Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Wystarczy!
W ROLACH GŁÓWNYCH
ZDJĘCIA
MUZYKA
SCENARIUSZ
REŻYSERIA
BANKOWA GRA
Co myślisz o plotkach?
Ludzie chętnie wierzą w to, w co chcą uwierzyć.
- Zastanawiam się... - Jak sprzedać mi plotkę, żebym uwierzył?
W służbach nauczyłam się trzymać język za zębami.
Potajemnie spotykać się z ludźmi i knuć.
Zarząd Globala podał wam sfałszowane liczby.
Mamy tam biegłych rewidentów.
Wiem, że Niemiecki Nadzór Finansowy sprawdza działania Globala
w związku z podejrzeniem o fałszowanie bilansu.
Chciałabyś, żeby ta plotka była prawdziwa?
Masz potwierdzenia?
- Może warto ją sprawdzić? - Daj spokój.
- Wyślesz mi run Lipska? - Tak.
Robimy closing za tydzień.
Dzwoń do dealerów.
Nie ma 20milionów.
Potrzebujemy informacji.
Po co wyznaczono granice?
Fajnie jest bawić się w nadzór na własnym podwórku?
To wy się bawicie. My pilnujemy dzieci podczas zabawy.
Przeszkadzasz mi.
Co zmalowałaś, że muszę marnować na ciebie czas?
Pogadaj z Lukiem. Coś jest nie tak.
Co się dzieje?
- Co robisz? - Myślę.
- Zawsze podkręcasz tempo. - Myślę.
Mamy tydzień.
Nie wiem, czy zdążymy. Może jest lepsza strategia.
- Jaja sobie robi? - Miewa takie fazy.
Tu trzeba Adama. Jest lepszy.
Fenger się nie zgodzi.
Namów go.
- Masz jego adres? - Tak.
Dobrze, że chce pan współpracować.
Tak pan sądzi?
Też mam być tchórzem?
Chce pan ich zwolnić?
Zastąpimy Liekam i Jacoby'ego.
Kłamie pan w żywe oczy.
Wcisnął mi pan oszustwo.
Usuwa moich najlepszych ludzi.
Robi fuzję za moimi plecami.
Z bankiem, z którego polityką się nie zgadzam.
Jest pan kłamcą.
Gdy kogoś poznaję, uczę się, jak z nim rozmawiać,
żeby dostać to, czego chcę.
Proszę mi powiedzieć, czemu z panem rozmawia się jak z dwunastolatkiem?
Za 10 lat wszystkie banki w Europie zrobią fuzję.
Lepiej zrobić ją teraz z solidnym bankiem.
Proszę to przemyśleć.
Powoli i dokładnie.
- Co przemyśleć? - Niczego nie ukrywam.
- Że jest pan kłamcą? - Że ma pan pole manewru.
Chcemy, żeby pan poprowadził Investment Banking.
Ma pan czas do końca tygodnia.
Jeśli zechce pan walczyć o Liekam i Jacoby'ego,
albo będzie przeciwny fuzji, przekażę to zarządowi.
Pański wybór.
Tu poczta głosowa Noaha Weisza.
Wiesz, że drzewa się komunikują?
Wysyłają sygnały biochemiczne przez glebę.
Ostrzegają się.
Ty i Luc macie innych klientów.
Uzupełniacie się. Pogadam z Fengerem...
Pracowałem w banku z dobrym sprzedawcą.
Cholernie dobrym.
Zgarniał wszystko.
Zacząłem zgrywać najlepszego kumpla.
Chodziłem z nim na imprezy, ale go nienawidziłem, bo był lepszy.
Mieliśmy koleżankę. W pracy nosiła czapkę.
Była coraz bledsza.
Rak. W końcu kiedyś nie przyszła.
Żałowałem, że on nie ma raka.
To byłoby rozwiązanie. Wypadłby z gry.
On zdycha, a mnie to gówno obchodzi, bo teraz jestem najlepszy.
Nie dawało mi to spokoju.
Nie zachorował.
Odszedł.
Został menadżerem funduszu hedgingowego,
ma forsy jak lodu i sprawił, że...
rzuciła mnie żona.
Ty wkładasz mi chili do kieliszka...
Czemu tacy jesteśmy?
W przyrodzie nie ma harmonii.
Zwierzęta się komunikują, żeby ratować swój tyłek.
To najbardziej aspołeczny system świata,
podczas gdy kapitalizm to dobrobyt.
Nie broń się.
Zaakceptuj to...
- Oboje popełniliśmy błąd. - Nie wrócę do banku.
Nie ma zasięgu.
Muszę iść.
Kiedy porozmawiamy?
Oddaj komórkę.
- Porozmawiajmy! - Oddaj!
