All language subtitles for Szadz.S04E02.PL.1080p.AMZN.WEB-DL.H264.DDP5.1-K83.srt - pol(2)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

[MUZYKA PEŁNA NIEPOKOJU]

[PODMUCHY WIATRU] HENIO: Miałeś rację, że tutaj straszy.

Parę razy widziałem ducha młodej dziewczyny.

Mówiła, że ktoś ją zamordował.

Chodzi w nocy po korytarzu i śpiewa.

Tak cichutko...

Przychodzi zawsze, jak wieje mocny wiatr. Tak jak dzisiaj.

Bo od wiatru ludzie głupieją.

Chcesz? Obiorę ci, pomogę zjeść.

Nie wiedziałem, że nie lubisz.

Niedługo znów mam przepustkę, to kupię coś innego.

- Rodzynki, pistacje. - Panie Heniu.

Zasady się nie zmieniły. O tej porze jesteśmy w salach.

On musi odpoczywać.

Karaluchy pod poduchy.

Muszę panu podać leki.

[NIEPOKOJĄCA MUZYKA]

[MUZYKA NARASTA]

Mogę pana prosić na chwilę?

Tak, oczywiście.

Wolnicki jest u nas kilka tygodni, a mam wrażenie,

że traktuje go pan inaczej niż pozostałych pacjentów.

Nie bardzo rozumiem, skąd takie wrażenie.

Ma osobną salę. Odwiedza go pan znacznie częściej niż pozostałych.

Osobiście ogląda pan monitoringi z jego sali.

No bo jest na obserwacji.

No ale przecież ma diagnozę.

Biegli sądowi rozpoznali schizofrenię z dominującymi objawami negatywnymi.

I ujawniła się w najbardziej dogodnym dla niego momencie.

Przecież został ciężko pobity. Miał w mózgu nieoperacyjny krwiak.

Taka trauma może spowodować nasilenie objawów choroby.

Tak, to się czasami zdarza.

Powinien mieć jak najczęstsze kontakty społeczne.

Taka izolacja i nieustanna kontrola nie są wskazane.

Chciałbym pani coś pokazać. Proszę.

Pani jest tutaj nowa, tak jak on.

I pani nie wie, że dla nas najważniejszą rzeczą jest zaufanie.

A na zaufanie trzeba sobie zapracować.

Rozumiem.

Co chciał mi pan pokazać?

Chciałem pani pokazać, kto tutaj ustala reguły.

[MUZYKA KLUBOWA, OKRZYKI]

[GŁOSY, ŚMIECH]

Weź spierdalaj! Spierdalaj, zjebie!

Słuchaj, nie znasz kogoś, kto ma jakieś piguły?

Co podać?

Poproszę jakiś izotonik.

Sorry, sok pomarańczowy poproszę.

[DZWONI TELEFON]

Córko, nie mogę teraz rozmawiać, oddzwonię.

- JOLA: Potrzebuję kasy. - Coś się stało?

Wyrzucili mnie z mieszkania.

- Masz już nowe? - Nie...

- [PŁACZLIWIE] Nie wiem, co robić, mamo. - Dobra. Weź się w garść, coś wymyślimy.

Zaraz wyślę ci kasę.

Najpierw kasa.

Ej, spokojnie. Co tak nerwowo. Jak kocha, to poczeka.

- Miłej zabawy. - AGA: Policja, nie ruszać się!

[JĘK BÓLU]

- Ale... - Ale... Zamknij się!

Jesteście zatrzymani pod zarzutem handlu nielegalnymi substancjami.

- Pigułka gwałtu? Kobieta kobiecie? - Ale my...

No kurwa...

FACET: Nic nie kupiłem.

- Jestem niewinny. - Co się gapisz?! Spierdalaj!

Co to za pomysł, żeby policjanci sprzedawali dragi na mieście?

To nie były narkotyki.

Budowaliśmy wiarygodność. Chcieliśmy rozpracować siatkę.

- Teraz jesteśmy spaleni. - Kto wam wydał pozwolenie?

- No... Szefostwo. - To znaczy?

No pytam! Kto się podpisał pod tym gównem?

- No pani. - Słucham?!

Przecież pani tu rządzi od pół roku.

