All language subtitles for What.We.Do.In.The.Shadows.S06E03.AMZN.WEB-DL.DDP5.1.H.264-FLUX

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Rezydencja Wampirów

TGIF. FML. NGL. LOL.

Jestem kobietą pracującą i teraz wyczekuję weekendów.

To okazja do relaksu,

z dala od spotkań, powiadomień i elektronicznego posłańca.

Co to za syf?

Laszlo!

Skarbie, obie te gałki oczne wyglądają ci na piwne?

Potwór powinien mieć oczy do pary.

Zamieniłeś nasz dom w śmietnik Kuby Rozpruwacza.

Myślałam, że skończyłeś prace nad potworem-sekslalką.

Żeby utrzymać w dobrym stanie potwora-sekslalkę,

jak błędnie go nazywasz,

muszę mieć odpowiedni zapas części zamiennych.

Ale co to jest?

Serca, wątroby, śledziony, nerki.

Koci odbyt. A to, sam nie wiem.

Nieważne. Pozbądź się ich.

- Dobrze. - Ruchy.

W tym domu nie ma miejsca na wszystko, co muszę zrobić.

Spokojnie, później sprzątnę.

NA PODSTAWIE FILMU " CO ROBIMY W UKRYCIU

CO ROBIMY W UKRYCIU

Mam tego dość.

Mamy aż nadto walających się po domu worów z jajami,

z tobą i Nandorem.

Dodatkowe nam niepotrzebne.

Najdroższa, mam wszystko pod kontrolą.

- Czyżby? - Naturalnie.

- Więc co to jest? - Stopy.

Być może Laszlo chciał ci pokazać, jak twardo stąpa po ziemi.

Morda, Guillermo.

Nandor, nie martwi cię, że siedzisz na worku z nosami?

Myślałem, że to poduszka.

Znów wdepnęłam w krwawą stertę torsów.

- O nie! - Podnieś mnie.

- Nie żartuję! - Wyczyść mnie.

Znajdź jakieś miejsce na ten syf.

Dobrze, najdroższa.

Masz jakiś pomysł?

Miejsce pod schodami, w którym mieszkał Guillermo.

Nadal nie wymyśliliśmy, co z nim zrobić.

Akurat ta przestrzeń jest już zajęta.

Skąd, kurwa, pomysł, że masz prawo ją zająć, Nandor?

A: Guillermo był moim zaufanym. B: Już to zrobiłem.

No i się zaczęło.

Najpierw Nandor oddał Gizmo moją szopę.

Szopę, którą czule przekształciłem na świątynię samomiłości,

czy inaczej "Zagrodę Waleni”.

Koniec z tym.

Inaczej Nandor przejmie cały dom.

Równia bardziej pochyła niż kurewski zad.

Gdybyście chcieli tej przestrzeni,

tobyście ją sobie zajęli.

Tak się składa, że jej chcę.

I zamierzam ją zająć. Moimi...

- Żeby uporządkować części ciała. - Tak.

Hej, sorki, że przeszkadzam.

Chciałem dać znać, że nie macie ciepłej wody.

Nie tak szybko, Noël Coward.

Powiedz swojemu eksszefowi, że ten dom nie jest dyktaturą.

Nie chcę się wtrącać.

Załatwcie to sami.

Niby jak?

Nie wiem. Głosowaniem?

Dobry pomysł, Guillermo.

Kochani, zagłosujmy.

Pójdę już.

Nandor, świetny pomysł. Zagłosujmy.

Wszyscy za przejęciem przez Laszlo władzy nad starym kątem Guillermo

i zrobienie z niego składziku na części ciała...

I na sekszabawki.

...okej, ręka w górę.

Wszyscy za utrzymaniem terytorium przez Nandora,

jako jego prywatnej siłowni, bez dostępu dla innych,

ręka w górę.

- Nie. - Mamy to.

Dwa do jednego.

Peszek, Czarna Żmijo.

Żądam reasumpcji.

Przykro mi, lud przemówił.

Nie szargaj dziedzictwa, Nandor.

Posłuchaj, Nadja. Siłownia tylko dla mnie.

Spierdalaj.

Laszlo, może jednak?

Ani trochę.

Nie bądź dupkiem, Nandor.

Cóż mogę rzec? Przegrałem.

Dawniej...

po prostu zająłbym terytorium, ale zmęczyły mnie walki.

Być może czas, by ten stary kowboj odwiesił już kapelusz

i poszedł się walić w dupala.

W porządku.

