All language subtitles for 9-1-1.Lone.Star.S03E01.PROPER.GOSSIP+ION10+KiNGS-BlueSquad

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Proszę się przedstawić i podać swój stopień.

Owen Marshall Strand. Kapitan, 126.

MAJ

Przypomnę panu, kapitanie,

że ma pan prawo do obecności przedstawiciela związku

przy tym przesłuchaniu.

Nie jestem tutaj po to, żeby się za kimś kryć.

Jestem rozczarowany, że w ogóle tu jesteś.

W związku z wydarzeniami z ostatniego tygodnia, 24 maja...

zaprzecza pan, że uderzył swojego przełożonego bez powodu?

Zaprzeczam, że to było bez powodu

i nie jestem pewien, co do słowa „przełożony”.

Zastępca komendanta Tyson nie był jeszcze zastępcą, kiedy go uderzyłem.

A co do powodu, użył on swoich wpływów,

żeby zamknąć moją remizę z powodu prywatnych pobudek.

Z całym szacunkiem, ale to ściek kłamstw,

a kapitan Strand dobrze to wie.

Billy, wiem tyle, że zawsze chciałeś być kapitanem 126.

To była twoja obsesja.

A kiedy nie mogłeś jej dostać, dopilnowałeś, żeby nikt inny

tego nie miał, jak jakiś wzgardzony kochanek.

Chciałbym przypomnieć kapitanowi Strandowi,

że decyzja o zamknięciu 126 nie była personalna.

Chodzi o budżet. I liczby.

Liczby, które sam wytworzyłeś.

Więc jeśli chcesz kogoś winić, wiń siebie.

A ja i tak winię ciebie.

Panowie, celem tego przesłuchania jest

zadecydowanie czy podjęta zostanie dyscyplinarna akcja przeciwko

kapitanowi Strandowi za napaść na zastępcę komendanta Tysona.

Tu nie chodzi o przyszłość 126.

A właśnie, że powinno.

Zawieście mnie, wyrzućcie mnie, zakujcie mnie w kajdany.

Nie ma znaczenia, co się stanie ze mną.

Znaczenie ma jedynie 126

i ludzie, którzy ją tworzą,

ludzie, którzy poświęcali swoje życia,

aby służyć temu miastu.

I robili to we wzorowym stylu.

Nie tylko zamykasz remizę,

ale niszczysz całą rodzinę.

Więc proszę tutaj z wielkim szacunkiem o kolejną szansę,

o trochę więcej czasu na sprawdzenie ksiąg.

Jestem pewien, że znajdę sposób, aby utrzymać remizę otwartą.

Co?

Jak źle jest?

- Nie za dobrze. - Zapuszkowali cię?

- Zawiesili. - Na jak długo?

- Nie wiadomo. - Co z nami?

Na tę chwilę, chcą żebyście zostali

przy swoich aktualnych przydziałach na zawsze.

Na zawsze? Nie rozumiem.

Więc naprawdę nie otworzą 126?

Nie tylko jej nie otworzą,

ale oznaczyli też budynek do wyburzenia.

- Rozbierają go. - Nie mogą tego zrobić.

Rządzą miastem. Mogą robić, co tylko chcą.

Więc to naprawdę koniec.

Żartujesz sobie? To jeszcze nie koniec.

To nawet nie jest początek końca.

- Czy to środek końca? - Powalą nas siedem razy,

- my wstaniemy osiem razy. - To prawda.

126 to nasz dom. Razem go zbudowaliśmy,

razem będziemy o niego walczyć, jak rodzina.

- Jak rodzina. - Zgadza się, kapitanie.

Ci ludzie nie mają pojęcia

z kim zadarli.

Tak jest.

Więc walczymy, będziemy walczyć.

I nie poddamy się, dopóki piekło nie zamarznie.

STYCZEŃ

Hrabstwo Travis zmaga się z alarmem o poważnej zamieci śnieżnej.

Mieszkańcom zaleca się zostanie w domach

i trzymanie się z dala od dróg, które są oblodzone

i ekstremalnie niebezpieczne.

Boże, słyszysz to, Carol?

Teraz już oficjalnie łamiemy prawo.

Zamkniesz się? Nie łamiemy.

Mówili, że mieszkańcy mają trzymać się z dala od dróg,

oblodzonych, niebezpiecznych dróg.

Skarbie, kocham cię, ale teraz się zamknij.

Dorastałam w Ann Arbor.

Wiem, jak jeździć w śniegu...

Boże!

A nie mówiłam? Mój tata zawsze mawiał:

„skręcaj razem z poślizgiem”.

No dalej.

Możemy stąd iść pieszo.

Tylko bądźcie grzeczne, maluszki.

Zaraz wrócimy.

Widzisz jakiegoś?

Nic. A ty?

Nic.

Jest chłodno.

Joe, może powinniśmy się zbierać.

Chyba znalazłem jednego!

