All language subtitles for Somebody Somewhere.S02E06

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian Download
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

JIMMY CHYBA MA SIĘ KU TOBIE! WŁOŻYŁEŚ COŚ ATRAKCYJNEGO?

WŁAŚNIE ZROBIŁEM 30 KOŁA.

Boże.

Kurwa!

-Tak. -Hej.

-Jesteś w pracy? -Poszłam na zwolnienie.

-Jesteś chora? -Nie.

To dobrze, bo bardzo cię potrzebuję.

I to bardzo.

-Jestem przytłoczona... -Tricia, nie teraz.

Jestem zajęta.

Proszę, Sam.

Mówię poważnie.

Jezu! O kurwa!

Przykro mi, ale nie masz pojęcia...

Nie chodzi o ciebie.

WYGRAJ!

Niedługo przyjadę.

Dzięki. Fajnie. Pa.

Oto ona!

Jezu. Na śmierć mnie wystraszyłeś.

Jest jakaś okazja?

Tak się tylko melduję.

Lou mówi, że tylko ty

nie odebrałaś jeszcze stroju.

Oż kurwa. Wiesz co?

Zrobię to dzisiaj.

Przyjechałeś tylko po to, by mi przypomnieć?

Nie. Musiałem zatankować.

Widzimy się dziś wieczorem?

Nie odpisujesz. Wysłałem ci z piętnaście SMS-ów.

Nie wiem, Fred.

Psułabym nastrój.

Nie chcesz mnie tam.

Przecież wiesz, że chcę!

Po prostu...

Nie odzywam się do Joela.

-Nie chcę, żeby był kwas. -Dobrze. Rozumiem.

Ale ze mną rozmawiasz?

-Tak. -Sam, patrz,

co cię ominie.

Czyż nie jest piękny? Postarałem się.

Odpicowany na maksa i wspaniały.

Zobacz, co jest w środku.

-No chodź. -Dobra, zajrzyjmy.

Purpurowy raj.

Patrz.

Mamy kulki serowe.

I ochraniacza na puszki. Zobacz tam.

ŁYKNIJ! FRED SIĘ ŻENI!

-Spójrz na to. -Tak.

-Świetne. -I zobacz.

Zamówiłem też to.

WYBACZCIE, DAMY, ŻENIĘ SIĘ

Obronisz mnie przed zawiedzionymi paniami.

To dla mnie zaszczyt.

Daj spokój, Sammy. Bez ciebie nie będzie imprezy.

Wiesz co? Dziś bawcie się beze mnie,

a jutro

zabiorę cię na lodowy szwedzki stół.

Nasycisz się i opowiesz, co mnie ominęło.

Nie chcę cię u szczęśliwiać na siłę.

Lubisz lody?

Nie lubię,

-tylko uwielbiam! -Widzisz?

Ale pójdziemy do Call Hall,

bo tam robią lody prosto z wymienia.

-Czyli świeże. -To przenośnia, ale rozumiesz.

-Rozumiem. -Są pyszne.

I ubierz się w to.

Co to...

Tak. Otwórz.

JESTEM Z TYM OGIEREM

Ogier to ja. Gdy ją włożysz, będę z twojej lewej.

Zajebiście. Zróbmy to.

-Tak. -Jasne!

KOŚCIELNA UCZTA NALEŚNIKOWA

Są pyszne.

Doskonałe.

Trochę blade.

Możesz je trochę podsmażyć.

-O, tak. Zobacz. -Belinda na mnie nakrzyczy.

Nie panuje nad sobą.

Niepotrzebnie to wysyłałem.

Wszystko w porządku.

Pewnie nie przeczytała.

Przeczytała 45 minut temu.

Dobrze. Co napisałeś?

Ile kroków zrobiłem.

W porządku.

I jak powinna na to odpowiedzieć?

Nie wiem. Tak, jak zwykle.

To wielka zmiana dla was obojga.

Pod wieloma względami.

Tak. A ja wysłałem wiadomość o krokach.

Boże, Brad! Jestem absolutnym półgłówkiem.

Nie.

Nic podobnego.

Spotkacie się wieczorem i porozmawiacie.

Trochę to potrwa, ale wszystko się ułoży.

Brad? P rośba o wielkiego żarłacza i trzy małe świnki.

Już się do tego biorę.

