All language subtitles for Somebody Somewhere.S02E07

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

PROSZĘ PODZIELIĆ SIĘ WSPOMNIENIEM O DARLENE EDWARDS

Tak.

Cześć.

Cześć.

Spójrzcie, jaki tłum celebruje piękne życie.

Darlene mawiała, że nie ma życia bez muzyki.

Wielu z nas odczuwa wdzięczność za tę lekcję.

Podobnie jak wielu innych uczniów, znam tę pieśń dzięki niej.

Dlatego zapraszam wszystkich chętnych

do wstania

i wykonania "An die Musik" Franza Schuberta.

-To było piękne. -Tak.

Joel, przepraszam.

Ja też. Brakuje mi ciebie.

Wiem.

Zastanawiasz się, kto przyjdzie na twój pogrzeb?

Może mój tata? W końcu bym go poznał.

Oczywiście zza grobu.

Ale by był.

-Tak. -Musimy to uporządkować.

Jak ci idzie z piosenką?

-Jeszcze z nią walczę. -Tak.

A ty i twoje przemówienie?

Spisałem mnóstwo pomysłów. Brakuje mik tylko początku,

końca i środka.

-Cześć. -Hej.

Jeśli chcesz, możemy się spotkać

i pomóc sobie nawzajem.

Bardzo chętnie.

Świetnie. Ty też jesteś zaproszony.

Dziękuję, ale prace do oceny.

Mogłabyś kiedyś przyjść na obiad.

Piekę świetnego kurczaka.

No cóż.

Kto by pogardził kurczakiem?

Cześć.

-Proszę. -Dzięki.

Przyniosłem przekąski.

No cóż.

Ja też coś mam.

-Uczę się od najlepszych. -Mówisz o mnie?

Tak.

Napijesz się czegoś? Ćwiczyłam mini-tini.

Najpierw popracujmy.

Mądrze.

Zastanawiałem się,

czy nie zmienić tonacji na A dur.

Twój głos brzmi w niej doskonale.

Joel.

Bardzo cię przepraszam.

-Nie musisz. Wszystko gra. -Nie.

Po prostu muszę ci coś powiedzieć.

Zrobiłam to...

Sama nie wiem. Wprowadzam mnóstwo reguł

i nieuzasadnionych oczekiwań,

bo dzięki nim czuję się bezpieczna.

Ale nie jestem.

Nie chcę tak dłużej robić.

I...

To twoja wina.

Sam.

Kocham cię.

Nie rób takiej miny, tylko słuchaj.

Kocham cię.

Dziękuję.

Brad wydaje się...

Bardzo miły.

I cieszę się twoim szczęściem.

Naprawdę.

Dzięki.

Ogoliłaś nogi?

Chcę wyruchać sąsiada.

Tego dilera?

Tak.

Pewnie jest świetny w łóżku.

Oby. Zobaczymy.

Wszystko po kolei.

Najpierw otworzę przed tobą serce, a potem rozłożę nogi przed nim.

To logiczna kolej rzeczy, ale zobaczymy, jak będzie.

Ale nie wiem. Nie obiecuję.

Najpierw pieprzony ślub

i pieprzona Ave Maria.

-Dzień dobry. -Cześć.

Wstałaś o pierwszym brzasku?

Tak, jestem tu od szóstej.

Mam co robić.

Co to będzie?

Wygląda jak tęcza z Kansas.

To łuk miłości.

Okazja wydaje się odpowiednia.

-Jest śliczny. -Tak sądzisz?

Wspaniały.

Mam twój strój.

Przebierzesz się tutaj?

Nie, wpadnę do domu.

Dobrze.

I tam się wyszykuję.

Ten tam. Idź za mną.

Przy okazji, pogodziłam się z Joelem.

-Tak? -Tak.

Łał!

Co "łał"?

Nie zawsze

dajesz drugą szansę komuś, kto cię wkurzył.

-Jemu dałam, w porządku? -Tak.

On i jego facet

zawiozą mnie na ślub.

Rozumiem.

I to ci odpowiada?

Tak.

Świetnie. Wiem, że nie lubisz się wywnętrzniać.

-Już dojrzewam. -Ja również.

A co z Holly?

Nadal jesteś na nią zła?

Joelowi i mnie wybaczyłaś.

