All language subtitles for Hack!.2007.1080p.BluRay.x264.YIFY

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

CIACH!

APTECZKA

Prawdziwy klasyk, nie?

- No chyba. - Kocham filmy od zawsze.

Uwierz lub nie, ale widziałam "Mechaniczną pomarańczę" tylko raz.

Ale wnet pojęłam, że pokazuje doskonale...

...człowiecze zapędy do przemocy. Nie sądzisz?

Co to za zbiegowisko, Tim?

Żadne, panie Argento.

Pilnuj się.

- Ciche lecz zabójcze. - Wsadź se palucha, głąbie.

Wsadź se palucha, głąbie.

Wiesz?

Masz rację.

Odnośnie czego, Johnny?

"Mechanicznej pomarańczy". Kubrick w najlepszym wydaniu.

"Wiem, że te części nie są dobre". Z czego ten tekst?

Do zobaczyska.

Suka.

No dalej, kowboju.

- Co jest, mysiu-pysiu? - Siemanko.

- Co dziś robimy, Móżdżku? - To, co zawsze, Pinky.

Zdobywamy świat!

Szkoda, że nie jesteś laską.

A nie jestem?

- Ty też jedziesz? - Gdzie?

- Na tą wariacką wycieczkę. - No jasne. Muszę się promować.

A ja podniosłem swoją średnią.

- Oj, wielkie mi 4,1. - Nie, 4,6!

Wyluzuj, jaja sobie robię. Wiesz, że cię kochamy.

Szkoda, że to tylko przyjacielska miłość.

No cóż...

Maddy...!

Co sprzedajesz? Znowu losy?

Ja też cię witam.

A kto mówi o witaniu?

Co to jest?

Koleś pojechał na ryby. Ale nikt nie wie gdzie.

Mam złe przeczucia.

Dobra...

- Jeszcze jedno! - Co?

- Złapałeś już swojego merlina? - Pitol się.

Przepraszam?

Witam, kapitan JT Bates?

Jestem Emily, z Uniwersytetu St Frolic.

Wynajęliśmy pana łódź, żeby popłynąć na Wyspę Niedźwiedzia.

- To będzie wspaniała wycieczka... - Wsiadaj.

Dobra...

Dziękuję.

Johnny, tutaj!

- O mój Boże! - Super.

Śmiej się śmiej, kujonko.

- Tylko nie tęsknij za bardzo. - Spróbuję.

Jakoś przeżyję. Baw się dobrze.

Będziemy potrzebowali większej łodzi.

Witam.

- Będzie fajnie. - Dobrze się przygotowałaś?

No, jestem asystentką w klasie biologii i pan Argento chciał...

Łajdactwo!

Co za język!

- Dziękuję, Johnny. - Nie ma sprawy.

- Herbatki? - Super.

To jest piękne.

- Zimne ręce. - Gorące serce.

- Kiedy przyjadą studenci? - Za kilka godzin.

Ciutkę się denerwuję.

"Wielka moc to wielka odpowiedzialność".

Spiderman.

Klasa filmowa jest do bani. Ogląda się tylko filmy.

- Ale łatwo można dostać szóstkę. - I pewnie się nie udało? Szok.

Cóż. Zapisałem się na biologię tylko po to

aby podnieść średnią. Wtedy będę mógł grać w football.

Więc gońcie się. Będę zawodowcem.

Wkrótce będę grał w The Steelers.

To świetnie, Tim.

Dziękuję.

Emily, jaki jest twój ulubiony film, oprócz "Mechanicznej pomarańczy"?

- "Pretty Woman". - Bez wątpienia "Egzorcysta".

- Więc lubicie straszne filmy? - "Glitter" nieźle mnie wystraszył.

"Hellraiser" jest zajebisty.

Ulubiony morderca: Jason, Freddy, Michael Myers czy Hannibal Lecter?

Ej no koledzy, nie macie lepszego tematu?

Zawsze możemy pogadać o twojej matce.

Myślę że Hannibal-kanibal. Zjada mózg i takie tam inne.

E tam, lepszy jest kolo z "Piły".

APTECZKA

Plagiat. Najlepsze potwory to klasyczne potwory.

