All language subtitles for Iron.Eagle.II.1988.1080p.BluRay.x265-RARBG

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian Download
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Przestrzen powietrzna USA Na zach�d od Anchorage na Alasce

Sok�l 529, tu centrala. Leccie do punktu K.

Przyjalem, centrala. Juz lecimy.

Kobra? Mamy piec minut. Ruszamy?

Na tw�j znak. Dajmy 9,5 G.

To F-16C! Slyszalem, ze wytrzymuja nawet 10,5.

- Chcieli, zeby ktos to sprawdzil. - Ja sie zglaszam.

- Puscisz muzyczke? - W Anchorage zerwie ludziom dachy.

Jazda!

Jest 9, 5. Grzejemy dalej?

Daje do 10! Zmien mi gacie, zanim mnie pochowasz.

- Bylo 10! - Chrzanisz.

Powaga! Masz dosc?

Sok�l 529, odezwijcie sie.!

Wlecieliscie na teren Rusk�w.!

Tu Sok�l 529. Zboczylismy z kursu...

Przez awarie nawigacji. Juz wracamy.

Zostancie tam. Macie towarzystwo.

- Widzisz go? - Tak.

- Jeszcze jeden.! Rozdzielmy sie.! - Nie atakujcie.

Maja was odeskortowac do granicy.

- Niedobrze. - Trzymaj kurs. Jeszcze minuta.

Trzeba wiac, zblizaja sie!

Centrala, prosze o pozwolenie...

Odmawiam. Zadnych gwaltownych ruch�w.

- Namierzyl mnie! - Zgrywaja sie. Trzymaj kurs.

- Cholera, jeszcze dw�ch.! - Juz po nas! Odbijam!

Strzelaja! Lec na prawo. Ja na lewo.

Scigam go.

No dalej, namierzaj...

Mam go. Odezwij sie! Gdzie jestes?

Odpalam pocisk.

Pudlo!

- Gonia mnie! - Trzymaj sie! Juz lece!

Zblizam sie.

Niedobrze! Stracilem panowanie!

Nie zgubie ich!

No dawaj!

Rusz sie!

Doug, gdzie jestes?

Namierzyli mnie!

- Gdzie jestes? - Ratuj mnie!

Na koniec chcialabym, by zdementowal pan pewne pogloski.

Podobno Rosjanie zestrzelili nasz samolot nad ciesnina Beringa.

Zapewniam, ze Rosja nie przylozyla do tego reki.

Nasz pilot zginal na skutek awarii ukladu paliwowego.

- Dziekuje za wizyte. - Nie ma za co.

- Prosze pana... - Cos nie tak?

Jak pan moze to robic? Wie pan, co sie naprawde stalo.

Porozmawiajmy gdzie indziej.

Dobrze wiesz, ze nie mozemy tego wyjawic. Obaj piloci przegieli.

Cala nasza praca moze p�jsc na marne.

Wlasnie dlatego ta operacja jest tak wazna.

Staramy sie zalagodzic sytuacje.

Testuja na pustyni glowice atomowe, a my mamy zrobic cos takiego?

Nie bede tracil czasu na takie durne plany!

Za trzy tygodnie uzbroja rakiety.

Tak sie sklada, ze ten durny plan poparli przyw�dcy obu kraj�w.

Rosja tez jest zagrozona!

- Nie widze innego wyjscia. - Przedstawilismy ci je.

Wlasnie takich pochopnych dzialan staramy sie uniknac.

Podjeta przez nas decyzja nie podlega dyskusji.

Zapoznaj sie z dokumentem i wybierz zesp�l.

- Nasi ludzie zaczekaja. - Co za szczescie.

Nie spieprz tego. Licze na ciebie.

Muzeum amerykanskich sil powietrznych w Arizonie

Witamy w bazie, generale. Jestesmy gotowi do inspekcji.

Inspekcja zakonczona. Gdzie Sinclair?

Pulkowniku?

Kope lat, pulkowniku.

Az czuc ducha dawnych czas�w.

Czasem zapominam, ze to muzeum.

Spedzilem tu wiekszosc swojej sluzby.

Zapomnijmy o tamtej wpadce.

Przyjechalem przywr�cic pana do czynnej sluzby i awansowac.

Bedzie pan dowodzil scisle tajna operacja.

Tu znajdzie pan akta pilot�w.

Kilka lat temu skopaliscie wrogowi tylek.

Nie pochwalalismy waszych metod, ale liczyl sie efekt.

Teraz sytuacja jest powazniejsza.

Oferuje panu awans i szanse na odzyskanie godnosci.

To nieokrzesani piloci, ale takich pan lubi, prawda?

Powodzenia, generale. Spocznij.

CZARNA GWIAZD A

56 godzin p�zniej Strefa wojenna D

- Moge zadac glupie pytanie? - Lotnicy zadaja tylko takie.

Gdzie ja jestem?

