Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
JOHN: CZEŚĆ
MIRA: CZEŚĆ
JOHN: CO PORABIASZ?
MIRA: RYSUJĘ, A TY?
JOHN: PATRZĘ NA PIĘKNĄ KOBIETĘ I MYŚLĘ, ŻE TO TA JEDYNA...
MIRA: RETY! TA JEDYNA, CO?
JOHN: TAK MI SIĘ WYDAJE, ALE NIE MAM U NIEJ SZANS.
MIRA: NIE DOWIESZ SIĘ, JEŚLI NIE SPRÓBUJESZ...
JOHN: RACJA. PODEJDĘ I POROZMAWIAM Z NIĄ...
Przepraszam, to zabrzmi absurdalnie,
ale nie mogę oderwać od ciebie wzroku.
- Cześć. - Hej.
Ładnie pachniesz.
- Mam coś dla ciebie. - Co mi kupiłeś?
Co ci kupiłem?
Moje ulubione!
Po co jeść zwykłe, skoro można tropikalne?
Dokładnie.
Pochwal się, co rysujesz?
Jeszcze nie.
Bhoomi dojrzała do bycia motylem?
Nie. Dobrze jej, tak jak jest.
- Nie próbuj jej zmienić. - Dobra.
Idziemy wieczorem do Roxy's?
A może...
zostaniemy w domu, a ja coś ugotuję?
- Nie, dzięki. - Jak to?
Myślisz, że wpuszczę cię do kuchni po ostatnim razie?
Zaraz, to był przepis twojej mamy.
- Twój ulubiony. - Nie wiem, co to było.
Więcej dla ciebie nie gotuję.
Dziękuję.
Muszę już iść.
- Dlaczego? - Muszę.
- Mam spotkanie. - Nie idź.
Wiesz, że będę o tobie myślał.
Chcę ci coś pokazać.
Wiedziałam, że tu jesteś.
Zaskakujące zakończenie. Jak?
No cóż, czułam cię.
Widziałam też twoje odbicie tymi oczami.
Rany, dobrze wyglądam!
- Podkoloryzowałam trochę. - Szczęściara z ciebie.
To prawda. Do zobaczenia?
- Bardzo cię kocham. - Kocham cię.
- Pa. - Pa.
Hej, uważaj!
O Boże!
Pomocy!
DWA LATA PÓŹNIEJ...
Cześć, tu twoja siostra. Jak co dzień sprawdzam czy żyjesz.
Jak się dziś trzymasz? Co u mamy i taty?
Chcesz zadzwonić i pogadać?
Mamo?
To znowu Suzy. Wiesz co? Nie oddzwoniłaś, ale to nic.
Tato?
Spędzasz czasem wieczory z rodzicami?
Tak pytam.
Siedzicie i oglądacie British Bake Off?
Wiem, że nadal jesteś w żałobie.
Po prostu chciałam powiedzieć, że tęsknię za tobą.
MIRA RAY: BHOOMI, UPARTA GĄSIEINICA NIE CHCE SIĘ ZMIENIAĆ.
Hej, to znowu ja, Suzy.
Super są te nowe rysunki. Tylko trochę smutne.
BHOOMI NIE CHCE GADAĆ O MOTYLACH
Może powinnaś wrócić do miasta,
do swojego pokoju w naszym mieszkaniu?
Mira, dosyć tego.
Ciężko mi to ubrać w słowa. John cię kochał
i jestem pewna, że nie chciałby widzieć cię takiej.
BHOOMI PRZESYPIA CAŁY DZIEŃ
BO JAKI TO WSZYSTKO MA SENS
Rodzice chcą odzyskać dom!
Mam po ciebie przyjechać?
- Pa, tato. - Pa, córciu.
- Jedź ostrożnie. - Dobrze. Pa, mamo.
Dzięki. Cześć.
Do zobaczenia, mamo.
Powiedz Suzy, że ma odpisywać rodzicom.
Dobrze.
Oto i ona!
Nie wierzę, że nadal jeździsz autem Johna.
Wciąż nim pachnie.
Chodź tu.
Nie, ja chcę od góry.
- Jestem silniejsza. - Jasne.
Cieszę się, że wróciłaś.
Cholera.
BILLY: GDZIE JESTEŚ? LISA: BĘDZIESZ W PRACY?
Cholera.
HUGHES: PRZEGIĄŁEŚ. ZAPOMNIJ O PODCAŚCIE.
LIZZZZ_XOX_ WŁAŚNIE UDOSTĘPNIŁA POST.
LIZZZZ_XOX_ POZNAJCIE MOJEGO NOWEGO GOŚCIA!
Cholera.
Céline Dion?
Ta...
Ta od, „My Heart Still Goes On”, Céline Dion?
Zbyt komercyjna jak na twój gust, co?
Gdybyś nadążał za tym, co mówią dzieciaki,
wiedziałbyś, że jesteśmy w trakcie Célinesansu.
Drake chce wytatuować sobie jej podobiznę.
- Co? Skąd wiesz? - Z Instagrama.
Powinienem robić podcast dla gazety.
Nie. Powinieneś wyjść z mojego biura
i zacząć pracę nad Céline Dion.
Chyba już zapomniałeś, Rob,
że podjąłem ryzyko zatrudniając ciebie, Brytyjczyka.
A odkąd ta kobieta publicznie cię upokorzyła...
Elizabeth.
Odkąd Elizabeth rzuciła cię, jak kamień,
na kilka dni przed ślubem, twoim felietonom brakuje serca.
Dla Céline Dion liczy się serce. Jasne?
Ludzie ją uwielbiają. Ja ją uwielbiam.
Więc wskakuj na pokład, bo znajdę kogoś na twoje miejsce.
S-M-U-T-E-K, smutek.
- Poważnie? - Oj, cicho bądź.
Nic innego nie mam.
Pięć punktów. Przegram.
BERNARD: DO ZOBACZENIA...
Bernard odpisał.
Znowu się z nim spotykasz?
Sama nie wiem.
Ale napisał, „Do zobaczenia” i wielokropek.
I z takim uśmieszkiem. Chyba chce mnie zobaczyć.
Jesteś pewna? Dla mnie to brzmi, jakby cię olewał.
Co? Nie! Z takim uśmieszkiem?
To o wiele bardziej wymowne, niż zwykły uśmiech.
Wiesz, co jest dziwne?
Rodzice ciężko pracowali, żebyśmy skończyły studia,
a my zastanawiamy się nad emotkami.
Bardzo proszę. Dwa razy Mira, średnio krwiste.
Zaraz, co to jest Mira?
Kiedy wrzucają frytki do burgera.
Mo, nazwałeś burgera moim imieniem?
Oczywiście.
Nazywam burgery od moich ulubionych klientów.
Dobrze cię widzieć. Tęskniłem za tobą.
Za tobą nie bardzo.
Jak się trzymasz?
- Sam wiesz. - No tak.
Potrzeba dużo czasu.
Myślę, że jeszcze sporo przede mną.
Pamiętaj, nie ma pośpiechu.
Bóg jeden wie, że ja...
wciąż tęsknię za Roxy.
Jak sobie z tym radzisz, Mo?
Nalewam sobie wina, siadam do obiadu,
i rozmawiam z nią.
To, że już jej nie ma, nie znaczy, że nie mogę powiedzieć jej, co czuję.
Lód powoli twardnieje.
Pewnego dnia, utrzyma twój ciężar.
Obiecuję.
d ...znów stałam się silna d
d I nigdy już nie straciłam ani chwili d
d Na ciebie, od tego czasu d
d Ale jeśli dotknę cię tak d
d A ty pocałujesz mnie tak d
d Jak wtedy, tak dawno temu Teraz wszystko sobie przypominam... d
Mogę ci w czymś pomóc, Lisa?
Masz szczęście. Uwielbiam Céline.
Hughes chciał się upewnić, że to dostaniesz.
Nie. Mam już telefon.
Masz prywatny telefon.
