Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Daj znać, gdy coś zobaczysz.
Nic nie widać.
Sprawdziłeś baterię?
Daj spokój, Kat. Sprawdziłem, przełącznik tam samo.
Mam coś.
Dobra, następna.
Najpierw trochę się oddalmy.
O kurna!
Spójrz na tę burzę. To będzie potwór.
Kat?
Co jest?
Widzisz to?
Mamy dla ciebie zlecenie.
Duża nagroda.
Niech na mnie poczeka. Muszę pomóc przyjaciółce.
- Zaginiona córka. - W razie co pomożemy.
Wiem.
Lizzy. Przyjechałem najszybciej, jak tylko mogłem.
Chodź do mnie.
Dzięki, że jesteś.
Jakieś wieści o Katie?
Nie, szeryf Woods rozszerzył obszar poszukiwań,
ale nie ma śladu łodzi, Katie ani Dylana.
Minęły prawie dwa dni i nic.
Nie wiem, po co zadzwoniłam.
Pomogę ci znaleźć Katie i jej chłopaka.
- A jeśli… - Nie możesz tak myśleć.
Wiesz, że ona tam jest, czujesz to. Dlatego do mnie zadzwoniłaś.
Tak.
Jeśli tam jest, liczy się każda minuta.
Bierzmy się do pracy.
Ale wyjaśnijmy sobie jedno. Zapłacę ci za to.
- Pogadamy o tym później. - Nie, teraz.
Pięć tysięcy, dobrze?
Niech będzie.
Katie i jej chłopak popłynęli łodzią, by ustawić nadajniki burzowe.
Wypłynęli w piątek po południu. Rozmawiałam z Katie, zanim ruszyli.
Nadciągała wielka burza i chcieli być gotowi.
Widziałem jej stronę o burzach. Imponująca.
A dla matki przerażająca. Ale ona to kocha.
Podejmują ryzyko?
Dramatyzm dobrze się klika.
Wypływają z przystani?
- Nie, trzymają łódź na cyplu. - Dlaczego?
Szeryf Woods sprawia im kłopoty.
Uważa, że tropienie burz to niepotrzebne ryzyko.
Ale nie rozumie, że ona uwielbia to ryzyko.
I radzi sobie na wodzie. Potrafi o siebie zadbać.
Opowiedz mi o Dylanie.
Rodzina żyje z wody. Surfing, połów przegrzebków…
W zasadzie w niej dorastał.
To dobrze.
Zwiększa ich szanse na wypadek, gdyby stało się tam coś niespodziewanego.
Czyli?
Prześledziłem trasę burzy.
Jest wiele miejsc, gdzie łódź mogła wylądować,
jeśli byli na wodzie, gdy uderzyła burza.
Szeryf twierdzi, że byli.
Czy coś jeszcze może pomóc wyjaśnić jej zniknięcie?
Nie, ale Rachel może coś wie.
To trzecia osoba z ich ekipy.
Pracuje w sklepie przy głównej ulicy.
- Rachel? - Tak.
Dobrze.
Podaj mi numery Katie i Dylana.
Muszę brać się do pracy.
- Daj znać, jeśli szeryf się odezwie. - Jasne.
Lizzy?
Jeśli Katie tam jest, znajdę ją.
TROPICIEL
Melduję się.
Nigdy tego nie robisz.
- Nie robię? - Nie.
- A to kiepska pora. Dzięki. - A, no tak.
Naprawdę to robisz?
Żebyś wiedział. Całą noc pisałam rezygnację.
- Życz mi powodzenia. - Powodzenia.
Jakieś wieści od Russella?
Nie, uruchomiłam mój kontakt, który ma dojścia do Grupy Horizon,
tego prywatnego wykonawcy.
Ale albo nic mi nie powie, albo sam nic nie wie.
- A ty masz coś? - Nie.
- Właśnie dotarłem do Sandy Point. - Co jest w Sandy Point?
- Bywałem tu z rodziną. - Jeździliście na wakacje?
Tata nazywał je „podróżami badawczymi”.
Mają tu plażę. Nauczyłem się surfować.
Ale nie po to tu jestem.
Zaginęła córka przyjaciółki naszej rodziny.
Będę miała trochę czasu. Daj znać, gdybyś czegoś potrzebował.
Na pewno, dzięki.
Rachel?
