All language subtitles for Szadz.S04E05.PL.1080p.AMZN.WEB-DL.H264.DDP5.1-K83.srt - pol(2)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

[MUZYKA PEŁNA NIEPOKOJU]

[STŁUMIONY KRZYK]

Jesteś silny.

Twoja siła może się nam przydać.

Czy wyrzekasz się szatana, który jest głównym sprawcą grzechu?

Wyrzekam się.

[STŁUMIONY KRZYK]

- Tata?! Widziałeś to? Widziałeś to? [ŚMIEJE SIĘ]

- Boję się go. - Nic ci nie zrobi. Nie pozwolę na to.

Policja w całej Polsce go szuka. My musimy...

- Musimy coś zrobić. - Aniu.

To mój syn.

Popatrz na mnie.

Popatrz na mnie.

Czego mi nie mówisz?

Co się tam wydarzyło w domu u Miry?

[OKRZYK PRZERAŻENIA] - Zajebisty rodzinny wyjazd, co?!

Bez telefonów, bez neta, tylko nasza trójka.

W końcu możemy sobie odpocząć.

Czy was popierdoliło?!

- A to jest pytanie? - Tak! Retoryczne.

Puściliście bez obserwacji ojca poszukiwanego!

Wykonaliśmy czynności. Przeszukaliśmy samochód i łódkę.

- Jaką łódkę?! - No żaglówkę.

Na żagle jechał z żoną.

- Gdzie? - A tego już nie mówił.

- Nad jezioro albo nad morze. - A może nad Morskie Oko?!

- Pani z nas robi debili. - Nie muszę.

- Puściliście podejrzanego! - Pan Jurek to uczciwy facet.

- Nie jego wina, że syn mu się nie udał. - Wypierdalać.

Szukamy w całej Polsce jego samochodu. I łódki!

[PUKANIE DO DRZWI] - Chwileczkę!

- Wszystko ok? - Nie.

Pracuję z idiotami.

Musimy wiedzieć, co planuje Janik, i kto będzie następną ofiarą.

No to go złapcie.

Ty prowadzisz to śledztwo czy ja?

A ten twój Wolnicki?

Nic ci nie powiedział?

Nic konkretnego.

Ostatnio dzięki niemu trafiliśmy w dziesiątkę.

No a teraz jest inaczej.

Hm?

Kurwa.

Co to jest, do chuja?

No co? Raz się napiłam. Nie mogę tak po prostu przestać.

Ale kontroluję dawki. Znajdziemy Janika, pójdę na odwyk.

Kontroluję dawki.

Wolnicki zasugerował mi, kto może być ostatni na liście.

Kto?

Ja.

I co? Pijesz, bo się boisz?

Wręcz przeciwnie. Będę przynętą.

Przyjdzie do mnie, zajebię gnoja.

Przyjdzie tu, jak będę sama.

Dlatego nie potrzebuję pierdolonej ochrony.

I nikt się nie może o tym dowiedzieć.

Archanioł Michał uczy nas,

że człowiek nie jest słabszy od anioła

ani od szatana.

Ani nawet od Boga.

W każdym z was drzemie siła,

która może skruszyć te mury!

Dlatego się was boją,

dlatego zamykają drzwi,

dlatego karmią was lekami!

Przy mnie drzwi są zawsze otwarte.

Nie boję się was.

Nie chcę was zmienić.

Nie daję wam leków.

Ale daję wam skrzydła i ogniste miecze,

ażebyście mogli walczyć o swoją wolność!

[OKRZYKI]

I kłaniam się wam niczym Archanioł Michał pierwszemu człowiekowi.

Rozumiem, że jest ci ciężko.

W każdej chwili możesz wrócić do swoich leków.

Powiedz tylko słowo. Tak samo każdy z was.

Nie trzymam was tu na siłę.

Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać.

Drzwi zostawiam otwarte.

A czasem pojawia się w nich niespodziewany gość.

Mogę prosić na chwilę?

Panie ordynatorze, proszę się nie denerwować.

Nie musi pan przychodzić i sprawdzać.

