Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nie byłam w dzielnicy od sześciu lat.
Nie widziałam i nie słyszałam się z matką od pamiętnej awantury we Florencji.
Bałam się, że nie zechce się spotkać
i pewnie dlatego nie zadzwoniłam, by uprzedzić o wizycie.
Był jeszcze jeden,
ukryty, powód.
Dzielnica to dla mnie nie tylko rodzina,
ale przede wszystkim Lila.
Ogłaszając wizytę, musiałabym zastanowić się,
jak się wobec niej zachować.
Chciałam ją zobaczyć,
byłam na to gotowa.
Co tak stoicie?
Nawet nie pamiętają babci.
Co też mówisz?
Wejdźcie.
Elsa, dasz mi buzi?
Dede, jak ty wyładniałaś.
Mogę jeszcze?
Jedzcie, ile chcecie.
To świeże jajka.
Możemy się pobawić?
Idźcie na podwórko.
Na podwórko nie.
Pobawcie się tutaj.
Babciu, możemy wyjść?
Mówiłam, że możecie.
Zostańcie tu.
Nie oddalajcie się.
Przeprowadziłam się.
Wynajęłam mieszkanie przy via Petrarca.
I dobrze.
Muszę napisać nową książkę,
ale nie mogę się skupić.
A co mnie to obchodzi?
Dlaczego pijesz wodę z cytryną?
Bo jak na ciebie patrzę, to mi się żołądek wywraca.
Źle się czujesz?
Czuję się doskonale.
Nieprawda.
Elisa wie, że chorujesz?
Elisa jest w ciąży.
Dlaczego mi nie powiedzieliście?
Zabiorę cię do lekarza.
Co ci dokucza?
To wszystko twoja wina.
Przez ciebie pękła mi żyła w brzuchu.
Co ty mówisz?
Omal nie umarłam.
Mamo,
kocham cię.
A ja nie.
Przyjechałaś do Neapolu tylko z dziewczynkami?
Tak.
Twój mąż nie przyjedzie?
Dzisiaj nie jest tak, jak kiedyś. Można być porządną kobietą,
nawet jeśli odejdziesz od męża i zwiążesz się z innym.
- Naprawdę? - Tak.
Dlaczego nie krytykujesz Elisy?
Jest w ciąży i nie ma ślubu.
Bo ty nie jesteś Elisą.
Czy po Elisie spodziewałam się tego, czego oczekiwałam od ciebie?
Powinnaś być dumna z tego, co robię.
Nazwisko Greco zaczyna być znane.
Pomyliłam się.
Myślałam, że to Lila jest zarozumiała,
a to ty.
Lila dyryguje wszystkimi, nawet Michelem Solarą.
A ty kim dyrygujesz?
Tym gnojkiem Ninem Sarratorem?
Lila ma własną firmę.
Ona i Enzo umieli się ustawić.
Idziemy, szybko.
Dokąd?
Do domu.
Nie zaczekamy na dziadka?
Innym razem.
Lubiłaś tu mieszkać, jak byłaś mała?
Wtedy było inaczej.
Wszystko się zmieniło.
Cześć!
Naprawdę wszystko się zmieniło.
A może to ja
nie byłam gotowa na pojednanie z przeszłością?
NA PODSTAWIE POWIEŚCI ELENY FERRANTE
GENIALNA PRZYJACIÓŁKA HISTORIA ZAGINIONEJ DZIEWCZYNKI
WYSTĘPUJĄ
"ZDJĘCIA
MUZYKA
SCENARIUSZ
REŻYSERIA
ROZDZIAŁ 27 KOMPROMISY
W tych miesiącach, chodząc do mojej matki,
udawało mi się unikać Lili.
Nie rozmawiałyśmy od ponad roku, znowu zniknęła.
Nie chciałam jej widzieć,
nie chciałam, by ona i jej świat znowu mnie wchłonęły.
Cześć.
Co tu robisz?
Więcej do ciebie nie zadzwonię.
Jeśli zechcesz, ty zadzwoń.
Z twojego mieszkania widać morze?
Tak.
Co to za morze widziane z daleka?
Plama koloru i tyle.
Trzeba podejść bliżej.
