Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
HAGI FILM przedstawia
Mamo...
Mamusiu!
Mamo!
Znowu miałem koszmary.
Wszedł do komina
i wpadł prosto do wielkiego kotła.
I to był koniec wielkiego złego wilka.
Czy ten wilk na pewno nie żyje?
Na pewno.
Zabiję potwory, jeśli do nas przyjdą.
Rozbiję im czaszki.
Czas spać, kochanie. Późno już.
Przeczytasz mi jeszcze raz?
Dawno temu, a właściwie to wczoraj,
żyły sobie trzy małe świnki
i jeden duży zły wilk.
BABADOOK
- Coś ty narobił? - Nic. To tylko spadło.
- Nie strzelaj z tego w domu. - Mamo, spójrz...
Jak przyjdzie potwór, to zrobię tak!
Nie!
- Nie mam nic w rękach... - Stój spokojnie.
- Popatrz, mamo. - Dosyć już.
- Spójrz na mnie. - Nie ruszaj się.
- Zabraniam ci robić jakąkolwiek broń. - Musisz patrzeć, żeby się udało.
I masz skończyć z tymi potworami. Zrozumiano?
Nie rób tak!
Gotowy?
Idziemy.
Pospiesz się.
- Co tam masz? - Do zobaczenia, aligatorze.
Normo, proszę. Z mlekiem.
- Proszę? - Z mlekiem, jak chciałaś.
- Nie chcę z mlekiem. - Dobrze. Zrobię drugą.
No proszę, kobieta na swoim miejscu - w kuchni.
"Do garów, kobieto!"
- Napijesz się kawy? - Dziękuję. Idę na oddział demencji.
Chyba minie jeszcze parę lat, zanim tam trafisz?
Prawda?
Amelio. Dzwonią ze szkoły twojego syna.
- Mój Boże. Zranił tym kogoś? - Rzutka mogła trafić kogoś w oko.
Albo jeszcze gorzej.
- Poważnie z nim porozmawiam. - Wszyscy z nim już rozmawiali.
Pedagog nawet kilka razy. Będziemy musieli przydzielić mu
- opiekuna. - Opiekuna?
Oddzielimy go od reszty dzieci. Jego nauką zajmie się opiekun.
Samuel tego nie wytrzyma. I bez tego czuje się inny.
- Porozmawiam z nim. Pouczę go... - Chłopiec ma poważne
problemy emocjonalne.
Samuelowi nie jest potrzebny opiekun, tylko odrobina zrozumienia.
W klasie jest jeszcze dwudziestu czterech uczniów. Mam narażać ich zdrowie?
- Chyba poszukam innej szkoły. - Nie można ot tak zabrać dziecka.
Państwo dbają o swoje sprawy... Znajdę szkołę,
w której syn będzie traktowany jak człowiek, a nie problem.
To niesprawiedliwe. Chcemy chłopcu pomóc.
Proszę przestać nazywać go chłopcem.
Ma na imię Samuel.
Chcesz dziś pójść do parku z Ruby i ciocią Claire?
Będziesz mógł siedzieć na huśtawce jak długo zechcesz. Dobrze?
Pani Bowen mnie nienawidzi.
Wcale nie.
Po prostu potrzebna ci jest przerwa.
Nie mów cioci Claire, co się stało.
Później sama jej powiem.
- Mamo, chodź i zobacz! - Mogę jeszcze raz.
- Sam, nie przeszkadzaj pani. - Wszystko w porządku.
- Ale musimy już wracać do tatusia. - Mój tata jest na cmentarzu.
Zginął, wioząc mamę do szpitala, żeby mnie urodziła.
Samuel!
- Przepraszam... - To ja przepraszam. Nie powinnam...
W takim razie to dobrze, że mamusia ma ciebie, prawda?
Musimy iść.
- Katie, pożegnaj się. - Pa, pa.
Artysta tak się upił, że zwymiotował przed własnym dziełem.
Straciliśmy wszystkich klientów... Nie słuchasz mnie.
