All language subtitles for Quien.Te.Cantara.2018.MULTI.1080p.WEB-DL.x264-AT

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian Download
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese Download
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian Download
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian Download
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Zareklamuj swój produkt lub firmę. Skontaktuj się z www.OpenSubtitles.org

Lila.

Jesteś w szpitalu.

Miałaś wypadek, ale jest dobrze.

Jesteś cała. Nie martw się.

Lila, skarbie.

Wiesz, kim jestem?

Wiesz, jak masz na imię?

Cześć.

Jestem Blanca.

Twoja przyjaciółka.

Wczoraj przyszłam do ciebie, żeby porozmawiać o pracy.

Gdy dzwoniłam, poszłaś na plażę.

Długo nie wracałaś, więc poszłam cię szukać.

Znalazłam cię nieprzytomną w wodzie.

Podoba ci się?

Sama je robię.

Mogę cię nauczyć.

Łatwiej je rozłożyć i ponownie złożyć.

Możemy wykorzystać wzór i złożyć tak, jak było.

Wiesz, kto to jest?

To...

Shakira.

Wiesz, kim ona jest?

Lily.

Lila Cassen.

Nie martw się.

Kto ty jesteś?

Jestem Blanca.

Blanca.

Zgadza się.

- Jesteś moją przyjaciółką? - Tak.

- Mam dom? - Tak.

To chcę tam pojechać.

Tak go sobie wyobrażałaś?

Niczego sobie nie wyobrażałam.

Będziemy tylko we dwójkę.

Kazałam Césarowi iść na urlop.

- Kto to jest César? - Twój asystent.

O taki dom trzeba dbać.

Pod jego nieobecność ja o wszystko zadbam.

Przygotuję coś do jedzenia.

Chcesz crudités?

Co takiego?

Crudités.

Surowe warzywa. Marchewka, seler, ogórek.

Dlaczego surowe?

Bo jesteś surową weganką.

- Kim? - Surową weganką.

Jesz surowe produkty, bo uważasz, że to lepsze dla twojego ciała.

Mięso też?

Nie jesz mięsa.

Przygotować ci coś innego?

Jajko sadzone?

Idę do kuchni.

Rozejrzyj się. Niedługo przyjdę.

- Blanco. - Tak?

Gdzie jest łazienka?

O czym chciałaś pomówić?

Co?

Zanim poszłam na plażę i znalazłaś mnie w wodzie.

Mówiłaś, że przyszłaś porozmawiać o pracy.

Ale...

już nie pracuję.

Nie musisz się o to martwić.

Kiedy mam zacząć się martwić?

Chciałam zaczekać kilka dni z tą rozmową.

Ja...

wolę o tym teraz porozmawiać.

Dobrze.

Nie śpiewałaś od dziesięciu lat.

Żyłaś z tantiem,

ale teraz to nie takie proste.

Bez grania koncertów

nie da się żyć z muzyki.

Przynajmniej w ten sposób.

Zaplanowaliśmy twój powrót na scenę.

Na początek dziesięć koncertów.

Pierwszy za dwa miesiące w Madrycie.

A jeśli już nie zaśpiewam?

Najpierw trzeba będzie sprzedać dom.

Potem jest kilka możliwości.

Możesz zniknąć i zacząć nowe życie z dala od tego wszystkiego.

Albo żyć z talk-show.

Wiele piosenkarek tak kończy.

Ale nie mają wyjścia, a ty masz.

- Dlaczego? - Bo masz wielki talent.

To dlaczego przestałam śpiewać?

Bo zmarła twoja matka.

Byłam z tobą przez 25 lat.

Nie zostawię cię.

Jesteś dla mnie najważniejsza.

Nikt nie jest dla mnie tak ważny jak Lila Cassen.

SZUKAJ Z RAMPO

Naga

Taka złota

Chusteczka

Gdzie

Sięga moja ręka

Wyszepczę znów

U twego boku

Jesteśmy nowym gościem

Naga

Taka złota

Wyszepczę

To była moja tajemnica.

Nie znosisz tytoniu. Nie przeszkadza ci?

Nikt nie stanie się Lilą w jeden dzień.

Nawet ty.

Odkąd obudziłam się w szpitalu,

czuję...

rytm, nieustannie.

To odległa piosenka...

która dobiega zewsząd.

Z podłogi,

ze ścian.

Chcę jej posłuchać,

ale nie mogę.

Mogę ją tylko czuć.

Jak bicie serca.

Cały czas.

Czujesz ją?

Bo rozsadzi mnie od środka.

Wiesz, czym jest pomidor z peleryną i maską?

Nie.

Superpomidorem.

A ziemniak z peleryną i maską?

Superziemniakiem.

Nie.

Ziemniakiem przebranym za Superpomidora.

Co za bzdura.

Znam to od ciebie.

Kim jestem?

Jesteś wyjątkowa.