Colter Shaw. Mama Katie zatrudniła mnie, żebym ją znalazł.
Długo już ścigasz burze?
Trzy lata. Katie i ja zaczynałyśmy razem.
Dylan dołączył w zeszłym roku.
Ale nie popłynęłaś z nimi?
Nie, byłam u nich, w naszej bazie, zgrywałam dane.
Jak myślisz, co się stało?
Wszyscy uważają, że się przewrócili, ale według mnie stało się coś dziwnego.
Byliśmy w kontakcie przez radio.
Mam program, który zgrywa nasze rozmowy,
dodajemy je do filmów.
Rozmawiałam z Katie, ale ją odcięło. Sam posłuchaj.
Baza piąta, tu Juno. Odbiór.
Juno, tu baza piąta, odbiór.
Zrzuciliśmy kamery… Co…
Wiesz, gdzie była łódź, gdy to się nagrało?
Tak, byli tutaj.
Jasne. A o której się zgłaszali?
O 14.32.
Burza dotarłaby do ich lokalizacji o 14.52.
Więc 20 minut później. Mieli czas, by dotrzeć do brzegu.
Mogli mieć problem z silnikiem.
Wzywali pomocy?
Nie.
Potrzebuję kopii nagrania.
Mój gość je przeanalizuje i oczyści.
Jasne.
- Kamery wciąż są na bojach? - Chyba tak.
Namierzysz je dla mnie?
Jakieś 200 metrów stąd.
Dobrze.
Podłączamy GoPro do każdej boi. Pewnie stracili je podczas burzy.
Zatoczymy jeszcze jedno koło, zanim wrócimy.
Może coś przeoczyliśmy.
Co jest?
- Macie tu algi? - Tak.
Coś mogło się w nie złapać.
Ruszamy.
Boże, to Dylan.
Panie Shaw?
Szeryf Woods. To zastępca Kelman.
Cześć.
Jakiś ślad łodzi?
Nie, ale jeśli coś znajdziemy, od razu dam znać Lizzy.
Panie Shaw, wiemy, że chce pan pomóc, ale ja i mój zespół damy sobie radę.
Możecie mierzyć się z czymś innym.
- To znaczy? - Dylan wygląda jak ofiara pobicia.
Zapewne przez to, że wypadł.
Ktoś pociął mu skafander.
Niby po co?
By wypuścić uwięzione powietrze i pomóc zatonąć ciału?
Nie wyciągajmy pochopnych wniosków.
Wiele rzeczy może spotkać
ciało w wodzie, zwłaszcza przy tej burzy.
Tak.
Ale jeśli ktoś celowo pociął jego skafander,
to może być morderstwo.
Panie Shaw, sądzę, że nie wie pan, co to za miejsce.
Mam pilnować własnych spraw?
Nie w tym rzecz.
Ale nie ma powodu, by podejrzewać morderstwo.
Widywałem dziwne rzeczy, które uważałem za jedno,
a okazywały się drugim.
Zdaje się, że mieli dużo czasu, by wrócić przed burzą.
Myślę, że ktoś przechwycił łódź.
Panie Shaw, proszę skupić się na znalezieniu Katie.
Niedługo zjadą się turyści. Nie ma powodu, by niepokoić ludzi.
Muszę powiadomić rodziców Dylana.
Porozmawiamy o tym później.
- Zastępco Kelman? - Tak?
Znałeś Katie i Dylana?
Mój brat przyjaźnił się z Katie, chodzili razem do szkoły.
- Muszę jechać. - Czemu?
Szef nie chce, żebyś się rozkojarzył?
Dba o dobro miasta.
Udając, że ktoś nie rozwalił czaszki Dylanowi?
Że nie pocięto mu skafandra, żeby mógł zatonąć?
Widziałeś zwłoki. Czy burza zrobiłaby coś takiego?
Próbuję się dowiedzieć, co stało się z Katie.
I dać jej mamie trochę nadziei. W ostateczności ukojenie.
Nie chodzi mi o to, żebyś miał kłopoty z szeryfem.
Ale jeśli znasz kogoś,
kto mógł mieć pretensje do Katie albo Dylana,
ta informacja zostanie między nami.
Dobrze.
Była sprawa z braćmi Sampson, Xavierem i Bo.
Katie i Dylan pokłócili się z nimi na plaży.
