Afrikaans
Akan
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Panie i panowie, rozpoczynamy lądowanie w Moskwie.
Proszę wyłączyć wszelkie przenośne urządzenia elektroniczne.
Dziękuję.
Proszę to wyłączyć.
Może wpływać na system nawigacji samolotu.
Naprawdę pani w to wierzy?
Bo rozmawialiśmy
przed lotem,
i szczerze mówiąc nikt w to nie wierzy.
Proszę wybaczyć, wypadł z łóżeczka kiedy był mały.
Jeżeli ten sprzęt byłby taki tragiczny w działaniu,
nie można byłoby go w ogóle na pokład wnosić.
Jeśli się pani zgadza, proszę nie rozplatać rąk.
A nie mówiłem?
Naprawdę zbawi cię ta minuta grania?
Prawie ocaliłem Kryształowe Królestwo.
Co jest?
Doszło do przepięcia.
Po prawej widzą państwo burzę z piorunami
w wyższej stratosferze.
Nie cierpię latania.
Z powodu złych warunków atmosferycznych wszystkie loty zostały odwołane.
Kiedyś ty ubrał się tak ostatni raz?
Nie wiem, na zakończenie szkoły?
Nie przyszedłeś.
Ale i tak się ubrałem!
Daj marker.
Pewnego dnia mogę go zapomnieć.
- To kolejna metafora? - Tak.
To wyjątkowy portal społecznościowy dla podróżników.
System oparty na GPS-ie pozwala młodym ludziom
znaleźć najlepsze bary i kluby we wszystkich miastach na świecie.
Nasze plany rozszerzenia działalności na Moskwę...
Sean?
Nie śpij.
Nasze plany co do Moskwy uwzględniają chlanie, dymanie
i lądowanie w ruskim pierdlu, wystarczy wcisnąć jeden przycisk.
Tylko ja widzę cyrylicę jak klingoński?
Stary, choć przez chwilę bądź poważny.
Znalazłem ten klub Zvezda,
wyskoczymy tam uczcić zwycięstwo.
''Supermodelki poszukują programistów''
Świetny pomysł.
A jak Rosjanie to kupią,
w noc dobijemy do 10 milionów zysku.
56 osób jest zalogowanych w Moskwie.
Amerykanka.
Nie po to leciałem pół globu, żeby Amerykanów oglądać.
Niech idzie do Applebee.
Zvezda? Zvezda.
- Ben? - No?
Zawiodłem cię kiedykolwiek?
No.
Niech Skyler zrobi dobre wejście.
Poczekasz?
Gotowy?
Praca w grupie pozwala na osiągnięcie celów.
Idiotyzm.
Co wy tu robicie?
Nie dostaliście maila?
Nie potrzebujemy was.
Zaraz, kumpel wydał 12 tysiaków żeby to stworzyć.
Plus koszty lotu.
Zaraz, co tu się dzieje? Przecież to mój pomysł.
Jest świetny, dzięki.
Następnym razem wyślijcie NDA.
Pewnie chodzi ci o Nie-Debilną Akceptację.
Wezwij ochronę.
Skyler, czemu to robisz?
Biznes.
To przestępstwo.
Witamy w Moskwie.
Ochrona was odprowadzi.
Pierdolenie!
- Zobacz. - No nie?
Niesamowite.
No tak, ale chyba się zgubiłyśmy.
Nie, wedle mapy zostały nam 2 przecznice.
Czekaj.
- Wszyscy mówią ''Moskwa'' - Moskwa.
- Jak znalazłyśmy to miejsce? - Przez bloga.
- Przystojny? - No...
O ile to nie ten po lewej.
Nat, jego przyjaciel nosi Snuggie z krawatem.
Wiem, że na niego lecisz, nie kłam.
Jak skończę zamknięta w jakiejś piwnicy...
Obiecuję, żadnej piwnicy.
Idziemy?
Powinnyśmy się napić.
Olej to, to nic.