Nosferatu, Drakula...

Wilkołak, mumia, "Potwór z Czarnej Laguny"...

Kurczę, ile ty masz lat? Szesnaście czy siedemdziesiąt...?

- Na tyle, żeby ubierać się stylowo. - Jak w "Domku na prerii"?

Dobra, dobra. I tak najlepszy jest "Frankenstein".

- Uwielbiam Frankenweenie'go. - O tak, na pewno.

- Wiecie, to był milusi piesek. - Ale my tu mówimy o wielkich psach.

- Najlepszy aktor z "Frankensteina". - Boris Karloff.

- 1931. - No bez jaj.

- Peter Boyle grał w... - "Młodym Frankensteinie", 1974...

- Reżyserował Mel Brooks. - Mogę zagrać?

Super, że tu jesteście.

Akcja.

Mam do was malutką prośbeczkę.

Możecie cofnąć się ciutkę? Do momemntu, jak schodzicie z łodzi.

- Ale właśnie z niej zeszliśmy. - Chcę nakręcić porządny film.

Dobra, słyszeliście. Wracamy.

Pamiętajcie, że jesteśmy tutaj gośćmi.

Musicie wybaczyć mej lepszej połówce. Film to jej pasja.

Akcja.

Świetnie. Wysiadajcie powoli.

Witam. Jestem Tony Argento. Rozmawialiśmy przez telefon.

Kapitanie Ahab. Ulubiony film?

"Szczęki". Najlepszy, jaki nakręcono.

Świetnie, naprawdę!

Idziemy.

Dziękuję.

- Jestem Mary Shelley. - Mary Shelley?

Mój ojciec uwielbiał jej książki.

Po niej mam imię, a po ojcu pasję do filmów.

Dobra, czas udać się do waszych pokoi.

Dziewczęta, za mną.

Powiedziała: dziewczęta.

Bardzo... przyjemnie tu.

Mogłabym...?

Ależ proszę bardzo.

Patrzcie tylko, jakie jesteście piękne.

- Rezerwuję pierwsza prysznic! - Kolejka już jest!

I... cięcie.

Fantastycznie.

Świetny prolog.

- Do zobaczenia wkrótce. - Interesująca z niej babka.

No, jak z "Gotowych na wszystko", tyle że na prochach.

Że co?

Wystrzałowa lasencja.

Cóż, może powinienem zmienić wystrój.

- Może kiedyś. - Fajny, panie King.

Ej, nie jestem taki stary. Mojego ojca tak tytuowano. Mówcie mi Vincent.

Rozpakujcie się i widzimy się znów na obiedzie.

Dobra, V.

Jak w serialu "Queer Eye for the Straight Guy."

- Że co? - Nic.

A może oni kręcili tu "Psychozę"?

Nie ma tu zasięgu.

- Nikt nie jest idealny, ale... - Ten model jest perfekcyjny.

Halogenowe oświetlenie, antyrefleks, zabezpieczenie przed grzybami,

Korekcja koloru a nawet wzmocnienia.

Wzmocnienia, co? Wygląda na świetny mikroskop.

Zadzwonię po kapitana Batesa. Mógłby cię dziś zabrać po niego.

- Zwykle można na nim polegać. - Byłoby super. Dzięki, Vince.

Nie ma sprawy, Freddie. A oto twój pokój.

Deser.

- Smakowity? - Mam nadzieję.

Pyszny.

- O której wróci pan Argento? - Myślę, że jutro rano.

Nie wie co traci.

Nieźle się prezentuje.

- Włoskie, prawda? - Oczywiście.

"Porcile", oglądałam to na Festiwalu filmowym w Salt Lake.

Wciągnął mnie jak bagno.

Wiecie, wtedy pierwszy raz ujrzałam mojego Vinnie'go.

Natychmiast przypadliśmy sobie do gustu. To była miłość, co?

Jutro wielki dzień, nie?

Zaczniemy od południowego brzegu.

Będziemy obserwować bezkręgowce w kałużach po odpływie.

- Zrobię wam śniadanie. - Dzięki, Mary Shelley.

Bardzo ładny dom. Prawie jak Ralph Lauren.