Joe, uważaj!

Nie wiemy jak stabilny jest ten lód!

Dobra, koleżko.

Już cię podnoszę

i zaraz będziesz miał cieplutko.

Więc proszę mnie nie gryźć.

- Boże! - Co jest?

Pod lodem jest chłopiec.

Chłopiec?

Chyba nie żyje.

Dzwoń pod 911!

--BlueSquad-- .:StormSubs Team:.

9-1-1 LONE STAR s03e01

Tłumaczenie: Venoxon, Werusek, Forez, Meg Korekta: Fretka

Ludzie, nadszedł czas, żebyście wnieśli swoje roślinki,

zwierzaki, mężów - jeśli są w budzie,

bo może być zimno na tyle,

że zobaczymy nawet kilka płatków śniegu.

Dzięki prądowi strumieniowemu z Kanady,

nasze temperatury zejdą mocno na minus...

Jacques, chciałeś mnie widzieć?

Kapitan Vega.

Proszę wejść.

Mówią, że będzie śnieżyca.

Małe Lizzy i Emmy pewnie są podekscytowane.

Izzy i Evie.

Nie mogą się doczekać.

Słodziutkie.

Chciałbym z tobą omówić kilka spraw

związanych z waszym ostatnim wezwaniem.

Poślizgnięcie się w domu starców Sunny Glades.

Pani Jimenez.

Czy coś się stało po tym, jak zabraliśmy ją do szpitala?

Coś przegapiliśmy?

Nie, dobrze ci poszło.

Nic jej nie jest.

Nawet przysłała nam ciasteczka.

Urocze.

Cieszę się, że wszystko w porządku.

Ale czy na pewno?

Widzę, że udało ci się znaleźć sposób,

by nie podawać jej leków w drodze do szpitala.

Nie prosiła o nic.

Prawda. I tutaj wy jako profesjonaliści

dokonujecie profesjonalnych rekomendacji.

Wciskać leki, których nie potrzebują?

Kapitan Vega, zadaniem tej firmy jest dostarczanie

nie tylko opieki, ale też komfortu.

Mamy to nawet na ścianie.

Nie jesteśmy służbą miejską, fundowaną przez podatników.

Jesteśmy prywatną firmą z naciskami finansowymi

i możliwościami, które się z tym łączą.

Wiem, nie odpowiada ci to.

Ale musisz zrozumieć,

że już nie jesteś w 126.

- O tym nie musisz mi przypominać. - Świetnie.

Więc mam nadzieję, że więcej tej rozmowy nie będziemy przeprowadzać.

Zrobię moje słynne micheladas...

Piwo imbirowe dla twoich...

A później pogramy w Catan.

Fajna imprezka 126, jak za dawnych czasów.

Więc kogo zaprosiłaś?

Tych, co zawsze.

Czyli kogo?

Jeśli chcesz wiedzieć czy Carlos tam będzie, po prostu zapytaj.

To smutne.

Czy Carlos przyjdzie?

Został zaproszony.

Nie wiem, czy przyjdzie.

Żartujesz sobie, Nancy?

Mówiłam wam, że nie staję po żadnej stronie.

Tak sobie myślę,

że jeśli chcesz mieć spotkanie 126,

to powinno być tylko dla członków 126.

Nie ma członków 126.

126 już nie istnieje.

Więc nic się nie stanie, jeśli nagnę zasady.

- Cześć, kapitanie. - Cześć.

Więc, czego chciał ten podrabiany Hrabia Drakula?

Dał nam ciasteczka od pani Jimenez.

I po przyjacielsku przypomniał, żeby faszerować naszych pacjentów.

Kapitanie, możemy się już wynosić

z tego kapitalistycznego szamba?

Chciałabym, ale gdzie pójdziemy?

Pomyślcie o tym w ten sposób, dobrze?

Tutaj przynajmniej możemy być razem

i wciąż czynimy różnicę, więc...

Tak sobie wmawiaj.

Ciasteczka nie kłamią.

Spróbuj jednego.

- Kapitanie. - Naprawdę?

Nie jest tutaj tak źle.

Cholera.

Judsonie Ryder, czy byłeś tu całą noc?

Nie ma czasu na spanie,

kiedy pokój dziecięcy wciąż nie jest gotowy.

Wyglądasz jakbyś zaraz miała rodzić.

Nawet nie wiem, kiedy to minęło.

Wiesz, kochanie,

dzidzia nie będzie widzieć

co znajduje się w odległości 25 cm

przez pierwsze dwa miesiące.

Myślę, że masz jeszcze trochę czasu.

Tak.

Ale nie to cię martwi.

Nie, nie wydaje mi się.

Wiem, jak ciężkie musi być dla ciebie to, co wydarzyło się tego poranka, kochanie.

Ale masz dobową zmianę. Musisz się trochę przespać.

Jak mam spokojnie spać, wiedząc, co oni chcą zrobić ze 126.