Żadne nic.
W dupie jesteśmy.
Dobra, pozwiemy ich.
Weźmiemy zajebistego prawnika, który zna prawo rosyjskie.
Jakie?
Nie panikuj, coś się wymyśli.
- Jak możesz tak reagować? - Jak?
Cały czas masz na coś nadzieję.
Jestem bardziej przystosowany do przyjmowania porażek.
Nie mogę się na ciebie wkurzyć.
Synu, skumaj towarek.
Pełna paleta.
Nadziałbym ją moim widlakiem.
Serio?
Sukinsyn.
O, jesteście tu.
Imponujące.
Nie możecie być tacy naiwni.
Przyjeżdżacie tutaj,
gdzie każdy umiera z tęsknoty za kasą, a wy pachniecie jak milion dolców.
Przecież to logiczne, że ktoś was podpierdoli.
Możesz mieć siebie za rekina biznesu i spać spokojnie w nocy,
ale po prawdzie to jesteś zwykłym złodziejem.
Musicie zrozumieć, tak robi się interesy.
Niektórzy dają radę,
inni nie.
Ładna koszula.
Dzięki, twoja stara mi zostawiła w moim pokoju.
Żadne społeczeństwo nie istnieje bez alkoholu albo wiary.
Dlatego z picia uczyniłem ceremonię.
Stary, amerykanka.
Serio?
''Zgubiłam się w Moskwie, pomocy''
Olej ją.
Powinniśmy jej pomóc.
Niet!
Lesby.
Opryszczka.
Danke szyn.
Dziękuję.
Świetna robota, dzięki.
Piękniś na szóstej. Mówiłam, ma przystojnego kumpla.
Ty i twoi absolwenci.
''Utknęłam w Moskwie, pomocy''?
Theglobetrot.com.
Obecnie na emeryturze.
Co się stało? Jesteście milionerami czy co?
Raczej miliarderami.
A ty robisz za kumpla króla kitu?
- Jestem Ben. - Król kitu.
Anne. To Natalie.
Dzięki za podpowiedź, naprawdę się sprawdza.
W zasadzie to Sean znajduje te miejsca.
A ty co robisz?
Całą resztę.
Browarka? Piwko?
Czy ktoś zna rosyjski?
Wiem tyle, ile było w Rocky IV.
No i jadę do Nepalu, robić zdjęcia.
Próbuję wcisnąć się do galerii.
Wciśniesz się.
Nat, moja wierna asystentka i najlepsza przyjaciółka.
Miałam inne plany na wakacje, ale się posypało,
więc rzuciłam pracę, zostawiłam notatkę. No i jestem.
Czemu to zrobiłaś?
Przez głupiego faceta.
Możemy o tym nie gadać?
Przepraszam.
Więc czym się zajmujesz?
No właśnie?
Lubi wykorzystywać okazje.
Prawda?
Albo nie ma się czym pochwalić.
Niezły z ciebie kawał drania.
Czas na foty.
Żadnych głupich min.
Co?
Przepraszam, moja wina.
Co tym razem zrobiłeś?
Rosja.
Co się dzieje?
Co to jest?
Zorza polarna?
Nigdy czegoś takiego nie widziałem.
Co do cholery?
Telefon mi padł.
Cała dzielnica nie ma prądu.
- Boże. - Pięknie.
To nie jest normalne.
Cholera jasna.
Nat.
Spójrz.
Sean, widzisz?
Co on robi?
O Boże!
W nogi!
Uciekajcie!
Natalie, ruchy!
Trzymajmy się razem!
Zamknij!
Z drogi.
Szybko!
O Boże.
- Kurwa. - O Boże.
Szybko!
Tędy!
Kurwa mać! Szybko!
Tędy!
Ben, ruchy!
Do środka.
Tędy.
Sean!
- O Boże. - Ja pierdolę.
- Co to było? - Nie wiem.
- Co teraz? - On nie żyje.
Już dobrze.
O cholera.