LILA CASSEN WYJĄTKOWA

VIOLETA NAŚLADUJE LILĘ CASSEN

Naga

Taka złota

Chusteczka

Gdzie moja ręka

Sięga

Wyszepczę znów

U twego boku

Jesteśmy nowym gościem

Oddaj mi powietrze

Które przyniosłeś

Złap mnie za włosy

Przepłyń przeze mnie

Jeśli nie znajdziesz wody

Rozpostrzyj skrzydła

Przyleć do mnie

Bestia jest u mego boku

Pewnie słyszałaś to tysiąc razy.

- Słucham? - Przypominasz pewną piosenkarkę.

Naprawdę?

Tinę Turner?

Blisko.

Ta, o której myślę, jest Hiszpanką.

Była popularna w latach 90. Podobno je żywe zwierzęta.

Tak mówią?

Tak słyszałem.

Nie wiem, o kim mowa.

Jej imię zaczyna się na L.

Nie mam pojęcia.

Jedna z jej piosenek to „Dzika orchidea”.

Jeśli zgadniesz, dam ci spokój.

Lila Cassen.

Brawo.

Zatem dotrzymam słowa i udam się do łazienki.

Przypuszczałem, że spotkam fankę Lili Cassen

w zapomnianym klubie w Rocie, i tak też się stało.

Jesteś fanem Lili Cassen.

I to wielkim.

Wielkim.

Gdybyś był,

nie wspominałbyś o „Dzikiej orchidei”.

Dlaczego nie?

Bo to nie jej.

To cover Lisy Tornatto z lat 60.

A niech to.

Nigdy nie powtórzyłbyś miejskiej legendy o żywych zwierzętach.

To tabu.

Przyznaję, jestem fanem z przypadku.

Jak to?

Mam płyty Lili Cassen, ale zostawiła je moja była.

Nigdy po nie nie wróciła.

Więc nie była wielką fanką albo ty byłeś fatalnym partnerem.

Co okropny partner i fan Lili Cassen z przypadku robi w Rocie?

Sprzedaję lalki.

Znasz taki program Chorly y Procket?

Ten serial z ukrytym satanistycznym przesłaniem?

To miejska legenda.

Zasłużyłeś sobie tymi żywymi zwierzętami.

Jestem szefem sprzedaży. Mamy kongres w Kadyksie.

Co robicie na kongresie sprzedawców lalek?

Głównie sprzedajemy licencje na produkcje bezużytecznych gówien.

Obudowy do telefonów, kapcie, koszulki...

Doradzają nam pedagodzy, żebyśmy nie czuli się tak żałośnie.

Jakie rady?

Na przykład co mówi lalka, gdy naciskasz jej brzuch.

Mam świetny tekst dla twoich lalek.

Jesteś pedagogiem?

Nie.

A co porabiasz?

Pracuję w barze karaoke.

Zamieniam się w słuch.

„Jesteś pewnie przeciętny i zwyczajny.

Nie wysilaj się ani nie próbuj być wyjątkowy.

Zamiast tego akceptuj rzeczywistość.

W ten sposób

nawet jeśli nie będziesz całkiem szczęśliwy,

przynajmniej przez resztę życia nie będziesz żałosny”.

Co o tym myślisz?

Trochę długie.

Ale każde hiszpańskie dziecko powinno to usłyszeć.

Idę do łazienki, a później na parkiet.

Zatańczysz ze mną?

Nie.

Ale mogę na ciebie stąd popatrzeć.

Bardzo mi miło. Jestem Nicolás.

A ja Violeta.

Jeśli się postarasz, możesz błyszczeć.

Co się stało z drzwiami?

Marta, mówię do ciebie.

Szyba się zbiła.

Widzę. Pytam, jak to się stało.

Sama się zbiła?

Możesz przynajmniej wyrzucić szkło do śmieci?

Daj spokój, ja to zrobię.

Potrzebuję nowy telefon.

Kupiłaś sobie w zeszłym roku. Też sam się zepsuł?

Nie jest zepsuty, ale robi gówniane zdjęcia.

Po roku są gorsze?

Nie, ale inni mają telefony. które robią lepsze zdjęcia.

W porządku.

Zdjęcia z tobą na pewno nie są gówniane.

Jaja sobie robisz?

Nie, to był komplement.

Daruj sobie komplementy i daj mi kasę.

Mówię do ciebie.

Co mam ci powiedzieć? Mówiłam, znajdź pracę jak ja.

Nie mam zamiaru być taka jak ty.

Co robisz?

Skoro nie dasz mi kasy, sama ją skołuję, bez obaw.

Przestań.

- Gdzie twoja karta? - Nie mam.

Jak to?

Bank mi cofnął. Ostatnie dwa miesiące spłacałam dług.

- To wyjmij pieniądze. - Nie mam tu kasy.

- Nie masz w domu kasy? - Nie.

Marta!

- Przestań. - Nie dotykaj mnie!

Jak mnie tkniesz, wpadnę w szał. Nawet o tym nie myśl.

Gdzie są?

Tu nie ma pieniędzy.

- Gdzie są? - Mówię poważnie.

Pieprzona kłamczucha.

Kto ci powiedział, że mam tu kasę?

Wiem, że masz. Teraz wiesz, że wiem.

Przestań kłamać i daj mi tę cholerną kasę.

Nie mam żadnych pieniędzy.

Gdzie pieniądze?