Widziałeś, jak na mnie napadła?

WOODY'S - KRAWIEC

Dzięki Bogu. Myślałam, że nie przyjdziesz.

Przyjechałam rowerem.

-Co to? -Strój na ślub Freda.

Nie, czekaj.

Dlaczego jechałaś rowerem?

Auto się zepsuło?

Nie, tylko nie chciało zapalić.

Sam, ten złom ledwo dycha.

Który to rocznik? Dziewięćdziesiąty ósmy?

Tak.

-To ćwierć wieku! -Dobra.

Daj mi chwilę.

-Po co? -Mocno tu piździ.

"Wredna pizda na 100 procent".

"Spasuj, Cipo".

"Soczysta Pizda". No cóż...

To jest urocze.

"Puk, puk. Kto tam? Cipopotam".

-To dla mnie? -Nie.

Tak po prostu.

"Superpizda", "Pizda Na Resorach".

-Przestań to powtarzać. -"Pizda"?

-Tak. -Co? Nie słyszę.

Mój lekarz pieprzy, że mam infekcję ucha i prze-pizdał penis-cylinę.

Skończyłaś?

Co ja ci powiem?

Dobra.

To co mam zrobić?

Zająć się wysyłką. Zbieraj pudła.

Tu jest taśma. W garażu są jeszcze

trzy torby pianek,

a w pokoju obok etykiety.

Pragnę wina.

-Napijesz się? -Jasne.

-Będzie ubaw. -Tak.

ENERGIA WIELKIEJ CIPY

SUPERCIPA

Więcej pianek.

Pianki.

-A potem podziękowania. -Kartka z podziękowaniem.

-I gotowe. -Dobrze.

W porządku. Zajmij się fakturami i pozamiatane.

Tylko rób to ładnie.

No pewnie.

-Dzięki. -Tak.

Hej.

Rozważam kupno nowego auta.

Może weźmiesz jeepa?

Żeby nie poszedł za bezcen.

Wolę zachować pikapa.

W porządku.

Tylko myślałam...

Tricia...

Wszystko gra?

-Tak. -Jest git.

Teraz etykieta.

Jebana taśma.

No kurwa!

O nie!

Jesteście fanami Jayhawks?

Nie pląsaj tak, tylko wsiadaj!

Najpierw wpadłem po ciebie.

Rany...

Pianki.

EKIPA CIPY

Pianki.

-Boże, uwielbiam je. -Pizda jebana!

-Co? -Boże!

-No co? -Najpierw

wygonili mnie od Campbellów.

-Jak to? -Tak, tak.

Heather mnie wyprosiła przez oszczerstwa Charity.

Charity ją oszukała.

Powiedziałam jej, jak było naprawdę.

Nikt inny nie słyszał,

ale ona już wie, co sie stało.

Powiedziałam jej prawdę.

A później byłam w Ballard's i natknęłam się na Cece Coleman.

Pieprzoną instruktorkę z tymi jej bliźniakami,

która z pełną premedytacją ominęła mnie szerokim łukiem.

Zawsze była głupią pizdą.

To prawda, ale wszyscy popieprzeni znajomi Charity

zostawiają mi

cięte komentarze na Instagramie.

Dobra. Chwila.

Skąd ona wie o Instagramie?

Bo ją oznaczyłam.

-Zrobiłaś to? -Tak, no cóż.

W porządku.

Dlaczego to mnie się tu obrywa?

Dlaczego?

Nie wyrychałam jej męża.

Próbowałaś, ale to nic.

Tak to jest, kiedy nadstawiasz drugi policzek.

Raczej tak.

Zaraz.

Gdzie się podziewa twój luby?

Nie wiem.

Co się stało?

Nic. Wyszedł z niego dupek.

-Dobra. -Tak.

W porządku.

-Tak. -Tak. W porządku.

-Dolecę ci wina. -Dziękuję.

Niech to szlag!

W porządku!

Żenię się!

Komu cycuszki?

Freddie!

Ja nie pogardzę.

Rusz się!

Cycuszki!

Gdzie kierowniczka imprezy?

Proszę o uwagę.

Najpierw zatrzymamy się w centrum, u Finna.

Rozprostujcie nogi i gardła.

Jedziemy na karaoke!

Jedziemy do cholery!

Wszyscy wypad z basenu!

Tak!