Jeśli nie zrobisz tego dla swojego dobra, zrób to dla dobra ludzi,

którzy tam na tobie polegają.

Dobrze?

Nie martw się tym. Dokończę twojego nosorożca jutro.

Co, nosorożca?

Tak.

To słoń.

Spójrz.

- Naprawdę, Judd? - Tak, naprawdę!

Dobrze.

A to, to jest królik, prawda?

Ktoś ci kiedyś mówił, że grasz nieczysto?

Tak, bez znaczenia. Ważne, że wygrywam, prawda?

Przez większość czasu.

Nie.

- Co to było? - To nic.

Nic takiego.

Dodzwoniłeś się do Judda, wiesz co robić.

Olewacze.

Dobra, wszyscy się odsunąć, będziemy zaczynać.

Dobra, Marty, rozwalaj.

Chrzanić to.

Co robisz?

- Znowu ona. Wezwij gliny. - Robi się.

Stój, Marty. Stój.

Posłuchaj, paniusiu, gliny już jadą, jasne?

- Nie chcemy kłopotów. - Rzecz w tym, że kłopoty,

to to, po co przyszłam.

Co tam, ludziska?

Hej, tu wasza Firefox, nadająca na żywo z 126.

Wiem, że wiecie,

że mój zespół próbował wszystkiego, aby uratować tę remizę.

Ale dziś jest D-Day,

więc nie odejdę od tej ściany.

Przykułam się do niej.

Jasne, świetnie. Wręcz wspaniale.

Mamy stronę GoFundMe.

- Jasne. - Mam nadzieję, że ją znacie.

Wiem, że 4,6 miliona to dużo,

ale miasto mówi, że tego potrzebuje,

żeby znowu otworzyć najlepszą remizę w Teksasie.

Gdzie właśnie zaczyna padać śnieg.

- To śnieg? - W Austin nie sypie.

Sam spójrz.

Może to jakiś znak.

Pakujcie się wszyscy.

Wstrzymujemy się, dopóki pogoda się nie poprawi.

Póki co, wygrałaś.

Oby warto było iść do więzienia.

Hej, Carlos.

Hej, Marjan.

Módl się, żeby nie wnieśli zarzutów, chica.

Za co? Za korzystanie z prawa do pokojowych zgromadzeń?

Niech spróbują.

Nie przypominam sobie prawa do wsypywania cukru do baku buldożera,

czy przecinania przewodów hydraulicznych żurawia.

Całkowicie bezpodstawne oskarżenia.

To wstrzymało ich na dwa tygodnie.

I właśnie kupiłam nam co najmniej kolejne 24 godziny,

co daje nam dość czasu, aby wymyślić następny ruch.

Marj... nie ma kolejnego ruchu.

Słuchaj, wszyscy są zdruzgotani tym, że 126 zamyka swoje drzwi.

Serio? Bo okazują to w zabawny sposób.

Nie widziałam tam nikogo innego, a ty?

To dlatego, że wszyscy zaakceptowali rzeczywistość sytuacji.

Choć jest brutalna.

Mówisz o 126,

czy o sobie i pewnym ratowniku medycznym?

Dobrze jest wiedzieć, kiedy coś się skończy.

Kiedy ruszyć dalej.

Czyli poddać się.

Byliśmy rodziną.

Rodziną w separacji.

Niektórzy są bardziej obcy niż inni.

Niezła forma...

Dziękuję.

...jak na miejskiego strojnisia.

Austin jest wystarczająco strojnym miastem.

Tak, cóż, jesteś w Hill Country.

Goście stąd nie używają produktów do włosów.

I przypuszczam, że mają je znacznie rzadsze.

Z tym się zgodzę. Jestem Sadie.

Mieszkam w domku powyżej.

- Powiedziałaś „powyżej”? - Owszem.

Jak długo jesteś „powyżej”?

Wynajmuję go od około półtora miesiąca.

Odkąd sfinalizowałam rozwód trzy dni temu.

Przykro słyszeć, przechodziłem to dwukrotnie.

Dzięki, ale tak było lepiej.

Znam to uczucie. Jestem Owen,

a ten wielki pies to Jaskier.

Nieźle sobie radzisz z siekierą, Owen.

Gdzie nauczyłeś się tak operować siekierą?

Używałem jej czasami w poprzednim życiu.

A co robisz teraz?

Skoro jesteś emerytowanym mordercą z siekierą?

Cóż, przyjechałem tutaj, żeby to rozgryźć, a jednak...

Gdziekolwiek pójdziesz, jesteś tam.

Chciałem powiedzieć, że nie jestem emerytowanym mordercą z siekierą.

Trzymaj się, Owen.

Mówią, że będzie bardzo mroźno.

Tak, ale to nic takiego.

Jeśli chcesz się przeziębić, spróbuj w lutym przejść 32 Ulicą.