Nie zaczynaj.

Zacznę. Gdzie ta cholerna forsa?

Przestań. Zrobisz sobie krzywdę.

Myślisz, że tego nie zrobię?

Tak myślisz, prawda?

Marta!

Zrobiłabym to tylko po to, żeby zrujnować ci życie.

Co ty na to?

Są w płycie Lili.

Dlaczego zawsze mnie okłamujesz?

Zawsze!

„Dla cudownej Violety”.

Po co ją kupiłaś, skoro nie masz gramofonu?

Żeby z nią pogadać.

Następnym razem się zastanów, gdy będziesz mi ściemniać.

DLA CUDOWNEJ VIOLETY LILA

Ruszę w drogę po omacku

Znajdę cię

Wzniosę się wysoko

Spadnę I znajdę cię

Jak walczące zwierzę

Znajdę cię

Czułam wiatr na twarzy

Widziałam wilki wędrujące

W ciemności

Próbowałam oddychać

Zaczęłam drżeć

Przemkniesz niezauważony

A ja cię znajdę

W eskorcie twoich strażników

Znajdę cię

Jak zdesperowane zwierzę

Znajdę cię

Czułam wiatr na twarzy

Widziałam wilki wędrujące

W ciemności

Pijesz ze strumienia

Jak przeklęte zwierzę

Jak zwierzę

Halo?

Przepraszam, że przeszkadzam.

Szłam po plaży i zobaczyłam cię z daleka.

Pracujesz w barze karaoke?

Bardzo podobał mi się twój występ.

Nie słyszałam, by ktoś tak dobrze śpiewał piosenki Lili.

Dziękuję.

Mam na imię Blanca.

Violeta.

Ty jesteś...

Blanca Guerrero?

Znasz mnie?

Oczywiście.

Nieźle.

Gdy jesteś z Lilą, niewiele osób cię dostrzega.

Ja jestem Lila.

To znaczy jestem jej wielką fanką.

Naprawdę. Odkąd pamiętam.

Wierzę ci.

Wiesz, czy w okolicy jest jeszcze coś otwarte?

Mam ochotę wypić drinka przed powrotem do domu.

Ostatnio nie miałam czasu na relaks.

Cóż...

pewnie.

Już mówię.

Na plaży jest hotel.

Tamtejsza kawiarnia zawsze jest otwarta.

- Musisz iść tam... - Nie.

Pytam, czy masz ochotę napić się ze mną.

Od lat nie byłam w Rocie.

Moja matka była z Jerez de la Frontera, a ojciec z Sabadell.

Mieszkaliśmy w Barcelonie,

ale co roku odwiedzaliśmy moich dziadków.

Miałam tu chłopaka z Ameryki.

Właściwie przyjaciela. Przywiózł mi mnóstwo płyt.

Były tu nie do zdobycia.

Miał na imię...

James.

Mieszka tu jeden z makijażystów Lili. Muszę się z nim zobaczyć.

Ostatnie szlify przed koncertem.

Masz bilet, prawda?

Kupiłam, gdy tylko pojawiły się w sprzedaży.

Mam ci jeden wysłać? Chcesz kogoś zaprosić?

Nie, dziękuję.

- Mieszkasz w Rocie? - Tak.

Nie wyglądasz na Andaluzyjkę.

Jestem z Madrytu.

Przeprowadziłam się tu dziesięć lat temu.

Z córką.

Ile ma lat?

- Dwadzieścia trzy. - Ile?

- Urodziłaś ją w młodym wieku. - To prawda.

Ja nie mam dzieci.

Nigdy nie miałam instynktu macierzyńskiego.

A nawet jeśli, przelałam go na Lilę.

Nie myślałaś, żeby zostać piosenkarką?

Cieszę się, że mogę śpiewać piosenki Lili.

Nie potrzebuję nic więcej.

Ucieszyłam się, gdy usłyszałam, że wznawia występy.

Byłam w szpitalu, gdy wyszła.

Dziękuję.

To nic, tylko niskie ciśnienie krwi.

Tak, czytałam.

Ale muszę przyznać...

że gdy zemdlała w wannie,

bardzo się wystraszyłam.

W wannie?

Myślałam, że zemdlała na plaży.

Tak powiedzieliśmy prasie.

Namieszali z informacją o wannie.

O nie...

Coś się stało?

Nie, ale muszę już iść.

Czasem czuję się jak niania.

Nie trzeba. Masz całą szklaneczkę whiskey.

Miło było cię poznać.

Wzajemnie.

Może znów się spotkamy.

Blanco...

u niej wszystko dobrze?

Lepiej niż kiedykolwiek.

Cześć.

Cześć.

Mogę się przysiąść?

Chyba tak.

Jestem Álvaro.

Jestem dziennikarzem.

Widziałem cię z Blancą Guerrero, więc pomyślałem...

To ona czy nie? Ależ tak!

Bo to niemożliwe.

Nie da się z nią pogadać o tym, co się stało. To tajemnica.

Jasne.

Pomyślałem:

„Nie zaszkodzi podejść do...”.

- Jak masz na imię? - Violeta.

