Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Oznaczona w skali Torino liczbą 10
asteroida Horus to „globalny zabójca”.
PRZEDMIEŚCIA BERLINA, 234 DNI PRZED UDERZENIEM ASTEROIDY
Rządy krajów NATO szykują komunikat dotyczący dalszych działań.
Tato?
Mamo!
Powinieneś podjąć tę decyzję na chłodno.
Mówię to jako przyjaciel, a nie doradca finansowy.
Wiesz, co bym zrobił na twoim miejscu?
Też zainwestowałbym w bunkier.
A jeśli ten biznes nie wypali? Jak to spłacisz?
Skąd wiesz, że będę musiał?
Jak to?
Jak walnie, banki przestaną istnieć - a z nimi kredyty.
I ty.
Jankesi go rozpirzą.
Kopia dla ciebie, kopia dla mnie.
W dniu pogrzebu mamy?! Poważnie?
To ważna sprawa, Jeżyku.
Ważna?!
Ważna była mama!
WYSTĘPUJĄ
MUZYKA
ZDJĘCIA
SCENARIUSZ
REŻYSERIA
8 DNI
Ministerstwo Obrony zaprzecza doniesieniom o fali dezercji w armii.
Takie działania sił zbrojnych służą wyłącznie obronie demokracji.
Uzbrojone bojówki zaatakowały 12 schronów
Armia zaprzecza, lecz świadkowie nie pozostawiają wątpliwości:
- niemieccy żołnierze strzelają do siebie - Cipa...
To smutny finał korupcyjnych działań polityków.
Petra Cosin, na żywo, z Berlina.
Pa, pa.
Marion?
Uderzy tysiące kilometrów stąd.
Dwa i pół tysiąca - to niedaleko. Bądźmy realistami.
A w piwnicy? Może wystarczy się tylko schować?
Fala uderzeniowa to nie wszystko.
Alianckie naloty na Hamburg wywołały burzę ogniową.
Miasto płonęło w temperaturze ponad 1000 stopni.
Ludzie kryli się w piwnicach,
z których ogień wysysał tlen.
Większość się udusiła. Ale nie to było najgorsze.
Ogień podgrzewał wodę w rurach, które pękały jedna po drugiej
- i wrzątek zalewał piwnice. Ludzie się topili, albo gotowali.
Temperatura sprawiała, że i tak stamtąd uciekali.
Nie wiem, co się zdarzy, ale to będzie gorsze niż burza ogniowa.
Nie zagonię Leonie i Jonasa do piwnicy.
Dlaczego leżysz na podłodze?
Masz wódkę?
Gdzie jest ta twoja...
dziewczyna?
Ma na imię Marion.
Przepadła. To koniec.
Po ptakach.
Dla wszystkich.
Lepiej jej poszukaj.
Rodzina ważna rzecz.
Tak. I miłość.
Wiem, co sobie myślisz
- że nie jestem zdolny do miłości, ale to nieprawda.
Po prostu nie mogłem jej okazywać.
Zawsze wolałem facetów.
Nie chcę, żebyś powtarzał moje błędy.
Ale ona odeszła.
Nie wiem dokąd.
Poszukajmy jej.
Ma jakichś krewnych?
Kiedy byłam w szpitalu, wzięłam jeszcze coś.
Lek. Pentobarbital.
Wystarczy kilka gramów.
Zasypiasz, tracisz przytomność.
Po 10-20 minutach ustaje oddech. To całkowicie bezbolesne.
Schowałam w komodzie. Nie chcę, żeby cierpieli.
Ojciec Nory...
Byłam u niego, szukając Leonie. Kompletnie przerobił piwnicę.
Frankenberg?
Tak.
Jak to „przerobił”?
Na schron.
Co tam - policja znów potrzebuje wsparcia?
Przysługa za przysługę.
Oto Deniz, przez „s”, odtąd swojak.
On też przeżyje.
To się okaże.
- Oddawaj! - Elvis, nie fikaj!
Będzie ciężko, ludzie świrują. Liczę na ciebie!
- Żartowałem. - Facet!
Oddaj mu.
No, już!
Pieprzony glina!
- Pójść z tobą? - Jestem dorosły. Czekaj tu.
Petra!
Gdzie ona jest?!
- Gdzie ona jest?! - Kto?
Bez wygłupów! Gdzie Marion?
- Nie z tobą? - Pierdol się.
Przemądrzała suka!
Wiesz, co zrobiłaś?!