Nic mi nie będzie, ale dzięki.

Nie martwię się tylko o ciebie.

To Teksas.

Gdy nadchodzi śnieg,

ludzie tracą głowę.

Przyjąłem.

Teksas, skarbie!

Wszyscy jesteście świadkami legendy.

Brody, jak się czujesz, bracie?

Pierwszy facet na nartach po South Lamar, jak myślisz, jak się czuję?

Rozwalam Teksas, kochanie!

Co robi ten klaun, człowieku?

Hej, jedź dookoła!

Zawracaj, zanim komuś stanie się krzywda!

- Co, do kurwy? - Przestań!

Chłopie, zawróć! Co z tobą, chłopie?

Dev, zabierz prawko tego kutasa!

Mamy cię na nagraniu, kurwo!

Brody!

911, w czym mogę pomóc?

Doszło do wypadku na Alei South Lamar

- Ile pojazdów brało udział? - Żadnych pojazdów,

to wypadek narciarski.

Pospieszcie się, mojemu kumplowi chyba odcięło głowę.

- Trzymaj się, bracie. - Stój!

Stój! Nie ruszaj go!

Dobra, ale to waży z tonę.

TK, sprawdź jego drogi oddechowe.

Nancy, podłącz go do monitora.

- Jak ma na imię? - Brody.

To mój najlepszy kumpel.

Brody, to TK i Nancy.

Sprawdzą, co z tobą, dobra?

Hej, Brody, czujesz jakiś ból?

Jest zimno.

Ma hipotensję i tachykardię.

Pewnie od utraty krwi. Musi się znaleźć na OIOM-ie.

Nie, przeniesiemy go teraz, a ciężar tego lodu oderwie mu głowę.

Nie obchodzi mnie, czy odmrozisz swoje orzechy,

przynosi to tylko korzyści puli genów.

Ruszajmy, pomruki!

Boże. To on.

- Kapitanie, jestem kapitan Tommy Vega. - Wiem, kim jesteś.

Miałam nadzieję, że wyświadczy mi pan przysługę.

Ratownikom, którzy uratowali mnie od zakrztuszenia się kurzem i żółcią?

Jasne, proszę mówić.

Musimy przeciąć lód, zanim go przetransportujemy,

ale musi być delikatnie.

Prawdopodobnie przeciął tętnicę szyjną. Poruszy się o cal...

Dobra, dam wam najlepszego z ludzi.

Chavez!

- Co tam? Trochę minęło. - Dobrze cię widzieć, Mateo.

Słuchaj, Brody, poczujesz dyskomfort,

ale musisz pozostać nieruchomo, dobra?

Chcę, żebyś przeciął jeden łuk,

pozostawiając trochę lodu po obu stronach rany.

Najważniejszą rzeczą jest utrzymywanie go stabilnie, więc delikatnie.

Żaden problem. Najdelikatniej jak potrafię.

Dobra, połóżmy go na noszach!

Dobra robota, Mateo.

- Patrzcie, jak nasz żółtodziób dorósł. - Zamknij się.

- Dobrze was widzieć. - Ciebie też.

Marwani. Wychodzisz.

Jeden telefon, malinowy błyszczyk w jednej tubce,

jeden taktyczny gaz pieprzowy,

biżuteria.

- Tu podpisz. - Dzięki.

Kto wpłacił kaucję?

Strażaku.

Ty... wsadźcie mnie z powrotem.

Wiesz, Marwani, podziękowanie będzie mile widziane.

Poza wpłaceniem kaucji mogę cię zawiesić,

- nawet zwolnić. - To czemu tego nie zrobisz?

Jeśli mnie zwolnisz, historia może zyskać na popularności.

#Firefox ma 7 milionów obserwujących.

Codzienne grabienie AFD w mediach społecznościowych nikomu nie pomaga.

Rozkazujesz mi się zamknąć?

- Nie. - Spoko.

To prośba o pomoc.

Zbudować dział, zamiast go burzyć.

Czemu mam ci pomagać?

Nie wystarczyło, że zabrałeś naszą remizę, chcesz też wykoleić naszego kapitana?

Co masz na myśli mówiąc: wykoleić?

Był zadowolony przez każdą chwilę zawieszenia za walnięcie cię w twarz.

Przeskoczył przez obręcze, prace społeczne, zarządzanie gniewem,

ale to było za mało, by zadowolić departament.

Uważasz, że to dlatego Strand nie został przywrócony, tak?

Obawiam się, że nie był z wami do końca szczery.

Jest jeszcze jedna obręcz, przez którą nie przeskoczył.

Prześlę ci jego dalszą umowę o pracę, sama możesz zobaczyć.

Mało ważne.

Hej, Marwani,

możesz powiedzieć Juddowi, żeby do mnie zadzwonił, bo mam sprawę

i nie odbiera telefonów.

Jasne, może zastanowisz się dlaczego?

No nie.