- MRÓWIEC: W piątek ty go bierzesz! - Piątek jest twój. A ja mam angielski.

Tak? Angielski? A nie łacinę albo informatykę?

Informatykę mam we wtorek. Wpisywałam w kalendarz.

Mam też kursy dla negocjatorów, w co drugi weekend.

- Słucham? Negocjatorów? - Nie chcę siedzieć ciągle w pieluchach.

Ja rozumiem, że z pieluchami nie jest ci do twarzy.

Ale ty, negocjatorem?

A żebyś, kurwa, wiedział!

Jesteś pojebana? To jest za ciepłe. Przecież oparzysz dziecko.

[DZWONI TELEFON] - Odbierz ten jebany telefon.

Chodź, myszko.

Kogo, kurwa, niesie?

Wiesz, że rozjebałaś im to śledztwo?! Zdajesz sobie z tego sprawę?!

Mieli wniknąć w struktury gangu, który handluje pigułkami!

Kto to w ogóle wymyślił?

Jak to kto?! Ktoś z narkotyków. Ale ty to, kurwa, zatwierdziłaś.

- Na pewno nie. Nie jestem sklerotyczką. - Nie.

Masz burdel w papierach i nie wiesz, co podpisujesz.

- Gówno prawda. - Dobra. Co ty tam w ogóle robiłaś?

Byłam po godzinach. Biegałam, weszłam, żeby napić się soku.

W godzinach pracy to samo! Zapieprzasz po mieście!

Ścigasz gangusów, zamiast wziąć się do roboty.

Stary, jestem policjantką.

Jesteś szefową! I płacą ci, kurwa, za to, żebyś siedziała na dupie.

Rozmawialiśmy o tym. Wprowadziłam nowy model zarządzania.

Nie siedzę za biurkiem, tylko idę w teren z moimi ludźmi, tak?

I jak ci się ten model zarządzania, geniuszu, sprawdza?!

O kurwa...

Cześć, Aga.

- No cześć, jak tam mały? - Spędza czas z tatusiem,

który nie prowadzi rozmów służbowych poza godzinami pracy.

Jasne. Ja mam tylko jedną małą sprawę.

Musisz poradzić sobie sama,

bo dzisiaj Mrówiec zajmuje się swoim synem, a nie tobą.

Ja pierdolę.

[PONURA MUZYKA]

Aspirant Sylwia Kozak. Kontrola trzeźwości.

A jak w to się dmucha?

No tutaj proszę. Jakby pan świeczkę zdmuchiwał.

[PIKNIĘCIE] - Zero zero.

Do widzenia.

Może pan jechać.

Do widzenia.

Dobra, zmiana. Mam dość.

- A co? Znowu cię któryś podrywał? - Nie, ale jakiś taki dziwny.

- Za co ty tak nie lubisz facetów, co? - Bo brzydcy jesteście.

- Za to ty śliczna. - Ale zajęta.

- Do roboty. - Pozdrów Kasię.

Spoko. Idź sama. Rozumiem, że to impreza bez osób towarzyszących?

Poznasz kogoś, kogo nie będziesz się wstydzić.

Ja się ciebie nie wstydzę! Mieszkam z tobą!

Ale znajomych z komendy nie zapraszasz.

Bo to jest banda nadętych debili!

Pasujesz do nich.

Wal się.

[DZWONEK DO DRZWI]

Kurier. Zamawiałaś coś?!

[MUZYKA PEŁNA GROZY]

[KLAKSON]

Blokuje wjazd do bramy!

- To ze sklepu? - Chyba nie. Nigdy go tu nie widziałam.

Dzwonię po straż miejską.

Słuchaj, ja mam dość, no. Nie kłóćmy się. Pogadajmy jak ludzie.

Sylwia?

- Sylwia! [PŁACZE]

Sylwia!

Sylwia!

Sylwia!

Sylwia!

[GWAR, ŚPIEW, POKRZYKIWANIE]

Dytko, Habowski, Lis...

[PODŚPIEWYWANIE]

Na mnie nie patrz.

Nyc, Nyc, Nyc,

Madejski, Łyko, Szczepaniak, Wodarz,

Wasiewicz, Korbas...

[PACJENT MÓWI NIEWYRAŹNIE]

[NIEPOKOJĄCA MUZYKA]

Pomógłbym, ale do kibla muszę.

