Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Tommi!
Tommi.
POKÓJ 301
DWA DNI WCZEŚNIEJ
Mamo.
Mamo.
Cholerny gnojek.
Zrobiłem kawę.
- Co jest? - Są rodzice?
Nie, a co?
Wziąłeś moją łódkę.
- I co z tego? - To, że to moja łódka.
Jesteś zwykłym złodziejem.
- Następnym razem wezwę policję. - To nie mój problem.
Oczywiście.
Tu jesteś. Dzwoniłem do ciebie.
Widziałem.
- Więc dlaczego? - Chciałem tu przyjść sam.
Dobrze cię widzieć. Minęło sporo czasu.
To dla mnie trudny dzień.
- Byłem na grobie twojej matki. - Naprawdę?
Nie chciałem cię urazić.
- Wolałem być sam. - Chciałem cię zobaczyć.
Żeby mieć pewność, że zjawię się na lotnisku?
Te wakacje sporo kosztowały.
Mnie też brakuje Tommiego.
Widzimy się wieczorem na lotnisku.
Możecie mi pomóc.
- Zawsze ty to robisz. - Pora, żebyście się nauczyły.
- Dla Tommiego. - Dla Tommiego.
Tato?
Pójdziemy do parku wodnego?
- Tato? - Mówiłeś coś?
- Już nic. - No powiedz.
Patrz.
- Fajne, co? - Super.
- Chcę tam pójść. - Cześć!
- Pójdziemy? - Jasne.
- Zawsze tak mówisz. - Kalle.
- Cześć. - Cześć.
- Jak ci idzie? - Już kończę.
- A Kalle? - Jest prawie spakowany.
- Idziesz ze mną pod prysznic? - Już się kąpałem.
- Spotkałeś go tam? - Tak.
Nie ruszaj. I co?
Nie był w najlepszym nastroju.
Wyjazd dobrze mu zrobi.
- Miałeś to zostawić. - Nie ruszaj, nie ruszaj.
W TYM ROKU NIE PRZYNIOSŁEŚ KWIATÓW. MÓWILIŚCIE O MNIE?
- Co się stało? - Zostawiłem okulary w samochodzie.
To ja.
Wspinaczka po tych schodach mogła być śmiertelnym zagrożeniem
dla archiwistów, nieprzywykłych do ćwiczeń fizycznych.
Kto wie?
Są jakieś pytania?
Dobrze. Zapraszam do zakupu książek.
To ja. Dostałem list. Dokładnie przed chwilą.
Ty nie dostałeś?
Nie chcę cię martwić,
ale myślę, że to od Eliasa. Zadzwoń do mnie.
Cholera. Czego on chce? Minęło 12 lat.
- A jak wysłał pod stary adres? - Już tam nie mieszkasz.
Ale Olivia i dziewczyny - tak.
Bez paniki. Nawet nie wiemy, czy to od niego.
- A od kogo? - Nie przejmuj się tak.
Jedziemy na wakacje. Dobrze nam to zrobi.
- Nie jadę. Nie mogę. - Oczywiście, że jedziesz.
Najlepiej o tym wszystkim zapomnieć.
Naprawdę myślisz, że mógłbym zapomnieć?
Nie powinienem cię słuchać.
Hej.
Nie!
- Oona będzie się cielić. - Teraz?
- Pewnie dzisiaj. - Pomogę ci.
Po ostatnim może mieć skręt macicy.
- Elias, do cholery! - Przepraszam.
Ile razy mówiłem, żebyś nie zostawiał butów na samym środku?
Joel, proszę.
- Ale ja... - Idź do siebie!
- Jeszcze jemy. - Chcę pomóc przy Oonie.
Idź do swojego pokoju!
Ciągle to samo.
Też bym chciała jechać.
Nie cierpię upałów.
Pogoda ma być niezła.
Co najmniej 35 stopni.
Tato, słuchasz?
Spakowałeś się już?
Mówiłem dziadkowi, że nigdzie nie jadę.
Wakacje dobrze ci zrobią.
Kiedy ostatnio wyjeżdżałeś?
- Dziadek do was dzwonił? - Nie.
Co powiedział?
- Nie chce, żebyś rezygnował. - Bo boisz się latać.
- Ja się boję latać? - Pojedź, proszę.
Niech ta blada twarz złapie trochę opalenizny.
- Risto! - Masz paszport Kallgo?
- Ja mam. - Gdzie Seppo?
- Seppo nie jedzie. - Dlaczego?
Nie podał żadnego powodu.
- Może to lepiej. - Przestań.