Moge tylko powiedziec, ze to juz nie jest Kansas.

- Co mam zrobic? - Wsiadac. Ja prowadze.

- Co to za baza? - Nie musi pan wiedziec.

Musze.

Co pan robi?

lzrael? Sprzedali mnie?

Czesc. Szalom.

Jestem z wami. Ja pilot.

Odrzutowc�w. Jestem jednym z was.

To znaczy, nietutejszy...

- Zaraz przytniemy wam skrzydelka. - Czyzby?

Ja sie tym zajme.

- Zwiedzacie baze? - Chcialem sie dowiedziec...

To ja wam tu wszystko wytlumacze. Wsiadac do wozu!

Wasze akta sa dalekie od idealu. Macie klopoty z trawieniem?

- Slucham? - Nie potraficie przelknac rozkaz�w.

Co sie stalo w Anchorage? Szybko wyjechaliscie.

- Bylo mi za zimno. - A moze za goraco?

Nie wiem, dlaczego walesacie sie po bazach...

- Ale nie lubie takich. - Mimo to pan mnie wybral?

Nie wybralem. Waszyngton mi was wcisnal.

Oto koszary.

Rano odprawa. Reszta juz tam jest.

Poznajcie sie. Moga wam uratowac zycie.

- Nie w te strone! - Chcesz to zrobic?

Cicho badzcie!

Pom�c ci?

- A chcesz? - Tak, chce!

Co tu sie wyrabia?

Bacznosc!

Slucham pana.

Sierzant Downs palil na pryczy cygaro...

- I wlaczyl spryskiwacze. - Po co tam w og�le wlazil?

- Bylem zly. - A to dobre.

Jeden z pilot�w chcial mi zwinac czysty koc.

To moja wina. Nie mialem kocyka od dziecka.

- Ani rozumu. - Dosc!

Macie to natychmiast wytrzec.

Oczywiscie. Zakrece tylko zaw�r.

- W druga strone! - Zdejmij go!

- Bardzo smieszne! - Ani drgnijcie!

Kto chce parasol?

Dobrze ci idzie.

- Przeniesli cie tu z wywiadu? - Tak, dwa dni temu.

I to w sama pore, bo uzywalem komputer�w w celach hazardowych.

- Grasz w totka? - Nie.

- Kiedys cie naucze. - Dzieki.

Sporo walczyles?

Tylko na lotach cwiczebnych.

- A bo co? - Ciekawe, jak nas wybrali. A ty?

Latalem w Libii w '86. Zestrzelilem tam dwa Migi.

- Nie kojarze cie z akademii. - Bo tam nie bylem.

Niezle. A jakos dostales F-16.

- Radze sobie. - W l�zku tez? Zartuje.

Ale z was dretwusy.

Pogadam z Downsem. Co moze robic taki staruch?

Wysadza. Zwlaszcza ludzi.

Wypnij sie, to zobaczysz.

Radze sie przeniesc. Tu bedzie spal drugi zesp�l.

Jaki zesp�l?

Ktos mi wytlumaczy, o co biega?

- Dostaniemy wsparcie. - Czyje? lzraela?

Pojecia nie mam.

Izraelczycy przylecieli?

- Nie maja podw�jnych turbin. - Wiec co to za jedni?

- Nie wierze. To ruskie Migi! - Zartujesz!

Nie ostrzegli nas?

Alarm! Atakuja nas!

Stac! Co wy wyrabiacie?

To Migi! Ci durnie z wiezy ich nie widza?

W przeciwienstwie do was ci durnie wiedza, co robia!

To druga czesc waszego zespolu. Duma Matki Rosji!

Szykujcie sie do odprawy!

Ruscy? W morde!

Panowie... macie sie zachowywac jak na zolnierzy przystalo.

Nie chce tu zadnych awantur.

Czy wyrazam sie jasno? Nie slyszalem!

Tak lepiej. Wstancie.

Kazalem wam wstac.

Sluzylem ojczyznie 19 lat. Przelalem za nia krew.

Za nic nie zasalutuje teraz komuchowi.

Melduje sie Wardowski, generale.

Witam pana. Jestem tylko majorem.

- General... - Stoi tutaj.

General Charles Sinclair.

Prosze o wybaczenie.

Nie przywyklismy jeszcze do waszych kolorowych dystynkcji.

- W Rosji jest prosciej. - Tak slyszalem.

Podobno wasze sily zbrojne wola... jasniejsze barwy.

Usiadzcie.

Siadac. Wy tez, Cooper.

W razie czego jestem gotowy. Wiesz, co to?

Zalosny symbol mlodzienczej sklonnosci do przemocy. Palant.

Co sie gapisz?

Przepraszamy wszystkich za sp�znienie.

Jestem Edward Strapmann z Departamentu Stanu.

A to m�j rosyjski kolega Siergiej Dymitriew,

podsekretarz Komitetu Centralnego.