To służbowy telefon wydany przez naszych nowych zarządców.
Nie potrzebny mi kolejny.
Ja wziąłem! Ty też weź. Nie masz wyboru.
A ty?
- Niech będzie. - Właśnie. Uważaj z tym.
Podobno Hughes śledzi wszystko, co mówimy i robimy na tych telefonach.
- Co? - Hej.
Kiedy napiszesz do Jessiki?
Mówiłem jej, że napiszesz. To niegrzeczne kazać jej czekać.
- Mówiłem ci, nie chcę randkować. - Czemu nie?
Jesteś w szczytowej kondycji.
Nikogo nie znajdziesz, jak wypadniesz z formy.
Wie co mówi. Pozwól, że to załatwię.
- Nawet z apek nie korzystasz. - Miłość nie istnieje. To...
To tylko feromony, które z czasem słabną.
Potem ktoś wyrywa ci serce,
topi je w wybielaczu, depcze
i podpala na oczach twoich przyjaciół i rodziny...
Hej, siostra. Dlaczego zostawiłaś to w samochodzie?
Jego mama mi je dała.
Ale nigdy tego nie otworzyłam.
Co? Nie, Suzy. Zaczekaj.
Minęły dwa lata.
Gdybyś nie była moją siostrą, próbowałabym cię uspokoić,
ale nie, rozumiem cię.
Orfeusz i Eurydyka?
Ciągle ją dla mnie grał.
Mówił, że wyprawiłby się dla mnie do piekła i z powrotem.
O tym jest ta opera.
Boże. Był najlepszy.
Nie zdążył mi go dać.
Dobra. To wydaje się trochę niezdrowe.
A co w tym złego?
Siedzę w koszuli mojego zmarłego chłopaka,
z pierścionkiem, którego nie zdążył mi dać.
Chodź tu.
Dobrze.
No dobra.
Hej, John.
Ale to dziwne. Boże.
Przymierza się i trafia!
- Knicks brakuje dwóch. - Tak.
Hej, John...
Bardzo za tobą tęsknię.
Ponad Barrettem. Nie!
Tak! Dalej!
Tak!
Co?
Co, do diabła?
MOJE SERCE WCIĄŻ JEST ZŁAMANE. TEN BÓL NIE ODPUSZCZA.
TŁAMSZĘ GO, ALE WCIĄŻ GO CZUJĘ. W GARDLE. W SERCU. NIENAWIDZĘ GO.
POWINNIŚMY BYĆ RAZEM...
...znalazł Randle.
- Randle... - Nie!
- Ciężka przegrana dla Knicks. - Dajcie spokój.
KAŻDY DZIEŃ ZACZYNAM MYŚLĄC O TOBIE,
Z RĘKĄ NA TWOJEJ, PUSTEJ CZĘŚCI ŁÓŻKA,
W KTÓRYM POWINIENEŚ SPAĆ OBOK MNIE.
- Przepraszam. - Przepraszam.
Ciekawe.
Używa liścia, żeby wytrzeć łzy?
Byłoby dziwne, gdyby miała chusteczkę.
Słuchaj, Mira.
Publikujemy książki dla dzieci.
Dzieci. Pamiętasz je?
Mali ludzie, którzy śmieją się na widok kolorowych obrazków.
Cóż, może lepiej ich na to przygotować.
Życie niechybnie zniszczy ich nadzieje i marzenia.
Podobno nie powinno się wywierać presji na autorach.
Ale po dwóch latach, myślę, że nic ci się nie stanie.
Molly, możesz tu przyjść?
Tak, pani Valentine?
Mira, to jest Molly.
- Cześć. - Jestem fanką.
Molly to płatna stażystka z NYU.
Stypendystka.
Wychowana przez samotną matkę.
Niesamowite.
Straci pracę, jeśli nie dostarczysz mi czegoś,
co będziemy mogli opublikować.
I będę zmuszona pozwać cię o zwrot zaliczki.
Dziękuję, Molly.
CÉLINE
WIEM, ŻE TO SZALONE, ŻE TAK WYPISUJĘ,
ALE NIKT INNY MNIE NIE ROZUMIE...
Niezły gracz.
Lisa.
Chcesz pogadać?
Może na osobności?
Jasne.
Po pierwsze, bardzo mi to pochlebia.
Wyznanie komuś uczuć wymaga wiele odwagi i...
Że co?
Hej...
„Wiem, że to szalone, że tak wypisuję”?
„Powinniśmy być razem”.
O Boże. Ohyda.
Rob, mógłbyś być moim tatą.
Mam 35 lat.
Niewiele więcej od ciebie.
Jestem całkiem fajny.
Nieważne. Myślałem...
- Nie wysłałaś mi smsa? - Jakiego smsa?
O nie. To nie w moim stylu. Ja jestem w tym dobra.
Mi się podobają.
WCIĄŻ WĄCHAM TWOJĄ KOSZULĘ. ZAPACH POWOLI SIĘ ULATNIA.
TO JAKBYM ZNOWU CIĘ TRACIŁA.
To strasznie smutne.
Kto wysyła mi te smsy?
Ktoś cię chce naciągnąć.
Wyłudza informacje przez smsy.
Najpierw biorą cię na wabik, a potem proszą o numer karty kredytowej.
- Usuń je. - Może i tak.
Céline, jesteś obecnie bardziej popularna, niż kiedy zaczynałaś.
Jak, twoim zdaniem, udało ci się utrzymać popularność?
Co za pytanie.
Rozważał pan kiedyś
dlaczego, ktoś nadal czyta pana artykuły, skoro jest pan już w średnim wieku?
Może dlatego, że jeśli coś jest dobre, staje się ponadczasowe. Mam rację?
Pani Dion,
od ponad dekady nie koncertowała pani w Stanach.
Co się zmieniło?
Ostatnie pięć lat było ciężkie.
Wychowywałam dzieci po stracie ich ojca,
miłości mojego życia, mojego męża, Réne.
Ale jednocześnie nie chciałam się bezczynnie smucić.
Postanowiłam ruszyć w trasę i robić to co kocham.
CZAS SIĘ WLECZE KIEDY ROBISZ COŚ, CO MUSISZ.
Nic mi nie mów.
Co to ma być?
Nic takiego. Ja tylko... Odpisywałem na smsa.
- Przepraszam. - Fajnie.
Pogadaj sobie z kumplami, skoro cię tak nudzę.
Nie, nie o to mi...
To nie od kolegi.
ODDAŁABYM WSZYSTKO, ŻEBY BYĆ TERAZ Z TOBĄ NAGO.
Masz do mnie pytanie?
Tak. Pewnie.
Pani Dion...
Céline, jak wiadomo, śpiewa pani dużo o miłości.
Jak w „That's the Way It Is” śpiewa pani:
„Kiedy jesteś gotów, ale serce wciąż wątpi,
nie trać wiary, miłość znajduje tych, którzy w nią wierzą”.
Ale w „When I Fall in Love” śpiewa pani:
„W świecie pełnym niepokoju, miłość skończyła się...
zanim się zaczeła”.
A jak brzmi pytanie?
Czy naprawdę wierzy pani we wszystko o czym pani śpiewa?
Ewidentnie nie masz o tym pojęcia.
O czym?
O miłości.
Céline, zabierasz dzieci w trasę?
Do kogo piszesz?
Do nikogo.
To ten sam nikt, z którym pisałaś wczoraj wieczorem?
Tak, zgadza się.
Ale uwierz mi, to nie to co myślisz.
Nie ma nic w złego
w próbie wrócenia do obiegu.
Daj spokój. Nawet nie wiedziałabym od czego zacząć.
To niesamowite, że to mówisz,
bo twoja siostra, która cię kocha,
która jest super i zawsze cię wspiera,
mogła założyć ci konto w aplikacji.
Co, proszę?
- Nie znoszę tych apek! - Wiem. Wiem.
Są okropne. Ale...
Jesteś piękna, młoda i masz przed sobą całe życie.
