All language subtitles for yellowstone.2018.s05e10.1080p.web.h264-nhtfs

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Polskie napisy od MPxx (18.11.25). facebook.com/napisympxx

Dobry, Gator.

Piękny poranek, Gator.

Gdzie jest Teeter?

Nie widziałem jej.

Teeter?

Teeter.

Co jest nie tak?

Grzechotnik.

Ryan, rusz tu swoją dupę!

Cholera. Przytrzymaj go na ziemi.

Stań mu na łbie, dobra?

Był w twoim tipi?

W mojej pościeli, na mojej jebanej piersi.

Szczęśliwa z ciebie kowbojka.

Jak gadają o spaniu z wężami

w Biblii, to co to, do diabła, znaczy?

To znaczy, że zostawiłaś klapę otwartą

i nie byłaś pod swoim płótnem.

To nie jest Montana

i nie możesz tu, kurwa, spać pod gwiazdami.

Musisz szczelnie zapinać tipi, słyszysz mnie?

Tak, sir.

Szlag.

Masz, włóż to za opaskę na kapeluszu

i powiedz każdemu, jak oszukałaś los.

Musiałaś, zużyć tu swoje całe szczęście, Teeter.

Kurwa, mam nadzieję, że nie.

- Dopiero tu dotarliśmy. - W porządku,

musisz tam wrócić i upewnić się, że nie ma ich więcej.

Myślisz, że jest ich tam więcej?

Te węże szukają ciepła,

a ty zostawiłaś połę odsłoniętą.

Masz cholerną rację, że myślę, że może ich tam być więcej.

Teraz tam wleź.

Kurwa! Jest jeszcze jeden!

Jak myślisz.

Tu jest jeszcze jeden.

Cholera, chłopcy. Rozbiliśmy obóz w ich jamie.

Gator, rusz tu swoją dupę.

Widzisz to?

Chcesz, żebym to ugotował?

Nie, nie chcę, żebyś to ugotował.

Są całkiem dobre, jak je usmażysz.

Jake, weź to, dobra?

Szlag.

Skurwysyn.

To stare gniazdo piesków preriowych.

Rozbiłeś jebany obóz w jamie z wężami.

W tym czasie w roku, chowają się w jamie.

Poczekamy na wschód słońca i potem zwiniemy obóz.

Patrzcie, po czym chodzicie.

Są, kurwa, wszędzie.

Zostaję, kurwa, tutaj, aż do rana.

Możecie mnie zawołać, jak coś będziecie chcieli.

Nie nazwę cię inaczej, tylko mądrą.

Miała głupsze pomysły.

Jezusie! Czy to kolejny?!

Przysięgam, ludzie,

te węże są naprawdę dobre, jak się je usmaży.

Smakują, jak aligator.

To kolejne zwierzę, którego nie chcę zobaczyć.

Czy zjeść!

Kurwa.

Świetnie.

Właśnie to nazywam dekoltem.

I rozpiętą bluzką.

Odajesz mi to razem z dwoma oponami.

Jakaś broń w aucie?

Oprócz tych dwóch, wystających z twojej bluzki?

Żadnej broni.

Na pewno wiesz, czemu cię zatrzymałam?

Tak.

Gdzie jedziesz, tak się spiesząc?

Jadę się zobaczyć ze swoim mężem.

- I gdzie on jest? - Mogę spojrzeć w swoją komórkę?

Nie znasz miasta, gdzie jest twój mąż?

Nie jest w mieście. Jest w ranczu.

W jakim ranczu?

Four Sixes. (Cztery Szóstki).

Naprawdę?

- Tak, słyszałaś o nim? - To Teksas.

Dzieciaki uczą się w szkole.

Ciężko kupić takie auto za wypłatę kowboja.

Tak, to ja zarabiam na chleb.

Tak.

Tak, masz to spojrzenie.

Tylko dlatego, że nie ma żadnych aut na drodze,

nie oznacza, że nie ma innych rzeczy na drodze.