- Wiesz, o co poszło? - O terytorium.
Pokłócili się, bo Katie i Dylan byli na złej plaży?
To nie miało sensu.
Dylan trzymał się z braćmi Sampson.
Przynajmniej tak było, gdy dostałem odznakę.
Pokłócili się, ale myślałem, że Sampsonowie mu odpuszczą.
- Co zrobiłeś? - Dostali ostrzeżenie.
Gdzie mogę znaleźć tych całych braci Sampson?
Bo Sampson?
Tak?
- Czego chcesz? - Szukam Katie Hawking.
Ona i jej kolega Dylan zaginęli w czasie burzy.
Słyszałem o tym.
- Szkoda, Dylan był w porządku. - O co się pokłóciliście?
- Był gdzieś, gdzie nie powinien? - Że co?
Nie chodziło o terytorium. Jego laska wtrącała się w nasze sprawy.
- Katie? - Tak.
Namieszała mu w głowie, ale się dogadaliśmy.
- Co jest grane? - Xavier?
Twój brat odpowiadał na pytania o Katie i Dylana.
Może stąd znikniesz?
- Nie potrzebujemy tego. - Naprawdę?
I co z tym zrobisz?
Nie chcę kłopotów. Ale będę się bronił.
Nie atakuj, bo zrobię, co będę musiał.
Proszę.
Wszystko zależy od twojego brata.
Co zrobisz?
- Twoja decyzja. - Dalej.
Dobra, puść go.
Wynoś się stąd.
Dzięki za informację, Bo. Miłego dnia, chłopcy.
Bobby, co masz?
Musiałem się napocić, ale posłuchaj tego.
Baza piąta, tu Juno. Odbiór.
Juno, tu baza piąta, odbiór.
Zrzuciliśmy kamery, ale ktoś się zbliża.
Czekaj, co?
Dylan, co oni robią?
- Był z nimi ktoś jeszcze. - Na to wygląda.
Ten ktoś wiedział, żeby zabrać kamery z bojek.
Namierzysz numery telefonów, które ci podałem?
Gdzie mogła być dzień przed wejściem na łódź?
Oczywiście, że je namierzę.
Daj mi chwilę.
Coś niezwykłego?
Sklep surfingowy, restauracja Lizzy.
- Chwila. - Co masz?
Budynek w dokach.
Stoi pusty od pół roku, ale Katie była tam kilka dni temu.
- Dylan też tam był? - Oboje tam byli.
I to w środku nocy.
- Podasz lokalizację? - Robi się.
To nie Katie. Dam ci znać, jeśli czegoś się dowiem.
Zidentyfikowaliście ciało?
Haley Thomas, zaginęła trzy lata temu w Spokane w stanie Waszyngton.
- Ma powiązania z Dylanem i Katie? - Nic nie znalazłem.
Przejrzałem raport policji w Spokane. Była imprezowiczką.
Widziałem kamerę przed budynkiem, w którym znalazłem ciało.
Dokładnie taką samą,
jakiej Katie i Dylan używali do śledzenia burz.
Oni ją zamontowali?
Tylko to przychodzi mi do głowy. To miałoby sens.
Może chcieli ustalić, kto za tym stoi.
Pytanie brzmi, skąd wiedzieli o zwłokach?
Może Dylan wiedział albo widzieli coś, czego nie powinni byli widzieć.
Co Dylan robił z Sampsonami, gdy zaczynałeś?
Aresztowano go za posiadanie. Zaopatrywali imprezy w narkotyki.
Potrafi być dziko, gdy turyści chcą się zabawić.
- Sprowadzali takie jak Haley Thomas? - To możliwe.
Więc może kłótnia z Sampsonami
nie dotyczyła terytorium ani burz.
Może chodziło o ten zapyziały budynek.
Sprawdziłeś kamerę, zanim zgłosiłeś nam ciało?
Karty SD zostały usunięte.
Katie wspominała o Haley Thomas?
Nie, a czemu pytasz?
Chyba próbowała ustalić, kto ją zabił.
Zawsze interesowały ją sekrety tego miasta.
Krąży tu wiele plotek o narkotykach i seksie.
Turyści, bogacze spoza miasta.
To miejsce się zmieniło.
Myślisz, że ktoś odkrył, co robią?
