All language subtitles for Lioness.2023.S02E01.dirt

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda Download
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Tato?

Nie!

Jedź!

LWICA SIŁ SPECJALNYCH

Cholera.

- Co robisz? - A jak myślisz?

- Wywołujesz pożar? - Robię śniadanie.

- Lepiej zostaw to tacie. - Chciałam sama coś ugotować.

Zawsze musi być ten pierwszy raz.

- Co się pali? - Śniadanie.

To robota dla taty.

Powiedziałam to samo.

Musimy je zjeść?

Do Świąt jeszcze daleko, mamy przewagę.

- Słyszałam. - To nie tajemnica.

Co się pali?

Na miłość boską! Próbuję zrobić coś miłego.

Chciałaś zrobić śniadanie?

- Tak. - Rób to, co umiesz.

Czyli?

Pokażę ci na górze.

Słyszymy was.

Ohyda.

Mam pomysł.

- Chodźmy na gofry. - Hura!

- Uratowałeś sytuację. - Dobry pomysł.

- No tak. - Słodziak z ciebie.

- Robiłam już śniadania. - Sprzeciw!

Nie ma dowodów na tezę oskarżonej.

Ale z ciebie dupek. Robiłam już śniadania!

Trzeba było sobie zamówić gofry!

- Ty też? - Kradzione smakuje najlepiej.

- To prawda. - Serio?

- Nie bierz całego! - Wybacz.

Masz górę naleśników!

Dobra.

- Teraz będzie gorzej smakowało. - A to nowość.

Masz jeszcze kupę jedzenia, a podkradasz innym!

Co to ma być?

Zostawię sobie na jutro.

Dziurawy naleśnik?

- Kochanie? - Chwileczkę.

…porwania przeprowadzoną przez kartele z obu stron granicy.

Po raz pierwszy członkini Kongresu została porwana.

PORWANIE KONGRESMENKI. RODZINA ZAMORDOWANA

Kongresmenka Hernandez naciskała na wprowadzenie przepisów,

pozwalających na użycie amerykańskich sił zbrojnych w kraju,

co zaostrzyło by walkę rządu

z nielegalną imigracją przez granicę

w Teksasie, Nowym Meksyku, Arizonie i Kalifornii.

MIEJSCE ZBRODNI

Bez odznaki nie wejdziesz.

Departament Stanu nie ma wstępu.

POLICJA STANOWA

Cholera, zła odznaka.

- Proszę. - Z którego biura?

- San Antonio. - Kto jest przełożonym?

Jason Kennedy.

Dzwoń. Chętnie z tobą pogada.

Biuro agenta Kennedy'ego?

Pracuje u was agent Kyle Sanford?

Co robi w Van Horn? Sprawę prowadzi El Paso.

Rozumiem.

Przepraszam.

Nie ma za co, dobrze zrobiłeś.

Nie ufaj nikomu.

ZESPÓŁ FBI

Jesteśmy 50 km za daleko na północ, żebym mógł pomóc.

To prawda.

Ale ona nie. Cała rodzina była monitorowana.

Spryciara ma nadajnik i telefon, oba są w tym samym miejscu.

Trzymają ją w domu w Ojinadze. W nocy zabiorą ją na południe.

Wyślemy po nią jednostkę specjalną.

Do Meksyku? Nie ma mowy. Nie macie tam szpicli?

Mamy, ale nie grupę uderzeniową.

No to zdamy się na policję w Meksyku i będziemy trzymać kciuki.

Może się uda.

Dobra. Zadzwonię i zobaczę, co da się zrobić.

W porządku.

Nie wiem, co zrobi pan z tą informacją,

ale wiemy gdzie jest kongresmenka.

Ma nadajnik.

Tak jest, nigdzie się nie wybieram.

Właśnie to oglądam.

To zależy. Langley czy Biały Dom?

- Kto? - Biały Dom.

- Bądź ostrożna. - Są dziś jakieś demonstracje?

- Kartele nie zrobiłyby tego same. - Wiem.

Badają grunt.

Masz dla mnie jakieś wskazówki?

Po drodze przyjrzyj się towarom eksportowanym z Meksyku.

Zwłaszcza ropie.

Dobrze.

To będzie ciężki dzień.

Mamy za mało informacji, Byronie.

Wezwij Kyle'a.

Rozmawiałem z nim, jest na miejscu.

Kongresmenka ma nadajnik. Jest tuż za granicą.

W nocy wywiozą ją w głąb kraju.

Nie czekają

na zmierzch, ale na nasz ruch.

Jestem go ciekawa.