Słucham... Straciliście wszystkich klientów i co dalej?
Ruby, nie baw się tam. Jest mokro.
Mamo!
Rozbiję mu czaszkę.
- Ostrożnie. - Rozbiję mu czaszkę.
Co mam przygotować na środę? Mogę kupić im torty. To nie problem.
Miałam nadzieję, że Ruby zmieni zdanie...
Nie chce mieć w tym roku wspólnego przyjęcia z Samem.
Mamo...
Chce mieć bal jak księżniczka.
Mamo!
W porządku. Nie musimy przychodzić.
Możecie przyjść.
Ona tylko nie chce już
- wspólnych urodzin z Samem. - Rozumiem.
Popatrz, jak wysoko mogę się wspiąć.
Może w tym roku sama zorganizujesz mu przyjęcie?
- W dniu jego urodzin. - Zobaczymy.
Chcę, żebyś była szczęśliwa. A potem wychodzi ta sprawa i czuję się fatalnie.
Claire, nie musisz...
Poradzimy sobie.
- Wszystko będzie dobrze. - Mamo, spójrz na mnie!
Mamusiu!
- Kogóż my tu mamy? - Dzień dobry.
Wyglądasz, jakbyś miał zaraz paść ze zmęczenia.
Padam...
Miał ciężki dzień. Jest wykończony.
- Biedny maluszek... - Bugsy.
Cześć, piesku.
Ty, kochana, wyglądasz nie lepiej. Wszystko w porządku?
Pośpię parę lat i będzie dobrze.
- Wyniosę twoje śmieci. - Nie trzeba. Dopiero co przyszłaś.
Będę miała to z głowy.
Dzisiaj ty wybierasz.
- Skąd ją masz? - Stała na półce.
Słyszy twój głos, zna każdy krok, gdziekolwiek spojrzysz jest Babadook.
Więc jeśli bystry z ciebie zuch i szukasz gwiazdki z nieba,
to przyjaciela we mnie masz, gdy wiesz jak patrzeć trzeba.
Nazywam się Pan Babadook.
Czekam. Wpuść mnie za próg.
Upiorny dźwięk do drzwi twych stuk...
"Ba-ba-ba dook-dook-dook!"
Wysil się trochę, mały leniu, a on pojawi się w oka mgnieniu.
Ba-ba-ba Dook Dook Dook.
- Może poczytamy coś innego? - Mówiłaś, że mogę wybrać.
Tak ubiera się nasz gość. Zabawny jest, czyż nie?
Kiedy w nocy ujrzysz go...
ZAPOMNISZ WNET O ŚNIE.
Czy on robi mu krzywdę?
PRZEBRANIE WKRÓTCE ZDEJMĘ SAM I W GŁÓWKĘ SOBIE WWIERĆ
Czy on mieszka pod łóżkiem?
KIEDY ZOBACZYSZ, CO TAM MAM,
CZEKA CIĘ TYLKO
ŚMIERĆ.
Zaprowadził pokój na dnie oceanu, wszyscy byli szczęśliwi
i bardzo się kochali,
a syrenki już się nie bały...
GDY JUŻ DO TWOICH DRZWI ZAPUKA
NIE POZBĘDZIESZ SIĘ BABADOOKA.
WPUŚĆ MNIE!
A GDY ZOBACZYSZ, CO TAM MAM, CZEKA CIĘ TYLKO ŚMIERĆ.
...tej nocy zrobimy to znowu...
- Jeśli to zalecił mi lekarz, to jestem... - Tak, to na pewno to.
- Jest w moim pokoju! - Co? - Babadook!
Nie, to nie może dziać się naprawdę.
Szafa była zamknięta, a teraz jest otwarta.
To tylko książka.
Nie może nikogo skrzywdzić.
Miałeś ciężki dzień.
Jesteś zmęczony.
Mamo, nie chcę, żeby coś ci się stało.
Nic złego się nie stanie.
Obronię cię.
Mamo. Jest dziewiąta.
Już nie ma gorączki.