I zabił Dylana. Jako ostrzeżenie albo żeby go uciszyć.
Katie i Dylan mieszkali razem?
- Tak, mam klucz do ich domu. - Kiedy tam ostatnio byłaś?
W pierwszą noc po zaginięciu.
Gdy była mniejsza, czy Katie miała tajną skrytkę
na pamiętnik, narkotyki i rzeczy, których miałaś nie widzieć?
Katie nie brała narkotyków, o wszystkim sobie mówiłyśmy.
Daj spokój. Nigdy nie grzebałaś w jej pokoju?
Oczywiście, że tak. Kilka razy.
Jest kilka miejsc.
No to mów.
- Ty to zrobiłeś? - Nie.
Pewnie Sampsonowie.
Znalazłeś coś, prawda?
Jeszcze nie wiem, co to znaczy.
- Komórka. Jak ją znalazłeś? - Cynk od mamy Katie.
- Dylan nadal dilował? - Raczej nie.
Nie wiem, na co trafili,
ale wiedzieli, że nie mogą nikomu ufać, nawet waszemu szeryfowi.
Gdyby do mnie przyszli,
- postąpiłbym słusznie. - Nie zrobili tego.
Jeśli myślisz, że nie chcę pomóc znaleźć Katie, to się mylisz.
Mogę pomóc, jeśli mi pozwolisz.
Zobacz.
Ta apka służy do nagrywania rozmów.
Zobaczmy, czy nam się poszczęści.
Dzień dobry, panie Talbott. Przemyślał pan moje słowa?
To Dylan.
Wiemy, gdzie jest ciało.
Ostrzegam cię. Odpuść.
Nie dzwoń do mnie więcej.
Opowiesz mi o tym Talbotcie?
Vince Talbott. Ma duży dom w mieście. Co roku spędza tu wakacje.
Zapewne Sampsonowie i Dylan zaopatrywali jego imprezy.
Narkotyki, dziewczyny, cokolwiek opłacił.
Być może.
Dylan wiedział, że Haley Thomas umarła na jednej z jego imprez.
On i Katie chcieli, żeby się przyznał.
A kiedy tego nie zrobił, podłożyli te kamery.
- Zgłoszę to. - Nie.
Najpierw odkryjmy, kto ma związek z Talbottem.
- No nie wiem. - Chcesz pomóc Katie?
Tak to zrobisz.
Dokąd idziesz?
Kopnąć kilka kamieni i zobaczyć, co spod nich wyjdzie.
- Reenie. - Masz do nich nosa.
Masz coś na Vince'a Talbotta?
Mocno podejrzany finansista. Nikt nie wie, jak zarobił pieniądze.
Jest poszukiwany przez FBI.
- W jakiej sprawie? - Wymuszenia i handel ludźmi.
Pewnie sprząta dom albo domy, bo ma ich aż cztery.
I ma cztery byłe żony.
Jestem pod jego domem. Trochę go przycisnę.
- Zobaczymy, czy odda. - Nie będzie go tam.
Informator powiedział mi, gdzie bywa,
- gdy chce się przyczaić. - To bez znaczenia.
Myślę, że jest powiązany z tutejszymi ludźmi.
Muszę się upewnić.
Moje kontakty w FBI chcą wiedzieć, co znajdziesz, więc dawaj znać.
Powodzenia.
Mogę w czymś pomóc?
Przyszedłem do Vince'a Talbotta. Nazywam się Colter Shaw.
O co chodzi?
O jego byłego pracownika. Zainteresuje go to, co mam do powiedzenia.
Pan Talbott jest niedostępny.
Ej, ty!
Musisz natychmiast opuścić teren.
Nie, szukam informacji
o Dylanie Fisherze i jego dziewczynie Katie Hawking.
- Kojarzycie te nazwiska? - Odejdź stąd.
Już? Dopiero przyszedłem. Chyba sobie żartujesz.
Co ty wyprawiasz? Ja tylko zadaję pytania.
Dobrze.
Wiadomość odebrana.
Mam swoje odpowiedzi. Miłego dnia, panowie.
Obym nie oberwał na próżno.
Przykro mi, stary.
Jeszcze 30 sekund i by się udało.
- Mówisz poważnie? - Nie, tylko się droczę.
Pewnie, że się udało.
- Pozwoliłeś mu się uderzyć? - Potrzebowałeś czasu.