Nadal nic?

Wciąż tak samo. Od kiedy przyszedł.

Nie zje sam. Mam pomóc?

Nie. Jeszcze nie.

[ŚMIECH]

Co tu się stało?

Zawadziłem o tacę.

Proszę posprzątać.

Poproszę jeszcze jedną porcję.

Zobacz.

Archanioł Michał. Patron służb mundurowych.

- Sprawdźcie, czy nie ma paluchów. - Pewnie.

Co macie?

Sąsiedzi mówią, że przed śmiercią kłóciła się z tą drugą. Krzyczały.

- Jaką drugą? - Tam czeka, w salonie.

I kto to w ogóle jest?

- Mieszkały razem. - Ale co mieszkały? Para?

No. Para.

Dziewczyna - dziewczyna, normalna rodzina.

- No para, para. - Co mówiła?

Że kurier ją zabił.

Kurier?

- Sąsiedzi widzieli tego kuriera? - Nie.

Rozumiem, że pani też go nie widziała?

Nie. Byłam na balkonie.

Widziałam tylko...

że podjechał jakiś samochód.

Jaki to był samochód?

Nie wiem.

Czy to jest prawda, że przed jej śmiercią

kłóciła się pani z partnerką?

- Przecież ja jej nie zabiłam. - Spokojnie.

- Muszę zadać te pytania. [PŁACZE]

Cześć.

Kurwa.

Bardzo przepraszam. Szefowa.

- Chodź zapalić. - Nie palę.

Ja też nie.

- Powiedzieli ci o świętym obrazku? - Na którym jest anioł.

Wolnicki zaczynał od serafinów.

To jest Archanioł Michał, który wisi tu na ścianie na kalendarzu.

Może ten zabójca po prostu nie lubi policji.

A Maciej Janik? Co u niego słychać? Mamy jakieś wieści?

Niewiele. Ciągle jest poszukiwany.

Nie ma dowodów, że pomógł mamusi w samobóju.

Mamusia też była z psiarni.

Po tym, co odjebują nasi przełożeni i niektórzy koledzy,

połowa Polski nienawidzi policji, a druga się śmieje.

Tutaj jest inny motyw.

Ofiara ukrywała swój związek z kobietą. Zresztą burzliwy.

Sugerujesz, że w szale namiętności podcięła jej gardło? Modliszka?

Ciekawe, ale wątpię.

Może jakiś sąsiad nienawidzi lesbijek? Mało jest pojebów?

Właśnie wymieniłam ci dwóch.

Janik nie wymyśliłby historii z obrazkami, rozumiesz?

A Wolnicki to jest warzywo i stwierdził to sąd.

Obsesyjnie wracasz do starej sprawy, bo po prostu nie lubisz nowej pracy.

A ty mi pyskujesz, bo boisz się pyskować Wrońskiej.

Grzeczniej.

Grzeczniej. I to akurat było poniżej pasa.

Dobra, masz rację.

Wiesz, co robić.

- Co ty robisz? - No co? Idę porządkować papiery.

Jasne. Obraź się.

Cebula, Wodarz, Wasiewicz...

Co, znów Mundial w 1938?

Zacząłeś od początku?

Nyc, Szczepaniak, Baran...

- Świetny rzut, panie Heniu. - Dzięki.

Zdaje się, że wychodzi pan na przepustkę?

- A co, jest jakiś problem? - Nie, raczej nie.

Zauważyłem, że zaprzyjaźnił się pan z Piotrem Wolnickim.

A to bardzo ciekawy człowiek.

Naprawdę rozmawia z panem?

Ale oczywiście.

O czym?

Głównie o książkach. Jest bardzo oczytany.

Dużo wie o aniołach, świętych, demonach.

Pan sobie ze mnie żartuje.

Nie, proszę pana.

Ja jestem wariatem. Sam pan mnie diagnozował.

Panie ordynatorze.

- Tak? - Ktoś do pana.

- Kto? - Policjantka. Jakaś ważna.

ORDYNATOR: Właściwie nie ma z nim kontaktu.

Nie mówi, nie reaguje na pytania.

I nie je bez pomocy.