Nie. Moja siostra się nim zajmie. Odnieś to!
Odnieś albo to wyrzucę.
Przepraszam. Powtórzysz?
Wiem, ale nie mogłam odebrać. Sam wymiotował.
Bez obawy. Na razie.
Samuelu. Żadnego gadania o potworach u cioci, dobrze?
Żadnego Babadooka ani niczego innego. Jasne?
Numer osiemdziesiąt osiem. Macie coś, grubaski?
Brawo, Elaine. Może za parę dni ktoś krzyknie "bingo".
Jedenaście. Kto ma jedenaście?
Jedenastka?
A co teraz?
Pięć miliardów. Czy ktoś ma pięć miliardów?
Beverly nie jest zachwycona twoim nastawieniem do bingo.
- Wszystko dobrze? - Tak, w porządku.
Jak ci się pracuje?
Dobrze. To tylko trochę starych ludzi.
Ze mną możesz być szczera.
To tylko przemęczenie.
To może idź do domu?
Ta stara jędza wychodzi po lunchu. Mogę cię zastąpić.
- Mógłbyś? - Pewnie.
- Oddam ci część wypłaty. - Nie żartuj sobie.
Masz chorego synka. On jest najważniejszy.
Robbie, jesteś kochany.
- Powinnaś już iść. - Tak.
- Pozdrów ode mnie Sama. - Dobrze.
Gdzie byłaś? Nie było cię w pracy. Dzwoniłam milion razy.
- Co się stało? - Przestraszył Ruby na śmierć.
Ciągle rozmawiał z jakimś Babadookiem. Mówił do siebie. Nawet mnie przestraszył.
- Tak mi przykro. - Idź z nim do specjalisty.
- Nie powinien wygadywać takich bzdur. - To nie bzdury, to prawda!
Nie odzywaj się tak do cioci!
- Skąd wziąłeś petardy? - Zamówiłaś mi je przez Internet.
No to koniec z Internetem.
Gdyby Babadook istniał, to byśmy go widzieli.
On najpierw chce cię przestraszyć. Później go zobaczysz.
Nie boję się go.
Zaczniesz, jak zakradnie się do ciebie w nocy.
- Dość tego. - Zobaczysz, wyżre ci flaki.
Nie będzie żadnych urodzin z Ruby. Ani tortu, ani przyjęcia. Koniec, kropka.
Samuelu?!
Panie i panowie! Mamo i tato!
Życie nie zawsze jest takie, jak się wydaje!
Może być zupełnie cudowne!
Ale może też być bardzo zdradliwe.
Tato, nie martw się! Uratuję mamę!
Złapię Babadooka w pułapkę. O tak.
A potem go zabiję!
Samuelu?
- Chciałem odłożyć coś na miejsce. - Tam są rzeczy twego ojca.
To też mój tata! Nie jest tylko twój!
Pomyślałem, że zobaczę, co tam u ciebie.
Mogę wejść?
Cześć, koleżko. To dla ciebie.
Kiedy ja byłem chory, mama kupowała mi modele.
Nie jestem chory.
- Nie? Myślałem... - To prawda, nie jest chory.
Jest zbyt niegrzeczny, by chodzić do szkoły.
- To nieprawda! - Ilu sześciolatków wierzy w potwory?
Nienawidzę cię! Nie pozwala mi mieć urodzin
ani taty!
Nie jedz tego.
Babadook to zrobił.
- Idź obejrzeć DVD, zrobię coś innego. - Babadook to zrobił!
Proszę iść obejrzeć DVD!
Panie i panowie! Dziewczęta i chłopcy!
Witajcie
w szkole magii Wielkiego Martina.
Życie nie zawsze jest takie, jak się wydaje.
Może być zupełnie cudowne.
Ale może też być bardzo zdradliwe.
Dziś nauczę was sztuczek,
które zaskoczą, zachwycą,
a może nawet wstrząsną
waszymi przyjaciółmi i rodzicami.
Myślisz, że to zabawne?
O nie. Nie.
Oddaj mi to!
