All language subtitles for ️️NDYT️ NAPISY PL HD 720p (1997) wersja zremasterowana

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

W 1991 ROKU WŁADZE WIĘZIENNE W ANGLII STWORZYŁY ORYGINALNY PROGRAM RESOCJALIZACJI:

ABY ZAHAMOWAĆ SKŁONNOŚĆ DO PRZESTĘPSTW, SKAZANYCH NA NIŻSZE WYROKI WYSYŁANO DO RUMUNII.

WIĘŹNIOWIE PRACOWALI W SZKOŁACH, SZPITALACH I SIEROCIŃCACH JAKO PERSONEL POMOCNICZY.

LONDYN

- Chodź, stary...

Proszę...

Mam dla nas niezłą kanapkę.

Obżarłeś się jak świnia i bebech Cię boli...

Wiedziałem, że tak będzie...

Te, koleś !

Nie chcesz ?

Żałuj, sam zjem.

Nie trawisz łososia. Wolisz kawior ?

Jasne, dieta...

<i>- Wychodzić Brutecki ! Ojciec czeka !</i>

- Odjebało ci, nie mam ojca.

- Brutecki. Jesteś podłą kanalią,

ale zrobię z tobą porządek.

A kiedy skończę,

twoja dusza będzie czysta jak śnieg. Przyrzekam.

- A co pan jest ?

Gównojad czy pieprznięty klecha ?

- Gorzej...

Pieprznięty Św. Piotr

co wskaże ci drogę do raju.

Jesteś zepsuty do cna !

Skąd w tobie tyle gówna ?

- Bo sam jestem gównem...

Spróbuj je zmyć ze mnie.

- Spróbuję, wierz mi, spróbuję.

Tymczasem...

Witaj w raju, chłopcze...

~ BANDYTA ~

- Nie waż się pokazać tu więcej swojej dupy.

RUMUNIA

<i>- Jeśli jeszcze raz spróbuje uciec,</i>

<i>zabiję go własnymi rękami.</i>

- Cholera !

- Witamy w Gura Nera... Pan "Jerry Bruteki"

<i>- Brutecki.</i>

- O, Polak ?

- Nie. - Anglik ?

- Nie.

- Rozumiem, czyli Pan Nikt.

Proszę za mną.

<i>- Skąd jesteś ?</i>

- Ma Pan imponujący życiorys.

Szesnaście włamań,

28 kradzieży, 31 pobić...

Trzy rozwody !

Oddawanie moczu pod parlamentem.

Sześć obraz majestatu Królowej.

- Siedem.

- Przepraszam za omyłkę.

Jak myślisz,

za co tu trafiłeś ?

- Albo zamkniecie ryja temu śmierdzielowi

albo zrobię to sam.

Zarzynacie tu gnojów czy jak ?

Niech to szlag !

<i>- Naturellement.</i>

- Jezu Chryste !

- Nie spytał pan o zgodę.

- Nie pytam nikogo.

- Tu, będzie pan pytał.

- Kogo ?

- Tego okna nigdy się nie zamyka.

- Nasi zachodni przyjaciele

jak zwykle hojni.

Wystarczy na nowy dach.

- Wkrótce dostanie pan narzędzia.

Jest pan w szpitalu dla sierot, Panie Brute.

Będzie pan naprawiał dach

i pomagał nam. Czy Pan mnie słucha ?

Panie Brute...

W prokuraturze melduje się Pan co tydzień.

Ja pełnię bezpośredni nadzór nad Panem.

Czy to Panu przeszkadza, Panie Brute ?

- Skąd...

- To dobrze.

<i>- Przyjechał żeby zabrać twojego brata !</i>

- Spadaj, gnoju !

To dziewczynka.

Bez obaw, jest schizofreniczką.

Jebana Gura Nera...

Stul pysk...

Zamknij się !

<i>- Po coś tu przyjechał ? ! Zjeżdżaj stąd !</i>

- Ty dziwko...

<i>- Nie oddam mojego brata !</i>

<i>Wynoś się gnoju bo cię zabiję !</i>

<i>- Dosyć !</i>

- Zrób coś z nią bo jej nakopię !