Przez ciebie giną ludzie, gówniaro!
Lepiej spójrz w lustro. Spierdalaj.
Zaraz mam wejście. Prawda jest w cenie.
Tak ze mną rozmawiasz?
Petro, posłuchaj...
Opanuj się!
„Polityk bije dziennikarkę”.
Ale temat!
Były polityk, palancie!
Marion nie chce mnie znać. Przez ciebie.
Prawda zawsze zwycięży!
Wszystko się uchowa. A potem wyjmiemy.
Cwaniak z tego Lutza. Wmawiał mi, że jego schron przy moim to „norka”.
Klaus! Chodź ze mną.
Kto to?
Cześć. René.
- Mój kuzyn. - Kuzyn...
Mamy dużo miejsca.
Ściągniesz tu całą pieprzoną rodzinę? Pięknie!
Kim jesteśmy?
Ty jesteś Klaus, mój szef.
Pytam: Kim jesteśmy?
- Tymi, którzy przeżyją. - Brawo. A teraz rusz głową.
Co nas różni od twojego cholernego kuzyna?!
Przeżyjemy, jeśli nie będziemy chlapać o naszym bunkrze obcym.
A ten niech zdycha z całą resztą!
To nie obcy, tylko kuzyn.
Powiedz mu: „Zdychaj z całą resztą!”.
Chyba nic z tego nie będzie.
Powiedz mu!
Zdychaj...
z całą resztą.
Świetnie.
Jeszcze jeden taki numer i będziesz podziwiał fajerwerki pod gołym niebem!
Rozumiesz?
Zrozumiałeś?
Tak.
- Niech to szlag! - Jak poszło?
Cipa!
Durna cipa!
Oszustka! Za kogo ona się ma?
Chętnie dorwałbym tę feministyczną zdzirę i...
Widziałem się wczoraj z Theo, moim byłym.
Z kim?
Z Theo. Przed laty byliśmy razem.
Co? Jesteś gejem?
Moją pierwszą prawdziwą miłością był mężczyzna.
Był cudowny.
Szczupły, delikatny, uroczy.
A teraz wygląda jak stary piernik.
A mama?
Co „mama”?
Tylko przed nią udawałeś?
Nie. Byliśmy dobrym małżeństwem.
Tylko kiedy...
szliśmy do łóżka, zamykałem oczy i myślałem o Theo.
Tato...
Miał niesamowitego fiuta.
Tato... nie chcę tego słuchać.
Pojechałem do niego wczoraj,
jakbym chciał naprawić swoje życie parę metrów przed metą.
Marion?
Zaczekaj!
- Coś ty za jeden?! - Szukam mojej żony. - Spadaj!
Wszystkie miejsca zajęte!
Spierdalaj!
Nie chcę się tu schronić.
Każdy chce!
Nie rozumiecie. Metro to wielka trumna!
Jazda! Bo strzelę!
Byłem oficerem armii NRD i rozwalę wam łby!
Znajdziemy ją.
- To tylko rozcięcie. - Zostaw!
O co ci chodzi? Miałeś mnie w dupie i nagle mam tatusia?
Za późno.
Nie.
Tak.
Kiedy zginiemy, będzie za późno. Za trzy dni.
Ben. Co się stało?
To twój ojciec, wiem na pewno.
Chodź. Uciekniemy, we dwoje.
- O czym ty mówisz? - Domi. Ten gaz!
- Co się dzieje?! - Lepiej się zbieraj.
To teren prywatny!
Nora, chodź.
Czego tu szukasz?
Morderco!
Że co?
Ty i ci debile rozpuściliście gaz!
Zginął mój przyjaciel! Aresztuj go.
Prochy odjęły ci rozum!
Mam dowód.
Z twojego e-papierosa, znalazłem przy willi.
Dobra, to ja, wybacz.
Nakryłeś mnie! Odymiłem karaluchy!
Fajnie się tak przyznać!
Nie zamierzasz nic zrobić?
To prawda?
Skąd! Żartowałem.
Nic dziwnego, że twoja żona wolała umrzeć. Jak tu wytrzymać z takim skurwielem?!
Spójrz mi w oczy.
Idź już. Idź!
Spierdalaj, łysolu!
MIŁOŚĆ
Przepraszam?
Jest tam.
Leonie, ty też przyszłaś.
Słonko, witaj na pokładzie.
Co wy tu wszyscy robicie?
Ludzie są jak krzyże.