Pacjenci czasami potrzebują spotkać się we własnym gronie i porozmawiać.

Gdyby coś się działo, zawsze jestem w pobliżu.

Panie ordynatorze.

Wszyscy są trochę zaniepokojeni.

- Tak? Kto konkretnie? - No... Sanitariusze, pielęgniarki.

Lekarze spoza oddziału pytają, czemu ograniczył pan wizyty.

To niech pan im powie, że wszystko w porządku.

Bo to jest część terapii. Rozumie pan?

I mam nad tym pełną kontrolę.

A niedługo wszystko wróci do normy.

Przepraszam pana.

Pysznie gotujesz.

- Lepiej niż moja mama. - Dziękuję.

Pamiętasz mielone mamy?

Smakowały, jakby psa z budą zmieliła.

[ŚMIECH]

Ale ciasta jej dobrze wychodziły.

Raz upiekła mi całą blachę, żebym zaniósł do szkoły,

a ja to wywaliłem na samochód starej Pateny. Pamiętasz?

Się mnie czepiła.

Dopiero wpierdol ją uspokoił. Dwa zęby jej wybiłem.

Ja nienawidzę bab, co się mnie czepiają.

Strzała dostała, wpół się zgięła.

Mówię jeszcze...

Mów, komu chcesz.

Starzy w policji robią, to wszystko wyciszą.

Taką miałem rodzinkę.

Dziękuję. Pójdę przygotować ognisko na wieczór.

Powiesz mi w końcu, co to jest za okazja?

Czasem trzeba wyjść do ludzi.

O! Dziękuję bardzo.

I poproszę jeszcze kieliszek białego wina.

Wino domowe? Jeden kieliszek?

Chyba że ty chcesz?

- Nie. Nie chcę. - To jeden.

Możesz przestać?

- O co ci chodzi? - Jedz. Smacznego.

O! Dziękuję bardzo.

Poczekaj. Przecież ja widzę, co ty robisz.

Mam się przestraszyć? To jest szantaż?

Nie, to nie jest szantaż. To jest wino.

Zresztą bardzo dobre.

Ty myślisz, że ja pójdę na terapię, bo ty sobie zaczęłaś pić?

Może chodźmy razem. Mamusia i córusia.

Posłuchaj, ja nie mogę iść, bo pracuję. Ale tobie terapia by się przydała.

Może załatwię ci jakiś ośrodek?

Dzięki.

Wiesz co? Pij sobie, ile chcesz. Ale mnie w to nie mieszaj.

Kurwa.

- JOLA: Tato?! - Cześć, córcia.

- Klucze, bo zapomnę. - Zabrałeś wszystko?

- Oczywiście. - Co tu się odwala?

Ojciec wszystko wie. Zabiera cię do Opola.

Powiedziałaś mu.

Nie mogę się teraz tobą zajmować. Przykro mi.

I co? Będziesz sobie teraz pić w spokoju?

Jedziesz z ojcem do Opola albo zostajesz w Warszawie.

- Ale u mnie już nie mieszkasz. - Jesteś pojebana.

Gadałam z Suzinem. Załatwi wam całodobową opiekę.

Dzwonił do mnie.

Jola musi być jak najdalej ode mnie. Nie wolno jej tu wracać.

Aga, co ci grozi? Mam się bać?

Nie. Taka praca.

- Jedźcie już, późno. - Ok.

JUDYTA: U Gruzina już nie było tych bułek ze szpinakiem,

ale wzięłam ci te dobre z serem.

OJCIEC: Chodź, córuś. Chodź, chodź.

- Dzień dobry pani. - Dzień dobry.

Cześć.

Pan profesor pilnie potrzebował dokumentacji medycznej jednego pacjenta.

Dzwonił do ciebie.

A pani ojciec był tak miły, że przyniósł mi pendrive z pani pokoju.

Wszystkie dane już przesłane.

Tato...

Posiedź sobie tutaj chwilę, wypij herbatę,

a ja porozmawiam z panem profesorem.

Zapraszam.