<i>- Nie bój się.</i>

- Zostaw ją jeśli nie chcesz żeby umarła.

Nie dotykaj jej !

- W przyszłości sam się opluję.

- To nie jej wina.

To choroba sieroca !

- Mała suka !

- Mara... wystarczy ?

- Nie rozumiem. - To dużo pieniędzy.

Kupa forsy. Angielskiej forsy.

Za pieniądze możesz kupić wszystko.

- Jesteś bardzo sprytny, Ion.

<i>- Idź spać.</i>

- Masz na imię Mara ? Dobrze mówię ? - Zjeżdżaj !

- Mara !

Suka.

<i>- Umrze, skąd jesteś ?</i>

<i>Skąd przyleciałeś ? !</i>

- Ta pielęgniarka...

Jak ma na imię ?

<i>Umrze, nie ma szans.</i>

- Pielęgniarka...

ma na imię Mara ?

<i>- A, Mara...</i>

<i>Wpadła ci w oko ? Szybki jesteś !</i>

- Tak, panie Anglik, niezłe dymanko...

- Najpierw ją przelecę...

<i>potem, ciao ! - Ty ciao...</i>

<i>Z ja,</i>

<i>My ciao z Rumunia !</i>

- Teraz.

Tlen.

Powiedziałem: tlen !

- Nie ma !

<i>- A nie mówiłem ?</i>

<i>Umarł. Moscu się nie myli...</i>

- Pastylki za twoje pieniądze...

Dzieciaki myślą, że to cudowny lek zachodu,

a to tylko witamina C.

To wszystko co za twoją forsę dało się kupić.

- Było więcej szmalu.

- Zniknął. Za to możesz poczytać

w zachodnich gazetach, że dzięki twojej pomocy

te dzieci żyją !

- Powtórz, nie kapuję.

- Nieważne.

<i>- Pastylka !</i>

- Mara...

Mara !

<i>- Poczekaj !</i>

- Po coś tu przyjechał ?

- Żeby Cię przelecieć.

- Jesteś głupi. - Wiem.

- Nie uda Ci się. - Uda.

<i>Jestem super specjalistą.</i>

Czujesz to ?

- Nic nie czuję.

Jesteś specjalistą od złodziejstwa i bicia.

Jesteś zero, żal mi cię.

Gadasz jak mój stary.

- Myślisz, że nasza bieda Cię uleczy ?

- Mara ?

- Co ?

- Naprawdę chcesz żebym stąd zwiał ?

- Ostrożnie na tej sali.

AIDS. Moscu też go ma.

Nie odpowiedziałaś.

- Jesteś wolny !

Wynoś się stąd bo wezwę Sincaia!

- A może ja nie chcę ?

Może mi się tu zajebiście podoba !

- Ty mała dziwko !

Gdzieś schowała moją spluwę ? !

Widzisz coś nakombinowała ?

A zdychaj sobie. Sram na to !

Przestań !

Przestań !

Proszę...

Zrób coś !

- Elena, wstawaj.

- Zwariowałaś ? ! Ona umiera !

<i>Wstawaj i nie udawaj.</i>

- O co tu kurwa idzie ?

- Wszystko z nią w porządku.

- To bez sensu.

- Zgadza się.

- Bardzo przepraszam, że panu przeszkadzam, Panie Brute ale

muszę panu zadać pewne pytanie.

- Zapraszam.

- Panie Brute,

pan był uprzejmy pożyczyć ode mnie pieniądze.

Może pan je oddać ?

- Przykro mi, to wykluczone.

- Więc będę musiał

panu zrobić drugą dziurkę w tyłku.

- Jeśli to pana kręci, szefie...

- To były pieniądze na lekarstwa dla dzieci.

- Ten pistolet, też jest dla dzieci ?

- To jest dziwny kraj,

panie Brute.

Tu do szpitali przysyła się bandytów,

żeby ich leczyć z bandytyzmu.

- Proszę złożyć zażalenie w ministerstwie zdrowia.

- Nie.

Wolę prokuraturę.

Ucieszą się ze spotkania.

- Nie zrobi pan tego, szefie...

- Mam pomysł.

