko coraz bardziej zatracać.
Jeśli masz mi coś do powiedzenia, to mów.
Nino kontaktował się ze mną wiele razy.
Wiele razy prosił, żebym do niego wróciła,
zarówno zanim związał się z tobą, jak i potem.
Pamiętasz ten wieczór, kiedy odwieźliśmy twoją mamę do szpitala?
Wtedy był wyjątkowo natrętny.
Kiedy lekarze ją badali i czekaliśmy, co nam powiedzą, przysiągł mi,
że jest z tobą tylko po to, żeby być bliżej mnie.
Zaklinał się, że to prawda.
Spójrz na mnie.
Spójrz.
Wiem, że cię ranię, mówiąc to wszystko,
ale Nino jest o wiele gorszy niż ja.
Jest gorszy, bo jest płytki.
Wersja polska na zlecenie HBO HIVENTY POLSKA
Tekst: Agnieszka Kamińska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.