Wtedy widzisz, że to tylko śmieci,
brudy, siki,
zatruta woda.
Ale wy, którzy czytacie i piszecie książki, lubicie kłamać.
Nie lubicie prawdy.
Już tam mieszkam.
To można zmienić.
Ile razy mówimy jedno, a robimy drugie.
Wynajmij mieszkanie tutaj.
Do zobaczenia.
- Cześć, tato. - Lenu'.
Widziałam Lilę.
Przyszła mnie odwiedzić.
A twoich córek w ogóle nie widuję.
Czemu nie przyprowadzasz ich częściej?
- Wstydzisz się nas? - Co ty opowiadasz?
Po południu odrabiają lekcje.
Mamy dużo zajęć.
Musisz iść do lekarza, do specjalisty.
Przestańcie mnie męczyć.
Nie będę wyrzucać pieniędzy na lekarzy. To minie.
Cześć!
Nie pójdę do lekarza!
Oni tylko wykorzystują biednych ludzi.
- Co się stało? - Pogadaj z siostrą.
Uważa się za najmądrzejszą na świecie i mówi, że opowiadam głupoty.
Mówię tylko, że musisz iść do lekarza. Powiedzcie jej.
Ani słowa więcej.
Wkurzyliście mnie wszyscy.
Przestańcie wreszcie.
Po tym, jak Michele urządził wyścig, kto zarabia więcej,
twoja przyjaciółka się postawiła i uwolniła od Solarów.
Teraz ma własną firmę i zarabia wielkie pieniądze.
Jest bardzo inteligentna
i wykonuje pracę, na której nikt się nie zna.
Enzo jest bystry.
Pleciesz.
Enzo się nie liczy.
To Lila wszystkim kręci.
Pociąga za sznurki.
A najlepsze, że Solarowie niczego nie zauważyli.
Poza tym jest dobra, hojna...
Co ty możesz wiedzieć.
Mamo, chodź.
Chodź!
Cześć.
Ominęła mnie imprezka.
Przepraszam za spóźnienie.
Zjemy coś?
Po południu poczułem taki wilczy głód,
że musiałem coś zjeść.
A ja na ciebie czekałam!
Wypiję kieliszek wina dla towarzystwa.
Nieważne, nie jestem już głodna.
Na przeprosiny mam wspaniałą nowinę.
Chcesz posłuchać?
Nie.
Dziewczynki?
Chcecie usłyszeć fantastyczną nowinę?
Tak.
Słuchamy.
Zaprosili mnie do Nowego Jorku
na wykłady.
Płacą za wszystko - samolot, hotel...
- Gdzie jest Nowy Jork? - W Ameryce, głuptasie.
My też polecimy?
Tylko my z mamą. Następnym razem polecimy we czwórkę.
- Nie mogę. - Dlaczego?
- Z kim je zostawię? - Pojedziemy do cioci do Mediolanu.
Do dziadków. Ja chcę do dziadków.
Na wasze nieszczęście zostaniecie ze mną.
Włóżcie piżamy, już późno.
Teraz spiszemy zamówienia na prezenty z Nowego Jorku.
Elsa?
Wrotki.
Nowy Jork.
Elsa, wrotki.
Ale nie białe, tylko kolorowe.
Wrotki kolorowe.
Dede?
Nie wiem.
Malutkie wydawnictwo w Bostonie właśnie opublikowało moją książkę.
Nie wiedziałem. Wspaniale.
Mogłabym ich odwiedzić, pomóc przy promocji.
Doskonale, połączymy obie rzeczy.
Naprawdę nie wiem, z kim zostawić dziewczynki.
Pietro nie może się nimi zająć?
Ma dużo pracy w tym czasie.
Jego matki nie poproszę.
Jego siostra zniknęła, dawno się nie słyszałyśmy.
Moja mama jest zmęczona i choruje.
No tak...
Czemu nie poprosisz Lili?
Lili?
Wiem, że jest zapracowana.
Przynajmniej spróbuj.
Mimo, że się oddaliłyśmy,
wiedziałam, że jest jedyną osobą,
która włoży całe serce, by moje córki czuły się dobrze.
Ale to oznaczało, że znowu będę od niej zależna.
Odbiorę.