Wezmę urlop. Porozmawiamy.
Kiedy oddasz komórkę?
Obiecujesz?
Słowo.
- Jak pan się czuje? - Dobrze.
Adam to kretyn. Co zrobimy?
Luc! Co jest?
- Dlaczego tu pracujesz? - Nie pieprz. Co z tobą?
Kto korzysta na tym, że harujemy do upadłego?
Nie osłabiaj mnie.
Co jest?
Za dziesięć minut w damskim kiblu.
Dzień dobry.
Nie upokarza cię, że on łazi za tobą?
O co chodzi?
Zwolnią nas.
Wiem to od ojca.
Po closingu wylecimy wszyscy, cały lipski zespół.
Szefostwo to uzgodniło.
- Dziwi cię to? - Nie.
Szkoda zachodu.
Po co się wysilać dla tych dupków?
Czemu miałbyś robić coś, czego nie oczekuje twój ojciec?
Jesteś typowym dzieckiem bogaczy.
Skamlesz i nie chcesz się usamodzielnić.
- Skończyłaś? - Mógłbyś ich olać.
Zrobić tutaj closing, odkupić błąd,
przejść do Lindberga and Sterna czy Goldmana.
Ale ty...
wolisz wrócić na kolanka do tatusia.
Bo tak jest przyjemniej.
Bo tak najwygodniej.
Czemu udajesz, że nie masz wyboru?
Wracam do pracy.
Chwila, posłuchaj...
Posłuchaj, do cholery!
Ja tu, kurwa, obracam miliardami, rozumie pan?
Nie potrzebuję pierdolonych drobnych, tylko dużych pieniędzy!
Od facetów z jajami. Wie pan, jak go nazywamy?
Minijajeczny.
Dlaczego na pana krzyczę?
Ty pieprzony lachociągu!
Słucham.
Czy ma pan coś z życia po fajrancie?
Robienie z panem interesów to przyjemność.
Dziękuję za deal, fiucie.
Tort dla kogoś?
- Jak stoimy? - Nieźle!
Odkąd Luc zmartwychwstał.
Będę jutro.
Cześć!
Do jutra!
Tak nie można...
Dwa razy w tygodniu nie możesz dziecka...
Znów nic nie zjadła.
Je trochę więcej...
Tylko dwa razy dziennie.
Nie mówisz serio.
Ciastka przed snem?
Dajesz jej czasem warzywa?
Flo!
Co tu robisz?
Nieważne, zaraz wyjeżdżam.
Będziesz jutro?
Przyszłam się pożegnać.
Kiedy przyjedziesz?
Zobacz, coś ci przywiozłam.
- Lubisz, prawda? - Mhm.
Nie płacz.
Kocham cię.
Kładź się.
Zaśnij.
Śpij dobrze.
Nie przywykłem do ciszy.
Teraz mam czas na myślenie.
To i owo się poukłada.
Idę pobiegać, zostawię cię samą.
Przemyśl, czego chcesz.
Jeśli to wyjdzie na jaw, pójdziemy siedzieć.
Nie traćmy czasu.
Co to jest...
- Co? - ...pogromca smoków?
Pogromca smoków?
Skąd masz gazetę?
Od Jany. Dała mi wczoraj.
- Jana ci dała? - To był sen.
Nie.
- Jany tu nie było. - Była.
- Gdy byliście w wannie. - W wannie?
Wtedy tu była?
- Co powiemy? - Że jadę ci pomóc.
PETER RICHARD, NIEMIECKI NADZÓR FINANSOWY
Odbierze pan?
Niech dzwoni.
Pan Richard od rana sieje grozę.
Proszę o kawę.
To nie jest służąca.
- Chciałem... - Pan umie robić kawę?
- Oczywiście. - To proszę ją zrobić!
- Jaką pani chce? - Nie trzeba.
Podnieś pan dupę i zrób jej pierdoloną kawę.
Oczywiście.
Proszę usiąść.
PETER RICHARD, NIEMIECKI NADZÓR FINANSOWY
- Odbierze pan? - Cappuccino?
Niech pan zrobi jej cappuccino.
Czemu nie?
- Dzień dobry! - Prosiłem pana Schwarza
o potwierdzenia transakcji z Silver Mountain.
Potrzebuję informacji o państwa powiązaniach.
Pan Schwarz ich nie dał?
- Nie. - Dostarczę je.
Dobrze. Do usłyszenia.
LONDYN
Ochroniarz?
Opłaciliśmy ci męską dziwkę.
Na trzy godziny.
Czego, kurwa, chcecie?
Wiecie, że to przestępstwo.
Postawię na duży spadek Globala.
Przez tydzień będę się pozycjonował z akcjami.