Jak uderzysz w krowę przy 160, to auto się rozpadnie.

Ty razem z nim.

Jedź poniżej 140.

Tak, proszę pani.

Podziękuj swojemu mężowi za to, co robi.

Zaczekaj.

Czemu to powiedziałaś?

Czemu miałabyś mu dziękować?

Też daję jedzenie na swój stół, ale go nie hoduję.

To kraj bydła, proszę pani.

Wiemy, ile pracy trzeba, żeby położyć stek na talerzu.

To wygląda dokładnie tak, jak tam, gdzie byliśmy.

Mówiłem ci, powałęsaj się tu po kręgu,

aż się zwiniesz i umrzesz.

Czy właśnie to robliśmy?

Ludzie.

Nie widzę żadnych dziur.

Szalona kobieta.

Masz deks i banamine?

Tak, tu je dałem.

Dobrze.

Jeden.

I drugi.

Jak myślisz, jak długo będzie padnięty?

Co najmniej dwa tygodnie.

Chcę zadzwonić do Lloyda, odeślę mu słabe konie.

- Tylko jeden nam został. - Nie.

Nie stać nas na transport. Tu jednego pożyczę.

Może nam się uda z dwulatkami i treningiem.

Kto to jest?

Nie wiem, może kompania naftowa.

Nie boją się szybko jeździć,

tyle ci mogę powiedzieć.

Chyba sobie, kurwa, żartujesz.

Jezu Chryste, Beth.

Cześć.

Kochanie.

Potrzebujesz kąpieli.

Jak, do diabła, mnie tu znalazłaś?

Włożyłam ci traker do portfela.

- Co zrobiłaś? - AirTag.

To traker GPS.

Wiesz, gdybyś się zawieruszył

z jakąś kowbojką, to mogę cię znaleźć,

zabić ją i potem cię wykastrować.

Nic nie poradzę, że jestem romantyczką.

Kochanie, przysięgam, to nie miejsce dla ciebie.

To nie obóz przy strumieniu.

To cierpienie i przetrwanie.

Znienawidzisz to miejsce.

Dlatego zawiozę nas do hotelu w Amarillo.

Kochanie, nie mogę opuścić chłopaków, żeby posiedzieć

w klimatyzowanym pokoju hotelowym.

Apartament, kochanie. Mamy apartament.

Rozumiesz, w jakim świetle mnie to stawia?

Nie mogę zatrzymać się w mieście, gdy chłopaki pracują.

Jedna noc.

Może dwie.

Cześć.

Porywam go na parę nocy.

W zamian, na przyszły weekend sprowadzę

waszych chłopaków i dziewczyny.

Ten sam hotel, ten sam pokój.

Drinki będą na mnie.

Mamy umowę?

- Tak, mamy umowę. - Kurwa, tak.

Gdzie ta cholerna umowa była przez całe moje życie?

Nie mamy dziewczyn.

Załatwię ci dwie dziwki.

Czy to niemoralne, jak ktoś inny płaci za nie?

Dziękujemy za ofertę,

ale ja tu zostanę i będę pilnował obozu.

Dobra, czyli jedna dziwka dla Jake'a.

Jeśli to nie za duży kłopot.

Nie będzie żadnych zakichanych dziwek.

Umowa to umowa, kochanie.

Idź spakować torbę, kowboju.

Nie zostawię ich tu samych.

Nie myśl, że masz wybór, szefie.

Wszystko, co robimy, to tylko spacerujemy w parach, szefie.

Jeśli nie możemy tego robić bez nadzoru,

to pewnie i tak musimy sobie znaleźć

- coś innego do roboty. - Tak.

Straciłaś rozum.

Jesteś szefem wozu, dopóki nie wrócę.

Dlaczego, do diabła, on jest szefem wozu?

Nie wiem, Jake.

Najdłużej był na ranczu.