TK, daj znać West Park.

Powiedz im, żeby czekał chirurg naczyniowy

i staraj się nie wjeżdżać po drodze w żadne dziury.

- Przyjąłem, kapitanie. - Najgorsze za nami.

Zabieramy cię do najlepszego szpitala w Teksasie.

Połatają cię.

- Napisze pani do mojej dziewczyny? - Pewnie.

Jasne. Jaki jest jej numer?

Pięć... jeden... dwa...

Brody?

Brody, słyszysz mnie?

Ciśnienie 75 na 45.

Odpływa. Podam płyny.

Stój! Tętnica szyjna jest przebita!

Lód musiał działać jak tarcza, teraz topi go jego krew.

53 na 36! Wykrwawi się,

- jeśli go nie zatamujemy. - Nie, nie możemy zacisnąć tętnicy.

- Zatrzyma przepływ krwi do mózgu. - To co robimy?

Musimy stworzyć własną tarczę. Zatrzymaj się!

- Co? - Zatrzymaj się!

Nancy, weź miskę na wymioty.

Zbierz tyle, ile możesz. Wykorzystamy go do opatrzenia rany.

Kapitanie, on odpływa!

Jedź!

Obniż temperaturę.

Otwórz okna.

Mocno ubij.

Dobrze. Ciśnienie?

Ledwie wykrywalne.

Podaj płyny.

Módlmy się, aby wytrzymało.

Ciśnienie 81/50.

90/60. Działa.

Witamy z powrotem, Brody.

Służba meteorologiczna mówi, że może spaść jeszcze 60 centymetrów śniegu.

Sieć jest przeciążona, więc będą przerwy w dostawie prądu.

Ludzie zaczną marznąć.

Mamy sześć ogrzewanych ośrodków, przygotowujemy kolejne.

Jeśli dzwoniący zaczynają opalać meblami,

przypomnijcie, żeby usunęli tapicerkę.

Proszę polewać ciepłą wodą, powinien się odkleić.

Nie ma za co, skarbie.

- 911, co się stało? - Włamali mi się do sklepu.

Meble Pike'a. Chyba wciąż są w środku!

Proszę nie zbliżać się do sklepu, aż do przyjazdu policji.

Wysyłam do pana patrol.

Przyszedłem zakręcić zewnętrzne krany

- i zobaczyłem zbitą szybę. - Był pan w środku?

Chciałem wejść, ale usłyszałem jak rozmawiają

i się wycofałem.

Zwykle nie łupią sklepów z meblami. Wie pan, ilu ich jest?

Co najmniej dwóch.

Ktoś wychodził?

Nie. Kimkolwiek są, wciąż są w środku.

Mówi Reyes, jestem przy 10-62.

Podejrzani wciąż są na miejscu zdarzenia.

Proszę o wsparcie.

Przyjęłam, ale najbliższy patrol potrzebuje 12 minut.

10-4.

Policja!

Pokaż się.

Policja, pokaż ręce.

- Za tobą. Nie strzelaj! - Ręce do góry!

To tylko poduszki. Niczego nie kradniemy.

To tyle, jeśli chodzi o zimową drzemkę.

Podnieś ręce.

Gdybym miał cię zastrzelić, już bym to zrobił, synu.

Major Garrett był artylerzystą.

Możesz opuścić swoją pukawkę.

Próbujemy się ogrzać.

Dziękuję za służbę, ale musi pan wstać.

Nie mogę.

Wiem, że jest zimno...

Będziesz musiał albo nas aresztować,

albo zostawić w spokoju.

Ktoś idzie wkurzony.

Cześć. Przepraszam, że rano nie odebrałem.

Byłaś przy rozbiórce?

Nie było rozbiórki.

Remiza wciąż stoi. Przynajmniej, dopóki pogoda się nie poprawi.

- No co ty. - Nie wiem, co o tym myśleć.

Jak mawiał Tom Petty: najtrudniejsze jest czekanie.

Wszyscy się poddali, bo kapitan Strand nas porzucił?

Nie porzucił nas, tylko go nie przywrócili.

To nie jest prawdą.

Mógł zostać przywrócony, ale wybrał inaczej.

Zobacz.

„Ja, kapitan Owen Strand, przepraszam

zastępcę naczelnika, Williama Tysona,

za swoją nieuzasadnioną i tchórzliwą napaść”.

Kto ci to dał?

Twój stary kumpel, Billy. Swoją drogą, chciał z tobą pogadać.

Niech idzie w diabli.

Też go nie lubię. Ale chodzi o to,

że kapitan musi tylko to podpisać i zostanie przywrócony.

Czyli musi przyklęknąć.

A ty co, Jaime Lannister?

Też bym nie przeprosił tego węża.

Nie mógłbym spojrzeć na siebie w lustrze.

Tego kapitan by nie wytrzymał.

To nie jest śmieszne!