Zabraniam ci rezygnować z randkowania.
Rzuć okiem.
Co? Nie. Nie jestem na to gotowa.
RYAN, 26 LAT
ETHAN, 26 LAT
DAMIAN, LAT 33
Dobra, dlaczego wszyscy są bez koszulek?
Nie chciałabym rozmawiać z żadnym z nich.
Nie przejmuj się tym, to Bumble.
To kobiety inicjują kontakt.
Co myślisz?
Nie? A co myślisz o nim?
Dobra. Więc przesuwamy w prawo.
- Kto ci kazał przesuwać w prawo? - Czekaj. Stój.
Od razu odpowiedział. Dobrze ci idzie!
Przestań, to dobry znak.
Napiszę mu tylko „hej” i zobaczymy...
Nie pisz do niego.
Napisałaś do niego?
Tak. O Boże, odpisuje.
NIEZŁA FOTKA
„Niezła fotka”.
SKOCZYMY NA DRINKA?
- „Skoczymy na drinka?” - Nie.
- Tak. Niesamowite! - Nie.
Zrób to dla mnie, dla siostry,
która tak bardzo cię kocha.
- Chcę cieszyć się twoim szczęściem. - Zamknij się.
- Jeden drink. - Pójdziesz?
- Jeśli się zamkniesz. - Obiecuję.
Jeden drink.
- Ale jesteś agresywna. - Wiem.
Cześć, Rob.
Często sprawdzasz ten telefon. Nadal dostajesz te smsy?
- Co? - Lisa mi powiedziała.
Wiesz co? Mi to nie brzmi na naciągacza.
Naprawdę?
Raczej na psychopatycznego stalkera.
Albo bardzo zdezorientowaną, starszą panią.
Nie wierzysz mi? Odpisz.
Nie ośmieliłbym się. Są zbyt osobiste.
Nie chciałabym wprawić kogoś w zakłopotanie.
Psychopatyczna babcia znowu napisała?
„Zgadnij kto idzie wieczorem do tego hipsterskiego baru, Rendez?
Nie oceniaj mnie. I tak mam wyrzuty sumienia.
I nie jestem na to gotowa.
Ale jeśli się nie zmuszę, nigdy nie będę”.
Świetny bar. Dobre miejsce na podryw.
- Idę. - Co? Gdzie?
Dlaczego?
Teraz idziesz? Dlaczego?
Ciągle mi powtarzasz, że mam wrócić do gry.
No tak,
ale to smsy od nieznajomej osoby.
Tak, ale przemawiają do mnie.
Przemawiają do ciebie?
Nie. Rob, co ty robisz? Brzmisz jak szaleniec.
Chcę zobaczyć kto wysyła te smsy.
Tylko tyle.
Idziesz z nim, prawda?
Tak, dobrze. Dzięki.
Myślisz, że to rozsądne?
Skąd będziesz wiedział, że to ta osoba?
Nie mam pojęcia.
Dobry plan.
Dasz radę. Pięknie wyglądasz.
- Masz dobrą aurę. - Nie wiem, czy dam radę.
- Dasz, to tylko drink. - Suzy.
Przestań. Idziesz tam, jasne?
Jeśli to buc, napisz do mnie. Zadzwonię
i powiem, że zdarzył się nagły wypadek. I po problemie.
- Miej telefon pod ręką. Cały czas. - No jasne.
Cały czas. Przysięgam.
Dam radę. idę.
Mira.
Rozumiem.
Wiesz, że kochałam Johna jak brata, prawda?
Więc mówię to z miłością
i ogromnym szacunkiem.
Ten typ nie musi być twoją bratnią duszą.
Nie musisz go lubić.
Ale jeśli ma dobre ciało,
skorzystaj i zażyj witaminki P.
Nie zamierzam brać żadnego P.
Zaufaj mi, to dla zdrowia.
To brzmi jakbym miała niedobór witamin.
Masz. Niedobór witaminy P. Do dzieła!
I nie zadawaj tych „wolałbyś” pytań.
- Znam cię. - Ludzie kochają moje pytania.
Nikt ich nie kocha.
No dalej. Dasz radę!
Mira da radę. Wygląda czadowo.
Paskudztwo.
To jak muzyczny odpowiednik sera topionego.
Rob, rzuć okiem na tego gościa. Nie patrz, tylko rzuć okiem!
Nie patrz.
- No i co? - Jak to co?
Może on do ciebie pisze.
Nie mówiłeś, że to jakaś psycho babcia?
Albo wrażliwy, srebrny lis.
Ma bardzo życzliwe oczy.
- Chcesz z nim pogadać? - Czemu mnie obrażasz, Rob?
Przyszedłem tu tylko dla ciebie.
Jak możesz tak do mnie mówić, Rob?
Co jest?
Zaraz, zaraz.
Chyba już ją gdzieś widziałem.
- Mira. - Tak. Cześć.
Cześć.
Proszę.
Jeszcze jedną margaritę.
Wszyscy myślą, że w treningu chodzi o ciało.
Ale nie zrobisz 400 przysiadów...
bez mózgu.
Wiesz...
Bez mózgu nic nie zrobisz.
Wiesz o co chodzi.
Dwa razy martini Ketel One.
Od tamtego pana.
Pójdziesz w końcu z nim pogadać?
Rob, przestań!
Daj mi dwie minuty.
Lubię ten kawałek.
świetny bas.
Przepraszam na sekundkę.
Suzy: ?
Suzy: Witamina P!
- Wszystko gra? - Wyciszę telefon.
Mam pytanie.
Wolałbyś przez całe życie mieć...
ciche ale niekontrolowane gazy,
czy głośne, niekontrolowane kichnięcia?
Żadne z tych.
Wybierz jedno. Bo dostaniesz obu.
Przestań.
Wywierasz za dużą presję.
Dał mi swój numer.
Odblokuj telefon.
Porównajmy numery i zobaczmy, czy to autor tych smsów.
To nie on.
Chwała Bogu, bo planuję go później zaliczyć.
Świetnie.
Muszę na stronę.
O rany...
Chwila.
GOŚĆ OD RANDKI POSZEDŁ ROBIĆ POMPKI W TOALECIE.
MASAKRA!
- To może być ona. - Serio?
- Bo gapi się w telefon? - Tak.
Ten gość pisze smsy. Barman pisze smsy.
To może być ktokolwiek. Czemu myślisz, że to ona?
Czy ten gość wygląda, jakby robił za dużo pompek?
Wcale nie. To idealna liczba pompek.
Nie bawi się z nim dobrze.
Nie, nie wygląda na to.
Jest taka nieszczęśliwa i ma szczęście, że tu jesteś.
Wychodzą.
Mógłbym cię podnieść, jak sztangę.
Wiesz co, Rob?
Ten wieczór nie pójdzie na marne, wiesz?
Ponieważ...
przynajmniej ja zaliczę.
Może trochę zwolnimy?
- Jasne. - Tak?
- Nie ma sprawy. - Dobra.
Co robisz?
Zwalniam.
Nie o to mi chodziło.
Zaraz, nie jedziemy do ciebie na sex?
Nie! Kiedy tak powiedziałam?
Wysyłam sprzeczne sygnały?
To nic takiego. Ale mogłaś powiedzieć mi wcześniej.
Szukasz kolejnej randki?
Tak.
Nie chcesz uprawiać seksu, a ja muszę spalić te kalorie.
- Te drinki miały masę węglowodanów. - Wiesz co? Wynoś się.
- Wysiadaj. Już. - No dobra.
Przebiegnij się, to spalisz te węglowodany!
KIEDYŚ WYDAWAŁO MI SIĘ, ŻE JESTEŚMY NA ŚWIECIE TYLKO TY I JA.
TAK ZAKOCHANI, ŻE UNOSILIŚMY SIĘ NAD ZIEMIĄ.
BRAKUJE MI TEGO.
Mnie też.
- Gotowy? -Tak.