Moi ludzie są gotowi ją przechwycić.

- To ci, których użyliśmy w Ukrainie. - Narobią hałasu.

Zależy im tylko na tym, żeby nie angażować wojska.

Zapraszam.

Panie sekretarzu.

Wiemy, że przetrzymują ją tuż za granicą.

Nasi ludzie są gotowi przejąć ją

w kryjówce lub w drodze.

- Jaka jednostka? - Polowa, nasi ludzie.

A nie komandosi?

To by zajęło 12 godzin.

Moi ludzie już są na granicy.

Nie możemy wysłać tam mundurowych.

Jaka jest pewność, że uda się ją odbić?

Raczej wysoka.

Nikt w Meksyku im nie dorówna.

- Może nawet na świecie. - Będzie zamieszanie?

Nie zrobią tego po cichu.

- Mają zrobić zamieszanie? - Chcę, żeby pokazali to w telewizji.

Po wszystkim podrzucimy to wam.

Umowa z Meksykiem nie pozwala nam działać na ich terenie.

Żaden kartel nie zrobiłby nic tak brawurowego

bez wsparcia meksykańskiego rządu,

a meksykański rząd nie wsparłby ich

bez silnej presji kogoś z zewnątrz.

Rosji?

Takie działania wpisują się w taktykę ich operacji,

ale nie mają dość przewagi, żeby wywrzeć presję na Meksyk.

Chiny.

To możliwe. Skąd taka teza?

To dla nich nietypowy ruch,

ale stawia naszego prezydenta w bardzo złej sytuacji.

Amerykańska operacja wojskowa na terytorium Meksyku.

To polityczna katastrofa. Odwróci się od niego własna partia.

Opozycja też, zniszczą go.

Drugi Wietnam na naszej półkuli odwróci uwagę od Azji.

I wyczerpie nasze zasoby szybciej niż Ukraina.

Chiny to najważniejszy partner Meksyku

w handlu ropą, gazem i złotem.

Wojskowa odpowiedź na terytorium Meksyku sprawi,

że nasz sprzeciw wobec zajęcia Tajwanu

będzie dla NATO i ONZ hipokryzją,

a przewodnictwo Rosji w Radzie Bezpieczeństwa sprawi,

że Chiny będą mogły dokonać inwazji niemal bez konsekwencji.

Zwłaszcza militarnych.

Nasze gospodarki są zbyt powiązane, by pozwolić sobie na sankcje.

Też tak uważamy.

Zwiększamy liczbę agentów CIA w Meksyku,

zwłaszcza do zadań specjalnych.

Chcemy wykorzystać też waszych ludzi.

Wysłać tam lwicę albo dwie.

Oczywiście zależy to od skutecznego odbicia zakładniczki.

Jak szybko możecie kogoś tam wysłać?

Najpierw muszę znaleźć cel.

Potem pozyskać lub zbudować zespół.

To nie jest takie proste. Potrzebuję czasu.

Ile?

- Trzy miesiące? - Masz trzy tygodnie.

W listopadzie wybory.

Przed konwencją chcę mieć na ścianie trofea.

- Duże trofea. - Jakie trofea?

Porwana została uprowadzona w okolice Los Tigres.

- Prawda? - Tak.

Zacznij od ich przywódcy.

Potwierdź, że jest powiązany z rządem Meksyku.

Lwice nie zajmują się wywiadem. My likwidujemy cele.

W porządku.

Jak już go zabijecie,

łaskawie zabierzcie jego telefony,

komputery i wszystko, co może zawierać ważne informacje.

- Umiecie tylko zabijać? - Tak zrobimy, panie sekretarzu.

- Dostanę antyterrorystów? - Wykluczone.

Weź tylu polowych, ilu chcesz.

- Dziękuję. - Joe?

Dziękuję.

- Zielone światło. Znajdź ją. - Polowi?

Weterani, którzy padają na dźwięk pękającego balona!

Nie przejmują się zasadami. Tego ci trzeba.

Trzeba mi komandosów!

Jedna lwica ma wyeliminować cel i zebrać informacje?

To absurd, nie da się tego zrobić.

Masz grupę szybkiego reagowania.

Damy ci oddział polowy.

Lwica usunie cel, grupa ją wydobędzie, polowy zbierze informacje.

I wda się w strzelaninę z meksykańskim wojskiem.

To mój problem, ty zajmij się celem.

Spotkaj się z polowymi w Del Rio i go znajdź.

- Masz torbę w aucie? - Oczywiście.

- Samolot z Langley? - Z Dulles.