Byłem zatrudniony przed nim.

Po tobie on jest tu najdłużej.

To czyni mnie szefem wozu.

Kochanie, nie zrobią z idioty szefa w żadnym wozie.

Nadal mówisz "idiota"?

Możesz mówić "idiota", ale nie możesz mówić "opóźniony".

Hej, czy to nie to samo?

Opóźniony jest niepełnosprawny.

A idiota jest, kurwa, głupi.

Tak, nie ma żadnego medycznego powodu, dlaczego Jake,

jest taki głupi, jaki jest, po prostu...

Zła hodowla.

Endogamia.

Mniejsza o to. Tam jest jebany wąż.

Kurwa! Kurwa.

- I kto jest, kurwa, głupi? - Szlag...

To, kurwa, nie jest śmieszne.

- Jest całkiem zabawne. - Weź mnie na barana.

- Dupek. - Tak.

Chodźmy.

Jak sobie radzimy z szafkami?

Skończone.

Potrzebujesz pomocy z piaskowaniem podłóg?

Podłogi wypiaskowane.

Wygląda na to, że przegrywasz wyścig.

Nie wiedziałem, że to był wyścig.

Wszystko to wyścig.

Przyjmij porażkę, jak mężczyzna.

Znajdźcie sobie pokój.

Czemu nie skończysz naszego pokoju, żebyśmy go mieli?

Wygląda naprawdę dobrze, kolego.

I tak po prostu, budynek staje się domem.

To nasz pierwszy, jeśli o tym pomyśleć.

Zawsze z kimś mieszkałam, czy od kogoś wynajmowałam, ale...

ten jest nasz.

Na pewno tak jest, kochanie.

Przestańcie się migdalić.

Musimy pobejcować ganek.

Poobejcujemy go jutro.

O mój Boże. Co ja powiedziałem?

Jesteś głodny?

Chcesz, żebym coś zamówił?

Na dole jest knajpka.

Knajpka?

Recepcja mi powiedziała.

Muszę wyciągnąć dystrybutor Pall Malli

w maszynie do papierosów.

W porządku.

Wiesz, to pierwszy raz,

gdy jesteśmy razem poza Montaną.

To pierwszy raz, gdy w ogóle jesteśmy poza Montaną.

W ogóle?

Co, nawet nie na plaży?

Nie ma tu plaży, kochanie. Nie.

Wyobraż sobie te wszystkie rzeczy, które moglibyśmy zrobić,

gdybyśmy nie byli przykuci do tego rancza.

Wybrałem przykucie do tego rancza.

Nie jestem zainteresowany podróżami.

Jesteś zainteresowany tańczeniem?

Howdy. (Cześć).

Powiedział "Howdy".

Tobie też howdy.

Wszystkie koktajle, prawdziwe w swojej erze,

były serwowane tu sto lat temu

i receptury się nie zmieniły.

Rekomenduję staromodnego, jeśli lubicie burbona

i kolana pszczół, jeśli chcecie coś bardziej z życiem.

Dobrze, może mu nalej staromodnego...

...a ja chcę

kolana pszczół, ale bez cytryny i miodu, trzy oliwki.

Czyli martini?

Nie. Martini ma wermut.

Nie chcę wermutu w niczym w pobliżu.

Dobrze. Podwójny szot wódki.

- Titosy. - Nie mamy Titosów.

Tylko to mamy.

Macie swoją własną wódkę?

Tak, mamy wszystko własne, proszę pani.

Kurczę, ranczerujemy w złym stanie.

Dobra, chcę jedną z nich z wodą.

- Dzięki. - Szóstki z wodą. Tak, proszę pani.

Rozejrzyj się. Co widzisz?

Widzę ludzi.

Dobra, to czego nie widzisz?

Turystów.

Ani jednego turysty.

Są tu turyści, kochanie. Jesteśmy w hotelu.

Przepraszam, sir?

Jest pan stąd?