Sąd orzekł, że w wyniku traumy i obrażeń

najpierw pojawiły się zaburzenia neurotyczne,

potem objawy psychotyczne, a na końcu jakiś rodzaj schizofrenii.

Wiem, co orzekł sąd. Czytałam te akta kilka razy.

Pytam, co pan o tym myśli.

Oszukanie biegłych sądowych jest bardzo trudne.

Ale możliwe?

Był pod obserwacją przez kilka miesięcy. Teraz my mu się bacznie przyglądamy.

Nie odpowiedział pan na moje pytanie.

Jest pan specjalistą z dużym doświadczeniem.

Czy to możliwe, że Piotr Wolnicki symuluje?

Zgadzam się na pani wizytę.

Proszę ze mną.

No, spróbuj. Uśmiech.

No, ale popatrz na mnie. Uśmiech.

Całus.

Teraz balon.

[WYDYCHA POWIETRZE]

Pani Judyto, musimy przerwać. Pacjent ma gościa.

- Zaczęliśmy ćwiczenia. - Zawołam panią.

Proszę bardzo.

Ktoś poderżnął gardło policjantce.

I zostawił przy niej obrazek z Archaniołem Michałem.

Od razu pomyślałam o tobie.

Ale potem dotarło do mnie, że to nie możesz być ty.

Wiesz dlaczego?

Bo ty zawsze bardziej się starałeś.

Byłeś artystą.

A tu jakiś rzeźnik podrzyna babce gardło i rzuca na ziemię obrazek z aniołkiem.

Zero finezji.

To Maciej Janik, nie?

Robi to dla ciebie.

Stara się bardzo, ale jakby to powiedzieć, no,

chłopak nie ma twojego talentu.

Ja teraz dużo mogę, wiesz?

Mogę na przykład udowodnić, że symulujesz,

i wrócisz z powrotem do pierdla. Po co ci to?

Dobra, masz ostatnią szansę.

Pomóż mi go dorwać i skończmy cały ten cyrk.

- WROŃSKA: Hej, mały śpi? - MRÓWIEC: Niedawno zasnął.

Drzwi nie zamknąłeś.

- Kolorowe misie mnie przejechały. - Co robisz?

Sprawdzam monitoring miejski.

Banki, paczkomaty, strzeżone osiedla.

Fajnie, czyli to, co lubię. Czego szukasz?

Kojarzysz zabitą dziewczynę z drogówki?

No tak, mówiłeś mi przez telefon.

No, sąsiedzi zeznali, że jakieś auto zatrzymało się pod blokiem.

- Niebieski dostawczak. - Za mało szczegółów.

Za mało szczegółów. Chcesz kawy?

- Nie, dziękuję. [DZIECKO KWILI]

[SZUM EKSPRESU] - Kurwa.

Kurwa, nie przy dziecku. Ciii...

[SZEPTEM] Dzień wcześniej samochód pasujący do opisu

był u niej na kontroli trzeźwości. Transit.

No, to już jest coś.

No i właśnie mam na to całą noc.

Ale co? Aga ci zleciła?

Ona ma całkowicie inny pomysł na to śledztwo.

- Spoko. Nie chcę wiedzieć. - Ja też nie. Zjeżdżajcie, kochani.

Naprawdę muszę napić się kawy, bo zaraz się po prostu przewrócę.

Słuchaj, idź się połóż. Ja zerknę w ten monitoring, co?

Naprawdę? Za darmo?

Zastanowię się.

Dzięki.

[UDERZENIE W MATERAC] - Kurwa...

[PRZEJMUJĄCA MUZYKA]

[BRZĘCZEK]

Jak się pani czuje?

Świetnie.

Jeśli ma pani jakieś problemy ze strażnikami czy innymi osadzonymi,

- mogę pomóc. - Dziękuję. Nie trzeba.

Za to ja potrzebuję pani pomocy.

Podejrzewam, że Piotr symuluje chorobę psychiczną.

I planuje kolejne zbrodnie.

Żeby udowodnić, że ma jakiś kontakt z rzeczywistością,

muszę go jakoś sprowokować.

No ale co ja mam zrobić?

Nie pani. Pani syn.

Niech go odwiedzi. To jest jedyna osoba, która wywołuje w nim emocje.

Przepraszam...

Nie, to prawda.