Nim przejdziemy dalej, chce podkreslic,

ze Komitetowi bardzo zalezy na sukcesie misji.

Dziekuje. Prezydentowi r�wniez.

Do dziela.

Nasze agencje wywiadowcze odkryly sklad broni jadrowej

ukryty w wawozie Kawiar w sektorze 10 Alfa Bravo.

Wyposazony jest w silosy rakietowe zdolne odpalic pociski

w gesto zaludnione punkty w Rosji i USA.

Glowice zostana uzbrojone w ciagu dw�ch tygodni.

Nie musze chyba dodawac, ze to bardzo niestabilny region

i nieufny wobec wszelkich ruch�w ze strony naszych kraj�w.

Obiekt ten... stanowi zagrozenie,

kt�rego nie mozemy zignorowac. Macie go zniszczyc.

Jak widzicie...

Mozecie cos udowodnic.

Ze Rosjanie i Amerykanie potrafia wsp�lpracowac.

- Cos nie tak, Boloniew? - Dali... zepsuta posciel.

Zepsuta? A to pech.

Ale chyba moge wam pom�c.

- Masz zielone? - Zielone?

Salate, papierki... hajs.

- Tylko ruble. - Dawaj posciel.

Czerwone swiatlo, towarzyszu. Nie jestes juz w Rosji.

- Tu wszystko kosztuje. - Daj im ja.

No, nie wiem... jakos go nie lubie.

Cos wam nie gra?

Skad. Tlumaczylem tylko kolegom komunistom, jak robimy pranie.

Milo z waszej strony.

Posprzatajcie tu. Za godzine widzimy sie na placu.

Prosze, chlopaki. Na koszt firmy.

Dzieki.

- Juz sie pan napatrzyl? - Tak. To znaczy nie.

Ja tylko... wyobrazalem sobie pani mundur.

Sluzy pani w wywiadzie, czy w lotnictwie, jak reszta?

Juz mnie pan przejrzal? Ale cos panu umknelo.

- Co takiego? - Pojemnosc tej umywalki.

Na misje uda sie grupa naziemna pulkownika Wardowskiego...

oraz powietrzna - dowodzona przez mnie i majora Busha.

Pulkowniku?

Grupa naziemna, przejdzcie na lewo.

- Nie do wiary. - Bez jaj. To pilotka?

Oto radzieckie transportery opancerzone.

Nasz najnowszy pojazd.

Kazdy posiada wiezyczke z podw�jnym dzialkiem,

wyrzutnie rakiet oraz radar.

Porucznik Boloniew wyjasni wam, jak je obslugiwac.

Juz je znamy.

- Doprawdy? - Tak. Robi je amerykanska firma.

- Jaka? - Matell.

Zabawkarska.

To gl�wna kontrolka.

- Tu sterujemy dzialkiem. - Wielkie dzieki.

Dzieki, ze nam to wszystko tlumaczysz.

Ale znamy sie troche na takich pojazdach. Prawda?

Downs, sluchaj.

- M�wie tylko panu balonowi... - Nazywam sie Boloniew.

Wiekszosc zerzneliscie od nas.

- Wszystko skopiowalismy. - Zgadza sie.

- To steruje dzialkiem? - Tak.

Tu sie ustawia wsp�lrzedne?

- A tu... - Zostaw!

Nachylenie?

Macie oslaniac grupe naziemna oraz zniszczyc cel.

Dzis nauczycie sie latac w formacji.

Major Bush podzieli was na pary. Sa pytania?

Odegramy pojedynek z Amerykanami?

Nie bedziemy was kusic. Cos jeszcze?

F-16 to Alfa, a Migi - Bravo. Do samolot�w.

Dobre sobie.

Uczyli nas do nich strzelac, nie sie czulic.

Ja bym sie do niej poczulil. Ciekawe, jak lata.

Pewnie zaciska turbine i ma luzne lotki. Patrz, jak chodzi.

Widzisz przeciwnika?

Rany!

Jednak lata inaczej, niz chodzi. Zupelnie inaczej.

Alfa i Bravo, utworzyc romb.

Taka prosta formacja? Innych nie znacie?

Milczec i zajac pozycje.

Sprawdzimy, czy jest dosc ciasno?

Bardzo chetnie.

- Alfa dwa, jestes za blisko. - Odsun sie.

Wpadla w tw�j podmuch!

Zyjanko, jestes cala?

Wracajmy do bazy.

Sukinsyn!

Cwiczyles beczki nad ciesnina Beringa?

- Slucham? - Cztery Migi. Pamietasz?

- Wiem, ze tam byles! - O co chodzi?

Niech pan jego spyta! Robi zw�d i odbija w lewo.

Jak wszyscy. To nic nie znaczy.

Dla mnie wszystko! Tak zginal m�j kolega!

Spok�j!

Rozejsc sie.

- Dlugo sie znaliscie? - Z kim?