Nie zaszkodzi podejść do Violety, żeby porozmawiać.

Przyznaję, że jestem dziennikarzem. Z góry o tym mówię.

Ale jestem też fanem Lili,

więc może wiesz, jak ona się ma. Czy dobrze, czy źle.

Przyjaźnisz się z Blancą?

Nie.

Co robiłyście razem?

To nie twoja sprawa.

Chwileczkę.

To mój numer.

Jeśli zechcesz mi powiedzieć coś ciekawego o Lili,

zadzwoń do mnie.

Nie interesuje mnie to. Przykro mi.

Serio?

Magazyn szczodrze wynagradza swoich współpracowników.

Powiedziałam „nie”.

Przynajmniej próbowałem.

Do widzenia.

Odmówiła.

Mówiłam, że może znów się spotkamy.

Nie byłam z tobą szczera.

Álvaro, który przyszedł z tobą pogadać,

nie jest dziennikarzem.

To jeden z moich asystentów.

Lila nie zemdlała w wannie, tylko na plaży.

Chciałam sprawdzić, czy mogę ci ufać.

Nie byłam też szczera, gdy zapytałaś, czy Lila ma się dobrze.

To, co ci powiem, wie tylko Lila,

nasza prawniczka i ja. Mam nadzieję, że tak pozostanie.

Lila ma amnezję.

Nie potrafię być ze sobą szczera.

Dla mnie zawsze będzie gwiazdą.

Ale muszę się zmierzyć z faktami.

A fakty są takie, że to jej ostatnia szansa.

Jeśli odwołamy jej koncerty, to koniec jej kariery.

To takie proste.

Dlaczego mi o tym mówisz?

Bo chcę, żebyś pomogła Lili.

Jeśli nie pamięta, kim jest,

musimy ją nauczyć, jak być sobą.

Ona chce, żebyś ty ją tego nauczyła.

Dziękuję.

Violeto,

to jest Lila.

Cześć.

Blanca mówiła mi, że masz córkę.

Tak.

Jak ma na imię?

Marta.

W dniu jej urodzin pierwszy raz usłyszałam, jak śpiewasz.

Naprawdę?

To był najszczęśliwszy dzień w moim życiu.

Oczywiście.

Na pewno cudownie jest mieć dziecko.

Opisałam Violecie sytuację.

Rozumie, że trzeba zachować dyskrecję.

Nikt nie może o tym wiedzieć.

Przyjaciele ani nawet twoja córka.

Dziękuję za twoją pomoc.

Drobiazg.

Media nie mogą cię wiązać z Lilą,

więc zrobimy to tak jak dziś.

Spotkasz się z naszą prawniczką Olgą na parkingu Caribe Hotel,

a ona przyprowadzi cię tu.

Wiemy, że nie masz głosu ani nie chodziłaś na kurs tańca.

Pamiętaj, że razem z Lilą

pomożemy ci w razie potrzeby.

Dziękuję.

Wszystko jasne?

Tak.

Lila?

Wszystko jasne?

Jak słońce.

Możesz się zatrzymać na chwilę?

Niebieskie kwiatki

Parzą moje stopy

Wyjdźmy na zewnątrz

Przepraszam.

Wszystko dobrze?

Tak, tylko...

Nie wychodzi mi. Przepraszam.

Chcesz zrobić sobie przerwę?

Nie, nawet nie zaczęliśmy.

Trochę mi trudno, gdy siedzisz przede mną.

Myślisz, że mi to przeszkadza?

Nie o to chodzi.

Chodzi o to...

że się wstydzę. To głupie.

- Przepraszam. - Nie przepraszaj.

Przykro mi.

Mogę cię o coś zapytać?

Pewnie.

Wyobrażałaś sobie tę chwilę?

Gdy się spotkałyśmy.

Raz czy dwa razy.

Mnóstwo razy.

Ale już kiedyś się spotkałyśmy.

- Serio? - Tak, pewnie nie pamiętasz.

Przepraszam.

W porządku.

Było miło?

Tak.

Ale miałyśmy mało czasu. Podpisałaś mi płytę.

Tak to sobie wyobrażałaś?

Niezupełnie.

A jak?

Śmiało.

Nie.

Za bardzo się wstydzę.

Powiem ci coś o sobie, jeśli chcesz.

A potem ty mi coś opowiesz.

Zapytaj, o co chcesz.

Nie jesz żywych zwierząt, prawda?

Co?

Wybacz, to miejska legenda. Nigdy w to nie wierzyłam.

Miejska legenda?

Tak, ale nie przejmuj się. Niewiele osób ją zna.

Nie boisz się...

udawać...

kogoś, kim nie jesteś?

Owszem.

Boję się.

Ale nie tego.

A czego?

Jeszcze nie wiem.

Na razie tak jest lepiej.

Twoja kolej.

Boże!

Dobra,

powiem ci.

Pracuję do późna w barze karaoke,

a twoje auto złapało gumę w okolicy.

Twój kierowca czeka na holowanie,

a ty wchodzisz do środka, bo chcesz skorzystać z toalety,

a to jedyny otwarty lokal w okolicy.