- I tak by kręcił nosem. - Dlaczego tak mówisz?
Miewa te swoje humory.
Nie mam na myśli nic złego.
Masz. Idę do toalety.
- Już jest miło. - Przestań.
Przepraszam bardzo...
Przepraszam.
Pociąg stoi na stacji?
- Nie. - A dokąd jedzie?
Tam.
Zrobiłem świeżą kawę.
Przepraszam. Późno się położyłem.
- Obiecałam, że się nie spóźnimy. - Już idziemy.
Dziewczyny! Szykujcie się do wyjścia.
- Posprzątam. - Miałeś prowadzić.
Potrzebujemy czegoś ze sklepu?
Nie.
- Weźmiesz Tommiego? - Tak.
Gdzie jest twój pociąg? Mam go tutaj.
- Zostawiłeś klucz? - Powinien być.
- Dlaczego tam leży? - Bo tata zawsze o nim zapomina.
Drzwi są otwarte.
To też moja wina?
Tommi.
- Cześć! Jak się jechało? - Były spore korki.
Mówiłem Seppo, żebyście ruszyli przed godzinami szczytu.
Zgadzam się.
Cześć.
- Dzień dobry! - Cześć.
- Słyszałem dobre wieści. - Od kogo?
Od Raatikainena, na posiedzeniu rady.
Będziemy projektować wieżę w Lauttasaari.
- Gratuluję. - Nasz największy projekt.
Rozdzielono go między dwie firmy.
- Jest duży. - Kiedyś zrobisz coś swojego.
Dzielimy się ryzykiem.
I zyskami. Czy moje księżniczki już weszły do środka?
Co budujesz? Tunel?
Gdzie jest torba z winem?
- No tak. - Olivia!
Słyszysz mnie? Zostawiliśmy wino w domu?
- Zostawię was samych. - Dzięki.
Ojciec już zdążył mi zepsuć nastrój.
Słyszałaś, co powiedział?
Słyszałaś?
Proszę.
Dzień dobry!
Odłóż to.
- Co się pan wtrąca? - Wezwę policję.
- To wszystko? - Tak.
Hej!
Stój!
Ty to zrobiłeś?
- Wiesz, ile kosztuje lakierowanie? - Nie mój problem.
- Gdzie mieszkasz? - Nie powiem.
- Wsiadaj do samochodu. - Bo co?
Bo wezwę policję.
Piłeś coś?
A ty?
Słucham?
- Nie, jeszcze nie. - Nie muszę ci nic mówić.
- Zobaczymy, co na to twoi rodzice. - Nie będzie na co patrzeć.
- Proszę, wasze klucze. - Dzięki.
- Wspaniałe miejsce. - To prawda.
- Piękne. - Może być.
- Tylko "może być"? - Zobaczymy.
- Mogę iść popływać? - Zaczekaj.
- Chodźmy. - Tato.
Tato! Pójdziesz ze mną do basenu?
- Potem. Muszę odpisać na maila. - Jasne.
To my pójdziemy.
- Zamierzasz się dobrze bawić? - Tak. Dopiero przyjechaliśmy.
- Chodź. - Idę, idę.
Podoba ci się?
- Pójdziemy gdzieś na kolację? - Albo coś ugotujemy.
Zobaczymy.
- Dobra. - Hej!
Dzięki!
Wreszcie ktoś w twoim wieku.
- Dlaczego nie jesteś w wodzie? - Nikogo tu nie ma.
- Już jestem. - Hura.
Możemy urządzić sobie jakiś konkurs.
Kto dłużej wytrzyma pod wodą albo lepiej skoczy.
Nie chcę. Gdzie są wszyscy? Jesteśmy sami w tym hotelu?
Na pewno są tu jakieś dzieciaki.
Wiesz, o czym myślę?
Zastanawiam się, jaki dźwięk wydasz,
kiedy cię wrzucę do wody.
Przycisz to.
Tytti, przycisz to!
- Gdzie idziesz? - Do biblioteki. Diana na mnie czeka.
- Znowu ona? - Uczymy się razem.
- Motywujemy się. - Jasne.
- Na razie! - Cześć.
- Hej! - Cześć.
Głupio mi, że okłamuję Tytti i nie mówię jej o tobie.
Chciałbym ja poznać.
I całą twoją rodzinę.
Też bym tego chciała.
Ale musisz wiedzieć,
że Tytti jest taką...
Fajniejszą wersją mnie.
Zwykle ludzie mnie lubią, a ją uwielbiają.
Naprawdę tym się martwisz?
Wiesz, że ja nie jestem taki jak inni.
