All language subtitles for Squid.Game.S02E02.WEBRip.Netflix.pl

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian Download
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali Download
bh Bihari
bs Bosnian Download
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian Download
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional) Download
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino Download
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ml Malayalam Download
mt Maltese Download
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian Download
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili Download
sv Swedish Download
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu Download
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese Download
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

RÓŻOWY MOTEL

Jeśli chce pan poznać osobę, o której pan mówił,

w kieszeni mam klucz.

Proszę, nie zabijaj mnie! Przepraszam za wszystko!

Gdzie Seong Gi-hun?

W pokoju 410!

Policja. Ręce do góry!

Seong Gi-hun, jesteś aresztowany pod zarzutem morderstwa.

Masz prawo do adwokata

i do zachowania…

Kim jesteś?

Pan… Pan jest Seong Gi-hun?

Pomagałem panu Kimowi szukać tego gościa od ddakji.

Nazywam się Choi Woo-seok.

Codziennie wysyłaliśmy panu zdjęcia ze stacji metra!

Nie pamięta pan?

Nigdy nie spotkaliśmy się na żywo,

ale wiele o panu słyszałem od szefa.

Mówił, że jest pan wielkim człowiekiem, który sam przyszedł spłacić dług.

Że nigdy nie widział kogoś takiego.

To ten drań.

Zabił go pan?

Pieprzony skurwysynu!

Ten skurwiel…

Ten skurwiel zabił szefa.

Przez pomyłkę zagrałem dwa kamienie.

On miał papier i nożyce. Wystarczyło, żeby wybrał papier.

Ale tego nie zrobił.

Jak jakiś kretyn.

31 PAŹDZIERNIKA, PÓŁNOC KLUB HDH

SQUID GAME 2

ODCINEK 2 IMPREZA HALLOWEENOWA

Przepraszam!

Proszę się obudzić!

Proszę opuścić szybę.

Co pani tu robi?

Pracuję tutaj. Muszę tu być z samego rana.

To nie znaczy, że może pani tu spać w aucie.

Gdyby się wydało, miałbym kłopoty.

Chyba już tu panią widziałem.

Przepraszam. Jutro przestawię auto.

Żeby mi się to nie powtórzyło. Bo będę musiał panią zgłosić.

Dobrze.

Detektyw Hwang Jun-ho.

Teraz pamiętam.

Przyszedłeś kiedyś do mojego domu.

Spotkaliśmy się dwa razy.

Raz przed twoim domem, a raz…

na tamtej wyspie.

Pamiętasz? W czasie nocnych zamieszek.

Strażnicy wkroczyli je przerwać.

Byłeś jednym z nich?

Wkradłem się tam, żeby znaleźć brata.

I mam ci niby uwierzyć?

Jeden z zamaskowanych mężczyzn spytał cię o Hwang In-ho.

Graczu nr 456.

Jest tu Hwang In-ho?

Nie znamy się z nazwiska.

To byłem ja.

Hwang In-ho to mój brat.

- Kim jest człowiek, którego zabiłeś? - Wyszukuje i rekrutuje graczy.

Ale nie ja go zabiłem.

Po prostu przegrał grę.

Wciąż… uczestniczysz w rozgrywkach?

Staram się położyć im kres.

Jak?

Najpierw muszę znaleźć człowieka, który nadzorował gry dla Oh Il-nama.

Wiesz, kto to?

Strażnicy nazywają go Liderem.

Widziałeś go?

Jego twarzy nie.

Nosił czarną maskę.

Jak chcesz go znaleźć?

To wysłane przez niego zaproszenie.

Co zrobisz, jeśli go znajdziesz?

Zabijesz go?

W ten sposób nie zakończę rozgrywek.

Oh Il-nam powiedział przed śmiercią,

że stworzył je dla swoich klientów.

To prawda.

Nazywają ich szychami.

Widziałem jednego z nich.

Uwolnij mnie.

Pomogę ci ich znaleźć.

Panie Seong, glinom nie wolno ufać.

Nigdy nie widziałem, żeby pomagali takim jak my.

Współczuję straty brata. Ale zapomnij o nim.

A ty potrafisz zapomnieć?