Ależ dziękuję. Odziedziczyłem go po ojcu.

Zmarł na zawał serca.

To bardzo przykre.

Był wspaniałym człowiekiem, odznaczonym bohaterem wojennym.

Brakuje nam go czasami, ale pozostawił po sobie wspaniały teren.

28 kilometrów kwadratowych, szeroki na 6 mil i długi na 10 kilometrów.

Kiedyś był tu klub łowiecki.

Teraz to idealne miejsce dla uczniów ze szkół na stałym lądzie.

Właśnie takich jak wy. Żyje tu dużo dzikich zwierząt.

I przez to sporo tu kłusowników.

Kłusowników?

Takich z bronią?

Nie martwcie się. Zwykle się ukrywają.

Spokojnie, nie ma się czym martwić.

- To nic takiego. - Nie martwimy się, co nie?

- Mam pytanko, V. - Tak, Q?

Mój telefon nie ma zasięgu. Macie tu płatny telefon?

Nie, ale mamy prywatny. Możesz skorzystać w każdej chwili.

- Ruchy, chcę iść na plażę! - Spoko, już.

- Skończę za sekundę. - Nie przeszkadzasz mi.

Dawaj, mała, dawaj.

Przedyskutujmy nasz plan.

Lachociąg... Ssące usta... Owłosione jajca!

Wstajemy o 4:30, jemy i dzielimy się na dwie grupy:

A i B. I nie zapomnijcie wziąć zeszytów ćwiczeń.

- Dobrze łapiesz. - Zostaniesz mym trenerem?

Halo? Przepraszam.

Mam dość tych bzdur.

No co?

Jeśli nie chcecie się uczyć, trzeba było nie jechać.

Jestem tu też dla lepszych stopni.

No dobra, dość.

Ona ma rację. A skoro nie ma Argento, kto lepiej to zorganizuje?

Zacznijmy o... siódmej?

Zaraz, chwilunia...

Skończymy wcześniej i będziemy balować całą noc.

Mogę się na to zgodzić.

Skoro tacy z was przyjaciele, Q, Maddy, Ricky i ty będziecie w A.

Tim, Sylvia, Emily i ja będziemy w B.

- W porządku. - Tak.

Orientuj się!

- Czas na grę! - Co?

Słuchajcie, powaleńcy.

Dobra.

Rzucę kamieniem nad wodę, i jeśli odbije się on osiem razy,

wszystkie laski pokazują cycki.

- Że co? - A jeśli się nie odbije?

Wtedy on się rozbierze i przebiegnie po wodzie.

Przez 10 sekund!

Chciałbyś, co? Dobrze, i tak nie przegram.

Dobra, wchodzę w to.

Dalej, Emily. To twoja wielka szansa pokazania, co tam masz.

- Nie, dzięki. - Ona i tak jest BC.

BC?

Bez cycków.

- Nigdy nie wiadomo. - Kto będzie liczył?

- Slick. - Dobra, zróbmy to!

- Jedziemy! - No dalej, frajerzy!

Raz, dwa, trzy, cztery, pięć.

- Naliczyłem tylko pięć! - Rozbieranko!

[odliczają sekundy]

Szybciej!

Jak kobitka w stringach!

- Wiatr się nasila. - Tak.

Jesteś stuknięty.

Coś jest w wodzie!

- Biedaczek! - Mały fiutek!

Bardzo mały fiutek. Co, woda była zimna?

- Łajzy! - Twój maluch jest taki fajny!

Przestań.

- Odmroziłem se dupsko! - Chodźcie!

Mówię wam!

Dobra, muszę odcedzić kartofelki.

- Jeśli je znajdziesz. - Tylko nie podglądaj.

Hej, Billy Elliot, jak długo jesteś ciotą?

Odkąd ty masz małego fiutka.

Woda była lodowata.

Wiesz, jak na obciągacza równy z ciebie gość.

Naprawdę? Chyba nie będziesz teraz na mnie leciał, panie Pisioreczku?

Pan Pisioreczek.

- Ze swoim maluśkim. - Przymknij się, ziom.

Morda w kubeł.

Bardzo śmieszne. Ale było zimno!

- Motyla noga! - Mam cię!