Tędy proszę.
Rob Burns, New York Chronicle. Miło mi.
To pan. Nieuprzejmy smsowicz.
To ja.
Pokaż mi dłonie.
- Te? - Dokładnie.
Podejdź i pokaż mi dłonie.
Dziwne. Masz bardzo męskie dłonie.
- A zachowujesz się jak mały chłopiec. - Co?
- Nie zachowuję się jak chłopiec. - Pozwól, że o coś spytam.
- I bądź ze mną szczery. - Dobrze.
Jesteś fanem mojej muzyki?
- Tak. - Kłamczuch.
- Czemu tak mówisz? - Nie wiesz, jak jej słuchać.
Bez urazy...
Céline.
Myślę, że rozumiem teksty, jak...
„Gdy słyszę twój oddech, dostaję skrzydeł”.
Czy ktoś kiedyś sprawił, że tak się poczułeś?
Czy ty sprawiłeś, że ktoś tak się poczuł?
Sprawiłeś, prawda?
Widzę to po tobie.
Tak mi się wydawało.
Jakiś czas temu...
Nie wyszło nam.
I od tego czasu stoisz w miejscu?
Skąd wiesz?
Bo prezentujesz się jak para zużytych majtek.
Usiądź prosto.
No dalej, chłopie, jesteś z Céline Dion!
No dobra, panie Zużyte Gacie.
Czy teraz masz kogoś w swoim życiu?
Chyba czuję coś do kogoś, kogo nie znam.
Jesteś ciekawszy niż mi się zdawało. Mów dalej.
TROPIKALNE SKITTLESY
O, nie!
Przez te smsy wydaje mi się, jakbym ją znał.
Może się oszukuję.
Jest coś głębszego w tych smsach.
Takie rzeczy nie dzieją się bez przyczyny.
Powinieneś drążyć ten temat.
Naprawdę?
Nie sądzisz, że to szalone, czuć coś do takiego kogoś?
To może być szalone, ale miłość nie gra według żadnych reguł.
Weźmy na przykład moją sytuację.
René był moim menadżerem przez całą karierę.
Ale nie myślałam o nim w romantyczny sposób...
aż do pewnej nocy w Dublinie.
Co się stało w Dublinie?
Brałam udział w Eurowizji.
Był wieczór przed finałami.
Właśnie miałam iść do pokoju hotelowego, żeby się wyspać.
René życzył mi dobrej nocy i pocałował w policzek,
jak zawsze.
Ale tamtej nocy, przez sekundę musnął moje usta...
i cmoknął mnie, w tak delikatny i słodki sposób.
Tamtego wieczora...
ten pocałunek był dla mnie odpowiedzią na to,
co czułam głęboko w środku.
Jakby zdradził mi sekret, który tkwił w naszych sercach.
Byłam jego.
A on był mój.
Miłość ma plan dla każdego z nas.
Te smsy są częścią twojego planu.
Czas minął.
Ale wywiad się nie odbył.
Wróć jak zmężniejesz i spróbujemy raz jeszcze.
- Wiesz, mam 35 lat? - Więc masz jeszcze czas.
Miłość wymaga odwagi.
Uchyl drzwi dla wszechświata, a wtargnie w twoje życie, Robie Burns.
No dobra.
MYŚLAŁAM, ŻE TE SMSY MI POMOGĄ,
ALE CHYBA JEST TYLKO GORZEJ. UTKNĘŁAM W MIEJSCU.
TO CHYBA NIE BYŁ DOBRY POMYSŁ. POTRZEBUJĘ PRZERWY...
Nie.
Nie, nie, nie!
Cześć, Rob.
Rob?
Wegańskie lody.
Co to ma być? Jestem oburzony.
Gorący towar.
Rob?
W porządku?
d Zupełnie sama d
d Nie chcę już być d
d Zupełnie sama d
d Nigdy więcej d
d Zupełnie sama d
d Nie chcę już być d
d Zupełnie sama d
d Nigdy więcej... d
BILLY: PRZESTAŃ SIĘ GAPIĆ W TELEFON!
O Boże.
Dość.
- Billy, oddaj to. - Nie.
Musisz dać sobie z tym spokój. To chore.
Oddaj mi to.
- Billy! - Nie.
- Daj mi ten telefon. - Nie idź za mną.
Nie będę cię gonił.
- Oddaj mi telefon! - Pomóż mi, Lisa!
Nie, Lisa, dzwoń do HRów.
- Daj mi to! - Nie! Uspokój się, dobrze?
Uspokój się. Oddychaj.
Nawet nie wiesz, czy to od niej.
To od niej. Nie ruszaj się.
To nie ma sensu.
„Tu, gdzie nigdy nie słychać słów zniechęcenia
istnieje tylko radość i pożądanie”.
To z Orfeusza i Eurydyki.
Tej Opery? Glucka? Grają ją w operze na Manhattanie.
- Przepraszam. Słuchasz „opery”? - Nic o mnie nie wiesz.
Oświeć mnie, proszę.
Orfeusz wyrusza do Hadesu by odzyskać swoją martwą żonę.
Dostaje zgodę by wrócić z nią na Ziemię,
pod warunkiem, że nie spojrzy na jej twarz,
aż nie opuszczą Hadesu.
- Dlaczego? - Nie wiem. Bo bogowie to dupki?
Orfeusz nie może się oprzeć i spogląda na twarz Eurydyki,
bo ludzie są słabi, a miłość każdego ogłupia.
I ostatecznie, ponownie ją traci.
Pójdę to zobaczyć.
- Po co? - Ewidentnie to dla niej ważne.
No dobrze. A skąd wiesz, że tam będzie?
A nawet jeśli, to nie wiesz kiedy.
Będę tam chodził, aż ją spotkam.
Będziesz chodził w kółko?
To jakieś szaleństwo.
Tak.
Ale tak jak powiedziała...
Miłość każdego ogłupia.
ORFEUSZ I EURYDYKA.
CHRISTOPHA WILLIBALD PRZEDSTAWIA ORFEUSZA I EURYDYKĘ.
ROB: NIE SPOTKAŁEM JEJ, ALE CHYBA UWIELBIAM OPERĘ?
Czy my się znamy?
Ja...
Nie jestem pewien.
- Przepraszam. - Wszyscy zaczynają jako nieznajomi.
Nie znam zbyt wielu ludzi.
Oboje lubimy wygodne obuwie.
Jordan 1, nieźle? Ja wolę 11.
Fajnie, też je mam... Te...
Buty. Mam buty w domu.
Super. Nie założyłam swoich, bo nie pasowały do tej sukienki.
Nie.
- Podobał ci się występ? - Tak.
Nawet bardzo. A tobie?
Tak. Był bardzo...
pełen nadziei.
Nadziei?
- Poważnie? - Tak.
Owszem, był pełen bólu i cierpienia, ale ostatecznie miłość zwyciężyła.
Nie ma radości bez trudów. Są nierozłączne.
Trzeba mieć wiarę. Patrzeć przed siebie.
Przynajmniej tak to odebrałem.
To dziwne.
Widziałam tę operę tyle razy, ale nigdy jej tak nie odebrałam.
Może to zależy od tego, jak słyszysz muzykę.
- Tak. - Tak.
Czy może chciałabyś mój numer?
Gdybyś chciała pogadać o operze, albo o Jordanach.
- Pewnie. - Super.
Jestem Rob. Rob Burns.
Cześć, Rob Burns. Mira Ray.
- Cześć. - Cześć.
- To mój prywatny numer. - To ile masz innych numerów?
Tylko jeden. Do pracy.
- No tak. - To chyba już nie jesteśmy nieznajomymi.
Na to wygląda.
- Bardzo przepraszam. - Nic się nie stało.
MIRA: TO MÓJ NUMER.
TU, GDZIE NIGDY NIE SŁYCHAĆ SŁÓW ZNIECHĘCENIA
ISTNIEJE TYLKO RADOŚĆ I POŻĄDANIE.
