All language subtitles for My.Brilliant.Friend.S04E02.The.Dispersion.MULTi.1080p.MAX.WEB-DL.DDP2.0.H264-Ralf_track4_[pol]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Spójrz.

Piękne, prawda?

Z tej strony...

słońce dociera wszędzie.

Nie musisz się martwić o czynsz, biorę wszystko na siebie.

Zaproponowano mi świetną posadę.

- Skończą się problemy finansowe. - Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć?

Chciałem to zrobić tutaj.

Podoba ci się czy nie?

Mnie się wydaje idealne.

Co ci jest?

Jutro chcę się spotkać z Eleonorą.

- Po co? - Muszę z nią porozmawiać.

Spytam, co o nas wie.

Kiedy się wyprowadziłeś,

od jak dawna ze sobą nie sypiacie.

Czy jej rodzice wiedzą,

że wasze małżeństwo się rozpadło.

Dlaczego nie spytasz mnie?

Jeśli masz wątpliwości, wszystko wyjaśnię.

Tylko jej ufam.

Ty jesteś kłamcą.

Dlaczego nagle robisz sceny?

Przestań!

Za kogo mnie bierzesz?

Nie pozwolę się oszukiwać takiemu gnojkowi jak ty!

Co robisz?

Uspokój się.

Uspokójmy się.

Usiądźmy.

Spokojnie.

Usiądziemy?

Usiądźmy.

Wszystko ci wyjaśnię. Siadaj.

Proszę.

Dobrze wiesz, że przed wyjazdem do Francji

opowiedziałem Eleonorze o wszystkim.

Ale po powrocie sprawy się skomplikowały.

Eleonora oszalała.

Kiedyś chwyciła za nóż i chciała go sobie wbić w brzuch.

Innym razem próbowała wyskoczyć przez okno.

Bałem się.

W końcu powiedziałem jej, że już się nie spotykamy.

Wiedziała doskonale, że wyjeżdżam tylko po to, żeby zobaczyć się z tobą.

Ale udawała, że wierzy, że faktycznie jeżdżę na kongresy, że już cię nie widuję.

Żyjemy w tej fikcji i wszystko się układa.

Sama widzisz.

Jestem tutaj, z tobą,

sypiam z tobą, wyjeżdżam z tobą, kiedy chcę.

Ona o tym wie, ale zachowuje się, jakby nie wiedziała.

Elena.

Nie chcę, byś mnie usprawiedliwiła,

chcę, żebyś zrozumiała.

Okłamałeś mnie, okłamałeś ją

i nie zrobiłeś tego z miłości do żadnej z nas...

Nieprawda.

Zrobiłeś to dla siebie.

Jesteś tchórzem

i nie masz odwagi bronić swoich wyborów.

Być może popełniłem błąd.

Przepraszam.

Zrobiłem to, żeby uniknąć tragedii.

Przysięgam, że mogę robić wszystko, co chcę.

Sama widzisz, możemy zamieszkać razem.

Między nami wszystko skończone.

NA PODSTAWIE POWIEŚCI ELENY FERRANTE

GENIALNA PRZYJACIÓŁKA HISTORIA ZAGINIONEJ DZIEWCZYNKI

WYSTĘPUJĄ

ZDJĘCIA

MUZYKA

SCENARIUSZ

REŻYSERIA

ROZDZIAŁ 26 ROZPROSZENIE

Dlaczego tak robisz?

Nie dzwoń do mnie więcej.

Rozumiem...

Zostaw mnie w spokoju.

Jak mógłbym?

Nino, dość, do cholery.

Powiedz mi, co mogę zrobić?

Nic nie zrozumiałeś. Spierdalaj!

Ja odbiorę.

- Słucham? - Mówi Lila, szukam Eleny.

Zaraz ją poproszę.

Dzwoni twoja przyjaciółka.

- Słucham. - Lenu', jak leci?

A jak ma lecieć?

Jesteś wciąż w Turynie?

A dokąd miałabym pójść?

Jak się czujesz? Nic mi nie powiesz?