Nie!
Nie otwieraj!
Czego oni chcą? Wszystkich zabijają!
Rozrywają ludzi na kawałki.
- Widzieliście? - Nie!
Cicho! Kurwa mać.
Co to jest? Skąd się wzięło?
Annie, co się dzieje?
O Boże.
Co do...
Nie.
Tam nie jest bezpiecznie. Widziałem je.
Co to do cholery jest?
Są niewidzialni.
Co się dzieje?
Nie mamy gdzie uciekać, oni są wszędzie.
Cicho, kurwa.
Sobota
Niedziela.
Naprawdę myślisz, że tylko ty się liczysz?
Poniedziałek.
No bez jaj!
Mam dość pierdolenia!
Wtorek.
Proszę.
Smacznego.
Liczysz, że teraz się uda?
Ile czasu minęło, od kiedy ich słyszeliśmy?
27 godzin. Plus / minus godzina.
Nie wiem, czy chcecie tu zostać na wieki...
Jebać to.
Zbieramy się.
Pójdziemy do ambasady USA.
Chodź.
Ostrożnie.
Ben, spójrz.
Wszyscy zginęli.
Masakra.
Powinniśmy pójść do szwedzkiej ambasady, jest bliżej...
Może mają wodę, jedzenie, jakieś zapasy.
Weź tę wodę.
Weź torbę.
Weźcie co się da.
Bierz.
Cholera.
Spójrzcie.
O Boże.
Myślicie, że sobie poszli? Ale tak na dobre?
Został tylko kurz.
Tak będzie w całym mieście?
Na pewno nie tylko my przetrwaliśmy.
Wiesz w ogóle, gdzie idziemy?
Wolałbym mieć prawdziwą mapę, nie tę z menu na wynos.
W magazynie nikt nas nie znajdzie.
Zostań albo znajdź swoją ambasadę, nikt cię nie zatrzymuje.
Jezu.
Chodźmy.
Chodź, Annie.
To duże miasto.
Na pewno ktoś przeżył.
Wolniej.
O matko.
W porządku?
Czekajcie.
- Nic mi nie jest. - Czekaj.
Szybko, musimy iść.
Tempo.
No szybciej!
Pospiesz się.
Tędy.
Na dół.
To dobra droga?
Cicho.
Poczekajcie.
Słyszeliście? Tędy.
Co tam jest?
Czekajcie.
Odejdź.
Przyprowadzicie ze sobą duchy.
Odejdźcie.
Novinskiy Street?
Całe miasto umarło.
Zabiją was!
Co?
Tędy.
- Ben, chodźmy. - Dziękuję.
Uważajcie na światła.
- Co powiedziała? - Wszyscy zginiemy.
O Boże.
Nawet nie wiemy czym są.
Już dobrze.
Ben, tędy, prawda?
Zgubiliśmy się?
- Kurwa mać, zgubiliśmy się! - Nie.
Wiesz dokąd idziesz?
Zgubiliśmy się?
Nie, cyba za mostem...
Ja pierdolę.
Nie można im ufać, nic o nich nie wiemy.
Nie mamy innego wyjścia.
Tam jest inny most.
Ważne jest, żebyśmy trzymały się razem, ok?
Ma rację.
Chodźcie.
To tędy.
Stójcie.
W radiowozie powinna być lepsza mapa.
Poczekajcie.
Co?
Szybko.
Widzieliście to?
Daj mi to, za bardzo się grzebiesz.
Nie wiemy, czy one widzą albo słyszą.
Wiemy, że zabijają.
- Flary. - No i proszę.
Wszystko po rosyjsku.
A na co liczyłeś?
Policzymy dzielnice od granicy miasta.
Nie, na ziemię.
Do środka!
Szybko!
Gdzie to coś poszło?
Widzisz coś?
Kurwa!
- Co ty robisz? - Coś.
Poszło sobie?
Chyba tak.
O cholera.
To było zdecydowanie za blisko.