Wykorzystał pan dobre serce chorego człowieka.

Niech się pani nie wygłupia. Nagrywała mnie pani nielegalnie.

Tam już nic nie ma. Wszystkie filmy ze szpitala skasowałem.

A ja zrobiłam kopie.

A ja wątpię.

Ponawiam moją propozycję. A nawet coś dorzucę.

Rozwiążemy umowę za porozumieniem stron.

A ja polecę panią do pracy u któregoś z moich znajomych.

Mogę pana zniszczyć.

Wtedy nigdzie nie znajdzie pani pracy. Ja dużo o pani wiem.

Pani ojciec spowodował wypadek, w którym zginęły pani matka i siostra.

Od tej pory nie chodzi i cierpi na ogromne bóle.

Potrzebna jest rehabilitacja, leki.

Potrzebujecie pieniędzy.

Moja siostra nie zginęła w tym wypadku.

Umarła później.

Współczuję.

Nie wiem, co panią łączy z Piotrem Wolnickim.

Ale ja nie sądzę, żeby był ważniejszy od własnego ojca.

[ŚPIEWA] Gdyby tak ktoś przyszedł i powiedział: Stary, czy masz czas?

Potrzebuję do załogi jakąś nową twarz...

Przepraszam. Niepotrzebnie mówiłem ci o tej nauczycielce.

Przestraszyłem cię.

Jestem pojebany.

[ŚPIEW JERZEGO]

- Nie... - Jestem, jestem.

Ale to dlatego, że miałem złą matkę.

Ona całe życie trzymała mnie za jaja. Ojca też.

Dlatego pił.

[ŚPIEWA]

Myślisz, że z inną mamą byłbym lepszym człowiekiem?

Nie wiem.

Może... Pewnie tak.

A jak mam do ciebie mówić? Anka?

Jak chcesz.

ŚPIEW: Gdzieś na dnie wielkiej szafy leży stary nóż...

Pogłaszczesz mnie?

ŚPIEWA: Stare dżinsy postrzępione impregnuje...

Proszę.

Proszę.

Muszę iść po drewno do ogniska. Puść mnie.

MACIEK: Proszę.

No.

[DZIECKO PŁACZE] - Całą noc gorączkował, gile z nosa.

Nie może iść do żłoba.

Czyli co? Bierzesz zwolnienie?

Nie no, ty bierzesz.

- Ja mam śledztwo. - Wiem, dlatego zatrudniłam niańkę.

- Fajna babka. Zaraz będzie. - Super.

To po co tutaj jestem?

Bo chciałam pogadać o tym, co się stało ostatnio.

Nie doszłaś, ja też nie.

- Remis. - Mhm. Tak.

To znaczy... Nie możemy tak więcej.

Młody rośnie i musi wiedzieć, że rodzice nie są razem.

Jasne. Jesteś supermamą.

Zero seksu, macania...

- Nie możemy mu robić wody z mózgu. - Oczywiście.

Tylko uścisk dłoni.

Dobra. Tylko szybko, bo zaraz nam przerwie.

[GŁOŚNE, PRZYSPIESZONE ODDECHY]

- Mazury? Masz coś? - Obdzwaniam wszystkie mariny.

[DZWONEK DO DRZWI]

Kurwa. Może dołączy?

- Już idę! - Ubieraj się.

- Kurwa. [DZWONEK DO DRZWI]

Co tu się dzieje?

To jest dom zasłużonego funkcjonariusza policji.

Który się przed nami ukrywa i ma syna mordercę.

To są pomówienia! Koledzy, musimy trzymać razem.

Daj panu nakaz.

Genialnie.

- Dobra, panowie! Czeszemy wszystko! - A czego szukamy?

Na pewno pojechał w miejsce, w którym już był.

MRÓWIEC: Kojarzysz te widoki?

WROŃSKA: Nie mam pojęcia. Ty jeździłeś na obozy żeglarskie.

Ja siedziałem pod pokładem z koleżankami.

Lewy foka szot wybierz.

WROŃSKA: Współczuję koleżankom.