Chcesz umrzeć?
Nie pozwól mu wejść! Nie pozwól mu wejść!
Mamo, czy musimy iść na urodziny Ruby?
- Mamo, już mam taką lalkę. - To będzie miała bliźniaczkę.
Będą mogły razem chodzić na zakupy.
Leć już.
Jest bardzo zmęczony.
Idź się pobawić, natychmiast.
Claire mówiła, że jesteś pisarką.
Nie, już nie jestem.
- A co pisałaś? - Artykuły do czasopism,
- parę książek dla dzieci... - Musisz koniecznie do tego wrócić.
Musi ci być ciężko. W ramach wolontariatu pomagam kobietom w trudnej sytuacji.
Niektóre z nich straciły mężów i same sobie nie radzą.
- Jak tam fuzja Richarda firmy? - Dobrze.
Ale ma teraz bardzo dużo pracy.
- Przez cały dzień mam dzieci na głowie. - Wiem coś o tym.
- Nie mam czasu na siłownię. To absurd! - Jakie to straszne.
Nie masz czasu na siłownię. Jak sobie z tym radzisz?
Musisz mieć tyle wspólnych tematów z tymi biednymi kobietami...
- To mój domek. Nie wolno ci tu być. - Nikomu nie zawadzam.
Cześć.
Dziękuję.
Skąd twoja mama wie, że nie istnieje? Już do nas nie przychodzi.
Mama powiedziała tacie, że chodzenie do was za bardzo ją dobija.
Babadook zjadłby twoją mamę na śniadanie.
- Urwałby jej ręce. - Zamknij się!
Żal im mnie, a to różnica.
Rozklejasz się za każdym razem, gdy ktoś wspomni Oskara.
- Nieprawda. - Minęło siedem lat.
- Może czas pójść naprzód? - Zmieniłam się.
Nie wspominam go, nie mówię o nim. Zadręczam cię czymś?
Nie jesteś nawet na tyle fajny, żeby mieć tatę. Każdy go ma, a ty nie.
Mam tatę.
Codziennie słyszę relację z twojego życia,
- a ty nigdy nie pytasz, co u mnie. - Nieprawda.
- Zawsze pytam. - Nie odwiedzasz nas już.
Bo nie mogę znieść twojego syna.
- Nie wierzę, że to powiedziałaś. - Sama go nie znosisz.
- Twój tata umarł, bo nie chciał z tobą być. - To nieprawda!
Twoja mama też cię nie chce.
Nikt cię nie chce.
- Coś ty zrobił?! - Powtarzała w koło, że nie mam taty.
Jest cała?
Zostań tu i pilnuj dzieci! Żeby nie skrzywdził innego.
Mamusiu, ona nie chciała mi wierzyć!
Mamusiu!
Dlaczego nie możesz być normalny?!
Nie ma żadnego Babadooka!
Wynoś się!
- Wynoś się! - Samuelu!
- Natychmiast przestań. - Zostaw mnie! Zostaw mnie!
Proszę mi pomóc! Coś się dzieje z moim synem!
To mogły być drgawki gorączkowe. Występują, kiedy przegrzewa się mózg.
- Nic groźnego. - Pierwszy raz widziałam coś takiego.
Musimy zaczekać na wyniki badań. Wszystko inne ma w normie.
Ma silne stany lękowe. Za bardzo chyba wierzy w potwory.
To mało powiedziane.
- Wszystkie dzieci wierzą w potwory. - Ale chyba nie aż tak.
Jest coraz gorzej. Staje się agresywny.
Powinien iść do psychiatry. Dam pani skierowanie.
- Termin za kilka tygodni. - Byłoby świetnie.
Czy mógłby pan... przepisać mu coś
na zaśnięcie?
Do czasu
wizyty u specjalisty.
Proszę.
Od kilku tygodni źle sypiam, on również.
A kiedy wrócimy do domu, wszystko zacznie się od nowa.
Nie radzę sobie już...
Mogę przepisać mu łagodne środki uspokajające.
Dopóki nie przyjdą wyniki.