Do jutra wyciągnę stamtąd StairMastera i gumy do pośladków.

Dobrze. Oddaj też Laszlo jego...

Nie jest dobrze. Ani trochę.

Regularnie korzystam z wentylacji, żeby szpiegować współlokatorów

i ostatnio odkryłem niepokojące zmiany.

A jednak ten czas nadszedł. Zostanę wyrzucony z domu.

Przez lata gromadziłem dane

na temat podziału władzy w domu.

Kto górą, kto dołem. Na stole, pod stołem.

Kto jest na topie, a kto w klopie. Kto wygrywa, kto przegrywa.

U góry mamy Nandora, później Nadję i Laszla.

A na dole Guillermo. Do niedawna.

A tutaj jest wasz słodki Colin Robinson, który właśnie spada.

Utrzymywałem pozycję dzięki sprytowi.

Czymś w stylu dyplomacji Kissingera.

Nadja i Laszlo to jeden silny sojusz.

Nandor i Guillermo to drugi.

Status samotnego wilka zapewnił mi pozycję władzy.

Rozstrzygającego.

Miałem decydujący głos.

Ale dynamika władzy się zmieniła.

Guillermo odszedł, a Nandor się załamał.

Obawiam się, że to tylko kwestia czasu,

zanim dołączy do sojuszu Nadji i Laszla,

postanowią mnie zabić, poćwiartować

i przerobić na makabryczne pamiątki.

Albo jeszcze gorzej - będę musiał znaleźć mieszkanie.

Przestań, wiem, że chcesz.

- Nie wrócę do domu. - Zgoda.

- A pogadasz chociaż z Nandorem? - Nawet jeśli,

to nic nie zmieni. Nie posłucha mnie.

Nie dałeś mi dokończyć.

Zanim mi przerwałeś, nie dając dokończyć,

mówiłem, że jeśli pogadasz z Nandorem,

gdybym akurat przechodził, zobaczyłby mnie i pomyślał:

"O, Colin Robinson. Warto zawrzeć z nim sojusz”.

Żeby uciec od rozmowy z tobą.

Jasne. Dobranoc.

Dziękuję, że włączyłeś moją ulubioną piosenkę,

ale to nie rozwiąże problemu. Choć nie zaszkodzi.

Boże! Gadaj z Nandorem albo nie, po prostu mnie w to nie mieszaj.

- Możesz go zahipnotyzować. - Nie żartuj.

Każdy wie, że nie zahipnotyzujesz wampira. Zawsze czuwają.

Zahipnotyzuj go, gdy będzie spał. Ja też chcę spać.

Hipnoza we śnie. Czy to możliwe?

Możesz to rozważać gdzie indziej?

Bardzo lubię ambient.

Od początku. Trzy, dwa...

Hipnoza we śnie. Czy to możliwe?

Muszę się dowiedzieć.

Nandor. Nanowski. Gnoju.

Co tam?

Co tam?

Będziesz wierzył w to, co teraz usłyszysz.

Jesteś dzielnym wojownikiem.

Jestem dzielnym wojownikiem.

Musisz postawić na swoim.

Postawię na swoim.

Twoim jedynym sojusznikiem jest Colin Robinson.

Jesteś pewien?

Tak, uwielbiasz Colina Robinsona.

Brzmi jak ściema, ale okej.

W porządku.

Laszlo, czy ten fotel ci potrzebny? Zajmuje dużo miejsca.

Gdzie bym bez niego siedział i podziwiał moje zapasy?

Czy to pudełko z pornografią?

EROTYKA RÓŻNA

To książki do anatomii.

Dzieła zebrane doktorów Flynta i Guccione.

Hej, widzieliście Nandora?

Pewnie zaspał.

Bez siłowni nie ma wielu powodów do życia.

W porządalku, pójdę na spacer. Zupełnie normalny spacer.

Spoko.

Wiem, do czego ci ten fotel.

Będziesz się dotykał, czytając plugastwo.

Być może.

Potrzebujesz pomocnej dłoni?

- A i owszem. - Wybierz jakąś.

Mamy cały worek.

Kolego, jest 19.00. Pora wstać...

Niektóre z nich są za długie, żeby były całością.

Babcia też tak mówiła.

Wróciłem ze spaceru.

Chuj mnie to obchodzi.

Widziałem Nandora na korytarzu. Zaraz tu będzie.

Co, do licha?

Co on, do chuja, mówi?

Chwila. Mam apkę tłumaczeniową.

Oficjalnie podbiłem teren pod schodami.