Chciała ci powiedzieć, gdy poczuje się lepiej.

-Ale... -Się nie poczuła.

Tak.

Jest git.

-Teraz krzesła? -Tak.

-Po pięć na stolik. -Świetnie.

Wystroiłaś się.

Tak. Idę na ślub.

-Będzie open bar. -Uwielbiam open bary.

Wzięłabym cię ze sobą, ale byłby problem.

Racja.

-Miłej zabawy. -Dzięki.

Powysyłam selfiki kuratorowi.

-Cześć. -Cześć, Sam.

Świetnie wyglądasz.

Dziękuję.

Masz dłuższe nogi. Usiądę z tyłu.

-Na pewno? -Tak.

Co?

Widzieliśmy wszystko.

Będę ci kibicował.

Jedźmy, bo uzna, że go obgaduję.

I słusznie.

Jest słodki.

Grzmociłbyś?

-Grzmociłbym. -Boże.

Jedźmy na ten ślub.

-Cześć. -Hej.

-Jak się macie? -Dobrze. Znasz Brada?

-Nie! -Cześć.

-Miło mi. -Nawzajem, Tricia.

-Cześć. -Cześć.

-Świetny klimat. -Serio!

-Dzięki. -Chcesz się rozejrzeć?

-Tak. -Śmiało.

Tylko niczego nie dotykajcie.

Dobrze.

Tak to się nosi?

-Tak. -Dobrze.

-Jest w porządku? Dzięki. -Tak.

To katering. Późno w chuj.

-Zaraz wrócę. -Pomóc ci?

Ogarniam.

Dzień dobry.

Szponder i kurczak?

Proszę postawić tam,

po prawej, na końcu.

W prawo.

To moja partnerka. Jen.

Jak miło.

Znasz Irmę?

Cześć, Irmo. Mówiła o tobie.

Kurczak, szponder, biszkopty, chleb kukurydziany, fasola!

Sprawdzę, czy nic tu nie zostało.

Fred?

-Cześć. -Hej. Wszystko gra?

-Tak. -Tak, w porządku.

-To dobrze. -A u ciebie?

Tak.

Na pewno?

Tak.

-Możesz się jeszcze wycofać. -Nie.

Podpisała intercyzę?

Nie, to ja musiałem podpisać.

Nie chcę cię poganiać,

ale już czas. Pójdziemy?

-Tak. -Nie ma się czego bać.

-Zróbmy to. -Teraz?

-Tak. Teraz. -No, kurwa, raczej.

-Chodź. -Ale się wystroiłeś.

-Jak tu pięknie. -Przecudnie.

Pokaż ludziom ten piękny gajer.

Najlepiej od tyłu.

-Chodź. -Wszyscy go już widzieli.

Racja.

-Właśnie tam. -Wszyscy twoi znajomi.

-Dobrze. Stań tutaj. -Wezmę nuty

-i jedziemy. -Dobrze.

Boże. Ona już tu jest?

Jak wyglądam?

-Szykownie. -Świetnie.

Dobrze.

Spóźnia się, tak?

Za tobą.

Mój Boże.

O mój Boże.

Jest piękna.

Kiedy Fred poprosił mnie o przemowę,

byłem przerażony.

Otaczają nas piękne pola.

Rok temu porastała je kukurydza.

W tym roku soja.

Fred wyjaśnił mi, że ten płodozmian

czyni ziemię żyzną i płodną,

dzięki czemu co roku rodzi nowe życie.

Z rozmów z Fredem i Susan wiem,

jak cieszy ich wizja wspólnej podróży.

Bywa, że zmianie towarzyszy lęk

i niepewność.

Ale tak, jak w przypadku plonów,

pozwala ona na cudowny wzrost.

Dlatego, Fredzie i Susan, w tym wyjątkowym miejscu

kiełkowania nasion i ciężkiej pracy,

które poznało radość i smutek, grzmot burzy i muzykę,

ślubujemy wspierać was

w dalszej drodze

każdym naszym czynem.

Ale moim zadaniem jest zrobić to także słowami.

Jesteście kochani.

Kochamy was.

I waszą miłość.

Przejdźmy do sedna ceremonii.

Wydarzenie główne.

Fredzie i Susan...

Dodam to sobie do bransoletki z Watykanu.