MIRA: TO MÓJ NUMER.
GOOGLE MIRA RAY
MIRA RAY - ILUSTRATORKA I AUTORKA
Książki dla dzieci.
Czad.
MIRA RAY: CHCĘ NA KOLEJNE WAKACJE!
MIRA RAY I JOHN WRIGHT
WSPOMINANMY JOHNA WRIGHTA
PAMIĘCI JOHNA WRIGHTA 1987 - 2021
POZNAŁAM DZIŚ W OPERZE KOGOŚ INTERESUJĄCEGO.
MYŚLĘ, ŻE BYŚ GO POLUBIŁ.
Rozmawialiśmy.
Wczoraj wieczorem. W operze.
No proszę!
- Nieźle. - Nie gadaj!
Nieźle, co? I posłuchajcie.
Ona myśli....
że jestem interesujący
Naprawdę? Skąd mamy tę informację?
Pisała o mnie do zmarłego chłopaka.
- Znalazłam jego profil na Facebooku. - Co?
No tak. To do niego cały czas pisała.
Mam numer po jej zmarłym chłopaku.
Rany. To niedobrze.
O Boże, to ona. Właśnie do mnie dzwoni.
- Nie odbiera. - Zostaw wiadomość.
- Co mam robić? - Odbierz telefon, Rob.
- Odbierz telefon! - No już!
- Rob, daj spokój. To nie do zniesienia. - Odbierz telefon.
Hej!
Cześć. Tu Mira Ray.
Z opery.
Tak, cześć. Cześć!
- Jak ci leci? - Dobrze.
Co u ciebie? Nie przeszkadzam?
Nie, jestem w pracy. Ale w niczym nie przeszkadzasz.
Pracuję, żeby żyć, a nie żyję, żeby pracować.
Jestem krytykiem muzycznym w Chronicle.
Fajnie. Jest krytykiem muzycznym.
Ładną mamy pogodę.
Uwielbiam rześkie, zimowe dzień w Nowym Jorku.
Tak. Uwielbiam pogodę.
ZAPYTAJ, CZY CHCE COŚ ZJEŚĆ!
Chociaż ostatnio bywa kapryśna?
Hej, zastanawiałam się, czy jesz?
Zapytał, czy jem.
Wiem, że jesz. Tak przynajmniej obstawiam.
Ale niektórzy nie lubią jedzenia.
Robią to, bo muszą. Inaczej by umarli.
Ale ja kocham jeść.
Nigdy nie mam dość. Chyba że się najem.
Wtedy mówię: „Nie, już mi starczy”.
A tak konkretnie, zastanawiałem się, czy chciałabyś coś zjeść.
Ze mną?
Dzisiaj.
Tak. Ja też kocham jedzenie.
Lubisz cheeseburgery?
Żartujesz? Cheeseburgery. Uwielbiam cheeseburgery.
Znam takie urocze miejsce. Nazywa się Roxy's.
Może spotkamy się tam dziś, koło 19.00?
Jasne.
Idealnie. 19.00 to moja ulubiona pora spotkań.
- Świetnie. - Do zobaczenia.
Do zobaczenia.
Brak mi słów.
O Boże. Gratulacje.
Umówiłaś się na randkę w normalny sposób. Bez aplikacji.
Spotykamy się o 19.00 na cheeseburgery.
To za jakieś 45 minut.
Doskonale. Teraz możesz porozmawiać z nią o tych smsach.
Jeśli jej powiem, już nigdy się do mnie nie odezwie.
- Prawda bywa bolesna. - Rob.
Podejdziesz do mnie do biura, proszę?
W zadzie, to jestem trochę zajęty.
Pytanie retoryczne. Już!
Jak ci idzie felieton o Céline Dion?
Dobrze. Bardzo dobrze.
Pokażesz mi fragment?
Jeszcze nie, ale wkrótce.
Wiesz, to zabawne, ale zauważyłem
kilka interesujących smsów na twoim służbowym telefonie.
Słucham?
Sam nie wiem, od czego zacząć.
„Moje serce wciąż jest złamane.
Ten ból nie odpuszcza”.
To nie brzmi jak coś związanego z pracą.
To jest...
tekst piosenki.
Od Céline Dion.
Skoro przysyła ci teksty, to chyba coś między wami zaiskrzyło.
Tak.
- Trzymam w ręku tekst piosenki Céline. - Dokładnie.
Tańczyliśmy z żoną do „Have You Ever Been in Love”
na naszym weselu.
Mocny kawałek. Nie wiedziałem.
- Cześć. - Przepraszam za spóźnienie.
Nie przejmuj się. Cieszę się, że dotarłeś.
Stylowe buty.
Specjalnie dla ciebie.
Jestem zaszczycony.
Niskie Jordan 1.
Dobry wybór.
Dzięki.
- Czy długo...? - To nic złego...?
- Długo ci zajęło...? - Ty pierwsza, przepraszam.
- Śmiało. - Chciałam powiedzieć,
że nie mogłam się doczekać.
Po wczorajszym spotkaniu w operze czułam, jakbym cię znała.
Nie, ja...
Tak, ja też...
Przepraszam na chwilę.
- W porządku? - Tak.
To nie jest dobry moment, by jej powiedzieć.
Wkrótce. Ale jeszcze nie teraz.
Będzie dobrze.
Tak.
- Wróciłem. - Wróciłeś.
Wszystko gra?
- Tak. - Dobrze.
Niesamowicie to wygląda.
Przepraszam, zamówiłam zawczasu. Najlepsze w mieście.
- Do roboty? - Tak jest.
O Boże.
- Nie wierzę. - Co?
Zawsze to robisz?
- Co? - Wkładasz frytki do burgera?
Tak.
To najlepszy sposób.
- Prawda? - Tak jest.
- Zdrówko. - Zdrówko.
Mam kolejne pytanie.
Wolałbyś mieć dziesięć kotów,
czy papugę na ramieniu przez 22 godziny na dobę?
Co to za pytanie?
Ja tylko...
Ptak.
Wygrywa bez zastanowienia.
Nie rozumiem kotów.
W jednej chwili są fajne, a po chwili...
- Wydrapują ci oczy. - Dokładnie.
- Są złe. - Nieprzewidywalne.
Dokładnie.
Piracka papuga wygrywa.
Dobrze się z tobą gada.
Dzięki. To wszystko przez mój akcent.
Mogę spytać...?
Tak.
Twój pierścionek.
Przepraszam.
- Powinnam była go zdjąć. - Nie.
Po prostu...
Nie chciałam zaczynać od: „Cześć, mam zmarłego chłopaka”.
Byliśmy zakochani po uszy.
Kupił pierścionek, ale zmarł, zanim się oświadczył.
Przykro mi.
Też byłem zaręczony.
Naprawdę? Co się stało?
Nie wiem.
Postanowiła nie brać ślubu.
Tydzień przed ceremonią.
- Rany. - Najgorsze były...
Pytania z jakimi mnie zostawiła.
Dostawałem szału starając się zrozumieć co poszło nie tak.
I udało ci się zrozumieć?
Miłość jest tajemnicą.
W świecie pełnym niepokoju...
może się skoczyć...
zanim się zacznie.
Zabawny jesteś.
Chodź.
Dobra, jeszcze jedno.
Wolałbyś mówić wszystko, co myślisz,
czy nigdy nic nie mówić?
Co? Nie ma mowy.
Serio?
Chcesz powiedzieć, że wolałabyś zawsze mówić wszystko co myślisz?
Już tak mam.
To o czym teraz myślisz?
Myślę, że jesteś uroczy.
Czemu tak lubisz te pytania?
Bo dużo mówią o ludziach i nie ma w nich ściemy.
Myślisz, że można się w kimś zakochać poprzez ich słowa?
No pewnie.
Ale wiesz jak to mówią.
Czyny mówią więcej niż słowa.
Co powiesz na takie czyny?
Zaraz... Będziemy tańczyć?