Jana zrobi wyciek, kursy Globala spadną...
i mamy zysk.
Pracujcie w Globalu, jak gdyby nigdy nic.
Utrzymam to w tajemnicy.
Potwierdzenia są jednoznaczne.
Dopnijcie closing, bo potem się nie da.
Szacuję, że Global spadnie o 20%.
Mój fundusz zarobi 40-60 milionów.
Biorę 20%.
Nam zostanie 12 milionów.
Jaki podział?
Ponoszę największe ryzyko.
Nie mam gwarancji, że zrobisz wyciek.
Dam wam 15%.
20.
Dobra.
W przyszłym tygodniu ciężko harujcie. A potem...
wydymamy Global.
NOAH WEISZ
Ostatni raz nagrywam ci się na pocztę.
Obiecuję.
Porozmawiajmy.
Z trawą cytrynową, bez marchewki, z podwójną papają.
QUIRIN SYDOW
Świetnie, że znalazł pan czas.
Bardzo dziękuję! Nie byłem w biurze.
To moje królestwo.
Moja stara miłość. A to może być nowa.
Zrobili go dla mnie.
Co pan sądzi?
Nowy jest lepszy.
Ma pan tu dokumenty Silver Mountain?
Odbyłem jazdę próbną.
Cudo! Silnik jest jak młody koń wyścigowy.
Ale...
ja jestem wierny.
Wie pan co?
Niech pan wsiada. Proszę mi zrobić tę przyjemność.
Pomoże mi pan podjąć decyzję.
Proszę!
- Piękny! - Niech się pan przejedzie.
Jest nawigacja.
- Chciałam zapytać... - Wiktoria ze Strasburga.
To pan Richard.
Pojedzie pani z nim, żeby nie ukradł auta.
Jestem Wiki.
Proszę się nie śpieszyć.
Jeśli samochód wróci bez rys, dam się panu jeszcze przejechać.
Zapnę pas.
Nic z tego.
Może innym razem. Porozmawiajmy o Silver Mountain.
Pracujemy dzień i noc, żeby utrzymać stabilność w tym kraju.
Kto panu zabił klina?
- Ponad tysiąc euro? - Czy to ważne?
Robi wszystko: smaży, dusi, gotuje, miesza...
- Dajesz mi go? - Taki mam zamiar.
Sama powiedziałaś, że trzeba używać pieniędzy
i uszczęśliwiać ludzi.
Jeśli nie chcesz, wyrzućmy go. Przez okno.
Albo nie.
Dam go tej miłej, zawsze uśmiechniętej sąsiadce.
Weź prysznic.
- Chodź ze mną. - Zaraz.
- Chodź! - Zaraz.
- Idziesz? - Zaraz.
Spokojnie.
Co pan tu robi?
- Chcę o coś zapytać. - Jestem zmęczona.
- Nie może pan tu przychodzić. - Zaraz pójdę.
Czego pani szukała w centrum operacyjnym?
O czym pan mówi?
Ma pani kontakt z nadzorem.
Czego pan się boi?
Nie mam kontaktu z nadzorem.
Nie wierzę pani.
Ja...
Nie kłam!
Popełniłam błąd. Chciałam to sprawdzić...
Gdy moja matka...
Byłam pewna, że w Cat Bondzie jest błąd.
Chciałam go naprawić.
Mohammed załatwił mi dostęp.
Chciałam go naprawić.
Zrobiłam to, bo miałam problem...
Byłam pewna...
że w Cat Bondzie jest błąd.
Zadzwonili...
Byłam jeszcze dzieckiem...
Chcieli, żebym podała im liczbę leków...
- Leków? - Dla mojej matki.
Zadzwonili, podałam złą liczbę...
Muszę nad tym zapanować.
Ciągle myślę o tym, że popełniłam błąd.
Nie chciałam...
Już nie mogę...
Przepraszam!
Zadzwonili...
Karetka się spóźniła, bo...
podałam złe liczby.
Mogłaby dłużej żyć.
Proszę się uspokoić.
Pański burger. Smacznego.
Dziękuję.
Posłuchajcie!
Daliśmy radę!
Robiliśmy w gacie, a skończyliśmy przed czasem.
19 godzin wcześniej.
Mądrala!
Closing będzie jutro o jedenastej.
Dziękuję wszystkim!
LONDYN
- Mamy 120 milionów. - O, kurwa.
Nic. Proszę to zignorować.
Kończymy sprzedaż. Proszę iść do domu.
Miłego dnia!
Do Jany Liekam TERAZ!
Felix Bender TERAZ!
PETER SCHULTHEIû
- Dzień dobry! - Serdecznie dziękuję i gratuluję.
- To niesamowite. - Dziękuję.