Ja pierdzielę!

Misiek?

Chciałabym wychowywać swoje dzieci.

Fajnie jest wpierw poćwiczyć.

- Widziałeś moją kamerę? - Nie, a co?

Miałam ją jeszcze chwilę temu.

Ciapa ze mnie, nawet nie wiem, gdzie ją zostawiłam.

- Ktoś jak klown Krusty? - Nie jak on!

To był pewnie kapitan Spaulding.

- Jaki kapitan? - Spaulding.

"Dom 1000 trupów"?

- Nie kojarzycie Roba Zombie? - Cholera.

To nic osobistego, ale...

Co myślisz o Timie? Gnojek z niego.

Ale przystojny z niego chłopczyk. I ma piękne ciało.

- Twoje też jest niczego sobie. - Dzięki, Maddy.

Tak, Tim jest przystojny, ale ma siano w głowie.

Przecież nie chcę go poślubić. Co najwyżej przelecieć.

Mam nadzieję.

Typowe.

Daj spokój.

Nawet ty musisz czasem zaspokoić swoje pragnienia z kimś

lub czymś.

Dobranoc.

- Uspokój się, gościu. - Nie widziałeś tego czegoś.

- Miałeś halucynacje. - Po moim towarze?

Jest dobry, ale nie aż tak.

Ten pieprzony clown napędził mi niezłego stracha.

Słodkich snów, panowie.

Słyszałeś to?

Co?

- No gościu... - To obrzydliwe.

Czego żeś się najadł? Zgniłej kapusty?

To dopiero początek, panowie.

- Wesoła noc przed nami. - Zatkaj się.

Hej!

Ona uwielbia kręcić.

Sam bym ją trochę pokręcił. Moim wygłodniałym rekinem.

Rekinem? Dobrze słyszałem?

Bawcie się dobrze!

Więcej entuzjazmu.

- Wyliż mi, Mary Shelly. - Boże, kto was wychowywał?

Do zobaczenia!

Obrócimy w dwie godziny. Pan Argento powinien wrócić do tego czasu.

Więc, grupo A i B, ruszamy.

Tak jest, pani profesor.

Szeryfie!

Niech cię szlag, Radley. Czemu zawsze to robisz?

- Ależ sir... - Dość!

- JT już wrócił? - Nie, sir.

Nie słyszeliśmy nic ani o kapitanie Batesie, ani o Orce.

Zaraz wracam. Muszę siusiu.

- Pilnuj pontona. - Tak jest, szeryfie.

Ciężki skórnik.

- Zmierzał w waszym kierunku. - Niestety, nie widziałem go.

- Może coś do picia? - Następnym razem. Trzymajcie się.

Misiek?

Myślisz o tym, co ja?

Akcja.

Myślę, że powinniśmy nazwać nasze zajęcia

"Badania środowiska oceanicznego".

Dobre określenie.

Rozejrzymy się z Sylvią za pierwotnymi gatunkami bezkręgowców.

Pomożemy w badaniach.

A, no tak.

Wiesz?

Jesteś całkiem niezła.

Gdy tylko cię zobaczyłem...

Nie tracisz czasu, co?

Gotowy by zobaczyć resztę?

Potrzebujesz pomocy, słodziutka?

O tak, mała.

Jak myślisz, co oni tam robią?

Badają przyrodę.

Nie mam za dużo doświadczenia...

Jestem ciągle... To znaczy, nigdy nie...

- No wiesz. - Tak samo ja.

- Poważnie? - Tak. Nic nie jest takie, jak wygląda.

Na to wychodzi.

- O mała! - Chodź!

Fajnie jest być pożądanym.

- Widzieliście Tima i Sylvię? - Nie, a co?

- Nie ma ich już parę godzin. - Nic im nie będzie.

- Czy mogę skorzystać z telefonu? - Pewnie.

Szkoda, że nie ma z nami waszych przyjaciół. Obiad by im smakował.

No i waszego nauczyciela.

- Pan Argento powinien już wrócić. - Będzie więcej dla nas.

- Fajnie, że lubicie filmy. - Były moją pasją od dawna.

W zasadzie od lat chłopięcych, prawda, panno Moneypenny?