- Tak mnie zostawisz? - Nie. Nie wiem, co robić.
Dobra.
- Gładko poszło. - Dziękuję.
Naprawdę czujesz tę muzykę, co?
Tak. Gra moją ulubioną piosenkę.
Wiesz, że przestał grać?
Wciąż mi gra w uszach.
Zawsze bardzo lubiłeś muzykę?
Zdecydowanie.
Moja mama dbała, by nasz dom był pełen muzyki.
- Puszczała wszystko. - Naprawdę?
Muzykę klasyczną, rocka,
szkocką ludową, jazz.
- Brzmi super. - Tak, była super.
A ty? Co lubisz?
Uwielbiam hip-hop. To mój ulubiony gatunek.
- Tak? - Tak.
Cardi B leci cały dzień.
- Słyszałeś o niej? - Wpada w ucho.
Co?
Lubię cię.
Ja ciebie też.
Mira, ja...
Muszę ci coś powiedzieć.
Co takiego?
Nie chcę żeby ta randka się skończyła.
Kto powiedział, że musi?
Cóż, jest już rano.
Nieźle.
Faktycznie.
Słuchaj, to była wspaniała noc...
Do zobaczenia. Napisz do mnie.
Na razie.
Chyba, że...
skoro takie z nas szalone dzieciaki...
może wrócimy do domów, wykąpiemy się, przebierzemy,
spotkamy się wieczorem u mnie
i ugotujemy kolację?
Brzmi świetnie.
- Tak? - Ostrzegam, kiepsko gotuję.
Świetnie. Ja też.
No to dziś wieczorem.
Wieczorem.
POSIŁEK W PUDEŁKU WEGETARIAŃSKIE TAJSKIE CURRY
- Całkiem niezłe. - Chcieli, żeby nam nie wyszło.
Dokładnie.
Ale też fatalni z nas kucharze.
Proporcje mleka do płatków w tej misce
są perfekcyjne.
Dziękuję, szanowny panie.
Na zdrowie.
Wiesz...
Nauczyłbym się dla ciebie gotować.
Jak umarł?
Pijany kierowca.
W biały dzień.
Minęły dwa lata.
Nadal nie mogę w to uwierzyć.
- Przepraszam. Ja.. - Nie.
Nikt nie jest gotowy na coś takiego.
Byłam pewna, że zestarzejemy się razem.
Ale teraz tylko ja się starzeję.
A on jest wciąż taki sam.
Te same oczy, głos, uśmiech.
Dokładnie tak, jak go zapamiętałam.
Tylko ja się zmieniam.
Ale dość o mnie.
Opowiedz mi więcej o sobie.
Co jeszcze lubisz?
Poza muzyką.
To proste.
Lubię koszykówkę.
Pograjmy kiedyś razem.
Bardzo chętnie.
Jesteś dobra?
Będziesz musiał się dowiedzieć, kolego.
Bardzo lubię twój głos.
Opowiedz mi za co tak lubisz koszykówkę.
Myślę, że możesz dowiedzieć się więcej
grając z kimś w kosza przez 10 minut,
niż rozmawiając z nimi przez godzinę.
Jak współpracują z innymi. Jak radzą sobie z przeciwnościami.
Nie chcę zabrzmieć pretensjonalnie,
ale uważam, że gra reprezentuje życie.
Ci wszyscy ludzie z całego świata
zebrali się, by grać przeciw sobie.
Różne kultury, rasy.
Nie liczy się, skąd pochodzisz.
Tak.
To właśnie czyni ten kraj, to miasto...
Takim pięknym.
Cóż...
Cześć?
Nie bój się. Jestem znajomym twojej siostry.
- Zasnęła, a ja nie wiedziałem, co robić. - Co?
O mój Boże, ty...
- Jesteś Rob, facet z opery. - Tak.
Jestem Rob, facet z opery. Cześć.
- Ty musisz być Suzy. - Tak.
Mówisz, że zasnęła?
- Tak. - A ty...
postanowiłaś zostać na kanapie?
Chciałam się upewnić, że nic jej nie jest.
Jasne.
Przepraszam, że odcięłam ci oddech.
Nic się nie stało.
Chcesz piwo?
Pewnie.
Co ty...?
Sprawdzam... I podbijam...
Co? Nie! Byłeś kiedyś na koncercie One Direction?
Tak. Ja...
Nagrał swój pierwszy album na iPhonie.
Niesamowite.
Hej!
- Cześć! - Hej.
Patrz! Bułeczki, kawa. Kawa, bułeczki.
Rob kupił ci bułeczki i kawę.
Jak miło.
Muszę iść na Soul Cycle.
Zawsze chodzę w niedziele. Nie mogę, rozumiesz...
Ja też lepiej już pójdę.
Nie idź!
Zostań i dokończ śniadanie.
Napij się kawy.
Do zobaczenia.
Napisz do mnie. Napiszę do ciebie.
Soul Cycle to sekta.
SKITTLESY
Sprawdzam raz, un, deux.
d Odwago d
d Nie waż się mnie zawieść d
d Potrzebuję cię d
d By odegnać wątpliwości d
d Patrzę w obliczę czegoś nowego d
d I tylko na ciebie mogę liczyć d
d Więc, odwago d
d Nie waż się mnie zawieść d
Rob? Co ci się stało?
Nic. Ja...
- Co masz na myśli? - Wyglądasz żywiej.
Jakbyś był bardziej skupiony.
Nawet stoisz bardziej wyprostowany.
Rozmawiałeś z nieznajomą smsowiczką?
Już nie jest nieznajomą.
Chodź, pogadamy sobie.
Im lepiej ją poznaję, tym bardziej ją lubię.
Ale ona ciągle myśli o swoim byłym chłopaku.
A on nie żyje.
To poważny problem.
Jak się nazywa?
Mira.
Mira Ray.
Mira Ray, od książek o gąsienicach?
Czytałaś je?
Mam trójkę dzieci, pewnie, że je czytałam. Są wspaniałe.
A może to?
Mówisz poważnie?
Okropne. Co ja tam robię?
Wyglądam jakbym stała w piekle.
Słuchaj, ten projekt musi być większy, jaśniejszy.
Bardziej radosny.
Jasne?
Céline, może proszę o zbyt wiele, ale mam pomysł.
Halo.
Mira Ray?
Tu Céline Dion.
Jasne. A tu Mariah Carey.
d Nie poddawaj się, dziewczyno d
d Miłość znajduje tych, którzy w nią wierzą d
d A to naprawdę ja d
Tak, to ja.
O rany. Cześć.
To naprawdę ty.
Skąd masz mój numer?
Moi ludzie mają swoich ludzi.
Co mogę dla ciebie zrobić?
Jestem twoją wielką fanką.
Moją?
Twoich książek o upartych gąsienicach.
O rany. Naprawdę?
To dla mnie zaszczyt. Bardzo dziękuję.
Masz czas?
Zawsze chciałam poznać autorkę książek o Bhoomi.
Uwielbiam je.
Podoba mi się twoja aura.
O rety. Mi się podoba twoja aura.
Znaczy, roztaczasz aurę...
Minęło sporo czasu od ostatniej książki o Bhoomi.
To prawda. Byłam...
Chciałbyś zaprojektować plakat na moją trasę?
Mówisz poważnie?
Czy coś w moim wyrazie twarzy wyraża brak powagi?
To dla mnie zaszczyt, że w ogóle o mnie pomyślałeś.
Chcę czegoś wspaniałego.
I wiem, że dasz radę.
Chciałabym zobaczyć projekt przed końcem tygodnia.
Tak. Oczywiście.
Świetnie.
Ciao.
CÉLINE: PODEŚLIJ ZDJĘCIE TATUAŻU, JAK GO ZROBISZ.
Jasne.
DRAKE: WIADOMO!
Cześć.
Co teraz robisz?
Céline Dion dzwoni do mnie, od tak,
i mówi: „Chcę żebyś zaprojektowała plakat dla mojej trasy”.