Gdzie twoi ludzie?

Rozproszeni, mają wolne.

Zbierz ich w Bliss. Tam będzie nasza baza.

Uważaj na siebie.

Za wcześnie na choinkę.

Dlatego mamy sztuczną. Może postać dłużej.

Możemy poczekać chociaż do Halloween?

Czemu? Sklepy nie czekają.

Mama mówiła, żeby nie ubierać choinki bez niej.

To nie bombki, tylko światełka.

- To też ozdoby. - Nie.

Światełka

to urządzenia elektryczne, czyli sprzęt AGD.

To moja domena.

Możemy wieszać światełka. Wieszanie cukierków

oznaczało by kłopoty.

Wszystko w porządku?

Nie do końca. Zaczekaj.

Kod samolotu: NM1139.

Coś mi wypadło. Nie będzie mnie parę dni.

- Kongresmenka? - Wiesz, że nie mogę o tym mówić.

Wiem, jak to działa.

Poczekać z choinką?

Nie, nie czekajcie.

Dobrze.

Kocham cię.

Ja ciebie też. To musi być ciężka sprawa.

Ucałuj ode mnie dziewczynki.

Dobrze.

Mówię poważnie.

- Ucałuję. - Pa.

Mamy zielone światło, ubieramy choinkę.

Charlie, przynieś drobiazgi. Ty pomożesz mi ze światełkami.

- Jakie mamy magazynki? - 15 bębnów, 35 trzydziestek.

- Oczywiście. - Miło, że dołączyłaś.

Równie dobrze mogłabyś mieć koszulkę z logo CIA.

Masz w torbie coś bardziej wakacyjnego?

Jasne, nie ruszam się z domu bez zwiewnych sukienek.

Pierdol się, Kyle.

Spokojnie, mam dla ciebie ciuchy do wyboru.

- Jaja sobie robisz? - Pasuje ci do oczu.

Chętnie zobaczę, jak odbijasz zakładniczkę w miniówie.

- Pewnie. - Nie ma mowy.

Nie podpuszczaj mnie.

To tylko do granicy, potem się ogarniemy.

Wziąłem ci kamizelkę. Założyłem, że nosisz M.

Dzięki, mam własny sprzęt. Kopę lat, Cody.

Tak, kopę lat.

Nie jesteś już na to za stary?

- Tak myślisz? - Tak.

Wiesz, co mówią. Strzeż się starego żołnierza.

Bo nadal żyje.

To Tracer, komandos.

To Dean, antyterrorysta.

- Za kim chować się w czasie strzelaniny? - Wybieraj.

Wszyscy są ze służb specjalnych.

Pakujemy się, chłopaki. Do roboty.

Cholera.

WITAMY W MEKSYKU

Udawaj moją dziewczynę.

Patrz na mnie i się uśmiechaj.

Jasne.

Jak leci?

Że co?

- O co pyta? - Nie mam pojęcia.

Nie wiem, co powiedziałeś.

- Nie mam pojęcia. - Przepraszamy.

- Dzięki. - Dziękujemy!

- Masz z tyłu apteczkę? - Tak, podam ci.

Cholera, za duża. Odłóż ją.

Masz tam mniejszą?

Trzeba jak najszybciej zatrzymać się i uzbroić.

Najpierw wyjedźmy z miasta.

Nie!

Dokąd jedziemy?

Jadą. Naliczyłem trzech.

Jak zaczną się rzucać, wyjdź do nich.

Jasne.

Amigos! Wóz mi się rozkraczył.

Nie bueno. Chłodnica poszła.

Macie narzędzia? Pomożecie?

Wchodzisz. Rozprosz ich.

Jestem tu na wczasach.

Kotku, co jest? Weź napraw tego rzęcha!

- Kotku? - Proszę chłopaków o pomoc.

To pistolety?

Kotku?

Oni mają broń!

Hej!

Ruchy!

- Masz magazynki i całą resztę? - Tak jest.

- Cel się rusza. - Wyjechali?

Tak.

- Nieźle grałaś pijaczkę. - Pierdol się.

Stara śpiewka.

- W porządku? -Tak.

Gotowi?

- Chcesz karabin? - Mam pistolet.

Masz tam plastry magnetyczne. Połóż je tutaj.

Przejmij kongresmenkę.

Połóż ją na podłodze na wypadek problemów.

Dobra.

Zapnijcie pasy.

Nie wjeżdżaj mu w bok. Walnij go w tył.

Strzały w głowę tylko w pojeździe. Brak celu z tyłu.

Ta szyba jest kuloodporna, prawda?