Za 10 minut będzie gotowe.
Słucham.
Jecie kolację?
Nie, nie martw się.
Zadzwonię później.
Po co te ceregiele?
Potrzebuję twojej pomocy.
Wyszło, że zadzwoniłam tylko z tego powodu.
Ledwo trzymam się na nogach,
a ty przeciągasz i przeciągasz.
Mów i nie przejmuj się.
Mam okazję polecieć do Nowego Jorku.
Niewielkie wydawnictwo opublikowało moją książkę...
Ale nie mam z kim zostawić dziewczynek.
Zajmiesz się nimi?
Twoje córki są dla mnie jak własne.
Przyprowadź je, kiedy chcesz,
i rób to, co musisz, tak długo jak potrzebujesz.
Kiedy dzwoniłam z Nowego Jorku do Neapolu,
moje córki nie chciały podejść do telefonu.
Było oczywiste, że jest im dobrze u Lili.
Dzięki temu podróż była wyjątkowym doświadczeniem.
Znowu czułam, że nic mnie nie ogranicza,
że mogę latać nad oceanami,
ogarniać cały świat.
Po powrocie byłam pewna, że jestem w ciąży.
Próbowałam sobie wyobrazić co zrobią lub powiedzą Dede i Elsa.
Z nikim o tym nie rozmawiałam, nawet z Ninem.
Przez całe wakacje potajemnie i z beztroską radością
rozkoszowałam się moją nową sytuacją.
Pokaż się!
Zmieniłaś fryzurę.
Cześć, Enzo!
Witaj.
Mama wróciła.
Jaką masz ładną fryzurę!
Dzięki.
- Cześć, Gennarino. - Cześć, ciociu.
Chodźcie. Mam mnóstwo prezentów.
Wrotki!
Dla ciebie, skarbie.
Dziękuję!
Queen!
Jest i coś dla Gennarina.
Ciociu, zwariowałaś?
- Prawdziwa skóra? - Przymierz.
- Dla ciebie, Enzo. - Nie trzeba było.
- Nie upij się. - Wypijemy razem któregoś wieczoru.
Podobno dobra, ale ja się nie znam.
The Police.
Rewelacja.
Dede?
Pomogę ci.
Opowiadaj.
Piękny kraj, bardzo nowoczesny...
Zapomniałam.
Co?
Nie trzeba było.
Właśnie, że tak.
Piękne.
- Naprawdę ci się podobają? - Tak.
Bo trudno będzie zwrócić.
- Zostańcie na obiedzie. - Nie, już się zbieramy.
Nie ma mowy.
Pójdę coś przygotować, a ty pogadaj z Lilą.
I jak?
Były grzeczne?
Bardzo.
To były piękne dni.
Nie mogłam się doczekać twojego powrotu, bo muszę ci coś powiedzieć.
Jestem w ciąży.
Lila...
Ja też.
- Naprawdę? - Tak.
Powiedziałaś mu?
Nikomu nie powiedziałam, tylko tobie.
Jeśli Nino nie będzie chciał tego dziecka, wszystko stanie się jasne.
Czyli co?
Że na pierwszym miejscu jest żona i dzieci, a ty za nimi.
To nie tak.
Masz błędne wyobrażenia.
Nino jest bardzo czuły,
zostaje na noc tak często, jak może
i opiekuje się Dede i Elsą, jakby to były jego córki.
Powiedz mu jeszcze dziś wieczorem.
A Dede i Elsa? Kiedy się dowiedzą?
To trudne.
Jak im powiedzieć?
Takie rzeczy mówi się wprost.
Wystarczy parę słów.
Dede?
- Elsa? - Lila...
Chodźcie na chwilkę.
Muszę wam coś powiedzieć.
Wiecie, że mam w brzuchu
dzidziusia.
Będę mogła się z nim bawić?
Oczywiście, ale jak będzie większy.
A wy?
Chciałybyście mieć braciszka
lub siostrzyczkę?
Ja tak.
Już nie chcę być najmłodsza.
A ty?
Spodziewasz się dziecka?
Tak.
Chłopiec czy dziewczynka?
Jeszcze nie wiadomo.
Jeśli dziewczynka, to ja wybiorę imię.