Sean!
Czekaliście.
Taki był plan, prawda? Trzymać się razem?
Dzięki.
Widzieliście tego psa?
Zabiło psa.
Czekajcie!
To wiatr, nie panikuj.
Ja? Ja tu panikuję?
Też nie tak sobie zaplanowałem ten tydzień, dobra?
Próbuję nie zwariować!
Chodźmy tędy.
Kurwa.
O Boże.
Skyler, chodź.
Im szybciej dojdziemy do ambasady, tym szybciej będziemy w domu.
Domu?
Myślisz, że tam coś ocalało?
Wszyscy nie żyją.
- Tego nie wiesz. - To oczywiste.
Przyjaciele, rodziny.
Tak nie może być wszędzie,
jest nas pięcioro, jesteśmy w Moskwie i żyjemy.
Dobra? Wątpię, żebyśmy byli największymi fuksiarzami na Ziemi.
Co daje nam miliony ocalałych w każdym mieście na świecie.
To już nie ma znaczenia, nie rozumiesz?
Wychylimy się i będzie po nas.
Nawet nie możemy ich zobaczyć.
Dorwało się do samochodu.
Włączają urządzenia elektryczne.
Lampy, światła...
Racja.
W nocy jest bezpieczniej.
Powinniśmy wyjść, jak zrobi się ciemno.
- Urządzenia ostrzegawcze. - Dobry pomysł.
Nie jesteś taki tępy.
Wygląda na to, że do ambasady mamy niecałą milę.
Tym razem się nie pomylisz?
Będziesz mniejszym dupkiem?
Chcę tylko, byśmy podejmowali dobre decyzje.
Tak nazywasz to, co stało się w klubie?
- Dobrą decyzją? - Annie, nie...
Chyba wszyscy w głębi duszy
chcemy być odważni.
Ale prawda jest taka, że sami siebie nie znamy,
póki coś się nie stanie.
A potem po prostu reagujemy.
A ja...
Wciąż widzę te sceny.
Potrzebujemy lepszych ubrań.
Zajmę się tym.
Jak powinniśmy się ubrać na koniec świata?
W marynarkę, bez krawata?
Pójdę z tobą.
Przepraszam, muszę to zabrać.
Sean!
Czekaj, nie.
- Oszalałeś? - Nie ruszaj się.
Już dobrze, chodź.
Są w środku.
- Byliśmy tak blisko, czemu nas nie zauważył? - Szkło.
- Nie zauważył? - Nie.
Na pewno wyczuwają nasze pole bio-magnetyczno jakieś tam.
To prawie ma sens.
Jak do tego doszedłeś?
Nie wiem, może z tv.
Stawiam całą kasę, że widzą nasze pole elektryczne.
A szkło je zamaskowało.
Robiło za izolator.
Postawisz za to życie?
Właśnie to zrobiłem.
Chodźcie.
Tędy.
O cholera.
Czego się spodziewaliście?
Co teraz?
Dokąd pójdziemy?
Chodźcie.
Co...
Co chcesz z tym zrobić?
Nie wiem, ale uczucie jest niesamowite.
Wiesz jak tego używać?
Tak.
- Przestań! - Skyler!
Przestań!
Dobra, dość już widziałem, chodźmy stąd.
I gdzie mamy pójść?
Na górę.
Cholera, Sean!
Nie wiemy, co tam jest.
Ani gdzie idziemy.
Musimy mieć lepszy widok.
Musimy wiedzieć, co się dzieje i gdzie mamy się udać.
Chcecie się zabić?
Powinniśmy trzymać się razem.
Chodźcie.
- Nat, ja... - Chodźcie.
Zostanę tutaj.
Halo?
Budapeszt, 1230. Antwerpia, 621.
- To godziny? - Być może.
Spójrzcie na to.
''Ich impuls elektromagnetyczny zniszczył nasz sprzęt,
nie mamy rakiet ani samolotów''.
To nie stało się tylko w Moskwie.