Z Mastersem. Tez troche z nim latalem.

Kapelan?

Pozwalam tak do siebie m�wic tylko przy piwie.

Przeforsowalem sie. Prawie zemdlalem.

I nagle...

Samolot Douga zmienil sie w plonaca, spadajaca kule.

Tak sie domyslalem.

Ze wlecieliscie w ruska strefe i zginal w walce, ale to zataili.

- To nie m�gl byc wypadek. - Generale...

Nie lubie wspominek.

Ani Rosjan?

To nie przejdzie.

Nie powinno mnie tu byc. Nic nie poradze, ze tak sie czuje.

Poradzisz. Usiaadz.

Doug byl dla mnie jak syn.

Musimy sie pogodzic z tym, ze nie zyje.

- Postaram sie. - To nie wystarczy.

Przyznaj, ze wygladaja jak... dwie malpy.

Czego rzysz? Co powiedzial?

- Ze wygladacie jak... - Jak?

Napalone malpy.

- Ile dobierasz? - Dwie.

Boloniew, kolezko, mam cos dla ciebie. Wstan.

- My tu gramy. - I tak mu nie idzie. Przymierz to.

Ale modnis. Pokaz sie.

Nie do wiary. Masz facjate jak Szwarzenneger!

Conan?

Tak jest. Boloniew Barbarzynca! Mam ja od Arnolda.

Nigdy bym jej nie sprzedal, ale tak ci w niej do twarzy...

- A skad metka? - To z pralni.

- 25 dolar�w. - Nie, tyle razy ja uprali.

Ale wciaz wyglada jak nowa. Daj te metke.

Musze cie przeprosic.

Nie musisz.

Musze. Narazilem cie. Wielu by sobie nie poradzilo.

- Nie ja. - Widzialem.

Przepraszam.

Jestes typowym amerykanskim pilotem.

Masz meski pseudonim, jak "Twardziel" albo "As"?

Kobra. Wolaja na mnie Kobra.

Wielkoglowy waz. Pasuje ci.

Rzezba terenu przypomina waw�z Kawiar.

Zniszczymy cel tylko lecac blisko ziemi.

F-16 zejda na 120 metr�w, a Migi beda je oslaniac.

Nie lepiej, bym obserwowal zesp�l z g�ry?

Bez dyskusji. Schodzcie.

Nadlatuje.

- Alfa dwa, a ty? - Przyspiesz, bo w ciebie wlece.

Ma czerwone swiatlo, czy co?

- Cos nie tak? Lecisz za wolno. - To turbulencje.

- Jakie? - Daj gazu, to wyr�wnasz.

Przyspieszam... Wyr�wnalem.

Jest za ciasno!

Miales racje. Poderwij.

Poderwij!

Nie moge!

Ruszze sterem, majorze!

Wylecialem.

- Jak wy sobie poradziliscie? - Widac mialem szczescie.

Szczescie, m�wisz?

Telefon z dow�dztwa.

Spocznij.

Chodzmy.

Cooper? Dzieki.

- Za co? - Ze mnie kryles.

Wylecielismy z turbulencji i tyle.

Nie bylo zadnej turbulencji! To ja peklem.

Nie znosze zamknietych przestrzeni.

Nie wiem, co tu robie. Bylo im powiedziec.

O czym? Ze miewasz cykora? Jak my wszyscy.

Dlatego B�g stworzyl adrenaline. Na razie.

- Nie wjedzie. - Jak to nie? Odpalaj.

- Wpasuje sie jak ulal. Jak ulal. - Cos ty powiedzial?

M�wilem, ze sie zmiesci. Gazu!

- Jest za duzy! - Chcesz go zmierzyc?

A nie m�wilem?

- Nie widzicie, ze nie wejdzie? - Poszla hydraulika!

Przestancie!

- W dziesiatke. - To jedna. Zobaczmy dalej.

Przepraszam.

Nakladasz chlopakowi?

Przykro mi, ale to o wiele prostsze, niz myslisz.

Uwaza na mnie. Inaczej zlamalby zasady.

- Ruskie, czy twoje? - Jedne i drugie.

Dlaczego zawsze zgrywasz luzaka?

Gdzie pilot, kt�ry uratowal dzis majora?

Masz szczescie. Zaraz siadzie tam zjesc obiad.

- Dolaczysz sie? - Czemu nie?

Magic Johnson!

Dawaj forse. A ty piatke!

Chodzcie pograc w kosza.

- Wlasnie mielismy jesc. - Poprawi wam apetyt. Jazda.

- Gralas w to? - Nie, nigdy.

Jest trudna, ale zalapiesz.

Spr�buj trafic do kosza.

- Nie wierze. - Obstawiamy!

Dobrze wiesz, co robisz.

- Nie w tej grze. - W kazdej.

Leci!

Niezla obrona!

Ja z nim pogadam.

Nie poddawaj sie. Masz talent. M�glbys grac w NBA.