Dobrze. Nie martw się.

Powiedz coś.

Jestem zajęta.

Trzymajcie się.

Co robisz?

Pilnuję, żebyś nie wykrzykiwała wulgarnych przekleństw w twoim dialekcie.

To nie jest miły widok.

Zajmij się sobą.

- Co masz na myśli? - Dobrze wiesz.

Nie wiem.

Pietro mówił, że miałaś kochanków.

- Ja? - Tak, ty.

Nie udawaj niewiniątka.

Ja wzięłam na siebie odpowiedzialność przed wszystkimi, nawet przed Dede i Elsą

i płacę za to, co zrobiłam.

A ty wynosisz się,

a jesteś tylko obłudną burżujką, która zamiata swoje brudy pod dywan.

Jesteś złym człowiekiem.

Nie masz pojęcia, co znaczy naprawdę kochać

i zrezygnować z ukochanej osoby.

Pod pozorami uległości i nieśmiałości

skrywasz odrażającą zachłanność,

której nic nie zmieni, ani studia, ani książki.

- Taniu! - Przepraszam.

Żałuję tylko,

że dziewczynki nie będą dorastać tutaj.

Mogłyby przynajmniej spróbować nie być takie, jak ty.

Taniu,

pomóż Elenie spakować rzeczy jej i dziewczynek.

Sama to zrobię.

Gdzie dzisiaj śpimy?

Kiedy wrócimy do dziadków?

- Chce mi się jeść. - Uspokójcie się.

Jedziemy do Neapolu.

- Dlaczego? - Bo tak.

Do Nina?

Idziemy.

Postanowiłam pójść bez żadnej zapowiedzi do Nina i Eleonory.

Ja i moje córki znalazłyśmy się w tej sytuacji

również z jego winy i powinien za to zapłacić.

Chciałam, żeby mój chaos ogarnął i powalił także jego,

tak, jak powalił mnie.

Pociąg do Mediolanu odjeżdża z peronu 19.

- Chodźcie. - Ale dokąd?

Szybko!

Zaczekajcie na mnie!

Wsiadaj.

Pomóż mi.

Wejdź.

- Mój też włożysz? - Sama włóż.

Chce mi się jeść.

Po kolei.

Dasz nam kanapki od babci?

Masz.

Dlaczego jedziemy do Mediolanu?

- Chcę tę z salami. - Babcia dała ją mnie.

- Nieprawda. - Siedź cicho i jedz!

- Ale ja chcę twoją! - Dość!

Dość!

- Moja! - Powiedziałam dość!

Dopiero w pociągu dotarło do mnie, dlaczego nagle zmieniłam zamiar.

Bez względu na wszystko,

miłość miotała się we mnie z dziką siłą.

Odrzucała mnie sama myśl, że mogłabym skrzywdzić Nina.

Chociaż pisałam i myślałam jak wolna kobieta,

nie umiałam obyć się bez jego ciała, głosu, bez jego inteligencji.

Z bólem to przyznawałam, ale wciąż go pożądałam

i kochałam bardziej niż własne córki.

Pokażę wam mieszkanie.

Po prawej stronie jest kuchnia,

tutaj pokój, gdzie można jeść.

Tutaj są...

moje trzy angielskie przyjaciółki.

Niestety, jutro już wyjeżdżają.

A nasz pokój?

Tam.

Franco?

Zobacz, kto przyjechał.

Cześć.

- Jak się miewasz? - Tak sobie.

Mamo, chodź zobacz!

Ty jesteś Elsa.

A ty jesteś starsza, czyli Dede.

Jakaś ty ładna.

Cieszę się, że cię widzę.

Ja też.

Mamo, zobacz! Jaki wielki fotel.

Ja śpię tutaj.

Nie, tutaj będę spała ja.

Blisko mamy.

Idźcie po walizki.

Musimy posłać łóżko.

Pościelimy później.

Możecie zostać, jak długo chcecie. Znasz zasady.

Wiesz, że cię lubię,

ale źle zrobiłaś, traktując moją matkę w taki sposób.