''Komunikacja działała przez minuty.
''Nowy Jork, Londyn, Paryż, Tokio,
wszędzie zauważono najeźdźców o wrogich zamiarach''.
Skyler miał rację.
Nie mamy już domów.
- Przecież wiemy. - O Boże.
''Sprzęt będący pod ziemią przetrwał pierwszy atak.
Ocaliliśmy co się dało,
mając nadzieję na połączenie z Antwerpią.
To nie są godziny.
To liczba ocalałych.
''Znależliśmy wiadomość od ocalałych z Moskwy,
częstotliwość 4709...''
Jak brzmiała?
To tyle.
Patrzcie.
O Boże.
Ponoć widzą elektryczność, wyłącz.
- Nie są włączone. - Czekaj.
Co on mówi?
- Wyłącz to, dobrze? - To zapętlona wiadomość.
Wyłącz to!
Jak to działa?
Cholera jasna, oni mogą to wyczuć, wyłącz!
Sean!
- Jezu. - Już dobrze.
Chodźcie, znajdźmy jakiś punkt widokowy.
Ben? Zobacz.
O cholera.
Jesteśmy otoczeni.
Tkwimy w martwym punkcie.
Co one robią?
Chyba czegoś szukają.
Niszczą wszystko, co ma w sobie gram elektryczności.
Muszą mieć jakieś zasady, jakiś cel.
Mają jakiś plan.
A co my mamy?
Ocalałych jest więcej.
Wiemy, że tam są, musimy ich znaleźć.
Kto to?
Skyler.
Co on robi?
Musimy go powstrzymać.
Czemu?
Zna rosyjski.
Może przetłumaczyć wiadomość.
Uważajcie na siebie.
Niedługo wrócimy.
O nie.
Nie.
Nie!
Sean!
Nie.
Musimy ich ostrzec.
Już!
Skyler!
Skyler!
Wracaj!
Czekaj, chyba coś widziałem.
Kurwa, Skyler!
O kurwa!
Ben!
O kurwa.
- Uważaj. - Jest w pułapce.
Zabieraj się stąd!
Biegnij!
Sean, chodź.
No chodź.
Nie!
Gdzie Skyler?
Nie żyje.
Dobry Boże.
O mój...
Nie dam rady.
- Dasz. - Nie dam.
- Musisz! - Jedyne co zyskujemy, to odrobina czasu.
Spójrzcie.
Pewnie to zobaczył Skyler.
Ktoś tam jest.
To nie tak daleko.
Niedługo wyjdzie słońce, zapomnij.
Damy radę.
Sean, co z tobą?
To co stało się Skylerowi, może trafić na każdego z nas.
Posłuchaj! Ten ktoś walczy o życie!
Kimkolwiek jest,
może zrozumie tę wiadomość.
Chodźmy.
Nie poddam się.
A jeżeli ja nie, to ty też.
Na co my czekamy?
Prawie dotarliśmy, prawda?
Szybko, słońce wschodzi.
Tędy.
Kim wy jesteście?
Pogięło was, chcecie zginąć?
Zobaczyliśmy światło.
Nauczcie się pukać.
Są tu twoi rodzice?
Przykro mi.
W porządku.
Jestem twarda.
Chodźcie tędy.
Znalazłaś?
Tak.
W sam raz.
Sergei?
Szybko, musimy zamknąć klatkę!
Czujcie się jak w domu.
Jesteście młodzi,
a młodzi podejmują pochopne decyzje.
Dlatego wy i Vika wciąż żyjecie.
Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiemy rosyjski.
Sean.
Włączyłem światło, by dać znać ocalałym.
Najpierw ona, teraz wy.
Jestem Vika.
To DJ Lance Rock.
Co to za gość?
Pan Sergei.
Chyba jest elektrykiem.
A może hydraulikiem.
Dobra, a co to jest?
Nazywa to klatką Faradaya.
Stalowe pręty uziemiają ładunki elektryczne.