Stajesz w drzwiach, a ja bardzo się stresuję.

Ale ukrywam to najlepiej, jak umiem.

Podchodzę do ciebie i gratuluję ci dorobku.

Jestem spokojna, jakbyśmy były sobie równe.

Jak byś to zrobiła?

Powiedziałabym ci...

„Uwielbiam »Odwrócony lot«”.

Co to takiego?

Jedna z twoich piosenek, ale niewiele osób ją zna.

Nawet ja jej nie znam.

A potem

dajesz mi swój numer telefonu.

Mówisz, żebym zadzwoniła, to wyskoczymy na drinka.

Zaprosiłam cię do domu czy spotkaliśmy się na mieście?

U ciebie.

Jesteś w moim domu.

Możemy kontynuować?

Cześć.

- Zostajesz na lunch? - Tak.

Mamo...

Tak?

Ja...

chciałam przeprosić.

W porządku.

Kupiłaś telefon?

Robi dobre zdjęcia?

Tak.

Cieszę się.

Chciałabym ci oddać kasę...

po trochu.

Nie musisz.

Przynieś szklanki i sztućce.

Jaki kolor lubisz najbardziej?

Różowy.

A ulubione danie?

Tatar z awokado i orzechy.

Idealne wakacje?

W Islandii.

Książka.

A Mortal Spring.

Płyta?

Thriller.

Film?

Naga wyspa.

Czego nie lubisz w ludziach?

Udawania.

- A co najbardziej lubisz? - Gdy...

Nie pamiętam.

Dobre maniery.

Otóż to.

To nie jest sprzeczne?

Co?

Że nie znosisz udawania, a najbardziej lubisz dobre maniery.

Dobre maniery są trochę udawane, prawda?

Pewnie masz rację.

Uczysz się odpowiedzi? Dlaczego nie mówisz tego, co czujesz?

Boisz się, że nie będą pasować?

To nie tak.

- A jak? - Cóż...

Po prostu nie znam odpowiedzi.

Pokaż.

Twój ulubiony kolor?

Morski.

- Ulubione danie? - Jajka sadzone.

Idealne wakacje?

W Rzymie.

Kiedy zaczęłaś śpiewać?

Tego pytania nie ma w teście.

Wiem, ale cię pytam.

Chyba...

w domu mojej przyjaciółki Susany.

Zakładałyśmy ubrania jej mamy i udawałyśmy siostry Goggi.

Świetnie się bawiłyśmy.

Urządzałyśmy koncerty w jej domu i zapraszałyśmy całą klasę.

Kasowałyśmy za wejście.

Cukierki, komiksy...

Miała fajną mamę. Godziła się na to.

Ale u niej w domu zawsze dziwnie pachniało.

Kotem.

Ulubiony kolor?

Morski.

Dokończę to i przygotuję kolację.

Chcę zamknąć zeszły tydzień przed koncertem.

Musimy pojechać do Madrytu na spotkanie ze stylistą i fotografem.

Musimy porozmawiać o tym, jak udzielać wywiadów.

Kogo naśladowałam, gdy byłam mała?

Co?

Jakie piosenki śpiewałam, gdy się spotkałyśmy?

Własne.

Pisałaś je, komponowałaś i śpiewałaś.

To czyniło cię wyjątkową.

Bo nikogo nie naśladowałaś.

Nie myśl o tym, kogo naśladowałaś w dzieciństwie.

Myśl o dziewczynkach, które naśladują ciebie.

Ponieważ teraz nie ma zimna ani bólu

Ponieważ

Teraz

Nie ma zimna

Ani bólu

To było dobre.

Nie, zacznę jeszcze raz. Było do kitu.

Powtórzyłaś to już sześć razy.

- Może zrób sobie przerwę. - Nie wyłączaj muzyki.

Violeto, to jest kiepskie.

Nie widzisz tego?

Spójrz na moje kroki.

Spójrz.

Patrz na mnie.

Co to jest?

No co?

Wyglądam beznadziejnie.

Co my tu w ogóle robimy?

Powiedz mi.

Co my tu robimy?

- Próbujemy... - To niemożliwe.

Nie stanę się znów tą kobietą.

Wiem, że dasz radę. Próbuj, odpoczywaj i ciesz się tym.

Wiesz, że dam radę.

Świetnie. Ulżyło mi, że mnie wspierasz.

Śpiewasz na scenie karaoke i masz się za ekspertkę.

Skarbie, nie znasz się.

Przepraszam, Violeto.

Nie wiem, co się ze mną dzieje.

Wyglądasz naprawdę kiepsko.

Wczoraj miałam się pożegnać

Ale nie miałam odwagi

W twoich oczach było tyle miłości

Tak łatwo się pożegnać

Tak łatwo zapomnieć

To będzie dla nas trudne

Kto tobie zaśpiewa

Z tą gitarą

Kto ci zagra

Gdy mnie nie będzie

Kto ubarwi twój dom

I rozgrzeje twe łóżko

Kto będzie się z tobą kochał

I kto ci zaśpiewa

Z tą gitarą

Kto ci zagra

Gdy mnie nie będzie

Kto ubarwi twój dom

I rozgrzeje twe łóżko

Kto będzie się z tobą kochał

Wiesz, dlaczego cię uwielbiam?