Zachowała się paskudnie.

Teraz.

Przedtem ci pomagała.

Tylko dlatego, żeby jej syn nie musiał się wstydzić.

Jesteś niesprawiedliwa.

Jestem szczera.

To ja też będę szczera. Matka to matka.

Mów, co chcesz o moim ojcu i bracie, ale ją zostaw w spokoju.

Tutaj jest pościel

i ręczniki.

Gdybyś potrzebowała koców, to są tutaj.

Tam jest łazienka.

Od teraz przestaję cię traktować jak gościa.

To twój dom i rób, co chcesz.

Pościelimy łóżka.

Umyjcie ręce,

tam jest łazienka.

Słucham?

Nino.

Elena...

Gdzie jesteś?

W Mediolanie, u Mariarosy.

W Mediolanie?

Dlaczego nie przyjechałaś do Neapolu?

A po co?

Przestań. Nie mogę bez ciebie żyć.

Czekam na ciebie od miesiąca.

Jakoś jednak żyjesz.

Przestań.

Czemu tak mówisz?

Pomału wszystko się ułoży, zobaczysz.

Ja już nie spałam z Pietrem,

a ty dalej sypiasz z Eleonorą.

Lenu'.

Zafiksowałaś się.

Już ci wyjaśniałem.

Co ja pocznę, jeśli nie wrócisz?

Dłużej nie wytrzymam. Lenu'.

Zadecydowałeś?

Ale o czym?

O czym? Jeszcze pytasz?

- Słucham. - Elena.

Pozwól mi wyjaśnić.

Zimne, nie chcę.

Jedz, nie marudź!

Wynająłem mieszkanie...

Idźcie do naszego pokoju.

Słyszysz mnie?

Tak, jestem tu.

Chcę, żebyś przyjechała i zamieszkała z córkami przy via Petrarca.

Nie możesz tam zostać do końca życia.

Pamiętasz, jakie to piękne mieszkanie?

Pełne światła...

A ty?

Zamieszkam z wami.

A potem?

Co potem?

A Eleonora?

Zostaw to mnie.

Pomału wszystko uporządkuję.

Obiecuję.

Przysięgam na naszą miłość.

Rozumiesz?

Rozumiesz?

Muszę kończyć, jestem zajęta.

Schowam się tutaj.

Nie mów nikomu.

Ukryj się.

Tu nie ma nikogo.

Słyszałam, jak wchodzi.

Mylisz się.

- Mam cię! - Zawsze przegrywasz!

Pozwalam ci wygrać, bo jesteś opóźniona.

W macierzyństwie kobieta oddaje swoje ciało dzieciom.

Pozwala im się pożreć i przeciwko temu musimy się buntować.

Żadna kobieta nie może uważać się za wolną,

jeśli nie ma pełnej świadomości swojego ciała i pełnej nad nim kontroli.

I tym właśnie musimy się zająć.

Zajmujemy się wszystkim, tylko nie macierzyństwem.

I skoro jest z nami Elena Greco,

to chciałabym, żeby powiedziała kilka słów.

Śmiało.

Mogłabym zacząć od Elsy Morante,

według której nikt nie widzi, że matka ma ciało kobiety.

Dla synów i córek, matki mają ciała bezkształtne.

My też tak myśleliśmy i być może nadal myślimy o naszych matkach.

Powinniśmy się tego wstydzić.

To moje córki

i może one też tak mnie postrzegają,

dla nich jestem

raczej stara niż święta.

- Otworzyć? - Tak.

Mów dalej.

Policja.

Dobry wieczór, w czym możemy pomóc?

Lokator się skarżył...

Na co?

Podobno jest dużo ludzi i bardzo hałasujecie.

Przyszły moje koleżanki i rozmawiamy o macierzyństwie.

Nie wiem, czy można to nazwać hałasowaniem.

Nie jest późno, bo dziewczynki jeszcze nie śpią.

Wejdźcie, proszę.

Nie trzeba, proszę pani... panno...

Nie wie pan: narzeczona, żona, panna?

