All language subtitles for My.Brilliant.Friend.S04E05.The.Fracture.MULTi.1080p.MAX.WEB-DL.DDP2.0.H264-Ralf_track4_[pol]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Minęły wstrząsy i miałam nadzieję, że najgorsze już za nami.

Liczyłam, że świat wokół mnie powróci do swojej naturalności.

Tymczasem chodząc po ulicach,

czułam, że pamięć o trzęsieniu wciąż trwa,

Neapol ją zatrzymywał.

Nie mogłam już pisać,

nie umiałam podjąć decyzji.

Udawałam, że z Ninem wszystko w porządku

i potykałam się nieustannie o gruzy,

które teraz były też we mnie.

Jesteś za chuda,

powinnaś jeść więcej mięsa.

Nie lubię.

To polub.

Kiedy ja byłam w ciąży z tobą,

przytyłam 20 kilo.

Nie mówiąc już o Peppe.

Usiądź, ja to zrobię.

Widziałaś Lilę?

Rozmawiałyśmy przez telefon.

Jak się czuje?

Dobrze.

Mówiłaś jej o Peppe i Giannim?

- Nie. - Kiedy to zrobisz?

Nie podoba mi się, że pracują dla Solarów.

To nie w porządku.

Lila nie może ich wziąć.

Ma brata, który ćpa ten gówniany narkotyk

i boi się o Gennara.

Nie martw się.

Znajdziemy jakieś rozwiązanie.

Obiecuję.

Najpierw była zadowolona, że moi bracia trafili pod skrzydła Marcella,

a teraz się bała.

Uważała, że to ja jestem za to odpowiedzialna,

bo nie pomogłam im w nauce.

Wpędziła mnie w poczucie winy.

Czego chcesz?

- Lubisz zarabiać na nieszczęściu innych? - Co ty gadasz?

Widziałeś, do jakiego stanu się doprowadzili?

Po to przyszłaś?

Idź do jakiejkolwiek pracy.

Ta cię zniszczy.

Nie ma pracy.

Ty i Gianni wpędzicie matkę do grobu.

Śmiej się, śmiej.

Gdyby nie moje pieniądze, matka już by nie żyła.

Do widzenia.

Wszystkiego dobrego.

Maruda!

Lenu', daj buziaka.

Cześć, Elena.

Długo jeszcze?

Urodzi się pod koniec miesiąca.

Jak Maria, urodziła się 27 stycznia o 11. 30 wieczorem.

Lila jest z klientem, Enzo powinien niedługo wrócić.

Zaczekasz?

- Tak. - Zawołam kogoś do towarzystwa.

Nie trzeba.

Alfonso, chodź, przyszła Lenuccia.

Lenu'...

Co za niespodzianka.

Wejdź.

Jest Michele.

Cześć. Michele.

Od kiedy jesteś taki formalny?

Jesteś sławna, budzisz podziw.

Tutaj w dzielnicy nie jesteśmy przyzwyczajeni.

Ależ skąd...

Jesteś dzielna i odważna.

Dlaczego?

Już masz dwie córki.

Gigliola mówiła, że jesteście w separacji.

Ja też rozstałam się z mężem.

Wiem.

I wiem, z kim się związałaś.

Ludzie muszą robić to, co chcą, bo inaczej chorują.

Ja też się rozstaję z Marisą.

Kochana siostrzyczka twojego Nina myśli wyłącznie o pieniądzach.

Dałem jej wszystko, co miałem, ale wciąż było mało.

Nie rozumiała, że pieniądze Carraccich się skończyły.

Mojego brata również.

Kobiety nie mają skrupułów, żeby odebrać mężczyznę innej kobiecie.

Więcej, robią to z satysfakcją.

Ada odbiła Stefana Lili, teraz Marisa odbiera go jej...

Dasz mi zamienić dwa słowa z Lenuccią?

Jak mama?

Niedobrze.

Próbują jakichś nowych terapii,

ale jest bardzo zmęczona.

No i martwi się, że Peppe i Gianni pracują dla twojego brata.

A co jest nie tak z Marcellem?

Ty mi powiedz.