Dlaczego?

Bo jesteś najlepszą osobą, jaką znam.

Jesteś też dobra.

- Nie. - Tak.

Jesteś.

- Spoliczkuj mnie. - Co ty wygadujesz?

- Spoliczkuj, o tak. - Co ty wyprawiasz?

- To nie boli. Śmiało. - Przestań.

Jak tam?

Jak się masz?

Szukałam cię. Chciałam ci coś powiedzieć.

Co takiego?

Tydzień temu, gdy dzwoniłaś do chłopaka,

a on powiedział, że jest z Omarem i ekipą...

nie mówił prawdy.

Co ty wygadujesz?

Co?

Obciągałam mu w łazience.

Od razu mi lepiej!

Musiałam ci o tym powiedzieć.

Co ci odbiło?

No co? Chcesz jeszcze?

Pewnie.

Kurwa!

Kurwa!

Marta!

Gdzie nasz błąd bez rozwiązania

Czy ty byłeś winny Czy też ja

Ani ty, ani nikt inny Nigdy mnie nie zmieni

Tysiące dzwonów bije w moim sercu

Trudno prosić o wybaczenie

Ani ty, ani nikt inny

Nigdy mnie nie zmieni

- Mogę ci jakoś pomóc? - Co?

Czego potrzebujesz?

- Jest Violeta? - Nie.

Dzisiaj nie pracuje?

Zwykle pracuje w poniedziałki, ale poszła na kilkudniowy urlop.

Dlaczego?

Jesteś jej przyjaciółką?

Jej matka jest chora i musi o nią zadbać.

Coś jej przekazać?

Wszystko w porządku?

Chcesz drinka?

Gdzie nasz błąd bez rozwiązania

Czy ty byłeś winny Czy też ja

Ani ty, ani nikt inny Nigdy mnie nie zmieni

Dzień dobry.

Dzień dobry.

Wychodziłaś wieczorem?

Tak.

Jestem wykończona.

Zrobię mleko czekoladowe i idę się położyć.

Sporo pracy?

Słucham?

Pytałam, czy w barze karaoke masz dużo pracy.

Tak.

Macie piosenki Lady Gagi?

Tak.

Chciałabym kiedyś przyjść i pośpiewać Lady Gagę.

Mamy jej kawałki.

Może wpadnę jutro.

Lepiej w przyszłym tygodniu.

Urządzamy wieczory kawalerskie,

więc nie da się śpiewać.

Zatem za tydzień.

Tak byłoby lepiej.

WYJŚCIE

Jak zwierzę

- I jak? - Idealnie.

Chcę cię zabrać w trasę.

Mogłabyś się przydać, gdybym potrzebowała pomocy.

Wieczorem powiem o tym Blance.

Cóż...

Co, nie chcesz?

Blanca uważa, że po tym powinniśmy przestać się spotykać.

Ja też tak myślę.

Dlaczego?

Musiałabym okłamywać córkę, a nie chcę tego robić.

Ale mam bilety w pierwszym rzędzie na madrycki koncert.

Chcę, żeby Marta poszła ze mną.

Dajmy sobie trochę czasu.

Dobrze.

Ale po trasie będę chodziła na twoje występy.

Moje?

Przestaniesz śpiewać moje piosenki w barze?

Nie.

Więc kiedyś się zjawię i cię zaskoczę, jak w tej fantazji.

Ale jeśli chcesz naśladować Lilę Cassen,

naśladuj ją naprawdę.

Wybierz, która ci się podoba.

Nie.

Proszę.

Dziękuję.

Nie, Violeto.

Dziękuję.

Chcesz przymierzyć?

Chodźmy na plażę.

Lila!

Violeto, Olga tu jest!

Lila!

Cześć.

Cześć.

Dzięki, że wstawiłaś szybę.

Drobiazg.

Hej.

Chcesz iść na koncert Lili Cassen?

Na koncert Lili Cassen?

Pierwszy z jej trasy, w Madrycie.

Mogłybyśmy spędzić tam weekend.

Poszłybyśmy do Muzeum Prado albo Retiro.

Nie byłyśmy tam od naszego wyjazdu.

Byłam tam rok temu z Dianą.

Jasne.

Chodziło mi o to, że nie byłyśmy tam razem.

Byłam w Prado i nie podobało mi się.

Widziałam obraz z gościem, który zjada syna.

Obrzydliwe!

Możemy iść na Króla Lwa.

Mam lepszy pomysł.

Jaki?

Jeśli chcesz zobaczyć Lilę Cassen, możemy do niej pójść.

Dlaczego tak mówisz?

Nie wiesz?

Nie wiesz, co powiedzieć, co?

Bo prawda byłaby za trudna do wyjawienia.

- Skąd wiesz... - Śledziłam cię.

Dlaczego mi nie ufasz?

- Marto, ja... - Zanim coś powiesz,

proszę cię tylko, żebyś powiedziała prawdę.

Proszę.

Kilka dni temu agentka Lili przyszła do mnie do baru.