O tych, którzy tam zginęli?

Widziałem tam więcej niż ty.

Mogę ci pomóc…

zrealizować plan.

Niech pan się zastanowi.

Kiedyś jeden oszust ukradł mi całe oszczędności.

Z wściekłości trochę go poturbowałem.

Nawet nie jakoś bardzo.

A psy mnie aresztowały i kazały zapłacić odszkodowanie.

Tylko niby z czego?

Ten dupek wszystko mi zabrał.

I wie pan, co jest najgorsze? Ja trafiłem do pierdla, a on nic.

Od tego czasu nie ufam glinom…

Tyle kasy…

Panie Seong.

Więc naprawdę pan tam wygrał?

To krwawe pieniądze, dla których zginęło mnóstwo ludzi.

Użyję ich, żeby zniszczyć tych drani.

Jeśli mi pomożecie, dam wam tyle, ile zechcecie.

Nie robię tego dla pieniędzy.

Ja też nie.

Sukinsyn zabił mojego szefa na moich oczach.

On był dla mnie jak brat. Udzielał mi nawet ślubu.

Znajdę mocodawców tego bydlaka, zwiążę ich,

też im urządzę grę i ich zastrzelę.

Oni mają tam całą armię.

Parę pistoletów nic nie da.

Na razie zebrałem tyle.

Są prawdziwe? Skąd je pan wziął?

A niech mnie, panie Seong. Czyli ma pan plan!

Zbierz ludzi, którzy mogą nam pomóc.

Spokojna głowa.

Znam gości, którzy są dobrzy w te klocki.

To są K2, prawda?

Nie widziałem ich, odkąd byłem w woju.

Pewnie są z czarnego rynku?

Są w ogóle sprawne?

Możesz przychodzić i ćwiczyć, kiedy chcesz.

Radzę też…

rzucić obecną pracę.

Rany, ale upał. Podkręćcie klimę!

Czemu ona tak kiepsko tu działa?

Kurde.

- Poprosi ktoś, żeby ją naprawili? - Co za pogoda.

- Napiłabym się. - Byle do domu.

- Co robicie? Skoczymy na piwo? - Chętnie.

- Wchodzę w to. - Niedaleko otworzyli nowy bar.

- Padam z nóg. - Ale ciężki dzień.

To dla ciebie, króliczku.

Boli cię to, króliczku?

Za gorąco na to.

Ja pierdolę, duszę się w tym łbie. Też tak macie?

Na-yeon!

Na-yeon!

Na-yeon. Miałaś się tak nie szwendać.

Tato!

Nie płacz. Przepraszam was.

Już dobrze. Tatuś jest przy tobie.

Kiedy ona wyszła ze szpitala?

Kto to był?

Kojarzysz tych malarzy, którzy malują portrety w parku?

Koleś jest jednym z nich, a to jego córka.

Jest chora?

Podobno ma raka krwi.

Potrzebuje przeszczepu szpiku, ale niełatwo się na to załapać.

SKLEP U SANG-WOO

- Do widzenia. - Dziękuję, do widzenia.

Cheol!

Babcia!

Jadłeś kolację?

Tak, byliśmy z kolegami na burgerach.

To za mało. Chodź, zrobiłam bataty na parze.

Bataty? Ale jestem najedzony.

To chociaż się napijesz.

Kobieta obok Sae-byeok to jej matka.

Niedawno została wypuszczona z obozu internowania w Korei Północnej.

Jak się miewa?

W obozie była epidemia gruźlicy, a ona nie otrzymała opieki medycznej.

Ma teraz trudności z poruszaniem się.

Proszę ją tu ściągnąć tak szybko, jak to możliwe.

Mam najlepszych specjalistów w Chinach i Korei Północnej.

Sprowadzimy ją tutaj, kiedy tylko lepiej się poczuje.

Mogę zapłacić więcej, jeśli o to chodzi.

Nie.

Dość mi już pan zapłacił.

Po tym wszystkim jestem to winny Sae-byeok.

Dokonam tego.

- A to co? - Tu mieszka młodszy brat Sae-byeok.

Gdyby nie udało się ze mną skontaktować,

proszę zadzwonić pod ten numer.