Pani jedna wie, ile to dla mnie znaczy.
- Dziękuję. - Proszę.
Ile pani ma lat?
- 25. - Pan Fenger mówił o pani
- w samych superlatywach. - Naprawdę?
Ze wszech miar słusznie!
Przyłączam się do pochwał.
Pani jest wspaniała! Jeszcze raz dziękuję i...
chcę się pożegnać.
Do widzenia!
Do widzenia.
Co zrobisz, żeby mnie nie wylali?
Zrobiłam największy deal w tym banku.
I zwolnią mnie?
Bo mój szef jest tchórzem?
Masz na koncie szpiegostwo przemysłowe.
Nie uważasz mnie za szpiega.
Jesteś za słaby, żeby mnie obronić.
Bądźmy szczerzy. To łatwe.
Mamy wspólną cechę...
Potrafimy się dostosować do każdej sytuacji.
Robimy to, co konieczne, żeby pójść dalej.
Robiłaś to, co chciała Leblanc, żeby pójść dalej.
- Dostosowywałaś się. - Ty robisz to samo.
Tworzyliśmy świetny zespół.
Przykro mi.
Nie jest okay.
Chodzi o karierę.
To nic osobistego.
Teraz i w przyszłości.
Idę do działu personalnego złożyć wypowiedzenie.
Jak to — w przyszłości?
Wiesz, co będzie?
Dostosuję się.
ROBERT KHANO
Zgadzam się.
Wchodzę w to.
WYŚLIJ DOKUMENTY I WIADOMOŚCI
Deutsche Global Invest — fałszowanie bilansu
PRZECIEKŁ POWIÓDŁ SIĘ
Co się stało?
Czekaj.
To bez przyszłości.
Co masz na myśli?
Nie umiem ci tego powiedzieć w oczy, ale...
nie chcę być z tobą.
Czemu?
Przecież było nam dobrze.
Nie rozumiem twojego świata.
I nie chcę narzucać ci mojego stylu życia.
Nie pasujemy do siebie.
Możemy porozmawiać u ciebie?
Nie potrafię...
cię kochać.
Jestem w tym kiepska.
Przepraszam. Muszę kończyć.
Otwórz. Wpuść mnie.
Porozmawiajmy!
Przecież nie można...
ADAM Za pół godziny w „Game”.
W porządku?
Tak.
To dobrze.
- Gdzie się spotykacie? - Za rogiem.
W „The Game”.
Zmieniłaś się.
Olśniło mnie.
Zrozumiałam, że inni decydują za mnie.
Zmieniłam to.
Mam coś dla ciebie. Od Flo.
Zabiję cię!
Zostaw go!
Uspokój się!
Przestań!
SANDRINE RIANDEE, JPM EINGEHENDER ANRUF
- Tak? - Wie pani, co się dzieje w Globalu?
Nie. A co?
Felix Bender obstawia przeciwko Globalowi.
Inni idą za nim.
Nic nie wiem.
Chciałam dopytać. Miłego wieczoru!
Dziękuję.
- Co tam? - Odwołaj ludzi.
Muszę dowiedzieć się, co się dzieje.
Za późno.
Nie ma komórki.
Kto to był?
MANIPULOWANIE BILANSEM NA MILIARDOWE KWOTY
Włącz telewizor.
DEUTSCHE GLOBAL INVEST JEST NIEWYPŁACALNY
Cisza!
Rynki natychmiast zareagowały na opublikowanie potwierdzeń,
które dowodzą, że obligacje śmieciowe
na miliardowe kwoty Deutsche Global Invest sprzedawał sam sobie...
Kurwa mać!
Wszyscy odstępują od Lipska!
- Co się dzieje? - Nie wiem!
Jeśli rząd federalny nie doinwestuje Deutsche Global Invest,
grozi nam efekt domina.
Obawiamy się teraz jedynie szturmu na bank.
Dlatego pan twierdzi, że nasze pieniądze są bezpieczne?
- Bo są. - Do 100 tysięcy euro.
A jeśli ktoś ma na koncie 150?
Reszta przepadnie?
Ten rodzaj panikarstwa jest niebezpieczny.
Khano. Lot do Nowego Jorku!
Za pół godziny?
Obserwujemy gwałtowną reakcję.
Determinacja, z jaką działa rynek, każe przypuszczać,
że przewidywano bankructwo Deutsche Global Invest.
Nikt nie czeka na oficjalne oświadczenia.
Nikt nie chce być ostatnim, który zgasi światło.
PETER RICHARD, NIEMIECKI NADZÓR FINANSOWY
WYSTĄPILI
Wersja polska na zlecenie HBO Start International Polska
Tekst: Beata Kamińska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.