Oczywiście.
Mówiąc o brzuchu cioci Lili,
nie powiemy, że jest to brzuch Stefana Carracciego,
ale że należy do Lili Cerullo. Tak samo z tobą.
To jest brzuch Eleny Greco, a nie Pietra Airoty.
Co to znaczy?
Byłoby sprawiedliwiej, gdyby Rino nazywał się Rino Cerullo,
a my Dede i Elsa Greco.
Ty to wymyśliłaś?
Nie, ciocia Lila.
A ty co myślisz?
To samo.
Ciocia Lila robi najlepsze ciasto z jabłkami na świecie.
Kazała mi używać balsamu.
Jest coś, co Lila robi gorzej ode mnie?
Nie ma słuchu.
Nie zna ani jednej z piosenek, które lubimy.
Dlaczego nie nocujemy u niej częściej?
Nie musisz wyjechać?
Dość!
Idźcie na targ, gdzie sprzedają matki i kupcie sobie inną.
Chodźmy od razu.
Szybko zrozumiałam, że dzięki pogaduszkom
o prawdziwych i nieprawdziwych ojcach, o nazwiskach starych i nowych,
Lila przekonała Dede i Elsę, że sytuacja, w której przyszło im żyć,
jest nie tylko akceptowalna, ale wręcz interesująca.
Taką Lilę lubiłam.
Potrafiła znienacka odrzucić całą złośliwość
i miło mnie zaskoczyć.
Nie śpisz?
Ten profesor jest niesamowity.
Starszy ode mnie o 20 lat i niezmordowany.
Musieliśmy omówić parę spraw
i wylądowaliśmy w tej samej restauracji co zawsze.
Zainteresowała go moja książka
i nie rozumie, dlaczego się nie sprzedaje.
Dopiero wróciliśmy z Nowego Jorku,
a ty idziesz na kolację z profesorem?
Zawsze jada na mieście.
Pewnie nie wytrzymuje z żoną.
Gdzie jedliście?
W restauracji jego przyjaciela.
Mówiłeś, że tam, gdzie zwykle.
Byliśmy tam kilka razy.
Dziewczynkom podobały się prezenty?
Bardzo.
Co czytasz?
Ostatnią książkę Pietra.
I jak?
Przeczytałam dopiero kilka stron,
ale wydaje się wybitna.
Dobrze ją przyjęto,
zarówno w świecie akademickim, jak i poza.
Elenie, która nauczyła mnie kochać pomimo bólu.
Myślisz, że ktoś odważyłby się skrytykować dzieło Airoty?
Jesteś zazdrosny?
Skądże.
Jestem w ciąży.
Od jak dawna wiesz?
Od Nowego Jorku, ale bałam się, że się zdenerwujesz.
Wspaniała wiadomość!
Ratunku!
Chodź.
Cudownie.
Powiesz Eleonorze?
To nie jej sprawa.
Jesteś jej mężem.
Tylko formalnie.
Powinieneś dać naszemu dziecku swoje nazwisko.
- Zrobię to. - Nie, nie zrobisz.
- Zrobię. - Nie zrobisz.
Nie zrobisz tego, Nino.
Dlaczego?
Będziesz udawał, że nic się nie stało, jak dotąd.
Powiedz...
Źle ci ze mną?
Zaniedbuję cię?
- Nie. - A więc?
Elena.
Moim życiem jesteś ty,
twoje córki
i to dziecko, które się urodzi.
Reszta...
to tylko niezbędna sceneria.
Dla kogo niezbędna?
Bo dla mnie na pewno nie.
Musisz mi zaufać.
Powiedz szczerze.
Zaufaj mi.
Kolejne tygodnie były trudne dla Lili.
Ja miałam szczęście.
Mój organizm zareagował na ciążę zupełnie naturalnie.
Gdybym miała takie dolegliwości jak Lila, to bym nie wytrzymała.
Jej organizm stawiał opór, a przynajmniej tak mówiła.
Zwłaszcza w pierwszych miesiącach,
kiedy nie znosiła niektórych zapachów, wymiotowała na okrągło
i dochodziła do wniosku, że to coś w jej brzuchu jej nie lubi.