Nikt niczego nie podbił.

O czym on, do chuja, mówi?

Nie dokonałbym podbicia pokoju pod schodami

bez Colina Robinsona, mojego największego sojusznika.

Bierzemy to, czego chcemy i bronimy aż do śmierci.

Słyszeliście go, lamusy.

Teraz to nasz dom, cmoknijcie mnie w dupę.

Ha ha. Tak, w dupę.

Od razu widać, że z Nandorem dzieje się coś niepokojącego.

Jest kompetentny i asertywny.

Nie przypomina już ciepłej kluchy.

Nie będę wysłuchiwał tych dwóch cepów.

Oddaję się tam ważnej nauce, trzy razy dziennie.

- Nandor, wypierdalaj. - Nie, dziękuję.

Słyszałeś panią. Spierdalaj.

- O proszę! A któż to wkroczył? - Wykrocz.

Nie. Mamy tu małą scysję. Musisz nam pomóc.

- Podzielcie się pokojem. - Mój mąż potrzebuje go na części!

Już, kurwa, głosowaliśmy, idioto.

Cisza.

Mam propozycję sprawiedliwego rozwiązania

Dobrze.

Słuchamy, Tarzanie.

Podpalił dom.

Jego sprawiedliwe rozwiązanie brzmiało:

"Pokój Guillermo będzie mój albo niczyj”.

Czy coś.

Ciężko stwierdzić, bo mój telefon też podpalił.

Ale namieszaliśmy.

My? Nie ma żadnych "nas”. To twoja wina.

Kto przekonał mnie do hipnozy we śnie? Ty.

Co? Ja wcale nie...

Hej, kolego. To niebezpieczne.

Zahipnotyzuj go tak, żeby był taki, jak wcześniej.

Chciałbym, ale telefon mi się stopił.

- Kup nowy. - Boże.

- To nic dobrego. - Kupiłbym nowy,

ale wolę poczekać do przyszłego roku na nowy model.

Potem musiałbym wykosztować się dwa razy.

Apple niestety lubi jesienne premiery.

Dobra, mam pomysł. Posłuchaj.

Użyjemy mojego tłumacza, ale nic więcej.

Dobrze. Wpisz: "Wrócisz do wcześniejszego stanu”.

Świetnie.

Znów będzie taki jak dawniej.

Czas do łóżeczka, no chodź.

A później koniec z hipnozą przez sen!

Pora walnąć w kimono.

Hipnoza przez sen?

Czy to w ogóle możliwe?

Kiedy się zbudzisz, będziesz bardziej schludny.

Schludny.

Porządny i schludny.

Nie będziesz w stanie znieść bałaganu.

Porządny. Schludny.

Wszystko na swoim miejscu.

Kocham cię, mamusiu.

WŁĄCZ SIĘ DO GRY

Bardzo dobrze, kochanie.

Marmaduke, jesteś niemożliwy.

Wiecie, że duże psy żyją krócej?

Stary, ja to czytałem.

Już nie czytasz. Muszę to wyprasować.

Masz jakąś usterkę?

Full Metal Jacket, 1987 rok.

Troglodyta.

Nie winniśmy być agresywni.

Ale musimy stanowczo bronić naszego systemu, gdy oni rozwijają swój.

Dobrze powiedziane, nieprawdaż?

Mnie zabrzmiało na groźbę.

To nie groźba, tylko przedstawienie polityki.

Kończymy z kłótniami

o gównianą dziuplę pod schodami, zgoda?

Nigdy się nie poddaję.

Ale jako prezydent muszę myśleć przede wszystkim o Ameryce.

O czym on, kurwa, mówi?

Nikt nigdy nie napisze książki, podejrzewam, o mojej matce.

Wczoraj znów zahipnotyzowałem Nandora przez sen.

Miał wrócić do normalności.

Znów będę sobą...

Ale gdy już kombinowałem,

pomyślałem, że ulepszę oryginał.

- Masz być taki jak on. - Jak on.

Charyzmatyczny adept Realpolitik.

Nikt nigdy nie napisze książki...

Zdaje się, że zamieniłem Nandora

w Richarda Nixona przez sen.

Przez 16 lat od sprawy Hissa doskonale się bawiliście.

Mogliście mnie atakować.

Ale ja nie pozostałem wam dłużny.

Colinie Robinsonie, czy zrobiłeś coś z mózgiem Nandora?

Nie. Nie wydaje mi się.

Nandor, czy Colin Robinson zrobił coś z twoją głową?