- Cholera. - Dobra.

Trzymajcie się.

- Pani kongresmen? - Tak.

Spokojnie.

Zaraz ktoś panią zabierze.

Czysto.

- Pani Hernandez? - Tak.

- Może pani iść? - Nie wiem.

Jedziemy.

- Ruszamy? - W porządku.

Proszę na mnie spojrzeć.

Rozwiążę panią.

Proszę położyć się na podłodze.

Orzeł I do Gniazda. Rozbiliśmy bank.

Jedziemy do punktu ewakuacji. Potrzebujemy wolnej drogi.

Przyjąłem, macie wolny lewy pas. Bądźcie ostrożni.

- Obserwujcie nas. - Przyjąłem.

Proszę się trzymać.

Co zrobili z moją rodziną?

Pomówimy o tym w bazie.

Powiedz mi.

To moja rodzina!

Zabili ich.

Orzeł I, sprzątnęliście teren?

- Tak. - Wszyscy porywacze martwi?

Tak jest.

Orzeł I, obserwują was z góry.

Policja odcina Benito Juarez.

Musimy znaleźć wam inną drogę.

- Cholera. - Nie ma mowy!

Musimy wydostać się z miasta. Widzisz coś w systemie?

- Niech znajdą nam inną drogę. - Nie.

Znajdźcie nam drogę do rzeki i wyślijcie helikopter.

Dobrze, poszukamy innej trasy.

Miejcie oczy z tyłu głowy. Wróg czyha.

Wróg na szóstej. 150 metrów, zbliżają się.

- Joe, masz ich z lewej. - Okej.

Weź prawą, ja biorę dziewiątą.

- Pozwolenie na oddanie strzałów? - Dajesz!

Gniazdo, potrzebujemy trasy i punktu ewakuacji.

Na dziewiątej.

Powtórz!

Za 3 km skręć w prawo, w gruntową drogę w kierunku rzeki.

Droga jest powyżej brzegu.

- Jak bardzo? - Trudno powiedzieć. Jakieś 2-2,5 metra.

3 km na północ i gruntową drogą w prawo.

Do rzeki, 2,5 metra spadku.

- 2,5 metra? - Tak. Nie ja wybierałem trasę.

Z tyłu mamy towarzystwo.

Przeładować!

Dwa wozy za nami.

Raczej cztery.

Cały oddział siedzi nam na ogonie.

Jeszcze dwa auta.

Cody, chodź tu!

Joe, podaj karabin.

- Gdzie to zrobimy? - Na asfalcie.

Jak zjedziemy z drogi, spróbują nas otoczyć.

- Tu zrobimy przejęcie. - Czemu stajemy?

Zamieniamy się stronami.

Już.

- Dobra. Gotowi? - Tak.

Trzy, dwa, jeden. Zaczynamy!

- Ładuj! - Czekaj!

Gotowe!

Spadamy stąd!

Jedziemy!

- Cholera! - Wszyscy cali?

- Dean? Tracer? - Żyjemy.

- Łap kierownicę. - Dobra.

Orzeł I, rzekę macie 500 m na północ.

Uwaga, pojazdy wojskowe na trzeciej.

Będzie ciężko.

To 2,5 metra do samej rzeki?

Czy tylko do brzegu?

- Co? - Gniazdo!

2,5 m nad rzeką czy nad brzegiem?

- Nad rzeką. - Jaka głębokość?

Duża. Kartel nie przeprawia tędy ludzi.

Na wschód od was jest bród,

ale jechalibyście wprost na wojsko.

Za wojskiem jest bród.

Nam trzeba głębokiej wody.

Wjeżdżamy do wody. Pozbądźcie się ciężkich rzeczy.

Wyrzućcie broń, magazynki, wszystko.

Gniazdo, tu Orzeł II. Potrzebujemy wsparcia z powietrza.

Ptaszek jest w drodze.

- Kiedy przyleci? - Widzę go, na drugiej.

Zasłońcie twarze.

- Przypnę panią. - Zasłońcie twarze.

- Kyle? - Tak?

Jeśli to przeżyjemy, to cię zabiję.

Obyś miała okazję.

Tył, trzymajcie się.

- Jest zapięta? - Tak.

- Lecimy! - 5 sekund!

Jak ci to powiedzieć.

- To więcej niż 2,5 metra. - Widzę.

- To więcej niż 2,5 metra. - Widzę, kurwa!

Trzymajcie się.

- Cholera! - Padnij!

Padnij!

- Na ziemię! - Nie podnosić się.

Głowy w dół!

Wyłazić z auta! Ale już!