Naucze cie strzelac.

A wy dajcie mu spok�j!

Dobrze strzelam?

Spr�bujmy jeszcze raz.

Bravo leca w g�re, F-16 - w d�l.

Piec minut do celu.

Gdyby uzbroic rakiety, moglibysmy wr�cic do tego pojedynku.

Mialbys tylko innego partnera.

Ty zalgany draniu. To byles ty!

- Zaczekajcie z tym! - Wracac na pozycje! To rozkaz!

Cooper, wracaj!

Za szybko?

Slepakami nic ci nie zrobie. Gdzie jestes?

Rozczarowales mnie.

Latwe z was cele.

- Namierzylem cie. - Chcialbys.

Swietny zw�d. Ale po co sie chowasz?

Mam cie, palancie.

Tak go zalatwiliscie?

Mam cie.

Nie zyjesz!

Nastepnym razem zagramy na serio, towarzyszu.

Obaj ladujcie.!

Mam tego dosc! Guzik mnie obchodzi, co zrobil!

Sp�jrzcie na niego! Czy tego chcecie, czy nie,

jest po naszej stronie i nie lecicie na te misje sami!

- Zrozumiano? Nie slyszalem! - Tak jest.

Dobrze! Jeszcze jeden taki numer i was wywale!

To bardzo zdolni piloci, ale pojawila sie przeszkoda...

W postaci r�znicy charakter�w.

Prowokuja moich ludzi.

Cooper jest niemozliwy, a reszta wcale nie lepsza!

Saa zbyt niedoswiadczeni do takiej operacji!

Mozemy sie zmierzyc! Zacznijmy od nas!

- Czy to wyzwanie? - Zebys wiedzial!

- Nie zaczynajmy kolejnej wojny. - Zaczynaja je tacy durnie jak wy!

Smie pan tak m�wic do przelozonego?

Ma racje! A pan jest popychadlem!

Panowie, spokojnie!

Niech was...

Posluchajcie...

Dajmy im wolny dzien, zeby sie odprezyli.

- Co powiedzial? - Nazwal cie durniem.

Swietnie.

Prosze.

Daj mi chociaz podziekowac.

- Nie o to chodzilo. - Wiec o co?

Zeby wyjsc z tlumu.

Dwoje ludzi to tez tlum?

Nie. Chodz.

Graves? Oszukales mnie z ta koszulka.

Daruj, przeciez to podr�bki. Ty masz oryginal.

Widzialem, jak latasz. Masz to we krwi.

Wrodzony talent. Mig startuje...

I zyjesz na krawedzi. Uwielbiasz tam byc.

- Jak ja. - R�zni nas wiecej, niz sadzilam.

Latam dla ojczyzny, nie dla siebie.

- Strzege jej... - Przed kim?

Przed takimi jak ja?

Wygladam ci na wroga?

A ja?

Zaraz wracam.

Wiesz co?

- Nie wiesz, kiedy spasowac. - Nie trykaj mnie.

Racja.

Przestancie!

Mam was dosc!

Przegieliscie! Jestescie uziemieni!

Przestancie! Co m�wilem? Wracaj!

Rozejsc sie! Idziemy.

Wracajmy. Powiedzialem wracamy!

Niezle poszlo. Powalilem goscia jednym ciosem.

Chce ci tylko powiedziec, ze wedlug mnie general sie myli.

- Nie mial raczej wyjscia. - Nie gadaj.

Jestes tu najlepszy! Ty powinienes dowodzic.

- Ja nie moge. - Mozesz.

Nie masz sie czego bac. Jesli bedzie ci duszno...

Wyobraz sobie, ze jestes na niebie zupelnie sam. Ja tak robie.

- Zapamietam. - Powodzenia.

Dzieki.

Jak wr�ce, pogadam z generalem. Moze go przekonam.

- Jest uparty. - Jak ja.

Wysle ci widok�wke.

Uziemiony pilot traci godnosc.

Dobrze o tym wiem.

M�j towarzysz byl swietnym pilotem.

Teraz jezdzi na w�zku.

Przykula go do niego seria z twojego F-16.

To prawda, bylem tam. Ale nie zabilem twojego kumpla.

To byl smutny dzien dla nas obu. Wszyscy bylismy glupi.

Dlatego... przepraszam.

Alfa i Bravo, zaczynamy manewry.

Alfa 3, schodzimy na sto metr�w. Bravo 1 i 2, oslaniajcie nas.

Przyjalem. I tym razem tak nie gazuj.

Nadlatuje.

Powolutku. Nie mamy tu bic rekord�w.

- Czego chcecie? - Porozmawiac.

- Jestem zajety. - Bush nie powinien dowodzic.

Nagle wam na kims zalezy? Ci ludzie umieli sie poswiecic!

- Kiepskie warunki. - Leccie za mna.

Pora na kanion.

Za ciasno na takie manewry!