Bo tak było. Podpiąłem się do twojej komórki
i zhakowałem domowe Wi-Fi,
które łączy się z każdym urządzeniem w sieci.
- Do kogo dzwonił? - Do Xaviera Sampsona.
Namierzam go.
Daj mi chwilę.
- Wyślij mi namiar. - Robi się.
- Hej. - Nie ma go w Sandy Point.
- Obyś miała dobry trop. - No raczej.
Tak się składa, że zaraz będę z nim rozmawiać.
- Jesteś z nim? Reenie? - Proszę cię, Colter.
Żyję, by patrzeć, jak tacy mężczyźni się wiją.
- Uważaj na siebie. - Spokojnie.
Będę się dobrze bawić, podrażnię go i przyspieszę proces.
Cześć, szukam Vince'a Talbotta.
- Siedzi tam. - Dziękuję.
Vince Talbott.
Przepraszam, czy my się znamy?
Nie.
W czym mogę pomóc?
Mam już wielu dobrych prawników, panno Greene.
Nie oferuję swoich usług.
- O co chodzi? - Sandy Point w Oregonie.
- Masz tam dom? - Mam wiele nieruchomości.
Wiem.
Chcesz czegoś ode mnie?
Wyjaśnień. Ale zgaduję, że żadnych nie ma,
więc przejdę do sedna.
Proszę.
Haley Thomas.
Nie kojarzę takiej osoby.
Była na jednej z twoich imprez w Sandy Point.
Dobrze się bawiliście. Może nieco przeholowaliście.
Nigdy nie wyszła. Myślałeś, że wszystkim się zajęto.
Zasypałeś problem pieniędzmi, poprosiłeś o przysługi.
Jakby nigdy nie istniała. I wróciłeś do swoich zajęć.
Koniec imprezy, Vince.
Uznałam, że zechcesz to usłyszeć.
Bo bekniesz za to, co jej zrobiłeś.
Ostrożnie, panno Greene.
Taka mądra, czarująca kobieta jak pani. Nie wiadomo, co się może stać.
Mamy to. Nieźle.
Nie jesteś pierwszym bogatym, wpływowym człowiekiem,
który mi grozi i myśli, że nie dotyczą go zasady.
Pomyślałem, że zechce pani zapoznać się z sytuacją.
Nie wiem, co to znaczy, ale wiem za to coś innego.
Pójdziesz na dno, a ja będę tam, gdy to się stanie.
No to mamy randkę.
Miło było poznać, panno Greene.
Jak poszło z Talbottem?
Żebyś widział jego minę, gdy wspomniałam o Haley.
- Jest w to zamieszany? - Zdecydowanie.
Unikaj go, jest niebezpieczny.
Z radością. Muszę iść do domu i wziąć prysznic.
Roztacza aurę Epsteina.
- Co jest? - Co?
Xavier Sampson i szeryf mają małe spotkanie.
Zobaczył mnie. Muszę kończyć.
- Nie chcesz tego robić. - Już po ptakach.
- Idziesz ze mną albo… - Albo co?
Zastrzelisz mnie? Tego chce twój brat i szeryf Woods?
- Zamknij się. - Kto zabił Dylana? Twój brat?
Rusz się.
Szeryf Woods i twój brat chcą, żebyś posprzątał ich bałagan?
Czemu? Żebyś mógł się wykazać?
Nie muszę nikomu nic udowadniać.
Nie musisz, masz rację.
Gdzie jest Katie? Wciąż żyje?
Cokolwiek zrobił twój brat, nie musisz za to obrywać.
Nie masz pojęcia, o czym mówisz.
Wiem. Twój brat poprosił cię, żebyś zajął się Katie.
Ale nie mogłeś tego zrobić, bo nie jesteś taki.
Nigdy taki nie będziesz.
Możesz mnie zastrzelić i udowodnić, że się mylę,
ale sądzę, że chcesz postąpić właściwie.
Nie wiem, czy ona żyje, czy nie.
Była poobijana i krwawiła, nie byłem w stanie jej zastrzelić.
- Zostawiłem ją. - Gdzie?
Gdzie?
Bo, ona może żyć.
Gdzie ją zostawiłeś?
Katie.
- Colter? - Twoja mama mnie przysłała.
Niezły opatrunek.