Nie, proszę pani. Jestem z San Angelo.

Jest pan tu na wakacjach?

Kupuję bydło, proszę pani.

Jest tu wiele bydła do kupienia?

W tej chwili jest tu około 2 miliony sztuk.

Więc tak, proszę pani.

Siedzicie w światowej stolicy bydła.

Pani kowboj powinien o tym wiedzieć.

Widzisz? Żadnych turystów.

Co za kurewny drink.

Podjąłem decyzję.

Mocno sięgnąłem po wódkę.

Jesteś mądrym człowiekiem.

Co?

Co ci się tam gotuje w tym twoim wielkim mózgu?

Tak sobie tylko myślę.

Kochanie, nigdy tak sobie tylko nie myślisz.

Tak, jeszcze nie wiem.

Zatańczmy.

Kochanie, nie widzę parkietu.

Zrobimy sobie własny.

Dobrze.

Wygląda na wściekłego.

Skurwysyn urodził się wściekły.

Powiedziałbym ci, żebyś go sprzedał, ale...

ale może zabić tego, komu go sprzedamy.

Więc nie ma żadnego interesu w byciu ogierem.

Niech przyjedzie tu weterynarz i go wykastruje.

Spróbuje zjeść ogrodzenie, Lloyd.

Jak go nie zwiążę, spróbuje bajsnąć mnie.

Co, do diabła, Rip?

Wiem.

Nie wierzę w to gówno w gazetach.

Ktoś go załatwił.

Tak się wydaje.

To wdajemy się w tę walkę?

Jeśli się domyślimy, z kim walczyć

i jak z nimi się bić.

Pozwól, że ci coś powiem, pójście do więzienia

na resztę naszych żyć nie rozwiąże niczego.

Tak.

Czyli domyślam się, że Kayce prowadzi teraz wszystko.

Nie wiem. Nie wiem, co się wydarzy.

Powinniśmy szukać sobie pracy?

Nie zaboli sprawdzić, kto zatrudnia.

Spędziłem tu całe swoje życie.

Ja też.

Gdzie jest chłopak?

Jest w bunkrze.

I nie przyjmuje tego za dobrze.

W porządku.

Kurwa.

Całkiem o tobie zapomniałam.

Nie wiem co robić.

Cokolwiek zrobisz, nie możesz tego robić tutaj.

Wyglądasz na ubraną do sądu.

Coś w tym stylu.

Nie mogę odejść. Nadal mam areszt domowy.

Summer...

wiesz, że nie ma czegoś takiego, jak łaska

z gwiazdką, prawda?

Powiedział ci o areszcie domowym, żebyś z nim została,

a ty byłaś na tyle tępa, żeby to zrobić.

Nigdy się nie przejmowałaś rozmową z adwokatem.

Nigdy nie chciało ci się...

przeczytać swojego dokumentu zwolnienia.

Ostemplowanego "zwolniona".

Czemu miałby mi nie powiedzieć?

Cytując nieśmiertelne słowa Gusa McCrae'a,

"Jeśli facet nie jest skłonny oszukać leniwego,

to nie chce tego wystarczająco".

- To mój domysł. - To jestem wolna?

Byłaś wolna, Summer.

I naprawdę chcę, żebyś taka była.

Bez obrazy. To było pohukiwanie.

Ale to już czas wypierdalać z mojego domu.

Nie mam...

Auta? To nie mój problem.

Mamy kowbojów i półciężarówki na całym terenie.

Zawiozę cię do stodoły

i zapytasz kogoś, czy cię podwiezie.

To zły kierunek.

Idę tylko po swoje rzeczy.

Będę w aucie.

Twój ojciec kiedyś mi powiedział...

Nie dyskutuję z tobą o moim ojcu.

- Wiem, że cierpisz, ale... - Nie ma tu żadnego "ale".

Za pierwszym razem miałaś rację

i nie dyskutuję z tobą o nim.

Dobra, nara.