Mój Vinnie uwielbia klasykę, zwłaszcza taką jak "Ptaki".

Ja uwielbiam dokumenty.

Więc masz coś wspólnego z Emily. Ona też uwielbia stare filmy.

Doprawdy?

A wy? Pewnie kochacie współczesne horrory, co?

Zwykle są nudne, mało realistyczne i przewidywalne.

- I czarni bracia giną zawsze pierwsi. - Nie zawsze.

Uwielbiam filmy gore. Jak jest dużo krwi i flaki latają.

Takie są zarąbiste.

- Dodzwoniłeś się do swojej pani? - No właśnie nie.

- Telefon znów nie działa. - To klasyczny chwyt w horrorach.

"Zerwało most. Musicie zostać na noc".

To się często zdarza, jak mieszka się w takich miejscach.

- Ale pewnie jest tego warte. - Zdecydowanie.

Nowy przepis.

Proszę.

Kto następny?

Zachowaj bezpieczeństwo i ochraniaj małego.

Ubierz go w płaszczyk przeciwdeszczowy.

Masz coś do zajarania?

Drogie szaleństwo, nadchodzę.

- Rzuciłem palenie, Maddy. - Bez jaj.

- Bez. - Co za ironia...

Po tych wszystkich latach, kiedy mówiono o szkodliwości nałogu

trzeba było klowna, żebyś przestał?

Ssij.

- To moja kwestia. Prawda, Móżdżku? - Tak, Pinky.

Mam coś dla ciebie.

O boże, nie pal tego...

Będzie ci jechało z ust. Ohyda.

- Gdzie dorastałaś? - W Beneton, ale urodziłam się w Syracuse.

- A ty? - W Maine.

W małym miasteczku. Nie mieliśmy perspektyw

Więc wyjechaliśmy na zachód.

- Lepiej? - O wiele.

- To ładne miejsce, nie? - Fantastyczne.

Co to u licha?

Prawdopodobnie kłusownik.

Halo?

Cze, mała. Tu Q. Halo?

A teraz mnie słyszysz?

Kochanie? Słyszysz mnie teraz?

Cholera.

Zajebiście straszny klown.

- Widzieliśmy kłusownika. - Naprawdę? Q jeszcze nie wrócił.

Gdzie polazł?

- Zadzwonić do swojej suczki. - Do kogo?

Obciągary, lachociąga, damy z boberkiem...

Czasem należy nazywać rzeczy po imieniu. Dosadnie.

Postaram się być bardziej wulgarna. Zwłaszcza dla ciebie.

Byłoby super.

Może jest ranny, złamał nogę albo co.

- Chyba trzeba kogoś powiadomić. - Kogo? Aniołki Charliego?

- Jesteśmy na pieprzonej wyspie. - No dobra, dobra.

O, to jest popieprzone.

- Może o niej zapomniał? - Tim? O swojej piłce?

A teraz jeszcze nie możemy znaleźć Q.

I mamy tylko piłkę Tima. Bez niego.

- Coś się stało? - Tak, nasi koledzy zaginęli!

- Zupełnie jak w "Survivor". - Albo jak w "Strefie mroku".

Pamiętasz ten odcinek z Burgessem Meredithem, gdzie ostatni człowiek

- miał te okulary, a potem... - Skupcie się!

Wiem, że się martwicie. Ale na pewno da się to wyjaśnić.

- Widzieliśmy kogoś na łodzi. - To mógł być kłusownik.

Starczy tego filmowania!

Kochanie, teraz nie jest najlepszy moment.

- Dawaj to. - No dobra.

Ale nie musicie być zaraz niemili.

Więc nie damy rady skontaktować się z kimś?

Niestety, nie.

A co, jeśli zdarzyłby się na przykład wypadek?

Nigdy nie było takiej potrzeby. Poza tym telefon zwykle działa.

- Jasne. - Teraz powinniśmy się przespać.

Jeśli do rana nikt się nie zjawi, zaczniemy go szukać.

Zaufajcie mi.

Może Q naprawdę się zgubił.

A Sylvia i Tim zniknęli bez słowa?

Więc co robimy?