Ludzie mają prawo wiedzieć, czy prezydent jest stuknięty.

Nie jestem stuknięty.

Nie, nie wchodź.

Mam w nosie, co się dzieje.

Wszystko gra?

Chcesz o tym pogadać? Wejdź.

Dobra. O co chodzi?

- Wiesz, co to było. - Co?

Malutki cocker spaniel, którego wysłał nam z Teksasu.

Czarno-biały, nakrapiany.

Nasza sześciolatka, Trisha, nazwała go Warcaby.

Czy to nie przemowa Nixona?

Powiem tylko, że nasze dzieci uwielbiają tego psa.

Bez względu na to, co się o nim mówi, zatrzymamy go.

Czy Colin Robinson sprawił,

że możesz mówić tylko jak Nixon?

Nie będę obwiniał podwładnych.

Czyli tak.

Chcesz, żebym pomógł ci to odwrócić?

Wal śmiało.

Wrócisz do bycia dawnym Nandorem.

Zwykłym wampirem.

Co to?

Hipnoza przez sen? Czy to możliwe?

Masz brudny obiektyw.

Paczki. Czekam na czajnik elektryczny.

Nie. To pewnie ta.

Wszystkie zamówił Laszlo Cravensworth.

Dziwne. Przecież nawet nie umiał korzystać z Amazona.

Co...?

Co się tutaj dzieje?

To moje paczki z Amazona. Dzięki za zamówienie, Colinie Robinsonie.

Życzenie lorda jest dla mnie rozkazem.

Chwała lordowi Laszlo.

Rozpuszczalniki i gąbki dla wszystkich.

Dom Barona Afanasa

- Wygląda baron olśniewająco. - Czaruś.

Ale przyznam, że te małe nicponie

nie tylko odmładzają mojego ducha.

Wytwarzają też niezwykle kojący krem.

Jestem już niemal w pełni normalny.

Sire doi je co wieczór.

Czy hipnoza we śnie jest w ogóle możliwa?

Okazuje się, że tak.

Żartowałem. Każdy wie, że tak.

Dałby baron radę ich odhipnotyzować?

Czy ja, wszechmocny nadwampir, podołam hipnozie?

Wiadomka.

Podaj mi swój mały komputerek,

żebym nagrał hipnozę, którą im potem odtworzysz.

Ale nie słuchaj jej, bo na ciebie też zadziała.

A w słuchawkach wygłuszających?

Nagram hipnozę, kiedy założysz słuchawki.

Dobrze.

Zapomnisz o wszystkim i wszystkich, których znałeś.

Daj odsłuchać. Zawsze brzmię dziwnie nosowo.

Okej.

Zapomnisz o wszystkim, co wiedziałeś.

- Podoba się? Super. - Tak.

Teraz się nagram.

Dobrze.

Zapomnisz o wszystkim, co wiedziałeś.

Daj odsłuchać. Zawsze brzmię dziwnie nosowo.

Zapomnisz o wszystkim, co wiedziałeś.

- Poproszę telefon. - Nie tak szybko.

Muszę się jeszcze nagrać.

Już wiem, co się dzieje.

Cicho.

Chodźcie.

Zapomnisz o wszystkim, co wiedziałeś.

Zapomnisz o wszystkim, co wiedziałeś.

- Super. Już wstaliście. - O świcie.

Od lat się tak nie wyspałem.

Owszem, proszę pana.

Nandor Nieugięty, my się chyba nie znamy.

Leslie Cravensworth. Możesz mnie nazywać panem Cravensworthem.

Pan Cravensworth.

- A kim jest ten koleżka? - Nie ma pojęcia.

Hipnoza barona nie tylko sprawiła,

że zapomnieli o swojej hipnozie...

Nieugięty, mówi pan?

- Owszem. - Dobrze się składa.

...ale także o tym, że się znają,

oczywiste, prawda?

Nadja z Antipaxos.

- Miło mi. Nadja. - No uszanowanko.

Czołem. Jestem Colin Robinson. A wy, ciamajdy?

No uszanowanko.

Tak, dobrze mi się tu będzie mieszkało.

Oprócz tego, że jestem zagubiony, boję się

i nie wiem, kim jesteście.

Niezłe gniazdko, co?

Tak. Jaki piękny żyrandol.

- Utrzyma sekssiatkę. - Sekssiatkę.

Obczajcie ten kącik na tyłach.

Bardzo przytulny. Miłe miejsce na wspólne rozrywki.