Zacięło się!

Wyślij ją!

Idziemy.

- Cody, stoisz? - Będziemy płynąć.

Proszę do mnie podpłynąć.

Da pani radę.

Otwórzcie to!

STRAŻ GRANICZNA

- Pomóż mi go wyciągnąć. - Już po nim.

Amerykańskie organy ścigania dokonały brawurowego odbicia

kongresmenki Hernandez, która jest w tej chwili eskortowana

przez specjalną jednostkę FBI.

- Z naszych źródeł wynika… - Co się stało?

To tylko wiadomości.

Co zjesz na obiad?

Lody.

Lody brzmią jak coś, co je się po obiedzie.

A co z daniem głównym?

Pomińmy danie główne i przejdźmy do deserów.

Twarda z ciebie negocjatorka.

KONGRESMENKA URATOWANA NA GRANICY Z MEKSYKIEM

Co teraz?

Jak to?

Co zrobicie dalej?

Przechodzimy do ataku.

Zrób coś dla mnie.

- Postaram się. - Jestem urzędniczką państwową.

Muszę ostudzić emocje i żądać tylko sprawiedliwości.

Ale przede wszystkim jestem matką i żoną.

Kiedy znajdziecie tych, którzy mi to zrobili…

Sprawiedliwość to nie nasza działka.

Omijamy sądy.

I dobrze.

Bardzo dobrze.

Nie żartowałeś.

Strzeż się starego żołnierza.

Jeszcze możemy się na coś przydać.

Chcesz?

- Nie palę. - Jasne.

Ja też nie.

Przykro mi z powodu Deana.

Wiesz…

Bywaliśmy w różnych tarapatach,

ale nie imała się go żadna kula,

bomba, spadające helikoptery,

ani nic innego.

Zginął, bo postanowił wleźć na tył auta.

Ale wojna nie ma logiki.

Nie.

Zostaniesz na negocjacje?

Wzywają mnie tylko, kiedy negocjacje się spierdolą.

Ale jak coś spieprzysz,

na pewno się pojawię.

Doceniam to.

Będziesz świetną równowagą dla tego pajaca.

Nie bądź dla niego za surowa.

Ty skurwysynu!

Pięknie.

- Więcej ci nie odpuszczę. - Zaryzykuję.

Cholera.

A niech cię, Joe.

Ja mam rodzinę!

Nie mieliśmy żadnego planu. Prawie nas zabiłeś!

Nie mieliśmy planu? Właśnie go wykonaliśmy.

Zadziałał!

- Odbiliśmy ją. - Ale zabili Deana.

To cena, którą wszyscy zgadzamy się ponieść.

Kiedy ostatnio walczyłaś?

Z kimś twardszym, niż jakiś ochroniarz?

- Pieprz się. - Mówię o prawdziwej walce.

Dawno, co?

Dawaj, przyłóż mi jeszcze raz.

Musisz się wyżyć, służę uprzejmie.

Pracujemy razem.

Jak chcesz coś odpierdalać, rób to sam.

Nigdy z moim zespołem.

Wiesz, co zrobiłbym na twoim miejscu?

Zamieniam się w słuch.

Zadzwoniłbym do tej twojej rodziny.

Masz rację, to właśnie powinnam zrobić.

Tyle wystarczy, teraz trzeba je rozciągnąć.

Nie trzyma się patelni.

- Cześć. - Cześć.

Nie dodał masła.

- Wszystko w porządku? - Tak.

Ciężki dzień w pracy?

Można tak powiedzieć.

Są z tobą dziewczynki?

- Mogę z nimi pogadać? - Jasne.

- Z którą? - Przełącz na głośnomówiący.

- Dobrze. - Rozpada się!

Dzwoni mama.

- Cześć! - Cześć, mamo.

Wszystko dobrze?

Tak, wszystko w porządku.

- Wszystko dobrze. - Na pewno?

Na pewno.

A co u was?

- Robimy kolację. - Tak? Co gotujecie?

- Ciapizzę. - Co?

Bierzemy masę ciasteczkową,

układamy ją na żelaznej patelni i pieczemy ciacho wielkości pizzy.

Ciapizzę.

Brzmi zdrowo.

Bardzo, o ile je się je z lodami. Lody robi się przecież z mleka.

- Owinęły cię sobie wokół palca. - Wiem.

- Chętnie bym tego spróbowała. - To spróbuj.

Kiedy wracasz?

Niedługo.

Kocham was.

- My ciebie też! - Całujemy.

Pa!

Tłumaczenie: Agata Rudowska

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.