Dobrze, tak zrobię.

No nie.

Znowu ty?

Czemu tak mnie nękasz? Mówiłem, żebyś znalazła kogoś innego.

Wszyscy inni mówią, że ona nie żyje.

No to widać nie żyje.

Myślisz, że potrafię przywracać ludzi do życia?

Pan mówił, że może żyje.

Chodziło mi o to,

że nikt nie widział jej śmierci ani nie znalazł jej ciała.

Nie miałem na myśli, że żyje.

Żywej też nikt nie widział.

Proszę ostatni raz jej poszukać.

Czemu wszyscy oferują mi pieniądze?

Wiedziałem, że dobro powraca.

Proszę spróbować jeszcze raz.

Jeśli to za mało, przyniosę więcej.

Gdyby chodziło mi o pieniądze, dawno bym o nie poprosił.

No-eul, przecież wiesz, jak intensywnie jej szukałem.

Było mi cię żal, bo sam jestem ojcem.

- Zrobiłem, co mogłem. - Rozumiem.

Proszę, jeszcze jeden raz.

Będę z tobą szczery.

Jak to sobie wyobrażasz, żeby niemowlę przeżyło w Korei Północnej bez rodziców?

Do tego jej matka postrzeliła przełożonego

i uciekła na Południe jak zdrajczyni…

Nie mówię, że to twoja wina.

Ale takie są fakty.

To straszne radzić matce, żeby zapomniała o dziecku…

ale naprawdę powinnaś.

Nic więcej nie możesz zrobić.

Przepraszam. Już przestawiam auto.

Pani Kang No-eul.

Cześć, mamo.

Gdzie jesteś? Już na miejscu?

Już prawie.

Rozejrzyj się i sprawdź, czy twój brat odwiedził grób.

Jeśli żyje, zostawiłby kwiaty w rocznicę śmierci żony.

I co, był tam?

Nie.

Zdaje się, że twój brat…

nie chce już nas znać.

Od lat nie dał znaku życia.

Pewnie dlatego,

że w głębi duszy wciąż chowa do mnie urazę.

Nam też było wtedy ciężko. Dobrze o tym wie.

Nie chcę, żeby myślał,

że kochałam cię bardziej, bo był moim pasierbem.

Tego właśnie się boję.

Nie myśl tak.

Wiesz, że to nieprawda.

Twój brat…

uratował ci życie, oddając ci nerkę.

Ale kiedy jego żona zachorowała,

nie mógł dla niej nic zrobić.

Gdybym tylko mogła…

sprzedałabym własne organy, żeby jej pomóc.

O to mógłby mieć żal tylko do mnie.

Gdyby nie oddał mi nerki,

mógłby ją sprzedać, żeby zapłacić za leczenie.

Gdybym tylko umarł…

Nie mów tak.

Ty też nie powinnaś!

Nie mów takich rzeczy!

Zrządzeniem losu zachorowała,

a In-ho sam zdecydował, że zacznie brać łapówki.

Nie jesteśmy odpowiedzialni za to, co go spotkało!

Poniósł konsekwencje swoich czynów.

Przykro mi.

To z powodów prywatnych.

Ale nie możesz odejść tak znienacka.

- Kim ja cię zastąpię? - Przykro mi.

No-eul, jak ty w tym pracowałaś?

Kurde, to nawet gorsze niż głowa świni.

To na pewno dlatego No-eul odchodzi.

Dzieci się cieszą na nasz widok,

ale dla dorosłego w kostiumie to koszmar.

Co nie, No-eul?

Wybieramy się dziś na wspólną kolację. Przyjdź się pożegnać.

Tak, przyjdź z nami zjeść.

I się napić. Inaczej zrobisz wszystkim przykrość.

Dziękuję za wszystko.

Kurczę, ale oziębła. Aż do ostatniego dnia.

Ponad dwa lata z nią pracowałem i ani razu porządnie nie rozmawialiśmy.

Nie wiem, co robiła w tej pracy z taką osobowością.

- Tutaj. Co się stało? - Tak ją znalazłem.

Na-yeon!

Na-yeon!

- Jest pan jej opiekunem? - Ojcem.