Dodam gazu.

- Nie przesadzasz? - Swietnie sie czuje.

- Nie ma miejsca! - Wyzej!

Major wpadl na skaly! Wracam!

Prosze usiasc.

Niezly bajzel, co?

Wiem, ze sie staraliscie.

Ale jestem zmuszony prosic o odwolanie operacji.

Zaczelo sie niewinnie.

Prezydent i Pierwszy Sekretarz spotkali sie

i uznali, ze w precyzyjnym ataku mozemy poniesc mniejsze straty.

To jeszcze zrozumiem.

Ale wtedy wymyslili, zeby polaczyc sily.

Dla poprawy stosunk�w miedzy naszymi krajami.

Wtedy wyszedlem.

Pan lepiej niz ktokolwiek wie, ze to prowadzi do katastrofy.

Wrobiliscie nas, prawda?

- Jak to? - Dobrze pan wie.

Zaplanowaliscie to. Przyslaliscie mi najgorsze mety pod sloncem.

Nie umieja sie dogadac ze soba, a co dopiero z Ruskimi.

Oszalal pan.

Czyzby? Mam na to dowody.

To akta Busha. Prosze. Otwieraj pan!

- Co mam w nich znalezc? - Czegos brakuje.

Karty zdrowia. Jego dow�dca wszystko mi powiedzial.

Bush mial ataki klaustrofobii w trudnym terenie.

Nie raczyliscie o tym wspomniec.

Nie powinien byc wybrany! Jak pan m�gl?

Zrobilbys to samo, sukinsynu. Mamy trzymac z komuchami?

Mam na wzgledzie dobro kraju!

Ciekawe, co na to Strapmann.

Na co? Ze zawiodles?

Juz wie. Zaprzeczymy wszystkiemu, co powiesz.

Sadzisz, ze uwierzy generalowi zeslanemu karnie do muzeum?

- Moge wyjsc? - Prosze.

Napijemy sie?

lle pan wiedzial?

O czym? Mnie tez odebrano dow�dztwo.

Nie rozumie pan?

Wrobili pana. Tak jak mnie.

- W co? - Mielismy nawalic!

Czy to nie oczywiste?

Lebanow dostal trzy partyjne nagany,

Koszkin - piec lat w karnej jednostce na Syberii.

- Tysiace niewinnych ludzi. - Slucham?

- Nie m�wili panu? - O czym?

Nasze dow�dztwo wysyla dalekosiezny bombowiec...

uzbrojony w glowice jadrowa.

Tak samo wasi.

Wybuch zmiecie wszystko w promieniu kilkuset kilometr�w.

Nie zwyklem przegrywac.

Zesp�l startuje jutro rano. Prosze ich wezwac na poligon.

Prosze pana.

Niech poznaja prawde. Zr�b to.

- Juz wiedza? - Wszystko.

- Slyszeliscie nowiny? - Tak jest.

Ja nie narzekam.

Mialem juz dosc wsp�lpracy z komuchami.

Teraz macie okazje. Prosze.

Rozwalcie kt�regos.

No walcie!

Nie chcecie strzelac do bezbronnych? Koszkin, chodzcie.

Co jest?

Boicie sie strzelic do wroga?

Cooper, Lebanow!

Prosze. No juz!

Tak myslalem. Nikt sie nie odwazy!

Banda gamoni. Wybrali was, bo wiedzieli, ze tak bedzie.

I mieli racje!

Ale ciesze sie, bo pokazaliscie mi dzis, czym jest odwaga.

Potrzeba odwagi, zeby cwiczyc z zolnierzami wroga

jednoczesnie ich nienawidzac!

Potrzeba odwagi, zeby zachowac uprzedzenia!

Trudno was przekabacic.

Bardzo sie ciesze. Ale gdy bedziecie stad odlatywac...

zastan�wcie sie: gdzie sie podziala ta odwaga,

gdy mozna bylo uratowac tysiace niewinnych ludzi?

Wczesniej sadzilem... ze odwagi nie mozna stracic.

Lecz gdy patrze wam w oczy... nie widze jej.

Za godzine wyjezdzacie. Wr�cicie do domu...

jako frajerzy i gamonie.

Szykujcie sie do odprawy. Trzeba przescignac bombowce.

Oto wasz cel: kanaly wentylacyjne reaktora.

Biegna poziomo, dla lepszej ochrony.

Graves i Cooper odpala pociski w kazdy z nich

i wysadza instalacje.

Moga nas przechwycic wrogie mysliwce.

Dlatego oslaniaja was Migi.

W dodatku g�ry strzega wyrzutnie rakiet,

kt�re musi zniszczyc grupa naziemna.

W tym bunkrze znajduje sie sterownia wyrzutni.

Ladunki nalezy podlozyc u jego podstawy.

Po jego zniszczeniu wyrzutnie zostana unieszkodliwione.