Oddam panu te pieniądze !

- Naprawdę bardzo pana przepraszam, Panie Brute...

Ale te ruchy trzeba robić bardzo, bardzo powoli...

<i>- Zapamiętam..</i>

- A gdzie reszta ?

- Nie mam.

Słowo honoru !

- Słuchaj i zapamiętaj, pieprzony Panie Nikt !

Jesteś daleko od domu

i nikt na ciebie tam nie czeka...

- Gdzie to masz ?

Pistolet.

Oddaj go...

<i>- Nie rozumiem.</i>

<i>Zostaw !</i>

- Oddaj mi go !

Cholera !

Nie smakuje jedzonko ? Spróbujcie !

Chłopcy ! Dziewczynki ! Spokój !

- Co ?

- My nie jemy mięsa.

- Bo zielone ?

- Jesteśmy wegetarianami.

- Jasne. To może... ciasteczek?

- Proszę wybaczyć panu Brute'owi.

Jest trochę...

wiecie, ma niezupełnie tu.

Panie Brute, proszę przynieść państwu wina.

- Chłopcy, dziewczęta !

Proszę !

- Ten ? - Mogę ?

- Proszę, filmowanie gratis.

To bardzo inteligentne i zdolne dzieci.

Proszę zerknąć na tamto.

Te jest naprawdę urocze.

- Moscu najlepszy !

- Moscu !

Albo ta...

Przepiękna cyganeczka, ale ma problem z sercem.

Nie sprzedam jej.

Korzystacie z nieoficjalnych kanałów,

cena musi być wyższa.

Cztery tysiące pięćset.

Ta tylko 3.000.

Mam z nią mały problem, jest chora na apopleksję.

Czasami słabnie

i przewraca się.

Ten 5.000. Jak dla was 4.700.

Niech stracę...

- Teraz jesteście rodziną ?

Nie skrzywdźcie go !

- Iorgu ! ! !

Iorgu...

<i>- Nie bój się, pojechali...</i>

- Miałem w Paryżu profesora onkologii,

który mawiał:

"Kolorowe kłamstwo jest łatwiejsze do przełknięcia".

Pijesz z herbatą ?

- No to wypijmy...

- Chciałeś mi pewnie zadać pare pytań.

Nic z tego, mon ami,

nie mam nastroju na pytania.

Powiem ci w tajemnicy:

Zrezygnowałem z odpowiedzi.

Wolę kłamstwa.

- Kłamstwa...

Kłamstwa o dzieciakach ?

- Odpieprz się.

- Ten biznes się opłaca ?

- Opłaca ?

Ciekawe pojęcie,

w miejscu gdzie ludzie zdychają jak muchy.

Tak... jeśli chodzi o...

tlen, antybiotyki...

Tak...

to się bardziej opłaca niż...

kuracja zachodnich bandytów.

Nauczyliśmy się jak przetrwać...

Bez pomocy.

Co mi zrobisz ?

Wyrzucisz przez okno ?

<i>- Wszystko w porządku ?</i>

- Noc to niebezpieczna pora, Panie Brute.

Można się śmiertelnie przeziębić.

- Masz tu kupę lekarstw,

starczą mi na całe życie.

- Jeśli to życie... potrwa długo.

<i>- Forsa, dawaj forsę !</i>

- Wiesz co ?

<i>Ty dawaj 'forsę' !</i>

Idź spać, Moscu.

<i>- Pokaż mi swoje tatuaże.</i>

- Co ?

Nie dotykaj mnie.

<i>- Brute boi się Moscu bo Moscu ma AIDS...</i>

- Dotknij.

Śmiało, dotknij.

<i>- A to co?</i>

- Mój ojciec jak był młody.

A teraz idź spać.

- Ty nie zabierzesz mnie bo ja umieram...

- Wejdź.

Odstaw to.

- Sincai też Cię rżnął ?

- To tylko mój szef.. - Szef od czego ?

Powiedz... ile wzieliście za tego dzieciaka ?

- 2.000 dolarów, średnia cena. Ma defekt nerki.

W Stanach to żaden problem.

Za dziecko z uszkodzoną rogówką

3.000 albo więcej.