Tuląc, dajesz i bierzesz.
Ta łajba was nie uratuje.
Zrobi to Horus. Nie lękaj się. Chodź.
Te tatuaże coś znaczą?
Nie wiem.
Ja też mam. Mały.
Moja przyjaciółka Nora ma taki sam.
Zrobiłyśmy je sobie w zeszłym roku. Na wieczność.
Opowiedz mi o sobie. Kim jesteś? Skąd pochodzisz?
Chodź.
Ostrożnie.
To ja.
A to ty. Unosimy się w niebie.
Tak bardzo tęskniłem.
Ja też.
Bez względu na wszystko pozostaniemy rodziną.
I to jest najważniejsze.
Kiedy gaśnie gwiazda,
pył rozsiewa się po całym wszechświecie.
A nasze ciała są z tego pyłu.
Jesteśmy gwiazdami.
Wszyscy są wszystkim. Zawsze.
Gdzie wyczytałeś te bzdury?
Nie umiem czytać, ale widzę,
słyszę i czuję.
Jesteś dziewicą, prawda?
Wygłupiasz się? Skąd ten pomysł?
Chodź...
Ochrzczę cię.
Jesteś gotowa?
Muszę ci coś wyznać.
Nikt cię nie wini, nawet Leonie.
Powiedziała ci?
Nie wskoczyłaś do tego pociągu ze strachu.
Byłaś w panice.
Mam romans.
Od paru miesięcy. To znaczy, miałam.
Już nie.
Znam go?
Wybacz mi.
Uli, jesteś moim mężem. Ojcem moich dzieci.
Chcę być przy tobie, kiedy to się skończy.
Błagam, wybacz mi.
Dzięki za szczerość.
Jedźmy do niego.
Co?
Do Frankenberga.
Skoro ma bunkier, musi nas wpuścić.
Nie mam w zwyczaju sypiać ze wszystkimi.
Wiem. Jesteś, jaka jesteś.
W takich chwilach wspiera nas wiara.
Szukamy wyjścia,
ale to nie jest arka.
A to tutaj to nie krzyż.
Żaden ksiądz go nie poświęcił.
To tylko dwie belki z hipermarketu.
Nie dotykaj go! Nie dotykaj krzyża!
Cześć, Robin.
Powiedziałeś im, że budujesz arkę? Jak śmiesz igrać z ich lękami?
Popłyniemy ku światłu.
Brałeś coś?
Ty to nie Noe, a ta łódź to nie arka.
Przypomnij im, co Bóg powiedział Noemu w Biblii.
Nie czytałeś jej? Nie czytałeś?
Powiedział, że nie chce już przeklinać świata ze względu na ludzi
i że to już ostatni potop. Tak jest w Biblii.
On przemawia do mnie.
Kto?
Bóg?
W blasku Horusa. Codziennie.
Horus to kawał czarnej skały, fenomen natury,
katastrofa, z którą z Bożą pomocą się zmierzymy!
Do ciebie też przemawia?
Przemawia do ciebie?
Odyn rozmawia tylko z nim.
Spadaj, koleś.
Chodź, Ursulo.
Ursulo, chcesz tu zostać.
Kim jesteś?
Robiłem różne rzeczy,
niedobre rzeczy - jak my wszyscy!
Jak wszyscy!
A teraz razem
popłyniemy ku światłu.
Ku światłu!
Bez lęku! Z tobą!
Chcesz?
Nie, dzięki.
Tato? Dzięki, że mi pomogłeś.
Jesteś taki pokręcony.
Stary głupek.
To byłeś ty, prawda? Zginął mój przyjaciel!
Jeżyku! Tak, przykro mi.
Tak wyszło, nikt tego nie chciał.
W zasadzie oni wszyscy są martwi.
A my nie.
My przeżyjemy.
Tata musiał robić rzeczy, których jeszcze nie rozumiesz.
Najważniejsze, że w tym nowym świecie mamy siebie nawzajem i nie będziemy sami.
Dorośnij!
Chcielibyśmy porozmawiać. Żona doniosła mi, że ma pan piwnicę.
Ach tak?
Ten bunkier, z którego pana uwolniłam.
Tak... Jeszcze raz dziękuję. Szukała pani córki.
Tak.
- A może mnie? - Nie.
- Odnalazła się? - Tak.
Miała mnie pani powiadomić.
Rzeczywiście. Przepraszam.
Drobiazg. Ledwie się znamy, wyleciało pani z głowy.