- Sugeruję grupową orgię. - Madison!

No co! Chcę was ciutkę rozweselić.

- Chryste Panie! - Dobra, idziemy.

Jesteś taki utalentowany!

Steven Spielberg to przy tobie amator.

Jesteś zgrabniejsza niż Lara Croft.

Niesamowite.

Doskonale do siebie pasujemy.

Chodź.

Może faktycznie powinniśmy poczekać do rana?

- I tak nie zasnę. - Ja też nie.

Mam plan. Podzielmy się na dwie grupy.

- Co? Może A i B? - Powinniśmy trzymać się razem.

- On ma rację. - Wiem, że w grupie jest bezpieczniej.

Ale jak się rozdzielimy, przeszukamy większy teren.

Niech zgadnę. Ty idziesz z Johnnym?

Zdzira.

W takich filmach bohaterowie zawsze się rozdzielają...

Tęskniłaś za mną?

Nigdy nie mam dość patrzenia na nie.

Oto natura w całej swej okazałości.

Trzymaj się jakoś.

Zupełnie jak w scenie z beznadziejnego horroru.

Nie mów tak!

- Boże, tam! - Co? Gdzie?

- Suka z ciebie. - Ale i tak mnie kochasz.

To była niezła sztuczka ze ściągnięciem tutaj wszystkich.

Co masz na myśli?

Na tą wycieczkę.

Studenci się zapisywali. Wypełniali aplikacje.

Jak ty.

Każdy uosabia odmienny typ osobowości.

Nie ma wśród nas dwóch takich samych.

- Racja. - Mięśniak prężący muskuły.

- Wystrzałowa studentka z wymiany. - Nie taka znów wystrzałowa.

Czarny ziomal z sąsiedztwa, ekstrawagancki Azjata, pankówa

oraz inteligentna, piękna, bardzo wystrzałowa młoda dama,

nosi nawet okulary.

To było...

To było niesamowite.

Do twojej postaci pasowałby Clark Gable albo Cary Grant.

To byłaby idealna obsada.

Ale do czego?

Tu szeryf.

Halo?

Panie King?

Pani King?

Co się tu wyrabia?

Zadałem pani pytanie.

Zadałem pani pytanie!

Oto Johnny!

Cięcie!

Koniec sceny.

Dobra, misiek. Trza nam więcej. Ciężka noc przed nami.

- I musimy zatopić kolejną łódź. - Uznaj to za zrobione.

Utknęło dziadostwo.

Sukinkot!

Kręcenie filmów nierzadko wymaga pokonywania wielu przeszkód.

A owszem, kochanie.

A owszem.

Co za głupota.

Q pewnie gdzieś jara skręta i nabija się z nas.

Możliwe.

Gdzie jesteś Q?

Mówię, że z nas polewa.

Co za szajs.

Dobra, chodźmy.

Muszę się wysikać.

- To takie kobiece. - No bez kitu.

- Nie oddalaj się za bardzo. - Możesz mi podetrzeć, jeśli chcesz.

Nie kuś mnie.

Kurczę, dziewczyno, nie możesz opanować przecieku?

Szybciej, Maddy!

To jest mało zabawne.

Kto tam?

Może Q skręcił kostkę albo coś sobie złamał...

Znajdziemy go.

Mam złe przeczucia. Aż mi gęsia skórka wyskoczyła.

Coś jest nie tak.

Jak dla mnie wszystko gra.

Nie zbliżaj się do mnie w mordę jeża!

Dotknij mnie, a rzucę na ciebie klątwę, co pomniejszy ci pisiora.

Przestań się wyrażać, dziewczyno.

Albo wyjmę pana McGregora i spałuję cię aż miło.

Nie żartuję, łajdaku! Nie żartuję, do cholery!

Niezbyt miłe mówić tak do kogoś, kto chce cię wypuścić.

Obiecujesz?

Jestem człowiekiem morza, prawda to dla nas cnota.

W dodatku przyrzekam na swój honor, jakem Szkot.

Lepiej mi uwierz, kobieto.

To nie mnie winnaś się obawiać.

Jeśli jeszcze nie zauważyłaś,

ludzie tu są porąbani jak "Lato z radiem".