Hej, dobrze się czujesz?

Co za epicka impreza.

Nie mogę przeżyć Irmy.

Nieźle, co?

Jak się masz?

Dobrze. Zależy mi, żeby przyjaciele byli szczęśliwi,

a nie są.

Wiem

i przykro mi. Szkoda, że nie ma tu Sam.

Tak.

Mnie też jest przykro,

ale dziś mamy się dobrze bawić.

-Tak! -Ale słuchaj, Joel.

Jednak w dniu wesela musicie być pogodzeni.

O mój Boże. Przyjdziemy na pewno.

Wiem,

ale nie o tym mówię.

Chyba mnie zrozumiałeś?

-Tak. -Tak?

Po prostu...

Tylko nie wiem, co robić,

bo mi nie odpisuje.

Idę z nią jutro na lody do Call Hall,

to się dowiem,

tymczasej siodłaj konia, kolego.

-Tak. Tak! -Dobrze?

Jutro jest nowy dzień, ale dziś imprezujemy.

-Chodź. -Dobra, bawmy się.

Bawmy się, do licha!

Już skończyłaś?

-Tak. Jestem do tego stworzona. -Szybko poszło.

Masz dla mnie coś jeszcze?

To wszystko. Dzięki.

Świetnie.

I jak ten strój?

Jeszcze nie przymierzałam.

To przymierz.

Nie. Jest ładnie zapakowany.

-Później. -Daj spokój.

Muszę się upewnić, że wszystko pójdzie gładko.

Sprawdź ją.

-Tak. -Wygląda świetnie!

Ręka.

-Dobrze. -Weszła?

Doceniam,

że powierzyłaś mi swoich przyjaciół.

To wszystko twoja zasługa.

I jak?

Coś mi tu nie gra.

Niedobrze, co?

Przepraszam, ale widzę

pewne mankamenty...

Nie rozumiem.

Przez pół godziny mierzył mi piersi.

Jak można tak nawalić?

Wyglądam jak wspomagający.

A nawet nie grasz w futbol.

Masz ramiona jak...

do tańca z lat osiemdziesiątych.

Ten z lat 80. Tak.

Boże. W porządku.

-Co z tym zrobimy? -Na szczęście umiem szyć.

Poprawimy to.

Super.

Zrobisz tak, żeby cycki był wyżej?

To ponad moje siły.

W latach dziewięćdziesiątych nie było ich na świecie.

W porządku!

Teraz!

Robimy to!

DELIKATESY ROCK-A-BELLY

Jak się masz, Sammy?

O Boże! Tu jest szaleństwo.

Brakuje nam ciebie.

Irma się rozszalała. Odbija jej.

Nie mogę się doczekać tych lodów.

Kocha cię, oni też.

Cholera. Muszę już iść.

Złaź, Irma!

CALL HALL - NABIAŁ I DRÓB

Opowiadaj, co mnie ominęło.

Irma piła z pępka w Rock-A-Belly.

-A to zdzira. -Larry z Działu Zbóż

wypinał się przez tylną szybę.

O nie!

Wypadł mi dysk,

a Tiffany miała parę wielkich, dmuchanych cyców.

Wielkich jak piłki plażowe z sutkami.

Nie ja je przyniosłem, tylko ona.

To było szaleństwo.

-Tęskniliśmy za tobą, Sam. -Boże. Tak.

Cholera. Świetnie się bawiliście.

Tak. Rozmawiałem z Joelem...

Brakuje mu ciebie.

Tak.

Nie mówmy o tym teraz.

-Dobra. Zapomnijmy o nim. -Dobra.

-Sammy... -Zapominamy o Joelu.

Ja za tobą tęsknię.

Wiele dla mnie znaczysz.

Z rodziną nie jest łatwo.

Nawet z miłą. To wymaga wysiłku.

Musisz wybrać to, co dla ciebie ważne.

A wiesz, co jest ważne dla mnie?

Co?

Kolejna runda lodów.

-Jezu. -Wiem.

W porządku.

Biorę miętowe. A ty?

Jeszcze coś zmieszczę. Może...

coś z masłem? Zaskocz mnie.

W porządku. Stawiam. Poradzę sobie.

Dzięki.

Hej.

Cześć, Joel.

Co to ma być?

Jakaś zasadzka?

-Nie. -Jaja sobie robicie?