Nasi jedyni wrogowie to obsluga instalacji.

Jesli nam sie uda, zgina tylko oni. Inaczej...

Ostatnim, co zobaczymy, bedzie wybuch jadrowy.

Ruszamy o 6:40.

Moze pan byc spokojny.

Po tej stronie kurtyny dzialamy bardzo ostroznie.

Mam gdzies, co m�wili! Wyslijcie bombowce!

Reszta ma natychmiast wr�cic do bazy,

lub gorzko pozaluja! Nie chce slyszec slowa sprzeciwu!

Juz wystartowali. Dajmy im szanse.

- P�jda pod Sad! - Wiec pan tez przed nim stanie!

Czytalem akta. Latwo udowodnie, ze celowo pograzyl pan operacje.

Warto ryzykowac kariere? Albo emeryture?

Alfa, tu centrala. Zezwalamy na przeprowadzenie misji.

Powtarzam: macie zezwolenie.

- Slyszal pan? - Tak.

Zejsc na p�ltora kilometra. Do dziela.

Dajmy czadu!

- Pelna gotowosc. - Na razie idzie dobrze.

W zyciu nas nie wykryja. Witamy w XXI wieku.

Cooper? Uwazaj.

Poczulicie sie po misji.

- Piec minut do punktu Zebra. - Co to?

Teren wroga. Zadzwoncie do Rammstein

i potwierdzcie, ze nasze bombowce sa w gotowosci!

Nie moze sie pan doczekac?

Jedno potkniecie waszych ludzi i wysylamy bombowce.

Zblizamy sie do punktu Zebra. Na m�j znak zejsc na sto metr�w.

Przyjalem.

Cholera, wykryli nas!

- Alfa, namierzyli transportowiec. - Tr�jka, odbijamy.

Wykrylem zr�dlo sygnalu. Zdaje sie, ze to wyrzutnia.

- Got�w, Graves? - Od urodzenia.

Poszla.

Trafi.

- Tu Alfa. Slyszycie nas? - Wracajcie do bazy!

- Nie mozemy... - Przerwac misje!

- Co robimy? - Wracajcie! To rozkaz!

Dostali!

- Jestes caly? - Stluklem kolano.

- Mozesz isc? - Tak.

Otw�rz wlaz.

Slyszycie mnie?

- Zawr�ccie! - Lece do was.

Dokad to?

Mamy wracac do bazy.

Dostalismy rozkaz!

Z poludnia zbliza sie do was grupa naziemna.

- Ilu was jest? - Tylko my dwaj. Bravo zawr�cili.

- Spr�bujcie nas oslaniac. - Z przyjemnoscia.

Cooper? Dzieki, ze zostaliscie.

Naprz�d!

Wydajcie bombowcowi rozkaz startu.

Predzej, to nie moze czekac!

- Jaki macie plan? - Juz wyslalismy bombowiec.

Za duzo cel�w. Spr�bujmy je przetrzebic.

Robie kolejny nalot. Czterech na trzeciej!

Przywita nas piec ton zelastwa. I zbytnio sie nie ciesza.

Przygotujcie sie!

Zblizaja sie! Ty bierz brzydka, a ja ladna.

Otoczyli nas. Nie uciekniemy.

- Nie jest dobrze. - To tak, jak tutaj!

Zegnam!

- Widzicie ich? - Co zrobisz?

To proste: rozbije wrogie pojazdy na czynniki pierwsze.

- Pokaz im! - Jestem Barbarzynca!

- Gdzie jestes? - Scigam dw�ch, a ty?

Tez mam ogon, ale zaraz go zgubie.

Przebijmy sie!

Dostalismy!

Wardowski, nie mamy wozu!

Zalatwimy wam nowy. Koszkin, zatrzymajcie tamten.

Wysiadka.

- Jest wasz. - Jazda!

Tam!

Jedzcie za nami! Gaz do dechy!

No dalej, namierz sie.

Mam cie!

Nie gazuj tak!

Wysiadac!

- Zdjal nasz w�z. - Jest na drugiej. Zalatwie go.

Dogadajmy sie.

Chyba chcesz?

Nie chcial.

Predzej!

Kulejac nie podlozysz ladunk�w.

- Poradze sobie. - Mozemy zginac!

Ja p�jde. Nie ma wyjscia.

Ide z panem. Oslaniajcie nas.

- Zalatw ich! - Juz lece.

Jestem za wysoko!

Maja mnie!

- Cooper, jestem za toba. - Zyjanko?

Odsun sie.

Lubie nieposlusznych Rosjan.

Nauczylam sie tego od ciebie, towarzyszu.

Nadlatuja z poludnia.

Jesli sie uda, przyjedz do Stan�w. Nie uwierzysz w to, co zobaczysz.

W zyciu! Podobno strzelacie do nas na ulicach.

W moim rodzinnym Detroit wala do kazdego!

Jazda!

- Mam niespodzianke! - Jaka?