Podobno nie możecie się dogadać.

Źle ci powiedzieli.

A jeśli twojej mamie nie podobają się pieniądze Marcella,

to niech bracia idą do kogoś innego.

Jaki tłum.

Masz coś do mnie?

To dłuższa sprawa?

W takim razie najpierw pogadam z Lenuccią.

Nie przyszedł w interesach.

Udaje, szuka pretekstów.

Trzymaj się od tego z daleka.

Nie będę powtarzać.

Nie mogę trzymać się z daleka.

Marcello niszczy Peppe i Gianniego.

Muszę coś zrobić.

Nie możesz wtrącać się w takie sprawy,

a potem uciec do siebie, na via Petrarca.

Nie chcę, żeby matka umierała, martwiąc się o los synów.

- To ją uspokój. - Jak?

Kłamstwami.

Są lepsze niż prochy.

Ty mnie okłamujesz?

Nie odpowiem. Najbardziej głuchy jest ten, kto nie chce słuchać.

NA PODSTAWIE POWIEŚCI ELENY FERRANTE

GENIALNA PRZYJACIÓŁKA HISTORIA ZAGINIONEJ DZIEWCZYNKI

WYSTĘPUJĄ

ZDJĘCIA

MUZYKA

SCENARIUSZ

REŻYSERIA

ROZDZIAŁ 29 PĘKNIĘCIE

...nie mamy już 30 tysięcy, tylko 20,

a en plein to są dwa miliony, a nie trzy.

Co, pańskim zdaniem, było najważniejsze we Włoszech roku 1980,

co będziemy pamiętać w nadchodzących latach?

Wzrost cen.

Wzrost cen, wzrost cen...

oczywiście, że mamy wzrost cen...

I Cosimo już nigdy więcej

nie zejdzie z drzew.

Przez ślimaki?

- A ty byś zjadła? - Ohyda.

Co to za imię, Cosimo di Rondo'?

To arystokrata, a oni zawsze mają śmieszne imiona.

Zobaczy jeszcze Violę?

Wezmą ślub?

Opowiem następnym razem. Już późno.

Spać.

Zróbmy tak.

Teraz pójdziecie spać,

a jutro wam opowiem, jak się skończy.

A jeśli nie przyjdziesz?

Przyjdę.

To pierwsza, znacząca inicjatywa

po dramatycznym trzęsieniu ziemi w Kampanii.

Władze podjęły decyzję po długiej debacie,

kiedy okazało się, że ani relokacja,

ani kontenery z prefabrykatów nie są wystarczające...

Co wiesz o swoim synu?

To znaczy?

O synu Silvii, Mirku.

Widziałam go u Mariarosy.

Dałeś mu swoje nazwisko?

Zainteresowałeś się nim?

Nie jesteś ciekawy, jak wygląda? Cały ty.

Czasem nie wiem, co mam z tobą zrobić...

Co zrobić?

Nie wiem...

Taka inteligentna kobieta, a czasami...

Jesteś inna...

Czyli jaka?

Nierozsądna?

Głupia?

Za bardzo słuchasz się Lili.

I kiedy jej słuchasz, to owszem, stajesz się głupia.

Dzisiaj chcę spać sama.

Idę.

Przepraszam, że o tej godzinie, ale to już...

Jutro musisz przyjechać po Dede i Elsę.

- Jak się czujesz? - Wszystko dobrze.

Jak teraz pojedziesz do szpitala?

Poproszę sąsiadkę.

Daj mi znać. Zadzwoń.

Zadzwonię.

Mina?

- Co się dzieje? - Muszę jechać do szpitala.

Dziewczynki śpią, zajmiesz się nimi?

- Obudzę Giacoma, odwiezie cię. - Pojadę sama. Masz.

- Jak pojedziesz? - Autem.

Idź zaraz do nich, proszę.

Dziękuję.

Przyj.

Dzień dobry.

Kto cię zawiadomił?

Przyszedłem dziś rano, nie zastałem nikogo,

więc pędem przybiegłem tutaj.

Kto tu jest?

No kto?

Jak tam?

Śpi...

Cztery kobiety.