Gdyby przełknął dumę, mógłby uratować 126.

Marjan, przegraliśmy tę walkę.

Bo straciliśmy kapitana.

Odszedł nasz przywódca i straciliśmy wiarę w siebie.

- Dokąd idziesz? - Odzyskać go.

Masz zmianę.

Powiedz kapitanowi Andrewsowi, że biorę wolne, bo jest śnieżyca.

Super. To tak można?

Nie wiem, ale mu powiem.

Widzi major? Jak obiecałem.

Ciepło, czysto i jest dużo miejsca.

Jak się pan czuje?

Jak szczur w klatce.

Przynajmniej niezamarznięty szczur.

Wejdźcie. Pierwsze, co mówimy to: Jezus was kocha.

Brawo on.

Major Garrett i sierżant Vincent Thompson.

Nie potrzebujemy jałmużny. Chcemy tylko przeczekać burzę.

Dobrze trafiliście.

To Lindsey, jedna z wolontariuszek.

Znajdź miejsce dla naszych gości.

Witam w Pastwisku Opaczności.

Co? Mów głośniej, dziecko.

Przepraszam.

Witam w Pastwisku Opaczności. Oprowadzę was.

- Bądźcie grzeczni. - Będziemy, oficerze Reyes.

Nic nie obiecuję.

Niezłe ziomki.

Byli w kiepskim położeniu.

- Wykonujecie tutaj bożą pracę. - „Daj temu, kto cię prosi”.

Kazanie na górze.

Wierz mi, nie prosili, żeby ich tu przywieźć.

- Czy ktoś... - Zajmę się tym.

Zabierzmy to stąd. Uważaj na szkło. Trzymasz?

Tak. Idź.

Nie, nie założyłem jej łańcuchów na koła, bo wyszła zbyt szybko.

Puściłeś ją tak?

Myślisz, że ktoś jest w stanie powstrzymać Marjan?

Nie podoba mi się, że pojechała w taką pogodę do Hill Country.

Kiedy wyjeżdżała, pogoda była lepsza.

To i tak strata czasu.

Nie ma mowy, że Owen podpisze list z przeprosinami do Billy'ego.

Ale jednak go uderzył.

Tak i tego nie żałuje.

Zresztą nie uderzył go jakoś mocno.

Stracił przytomność.

Ale wciąż żyje, prawda?

- Jesteś okropny, Judd. - To prawda.

Jak moje dziewczyny? Grzejecie się?

To ty wyjechałeś w zamieć. My pijemy sobie rumianek.

Rumianek? Boli cię gardło?

- Nie. - Masz mdłości?

Pijesz rumianek tylko wtedy, gdy źle się czujesz.

Albo gdy nie ma angielskiego śniadania.

Jest dobrze, zapewniam.

Uważaj na siebie. Dob...

- Nie słyszę cię. Co powiedziałeś? - Skarbie?

Cholera... Powtórz, Judd.

Jeśli mnie słyszysz, kocham cię. Trzy...

Jesteś jeszcze, Judd?

Cholera.

Czekasz na kogoś? Chwila!

Cześć, kapitanie. To z pewnością nie jest Miami.

- No nie. - Cześć, Jaskier!

No, chodź do mnie!

Boże, ale za tobą tęskniłam.

Jaki jesteś ciepły.

Nawet rupiecie masz stylizowane.

To kawa?

To „gałązkowe espresso”.

Gałązki służą jako opał, więc w zasadzie to zwykła kawa.

Czemu przyjechałaś? Coś się stało?

Prawdę mówiąc,

to nie, nic się nie stało. Dlatego przyjechałam.

Dobra?

Wiesz chociaż, jaki jest dzisiaj dzień?

- Poniedziałek. - Dziś jest rozbiórka.

Chyba przegapiłem twoją transmisję.

Na to wychodzi.

Remiza wciąż stoi.

Mróz zatrzymał kulę burzącą.

No i?

Jak to?

To znak od wszechświata.

Zawieszenie egzekucji.

To ma być znak?

Tak, musimy się w niego wsłuchać.

Wszechświat nie mówi. Jest obojętny.

Jesteś w błędzie.

To nagłe i przejściowe ochłodzenie.

Śnieg stopnieje i wyburzą remizę.

Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe.

Na pewno wszystko?

Tak.

Co to?

Twoje przeprosiny do Billy'ego Tysona.

Kto ci to dał?

Billy.

Mogłeś podpisać i zostać przywróconym. Czemu tego nie zrobiłeś?

Bo to byłoby kłamstwo.

Nie jest mi przykro, że go uderzyłem.

Nikomu nie jest. Nie o to chodzi.

Pozwoliłeś, żeby twoja duma

była ważniejsza od jedynej rzeczy, która się liczy,

czyli od odzyskania remizy.

Nie możemy tego zrobić bez ciebie. Potrzebujemy z powrotem kapitana.