Klatka działa.
Trzyma ich na dystans?
Nie wyczują nas, jeśli jesteśmy w środku.
To jak klatka na rekiny.
Pan Sergei uważa, że składają się z energii fal.
Składają się z energii fal.
Dlatego ich nie widzimy.
Mówi, że upiekły Moskwę.
Wszystko wypaliły.
Wiadomość!
Vika, musisz tego posłuchać.
To jakiś komunikat.
''Kapitan Nikolai Ivanov
''z K-1-5-2 Nerpa...''
O Boże.
Rosyjska marynarka.
To z łodzi atomowej
na rzece Moskwie.
Ruszają jutro o 6:00.
Podwodna klatka Faradaya.
Idealne rozwiązanie.
Czyli możemy się stąd wydostać?
Musimy dostać się na tę łódź.
Jest ich więcej.
Jedna z USA, z Nowej Szkocji,
i jedna z Wielkiej Brytanii.
Musimy ruszyć po zmroku.
Będziemy mieć 5-6 godzin. Wystarczy?
Są w północnej części rzeki.
Tam jest głębiej.
Damy radę przedostać się przez miasto?
Jasne.
Pomożecie mi zebrać zapasy?
Jasne, młoda.
Nie jestem dzieckiem.
Kumam.
Chodźcie.
Nie panikuj.
- Robiłaś to setki razy, prawda? - No.
Tylko zamknij klatkę.
Upewnij się, że będzie zamknięta.
Szybko!
Co to?
Ręczna robota.
Emiter mikrofal.
Tu jest źródło energii,
a stąd wychodzi wiązka.
Strzela mikrofalami.
Skupioną i skompresowaną wiązką fal.
Obliczyłem.
Odpowiednie natężenie fal może przerwać ich osłonę.
I co to da?
Dostaną po dupie!
Znaczy, zginą?
Zwolnią, będą ranne, może zginą.
Pomyśl, to skupisko energii,
jakbyśmy mogli połączyć ich ładunki,
może udałoby się doprowadzić do reakcji łańcuchowej.
Sprzątnąć kilka naraz.
Czy to działa?
Ogień zwalcza się ogniem.
Dokładnie.
Napijcie się.
Pierwszy zabójca kosmitów na świecie.
Facet śpiewa do kota.
Ale patrz, jaki to kot. Jak myślisz?
Wątpię, by cała ludzkość ocalała dzięki wynalazkowi wykonanemu w domu.
A jeśli działa?
- A jeśli wylecimy w powietrze? - A może działa?
Vika.
Vika, mieszkanie jest wyżej.
Nie dasz rady. Wiem, gdzie możemy się schować.
Ja biegnę do klatki.
Nie, Annie!
Zacięło się.
Nie mogę przesunąć stołu!
Paszoł na chuj!
Udało się!
Strzelaj!
Jeszcze raz!
Sergei!
Przez wyjście ewakuacyjne!
- Szybko. - Nie!
Annie, chodź!
Nie dam rady!
Złap mnie za rękę!
Annie.
Pan Sergei?
Gdzie Anne?
Chodź.
Nie zatrzymuj się.
Schowajcie się za nami!
Co to ma być?
Co do...
Biegnijcie!
Ognia!
Sasza, dajesz!
Borys, szykuj się!
Ognia!
I co, suko, nie podoba się?
Witaj w Rosji, skurwysynu.
Dzięki.
Amerykanie.
Obcy źli dla ojczyzny,
ale dobrzy dla biznesu.
Czym strzela?
Mikrofalami.
Działa jak wielki paralizator na obcych.
Co to?
Kiedy świecą, ich moc słabnie.
Słabnie ich niewidzialna osłona.
Wtedy atakujemy.
Zostaw to, chodźmy.
Mamy kilka kawałków, ale możemy ich jedynie zranić.
No tak, ale ich pancerz pęka.
Chodźmy.
Przykro mi z powodu Anne.
Skąd jesteście?