I właśnie dlatego się nie zgadzam.

Jasiek ma swoje uczucia i nikt nie będzie się nim bawił.

Rozumiem.

Chciała pani zabić Piotra, prawda?

Prokuratura

zgromadziła na niego dowody, na podstawie których dostałby dożywocie,

i siedziałby w dużo gorszych warunkach niż ty tutaj.

W szpitalu ma ogród, po którym może sobie spacerować.

- Chyba nie o to pani chodziło. - Bardzo, bardzo chciałam go zabić.

A tymczasem dała mu pani szansę na kolejną ucieczkę.

- JASIEK: Wyżej trzymaj, bo to złapie. - HELA: Trzymam wyżej.

[PIES SZCZEKA]

[HELA ŚMIEJE SIĘ] - No prawie to już złapał.

- Helenka, wracaj do domu. - Chodź! Lewy.

- Proszę dać nam spokój. - Daj mi dwie minuty.

Byłam u twojej mamy.

Zgodziła się, żebyśmy pogadali.

[PONURA MUZYKA]

Cześć.

Kiepsko wyglądasz.

Kiedy usłyszałem, co ci mama zrobiła, nie mogłem uwierzyć.

Nie wiedziałem, że jest do tego zdolna.

Ale wiesz co?

Zazdroszczę jej, że miała tyle siły. Szkoda, że jej się nie udało.

Nienawidzę cię.

I sam chętnie bym cię zabił.

JUDYTA: Co tu się dzieje?

Mam pozwolenie ordynatora.

Pacjent jest pod moją opieką.

- Rozumiem, ale proszę posłuchać... - To jest chory człowiek!

A to, co robicie, szkodzi jego leczeniu. Proszę wyjść.

Proszę natychmiast wyjść.

Dlaczego pan pozwolił na te wizyty u Wolnickiego?!

Przecież sama pani mówiła, żebym nie izolował go od otoczenia.

Proszę nie żartować.

Spotkania z synem, z policjantką przywołują traumatyczne wspomnienia.

Pacjent bardziej zamknie się w sobie.

Szok może pomóc przezwyciężyć traumę. Słyszała pani o terapii implozywnej?

Chorym na arachnofobię pokazuje się pająki. Metoda kontrowersyjna.

- Bywa skuteczna. - Naprawdę dlatego pan to zrobił?

Jest przestępcą. Jak wszyscy tutaj.

- Gwałciciele i mordercy. - To pacjenci, którzy potrzebują pomocy.

I tych leczymy. Ale są tacy, którzy próbują uciec przed odpowiedzialnością.

To ocenia sąd, a nie my!

Złożyłam już skargę na tę policjantkę. Pan może być następny.

Wie pani, ja myślę, że...

- Stąpa pani po bardzo cienkim lodzie. - Ja tylko pana ostrzegam.

Myślę, że pan się głęboko myli.

Proszę sobie na spokojnie obejrzeć nagrania z ostatnich dni.

Przekona się pan, że Wolnicki nie symuluje.

Ja już to zrobiłem.

Tak. Ma pani rację.

Jest głęboko zaburzony.

I nie ma kontaktu ze światem.

Ale jeżeli jeszcze raz wejdzie pani do mojego gabinetu bez pukania...

to wyleci pani stąd na twarz.

AGA: Myślisz, że może udawać?

Nie wiem. Nie mam pojęcia.

Podejrzewam, że planuje kolejne zbrodnie.

Nie potrafię pani pomóc. To było bez sensu.

Niepotrzebnie pojechałem.

Wykrzyczałem to wszystko i wcale nie poczułem się lepiej.

A i proszę już nas w to nie wciągać, dobra?

[DZWONI TELEFON]

- Polkowska. Słucham. - Sekretariat komendy głównej policji.

Pan komendant zaprasza na rozmowę.

- Komendant główny? Kiedy? - Jak najszybciej. Pan komendant czeka.

[DZIECKO PŁACZE] MRÓWIEC: Już, już, już.

Sztuczny cycol już idzie.

Chodź, chodź.

Już, chodź.

- Długo spałam? - Na tyle, że spóźnię się do pracy.

Chodź, bąbulku, chodź. Chodź. Już dobrze.

Jemy, jemy, jemy.