Marwani, nawet, jeśli podpisałbym ten list,

to nie postawi na nogi 126.

Nawet, jeśli bym to dał temu Rasputinowi z kucykiem,

to nie ma czego być kapitanem.

126 jest skończona i pogrzebana, nic nie mogę zrobić.

Ratowaliśmy ludzi od śmierci.

Jak możesz po prostu się poddać?

Bo jestem zmęczony?

Zmęczony graniem bohatera.

Bo na koniec, co dostajesz oprócz nienawiści?

Ludzie, jak Billy, chcą cię pokonać

wszystkimi sposobami.

Odrobiłem lekcję,

nie poddałem się jemu.

Poddałem się... rzeczywistości.

Powinnaś to rozważyć.

Nie możemy uratować świata, wiesz czemu?

Świat nie potrzebuje ratunku.

Zamiast próbować z nim walczyć...

Po raz pierwszy postaram się nim cieszyć.

Bo nieważne, co bym zrobił, dalej będzie się kręcił.

Więc, to koniec.

Tak, tak myślę.

Dobra.

Dobra, zrobię ci jakieś espresso.

Nie, dzięki, nie trzeba.

Po drodze do domu wejdę do Starbucksa.

Jesteś pewna, że nie chcesz poczekać, aż się burza skończy?

Nic mi nie będzie.

Wiem, że myślisz, że możesz ukrywać się za brodą

i twoimi strategicznie rozmieszczonymi gratami,

ale wszechświat wie, gdzie jesteś

i wie, kim jesteś.

Nawet, jeśli ty zapomniałeś.

Zamilcz.

- Jeszcze raz dziękuję, oficerze Reyes. - Przyjemność po mojej stronie.

Wyprowadźcie mnie stąd.

Zabierzcie mnie. Zabierzcie mnie, sierżancie Thompson!

- To rozkaz. - Spokojnie.

Wyciągnijcie mnie.

Wszystko będzie dobrze, musi pan się tylko uspokoić, majorze.

To rozkaz.

Proszę, uspokój się.

- Nie chcę tutaj być. - Wiem.

- Hej, hej. - Chcę wyjść.

- Wszystko w porządku? - Nie.

Nie podobają mi się ściany. Nienawidzę ich.

Przez dwa lata był jeńcem wojennym.

Nie lubi zamkniętych przestrzeni.

- Daj mi mój wózek. - Hej, majorze.

Hej...

Nie możesz wyjść. W porządku? Nie jest bezpiecznie.

Jesteście z sierżantem Thompson bezpieczniejsi pod dachem...

Niech wszyscy opuszczą budynek.

Niech wszyscy opuszczą budynek!

Natychmiast! Natychmiast! Szybko!

- Hej, możesz go wziąć? - Tak.

Niesamowite, prawda?

Co? To, że ten facet zalał krwią

każdy pojemnik w karetce?

Musimy je wszystkie wyrzucić.

Praktycznie odcięło mu głowę

i w pełni wyzdrowieje.

Współczesna medycyna jest niesamowita.

A miska na wymioty jest na śnieg.

Zabawne, w jaki sposób świat działa?

W karetce, jak i życiu...

Jak tylko wskażesz problem,

już w połowie go rozwiązujesz.

Może.

Ale czasem problem

nie jest taki prosty, jak przecięcie tętnicy szyjnej.

Jasne. Ale jako drużyna rządzimy, prawda?

Kiedy pracujemy wspólnie,

radzimy sobie ze wszystkim.

Nie powiem ci, dlaczego zerwaliśmy z Carlosem, Nancy.

Dlaczego jesteś w związku z tym taki irytujący?

Dlaczego masz na tym punkcie taka obsesję?

Bo... Uwielbiam was razem.

Wszyscy was uwielbiają.

A ta tajemnica mnie dobija.

Jesteś... tutaj trochę brudna.

Jesteś do bani.

Olsen, odsuń cywili i zacznij udzielać pierwszej pomocy potrzebującym.

Oficer Carlos Reyes.

Byłem w środku, gdy się zawaliło.

Pewno dach nie mógł unieść ciężaru śniegu.

Nie po to je budujemy w Teksasie,

ale założę się, że gaz się ulatnia, odkąd dach się zawalił.

Wiemy, ilu jeszcze jest w środku?

Dzięki Bogu, nikt. Każdy przyjęty został policzony.

Dwadzieścia pięć dusz.

Kapitanie, mamy minus 4 stopnie.

Jeśli nie zabierzemy stąd tych ludzi,

będziemy wkrótce potrzebować 25 szpitalnych łóżek.

Rozmawiałem z ogrzewalniami, są przepełnieni.

Więc, nie mamy ich gdzie przewieźć,

bo schronisko powiedziało, że nie otworzy się

przez następne cztery godziny.

Cztery godziny? Mamy tutaj starców!

Znam miejsce, które się nada.

- Od zaraz? - Tak.

