Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com
Wikingowie [6x05] Klucz
Napisy: Oin
- Jarl Thorkell! - Król Olaf.
Witaj!
Byłem zaskoczony wezwaniem.
Naprawdę chcesz, byśmy wybrali króla całej Norwegii?
Inaczej nie marnowałbym twego czasu, wzywając się tutaj.
Prosisz nas o zrzeczenie się tego, co jest nam najdroższe.
Władzy.
Thorkellu,
twa władza zależy od twego prestiżu.
Od chęci twych wojowników, by dla ciebie walczyć i ginąć.
To się nie zmieni.
Proszę jedynie o ustanowienie suzerena,
któremu wszyscy bylibyśmy winni posłuszeństwo.
Króla całej Norwegii, który będzie nas bronić
przed siłami z zewnątrz.
Oto moje marzenie.
Chyba nie proszę o zbyt wiele?
Dzięki bogom! Przyjechałaś.
Ale dlaczego?
Miałam sen, Lagertho.
Twoja osada została zaatakowana.
Chciałam być przy tobie i dzieciach Torvi.
Bałam się, że coś się stało.
Hali nie żyje.
Z mojej winy. Nie obroniłam go.
Zawiodłam.
Został pochowany nieopodal osady, którą próbował chronić.
Z innymi, którzy zginęli podczas ataku.
Zatem to prawda?
Twój sen? Tak. Zaatakowali nas bandyci.
Ci sami, których Bjorn naznaczył i wypuścił.
Może popełnił błąd? Nie powinien był ich uwalniać.
Nie mów o błędach! Wszyscy je popełniamy.
Czasem ze złych pobudek, a czasem z dobrych.
W każdym razie... to już nieważne.
Ważna jest moja pewność,
że skoro nie zdołali ukraść ziarna, to wkrótce znów zaatakują.
To dobrze, że tu jesteśmy.
Musimy poczynić plany.
Nawet mając twe tarczowniczki,
nie jestem pewna, czy odeprzemy bandytów Białowłosego.
Nie po raz drugi.
Nie takich słów spodziewałam się po Lagercie,
słynnej tarczowniczce.
Być może ta Lagertha już nie żyje.
Sama ją pochowałam.
Później musiałam ją odkopać.
Ale nie jest taka sama.
Nigdy nie będzie.
Tak! Chodźcie!
Dalej! Pomóżcie mi!
Dalej, ludzie! Pchajcie! Pomóżcie!
Dalej! Pomóżcie mi!
Tak! Dobra robota! Ty! Pchaj!
Pchajże! Dalej!
Pchaj! Pomóż pchać!
Hvitserku! Co to ma być?
To żelazne wrota, które Ivar wykuł do obrony miasta.
Ale po co ci one?
Żeby chronić siebie!
To jedyne, co może zatrzymać duchy!
Dalej! Pchajcie!
No już! Dalej!
Gunhildo.
Nie będą się tego spodziewać.
Nie. Ale kto wie, czy to wystarczy?
Jakieś wieści od Bjorna?
Wiem, że wróci.
Tak.
Spójrz.
Biedna Asa.
Co widzisz?
Siebie, Lagertho.
Taka byłam lata temu.
Takie byłyśmy my wszystkie.
To jak ujrzeć zjawy.
Z jakiegoś powodu chce mi się płakać.
Dobrze znów ujrzeć samą siebie.
Chodźcie. Dołączcie do nas.
Razem będziemy tarczowniczkami.
Tak!
- Skol! - Skol!
Odejdź! Zostaw mnie! Precz!
- Spójrz na mnie, Hvitserku. - Odejdź!
Ivar mi to uczynił.
Spójrz na mnie!
Nie bój się.
Dlaczego tu wróciłaś?
- Dlaczego mnie nawiedzasz? - Pragnę zemsty.
Tylko ty możesz mnie pomścić, Hvitserku!
Mów! Powiedz jak!
Musisz zabić Ivara.
Ivar zabił mnie.
Zabił moją rodzinę.
Uczynisz to, prawda?
- Pomścisz mnie? - Tak.
Obiecaj.
Przysięgnij na są świętą obręcz.
Przysięgam.
Przysięgam.