Zrozumiem, jeśli mnie zostawisz.

Nie mogę żyć bez ciebie.

I bez niej.

Jest grzeczna.

Mam coś dla ciebie.

Piękny.

- Podoba ci się? - Bardzo. Dziękuję.

Założysz mi?

Unieś włosy.

I jak?

Pięknie ci.

- Słucham. - Elena?

- Pietro. Cześć. - Dobrze się czujesz?

Tak, wszystko w porządku.

Jak mała?

Waży 3200, jest łysa, ale ładniutka.

Trochę podobna do Dede.

Muszę ją poznać.

Jak najszybciej. Nie mogę się doczekać, kiedy ją zobaczycie.

- Nino jest przy tobie? - Tak.

Zajmę się dziewczynkami. Ty odpoczywaj.

Bardzo cię lubię.

Ja ciebie też. Niedługo się zobaczymy.

Cześć.

Zadzwonię do Don Claudia,

to mój przyjaciel, znamy się szmat czasu.

Naprawdę chcesz ją ochrzcić?

Dzieci należy ochrzcić.

Albertino i Lidia są ochrzczeni?

Oczywiście.

Jesteś wierzący?

Nie.

Myślałem, że ty jesteś.

Ja? Skąd ten pomysł?

W gimnazjum wprawdzie kłóciłaś się z katechetą,

ale byłaś bardzo zaangażowana.

Czy się wierzy, czy nie, dzieci trzeba ochrzcić.

Co to za rozumowanie?

To nie rozumowanie,

tylko przekonanie.

Muszę być konsekwentna.

Nie ochrzciłam ani Dede, ani Elsy i jej też nie ochrzczę.

Zdecydują same, gdy dorosną.

Nieważne, szkoda tylko przyjęcia.

Przyjęcie urządzimy.

Przepraszam, że tak długo,

ale jeszcze nie umiem obsługiwać kserokopiarki.

Elena Greco, jest pani w związku małżeńskim

- z obecnym tu Giovannim Sarratore? - Tak.

Nie. Jestem w separacji z Pietrem Airotą.

A w związku małżeńskim z kim...?

Z nikim.

- Adres zameldowania. - Via Petrarca 127.

To tylko adres tymczasowy.

Muszę to zmienić. Zameldowana we Florencji,

Piazza Santissima Annunziata 24.

Wiecie przynajmniej, jakie imię chcecie nadać dziecku?

Co w końcu postanowiliśmy?

Immacolata.

Immacolata...

Immacolata Sarratore.

Tak, Immacolata Sarratore.

Byłam szczęśliwa

i jednocześnie zdezorientowana.

Czy to był on?

Mężczyzna, którego kochałam od zawsze, czy też jakiś nieznajomy,

którego zmuszam, żeby wszedł w rolę ojca naszej córki?

W tych pierwszych dniach Nino zaniedbał wszystkie swoje obowiązki.

Naprawdę okazywał mi, jak wiele dla niego znaczę.

W klinice nie pojawił się nikt z moich krewnych,

nikt z dzielnicy.

Odcięłam się od swoich korzeni.

Uważałam, że to wyraźne odcięcie

było pozostałością najbardziej wrażliwych etapów mojego życia,

znakiem niedojrzałości.

Słucham.

Jestem u twojej matki.

Chce przyjść, zaraz ją przywiozę.

W taki ziąb?

Nie powinna wychodzić.

Mówiłam, ale nie słucha.

Za kilka dni urządzimy przyjęcie i wszystkich zaproszę.

Jest ze mną Nino.

Dam ci ją, sama jej to powiedz.

Nie, zostaw.

Czekam na was.

To była Lila.

Moja matka chce przyjść.

Wspaniale.

Teraz.

Zaraz tu będą.

Posprzątamy trochę. W czym problem?

Jeśli chcesz iść do apteki, to może wypiję z nimi kawę.

Nie, zaczekam.

Z przyjemnością zobaczę twoją mamę.

Zajmiesz się małą?

Zobacz, jak jej dobrze.

- Zajmiesz się nią? - Tak.

Odebrałam tę wizytę jako najście.

Byłam zmęczona.