Lila widziała na nagraniu, jak śpiewam, i chciała...

Czego chciała?

Chciała, żebym jej pomogła.

Żebyś jej pomogła? Z czym?

Żeby znowu zaczęła śpiewać.

Straciła pamięć czy co?

Ostrzegałam cię. Miałaś mnie nie okłamywać.

Ja nie kłamię.

Przysięgam.

Przysięgam na moje życie.

Straciła pamięć po tym, jak zemdlała na plaży.

Nie pamiętała, kim jest.

Ani swoich piosenek.

Niczego.

Pomogłam jej wrócić do śpiewania.

Chwila, chwila.

Nie wiem, czy dobrze rozumiem.

Chcesz mi powiedzieć, że uczyłaś Lilę Cassen śpiewać?

Tak.

Ty, moja matka?

Moja matka uczyła Lilę Cassen śpiewać jej własne piosenki.

Zgadza się.

Boże.

Ale to...

Wielka rzecz.

Naprawdę wielka, mamo.

To wygrana na loterii!

Co?

Oczywiście. Pomyśl tylko.

Jak to?

Możemy pójść do telewizji i o tym opowiedzieć.

Potrafisz opisać jej dom? To bardzo ważne.

Poza tym to świetna promocja jej koncertów.

Wszyscy będą mówić o niej i o twojej historii.

Zakumplowałyście się?

Cóż,

możemy to zasugerować. Nie musimy mówić wprost.

Ja się wszystkim zajmę.

Gdzie gumka z Hello Kitty?

Jest tu?

Nie?

Tu jest.

Widziałaś moją komórkę?

Widziałaś?

Cudownie!

Mówię do ciebie!

Możesz mi odpowiedzieć?

Patrz na mnie, gdy do ciebie mówię!

Co się stało?

Jesteś zła?

Będziesz teraz nadęta?

Nie rozumiesz, że robię to dla nas?

Już rozumiem. Ty ją zabrałaś.

Myślisz, że jest twoją przyjaciółką?

Nie wierzę, że jesteś taka głupia.

Nie rozumiesz?

Nie kumasz, że cię wykorzystuje?

Weź sobie moją komórkę i tę twoją przyjaciółkę!

Ma cię gdzieś, tak jak ja!

No nie.

Moje klucze!

Klucze!

Oddaj klucze albo zdemoluję ten dom!

Przysięgam na Boga, zdemoluję go!

Prosiłaś się o to!

Moje klucze.

Dawaj je, bo podetnę sobie gardło. Przysięgam, że to zrobię.

Przysięgam.

Mamo, zrobię to.

Przysięgam na wszystko, co kochasz, ja nie żartuję.

Mamo!

Mamo, zrobię to!

Mamo!

Zrobię to!

Mamo!

Mamo, zrobię to!

Mamo!

Zrobię to.

Ja...

naprawdę...

to...

zrobię.

To zrób.

Lila?

Przyszła Violeta. Zaczekamy na dole.

Nie siedź za długo.

Dziś jest ostatni dzień.

Lila, wszystko dobrze?

Co się stało?

Lilą?

Blanco, już nie będę Lilą.

Violeto, daj nam chwilę.

Skarbie, wiem, że się stresujesz.

Nie śpiewałaś przez wiele lat.

Ale wszystko będzie dobrze.

Nie musisz się martwić.

Będę przy tobie.

Zawsze byłam.

Wiem.

I przepraszam.

Za co?

Szkoda, że nie mogę ci oddać dziesięciu lat, które ze mną spędziłaś.

Ale nie pozwolę ci zmarnować kolejnych,

czekając na coś, co nigdy się nie wydarzy.

Czekając na co?

Przez cały ten czas byłam dla ciebie.

Bo chcę ci pomóc.

Byłam wyrozumiała przez rok po śmierci twojej matki.

W drugim zaczęłam się martwić. Trzeci, czwarty, piąty...

Dziesięć lat zastanawiania, co się stało.

Co zrobiłam źle, że nie mogłaś mi powiedzieć,

dlaczego nie chcesz znów śpiewać?

Przez cały ten czas z tobą nie prosiłam o wyjaśnienia.

Więc nie mów mi, że czegoś oczekiwałam,

gdy przez cały ten czas

starałam się ciebie chronić przed czymś nieznanym,

bo nigdy nic nie mówiłaś.

Przepraszam.

Przestań to powtarzać. Nie przepraszaj.

- Chcę, żebyś znów była Lilą! - Ale nie mogę.

Dlaczego?

Jeśli odejdę,

już nigdy mnie nie zobaczysz.

Zrozum to.

Rozumiem.

Może łatwo ci zerwać z byciem Lilą.

Ale pewnie nie potrafisz żyć bez śpiewania.

Próbuję cię zapomnieć

Podążając drogą rannego ptaka

Staram się trzymać z daleka

Od miejsc W których się kochaliśmy

Jaki tytuł nosi ta piosenka?

Nie ma tytułu.

Ty ją napisałaś?

Tak.

Dlaczego nie ma tytułu?

Musiałam rzucić śpiewanie, żeby opiekować się nowo narodzoną córka.

Dziwne.