Nic podobnego.
Klaus, możemy przejść na ty? Podobno to duży schron.
Jestem fizykiem. Na pewno można jakoś...
Czyli nie dotrzymałaś słowa.
Miałaś nikomu nie mówić.
Wszystko zostało w rodzinie. Uczę pańską córkę.
Tak, łebski z ciebie gość.
I wiesz, co mnie dziwi?
Że nie zbudowałeś własnego schronu.
Czasu było niewiele, ale bez przesady.
- Uznaliśmy, że to bez sensu. - I w tym cały problem.
Sam jesteś sobie winien.
Klaus... zrobię wszystko.
Coś takiego! A gdzie twoja duma?!
Mam to gdzieś. Chcę, żeby moi bliscy przeżyli.
Mój nowy kumpel Uli!
Spierdalaj. Zanim zrobisz z siebie głupka.
Nie. Zostanę, dopóki...
- Co?! - Dosyć.
Co?!
No, uderz!
- Nie, panie Frankenberg. - Nagle taki oficjalny?
Chodźmy już.
Susanne. Nie rozumiem cię.
Może gdybyś przyszła sama - ale z nim?
Trzymaj się, Uli.
To ten glina?
Wiedziałem.
Był u nas, kiedy wróciliśmy.
- W naszym łóżku też? - Mówiłam ci, że już po wszystkim.
To dlatego nie wskoczyłaś do pociągu? Chciałaś być z nim.
Dlatego nas narażałaś!
Przestań! To nie tak.
Ten pociąg był za szybki! Oszalałeś?!
To nie ma z tym nic wspólnego.
Jasne, kręć - zawsze winni są inni!
Skarbie, gdzie Leonie?
- Nie wiem. - Dziś rodzinna kolacja.
- Świetny pomysł. Co ugotować? - Uli przygotuje słynne...
Lasagne!
Super.
Tato, patrz!
Niesamowite!
Wstawię wodę.
To moja wina. Czułam, że jest sadystą.
Nie wracajmy do tego.
Coś wymyślimy.
Leonie. Wszystko w porządku?
Tak, a co?
Dziwny uśmiech.
Jak ma na imię?
Kolega ze szkoły?
Nie twoja sprawa.
I tak nie zrozumiesz.
Rozumiem. I się cieszę. To urocze.
Mamo.
- Lasagne taty! - Oparzysz się!
Jak to możliwe, że zapomniał?
Myślę, że akurat on nigdy nie zapomni.
Leonie, chodź do nas.
Podaj, Jonas!
Strzelaj!
Między nogami!
Ja też chcę!
Komu lampkę wina?
Mnie!
Zaczynasz mnie martwić.
Skoro mu smakuje...
Szprycer, z wodą z bąbelkami.
Toast. Spójrzmy sobie w oczy.
Dobre?
Gorzkie!
Daj, wypiję.
Jak to może komuś smakować?
Coś ty zrobił, Uli?
Dlaczego?
Bo cię zdradziłam?
Przecież to twój pomysł.
Dobry - to najlepsze wyjście.
Kiedy byś mi powiedział?
- Jedziemy do dziadka. - Po co? - Niespodzianka.
Jonas, bez dyskusji! Leonie! No, już!
Tato, co się dzieje?
Tato!
Śpi.
Wszędzie cię szukał. Marion?
Egon. Jestem...
Wiem.
Nawet się o ciebie pobił.
Pobił?
Z jakąś zdzirą.
To dobry chłopak.
Tak, ale dupek.
Wiem.
Trochę wolno łapie. Moja krew.
Trochę mu zajmie, zanim się połapie, co jest w życiu ważne.
Ale obiecaj mi, że będziecie się o siebie troszczyć. O całą trójkę.
Proszę cię.
Pa.
Mamo!
Mamo, gdzie jesteś, do cholery?!
Wykręciłaś mi słaby numer.
Nora?
Ratunku!
Ben!
Pan Frankenberg! Nie wierzę!
Zostało nam jakieś 40 godzin.
Plotąc z tobą przez 10 sekund,
stracę rok, zważywszy na średnią życia w Niemczech
- albo trzy tygodnie w ostatniej fazie raka woreczka żółciowego.
Nie chcę - nie z takim idiotą!
Myślisz, że nie może cię spotkać nic gorszego?
Mylisz się.
Wersja polska na zlecenie HBO Start International Polska
Tekst: Bohdan Maliborski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.