Przysięgam. Mówię, że przysięgam!
Chciałbym wznieść toast
za Bjorna Żelaznobokiego.
To nasze pierwsze spotkanie,
ale przez te lata usłyszałem wszystko na temat twych wyczynów
od wędrowców i poetów w mej wielkiej sali.
To wielki zaszczyt w końcu poznać cię osobiście.
- Skol. - Skol.
- Skol. - Skol.
To bardzo miłe.
Ja również słyszałem opowieści o Thorkellu Wysokim
i jego braciach, Hemingu i jarlu Sigvaldim.
W kraju takim jak nasz, tak małym,
- sławę szybko się zyskuje. - Tak mawiają, Bjornie Żelaznoboki.
Zatem wszyscy mamy mianować cię królem?
Wybrać go na króla.
To nasz zwyczaj.
W takim razie, królu Olafie, nalegam na prawdziwe wybory.
By każdy, król bądź prosty jarl jak ja,
mógł kandydować, jeśli zechce.
W zasadzie tak.
Ale wiesz, jacy jesteśmy my, Norwegowie.
Dać nam okazję do sporu i bójki,
to tym się zajmiemy.
Jarl Thorkell ma rację.
Tak, i zgadzam się z nim.
Nie chciałbym zostać królem w wyborach bez kontrkandydatów.
Nie pragnę nosić pustej korony.
Jak sobie życzysz, Bjornie Żelaznoboki.
Jak sobie życzysz.
Bjorn Żelaznoboki.
Jarl Hrolf.
Witaj.
Liczę, że będziemy mieć okazję do rozmowy.
Ja również, Bjornie Żelaznoboki.
Naprawdę.
- Król Haakon! - Bjorn Żelaznoboki.
Nie wiesz o tym, ale walczyłem pod Paryżęm u boku twego i twego ojca.
Byłem wtedy młodzieńcem i wciąż miałem prawą rękę.
Co się z nią stało?
W bitwie na morzu przeciwko niemu... Thorkellowi Wysokiemu.
Wchodziłem na pokład jego łodzi. Było ślisko.
Wyciągnąłem dłoń, by się przytrzymać,
i ktoś skorzystał z okazji, by ją odrąbać.
A teraz wydaje się, że już nie musimy walczyć.
Nie przeciwko sobie.
- Po co walczyć z rodakami? - Od zawsze tak było.
Nie oznacza to, że to słuszne bądź mądre.
Musimy zjednoczyć Norwegię,
by wytrzymać ataki większych sąsiadów,
takich jak Szwecja czy Dania.
Zgadzam się, ma to jakiś sens.
A przywódca taki jak ty, Bjornie Żelaznoboki?
Syn Ragnara, znany i szanowany w całym świecie wikingów.
Przyznaję, że ma to jeszcze większy sens.
Masz mój głos, Bjornie Żelaznoboki.
Przypłynęły jeszcze dwie łodzie.
Kto by pomyślał, że w Norwegii jest tylu królów i jarlów?
Wydaje się wręcz, że rosną na drzewach.
Tak. Pozwólcie, że powitam nowo przybyłych.
Potrafię wyjaśnić nasz cel równie dobrze jak wy.
Dziękuję, przyjacielu.
Kniaziu. Wiem, że mnie słyszysz.
Pewnie liczysz wszystkie bruzdy
w ziemiach i chmurach, które należą do ciebie.
Lecz chciałbym pomówić o czymś innym.
Zapytać, czy chciałbyś spłatać figla biednemu Dirowi.
Jakiego figla, mój drogi Bez Kości?
Mam nadzieję, że to coś, co się rozbawi.
Lubię się śmiać. To magiczna sztuczka?
- Podobają mi się. - Tak, jest magiczna.
Co powiesz? Chcesz mi pomóc?
Co zrobimy, królu?
Straże!
Nie gapcie się tak.
Zobaczmy, co zamierza.
Straże!
- Weź go! - Dirze!
To nie ostatni raz, Ivarze Lothbroku.
Wkrótce znów się spotkamy.
Tymczasem dobrej nocy.
Dobrej nocy.
Jedź.
Naprawdę to zrobiliśmy?
Chcę ci coś pokazać.