Większość matek sprzeciwia się temu, chyba że jest bardzo źle.
Jest bardzo źle.
Niektóre dzieci czują się po nich otumanione,
czasem mają nudności.
Ale na pewno pomagają zasnąć.
- Wystarczy na tydzień. - Dziękuję.
- Czemu nikt mnie nie lubi? - Dlaczego tak myślisz?
Ruby mówiła, że nikt mnie nie lubi, bo jestem dziwny.
Czasami ludzie mówią rzeczy, które nie są prawdą.
Zażyj to lekarstwo, dobrze się wyśpij i nie martw się.
Nie chcę, żebyś umarła.
Jeszcze długo nie umrę.
Czy tak samo myślałaś o tacie, zanim nie umarł?
Połknij tabletkę i idź spać.
Wzięłam jutro wolne. Możemy się gdzieś wybrać.
Czy te tabletki przegonią Babadooka?
Tak myślę. Ale musisz mi obiecać, że nie będziesz już o nim wspominał.
Obiecam, że cię obronię, jeśli ty obiecasz, że obronisz mnie.
I nie będę o nim wspominał.
Obiecuję - obronię cię. Łykaj.
Kładź się.
Zostaniesz tu ze mną?
Dobrze.
Kocham cię, mamo.
Ja ciebie też.
POWIEM CI SZCZERZE:
MAM SIĘ WSPANIALE
TWÓJ OPÓR NA NIC NIE ZDA SIĘ WCALE
WPUŚĆ MNIE!
GDY CIĘ DOPADNĘ, POCZUJESZ SIĘ ŹLE
BABADOOK SPRAWI, ŻE ZMIENISZ SIĘ
OCH, CHODŹ I ZOBACZ, CO TAM MAM!
Ma złamany nos. Będzie miała operację.
Zapłacę za wszystko.
Nie starcza ci nawet na opłaty. Muszę kończyć.
Myślę, że ktoś prześladuje mnie i Samuela.
Słucham?
Ktoś przyniósł nam książkę.
Wyrzuciłam ją, a ktoś ją posklejał i przyniósł z powrotem.
Amelio, naprawdę nie mogę ci pomóc.
Nie oczekuję pomocy, tylko...
Jeśli się martwisz, idź na policję.
Muszę kończyć.
Claire?
Halo?
Dzień dobry.
Chciałam zgłosić, że ktoś prześladuje mnie i moje dziecko.
- Co dokładnie się stało? - Ktoś wysłał mi...
książkę dla dzieci.
I co było dalej?
Zawierała obrazki, na których ktoś mordował mnie i mojego syna.
Czy mógłbym ją zobaczyć?
Spaliłam ją.
- Spaliła ją pani? - Tak.
W takim razie przykro mi, ale nie możemy nic zrobić.
- Otrzymywałam też od niego telefony. - I co mówił?
Nic. Wydawał tylko te dziwne... odgłosy.
- Skąd pani wie, że to ta sama osoba? - Poznaję po tym, co napisał w książce.
W tej, którą pani spaliła?
Tak.
W porządku.
Pójdę już.
- Pozałatwiałaś wszystkie sprawy? - Pani Roach ma Parkingsuna.
- Dlatego cała się trzęsie. - Samuelu,
nie musisz mówić wszystkiego, co ci ślina na język przyniesie.
Nic nie szkodzi.
Był ciekawy, więc mu wyjaśniłam.
Widzi rzeczy takimi, jakie są naprawdę. Oskar był taki sam.
- Zawsze mówił to, co myślał. - Musisz ciągle o nim wspominać?
Hej, Bugsy.
Hej.
Nie wchodź tu!
- Dziękuję, nie chcę niczego kupować. - Czy pani Amelia Vanick?
- Tak. - Jestem Warren Newton, a to
Prue Flannery. Jesteśmy z opieki społecznej.
- Syna nie było w szkole tylko dwa dni. - Został wypisany ze swojej szkoły.
Chcielibyśmy wejść i porozmawiać o tym z panią oraz Samuelem.