Bombowy koktajl. Wedlug przepisu mojego tatusia.

- Przydalby sie. - Rzucaj!

Rzuc tym jak starym barszczem.

Po jednym.

I nic. To niewypaly! Ladny mi przepis!

Nie m�w, zanim nie spr�bujesz.

- Nie moge go zgubic. - Odbij na prawo.

- Dzieki, towarzyszu. - Gdzie Zyjanko?

Oberwe!

Obr�c sie!

Zaczekajcie, az wysadza bunkier.

Nie obchodzi mnie, jakie maja szanse!

Maja sie wycofac! Umywam rece, jesli zabija ich bomby.

Macie!

Zyjesz?

- Nasz detonator! - Chodz!

Jestescie cali?

Nie wysadzimy ich. Spadajmy.

Niech to szlag!

- Na jakich falach dziala radio? - 6-8 megaherc�w.

Swietnie! Mozna nadac sygnal i zdetonowac ladunki.

Lece!

Przeciez was trafia!

Lapal pan kiedys taryfe w Queens? Ide tam!

Oslaniajcie go!

Wybuchaj!

Wysadz sie, draniu!

System namierzania zniszczony. Czekamy na rozkazy.

Mam to w nosie!

P�ki obiekt dziala, bombowiec nie zawr�ci! Kiedy bedzie u celu?

- Za piec minut. - Wspaniale.

Pierwsza wyrzutnia.

Oby nie mialy awaryjnego zasilania. 10 sekund do celu.

- Jeden mnie sciga! - Rozbije sie!

Namierzyl mnie! Mam go na ogonie!

Nie moge go namierzyc!

Wpedze go na skaly.

Uwazaj na zakretach!

- Zblizamy sie do celu. - Zniszczmy go i w nogi.

Kolejne dzialko!

Ejze, to nasz stolik!

I chodu!

- Trafiles? - Nie, musze obr�cic.

Jest ich wiecej!

- Mamy malo czasu. - Zostalo trzech.

- Zajmiemy ich. Zniszczcie cel. - Lecimy.

Mam jedna rakiete. Wal. Tylko traf!

Spokojna glowa, ja stawiam.

- Uwaga na dzialka. - Niech one uwazaja!

- Dostalem! - Zmiataj stad!

Uciekam.

Trace wysokosc!

Trafili Gravesa. Schodze.

- Ja polece. - Nie przecisniesz sie!

Mam dwie rakiety, a ty jedna.

- Slusznie. - Dobra, lec. Oslaniam cie.

- Celu pilnuja dzialka. Uwazaj. - Tak zrobie.

- Zalatw go! - Odsun sie!

Cel jest na wprost. Uzbr�j rakiety.

Wiejcie!

Bombowce zawracaja. Cel zostal zniszczony.

Zebralismy sie, by podziekowac zwyciezcom tej historycznej bitwy.

Kazde z nas czeka teraz kolejna, znacznie wieksza:

Starcie powiewajacych nad nami flag.

Kt�re jednocza nasze narody, lecz dziela swiat.

Nie stanie sie to na polu bitwy, a w naszych sercach i umyslach.

Jesli zwyciezymy, byc moze zapomnimy o nich

i wybierzemy nowa, wsp�lna, dla nas wszystkich.

Podpisano: Pierwszy Sekretarz ZSRR oraz prezydent USA.

- Gratuluje wam. - Spocznij.

Naleza sie panu przeprosiny.

Chcialbym, zeby pan zachowal te gwiazdke.

Zapraszam do sztabu.

Nic dla mnie nie znaczy. Nie bede panskim podwladnym.

Zegnaj, przyjacielu.

Moge na sl�wko?

- Co by pan powiedzial... - Mam ciekawa propozycje...

- Pozostaje sie pozegnac. - Nie m�w tak.

Nie znosze tego slowa. Najtrudniej je wypowiedziec...

I zapomniec.

Dobrze. Da swidania, kapitanie.

Powodzenia.

Cooper, silnik sie grzeje!

- Nie znosze czekac. - Straszny z pana sukin...

Wolnego! Przezyjecie do wtorku.

Slucham? Do wtorku?

Nie m�wilem wam? Widac mi umknelo.

- Ale co? - Czekajcie. Wardowski!

- Nie m�wiles im o wtorku? - Tym dwojgu zapomnialem.

O jakim wtorku?

We wtorek lecimy do Moskwy. Cieszycie sie?

- Kto taki? - Caly zesp�l!

Bedzie parada, ordery i takie tam. Poza tym...

Rusza nowy program wymiany pilot�w.

Kto ich wybierze? Ja i Wardowski.

- Chyba lubisz Rosjan? - Kilku tak!

ZELAZNY ORZEL 2

Tekst: Piot Kacprzak

Synchronizacja: Burial Iron.Eagle.II.1988.1080p.BluRay.x265-RARBG

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.