Niech będzie Mariarosa.

Wejdźcie.

Nie ma potrzeby.

Ależ tak, nalegam. Wejdźcie.

Tędy.

Aresztowali cię?

Proszę, siadajcie tam, gdzie wolne.

Dobry wieczór.

Mogę zapewnić, że moja ciocia jest profesorką.

Nazywa się Mariarosa Airota i uczy historii sztuki.

Rozumiem.

Może nasi przyjaciele opowiedzą o swoich matkach,

o tym jak je postrzegali w dzieciństwie...

Niestety, musimy już iść, jesteśmy na służbie.

Ale skonstratowaliśmy...

Skonstatowaliście...

Dziękuję, bardzo pani uprzejma.

- Proszę. - Chodź.

No i?

Ramiona plebejuszy muszą pracować, żeby napełnić brzuchy patrycjuszy,

bo inaczej będzie źle.

- Ale? - Ale?

Meneniusz Agryppa oszukiwał.

Czy jeśli Elsa się naje, to tobie minie głód? Nie.

Tak samo z plebejuszami.

Ich praca ląduje w brzuchach patrycjuszy.

Zatrzymali mnie w wydawnictwie.

Gdzie Mariarosa?

Wróci później, ma niespodziankę.

- Jaką? - Co?

- Jaką niespodzianką? - Później.

Jestem wykończona.

Czego się uczycie?

Czytamy apolog. Ale to głupoty.

- Czemu tak mówisz? - On tak powiedział.

Autor twierdzi, że jeśli ja zjem, to ty utyjesz.

- Co ty wygadujesz? - Właśnie tak!

Skończyliśmy?

Ty wiesz lepiej.

Tak.

To był męczący dzień.

Mogłyby być nasze.

Byłyby o kilka lat starsze.

Dziewczynki, przyszedł wasz ojciec.

No i mamy niespodziankę.

Jak to?

Tato!

Pokażcie się!

Jakie jesteście duże i ładne.

Cześć, Elena.

Usiądźmy.

- Jak wam tu jest? - Świetnie!

Chodzimy spać, kiedy chcemy.

- Tak? - Naprawdę! Wieczorami się bawimy.

- Zawsze jest dużo ludzi. - Nie zawsze, nie przesadzajmy.

- To jak wstajecie rano? - Kiedy wstajemy, to się uczymy.

- Czyli nie chodzicie do szkoły? - Uczą się tutaj.

Kiedyś przyszli policjanci!

- Policja w domu? - Tak, tutaj.

A jak Doriana?

Jak się uczą?

Pomagamy im...

Na razie to prowizorka, ale jeśli zostaną...

Prowizorka?

Jakie reguły stoją za tą prowizorką?

Jak wy żyjecie?

Żyję, jak mi się podoba.

A one nie wyglądają ani na nieszczęśliwe, ani niedouczone.

Ktoś z nas zawsze im pomaga.

- Ktoś z was? - Kto akurat jest.

Kto jest...

Jesteście nieodpowiedzialne!

Zabrałaś je z domu, w którym panowała dyscyplina, a teraz żyją jak włóczęgi!

Chcesz je zabrać?

Wychowacie je z Dorianą? Myślisz, że ja nie potrafię?

Twoim zdaniem mogą żyć w tej prowizorce?

Uczyć się z tym, kto akurat się napatoczy?

- Nie chodzić do szkoły, jak inne dzieci? - Uspokój się.

Przepraszam, że się wtrącam, ale czasem i ja pomagam im w nauce.

Czasem mają szczęście i pada na ciebie.

Dziewczynki są zdolne, uczą się tego, co trzeba,

a ich poziom wiedzy jest bardzo wysoki.

Potrzebują regularnego życia.

Nie muszę ci mówić, czego potrzebują twoje córki.

Ja mówię tobie, wam:

potrzebują metody, reguł.

W domu jest pełno ludzi.

Tutaj się gra, dyskutuje.

Ja tego nie lubię, zawsze siedzę w swoim pokoju.