Niech no zerknę. Długo tu jesteś?
Nie wiem, może dwa dni.
- Czemu nie użyłaś komórki? - Została na łodzi.
- Co tam się stało? - Talbott.
Musiał nasłać na nas Sampsonów.
Dylan próbował uciec.
Xavier go zabił.
Wyskoczyłam za burtę.
Uciekałam, ale Bo mnie dogonił.
Myślałam, że mnie zabije.
Ale porzucił mnie na brzegu.
Chyba liczył, że i tak umrę.
Ale dotarłaś tutaj.
Dalej nie dałam rady.
Byłam mocno ranna, musiałam wymyślić jakiś plan.
Przedstawię ci plan.
Szybko cię stąd zabierzemy.
Szybko? No nie wiem.
- A powoli i ostrożnie? - Może być.
Co to było?
Zapewne Sampsonowie.
Bo ci powiedział?
Masz przesrane.
Nawet nie masz pojęcia.
Gdzie ona jest, do cholery?
- Cześć. - Mam dobre wieści o Katie.
- Nic jej nie jest? - Ma się bardzo dobrze.
Mogę ją zobaczyć?
Nadal jest trochę poobijana,
ale jak skończą ją opatrywać, przywiozą ją do domu.
Boże.
- Dziękuję. - Nie ma za co.
Czuję kawę?
- Tak, wstawiłam świeżą. - Przyda mi się.
- Jasne, zapraszam. - Dziękuję.
Lizzy, mam Katie. Jest bezpieczna.
Tak właśnie myślałem.
- Woods. - Jestem u Lizzy.
Nie możemy się was doczekać. Przyprowadź mi Katie.
Masz 15 minut, potem twoja przyjaciółka zginie.
Możesz mnie puścić. Nikomu nic nie powiemy.
- To nie nasza sprawa. - Katie to zmieniła.
To wszystko jej wina.
Chciała postąpić właściwie.
A teraz muszę to posprzątać.
Czy to ty, Shaw?
Kelman, co się dzieje?
Zadzwonił do mnie.
Wymyślił sobie, że pomogę mu cię załatwić.
Niezbyt ci to wyszło, co?
Skuj go i posadź na sofie.
- Gdzie jest Katie? - W radiowozie. Zakuta z tyłu.
Co chcesz z nią zrobić?
- Zajmę się tym. - Nie, to tylko dziecko!
To tylko dziecko! Co robisz?
Rzuć broń! Ręce do góry!
Na kolana! Ręce za głowę!
Katie jest bezpieczna. Już tu jedzie.
Nawet nie wiem, co powiedzieć. Tak bardzo ci dziękuję.
Kelman, dziękuję.
Nie musisz. Miałeś rację.
Ten budynek, w którym znalazłeś ciało Haley Thomas?
Należy do kuzyna szeryfa Woodsa.
Choć nie wiem, po co ją tam trzymał.
Zabezpieczenie.
Dopóki Woods miał ciało, Talbott nie mógł go zdradzić.
Katie i Dylan odkryli to?
Dylan wiedział i powiedział Katie, a ona chciała ich wszystkich pogrążyć.
Gdy dowiedzieli się o kamerach, wykorzystali burzę, by pozbyć się Dylana.
Chcieli upozorować wypadek, ale Katie uciekła.
Lepiej tam idź, niech Woods wie, że to byłeś ty.
A co z Talbottem?
Moja przyjaciółka się nim zajmie.
Dobrze.
Jesteś cała?
- Nic mi nie będzie. - Nie? Dobra.
Dziękuję.
Jesteś waleczna.
Sama się ocaliłaś.
Hej, Vince. Taką randkę miałeś na myśli?
Nie mam ci nic do powiedzenia.
Silny, milczący typ na pewno będzie miał branie w więzieniu.
Pakuj się. Uwaga na głowę.
Baw się dobrze.
- Cześć. - Federalni zgarnęli Talbotta.
Miał zarezerwowany samolot. Planował uciec z kraju.
Świetnie.
Sporo na niego mają, pójdzie siedzieć na długo.
Dziękuję za pomoc.
Do usług.
Przy okazji, pojawił się Russell.
Znalazłaś go?
Nie, on znalazł mnie.
Wysłał mi swoje zdjęcie w barze na plaży w Argentynie.
- Serio? - Tak.