-Z wisiorkiem? -Tak, z Watykanu.

Jak leci?

Witajcie.

Dobrze się bawicie?

Zanim zaczniemy,

powitajmy nowożeńców,

Freda i Susan.

-Gratulujemy. -Kochanie!

-Chodź do mnie. -Jeszcze jeden.

Dziękuję.

Dziękujemy.

Jesteśmy wzruszeni.

Dziękujemy. Jesteście kochani.

Chcieliśmy podziękować Tricii Murphy

za przepiękny wystrój.

Tricia!

I tobie, tato.

Doceniam, że przyszedłeś.

A teraz oddaję głos mojemu mężowi.

Czyli mnie.

Po raz pierwszy tak mnie nazwała. Stało się!

To moja żona.

Chciałem powiedzieć kilka słów o naszym nieobecnym gospodarzu.

Jakiś rok temu Sam poprosiła mnie o pomoc na farmie.

Gdy tylko się tu zjawiłem, poczułem ogromną więź

z Edem.

Podzielał moją miłość do ziemi.

Nie musiał mnie akceptować

ani być miłym.

Po prostu mnie przyjął.

To rzadkie podejście.

Gdyby mój przyjaciel Ed tu był, zostałby moim drużbą.

Wznieśmy kieliszki wysoko

i wypijmy zdrowie Eda.

Za Eda.

Za Eda.

Dziękuję.

W porządku, kto chce się zabawić?

Ktoś tu próbuje zaliczyć.

Uwielbiam, kiedy tak śpiewasz.

Zapomniałam, co wtedy czuję.

Dziękuję.

Pozamiatałaś.

-Wiesz co? Ty też. -Przestań.

Poważnie. Nie spodziewałam się czegoś takiego.

Miałam milion pomysłów.

Chciałam dać na stołach kwiaty w słoikach.

A na torcie pana młodego w garniturze.

W trzyczęściowym garniturze. Był uroczy.

Wiesz, co by się przydało?

Małpie tyłki do talerzy.

Wiedziałam, że ty go wzięłaś.

Wisi w toalecie.

Żebym nie zapomniała umyć.

Miało być prosto i subtelnie.

Myślę, że wyszło świetnie.

Bez dwóch zdań.

Widziałam, że wzruszyłaś się w trakcie ceremonii.

Śledzisz mnie?

Może.

Nic nie poradzę.

Kiedy ujrzałam Freda i Susan...

Miłość jest taka piękna.

To szaleństwo powtarza się

od tysięcy lat.

Czy ja wiem. Wczoraj w nią nie wierzyłaś.

Nie z Rickiem, ale w miłość wierzę.

Doprawdy?

Wszystkiego najlepszego.

Halo?

Halo.

Nazywam się Sam Miller. Przyjaźnię się z Fredem.

Gratuluję, Fred i Susan.

Dzięki za open bar. Został doceniony.

Fred poprosił o piosenkę, która go uszczęśliwi.

Tak też zrobimy.

Nie ćwiczyliśmy jej, ale chuj.

Nikt nam głowy nie urwie.

Dawaj.

Niektórzy z was mogą ją kojarzyć.

Mamy tu superfana.

Razem.

Chodź, Tricia.

Wskakuj.

Dziękuję wszystkim.

Tak.

Chcę mieć psa.

Uwielbiam psy.

Zaraz wrócę.

Cześć. Jak się czujesz?

Dobrze.

Świętuję swój triumf.

I słusznie.

Przyłączysz się do nas?

Nie, idź. To moja chwila dla siebie.

Wszystko będzie dobrze.

Wiesz...

Chwila dla mnie.

Miłej chwili dla siebie.

-Boże, jestem wykończony. -Świetnie się bawiłem.

Transport pod drzwi.

Dziękuję.

Miłej nocy.

Napiszcie, jak dojedziecie.

Dobrze.

Ty napisz, jak dojedziesz.

Jasne.

Mamy się zmywać.

Naprawdę poszedłeś spać?

Drew?

Napijmy się piwa.

Chodź na piwo.

No, kurwa, chodź, mówię.

Mówię, że...

No weź. Wstawaj!

Cholera!

Dziewczyno, ale masz łapę.

Muszę wziąć but.

Mój but.

Napisy: Dariusz Makulski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.