Życzę ci wszystkiego najlepszego. Naprawdę.

I proszę, przestaniesz

chlapać farbą ubrania ludzi?

Myślisz, że kobieta nosząca miętowy płaszcz będzie go dalej nosiła,

kiedy polejesz go mnóstwem farby?

Kupi inny miętowy płaszcz, utytuowana debilko.

Będę lepszą osobą.

Hurra dla ciebie.

Podziwiałam twojego ojca.

Wiele mnie nauczył o tym miejscu

i wiele o mnie

i jestem lepszą osobą, po poznaniu go.

To dużo nie mówi, prawda?

Mam nadzieję, że podarowałaś swoje ciało nauce,

żeby lekarze mogli przestudiować, jak wielką byłaś suką.

Nie podarowałam. Zamknij jebane drzwi.

Cokolwiek robisz, nie zezłomuj go!

Carter.

Moje całe życie...

każdy, od kogo zależałem, opuszczał mnie.

Nie wierz w to, co widzisz w wiadomościach.

I nikt cię nie opuścił.

Bez względu na to, co się stanie, zawsze będziesz miał tu miejsce.

Rozumiesz mnie?

Masz dom.

Nie obchodzi mnie, ile będziesz tu leżał,

to nie sprawi, że się poczujesz lepiej.

I nigdzie w opisie pracy nie napisano,

że możesz wziąć dzień wolny, bo jesteś w dołku.

Wstawaj więc.

Kowboj wstaje.

Mamy robotę do wykonania.

Chciałem być taki, jak on.

Tak?

Widziałem wiele takich prób.

Jak ci się to uda...

to będziesz pierwszy.

Chodź.

Potrzebuję podwózki.

Tak? Gdzie?

Chyba na lotnisko.

Dobrze. Chodź.

Kochanie.

Tak mi przykro, kochanie.

Gdzie jest teraz Tate?

Wie, jakie były wiadomości.

Chce zostać jakiś czas w domku.

To wiele do przetrawienia.

Chcesz, żebym ci spakowała torbę?

Proszę.

Chcesz, żebym też to spakowała?

Bardzo.

Przejdźmy się, synu.

Po prostu będziemy dalej iść?

Albo będziemy też rozmawiać?

Nigdy cię nie pytałem,

kim chcesz zostać, jak dorośniesz.

Nie robiłem tego, ponieważ

do diabła, nawet sam tego nie wiem o sobie.

Nie mam ambicji, jak Beth.

Nie czuję obowiązku, którym kierował się mój ojciec.

Nigdy nie miałem pracy, która pochłonęłaby mnie całkowicie.

Tylko twoja matka to ma, i ty.

Ty to masz.

Więc pytam cię teraz.

Ja chyba też nigdy o tym nie myślałem.

Myślałem, że będę pracował na ranczu.

Myślałem też o zostaniu instruktorem wędkarstwa muchowego,

ale to nie a duża kariera.

Będzie tak, jeśli to jest to, co kochasz.

Myślałem, że porozmawiamy o dziadku.

Porozmawiamy. Pomówimy o jego dziedzictwie.

I jeśli to coś, co czujesz się zmuszony

kontynuować, to...

znajdę drogę by się upewnić, że tak się stanie.

Teraz to twoja praca?

Tylko wtedy, gdy potem to będzie twoja praca.

Jeśli to coś, czego chcesz.

Zawsze chciałem pracować na ranczu,

ale nie jestem pewny, czy chciałem je prowadzić.

To prowadzenie rancza go zabiło.

Możemy po prostu poprowadzić to?

Być może.

To wszystko, co powiemy o dziadku?

Czy jest coś, co chcesz powiedzieć?

Ja tylko nie rozumiem, dlaczego.

Wielu rzeczy nie wiesz, synu

i jest jeszcze wiele rzeczy, o których nie mogę ci powiedzieć.