Natychmiast.

- Hej, Paul. - Co tam, kolego.

Pa, Paul.

Zbierzcie się.

Znajdźcie hydrant, który jeszcze nie zamarzł.

W tę stronę.

Witam wszystkich.

Proszę bez stóp na kanapach.

Dziękuję jeszcze raz.

To, że otworzyłeś swój sklep jest bardzo hojne.

Tak należało zrobić.

Hej, kolego.

- Tak należało zrobić. - To prawda.

Gdzie możemy zrobić triaż?

Naliczyłem rozcięcia i siniaki.

Nie wiedziałem, że centrala przyśle prywatne jednostki.

Miasto ma za mało sił.

Najwyraźniej.

Możecie...

Może będzie trochę miejsca w..

Skorzystajcie z jadalni.

- Tak. - Dziękuję.

Byłoby wspaniale.

Ile tutaj jest ludzi?

25 okolicznych mieszkańców.

Trzech wolontariuszy z kościoła...

Myślisz, że wszyscy będą oznaczeni na zielono?

Carlos. W porządku?

Kogoś brakuje.

Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widzieliście?

Nie, nigdy.

Nie przez 37 lat pracy.

Hej, ciągle widzieliśmy je w Chicago.

Nazywamy je lodowymi pałacami.

Jasne, to ma sens.

Hej, hej, hej.

Wygląda trochę jak pałac Elsy z Krainy lodu.

Oglądałeś Krainę Lodu?

Przez to, że mam córkę w drodze.

- Ktoś dalej jest w środku. - Co?

Nastoletnia wolontariuszka, Lindsey Robertson.

Nie, mieli listę.

Nie, robiła listę. Nie policzyła siebie.

Jak myślisz, ile wody poszło na ten pożar?

Wydaje mi się, że jakieś 100.000 litrów.

Czyli to jakieś 100 ton...

Nad jej głową wisi 100 ton dodatkowego ciężaru.

Jeśli wyślemy grupę do środka, możemy się spodziewać drugiego zawalenia.

Zakładając, że przeżyła pierwsze zawalenie.

W Kościele Pastwiska Opatrzności doszło do wstrząsu.

Nastolatka dalej jest w środku

zawalonego gimnazjum.

Strażacy są gotowi z misją ratunkową,

ale około 100 ton lodu

obciąża naruszoną już konstrukcję,

ryzyko dla strażaków jest ogromne.

Dwie grupy wchodzą z kamerami termowizyjnymi.

Strickland, widziałeś podwójne drzwi w strefie alfa, prawda?

Możemy je odsłonić,

jeśli zdrapiemy z nich lód.

Hej, użyję piły tarczowej

potem możemy wejść do środka.

Dobra. Wejdziemy tamtędy,

zaczniemy powolne, rozważne szukanie

przez wszystkie odkryte przestrzenie.

Zrozumiałem. Nie chcemy przegapić oznak życia.

Albo oznak, że dach spadnie ci na czaszkę.

Poczujecie, że się zaczyna, to uciekajcie.

Racja. Jeśli ktoś nie chce tam wejść,

niech powie.

- Żadnego osądzania. - Przepraszam, że przeszkadzam.

Rodzice Lindsey chcieliby porozmawiać.

Jasne.

Chcieliśmy wam podziękować...

Boże, proszę, uratujcie naszą dziewczynkę.

Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, dobrze?

Wiem o tym.

- Powinniśmy pozwolić im pracować. - Tak.

Ogrzejcie się w moim aucie.

Dziękuję.

Chodźmy, chłopaki. Idziemy.

Lindsey!

Lindsey, Straż Pożarna!

Idziemy po ciebie!

Widzisz coś na ekranie?

Jeszcze nie.

Poczekaj.

Musimy się pospieszyć!

Masz jakiś pomysł?

Tak. Powinniśmy się rozdzielić.

Lindsey!

Lindsey!

Jest trochę ciasno, Ryder.

Cicho, myślę, że coś słyszę.

Lindsey, jeśli nie możesz się odezwać,

spróbuj w coś uderzać.

Lindsey, to ty?

Lindsey!

Paul!

Jak tam, futrzaku?

Wszechświat przesyła nam wiadomość.

Proszę.

Nie słyszałem żadnej wiadomości, a ty?

Idealnie. Właśnie tu chcę być.

Powiem inaczej -

tu powinienem być.

Jest zimno. Wracajmy do środka.

Jaskier!

Jezu.

Co tu...

Hej!

Hej!

Słyszysz mnie?

Halo?

Możesz mi powiedzieć, co się stało? Coś cię boli?

Zostaw mnie w spokoju.

Przepraszam, nie mówię po hiszpańsku.

Coś cię boli?

Zostaw mnie w spokoju.

Naprawdę, wszechświecie?

Naprawdę, Teksasie?

Odwiedź nas na BlueSquad-Series.blogspot.com

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.