Ale to również jest jakieś kryterium.

Z pewnością przelotne.

Elena ani dziewczynki nie pozostaną tutaj długo.

Ale kiedy już dorosną,

to jednym z najpiękniejszych wspomnień będzie czas spędzony

w domu Mariarosy.

Prawdopodobnie tak jest,

ale pytanie brzmi:

czy zdołają wrócić do normalnego życia?

Dorośli mają z tym problem, a co dopiero one.

U twoich rodziców miały rodzinę.

Tutaj też ją mają

i lepiej się bawią,

Nie odpowiedziałeś na pytanie.

Będą musiały.

Będą się opierać, ale ulegną.

Przepraszam.

Martwię się o was,

bo chcę dla was jak najlepiej.

Chcemy dla was jak najlepiej i co do tego jesteśmy zgodni.

Tak jest.

Pietro miał rację.

Dobro moich córek było inne, niż sobie wyobrażałam.

Powinny być z rówieśnikami,

mieć własny rytm dnia, lekcje i koleżanki z ławki.

Mogę wrócić do domu z tobą?

Nie kapryś.

Odprowadzisz mnie chociaż?

Minęły już dwa tygodnie,

pani mówiła, że musisz być samodzielna.

Idź, będę patrzyła.

Patrzę, idź.

W tamtych dniach gardziłam sobą.

Nie potrafiłam zapomnieć o Ninie.

Nie widziałam go od prawie trzech miesięcy

i przyznawałam sama przed sobą, że za nim tęsknię.

Ciągle o nim myślałam.

Chodząc ulicami wyobrażałam sobie,

że jesteśmy razem i wracamy ze szkoły

po tym, jak odprowadziliśmy dziewczynki.

Co tu robisz?

Jechałem z Neapolu całą noc.

Porozmawiajmy, bo zwariuję.

Zostaw mnie!

Lenu'!

Mówiłam, żebyś mnie zostawił!

Gdybym odszedł, rozpętałoby się piekło,

dobrze wiem.

I jaki byłby rezultat?

Nie mógłbym wieść spokojnego życia z tobą.

Musisz mnie wysłuchać.

Znam Eleonorę,

wiem, co mogłoby się wydarzyć.

Co ty mówisz?

Nie mogę zostawić Eleonory,

ale nie mogę też żyć bez ciebie.

Dobrze zrozumiałam.

Jako jedyne rozsądne rozwiązanie proponujesz,

żebym porzuciła rolę kochanki i została drugą żoną.

Tego nie powiedziałem, to nie tak.

Właśnie tak.

Nie.

Odejdź!

Wracaj, skąd przyjechałeś!

Muszę ci powiedzieć coś,

czego nie powinnaś dowiedzieć się od innych!

Słucham.

Wiesz, dlaczego tak się zachowałem?

Bo Eleonora jest w siódmym miesiącu ciąży.

Dlatego tak trudno mi ją zostawić.

Franco!

Wyrzuć go.

Proszę cię.

Zaczekaj tam.

Wyrzuć go!

Elena.

Chodź.

Proszę cię, wyrzuć go.

Wyrzuć go.

Jego żona jest w siódmym miesiącu, zawsze mnie okłamywał.

Nie uciekł.

Przyjechał tu, żeby ci powiedzieć.

Jechał całą noc.

To chyba o czymś świadczy.

Jest kłamcą, tchórzem i nie potrafi wybrać.

Masz rację.

A jeśli nie potrafi kochać cię inaczej?

Odwal się.

Muszę przywyknąć do życia bez ciebie.

To trudne.

Ale ja nie potrafię bez ciebie żyć.

Nie potrafisz się rozstać z nikim i niczym.

To nie tak.

Aby mieć ciebie, muszę zatrzymać całą resztę.

Odejdź.

Co zamierzasz?

Dlaczego ciocia nie je z nami kolacji?

Mariarosa jest w Bordeaux.

Wróci za kilka dni.

Gdzie jest Bordeaux?

We Francji.