Dzwoniłeś do mojego ojca?
Cztery razy.
Kiedy?
Wczoraj wieczorem.
Mnie mówił co innego.
Nino?
Cześć.
Jak się miewasz?
Nieźle, a ty?
Dobrze.
Jeszcze nie widać, ale wkrótce będę potrzebowała nowych ubrań.
Chodźmy,
bo inaczej zatłukę tę lafiryndę!
Pogadamy później.
Chciała iść do pediatry.
Co miałem robić? Nie iść z nią?
Wyglądaliście jak szczęśliwa rodzinka na spacerze.
Zachowałaś się bardzo prowokacyjnie.
Tak? Raczej za mało.
Nie powiedziałam, że to twoje dziecko.
Marnuję czas, gotując dla ciebie,
piorąc brudną bieliznę, którą rozrzucasz po domu,
wysłuchuję narzekań, kiedy masz kłopoty na uniwersytecie.
Zawsze tu jestem i zawsze witam cię z radością.
Ale twoją żoną jest inna.
Uspokój się. Uspokój.
Ile razy mam ci mówić?
Czego nie rozumiesz?
Ty i tylko ty jesteś moją żoną.
Eleonora nic nie znaczy.
Jutro pójdziemy na obiad do moich rodziców.
Wszyscy zobaczą, jaka jesteś dla mnie ważna.
Lenu', chodź na kawę.
Muszę usiąść,
żeby nogi odpoczęły.
Siadaj tutaj, będzie ci wygodniej.
Chcę być przy Lenucci.
Bardzo się cieszę, że to dziecko przyjdzie na świat.
Jakaś ty ładna.
Dede i Elsa są tak dobrze wychowane.
Ty też taka byłaś.
Pamiętam, że ciągle czytałaś.
Zamiast iść nad morze, brałaś się za czytanie.
A wieczorem, kładąc mnie spać, opowiadałaś, co przeczytałaś.
Poczułam się staro.
Co ty mówisz.
Świetnie wyglądasz, jesteś w formie.
Lenu'.
- Chodź. - Zostaw ją.
To niemożliwe,
żebym ja, młoda dziewczyna, na plaży Maronti,
oddała się temu mężczyźnie.
To nie mogło się wydarzyć.
Łysy, niechlujny,
a obok niego Alfonso, mój przyjaciel ze szkolnej ławki,
tak świadomie zniewieściały.
I w tym samym pokoju ja,
zupełnie inna niż tamta dziewczyna z Ischii.
Czas dzisiaj
i czas wtedy.
Usiądź z nami.
Ta kobieta to wielka badaczka,
świetna powieściopisarka,
która nie ma sobie równych na całym świecie.
Jestem dumny, że poznałem ją, kiedy była bardzo młoda.
Na Ischii,
kiedy przyjechała spędzić z nami wakacje,
odkryła literaturę dzięki moim skromnym wierszom.
Lenu', prawda, że przed snem czytałaś moją książkę?
Tak, to prawda.
Nie mogłam uwierzyć, że znam człowieka, który wydał tomik poezji
i pisał również do gazet.
Bardzo ci dziękuję za piękną recenzję mojej powieści.
Bardzo się przydała.
Przez zawiść przeciętniaków nie zdobyłem sławy, na jaką zasługiwałem.
Zgadza się.
Mogę cię prosić?
Znudzili mnie.
Wracajmy do domu.
Dobrze.
Już idziemy.
Dziewczynki, wychodzimy.
Cześć, Alfo.
Trzymaj się.
Woda musi być ciepła,
nawet jeśli jest upał.
W nocy nie spał ani minuty
i ja też nie.
Zobacz, jak mu się podoba.
Podtrzymaj główkę.
Bardzo dobrze.
- Cześć. - Wielkie dzięki, Lenu'.
Nie musisz przychodzić.
Elisa powinna sama się wszystkiego nauczyć.
Prawda?
Wyjdę na chwilę.
Weź ręcznik.
Dasz radę.
Rozumiesz?
Dasz radę.
Na dworcu kolejowym w Bolonii doszło do potężnej eksplozji.
Przed chwilą wróciliśmy z miejsca katastrofy.
Przerażające.