Zapytał, czy zjem z nim kolację w Buenos Aires.
Odpisałam, że nie dam rady, bo jestem trochę zajęta.
Mam u ciebie dług. Pomogłaś mi pogrążyć Talbotta.
Więc jeśli czegoś potrzebujesz, po prostu poproś.
Nim zajęłam się pro bono.
Lubię usuwać bogatych świrów,
którzy myślą, że pieniędzmi załatwią wszystko.
To mój obowiązek służby publicznej.
Ostatnie dni były naprawdę ciężkie.
Kazałam szefowi spadać, rzuciłam pracę, dopilnowałam zamknięcia Talbotta.
Wiesz,
możesz tu do mnie dołączyć
na kilka dni. Ja też się zrelaksuję.
Mówię poważnie.
Chciałabym, ale…
wrócę do domu i naleję sobie wina.
Zamówię coś, wejdę pod koc i pooglądam telewizję.
Przemyślę parę spraw.
Dobrze.
Jak już skończysz myśleć, wiesz, gdzie mnie szukać.
Wiem, prawda?
Tak.
Dziękuję.
W porządku.
- Lizzy, posłuchaj… - Jedz.
Jak się ma Katie?
Jest wstrząśnięta Dylanem.
Przeszła piekło.
Nic jej nie będzie. Jest twarda. Jak jej mama.
Nie uważam, że jestem twarda.
Całe życie byłaś twarda. Nawet jako dziecko.
Pamiętam, jak pewna osoba podbiła Russellowi oko.
- To nie ja. - I rozkwasiła nos.
Zachował się jak palant i powiedział, że wygra ze mną wyścig do portu.
A potem oskarżył mnie o oszustwo.
Russell kazał mi okłamać tatę odnośnie tego zajścia.
Zmyśliłem historyjkę o tym, jak ratował fokę
- czy coś takiego. - Wątpię, że to kupił.
Nie kupił. Ale to były dobre czasy.
Aby na pewno?
Dla mnie były.
Moi rodzice byli wtedy w trakcie rozwodu.
Tak, pamiętam.
Coś dziwnego działo się z naszymi rodzicami.
- Moja mama i twój tata… - Pracowali razem.
Nie o tym mówię.
Mieli romans.
Nie wiedziałem o tym.
Wielu rzeczy nie wiem.
Jakbym miał masę elementów, które do siebie nie pasują.
Tak.
Ale to nie jest najdziwniejsze.
W zeszłym roku, gdy zmarła moja mama,
przeglądałam jej rzeczy. W większości to były śmieci.
Ale pod jej łóżkiem znalazłam pudło z aktami.
W środku były dokumenty i dzienniki, bardzo osobiste.
Z początku nie wiedziałam, co to jest.
Potem zrozumiałam, że należały do twojego ojca.
To była jego praca.
- Po co jej coś takiego? - Zadawałam sobie to samo pytanie.
Pamiętam, że odwiedził nas
tuż przed swoją śmiercią.
- Był tutaj? - Tak.
Widziałaś ich razem?
Mój pokój wychodził na podjazd. Usłyszałam jakieś krzyki.
Wyjrzałam przez okno. Mama i twój tata
o coś się sprzeczali.
A potem przestali, przytulili się,
a ona wniosła to pudło do domu.
Wiesz, że pracował dla rządu?
- Co robił? - Nie wiem.
Nadal masz to pudło?
Może jest tam coś o tym, czym się zajmował.
Nie mam. Nie wiedziałam, co mam z nim zrobić,
więc zadzwoniłam do Dory, kazała mi je sobie wysłać.
- Dory je ma? - Tak.
Nic o tym nie mówiła.
To już przeszłość. Może lepiej do niej nie wracać.
Wiesz, to zabawne.
To samo powtarza mi Dory.
„Zostaw to w przeszłości”.
Jeśli chcesz w to brnąć, może porozmawiaj o tym z matką.
Nie, kazała mi wierzyć, że brat
stoi za śmiercią mojego ojca. Rozdzieliła nas.
Nie wiem, po co w ogóle wspomniałam o pudle.
Coś mi się nie zgadzało.
Nie, dziękuję.
Może cały ten czas cię chronili.
Przed czym?
Co teraz zrobisz?
Teraz?
Nic.
Napisy: Marcin Kędzierski.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.