Dobra. Zabierz te zdjęcia do analizy. Trzeba sprawdzić wszystkie lokalizacje.

Yes, sir.

Nie przeszkadzam?

JERZY: Nie.

- Pójdę, zrobię coś do jedzenia. - JERZY: Super.

Dzięki.

Halo?

Halo? Słyszy mnie pan? Potrzebujemy pomocy.

Jest tutaj z nami syn męża, poszukiwany morderca, ma...

Jak ja mam do ciebie mówić?

Anka?

Wiesz, ja zawsze lubiłem starsze.

A ta polonistka leciała na mnie. Przeleciałem ją, sama tego chciała.

Tylko potem się przestraszyła.

[PONURA MUZYKA]

Wiesz, chyba wiem, jak będę do ciebie mówił.

Mamo.

Mamo. Mogę?

- Mamusiu. [ANIA Z TRUDEM ŁAPIE ODDECH]

- Przestań. [MACIEK ŚMIEJE SIĘ]

Chodź na łódkę.

Fajnie wieje.

- Nie rozumiem. - Tam jest wszystko napisane.

Dostaje pani urlop z całodobową ochroną policyjną.

Ale ja nie wnioskowałam o urlop.

Umówmy się, że jest to urlop zdrowotny.

Alkoholizm, no...

To jest częsty problem u funkcjonariuszy z pani pokolenia.

Tu jest ulotka z grupami wsparcia. Proszę.

Jeszcze jedna ważna sprawa.

W czasie wolnym zabraniam pani kontaktów z osadzonym Piotrem Wolnickim.

Tego trzeba, żeby do mediów doszło, że wariat nam doradza.

Dlaczego mnie pan odsuwa?

Tam jest napisane. Względy zdrowotne.

- Proszę traktować mnie poważnie! - O! Właśnie to.

Za dużo emocji. Zbyt osobiście się pani angażuje w tę sprawę.

[PUKANIE DO DRZWI] - Proszę!

A! Jest pani następca. Proszę, proszę.

AGA: No! Chodź tu i spójrz mi w oczy. Zdrajco.

Najebana?

Na bani jestem lepsza niż ty na trzeźwo.

Dalej chcesz być żywą przynętą dla zabójcy?

Masz fajniejszy pomysł?

Najebana inspektor wszystkim mówi,

że wariat z psychiatryka chce ją zajebać? Nie.

Dobrze wiesz, że Wolnicki jest do tego zdolny.

To jest urzędas, Aga. To nie jest policjant.

Inaczej nie załatwiłbym ci ochrony.

Nie pierdol mi o ochronie, dobra?! Wykorzystałeś szansę na awans!

- Po trupach do celu! [DZWONI TELEFON]

Przepraszam. Ważne, z komendy.

No?

Dzień dobry. Będziemy pani obstawą.

O ja pierdolę.

WROŃSKA: Jezioro w głębi lasu, na granicy białoruskiej.

Trudny dojazd, zero zabudowań, praktycznie nikt tutaj nie pływa.

- Oprócz pana Jurka. - Właśnie.

Był telefon alarmowy z tej okolicy.

ANIA: Halo? Słyszy mnie pan?

Potrzebujemy pomocy! Jest z nami syn męża, poszukiwany morderca...

- Powiedziała "syn męża"? - Tak. Chyba tak.

Pracujemy nad jakością tego nagrania.

Musimy natychmiast tam jechać. Jurek-Srurek. Trzeba z tym skończyć.

To musi być to jezioro. Zbieramy ekipę i jedziemy.

[SYRENA POLICYJNA]

MACIEK: Pamiętasz, jak było naprawdę z tą nauczycielką?

Dlaczego ciągle do tego wracasz?

Naprawdę nie pamiętasz?

To nie ja jej wpierdoliłem. Tylko ty.

Dowiedziałeś się, że się mnie uczepiła,

poszedłeś do niej pijany i ją skatowałeś.

Kopałeś ją po głowie, tato.

Jaki ja byłem z ciebie dumny.

Ja cię kochałem.