Przed chwilą ją widziałam. Co to ma być?
Uchyl drzwi dla wszechświata, a wtargnie w twoje życie.
Tak, ale to szaleństwo.
To prawda.
Słuchaj...
Przepraszam, ze wtedy uciekłam.
Nie, to...
Daj mi przeprosić, dobra?
Proszę.
Co to?
Szampan w puszce, bo jesteśmy stylowi.
Co świętujemy?
Zmiany.
Oraz...
Pomyślałam, że to dobry moment,
żeby dowiedzieć się, jaką jesteś osobą.
- Tak. - No dobra.
- Jesteś gotów powiedzieć mi... - Jasne.
wszystko o sobie?
- Tak. - Chodźmy.
- Do dzieła. - Tędy.
To nie fair, wrobiłaś mnie.
Nie jesteś jedynym fanem Knicksów na tym boisku.
Co?
- Dajesz mi fory? - Pewnie. Wyszedłeś z wprawy.
- No dalej. - Dobra.
No proszę. Pewny siebie.
To mi się podoba.
- Piłka meczowa. - Dobra.
Gotowy na przegraną?
Nigdy.
- Może się założymy? - Co masz na myśli?
Jeśli wygram...
pójdziemy do ciebie.
A ja poużywam sobie z tobą.
A jeśli ja wygram?
Mogę ci coś ugotować.
Dzień dobry.
Dzień dobry.
Cholera.
Co?
Muszę być w newsroomie za 15 minut.
Serio?
Nie.
Przepraszam.
Niech będzie.
Lepiej się przygotuję.
d Gdy dotykasz mnie tak d
d A ja obejmuję cię tak d
d Których żadne prawo nie rozgrzeszy d
- d Skarbie, skarbie d - d Skarbie, skarbie d
d Ale jeśli dotknę cię tak d
SUZY: GDZIE JESTEŚ?
d Jak wtedy, tak dawno temu d
d Teraz wszystko sobie przypominam d
MIRA: WŁAŚNIE OBUDZIŁAM SIĘ U ROBA...
SUZY: ZARZYŁAŚ WITAMINĘ P!
d Kiedy dotykasz mnie tak d
d A ja obejmuję cię tak d
d Jak wtedy, tak dawno temu d
d Teraz wszystko sobie przypominam d
AUTORYZOWANA BIOGRAFIA CÉLINE
GOŚĆ OD RANDKI POSZEDŁ ROBIĆ POMPKI W TOALECIE.
POZNAŁAM DZIŚ W OPERZE KOGOŚ INTERESUJĄCEGO.
JOHN
Mira, ja...
Mira, zaczekaj. Proszę. Nie rozumiesz.
Powinienem ci powiedzieć. Chciałem ci powiedzieć.
Próbowałem ci powiedzieć, ale...
Nie wiedziałam jak. Okoliczności były niecodzienne.
Czytałaś wszystkie moje smsy do Johna?
Kłamałeś mi prosto w oczy.
Dlaczego?
Bo jesteś świrem czy tylko dupkiem?
Żadnym. To fatalne opcje.
Bałem się, że przestaniesz ze mną rozmawiać jeśli poznasz prawdę.
- Moje uczucia do ciebie są prawdziwe. - Odebrałeś mi Johna.
Nie odebrałem ci go. On odszedł.
John odszedł.
Tak mi przykro. Nie chciałem, żebyś dowiedziała się w taki sposób.
- Chciałam ci powiedzieć zanim... - Zanim co?
Zanim się ze mną przespałeś?
Jeśli masz odrobinę przyzwoitości, usuniesz mój numer
i więcej nie zadzwonisz.
- Mira, ja... - Żegnaj.
Udanego życia.
Knicks wychodzą na prowadzenie.
ROB: MIRA, PRZEPRASZAM CIĘ
MIRA, BARDZO CIĘ PRZEPRASZAM
Zobacz, Mo znalazł sobie dziewczynę.
Hej.
- Mo. - Cześć.
To twoja znajoma?
Jane. Znam ją od dawna.
- Od dawna? - Od dwóch dni.
- O Boże. Spotykacie się? - Mira mnie zainspirowała.
- A co ja zrobiłam? - Widziałem cię z Robem.
Nie. Posłuchaj.
Tego wieczora, kiedy wyszedł ostatni klient, usiadłem,
nalałem Roxy i sobie dwa kieliszki.
Wypiłem oba, jak zawsze.
Zapaliłam świeczkę i powiedziałam Roxy,
„Zawsze będę twoim mężem.
Ale naprawdę brakuje mi kogoś,
z kim mogę podzielić się dowcipem,
kiedy jest mi smutno”.
Bo okazuje się, że martwi ludzie nie są zbyt zabawni.
Także...
Dziękuję.
Co możemy zrobić?
Nic.
Nic. Rob wszystko zepsuł.
A co miałem zrobić?
Mogłeś jej powiedzieć od razu.
I jak miałbym to ująć?
„Przepraszam, chciałabym cię poznać,
ale dostaję smsy, które piszesz do swojego zmarłego chłopaka.
Powiedziałbym ci o tym wcześniej,
ale nie chciałem odbierać ci możliwości
utrzymywania z nim kontaktu.
Wiem, że to dziwny sposób na poznanie kogoś
i zrozumiem jeśli zechcesz odejść.
Ale nie chcę zacząć znajomości od kłamstwa”.
Dokładnie tak.
Cholera.
To mogło podziałać.
I co teraz?
Nie wiem.
Nie mogę zadzwonić, więc nie mam jak się z nią skontaktować.
Beznadzieja.
Kiedy mamy deadline?
A co?
Nie podoba mi się twoje spojrzenie.
O rany. To stresujące.
Dokąd idziesz? Rob?
- Możesz się uspokoić? - Rob!
BERNARD: WIDZIAŁAŚ TO?
„WIADOMOŚCI DO MIRY” AUTOR, ROB BURNS
O cholera.
Co jest?
Bernard mi to wysłał i spytał, czy to widziałam.
Nie muszę tego czytać.
„Wiadomości do Miry...
- autor Rob Burns”. - Przestań.
„To miał być artykuł o Céline Dion,
jej pierwszej amerykańskiej trasie
od ponad dziesięciu lat i nadchodzącym koncercie.
Chciałem, by się przede mną otworzyła, pokazała prawdziwe oblicze.
Niestety zawiodłem.
Tymczasem pani Dion otworzyła mnie.
Śmiałem się, gdy powiedziała, że nie rozumiem jej muzyki.
Bo co tu rozumieć? Sentymentalne frazesy o życiu i miłości?
W moim życiu nie było miejsca na takie bzdury...”
...bo wiedziałem, że miłość to mit.
Wspólne urojenia dwojga ludzi,
które potrafi rozwiać najmniejszy kaprys.
Wtedy pojawiły się twoje smsy.
Powoli docierało do mnie, że Céline miała rację.
Nie słyszałem muzyki, bo moje serce porzuciło miłość.
Wiem, że nie do mnie wysyłałaś swoje najskrytsze myśli i uczucia,
ale tak się stało.
Popełniłem straszny błąd nie mówiąc ci o tym od razu.
Nie zasługuję na drugą szansę.
Ale dzięki tobie znowu słyszę muzykę.
Słyszę ją w twoim głosie, gdy wypowiadasz moje imię.
W twoim śmiechu, gdy pytasz „czy wolałbym”.
I w tym spokojnym, delikatnym oddechu, który bierzesz tuż przed snem.
Teraz wiem, że miłość istnieje,
bo się w tobie zakochałem.
Jeśli zdecydowałabyś się mi wybaczyć,
obiecuję, że zrobię wszystko, by odzyskać twoje zaufanie.
Bo nadszedł dla mnie nowy dzień, Mira.
Tam, gdzie był mrok, jest światło.
Tam, gdzie był ból, teraz jest radość.
Tam, gdzie była słabość, odnalazłem siłę.