Sincai nawet na raka potrafi znaleźć kupca.

Antybiotyków starczy na dwa tygodnie.

One tylko na zachodzie przeżyją.

- Co ci zrobił Sincai?

- Sincai to dobry człowiek.

- Pocałuj mnie.

<i>- Elena ? Wynoś się ! Spać, Natychmiast !</i>

<i>- Sama idź spać ty suko!</i>

<i>Nie będziesz się z nim rżnąć stara ruro !</i>

<i>- Przestań !</i>

<i>- Elena, wstawaj...</i>

<i>Nie udawaj !</i>

- Udaje... - Nie udaje.

Pomóż mi.

Pomóż ją zabrać !

- Weź ją !

Weź ją !

Doktorze szybciej, rób pan coś ! - Zostaw to mnie i wynoś się !

Defibrylator.

Tu nic nie działa !

Dziś Bóg jest łaskawy.

No, otwórz oczy.

Podaj mi spirytus.

Grzeczna dziewczynka.

Wypij trochę...

- Bo ja wiem ? Rok, miesiąc, tydzień...

Co za różnica ?

Nie pytaj,

tego nikt nie wie.

Umrze jak przyjdzie jej czas.

- Wiesz jak można ją uratować.

- To nie na nasze siły.

Trzeba mieć sztuczną zastawkę.

- To sierota, nie ? - Sierota.

I musi umrzeć.

Sprzedajcie ją tam gdzie ją zoperują.

- Kto kupi 12 letnią Cygankę

by wydać tysiące dolarów

na naprawę jej zniszczonego serca ?

Kto ?

Ty ?

Ty mały gnoju !

Czego dziś nie krzyczysz ? Wyj !

Patrz w okno tak jak wtedy i wrzeszcz !

Wyj !

Gheorge ! Gheorge !

<i>- Mama, Mama !</i>

Czy ja wyglądam jak twoja mama ?

Zaczekaj...

Znowu się zgrywasz Elena.

Przestań.

- Jesteś głupi. - Sama jesteś głupia.

Kiedyś przesadzisz z tym udawaniem.

<i>- Gówno rozumiem. Nie rozumiem.</i>

<i>- "Gówno, gówno" - Ty jesteś gówno !</i>

- Ty skurwysyn ! - Elena...

- Pieprzysz się z Marą !

Pieprzysz Marę ! - Zamknij się !

- Pieprzysz Marę !

Pieprzysz Marę !

Pieprzysz Marę !

"Pieprzysz Marę ! "

Pieprzysz Marę ! - Jesteś gówno !

- Powiedz jej, że Cię nie pieprzę.

<i>- Tak skarbie, on chce Ci powiedzieć, że...</i>

<i>że nic nas nie łączy.</i>

- Widzisz ?

- "Bardzo Cię kocham".

- Masz wielkie szanse.

Cyganki żenią się w jej wieku.

- Pieprzona paranoja !

- Tylko nie próbuj się z tego wykręcać.

- O co ci do cholery chodzi ?

- Pokochaj ją. - Co ?

- Udawaj, że ją kochasz.

To nie potrwa długo.

- Zwariowałaś.

- Prawdziwa wielka miłość.

- Nie zrobię tego.

- Chcesz ją zabić ?

- Nie mogę... Zapomnij o tym.

- Podoba Ci się ? - Pewnie.

- Będziecie tym pisać do siebie czułe listy.

- Spytaj o cenę.

- Kto płaci ? - A czyj to był pomysł ?

<i>- Ile ? - 10.000</i>

- Jak oświadczyny to w dobrym stylu.

- Biorę wszystko.

I jeszcze to.

- Musisz coś powiedzieć.

- Co ?

- Sfinansowałam Ci tę imprezę,

ale nie oświadczę się za Ciebie.

Wiesz mała,

muszę Ci coś wyznać...

To bez sensu...

- Jesteś blisko.

- Pieprzona komedia !

Dla Ciebie.

Bo ja...

tego...

<i>- Elena... On Ci kupił to radio bo Cię kocha.</i>

- O rany...

- Elena czeka na ciebie już pół godziny.