Chciałem być taki jak ty.

A teraz co?

Jesteś stara pizda z gitarą.

- Spierdalaj pod pokład. - Co?

Spierdalaj pod pokład! Nie mogę na ciebie patrzeć.

Spierdalaj! Posprzątaj ten syf!

Już!

[MUZYKA PEŁNA GROZY]

Ty też.

Już!

Dzień dobry państwu.

- Bardzo proszę o chwilę uwagi. - PACJENT: Dzień dobry, kolego.

Mam kilka wiadomości. Po pierwsze...

Pani Judyta już z nami nie pracuje.

Czemu? Czemu? Czemu?

Wycofała się z powodów rodzinnych. Ja nic na to nie poradzę.

Do czasu znalezienia nowego psychologa zajęcia będę prowadził ja.

Co się z nią stało?

Ale druga wiadomość jest weselsza.

Wracamy do naszej tradycji spotkań przy grillu.

- Jest! - Dzisiejsza kolacja będzie na zewnątrz.

Będą kiełbaski, będzie muzyka, będą napoje.

I wreszcie coś z życia!

Będzie piwko!

I trzecia wiadomość. Dla wybranych.

Ze względu na bezpieczeństwo pozostałych państwa,

niektórzy pacjenci muszą być leczeni indywidualnie.

Panie Piotrze, zapraszam.

[WARCZY] ORDYNATOR: Proszę nie utrudniać!

SANITARIUSZ: Z drogi. [PACJENT WYJE]

Już, już, panowie. Spokojnie.

Jeszcze nie teraz.

Zastanowię się, co z panem zrobić.

Może mi to zająć trochę czasu.

[MUZYKA PEŁNA NAPIĘCIA]

Jerzy już posprzątał. Pyta, czy może wyjść.

Jeszcze nie.

A moglibyśmy zacumować?

Pływamy tak już kilka godzin.

Fajnie jest.

Słyszałam, co mówiłeś.

Masz sporo racji.

Twój ojciec jest słaby.

Bez przesady. Matkę zastrzelił.

Ale nie wyda mnie psom, bo mam na niego haka.

Silny jesteś.

Widać, że tutaj rządzisz.

Ale Jerzy powiedział mi o Mirze.

Wszystko sobie mówimy.

[KRZYK]

[MACIEK Z TRUDEM ŁAPIE ODDECH]

Ania!

[SYRENA POLICYJNA]

Tam! Ta łódź!

[MUZYKA PEŁNA NAPIĘCIA]

Janik, poddaj się! Poddaj się albo będę strzelał!

Pójdziesz ze mną na dno.

Spokojnie, zaraz go wyłowimy.

- Co, utopił się? - Nie ma innej opcji.

A, i miałaś rację. Jesteś na liście. Ostatnia pozycja.

Co, zostawił wam tę listę? Tak?

Wypadła mu, jak spierdalał?

To za proste, musisz przesłuchać jego ojca i tą kobietę.

- Muszę zabrać ich do szpitala. - Musisz przesłuchać ich teraz.

Musimy zweryfikować opowieści Wolnickiego.

- Na razie. - Mrówa!

- Co? Macie go? - Nie.

Obstawiamy całe jezioro, las i okoliczne drogi.

Kurwa!

ORDYNATOR: Mamy kiełbaski, mamy warzywka grillowane. Proszę bardzo.

Panie Heniu, wegańska oczywiście. Proszę bardzo. Warzywko też.

- Panie Heniu, proszę bardzo. - Dziękuję.

Pani Mario, poproszę talerzyk.

Dziękuję bardzo. Dla pana?

Proszę bardzo, malutka.

- Proszę bardzo. - Niezłe.

Będzie dokładka, panie Heniu.

Proszę państwa!

Proszę państwa! Zapraszam do tańca!

[MUZYKA DISCO]

Czekam na sygnał. Jesteśmy w Warszawie, ale możemy przylecieć.

No. Nara.

- I co? Mają coś? - Nurkowie zaczną szukać rano.

A jak tam nasza parka?