Wiem, że nie potrafisz ich przeczytać, ale wyjaśnię, czym są.
To dokumenty prawne,
dające Rusom starożytne prawo do naszych skandynawskich ziem.
Zatem nasz atak jest uzasadniony.
Nie. Oczywiście, że to fałszerstwo.
Ale fałszywy tytuł, przyjacielu, jest lepszy niż jego brak.
Nasz posiłek!
Kto to?
Strażnicy, którzy pozwolili memu bratu uciec.
Oczywiście ich torturowaliśmy.
- Co powiedzieli? - Że...
Ich uwagę odwróciła naga kobieta i opuścili stanowiska.
Nie widzieli nic więcej.
I nigdy już nie zobaczą.
Zakładam, że nic nie wiesz o ucieczce Dira?
- Igorze? - Nie.
Rozumiesz, że skoro Dir jest wolny,
porwanie grozi ci bardziej niż kiedykolwiek.
A teraz przyjemniejsze obowiązki.
Znów się ożenię.
Chcę was przedstawić swojej wybrance.
Oto księżniczka Katia.
Moja droga, przedstawiam ci
mego kuzyna i podopiecznego, kniazia Igora.
Kniaziu.
A to król wikingów, o którym ci opowiadałem.
Ivar.
Słynny Ivar Bez Kości.
Księżniczko.
Królu Ivarze.
Posilmy się.
Wyglądasz, jakbyś zobaczył ducha.
Uwierz mi, zobaczyłem.
Zostawcie nas. Smacznego.
Zawiąż ciasno.
Minęło sporo czasu, Lagertho.
Może już nie wrócą?
Mam nadzieję, że masz rację.
Ale w to nie wierzysz.
Nie. Myślę, że się zjawią.
Wrota!
Księżniczko.
Czekałem na okazję, by pomówić z tobą na osobności.
Zapewne rozumiesz, dlaczego musimy porozmawiać.
Oleg sobie ze mną pogrywa.
Dlaczego tak mówisz, Ivarze Bez Kości?
- Jesteś Frejdís. - Frejdís?
- Nie rozumiem. - Ani ja.
Ale to prawda. A my...
byliśmy małżeństwem.
Naprawdę?
I co się z nami stało?
Daj.
Czym zapłacisz?
Od wielu dni nie płaciłeś.
- Nie daję za darmo. - Dawaj.
- Dalej. - Musisz zapłacić.
Później.
Zapytam brata, Ubbe. Znasz go, prawda? Ufasz mu?
- Tak. - Dobrze.
Ale nie ufam tobie.
Zatem nic nie dostaniesz.
Ale. I grzybki. Już.
Wezmę to.
- Nie. - Zatem nic nie dostaniesz.
Czeka cię ból.
Dalej.
Jeszcze. Więcej.
Gdybyś przybył tą drogą,
obojętnie którędy, zaczynając skądkolwiek,
o dowolnym czasie czy porze roku,
zawsze byłoby tak samo.
To naprawdę ty?
To ty, mędrcze?
I tak jesteśmy tam, gdzie powinniśmy być.
Nie powinno mnie tu być. Nie teraz, nie tutaj.
Miałem sprawy do załatwienia.
Może to, po co tu przybyłeś, jest jedynie skorupą,
łupiną sensu, z której cel wyłamuje się
jedynie w chwili realizacji, o ile w ogóle.
Albo nie miałeś celu,
albo jest on poza końcem, którego się domyśliłeś.
Mam cel. Po prostu...
Teraz, tutaj zdarza mi się zapomnieć.
Nie płacz, Hvitserku, synu Ragnara.
Są inne miejsca, również na krańcach świata.
Niektóre w szczękach mórz,
inne nad mrokiem jeziora, na pustyni bądź w mieście.
Doprowadzasz mnie do obłędu!
Dzieje się tak, o ile robi to jakąkolwiek różnicę,
ponieważ nie nadajesz się do swego celu.
Twe życie przypomina śmierć.
Jestem martwy!
Nie. Powtórzę, abyś zrozumiał.
Albo nie miałeś celu,
albo jest on poza końcem, którego się domyśliłeś.
Odmieniony w realizacji.
Odmieniony w realizacji, Hvitserku.