Słuchaj, mam łódź po drugiej stronie wyspy.

Poczekaj tam na mnie, a ja przyprowadzę twych przyjaciół.

Oczywiście tych, którzy jeszcze żyją.

- Szybki jest, nie? - Taa...

Powinniśmy zmienić taktykę. Przejdźmy do drugiej sceny.

- Ujęcie B? - Skoro już tu jesteśmy...

Dobrze...

- Misiek? Wymiatasz. - Naprawdę?

Ja kochać cię. Ja kochać swego Vincent.

Misiek, przestraszyłeś mnie!

- W nocy nikogo nie znajdziemy. - Nie możemy się poddawać.

- Co to było? - Co było co?

Sam nie wiem.

Usiądź. Tu będziesz bezpieczna.

- Zaraz wracam. - Bezpieczna? Johnny!

Super. Wszystko gra. Naprawdę...

Chyba sobie jaja robisz.

Twoje karate to jakiś żart.

Mój Vinnie uwielbia klasykę.

Taką jak "Ptaki".

Wszystko gra?

Ten łajdak mnie przestraszył.

Posłuchaj...

Musimy stąd wiać. W porządku?

Tak myślisz?

Znakomite.

Mogę tylko zachwycać się twoim występem.

- Dziękuję, wujku Vincencie. - Nic mi nie mówiłaś

- że Chinol zna karate. - Nie wiedziałam.

To zresztą Koreańczyk.

Nic nie napisał w kwestionariuszu.

Ta szkoła rozczarowuje mnie na każdym możliwym obszarze.

Biedna ciocia Mary Shelley.

W porządku.

Gdy umierasz robiąc to, co kochasz

twoje życie zyskuje na znaczeniu.

Nadszedł czas na finał.

- Hej... - Chryste!

Ale z ciebie tchórz.

A więc gdzie byłeś?

Obszedłem teren dookoła.

Tęskniłam.

Czy...

...mógłbyś mi znów zdjąć okulary?

Jasne.

Pragniesz mnie, Johnny?

Tu i teraz?

Bądźmy niegrzeczni.

Nic ci nie jest?

Wprost przeciwnie, kowboju! Wyciągaj swojego gnata.

- Jesteś gotowy na strzelanko? - Najarałaś się czegoś?

Nie!

- Myślałam, że czas na scenę seksu. - Zmieniłem scenariusz.

Dobra. Kutas.

Panienko, jestem ciągle twoim opiekunem.

I jestem odpowiedzialny przed twoją matką -

Panie świeć nad jej duszą - czy chcesz tego, czy nie.

Ale obiecałeś.

Małpeczka nadal cię kocha.

I ja kocham małpeczkę.

- Brakuje mi Mary Shelley. - W trójkąciku dawaliśmy czadu.

Dokładnie.

Pobudka!

Wstawaj!

Johnny, wsta...

Moja głowa.

Co tu tak śmierdzi?

- Gdzie jestem? - To nie ma sensu.

Te łajzy kręciły snuffa, a my graliśmy główną rolę.

O czym ty mówisz?

O kręceniu horroru na żywo.

Słyszałam, że kręcą to do Cannes. Francuzi lubią takie filmy.

- Ohydne miejsce. - Można doń przywyknąć.

Czy to pan Argento?

Chryste...

Totalna zrzynka z innych horrorów.

Motyla noga!

Emily zadbała o obsadę, sprowadzając nas tutaj.

- Wszystko przez twoją dziewkę! - To nie jest moja dziewczyna!

Co to, scena z "Hellraisera"?

"Teksańska masakra piłą mechaniczną"?

"13 duchów"? Dajcie spokój!

Czy to nie Mary Shelley? W scenie z "Ptaków".

Myślą, że są artystami, ale brak im oryginalności.

W mordę jeża!

No i co? Mam sobie obciąć nogę?

Prawie zapomniałam. W wodzie pływają krwiożercze rybki.

O cholera!

Do jasnej ciasnej Anielki, co tu się wyrabia?!

- Coś ty za jeden? - Zwą mnie Willy.

Uwolnij nas, Willy.

Klucze są tam.

No dobra, mała.