Jestem w trakcie sprzątania domu.
Przepraszam za ten bałagan.
Cześć, Samuelu.
Jestem Prue, a to jest Warren.
Jak się masz?
Jestem trochę zmęczony po tych tabletkach, które mama mi dała.
To tylko środki uspokajające. Lekarz je przepisał.
Wczoraj mieliśmy wizytę.
- Jestem naprawdę zmęczony. - To niedobrze.
Czy mogłabym dostać szklankę wody?
Oczywiście. Już podaję.
Przepraszam za ten bajzel. Właśnie odkryłam, że zalęgły się karaluchy.
Normalnie spryskuję dom środkiem owadobójczym. Teraz też spryskałam, ale...
Za lodówką znalazłam dziurę w ścianie i...
Miałam na myśli dziurę nie w ścianie,
lecz w tapecie. To tam musiały składać jaja.
Przyszliśmy w złym momencie.
Zostawimy to pani.
Wrócimy za tydzień, żeby dokończyć rozmowę.
Moja wizytówka.
Mamo.
Będę wymiotował.
Co to za hałas?
Nic nie słyszałam.
Jakieś wycie, trzaskanie drzwiami...
Według Bonnie ten dom jest nawiedzony.
Mamo?
Idę do łóżka.
Jesteś chory? To niedobrze...
Jest dopiero szósta.
Posiedź ze mną jeszcze chwilę.
Nie.
Jeśli pójdziesz teraz spać, to tabletki nie będą działać.
Musisz jeszcze chwilę wytrzymać, kochanie.
Gdzie jest jego matka? Misie Koala nie porzucają swoich dzieci. Hej, jesteś tam?
Tak, już zatankowałem.
Powiedz Jerry'emu, że będziemy w kontakcie przez radio...
A książę i księżniczka zamieszkali razem w pięknym pałacu
do końca swoich dni.
Dokąd idziemy?
Na dół.
- Dlaczego? - Bo tak mówię.
Iris, Iris, Iris.
Nie.
Do szkła i luster. Wyczyści każdą łazienkę na wysoki połysk.
Zestaw zawiera także rewelacyjną szczotkę do czyszczenia odzieży i...
Nie chcę zarazić nikogo w pracy.
Świetnie, niech wezmą wszystkie moje zmiany. Właśnie tego mi trzeba.
Nic nie poradzę, że jestem chora. Co mam zrobić?
To powodzenia!
Mamo? Wziąłem tabletki, ale znowu mi niedobrze.
Muszę coś zjeść.
W lodówce nic nie ma.
Mówiłaś, żeby łykać je po jedzeniu.
Jestem strasznie głodny.
Dlaczego musisz ciągle tyle gadać i gadać?
Przestaniesz w końcu?!
- Ja tylko... - Potrzebuję snu.
Przepraszam, ale jestem głodny.
Skoro jesteś taki głodny, to idź i żryj gówno!
Przepraszam.
Nie wiem, dlaczego to powiedziałam. Przykro mi.
Nie spałam tak długo.
Nie wiedziałam już, co mówię.
Ugotuję ci coś.
- Co byś zjadł? - Już nie jestem głodny.
Musimy wyjść z domu. Siedzimy tu już za długo.
Chcesz pójść do Wally's?
Możesz zamówić, co zechcesz.
Nawet lody na śniadanie.
Natychmiast to oddaj. Oddaj to.
Przestań. Siadaj. Ale już.
Gdzie jedziemy?
Chciałam się po prostu przejechać.
Mamusiu!
Wjechała pani prosto we mnie! Dopiero co go kupiłem. O czym pani myślała?!
Nie dość, że po złej stronie, to jeszcze z dzieckiem. Mogła pani kogoś zabić!
Zaraz, gdzie pani jedzie? Zwariowana suka!
Cześć, kochanie.
Mamo?
Może zadzwonię do cioci Claire?
Zadzwonię i ona tu przyjdzie...
Mamo?
Ciocia Claire przestała się do nas odzywać.