- Seattle. - Ach, Nirvana.
No.
Możecie tu zostać tak długo, jak wam pasuje.
Mogę was trenować.
Dzięki, ale musimy iść.
Gdzie?
Na rzece stacjonuje łódź podwodna, odpływa rano.
Dołącza do reszty, do tej z USA.
Łódź podwodna.
- No. - I wy w to wierzycie?
Jak masz na imię, synu?
Sean.
Nie dacie rady.
Czemu? Doszliśmy aż tutaj.
Nie.
Doszliście do Academy Plaza.
A my tutaj.
To my pójdziemy dalej.
Dobra.
Chcecie iść tu?
Ale tereny tutaj, tutaj, tu i jeszcze tu są zajęte przez obcych.
Terytorium wroga. Nie przejdziecie.
Chcecie iść okrężną drogą?
To zajmie pięć tygodni.
O ile szczęście was nie opuści.
Zostaniecie tu, to zginiecie albo i nie.
To nasz dom.
Kiedy wróg jest tak silny możemy atakować i uciekać,
wypatrując słabości.
Wracamy do obozu, ale nie uciekamy.
Więc, tak.
Zginiemy jutro, ale nie dzisiaj,
choć jednego z nich sprzątniemy.
Przykro mi, nie możemy wam pomóc.
Wiem, że waszym zdaniem nie mamy szans,
ale musimy spróbować.
To nie nasz dom.
Ma rację, musimy spróbować.
Wiesz co? Masz rację.
Gdyby nie wy, nie byłoby nas tutaj.
Ale po co ratować ludzi, skoro nie mogą wrócić do domu?
Wy chcecie tu zostać
i zginąć w inny sposób?
Powiem wam, co my zrobimy.
Wsiądziemy na tę łódź,
razem z innymi ocalałymi,
i będziemy walczyć.
Więc może zabierzecie się z nami
i załatwicie sobie prawdziwą broń?
Zamiast tu siedzieć.
Idę z wami.
To dzieciaki...
Pójdziemy metrem.
To najlepsze wyjście.
Dowodzisz, póki nie wrócimy.
Niezła robota.
To zasługa Natalie.
Słyszycie?
Sasza.
Dalej.
Na pewno?
Szybko, na tory!
O mój...
Nie podnosić się!
Co to?
Dobry Boże.
Ben, co ty robisz?
Uważaj.
Vika, chodź.
Boże, Ben!
- Nie! - Kurwa!
Nie!
Nie!
Sean.
Musimy iść.
Chodź.
W którą stronę?
Na łódź.
Rzeka płynie na północ.
Dopłyniemy do łodzi.
Wejdźcie pod pokład.
Już dobrze.
To nie twoja wina.
Nasze matki
razem były w komitecie rodzicielskim.
Był w lepszej klasie.
Matka zmuszała go, żeby się ze mną bawił.
Wciąż o tym pamiętam.
Chyba powinniśmy się pożegnać.
Co?
Z Benem nie miałem okazji.
Do zobaczenia.
Podaj rękę.
Co się dzieje?
O Boże.
Dlatego przybyli. Stoimy im na drodze.
Czego chcą?
Mamy sporo minerałów.
Miedzi, niklu.
Metali przewodzących prąd.
Pewnie tym się karmią.
Tu jest!
To łódź!
Damy radę!
To nasze wyjście!
Co się dzieje?
Kurwa.
Natalie?
Natalie!
Sean, płyń!
Natalie!
Już!
Podaj rękę.
Szybko.
Jest jeszcze ktoś.
Ma na imię Natalie. Musiała popłynąć w górę rzeki.
Widziałem, co stało się z waszą łodzią.
Nie chcę i tej stracić. Nie możemy czekać dłużej.
Nie zostawię jej.
Mam rozkaz, by nie odpływać bez ocalałych.
- Ale musimy płynąć. - Kto wydał ten rozkaz?
Kapitan Nikolai Ivanov.