Ale wiedz to:

zapamiętaj sposób, w jaki żył,

albo możesz zapamiętać sposób, w jaki umarł.

Twoje serce nie może się skupić na jednym i drugim.

Musisz wybrać, czy za nim tęsknisz,

albo czy jesteś na niego wściekły.

Więc za nim tęsknię.

Tak. Ja też, kolego.

Jamie. Było mi bardzo przykro to usłyszeć.

Był wspaniałym człowiekiem.

Nie będzie już więcej takiego, jak on.

Nie, nie będzie.

Dziękuję, John.

Dobrze się czujesz?

Przejdę przez to. Dziękuję.

Mogę odwołać twój dzień, jak chcesz.

Bardziej wolę się ukryć w swoim dniu, jeśli wiesz, co mam na myśli.

Wiem.

Masz prawo rynkowe za 5 minut,

wicegubernatora w jego biurze o 11:00

i zwracasz się do zgromadzenia o 15:00.

W porządku.

Dziękuję.

I twoja siostra czeka.

W środku?

Nie poczułam się za dobrze, by zatrzymać ją w holu

w tych okolicznościach.

Będziesz chciał je zamknąć.

Nie...

Nie sądzę, że tak zrobię.

Nie.

Spójrz na mnie.

Spójrz na mnie.

Czemu nie możesz na mnie spojrzeć, Jamie?

Oboje wiemy, dlaczego, prawda?

Ostatnia szansa, Jamie.

Dobrze.

Następnym razem to będzie ostatni raz.

Zobaczenie mnie będzie ostatnią rzeczą, jaką zobaczysz żywy.

Przysięgam na Boga, Jamie...

...będę ostatnią rzeczą na tej planecie,

jaką twoje zgniłe oczy w ogóle zobaczą.

I będę się uśmiechała.

Przepraszam.

Nie, nie sądzę, że to zrobię.

To będzie zabawa.

Na razie też była zabawa.

Zadzwoń po policję Kapitolu.

Nigdzie nie dzwoń, Kate.

Wiedziałam. Kurwa, wiedziałam.

Wracam.

Pozwoliłem sobie popatrzeć.

To był on.

Nawet nie zaprzeczał.

Po prostu się gapił w jebane drzwi.

Nie mógł się nawet zebrać, żeby wymyślić pieprzone kłamstwo.

Nie mógł mi spojrzeć w oczy, Kayce.

Pozwól mi poprawić.

Nie potrafił.

Nie zrobił tego sam.

Wiesz, kto mi potrafił spojrzeć w oczy?

Ta jebana żmija, z którą kładzie się do łóżka co noc.

Wykonam parę telefonów.

Widzimy się na ranczo.

Żaba. Sporo minęło. Co się trzęsie, facet?

Jak wszyscy teraz gadacie o czarnej robocie?

Masz problem?

Tak.

Esemesnę ci appkę do ściągnięcia.

Przenieś tam swoje kontakty i zadzwoń do mnie z niej.

Zostań tutaj.

W porządku?

Tak, muszę tylko coś ściągnąć do pracy.

Kayce, krwawisz.

Czuję się dobrze.

Nieprawda.

Widzimy się na ranczu, kochanie.

Co jest nie tak?

Gdy twój ojciec ucichnie, wtedy z nim porozmawiasz.

Kiedy będzie sam, to wtedy ty go zmusisz, żeby był z tobą.

Nie możemy pozwolić, że to nam go odebrało, Tate.

Co się dzieje, bracie?

- Słyszałeś o moim ojcu? - Nie. Właśnie wróciłem

do kraju ostatniej nocy. Co się stało?

Mówią, że to było samobójstwo.

Cholera.

Przykro mi.

Tak nie było.

Wiesz, kto teraz robi takie rzeczy?

Co, w Stanach? Facet, nie wiem.

EMRS z Houston robi naprawdę czarną robotę.

Szpiegostwo korporacyjne, wywiad,

podkładanie dowodów, infiltracja zasobów i agitacja.