I przede wszystkim, Nino tu był.

Nie tylko nie chciałam irytować matki.

Drażniło mnie też, że on i Lila

spotkają się w chwili,

kiedy ja jeszcze nie wróciłam do formy.

Wejdźcie.

Zamknij, jest zimno.

Nino jest ze mną.

Dzień dobry.

Proszę usiąść tutaj, stąd jest wspaniały widok.

Piękna ta nasza zatoka.

Usiądź.

Podać coś?

Może szklankę wody?

Proszę.

Przyniesiemy małą.

A to?

Dostałam od Nina.

Podoba ci się?

Tak.

Ciekawe, jaki będzie mój.

Będzie śliczny i dobry.

W razie czego zrobimy zamianę.

Na Wezuwiuszu spadł śnieg.

Tamte domy to Sorrento.

Tam jest Capri.

Ischii nie widać, bo jest z tyłu.

Przynieść wodę?

Widzi pani, kto przyszedł?

To Immacolata.

Przepiękne imię.

Nieprawda.

Ale możecie ją nazywać Imma, brzmi nowocześniej.

- A kawa? - Zapomniałem.

Ja pójdę.

Daj mi ją potrzymać.

- Dasz radę? - Tak.

Filiżanki są tutaj.

Śliczna.

Podobna do ciebie.

Zrobiłaś mi taką niespodziankę.

Kawa.

Boże, mamo!

Co?

Mamo, co się dzieje?

Posadź ją.

Spokojnie, proszę pani.

To nic...

Ostrożnie.

- Zadzwoń do szpitala. - Nie chcę do szpitala.

Dzwonię po karetkę.

Zanim przyjadą, minie godzina. Będzie szybciej, jeśli sam ją zawiozę.

Profesor, który leczy moją matkę, jest przyjacielem rodziny Eleonory.

Lepiej, żeby Nino ją zawiózł.

Nie chcę do szpitala.

Nie chcę umierać w osamotnieniu.

Chcę patrzeć na małą.

Powiedz jej, że tylko na kontrolę.

Lila.

Niech się pani na mnie oprze.

Zostaw małą ze mną i jedź.

Elena.

Lepiej, żebyś ty została z dzieckiem. Nie martw się, wszystkim się zajmę.

Lila, jedziemy.

Otwórz drzwi.

Jedź. Dajcie mi znać.

Lila, drzwi!

Dopiero, kiedy zamknęły się drzwi,

poczułam, jak rani mnie ta sytuacja.

Lila i Nino, znowu razem, zabierali moją matkę.

Słucham.

Mama źle się poczuła.

Jedzie do szpitala.

Co się dzieje?

Zaczęła krwawić, była bliska omdlenia.

Krwawić? Skąd?

Nie wiem. Z dołu.

Straciłam głowę.

Gdzie jesteście?

Ja jestem w domu, a ona w samochodzie z Lilą.

Z Lilą?! Nie mogłaś wezwać karetki?

To było pilne, krwawiła.

Wysłałaś ją nie wiadomo gdzie, z obcą osobą?

Nie mogłaś z nią pojechać?

Myślisz tylko o sobie.

Jeśli mama umrze, będziesz ją miała na sumieniu!

Marcello!

Elisa?

Halo?

Co się stało? Pani upadła?

Nie, nagle zaczęła krwawić.

Uwaga na głowę.

- Lila, zostań. Nie odchodź. - Jestem.

Wszystko w porządku.

Proszę się nie martwić.

Trzymasz się?

Słucham.

Zatrzymali ją w szpitalu.

Nie martw się. Nino zna lekarzy, którzy ją prowadzą.

Wszystko pod kontrolą.

Musisz zachować spokój.

Jest sama?

Tak, nikogo nie wpuszczają.

Nie chce umierać sama.

Nie umrze.

Ona już nie jest taka, jak kiedyś. Boi się. Zrób coś.

Takie mają zasady w szpitalu.

Pytała o mnie?

Chce, żebyś jej przyniosła wnuczkę.

Dobrze.

Co teraz robicie?

Nino zostanie jeszcze z lekarzami, a ja wracam.