- Ale Franco jest. - Tak, ale skoro nie wychodzi

ze swojego pokoju, to znaczy, że nie jest głodny.

Skończyłyście?

Włóżcie piżamy.

Jesteśmy już w piżamach.

Mama gapa.

Jaką pracę ma Franco?

Pisze, uczy się.

Poznaliśmy się na uniwersytecie w Pizie.

Wiele mnie nauczył,

był najlepszy na wydziale.

Wszyscy go słuchali.

Zaręczyliście się?

Tak.

Siadaj, zjedz coś.

Jedz,

dobrze ci zrobi.

Idźcie się bawić.

Co ci jest?

Jak z wydawnictwem?

Podpisałam umowę,

ale jeszcze nie napisałam ani słowa.

Chcą wydać książkę jak najszybciej.

Nie dam rady,

myślami jestem gdzie indziej, nie umiem się skupić.

Czasem zastanawiam się, dlaczego muszę napisać kolejną książkę?

To nie idzie z automatu, to nie praca,

przymus nie ma sensu.

Gdzie indziej, czyli gdzie?

Wiesz.

W Neapolu,

tam, gdzie jest Nino.

Chyba tam wrócę.

Jeśli kochasz go bardziej niż siebie,

weź go sobie takim, jaki jest,

z żoną, dziećmi,

ze skłonnością do bzykania innych kobiet,

ze wszystkimi świństwami,

do których jest i będzie zdolny.

Elena, Elena...

Nic nie poradzisz.

Miłość kończy się dopiero wtedy, kiedy możemy wrócić do samych siebie,

bez obaw

i obrzydzenia.

Czemu tak biegniecie?

Chcę siusiu!

Zrób w majtki, głupia.

- Nie mów tak na nią! - Zostaw mnie.

Nie rób siusiu w majtki. Zostaw ją.

Dede!

Dede!

Pomożesz mi nakryć do stołu?

Możemy zjeść tam?

Tak.

Mamo, zobacz.

Wisiała na drzwiach do pokoju Franca.

Dlaczego ją zdjęłaś?

Dokuczałyście mu ostatnio?

- Nie. - Wcale.

Zostawmy go w spokoju.

ELENA, NIE WPUSZCZAJ DZIEWCZYNEK.

Franco?

Franco?

Dede.

Dede.

Elsa.

Mariarosa.

Silvia.

Mirko.

Nino.

Nino.

Dlaczego?

Chciałam się wstrzymać z wyjazdem

i zostać z Mariarosą,

ale ona przestała traktować mnie jak siostrę

i zachowywała się coraz bardziej wrogo.

Złościła się, kiedy dziewczynki głośno się bawiły

i złościła się jeszcze bardziej, kiedy je karciłam.

Spakowałam więc walizki i wróciłam do Neapolu.

Eleonora jeszcze nie urodziła,

kiedy ja i Nino znowu zaczęliśmy ze sobą sypiać.

Kiedy na świat przyszła dziewczynka, której nadano imię Lidia,

byliśmy parą kochanków o ustalonych zwyczajach,

z pięknym mieszkaniem,

dwiema córkami

i intensywnym życiem.

Co ja w ogóle robiłam z córkami w Neapolu?

Byłyśmy tutaj tylko po to, żeby zadowolić Nina?

Kłamałam mówiąc, że jestem wolna i niezależna?

Okłamywałam moich czytelników, bo pomimo całej tej gadaniny,

pozwoliłam, by mężczyzna mnie kształtował,

a jego potrzeby postawiłam wyżej niż potrzeby moje i moich córek?

Z perspektywy via Petrarca dzielnica wydawała się bardzo odległa.

Mogłam sobie wmawiać, że jestem inną osobą

i nic mnie z tamtą dzielnicą nie łączy, ale wcale tak nie było.

Ciągle się wychylałam przez okno, żeby ją zobaczyć.

Wiedziałam, że nie mam już wymówek.

Nadszedł czas, by stawić jej czoła.

Wersja polska na zlecenie HBO HIVENTY POLAND

Tekst: Agnieszka Kamińska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.