- Mam lepsze rzeczy do roboty.

- Nauczyłeś się ? - Czego ?

- Tekstu !

- Jasne.

<i>"Two-je oczy są jak gwia-zdy...</i>

<i>na jecz-ennym niebie".</i>

Co to znaczy ?

- "Twoje oczy są jak gwiazdy

na jesiennym niebie."

- Bzdura.

Nikt nie patrzy w niebo jesienią bo leje.

- Wymyśl coś lepszego.

- Wyglądam na poetę ? - No, śmiało.

- Na przykład...

"Odnajdę Cię za siódma mgłą."

- Nieźle, dalej.

- To najdłuższe zdanie jakie kiedykolwiek powiedziałem.

- Moscu !

<i>- Będzie niezłe dymanko !</i>

- Sincai kazał ci się ze mną pieprzyć ?

- Oszalałeś !

Kocham Cię...

- Jeśli mnie kochasz

to powiedz kim był Gheorge.

- Ordynatorem przed Babitsem.

- Ten co wypadł przez okno ?

I widziała to ta mała, łysa schizolka. Jego też kochałaś ?

- Był moim mężem...

- Panie Brute.

Pański bilet lotniczy. - Co ?

- Jest Pan wolnym człowiekiem. Wraca Pan do domu.

Business class.

- Nie rozumiem, szefie.

- Pańscy przełożeni zabierają Pana do domu,

są zadowoleni z poprawy.

Niech Pan mi przyśle pocztówkę.

- Szefie...

Jest mały problem.

- Co ?

- Podoba mi się tu !

Jestem wolnym człowiekiem.

<i>"Two-je oczy są jak gwia-zdy...</i>

<i>na jecz-ennym niebie".</i>

<i>- Sam to wymyśliłeś ?</i>

<i>Kłamiesz, to z piosenki...</i>

- Piosenka.

- Z piosenki ? Nie ! Sam to wymyśliłem !

- Teraz ty.

- "Twoje oczy jak ptaki

lecące pod wiatr."

- To jest z piosenki !

<i>- Nieprawda ! Sama to wymyśliłam.</i>

- Akurat.

Posłuchaj tego, jak będziesz się śmiała

to spadam.

<i>"Od-najdę Cię za siód-mą...</i>

<i>mgłą..."</i>

- Brute !

<i>Przysięgnij, że nikomu nie pozwolisz sprzedać Iorgu !</i>

Nie sprzedaż Iorgu ! Przysięgnij !

Przysięgnij !

- Przysięgnij...

- Lepiej czy gorzej ?

Doktorze ! - Cicho !

Opad i leukocytoza zmniejszyły się.

To na pewno jej wyniki ?

- Sama robiłam badania.

Wygląda na to, że odzyskaliśmy mezzosopran.

- Wyzdrowiała ?

- Miłość czyni cuda.

Jak tylko przyjdzie penicylina dać na wszelki wypadek.

- Więc... będzie żyła?

- Będzie żyła... trochę dłużej.

Ale tak w ogóle to umrze, Mon Ami.

Przedłużamy tylko jej męki.

W bardzo szlachetny sposób.

W nagrodę zapewne unikniemy piekła.

Ale nie będzie to paszport do nieba.

- Moscu, idź.

Muszę pogadać z Sincai'em.

Zjeżdżaj !

Można ją wyleczyć.

Niech Pan ją sprzeda.

- Czy to rozkaz, Panie Brute ?

- Nie, prośba.

- Nie dostrzegam jej w pana oczach.

- Nie jestem uprzejmym człowiekiem...

Nie mam sumienia.

- To coś nowego !

- Pan potrzebuje ludzi

bez sumień.

- Słabo Pana rozumiem.

- Jeśli Pan załatwi kupca na to dziecko...

będę dla Pana pracował.

- Nadal Pana nie rozumiem.

- Błagam...

Ty pieprzony gnoju !

Jeśli nie uratujesz tego dziecka,

doniosę na policję o twoim zasranym interesie !

O w dupę !

Przepraszam...

- Teraz Pana rozumiem, Panie Brute...

- Nie wątpię.

- No to teraz ty posłuchaj...