- Serio? - Tak.
Ja też chciałabym poznać twoją rodzinę.
Jasne. Poznasz ich.
Przepraszam.
Nie wiedziałem, że tu jesteś.
Olivia zaprosiła parę osób na kolację.
Może wejdziesz?
Chcę tylko pogadać z dziewczynami.
Nie ma ich w domu.
Rozumiem.
- Lepiej już pójdę. - Olivia chętnie cię zobaczy.
Wczoraj była rocznica śmierci Tommiego.
- Chodź, przywitasz się. - Dobra.
Seppo.
Byłem w okolicy i postanowiłem zajrzeć.
- Dziękuję. - Kupiłem po drodze.
Ładnie się urządziłaś. Nie byłem tu...
- Od wieków. Miło, że wpadłeś. - Przepraszam. Spodziewasz się gości.
- W porządku. - Napijesz się?
Przepraszam. Nie wiedziałem.
Nic się nie stało.
- Może wody albo herbaty? - Nie, dzięki. Kto przyjdzie?
- Minna i Tapio. - Pozdrów ich.
Zostań na kolacji. Sam będziesz mógł ich pozdrowić.
- Nie. - Zostań. Wszystkim nam będzie miło.
Nie powinieneś być sam w tych trudnych dniach.
W pełni się zgadzam.
Dzięki, ale mam już inne plany.
Trzymajcie się. Trafię do drzwi.
Słuchaj, nie przychodziły do mnie jakieś listy?
Nie, już od lat. Spodziewasz się jakiejś korespondencji?
Nie.
Nie wiem, dlaczego zapytałem.
- Myślałam, że jedziecie do Grecji. - Ja zostałem.
Rozumiem. Cały tydzień z twoim ojcem.
No właśnie.
Dla mnie to najgorsze dni w roku.
Dzięki, że wpadłeś.
Cześć.
Spróbuj mojej ryby. Jest pyszna.
Nie chcę.
- Musisz to teraz robić? - Tak, bo dopłacę 10%.
Naprawdę tu mieszkasz? Gdzie są twoi rodzice?
Spokojnie, Oona.
Wszystko będzie dobrze.
To pański syn?
Co jest?
- Zarysował mi samochód. - Co?
Zrobił wielką rysę na drzwiach samochodu.
- Czym? - Otwieraczem albo kluczami.
Czyli pan tego nie widział.
Nikogo innego tam nie było.
- Zrobiłeś to? - Nie.
Nie kłam. Wkurzył się, bo przyłapałem go na kradzieży.
- Zrobił to z zemsty. - Co ukradłeś?
- Nic. - Bo go powstrzymałem.
Poza tym pił. Czuć to w jego oddechu.
Żegnam.
Wyrządził szkód za kilkaset euro.
- Nawet pan nie wie, czy to on. - Jezu.
- Masz pan dzieci? - Mam.
To się pan nimi zajmij.
Wynocha mi stąd.
Pilnuj własnego nosa.
Spokojnie, mała.
Idziemy?
- Muszą być jakieś inne dzieci. - Nie oddalaj się!
- Na co masz ochotę? - Na kieliszek białego wina.
- To ten sam dzieciak? - Chyba tak.
Przywitam się.
- Hej, młody. Siedzisz tu od rana? - Dopiero przyszedłem.
- Wszystko gra? - Tak.
- Jestem Leo. - Kalle.
A to Niina.
- Przyjechaliście dzisiaj? - Tak. Na cały tydzień.
- Nie ma tu wielu dzieciaków. - Zauważyłem.
Jak ci nie przeszkadza, że jestem stary,
- to możemy zagrać w piłkę. - Ale jutro idziemy...
No tak. Idziemy się powspinać.
- Kalle! Wszystko dobrze? - Tak!
Nie oddalaj się.
- To twój dziadek? - Tak. Jest przewrażliwiony, bo...
Kiedyś coś się stało.
Mój kuzyn umarł.
- Serio? - Tak.
- Został zamordowany. - Okej.
Ale to było dawno. Nawet go nie znałem.
- Wspinałeś się kiedyś? - Jak byłem mały.
- Chcesz iść jutro z nami? - Tylko zapytaj rodziców.
Pewnie.
- Spotkamy się tu jutro rano. - Dobra. Świetnie.
- Świetnie. Do zobaczenia. - Do jutra!
Pójdziemy jutro na spacer?
Jorgo! Daj nam dwa piwa.
Przepraszam.
Tak?
O co chodzi? Jestem Leo.
Tekst: Hanna Osuch
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.