- I to rozumiem. - To samo pomyślałem.

Trochę przymałe. Bardziej nada się dla jednej osoby.

Jeśli można, chciałbym przenieść tu rzeczy.

Wybacz, ale nie można,

bo ja również chciałam przenieść tam rzeczy...

Osobiście planowałem walić tam konia.

Mnie marzyła się przestrzeń, w której mógłbym stać.

Cóż.

Kto, kurwa, przejmie kącik pod schodami?

- Ja. - Kutafony z was.

Chcę mieć strefę kobiecą...

Cześć. Puk, puk.

Muszę wam coś powiedzieć. Wybaczcie, że rzadko tu zaglądam.

Oddałam się pracy z Wampirem Jerrym, waszym dawnym współlokatorem,

nad całkowitym przejęciem Ameryki Północnej.

- Z kim? - Daj spokój.

Wampir Jerry, wasz dawny współlokator.

Gość od supersjesty, wysoki. Z okrągłą buzią.

Nie wiem kto to ani co to, ale ta blondyneczka mi podchodzi.

- Hipnoza przez sen. - Miałem ci powiedzieć.

Tak, taka hipnoza istnieje.

Przewodniczka

Dowiedziałam się na obozie letnim Rady Wampirów.

Suki z domku dziewiątego.

Oczarowany. Czy my się znamy?

Nie, z pewnością bym pamiętał.

Dość łatwo ją odczynić.

Nigdy nie byłeś zahipnotyzowany przez sen.

Żadne z was nie było zahipnotyzowane przez sen.

Przenigdy. Śpij, słodziaku.

Załatwione.

Miałam przedziwny sen.

Byłeś w nim ty, Laszlo, i ty, Nandorze.

Ale się nie znaliśmy.

- A ja tam byłem? - Nie.

Puk, puk. Wybaczcie, długo pukałem, więc w końcu wszedłem.

- Guillermo de la Cruz. - Szok, Geronimo.

Super, widzieliście moje CV. Przyszedłem na rozmowę z Nandorem.

W sprawie ogłoszenia z Craigslist.

Pół łóżka, bez łazienki, do lekkich prac domowych.

Tyle chyba udźwignę.

Guillermo lubi słuchać podcastów do snu.

Najwyraźniej później włączyła mu się hipnoza barona,

na zapętleniu,

zamiast omówienia Żon Hollywood, czy innego gównoszoł.

- Guillermo, prawda? - Tak.

Miło cię poznać.

Jestem Nandor. Zapraszam.

Powodzenia.

W Panera Bread byłem odpowiedzialny za zamykanie i otwieranie lokalu.

- Imponujące. - Dziękuję.

Czy mogę o coś zapytać?

Jasne.

Jesteście...

- No wiesz. - Nie wiem?

Jesteście wampirami, prawda?

Tak.

Wiedziałem. Niesamowite. Miałem takie przeczucie.

Dopiero zauważyłem kły.

Ale super.

Nie mogłeś wspomnieć w ogłoszeniu.

Niestety.

Zawsze o tym marzyłem.

O zostaniu wampirem.

Kiedy byłem mały, błagałem mamę o pelerynę.

Nie miała pieniędzy, ale jakoś mi ją uszyła.

Zakładałem pelerynę i fantazjowałem o tym,

że latam po całym świecie.

- Żadnego dokuczania. Nieśmiertelność. - Tak.

Byłem nieśmiałym dzieckiem, nie miałem przyjaciół.

Na pewno rozumiesz.

Nie bardzo. Byłem bogatym koksem.

Tak. Ma to sens.

Ale wyobrażam sobie, że było ci ciężko.

W porządku.

Nie chcę się narzucać, ale chciałbym być twoim zaufanym.

Muszę tylko o coś spytać. Gdybym ja...

Gdyby osoba, którą wybierzesz, to twój wybór...

Jasne.

...świetnie się spisała

i robiła, co tylko zechcesz,

- czy... - Przemieniłbym cię?

Tak.

Przyznam, że nieco mnie kusi

zachowanie Guillermo w stanie z naszego pierwszego spotkania.

Odhipnotyzuję go wieczorem.

Ale na razie pozwolę mu ostatni raz wyspać się

w małej dziupli pod schodami.

Zapomniałem, jak głośno oddycha.

Ostatecznie postawiliśmy na najlepsze rozwiązanie.

Wspólną przestrzeń.

- Wspólną przestrzeń. - Wspólną przestrzeń.

Napisy: Zuzanna Chojecka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.