Teraz jest wielu gości poza firmą,

ale oni,

oni brali zbrojnych kontaktów.

Wielu z nich jest w Ukrainie.

Nie sądzę, że zrobiliby coś tak wysoko.

To $40, $50 milionów dolarów za kontrakt.

Masz jakieś nazwiska?

Jakichś gości z firmy, którzy to wykonują?

Pozwól mi podzwonić.

Dobra, ale posłuchaj, bracie.

Bądź naprawdę ostrożny, węsząc wokół tych skurwielów.

- I naprawdę mówię, bądź ostrożny. - Doceniam to, facet.

Trzymaj się tam. Wrócę do ciebie.

Moje kondolencje, Jamie.

Dziękuję.

I choć to tragiczne, to...

stwarza dla nas nowe szanse,

w zależności od tego, jak stan zdecyduje się na prowadzenie rancza.

Stanu nie stać na ranczo.

Najlepszą rzeczą dla rancza... jeśli oddamy je do użycia,

by przynosiło korzyść społeczności,

a twoje plany to umożliwią.

Będę się widział z wicegubernatorem,

by przywrócić umowę najmu,

której gubernator Dutton nie miał prawa negować,

jak wynika z twojego pozwu.

Ponieważ dzierżawa była wcześniejsza niż umieszczenia rancza,

w funduszu powierniczym gruntów, moje biuro zacznie procedurę

zanegowania ograniczeń, dotyczących powiernika gruntów.

Masz czasokres?

Potrzebuję wezwań Johna Duttona.

Jestem pewien, że zostało to zmienione, odkąd je napisałem.

I czy Stan to zakwestionuje? Jestem tego pewny.

Jak długo mogą walczyć? Niedługo.

Ale Beth jest bardziej zaradna, niż ktokolwiek

i pomyśli o czymś, o czym my nie pomyśleliśmy,

by w pewnym stopniu to skomplikować.

Ostrożnie powiedziałbym rok do powrotu do budowy.

Nie sądzę, że stać ich na walkę dłuższą, niż rok.

A jak długo portrwa przywróceniu umowy najmu?

Mogę przywrócić umowę najmu

do końca tygodnia.

Możesz kontynuować fazę planowania

operacji od razu.

To fantastyczne wieści.

Dziękuję.

Stan Montana liczy w przyszłości

na długi związek z twoją firmą, Ellis.

Będą specjalne wybory

na gubernatora?

Będą.

Będziemy cię bardzo wspierać,

jeśli zechcesz wystartować, Jamie.

Dziękuję. Taki jest plan.

Dogonię cię.

Prokurator generalny i ja mamy pewne szczegóły do ​​obgadania.

Spotkamy się w biurze.

Ona wie.

Wierzy w to.

Gdyby wypadł z budynku, czy utopił się w rzece,

nadal by myślała, że to zrobiłeś.

Gdyby miał raka, znalazłaby sposób, żeby cię obwinić.

Nie.

Wygrałeś, Jamie.

Królestwo jest twoje.

A królowie się nie tarzają.

Królowie ucztują na nagrodach po swoich podbojach.

Więc ucztuj.

Nawet nie wiem, dlaczego płaczę.

Za dwa pokolenia twoja praca nawet nie będzie istnieć.

Wiesz o tym?

Summer, wiesz, kim jest John Deere?

Ciągniki.

150 lat temu robili wozy

i byli na tyle mądrzy, by wiedzieć,

że gdy wynaleziono silnik,

to konie przestaną wozić ludzi.

Oni to zrobią.

Więc zaczęli robić ciągniki.

Nadal je robią.

Dostosowali się do zmian.

Chyba my też zrobimy to samo.

Szkoda tego.

Patrzenia, jak pracujesz... Będzie mi brakowało tego widoku.

Tak, też kiedyś za tym zatęsknię.

Gotowi?

Tak, sir.

Do pracy.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.