I nie boję się powiedzieć całemu światu...
że zostałem dotknięty przez anioła z miłością.
Spotkajmy się wieczorem tam, na nowo usłyszałem muzykę.
„Daj temu jeszcze jedną szansę.
Daj mi jeszcze jedną szansę”.
Serio? Podsłuchuje nas?
Céline Dion.
W jakim ty świecie żyjesz?
Po prostu...
- Halo? - Po pierwsze,
musisz wiedzieć, że Rob mnie do tego nie namówił.
- Jasne. - Wiesz, że straciłam męża?
Był pierwszą i jedyną miłością mojego życia.
Bardzo mi przykro.
René okłamał mnie kiedyś, zanim się pobraliśmy.
Naprawdę?
Tak.
Chodziło o Seal'a.
Seal'a...
Piosenkarz, Seal. Oczywiście.
Był 1991 rok.
Seal, piosenkarz, wypuścił właśnie swój pierwszy album.
Bardzo chciałam z nim zaśpiewać,
ale René powiedział, że nic z tego.
René był zazdrosny.
Nie chciał żebym spotkała się z Seal'em.
Wściekłaś się, gdy skłamał?
Oczywiście, że tak.
Ale przebrnęliśmy przez to.
Bo tak się robi, kiedy się kogoś kocha.
Trzeba przez to przebrnąć.
René zgodził się zmywać do końca życia,
w zamian za moje przebaczenie.
- Zmywaliście po sobie naczynia? - Nie.
Rzadko zmywaliśmy, ale rozumiesz do czego zmierzam?
Trochę się pogubiłam.
Słuchaj, Mira.
Nie obchodzi mnie, czy ty i Rob się zejdziecie.
Naprawdę?
Nie. Martwię się tylko o ciebie.
Powiedz mi...
co z moim plakatem?
Pracuję nad nim.
Rozum ci odjęło?
To gazeta,
a nie serwis randkowy.
Co mam powiedzieć wydawcą, co?
Myślisz, że co oni na to?
To poważni ludzie.
Naraziłeś reputację całej gazety!
Rob, nigdy nie spotkałem się
z tak nieprofesjonalnym zachowaniem!
Nie!
DOBRA ROBOTA.
Co z ciebie za kretyn!
Niech myślą, że rozdzieram cię na strzępy.
Bo wszyscy zaczną publikować historie ze swojego życia.
Nie mogę na ciebie patrzeć!
- Myślisz, że możesz mi coś zdradzić? - Słucham?
Nie pyskuj!
- Dobra robota. Wzruszający artykuł. - Dziękuję.
Zdecydowałem się wrazić zgodę na twój podcast.
Że co? Poważnie?
To wspaniale.
Teraz musisz ją odzyskać.
Będzie z tego niezła kontynuacja.
Odzyskałeś serce, Rob.
Dobra robota.
Dziękuję, szefie.
- A teraz wynocha! - Jasne.
CO PORABIASZ? RYSUJĘ, A TY?
PATRZĘ NA PIĘKNĄ KOBIETĘ I MYŚLĘ...
WOW! TA JEDYNA, CO?
NIE MAM U NIEJ SZANS.
NIE DOWIESZ SIĘ...
RACJA. PODEJDĘ I...
Nie sądziłem, że to będzie ostatni sms jaki ci wyślę.
A co innego byś napisał?
Nie wiem.
„Kocham cię. Na zawsze”.
Albo może
gif z Pamiętnika.
Gif z Pamiętnika.
Głuptas.
Co mam teraz zrobić, John?
Myślę...
że powinnaś żyć swoim życiem.
Łatwo ci mówić.
Ty już nie żyjesz.
Dokładnie.
Więc dlaczego wciąż ze mną rozmawiasz?
Tęsknię za tobą.
Ja za tobą też.
Ale chcę, żebyś rozwinęła skrzydła.
Jest tutaj?
Nie. Nie wiem, gdzie jest i nie odbiera telefonu.
Jasne.
Czekaj.
Powinieneś coś zobaczyć.
Piękny.
Chyba wreszcie ruszyła naprzód.
Cieszy mnie to.
Przykro mi, stary.
Czasem ludzie nie są w tym samym miejscu, co nie?
Tak.
Zaraz, o to chodzi.
Suzy...
- Dlaczego? - Dziękuję.
Jasne. Nie ma sprawy. Cieszę się, że...
To trzymaj się.
ORFEUSZ I EURYDYKA
Dziękuję.
Mira!
MIRA: DOKĄD TAK PĘDZISZ?
Mira!
Zastanawiałam się, czy nie zmieniłeś zdania.
- Przepraszam. Byłem w parku. - Domyśliłam się.
Oraz Suzy wysłała mi tysiąc smsów
na ten temat.
Mam parę warunków, Rob.
Oczywiście.
Po pierwsze, żadnych kłamstw. Nigdy.
Nigdy. Nigdy, przenigdy.
Musisz zawsze mówić mi całą prawdę.
Nawet jeśli będzie przykra, albo bolesna.
Zwłaszcza jeśli będzie przykra i bolesna.
Bo takie jest życie, wiesz?
Jeśli nie przebrniemy przez to razem,
to jaki to ma sens, prawda?
Prawda.
Zawsze będę kochać Johna.
Wiem.
Zawsze będę za nim tęsknić.
Wiem.
Nie wiem, czy ta żałoba się zmieni po jakimś czasie...
ale zawsze będzie częścią mnie.
Rozumiem.
Rozumiesz.
Wiem.
I bardzo to doceniam.
Coś jeszcze?
Musisz nauczyć się gotować, bo ja nie potrafię.
Zaraz zapiszę się na kurs.
Céline powiedziała, że masz zmywać.
Oczywiście.
Wszystko, co powie Céline.
Coś jeszcze?
Tak.
Pocałuj mnie.
Dobrze.
d Spotkały nas złote chwile pełne rozbłysków świateł d
d I rzeczy, których nie powtórzyłabym, ale ich nie żałuję d
d Spotkały nas noce pełne rozkoszy d
d Których żadne prawo nie rozgrzeszy d
d Skarbie, skarbie, skarbie d
d Jeśli pocałuję cię tak A ty szepniesz mi tak d
d Straciliśmy to tak dawno temu d Lecz wszystko sobie przypominam d
d Jeśli pragniesz mnie taką I potrzebujesz mnie takiej d
d To umarło tak dawno Lecz wszystko sobie przypominam d
d Tak ciężko się powstrzymać Lecz wszystko sobie przypominam d
d Już prawie nie pamiętam d
d Lecz wszystko sobie przypominam d
d Teraz wszystko sobie przypominam d
d Teraz wszystko sobie przypominam, skarbie d
d Teraz wszystko sobie przypominam d
d Teraz wszystko sobie przypominam d
d Teraz wszystko sobie przypominam d
d Wszystko sobie przypominam d
Dzień dobry i witajcie w naszym nowym podcaście Czy Wolelibyście,
z tej strony wasz host, Rob Burns.
Będziemy rozmawiać o bardzo dziwnych rzeczach
z naszymi ulubionymi muzykami.
Bez zbędnych ceregieli przedstawiam pierwszego gościa.
Niesamowicie utalentowana piosenkarka,
autorka niesamowitych tekstów,
filozofka, swatka.
Lista jest długa.
Proszę o wielkie brawa dla wspaniałej
pani Céline Dion!
Dziękuję, dziękuję, dziękuję.
Céline, witamy na antenie.
Zanim przejdziemy do poważnych spraw,
mam do ciebie palące pytanie.
Wolałbyś mieć dziesięć kotów,
czy papugę siedzącą na głowie 22 godziny na dobę?
Wybrałabym papugę.
- Dobra odpowiedź. - Tak!
Céline, chciałbym porozmawiać o twojej trasie koncertowej.
- O nowej płycie. O nowym wszystkim. - Tak.
O nowej Céline Dion.
Tłumaczenie napisów: Wojciech Winkowski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.