Dziwne?

Ja musiałam zacząć śpiewać, żeby opiekować się matką.

Nie wiedziałam.

Nikt nie wie.

Zajrzyj za to zdjęcie.

Trzy lata ich szukałam.

Wszystkie zniszczyłam.

Oprócz tego.

Nie mogłam.

Kto to jest?

Moja matka.

Chciała być piosenkarką.

Była piosenkarką.

Lubiła pisać i komponować piosenki.

Zebrali trochę pieniędzy i nagrali demo.

To ono.

Lili Cassen.

Mała wytwórnia obiecała jej singiel.

Ale na tym stanęło.

Na tym utknęła.

Jak w większości przypadków, na obietnicy.

Oprócz tego, że była piosenkarką, była też heroinistką.

Zaczęłam naśladować matkę.

W klasie.

Na zakończeniu roku szkolnego.

Dzięki temu przypominałam sobie, że była kimś innym.

Kimś, kto mną nie gardzi.

W wieku 18 lat wygrałam pierwszy konkurs.

Dziesięć tysięcy peset.

Pieniądze za śpiewanie. Nie mogłam w to uwierzyć.

Zapisałam się na wszystkie konkursy

i niemal wszystkie wygrałam.

W rok zaoszczędziłam tyle, żeby wysłać mamę na odwyk.

Mama rzuciła heroinę.

Potem pojawiła się Blanca.

Moja pierwsza płyta była w Hiszpanii numerem jeden.

Była kopią dema mojej matki.

Te same piosenki, tylko śpiewane przeze mnie.

Jej piosenki ujrzały światło dzienne dzięki jej córce.

Pamiętam, gdy powiedziałam jej, że nie będzie jej wśród autorów.

Przekonałam ją, że obie jesteśmy Lilą.

Nic nie powiedziała.

Uśmiechnęła się tylko.

Wiedziała, że jest mi to winna.

A ja, że ona mnie.

To była nasza tajemnica.

Blanca o tym nie wiedziała.

Mijały lata, a my nagraliśmy kolejne płyty.

Pisała wszystkie piosenki Lili

i nigdy nie pojawiała się wśród autorów.

Wysyłałam jej pieniądze i to wszystko.

Gdy zaczęły się prace nad piątym albumem,

odkryłam, że znów bierze.

Nie martwiłam się o nią.

Nie myślałam o tym, żeby odstawić ją na odwyk.

Chciałam pójść do telewizji i powiedzieć, że jest narkomanką,

że ją naśladowałam i że napisała moje piosenki.

Byłam w pułapce.

Nie znosiłam jej za to.

W końcu tak ją znienawidziłam...

Pewnego wieczoru, po wydaniu piątej płyty,

poszłam do niej na urodziny.

Wiesz, co jej dałam?

Wiesz, co dałam matce na sześćdziesiąte urodziny?

Dziesięć gramów heroiny.

Następnego dnia zadzwonili do mnie, że matka zmarła z przedawkowania.

Lila zmarła tego samego dnia.

Za pół godziny przyjdź do sali prób.

Dlaczego?

Został nam dzień, żeby popracować.

Co robisz?

Musimy skończyć próbę.

Dlaczego to robisz?

Zatrudniłaś mnie, żeby przygotować koncert, więc to robię.

Violeto, nie będę już Lilą.

Wiem.

Zadzwoń do siebie.

Co?

Weź mój telefon i zadzwoń do swojego domu.

Pamiętasz numer, prawda?

To zadzwoń.

Zaufaj mi.

Próbuję cię zapomnieć

Podążając drogą rannego ptaka

Staram się trzymać z daleka

Od miejsc, w których się kochaliśmy

Plączę się w miłości

Bez woli i siły By sprawdzić, czy mogę cię zapomnieć

Nadchodzi noc

I znów rozumiem, że cię potrzebuję

Próbuję cię zapomnieć

Robiąc tysiące różnych rzeczy W ciągu dnia

Próbuję cię zapomnieć

Licząc i chodząc po opadłych liściach

Próbuję siebie zmęczyć

Ledwo żyję, gdy zapada zmrok

A gdy widzę nasz dom

Taki samotny i cichy Nie wiem, co bym zrobiła

Ile bym dała, żebyś tam był

Żebyś nadal był ze mną

Co bym zrobiła, żeby tego nie czuć

Żeby nie żyć tak, jakbym się zagubiła

Próbuję cię zapomnieć

Próbuję cię zapomnieć

Podążając drogą rannego ptaka

Staram się trzymać z daleka Od miejsc, w których się kochaliśmy

Plączę się w miłości

Bez woli i siły By sprawdzić, czy mogę cię zapomnieć

Nadchodzi noc I znów rozumiem

Że cię potrzebuję

Ile bym dała, żebyś tam był

Żebyś nadal był ze mną

Co bym zrobiła, żeby tego nie czuć

Żeby nie żyć tak, jakbym się zagubiła

Zagubiła

Zagubiła

Tłumaczenie napisów: Marcin Łakomy

Wspomóż nas i zostań członkiem VIP, by pozbyć się reklam z www.OpenSubtitles.org

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.