Mamo, popatrz na mnie.
Tu jest miło i ciepło.
Nie chcę, żebyś odeszła.
Nigdzie się nie wybieram.
Mamo? Chyba nie powinniśmy zostawać tu na noc.
Zadzwonię do pani Roach.
Do nikogo nie dzwoń.
Muszę się tylko przespać.
- Mamo. - Zostaw!
...coś w tym domu.
Możemy u pani przenocować?
Gracie, przepraszam.
Ktoś się do was włamał? Sam mówił...
Wszystko dobrze. Sam jest po prostu niegrzeczny. Jak zwykle.
- Martwiłam się. - Zabroniłam mu dzwonić.
- Pytał, czy mogę was przenocować... - Nie trzeba. Boli mnie tylko głowa.
Muszę już kończyć.
- Przepraszam za kłopot. - Do usłyszenia.
Tak. Do usłyszenia.
Miałeś do nikogo nie dzwonić, nie posłuchałeś mnie.
Chcesz przestraszyć panią Roach?
Starą kobietę, która ledwo chodzi? Chcesz, żeby się rozchorowała?
Zdejmuj to cholerstwo!
Czy to jedyny sposób,
żebym nie musiała się za ciebie wstydzić?
Widzisz, do czego mnie zmuszasz?
Przepraszam, mamusiu. Babadook sprawił,
- że miałaś wypadek, a potem... - Coś ty powiedział?
- Mówiłem, że Babadook... - Nie ma żadnego Babadooka.
Wymyśliłeś go sobie
- w swojej małej głupiej główce. - Nie chciałem, żebyś go wpuściła!
Już ja zadbam o to, żeby nikt nie wszedł do naszego domu. Zgoda?
Już nikt tu nie wejdzie!
Nikt!
Niedobrze mi...
Jeśli nie połkniesz tej tabletki, będzie jeszcze gorzej.
- Mamo, chyba nie muszę... - Ja tu jestem dorosłym, a ty dzieckiem.
Łykaj tabletkę!
Grzeczny chłopiec.
Mamo!
Bugsy, proszę. Chodź tu, piesku.
Podano do stołu.
Możesz dostać dokładkę.
Zgódź się, albo wszyscy zginiemy.
Według policji, do zabójstwa syna kobieta użyła noża.
Jego ciało znaleziono w piwnicy.
W trakcie przesłuchania kobieta zaatakowała policjantów,
którzy, działając w samoobronie, zastrzelili ją.
Nie są znane motywy zbrodni.
Sąsiedzi mówią, że chłopiec miał urodziny.
Skończył siedem lat.
Samuelu.
Obudź się, mamusiu.
Ale przecież to ty śpisz, kochanie.
Nie schodź tam.
To niebezpieczne.
Myślałam, że nie żyjesz.
Możemy znów być razem.
Musisz tylko przyprowadzić mi chłopca.
Masz na myśli Samuela?
Przyprowadź mi chłopca.
Przyprowadź mi chłopca.
- Przestań nazywać go chłopcem. - Chyba będzie padać.
Nie...
To się nie dzieje, to się nie dzieje...
Nie.
Nie.
Bugsy!
Samuelu!
Samuelu.
Bugsy zrobił sobie krzywdę. Musimy mu pomóc.
Nie chcesz chyba, żeby umarł, prawda?
Samuelu,
czy ty mnie słuchasz?
Wpuść mnie, ty mały gnoju.
Wpuść mnie! Wpuść mnie...
Ty mała świnio!
Masz już sześć lat, a ciągle się moczysz.
Nie masz pojęcia, jak często marzyłam, żebyś to ty zginął, a nie on.
- Chciałbym, żebyś była szczęśliwa. - "Chciałbym, żebyś była szczęśliwa."
Czasem chciałabym walić twoją głową w ścianę,
póki móżdżek ci nie wypłynie!
Nie jesteś moją matką.
- Co powiedziałeś? - Że nie jesteś moją matką!
Jestem twoją matką!