Odmieniony w realizacji.
Zdumiewający widok, królu Olafie.
Taki powinien być, ponieważ to wyjątkowa okazja.
Nigdy wcześniej nie głosowaliśmy na króla całej Norwegii.
Było to marzenie wielu. A teraz się spełnia.
Oby wszystko poszło gładko.
Znane ci są powody, by miało nie pójść?
Bjornie.
Co?
Nic. Ale niechaj bogowie ci sprzyjają.
Dziś wypada nadzwyczajny,
wyjątkowy dzień
w całej historii i sadze naszego kraju.
Nigdy wcześniej nasi władcy
nie zbierali się dobrowolnie, by wybrać spośród siebie samych
króla królów.
Króla całej Norwegii!
Wielu mówiło, że to niemożliwe!
Że nasi władcy nigdy nie potrafili spojrzeć dalej niż własne korzyści!
Mimo to na własne oczy widzicie, jak niemożliwe się ziszcza!
Kiedy wszystkie głosy zostaną rzucone w morze,
poznamy tożsamość mężczyzny,
którego przeznaczeniem było zostać królem całej Norwegii!
Każda z tych run reprezentuj jarla bądź króla.
Poznacie je po kolorach.
Na przykład
jarla Thorkella reprezentuje runa niebieska.
Króla Haakona zielona.
Bjorna Żelaznobokiego czerwona.
Króla Haralda żółta.
Mnie przypada oddanie pierwszego głosu.
Głosuję...
na Bjorna Żelaznobokiego
jako króla
całej Norwegii!
Czekasz na czyjś powrót?
- Tak. - Ukochanego?
Popłynął z Bjornem?
Tak.
- Wiem, jak się czujesz. - Nie wiesz.
Jesteś żoną Ubbe, a ja jestem służącą.
- Nawet jeśli Bjorn przeżyje... - Bjorn?
Zadurzyłaś się w nim?
Zatem uwierz mi, wiem.
Wpatrywałam się w morze i czekałam na Bjorna wiele razy.
Każdy powrót oddalał go coraz bardziej.
Ze mną będzie inaczej.
Tak.
A ja...
również zagłosuję na Bjorna Żelaznobokiego jako króla całej Norwegii.
Mów.
Podróżowaliśmy wzdłuż Jedwabnego Szlaku.
Często rozmawialiśmy z kupcami z różnych krajów,
aż przybyliśmy do królestwa Rusi.
Słyszałem o nim. Założyli je wikingowie Rusi.
Tak, niektórzy nadal mówili w naszym języku.
Zaprosili nas do jednego z głównych miast, Nowogrodu.
Jest bogaty, ponieważ Rusowie to dobrzy wojownicy, łowcy i kupcy.
Z niecierpliwością chcieli z nami handlować,
mówiąc, że posiadamy wiele rzeczy, których pragną.
Nie rozumiem.
Skoro odnosiliście sukcesy, dlaczego wróciłeś tak wcześnie?
Z pewnością to nie koniec twej misji.
Nie.
Ale uznaliśmy, że ktoś powinien natychmiast wrócić.
- By donieść o sukcesach? - Nie. Chodzi o coś innego.
Gdy byliśmy w Nowogrodzie, usłyszeliśmy, że ktoś jeszcze gości o Rusów.
Mieszka w pałacu w innym mieście, Kijowie, z ich przywódcą, kniaziem Olegiem.
- Ivar? - Tak.
Powiedzieli nam, że król Ivar Bez Kości,
syn Ragnara Lothbroka, jest ich gościem.
Dobrze się spisałeś, przynosząc te wieści.
Nie zaskakuje mnie, że mój braciszek wciąż żyje.
- Napij się. - Dziękuję, Ubbe.
Musisz powiedzieć Hvitserkowi.
Na dobrze i złe, musi wiedzieć.
Hvitserku!
Hvitserku!
Tutaj jestem, bracie!
Czy to prawda?
Zeskoczyłeś ze statku, by być przy mnie?
Nie dlatego, że mnie kochałeś.
Ale dlatego, by być blisko, żeby mnie zabić?
.:: GrupaHatak.pl ::.
.:: Napisy24.pl - Wprost od tłumaczy ::.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.