Wszawy gnoju !

Żyj ze swoim sumieniem,

i pozwól mi żyć z moim.

I coś Ci powiem:

Wynoś się stąd póki czas.

- A jak nie

to wypadnę przez twoje okno ? !

- Brute, co to jest ?

- Nie wiem, sami zgadnijcie.

<i>- Widzisz ? Nie wie. - Jak może wiedzieć,</i>

<i>jakby miał oko zamiast dupy to by wiedział. - Brute daj mu w łeb !</i>

- Spokój. Zostało wam 10 sekund.

<i>- Moscu ma rację, nie ma oka w dupie !</i>

<i>- To mrówka ! - To nie jest mrówka.</i>

<i>- Jest ! - Mrówka ?</i>

<i>- Mrówka. - Gdzie ty tu widzisz mrówkę ? To małpa !</i>

<i>- Mrówka...</i>

<i>- Spokój ! Ani mrówka ani małpa.</i>

- To kwiat miłości.

- Kwiat miłości... W porządku, kupuję to.

Elena zwyciężyła.

Oto nagroda.

<i>- A teraz wynoście się stąd !</i>

<i>- Brute...</i>

<i>Chcę mieć taki sam tatuaż jak twój...</i>

- Tatuaż.

- Nie mogę...

<i>- Ty wszystko możesz.</i>

<i>Chcę żeby tam był nawet wtedy kiedy o nim zapomnę...</i>

<i>- Kamień, mam kamień.</i>

- Pogadamy później. - Ile to kosztuje ?

- Nie chodzi o pieniądze.

- A o co ? Umiejętności ?

- Być może...

Widzę, że nasz zachodni przyjaciel oszalał z miłości.

Zoperuję ją, ale niczego nie obiecuję.

Wszczepić zastawkę, ty?

Żarty !

Musi Pan wiedzieć, że

Dr Babits jest Węgrem,

a Węgrzy są

niezwykle głupi.

- Ja też ciebie kocham, Ion.

Taki Węgierski...

kaprys.

Węgrzy to kapryśny naród,

lubią naprawiać sumienia swoich wrogów.

- Zastawka, 3.000 dolarów.

Zasilanie, sztuczne serce...

To jakieś 6.000 na jedną, jedyną operację.

Tyle nie dadzą nawet za zdrowe,

jasnowłose i niebieskookie dziecko.

- Bzdury.

Część sprzętu zostanie w szpitalu.

- Martinescu. Epilepsja: 4.000 - góra.

Rebreanu, apopleksja:

3 000.

Nie wiem.

Naprawdę nie wiem.

- Obiecał Pan, że ją zoperuje.

- Wymyśl coś, Ion

- Może coś wymyślę. Mara, muszę z tobą pomówić.

- Powiedział, że zoperują.

- Gdzie do cholery stoisz gówniarzu ? !

<i>- Moscu przeprasza !</i>

- Idź się umyć. Na drugi raz,

patrz gdzie stoisz. W porządku ?

- To nie ma znaczenia.

Prosiłeś o to.

- Ciężarówki...

Witam w piekle !

- Brute, nie, nie idź tam !

Zatrzymaj się !

Brute, stój !

Brute !

Jeśli coś Ci się stanie,

zniszczysz ich marzenia !

Każde z nich żyje nadzieją, że z tobą wyjedzie...

<i>- Do zobaczenia na tamtym świecie.</i>

- Stać !

Nauczcie go,

żeby nie wtykał palców w nieswoje sprawy.

- Wiedziałeś, wiedziałeś ! Skurwielu !

- To lepsze niż morfina, uwierz mi...

- Tato...

Nie będę Cię więcej obrażał !

Obcięli mi rękę !

Odejdź już, tato...

Tato, zostaw mnie !

- Uśmiech,

duży uśmiech !

- To ją zabije.

- Nawet teraz jest Pan niezadowolony, Panie Brute ?

- Rozdzielacie rodzeństwo.

- Nie są rodzeństwem.

Wymyśliła sobie, że to jej brat. Lubi grać komedie.

- To ją i tak zabije.

Tylko jego ma na świecie.