Słusznie. Nie przemęczaj się.

Zadzwoni do ciebie, jak tylko będzie mógł.

Nie denerwuj się,

bo stracisz pokarm.

Dziękuję.

- Słucham. - Są problemy.

Gorzej z nią?

Znieście panią na dół.

Nie, lekarze są spokojni.

Ale przyjechał Marcello i odstawia numery.

Ale dlaczego Marcello?

Skąd mam wiedzieć?

Oddział onkologiczny jest tu na najwyższym poziomie.

Lekarze są tam, gdzie pieniądze. I nie będą gadać z takim, jak ty.

Kłóci się z Ninem.

Zawieziemy moją teściową do świetnej kliniki.

Kto ci dał prawo?

- A ty kim jesteś? - Zamknijcie się!

Wal się!

Niech Nino go zostawi.

Nie wpieprzaj się, tyle ci powiem.

- Nie będę powtarzał. - Nie boję się.

Zrób coś, nie chcę się w to mieszać.

- Pogadaj z tym gnojkiem. - Daj.

Lenu'.

Posłuchaj.

Elisa powiedziała, żeby nie zostawiać matki w szpitalu.

Przyjechałem po nią i zawiozę ją do kliniki na Capodimonte.

Dobrze robię?

Odpowiedz!

Przede wszystkim, uspokój się.

Ty rodziłaś w klinice, Elisa rodziła w klinice,

dlaczego wasza mama ma umierać w tym gównianym szpitalu?

Bo tam pracują lekarze, którzy ją prowadzą.

Kto tu decyduje: ty, Lila czy ten dupek?

Nie w tym rzecz.

Właśnie, że tak.

Albo powiesz swoim przyjaciołom, że mogę ją zabrać na Capodimonte,

albo przetrącę komuś nogi i zabiorę ją mimo wszystko.

Jak się czujesz?

Daj mi Lilę.

Lenu'?

Spytaj Nina, czy moją matkę można przewieźć.

Niech pogada z lekarzami, a potem oddzwoń.

Marcello znowu się awanturuje z pielęgniarzami.

Jeśli to zwierzę się nie uspokoi, wezwę policję.

Pytałeś, czy moją matkę można przewieźć?

Oczywiście, że nie można.

Ale pytałeś, czy nie?

Ona nie chce zostać w szpitalu.

Prywatne kliniki są fatalne!

Uspokój się.

Jestem spokojny.

Wracaj do domu.

A tutaj?

Lila wszystkim się zajmie.

Nie zostawię Lili z tym bydlakiem.

Lila umie o siebie zadbać. Wracaj do domu!

- Cześć. - Cześć.

- Jak tam? - Dobrze.

Imma?

Zjadła, a teraz śpi.

Jesteś głodny?

Jestem taki wkurzony, że przeszedł mi głód.

Nie masz pojęcia, co wyprawiał w szpitalu Marcello Solara.

Ale zobaczymy, kto będzie górą.

Zapomniał, że ja też jestem z dzielnicy.

Poczułam się głupia,

jakbym wciąż tkwiła w młodości, krucha i zazdrosna.

Nie umiałam odepchnąć tych nieznośnych fantazji.

Podwieźć cię?

Nie, Enzo po mnie przyjedzie.

Proszę pani.

To ja, Lila.

Zostanę z panią.

Już wychodzę, jest dzień,

przychodzą pielęgniarki.

Jak się czujesz?

Dobrze.

Na pewno?

Na 100%

Odpocznij.

Zaraz przyjdzie Marcello z twoją siostrą.

Mówisz, że wrócą?

Nie przepuszczą okazji, żeby narozrabiać.

Idź do domu, zrobiłaś aż nadto.

Zorganizuję się z Immą i przyjdę. Są jakieś godziny dla odwiedzających?

- Nie wiem. - To Lila?

Usłyszymy się później.

Daj mi ją na chwilę.

Już się rozłączyła.

Jak się czuje?

- Kto? - Lila

Co cię obchodzi Lila?

Wersja polska na zlecenie HBO HIVENTY POLSKA

Tekst: Agnieszka Kamińska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.