Proszę ją zabrać do szpitala.

Dobra. Usta szeroko.

SZPITAL UNIWERSYTECKI W SEOHYEON

PARK NA-YEON

Pojawił się zupełnie nowy lek.

Dla takich pacjentów jak Na-yeon, z nawrotami raka i kiepskimi prognozami.

Ale na razie nie jest refundowany.

Jakoś zdobędę pieniądze, panie doktorze.

Proszę pomóc Na-yeon.

Proszę się umówić na jutro. Omówimy wtedy szczegóły.

Ci goście byli w piechocie morskiej!

Ci w siłach specjalnych marynarki!

A ci w siłach specjalnych wojsk lądowych!

A ten koleś to marny były glina.

Jak pan widzi,

to twardziele, którzy za odpowiednią cenę ruszą za panem nawet w ogień.

A to ich dowódca.

- Weteran z dużym doświadczeniem bojowym. - Proszę mówić mi „Kim”.

Musicie być jutro ostrożni.

Jeśli was zauważą, wszystko stracone.

Bez obaw.

Tylko my dwaj wejdziemy do klubu.

Oni będą czekali w pobliżu.

Wpuszczą cię w ogóle?

Mam już idealne wdzianko do klubu.

Potrafię się nieźle odstawić.

Pójdę z wami.

Nie.

Na wyspie widzieli twoją twarz. Mogą cię rozpoznać.

Nic nie rób, dopóki nie dam sygnału.

Tak jest.

A jeśli coś mi się jutro stanie…

Nic się nie stanie.

Ma pan przecież nadajnik GPS.

Gdziekolwiek pana zabiorą, będziemy o krok za panem.

Więc może się pan wyluzować.

Halo?

Halo?

Kto dzwoni? Halo?

Tata?

To ty, tato?

Ga-yeong, kto to?

Nie wiem. Nikt się nie odzywa.

Pewnie jakiś żartowniś.

Rozłącz się i chodź zjeść. Zupa stygnie.

Dobrze.

Jeśli chcesz wziąć udział, podaj nazwisko i datę urodzenia.

25 czerwca 1994 roku.

Kang No-eul.

Dane potwierdzone.

Podaję datę i miejsce zorganizowanego transportu:

31 października 2024 roku,

parking Tancheon pod mostem Bongeun w dzielnicy Songpa-gu w Seulu.

Cześć!

Ale tłumy. Co tu się dzisiaj dzieje?

Chwila, to dziś? Hallo… Jak to się nazywało?

Dziś 31 października. Halloween.

Właśnie, Halloween.

Mam złe przeczucie. To może być jakiś podstęp.

Ten cały „Lider”.

Miał szary kaptur i czarną maskę, tak?

Tak.

No tak, to dlatego wybrali tę noc. Żeby mógł ukryć twarz.

Kurde, typ stara się być cwany.

- Chodźmy. - Dobra.

Chwila! Tylko zasłonię twarz.

Wezmę to. Ile płacę?

Słyszysz mnie? Zeszliśmy pod ziemię.

- Tak, słyszę. - A co z nadajnikiem?

Działa. Jak wygląda sytuacja?

To jest jakieś szaleństwo!

Wszyscy mają maski i nikogo nie idzie rozpoznać!

- Ale dam znać, gdyby coś się działo. - Dobra.

Przyszli zamaskowani mężczyźni. Wchodzą do środka.

Co? Tu wszyscy są zamaskowani!

Ci w różowych kombinezonach z wyspy!

Serio?

Co jest? Znamy się?

Kurwa, co jest?

- Nie ma wcinania się! Na koniec kolejki. - Policja. Z drogi.

W kolejce mamy twoich kumpli.

Jest Halloween. Najpierw włóż mundur.

Wygląda ci to na zabawkę?

Nie widzę kombinezonów!

Co?

Widzę jednego! Prowadzi dokądś pana Seonga!

Idę za nimi!

- Było ich dwóch. - Co mówisz?

- Było ich dwóch! - Co?

Choi, gdzie jesteś?

Choi!

Choi!

Wyszli z klubu. Przygotować się!

Panowie, wkraczamy do akcji.