- Zrobimy tak żeby się nie zorientowała.

Masz inny pomysł ?

- Musi ją Pan pokochać,

Panie Brute.

To pomoże.

Pan ją zabierze w góry...

a my w tym czasie go sprzedamy.

Musi jakoś zapłacić

za swoją operację, nie?

Iorgu, jeden duży uśmiech !

<i>- Jestem głodna !</i>

- Spokojnie mała, spokojnie !

<i>- O tam, chcę tam...</i>

<i>- Patrz, jak tam pięknie !</i>

Chcesz wina ?

Dobre.

- Tam, ty i ja...

Zapalisz ?

- Ty, mąż..

ja, żona.

<i>- Chcę żebyś się ze mną ożenił.</i>

<i>- Nie pójdę !</i>

<i>- Idź już, idź...</i>

<i>- Gdzie jest Elena ?</i>

- Uśmiech, uśmiechnij się.

- Iorgu !

- Elena !

- Iorgu !

Iorgu...

- Elena !

- Przepraszam, że tak późno...

- Lepiej zostaw nas samych.

- Doktorze ! Nie ma czasu!

- Nożyce.

Wyczyścić.

Ssak.

Temperatura.

Włączyć płuco-serce.

<i>- Nie uda się...</i>

<i>Moscu się nie myli...</i>

- Penseta.

Wyłączyć pompę.

<i>Moje serce mówi mi że cię kocham...</i>

- Napijemy się ?

Kochanie ?

Powiem Ci coś.

Dam ci drinka a potem sobie...

zatańczymy.

Ale gówno...

- Skończył medycynę we Francji.

Dlatego za Ceaucescu miał zakaz uprawiania zawodu.

- Kto mu zabronił ?

- Sincai...

albo tacy jak Sincai. Czy to ważne ?

- Sincai...

Przemyca broń pod przykrywką leków.

Sprzedaje dzieci.

Sprzedaje małe dzieci !

Kupuje leki ale nie dla szpitala.

Gheorge musiał umrzeć

bo chciał przerwać ten pieprzony interes.

Jak możesz tu żyć ?

- Jestem stąd...

urodziłam się tu, tu jest mój dom!

- Pistolet...

Nie wiedziałem, że go masz.

Mara...

Wyjeżdżam.

Pojedziesz ze mną ?

<i>"Twoje oczy są jak gwiazdy na jesiennym niebie."</i>

- Do zobaczenia w raju.

- Ludzie, zabierać dupę w troki !

Nie jest prawdziwym blondynem ?

Nie podoba się ?

Nie potrzebuję was !

Jak nie wy kupi go kto inny !

Poradzę sobie.

To znowu będzie szpital...

Nikogo nie potrzebuję !

Wypieprzać, won !

Nie podobasz się bo nie jesteś blondynem !

Wybielimy Ci włosy !

Nie potrzebujemy tych zasranych, śmierdzących Angoli !

I wiesz co teraz zrobimy ?

Sam rozjaśnię ci włosy.

Zetrę do czysta, do czysta !

Do łóżka !

Zrobimy to na nowo.

Zetrę zupełnie do czysta !

- Zjeżdżaj !

Zostań tam !

- Chcieli żebym im oddał zastawkę ! Słyszysz ?

Chcieli zabrać sztuczną zastawkę !

<i>Niech ją wykopią z grobu !</i>

<i>Niech sobie wykopią !</i>

Zmyję to z ciebie.

Sczyszczę to całe gówno !

Oczyszczę to... Oczyszczę...

To mój szpita !

To moje życie !

- Puść go !

- Pan Brute !

Widzę, że zdecydował się Pan

oddać mi wreszcie broń.

<i>- Idę do Ciebie, Elena...</i>

- Elena...

Elena...

- Brute ! Brute !

Idź...

- Brute !

<i>- Chcę do Eleny...</i>

OPRACOWANIE TEKSTU MARCIN LEŚNIEWSKI. BUDOWA I SYNCHRONIZACJA NAPISÓW ORAZ MONTAŻ WERSJI ZREMASTEROWANEJ POD POLSKIE AUDIO MuzykaFilmPolskaV2

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.