Ja też jestem zaskoczony.

On nie wiedział.

Nie wiedziałem.

Nie chcesz ze mną rozmawiać.

Może przy Fredzie to zrobisz?

No to słucham.

O czym chcesz porozmawiać?

Nie wiem, co powiedzieć.

Chciałem z tobą porozmawiać. Tęsknię za tobą.

Wiem, że wiadomość o krokach

-była niemiła. -No coś ty?

Próbuję.

Ja...

-Skłamałem. -Już przestań.

-Popełniłem błąd. -Jestem...

na ciebie wściekła, Joel.

Nie chcę tego, ale nic nie poradzę.

Wybacz, Sam.

Masz chłopaka,

o którym nie wiem, bo boisz się, że tego nie zniosę?

To po prostu mi nie mów.

-Sam... -Masz pojęcie,

jak idiotycznie się czuję?

Przepraszam.

Czemu wszyscy myślą, że sobie nie poradzę?

Poradzę sobie.

Najpierw moja siostra, teraz ty!

-Co się stało twojej siostrze? -Nie.

Nie dowiesz się!

Boże. Może nie czułabym się dobrze. W porządku.

Ale myślałam, że mamy taką relację,

że jeśli jest coś ważnego dla ciebie,

zechcesz mi powiedzieć. Podzielić się tym ze mną.

Ale ty nie chciałeś, prawda?

-Mamy taką relację! -Nie. Ty masz tajemnice.

A ja nie chcę tajemnic.

-Sądziłem tylko, że nie zrozumiesz. -Czego nie zrozumiem, Joel?

Czego?

Uwielbiam to, co mamy, ale...

Nie jesteśmy w stanie

-zapewnić sobie wszystkiego. -O Boże.

Nie chcę, żebyś był moim chłopakiem.

Nie chcę tylko, żebyś mnie opuszczał.

Nigdzie się nie wybieram.

Teraz nie może być tak samo.

Nie będzie tak samo.

Nie.

Pewnie nie.

Więc...

Pogadaliśmy. Zadowolony?

Nie.

Przepraszam.

Kurwa.

Kurwa.

Dobrze się czujesz?

Nie.

Przytulić cię?

Nie.

Dobra.

Kupię ci loda.

Dobrze.

Tak.

JOEL WIEM, ŻE TO NIEZRĘCZNE.

BRAD MI POWIEDZIAŁ, ŻE DARLENE ZMARŁA I CHCIAŁEM CI POWIEDZIEĆ.

Hej.

Hej.

Wróciłeś?

Tak.

Ja...

Chciałem...

Chciałem ci coś powiedzieć,

bo wiem, że moja sytuacja nie wygląda najlepiej.

No cóż. Fentanyl nie jest najlepszy.

Nie wiem, kto to zaczął. Nie handlowałbym fentanylem.

Hodowałem trawkę w piwnicy.

Trawkę.

Gdybym to wiedziała,

wcześniej bym wpadła, żeby się przywitać.

No cóż.

Te dni już odeszły.

Więc i ja odchodzę.

Żartuję. Miałam

paskudny dzień, więc

jeśli

chciałabyś skoczyć na piwo,

jestem tam.

Nie musimy tego robić w autobusie imprezowym, jeśli tego nie lubisz.

-W Growlerze? -Tak.

To impreza na kółkach.

Może kiedyś.

Super.

Hej, co to?

To jest...

To.

O mój Boże. Teraz jestem zainteresowana.

W porządku. Dobrze cię widzieć z powrotem.

I ciebie też.

Nie ukradnij mi roweru.

Położę ci dłoń na klatce piersiowej.

-Dobrze? -Tak.

A drugą dłoń tutaj.

Dobrze? Zamknij oczy.

Zacznij powoli.

Próbuj nie poruszać tą dłonią.

Chcemy, żebyś oddychała z przepony.

Głęboki wdech.

I...

Tak, Sam.

Dobrze. Wdychamy nosem,

wydychamy ustami.

Dobrze, Sam. Jesteś tylko ty i twój oddech.

Głęboko.

Teraz głębiej.

Tak!

Tak.

Teraz to masz.

Czujesz różnicę?

Zapamiętaj to uczucie.

Czyż nie jest cudowne?

Jak pierwszy stan...

Napisy: Dariusz Makulski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.