Przygotować się.

Wsiadł do białej limuzyny. Wszyscy jedźcie za nimi.

Pamiętajcie, musimy go złapać.

Ruszaj.

Graczu nr 456,

pamiętasz?

Rozmawialiśmy już w tym samochodzie.

To ten sam?

Nie wydawał się taki luksusowy.

Liczyłem, że będziesz miał dobre życie.

Że o wszystkim zapomnisz i będziesz szczęśliwy.

Tak się o mnie troszczysz?

Wzruszyłem się prawie do łez.

Trzeba było wsiąść do tego samolotu.

To byłaby najlepsza decyzja.

Nigdy nie zapomniałem…

co mi wtedy powiedziałeś.

Dlatego tak bardzo chciałem znowu się z tobą spotkać.

Więc mów, co masz do powiedzenia.

Czego ode mnie chcesz?

Zakończ tę grę.

Grę?

Te wasze rozgrywki.

Które trwają do dziś.

My je tylko stworzyliśmy.

Braliście w nich udział z własnej woli.

Nie wciskaj mi tego kitu.

Manipulujecie ludźmi, którzy czują się jak w potrzasku.

Dla zabawy posyłacie ich na śmierć.

Myślisz, że jeśli nazwiesz to wyborem,

ta ohydna gra zmieni się w działalność charytatywną?

To wszystko byli tylko przegrani.

Śmieci uprzątnięte z rozgrywek.

Świat bez przerwy zalewa potop nowych śmieci.

Wciąż nie rozumiesz?

Rozgrywki się nie skończą, dopóki nie zmieni się świat.

Widzicie limuzynę?

Tak, widzimy ją.

Jedzie mostem Seogang w stronę Yeouido. Co robić?

Na razie nic. Czekamy na bardziej odludne miejsce.

Przyjąłem.

„Świat taki już jest, więc nie gadaj, tylko się z tym pogódź”?

Takie teksty wciskają nam podobni tobie.

Dla was ludzie to konie na torze wyścigowym,

a wy jesteście ich właścicielami.

Zrobiłeś się bardziej elokwentny.

I jaki masz plan? Przemówić właścicielom do rozumu?

Powstrzymać wyścig?

Jedziemy za nimi, ale limuzyna zachowuje się podejrzanie.

- Dlaczego? - Krąży po dzielnicy Yeouido.

Możliwe, że nas zauważyli. Zatrzymajcie limuzynę!

Przyjąłem. Wdrażam plan.

Szlag!

- Co to było? - Co się dzieje?

Poszła nam opona.

Cholera. Zespół drugi jedzie dalej.

- Dobrze. Cofamy! - Do tyłu.

Snajper. Schylić się!

Oba zespoły są atakowane.

Musimy przerwać operację.

A może chciałeś mnie porwać?

Jadę za nimi.

Uziemili mnie.

Zgubiłem ich.

Zatrzymaj auto.

Myślisz, że wystarczy pistolet, żeby zatrzymać rozgrywki?

Chcę wziąć udział.

W rozgrywkach?

Pozwól mi znowu zagrać.

Dopiero co chciałeś powstrzymać gry.

Jeśli wrócę do gry…

twoim mocodawcom z pewnością się to spodoba.

Więc zabierz mnie tam z powrotem.

Czemu się wahasz?

Boisz się?

Że przegrasz ze mną tak jak Oh Il-nam?

Nie chciał tego przyznać aż do samej śmierci.

Wiedział, że ktoś pomógł bezdomnemu, ale nie chciał wyjrzeć przez okno.

Ale kiedy wydawał ostatnie tchnienie,

na pewno wiedział,

że przegrał.

Oglądałeś Matrixa?

Niebieska pigułka dałaby im spokojne życie.

Ale i tak wybrali czerwoną, żeby zgrywać bohaterów.

Też uważasz się za bohatera,

który może zmienić świat?

Pokażę wam…

że świat…

nie zawsze działa tak,

jak byście tego chcieli.

Skoro tego chcesz, to zgoda.

Graczu nr 456.

Witaj z powrotem w grze.

Rozpoczynamy plan B.

Napisy: Juliusz P. Braun

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.