Zacumowałem łódź na południu. Zaraz was tam zaprowadzę.

Szybciej! Wydostań mnie stąd!

Wstrzymaj konia, kobieto. Nie jestem Houdinim.

Chwilunia! Tego nie było w scenariuszu! Improwizuj, Emily.

I akcja!

Cały świat niczym wielka scena

a kobiety i mężczyźni bez wyjątku

na niej są aktorami.

Jesteś do bani!

Ma rację, mała. Jesteś do kitu.

W życiu nie widziałem Szekspira w gorszym wykonaniu.

Daję ci 1 na 10.

To niesprawiedliwe.

Każdy może krytykować.

Sylvia, nie!

Teraz już nie będzie taka wystrzałowa, co nie?

- Nie! - O, pudło.

- Teraz twoja dupa należy do mnie. - Nie dzisiaj, Vince.

Tego nikt by się nie spodziewał.

Tak sobie rzucił tym toporkiem...

- O kurna, to boli. - Wytrzymaj, wujku.

Wujku?

Cholera!

Koniec z uprzejmościami.

Jak wiesz, Emily...

Filmy to największe dobro eksportowe Ameryki.

A żaden horror nie przyniósł jeszcze strat.

Obecnie reality shows są jeszcze popularniejsze.

Nakręciliśmy film idealny. A teraz...

chodźmy obskurować chłoptasia.

Na żywca.

Brawo!

Jesteście chorzy! Oboje!

Jesteście chorzy... Chyba utalentowani!

Zabiliście wszystkich, żeby nakręcić głupi film?

To nie jest jakiś tam głupi film!

Czy "Jack Frost" albo "Tata duch" był głupi?

Oczywiście że nie, idioto! To właśnie nazywa się sztuką!

Niektórzy poprzez sztukę żyją wiecznie.

To coś, czego takie chłystki jak ty nigdy nie zrozumieją.

Przestań, ten dupowaty film wcale cię nie uśmiertelni!

Lepiej wstąp do klubu fanów Charlesa Mansona.

A ty razem z nim, pogięta zdziro.

A pitol się, Johnny kowboju!

Prawda jest taka, że masz pokręcone wartości rodzinne.

Prawda? Prawda cię przerasta!

Wszystko, co robisz, to kalka. Jesteś pieprzonym kopistą.

Tak się powinieneś nazywać, fiucie. Kopista.

A co sądzisz o tym, ty pogięty amatorze?

- Mam coś dla ciebie, Wielka Stopo. - Oż w mordę...

Zaczynał działać mi na nerwy.

- I co? Teraz kolej na mnie? - Dobrze kombinujesz...

Szkoda, że musisz umrzeć. Byłeś świetny w tym filmie.

Myślałem, że coś nas łączy.

Pragnęłam cię.

A teraz chcę cię rozpieprzyć na kawałki!

Właź do łodzi!

- Udawaj, że wiosłujesz. - To nie będzie realistyczne!

- I to już! - Dobra, wyluzuj...

Zdradzisz mi chociaż swój ulubiony film? Tym razem nie kłam.

Po prostu wiosłuj.

Mój ulubiony to "Martwa cisza".

Z 1989 roku. Grała w nim Nicole Kidman.

Oraz Sam Neill i Billy Zane.

Wspaniały film.

Ze świetnym zakończeniem.

Świetnym, choć przewidywalnym.

Myślałem, że ty...

Tam, skąd pochodzę, piranie jemy na śniadanko.

Chryste Panie Jezusku Mały. Co tu się dzieje?!

Ktoś kręci ciulowy horror.

I miejmy nadzieję, że nie zrobi drugiej części.

To zadziwiające...

Jak bardzo do siebie pasujemy.

To była niezła sztuczka ze ściągnięciem tutaj wszystkich.

Co masz na myśli?

Lepiej mi uwierz, kobieto.

To nie mnie winnaś się obawiać.

Misiek?

Myślisz o tym, co ja?

I akcja!

Tak, tak, to był tylko film :)

Tłumaczenie i opracowanie napisów: DEBNEY, 2008.

Synchronizacja: Burial Hack!.2007.1080p.BluRay.x264.YIFY

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.