Ona w ciężkim stanie. Nie może teraz rozmawiać.

On fizycznie ok. Ale psychicznie podobno masakra.

O, fuck!

- Co to? - No niania się wścieka.

- Trzeba młodego odebrać. - Ja zostaję.

- Dzisiaj jest twój dzień. - Nie. Ty jedziesz.

To jest rozkaz?

No. Przyjadę wieczorem i ci za to podziękuję.

Słuchaj. Od dzisiaj zero seksu, wiesz?

- Mamy jeden niedokończony. - To dokończymy na własną rękę.

[PUKA]

Musimy porozmawiać o twoim synu.

Nie mam syna.

No, to jest całkiem możliwe. Ale jeszcze musimy się upewnić.

Zostaw mnie w spokoju.

Dwie z tych kobiet jeszcze żyją.

Nie musisz mieć ich na sumieniu.

Co ci mówił o tej liście? Po co ją zostawił?

Możesz jeszcze pojechać z żoną na żagle.

Ale musisz współpracować.

[SPOKOJNA MUZYKA]

[DZWONI TELEFON]

No, mów.

MRÓWIEC: Janikowie nie jeździli do Walentowa,

nie znają tego kościoła.

Wiedziałam!

Wolnicki wszystko kontroluje! Kurwa, wszystko zaplanował.

Aga, nic nie rób. Możliwe, że Janik żyje i poluje na ciebie.

Kurwa.

[POWOLNA MUZYKA Z GŁOŚNIKÓW]

Na zdrowie.

ORDYNATOR: Proszę państwa!

[MUZYKA CICHNIE]

Kończymy na dzisiaj, ale obiecuję, że jeszcze to powtórzymy.

Ostatnio było trochę problemów, niepotrzebnych konfliktów.

Ale mamy to za sobą i wyszliśmy z tego znacznie silniejsi.

Zapraszam do pokoi.

Przed snem odwiedzę każdego z was z obowiązkową przepisaną dawką leku.

[MUZYKA PEŁNA GROZY]

Proszę się rozejść.

Proszę się rozejść.

PIOTR: Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce.

- PACJENCI: Święty Michale... - Cisza nocna. Wracamy do pokoi.

Wspomagaj nas w walce...

...a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha

bądź naszą obroną.

PACJENCI: Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy.

A Ty, Wodzu niebieskich zastępów,

szatana i inne duchy złe,

które na zgubę dusz ludzkich...

...po tym świecie krążą...

...mocą Bożą strąć do piekła!

Amen.

Amen!

[MUZYKA PEŁNA GROZY]

[OKRZYKI]

Wszystko zgodnie z planem. Nie zdążyli wezwać pomocy.

- Mamy parę godzin. - Ordynator?

Dostał w łeb, ale się trzyma.

Ale ja przecież naprawdę mówiłem to po coś.

Ty już się nagadałeś.

Teraz poczujesz to, co ja.

[STŁUMIONE OKRZYKI ORDYNATORA]

[PODNIOSŁA MUZYKA]

HENIO: Zostawisz nas?

Jesteście wolni.

Możecie robić, co chcecie.

Ale co mamy robić?

Pomódlcie się.

Archanioł Michał wskaże wam drogę.

Wsiadaj.

- Ty lepiej wyłącz natychmiast komórkę. - Już to zrobiłam.

[PUKANIE DO DRZWI]

MĘŻCZYZNA: Dostawa.

Łapy!

- Je... jedzenie dla pani... - Niczego nie zamawiałam.

Falafel dla pana Piotra W.

Pokaż.

Otwórz.

Jednak na własną rękę to nie jest to samo.

[DZIECKO PŁACZE]

O, bubelek tutaj sobie sam leży.

No chodź. No chodź.

Gdzie mama? Co?

Nie ma mamy?

[PRZYGNĘBIAJĄCA MUZYKA]

[DZIECKO PŁACZE]

Napisy na zlecenie HBO HIVENTY POLAND i Fundacja Siódmy Zmysł

Opracowanie: Karolina Woicka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.