W wyniku wybuchu część budynku się zawaliła.
To pierwsze zdjęcia nakręcone tuż po tragedii...
Lenu', odbierz.
Odbierzesz?
Słucham.
Wezwijcie karetkę. Zaraz będę.
Co się stało?
Dzwonił Peppe.
Mama zasłabła.
Zadzwonię później.
Daj znać.
- Gdzie ona jest? - Tutaj.
Otwórzcie okna, trzeba wpuścić powietrze.
Nie ma czym oddychać.
Wezwaliście pogotowie?
Nie przyjechało.
Przynieś trochę wody z cukrem.
Co się stało?
Spokojnie.
Zaraz przyjedzie karetka.
Nie chcę do szpitala.
Kocham cię.
Spokojnie...
Masz.
Napij się. Pomalutku.
Nie chcę do szpitala.
Zaraz przejdzie. Już mi lepiej...
- Pomóżcie mi znieść ją na dół. - Powiedziała, że już jej lepiej.
- Nie zaczekamy na lekarza? - Nie pieprzcie, tylko róbcie, co mówię!
Raz, dwa, trzy!
Ty jesteś moją jedyną, prawdziwą córką.
Zawsze troszczyłam się tylko o ciebie.
A skończyłaś gorzej niż ja.
Nie martw się, jeszcze wiele przede mną.
Nie wierzę.
Utknęłaś w miejscu.
Jeszcze będziesz ze mnie dumna.
Z nas wszystkich,
ze mnie i mojego rodzeństwa.
Porzuciłam twoje rodzeństwo.
Wstyd mi za to.
Nieprawda.
Elisie niczego nie brakuje.
Peppe i Gianni pracują i zarabiają. Czego chcieć więcej?
Chcę naprawić błędy.
Całą trójkę oddałam Marcellemu
i źle zrobiłam.
Marcello to jeszcze większy bandzior niż Michele,
wciągnął moje dzieci w bagno.
Za bardzo się martwisz.
Martwię się, bo ja wiem, a ty nie.
W dzielnicy jest coraz gorzej, spytaj Lilę, jeśli mi nie wierzysz.
Ona jedna może zaprowadzić porządek.
Tylko Lila nakłoni po dobroci,
a jak się nie da, to przymusi.
Zrób coś dla mnie:
porozmawiaj z Lilą i Enzem,
niech zabiorą twoich braci z ulicy i dadzą im pracę u siebie.
Zrobię, co zechcesz,
ale nawet gdyby Lila ich wzięła,
to Peppe i Gianni nie pójdą do niej pracować za parę lirów.
U Solarów zarabiają więcej.
Spróbuj.
Długo cię nie było, nie wiesz, jaka tu jest sytuacja.
Lila podporządkowała sobie Michelego Solarę.
Jeszcze trochę i obu połamie nogi.
Jak się pani czuje?
Trochę lepiej.
Ordynator chce z panią porozmawiać.
Musi pani włożyć kapcie, bo są schody.
Dasz radę pójść?
Widzi pani?
To jest nowotwór,
dość rozległy.
Nie wiemy, z czym mamy do czynienia.
Dowiemy się po biopsji.
To ta straszna choroba?
Niestety tak.
Można operować?
Musimy zrobić kolejne badania.
Miejmy nadzieję, że węzły chłonne są czyste.
Trzeba sprawdzić, czy w płucach jest nowotwór pierwotny, czy przerzut.
Mogą być zaatakowane inne narządy?
Niestety tak.
Umieram.
Obraz kliniczny jest złożony, musimy zrobić kolejne badania,
dobrać terapię...
Anioł śmierci już raz mnie dotknął, kiedy byłam mała.
Taką samą chorobą.
Mówisz o nodze?
Myślisz, że miałaś nowotwór w nodze?
A ja go wykiwałam, choć byłam mała.
I teraz znowu go wykiwam.
Umiem cierpieć, nauczyłam się, kiedy miałam 10 lat
i od tamtego czasu nigdy nie przestałam.
Kiedy potrafisz cierpieć, anioł śmierci cię szanuje...
i odchodzi.
Wersja polska na zlecenie HBO HIVENTY POLAND
Tekst: Agnieszka Kamińska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.