O, to dla ciebie.

- [Z UZNANIEM] No. - Minuty, kiedy pojawia się to auto.

Jest coś na rzeczy, bo krążyło wokół bloku zamordowanej.

Nie wiem, może uda się zobaczyć twarz tego kierowcy.

- Wow, bardzo dziękuję. - Bardzo proszę.

- Aha. Klucze zostaw w skrzynce, ok? - Jasne.

No i jesteśmy sami.

Panie komendancie.

- [ZE ZDZIWIENIEM] A! - Dzień dobry.

Tak.

To jest prezent od ambasadora. Ja musiałem wypróbować.

Podobno 40 procent policjantów mogłoby zostać zastąpionych przez drony.

- Co pani sądzi? - Myślałam, że sto procent.

Skargi są na panią.

Taka praca.

Burdel macie w tej stołecznej,

a pani jeździ do psychiatryka, znęca się nad wariatami.

Nadzoruję śledztwo w sprawie śmierci policjantki, Sylwii Kozak.

Tak. I to jest tragedia. Ludzka, ale i wizerunkowa.

Mhm. Mhm.

Nie. Nie można tak bezkarnie zabijać policjantów.

- Macie już sprawcę? - Pracujemy nad tym.

Chyba że to jest sprawczyni.

Podobno ta zabita miała szczególne upodobania.

To nie ma związku ze śledztwem.

Tak jak psychicznie chory pacjent oddziału zamkniętego.

Jestem pewna, że to niestety początek serii.

Ma pani na to jakiś dowód oprócz tego świętego obrazka?

No właśnie.

Radzę się postarać.

Albo to jest nasza ostatnia rozmowa.

- Do widzenia. - Mhm. Mhm.

[DZWONI TELEFON]

- Halo, halo. - AGA: Cześć. Co jest?

- Mamy go. - Kogo?

Kierowcę dostawczaka, kuriera, zabójcę policjantki.

Człowieka wielu talentów.

- No mów. - Maciej Janik.

Jebany Maciej Janik. Rozumiesz?

- Halo? Co, zatkało kakao? - Muszę kończyć, oddzwonię.

[PRZEJMUJĄCA MUZYKA]

Jola?

Jola!

- O Jezu... - Uważaj.

Jola, idź do pokoju. Idź do łóżka.

[ŁOMOT]

Jola? Jola?

Kurwa, wstawaj. Wstawaj!

Słyszysz?

Co się stało?

Mówiłam ci. Landlord mnie wywalił z mieszkania.

- Dlaczego cię wywalił? - Bo jest kutasiarzem.

- Nie płaciłaś. - [ŚMIEJE SIĘ] Nie.

Dużo wypiłaś?

Alkohol to zło.

No dobra, to co przyćpałaś?

Wszystko.

Wszystko, mamusiu!

[ŚMIEJE SIĘ MANIAKALNIE]

[MUZYKA PEŁNA GROZY]

[DŹWIĘKI TELEWIZORA]

Idę po popcorn.

[DZWONEK DO DRZWI]

BASIA: Janek, otworzysz?!

JASIEK: Dobra.

BASIA: Kto to?

[MUZYKA PEŁNA GROZY]

HELA: No, Janek, kto to?

Mówię, że nikt!

[ODDYCHA SZYBKO]

Proszę to połknąć.

Dobry wieczór.

Wieczorne ćwiczenia logopedyczne.

Bardzo dobrze.

Aniele Boży, stróżu mój, ty zawsze przy mnie stój,

rano, wieczór, we dnie, w nocy, bądź mi zawsze ku pomocy.

Strzeż duszy, ciała mego,

zaprowadź mnie do żywota wiecznego.

Amen.

Było straszne, co ona wymyśliła z twoim synem.

Skrajnie nieodpowiedzialne, że ordynator się na to zgodził.

Nigdy więcej nie pozwolę na coś takiego.

[MÓWI Z TRUDEM] Nie ma znaczenia.

Tylko...

ty.

[CHLUPOT WYLEWANEGO PŁYNU]

[MUZYKA PEŁNA NAPIĘCIA]

Napisy na zlecenie HBO HIVENTY POLAND i Fundacja Siódmy Zmysł

Opracowanie: Karolina Woicka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.