- Gdzie on jest? Porozmawiam z nim. - Nie żyje.
Flary!
To ona, to Natalie.
Nie proszę, żebyście tam szli, dobrze?
Tylko poczekajcie.
Ten teren aż się od nich roi!
Przykro mi, ale ma niewielkie szanse na przetrwanie.
Umie się ukryć, uwierz mi.
Jak tam wrócisz, szansa że...
Wie o tym.
Wszyscy straciliśmy przyjaciół.
Ona żyje.
A teraz liczy się każda para rąk.
Nie możemy jej zostawić.
Gdyby to był ktoś od ciebie, zrobiłbyś to samo.
Dobrze, schowajmy się i ustalmy plan działania.
Nowa broń jest prawie gotowa.
Dodatkowa broń daje nam szansę.
Człowiek, który ją stworzył
myślał, że możemy zniszczyć ich osłonę.
Ale żeby ich ''rozpier...'',
potrzebujemy więcej mocy.
Lepsze zasilanie da mocniejszą wiązkę.
To da wam 4,5 strzałów.
Musicie dbać o baterie, żeby się nie rozładowały.
Przynieś ołowiane koce.
Szybko.
Broń falowa zniszczy ich osłonę.
A wtedy je zabijemy.
Porządnymi, rosyjskimi kulami.
Dotrzemy tam, skąd wystrzelono flary,
zgarniemy dziewczynę i wrócimy.
Pójdę za Saszę!
Borys ze mną. Jurij z Seanem.
Ten z falową idzie pierwszy.
Flary wystrzelono stamtąd.
Nie ma się za czym skryć.
Natalie!
Nie działa.
Chodźmy.
Na szóstej, rozdzielić się!
Szybko!
Strzelaj!
Zabijcie go!
Ta broń działa!
Sean.
Sean!
Natalie.
Na ósmej.
Jest ich zbyt wiele.
Nie damy rady.
Za mną.
To woda.
Połączy ich ładunki i wywoła reakcję łańcuchową.
Jesteś pewien?
Poczekaj, aż będą nad wodą, i strzelaj.
Schować się!
Pójdę po Natalie.
Przygotować się.
Zatrzymały się przed wodą.
Ten plan nie działa.
Bus 19!
Uważaj, oni tam są.
To Vika! Vika, co ty robisz?
Skąd ona się wzięła?
Działa. Są nad wodą.
Możemy ich pokonać!
Natalie!
Sean!
Wróciłeś po mnie.
Oczywiście.
Sean!
Prowadź!
Nie zatrzymam go!
Trzymaj się!
- Strzelaj! - Nie działa.
Sean!
Bateria siadła.
Sean!
Chodźmy.
Udało się, załatwiliśmy ich.
Zabierajmy się stąd.
Chodźcie.
Na pewno nie chcecie iść?
Mamy atomową łódź podwodną.
Dzisiaj nauczyliśmy się, jak z nimi walczyć.
Idź i nauczaj innych tego co wiemy.
To ostatni dzień niszczenia ludzkości,
i pierwszy dzień wojny.
Nie zmienisz zdania?
Dalej nie idę.
Moskwa mnie potrzebuje.
- Proszę. - Udało się?
Tak, wymieniłem uszkodzone części.
Będzie działać na terenie łodzi.
Żyję, jestem z innymi ocalałymi w łodzi na Penn Station.
Modlę się o twój powrót. Mama.
Siedząc w Londynie, odebrałem sygnały z całego świata.
Europy, Azji, Stanów.
Ludzie walczą z najeźdźcą.
Nawet nawiązałem kontakt z grupą z Paryża.
Obalili jedną z ich wież.
Zniszczyli wierzę.
Słyszałem różne historie.
Mam je nagrane.
Toronto, Lima, Peru, Berlin i Szanghaj...
Tak to się zaczyna.
Tłumaczenie: GHunter aka BiDA
AviSubRip, poprawki, synchro: Wajs
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.