Uciekaj, uciekaj tak szybko, jak potrafisz!
- Zostaw mnie! - Czy nie zabroniłam ci bawić się bronią?!
Przepraszam, kochana. Chciałam się upewnić, czy wszystko w porządku.
W porządku.
Wiem, że ten okres w roku jest dla ciebie trudny.
I wiem, że nie chcesz o tym rozmawiać.
Chciałam ci tylko powiedzieć, że zrobiłabym wszystko dla ciebie i Sama.
Kocham was oboje.
Samuelu.
Przepraszam.
Rozumiem, że się boisz.
Nie byłam dla ciebie dobra od śmierci taty.
Byłam niedobrą mamą.
Jestem chora.
Potrzebuję pomocy.
Rozmawiałam z panią Roach.
Przenocujemy dzisiaj u niej.
Co ty na to?
Chcę ci wszystko wynagrodzić.
Chcę, żebyś poznał swojego tatę.
Tam jest tak pięknie.
Będziesz szczęśliwy.
Przepraszam, mamusiu!
Mamo!
Nie zostawię cię.
Mamo?
Coś sobie obiecaliśmy...
Wiem, że mnie nie kochasz.
Babadook ci nie pozwala.
Ale ja ciebie kocham.
I zawsze będę.
Wpuściłaś go, więc teraz musisz go wyrzucić!
Nie chcę, żebyś odeszła.
Nie! Nie, mamusiu!
Mamusiu!
- O co chodzi? - Nie pozbędziesz się Babadooka.
Czego chcesz?
Czego chcesz?!
Nie...
Oddychaj.
Odsuń fotel, kochanie. Za dziesięć minut będziemy na miejscu.
Nie...
- Chyba będzie padać. - Przestań!
Jesteś nikim.
Jesteś nikim!
To mój dom!
Wtargnąłeś do mojego domu!
Dotknij jeszcze raz mojego syna, to cię, kurwa, zabiję!
Nie!
Mamusiu, nie...
Nie.
- Uważaj na mamy nogę, kolego. - Jest już dobrze. Ściągnęli szwy.
- O której jest przyjęcie? - Zaczyna się po trzeciej.
To do zobaczenia za parę godzin.
Pa, Sam.
Ta szkoła to dobry wybór.
Dużo o niej czytałam. Powinna się Samowi spodobać.
Nie było go w szkole już dwa tygodnie. Czas wracać.
Potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby załatwić swoje sprawy.
- Urządzacie przyjęcie? - Sam ma dziś urodziny.
- Pierwsze urodziny, które obchodzimy. - To nieprawda.
- Prawda. Pierwszy raz we właściwym dniu. - To dość niecodzienne.
Mąż umarł w dniu narodzin Sama.
Zginął, wioząc mamę do szpitala, żeby mnie urodziła.
Jest taki jak jego ojciec. Zawsze mówi to, co myśli.
Przyjęcia są bardzo fajne, szczególnie jeśli są dla ciebie.
Moja kuzynka nie przyjdzie, bo złamałem jej nos.
Wezmę je.
Świetny strzał. Patrz. Tu jest jeszcze jeden.
Gdzie twoja miska?
Dużo nazbierałeś.
Czy kiedyś go zobaczę?
Kiedyś. Jak będziesz większy.
Wyjdź na zewnątrz. Nie wracaj, póki cię nie zawołam.
Już dobrze, już dobrze...
I jak było?
Dziś w miarę spokojnie.
Chodź do mnie.
Już prawie mnie nie boli.
Zaczekaj!
Mam nową sztuczkę.
Życie nie zawsze jest takie, jak się wydaje.
Nie mam nic w rękach...
- Wspaniale. - To jeszcze nie koniec.
Jak to zrobiłeś?
Chodź tu do mnie.
Wszystkiego najlepszego, kochanie.
Wystąpili:
Scenariusz i reżyseria:
Zdjęcia:
Muzyka:
Tekst i napisy: Marek Raczyński
Na podstawie tłumaczenia Bartosza Zawiślaka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.