Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
W ROLACH GŁÓWNYCH
WIKTORIA
W POZOSTAŁYCH ROLACH
ODCINEK DRUGI: WALI SIĘ LONDYŃSKI MOST
Czy mama umrze?
Jeśli tak, ty zostaniesz królem i wszyscy ci się będą kłaniali.
- Czemu muszę być królem? - Bo tak.
- Ale ty jesteś starsza. - Ale ty jesteś chłopcem.
- Mama nie jest. - Nic nie rozumiesz.
To się nazywa primogenitura. Dziewczyna zostaje królową tylko,
jeśli nie ma nikogo innego.
Dlaczego nie śpicie?
Cofnąć się!
Krzyki niczego nie przyśpieszą.
Czy jesteśmy bezpieczni?
Idź. Ja się zajmę Wiktorią.
Proszę, Panie Boże, nie daj mamie umrzeć.
Proszę rozstawić straże wokół pałacu.
- Zrozumiano? - Tak, Wasza Wysokość.
Dobrze.
Jedna z nich była na... Jak to powiedzieć? Na huśtawce.
Doskonale.
Nie sądzi pan?
Zapraszamy do nas.
Uznałem, że tu jest bezpieczniej.
Hazard?
- W takiej chwili? - Życie to gra.
Może i to rozdanie przegram.
- Królowa pana prosi. - Dziękuję.
Co tutaj robisz?
Jako członek Tajnej Rady
muszę być przy królewskich narodzinach.
Dlaczego więc grasz w karty z Ludwikiem Filipem?
Książę gardzi hazardem.
Prawdziwa z ciebie dworka,
moja droga.
Tłum zniknął.
Zamieszki muszą ustać!
Nasz ruch zwycięży
tylko przy wsparciu poważanych osób.
Musimy działać legalnie.
Wierzy pan, że kilka podpisów
i ładne hasła sprawią, że premier powie: „Wejdźcie.
Prawa obywatelskie? Wspaniały pomysł”.
Cicha rewolucja nie zaboli.
- Co z panem? - Niech pani tak nie patrzy.
Chcę być wolnym człowiekiem, godnym kobiety jak pani.
Przepraszam, Wasza Wysokość, Wasza Książęca Mość.
Nie zdołałam ich dłużej zatrzymać.
Ta jest ładna.
Ładniejsza niż ostatnia.
Dobrze, że nie umarłaś, mamo.
Drodzy mamo i papo,
przyszliśmy powitać naszą małą siostrzyczkę.
Jak moja mała siostrzenica?
Śliczny kwiatuszek.
Ciekawe, jak też cię nazwą, mała damo?
Nazwiemy ją po kimś...
Kto zajmuje specjalne miejsce
w rodzinie.
Po matce Alberta.
Poznaj księżniczkę Ludwikę.
- Co to było? - Dziecko przyszło na świat.
Kolejna królewska gęba do wykarmienia,
gdy nasze dzieci głodują.
Książę, czy to konieczne?
Królowa wciąż jest słaba po porodzie.
Zapewniam, że nie przyszedłbym,
gdyby nie kierowała mną najwyższa konieczność.
Premier oraz Palmerston także są w drodze.
Przyjmij, pani, gratulacje rządu
i przeprosiny za to wtargnięcie.
Nasz wywiad donosi jednak, że setki tysięcy czartystów
spróbują dostarczyć swoje postulaty
lada dzień.
Gdyby zgromadzenie to wyrwało się spod kontroli...
Muszą zostać na południe od rzeki.
Już doszło do zamieszek.
Przy takim tłumie wszystko się może zdarzyć.
Sądziłam, że czartyści to ruch pokojowy.
Rzucał cegłami w pani okno.
W proteście przeciwko francuskiemu królowi.
Książę chce rozmieścić oddziały na mostach.
Kawalerię i artylerię, pani.
- Niech wiedzą, że nie żartujemy. - Nie powinno było do tego dojść.
Zawiedliśmy tych ludzi.
Czy mamy pozwolenie na mobilizację?
Nie uważam, aby była konieczna.
Kochanie.
To jedyny sposób obrony parlamentu i pałacu.
Być może nie rozumie pani, co zamierzają czartyści.
Rozmawiałam z czartystką, lordzie Palmerston.
Czy pan także?
Jedna rozmowa nie czyni z nikogo eksperta.
Przypominam, że mówi pan do królowej.
Proszę wybaczyć.
Pozwoliłem, by moje obawy przysłoniły dobre maniery.
Musi pani wydać rozkaz
mobilizacji oddziałów.
Z pomocą żołnierzy zakłócać pokojową demonstrację?
Nie zgodzę się na to. Nie podpiszę rozkazu.
Z drogi!
Ruszać się!
Jakim prawem tu wchodzicie?
- Wiedział pan o broni? - Bo jestem Irlandczykiem?
Patrick Fitzgerald? Aresztuję pana za zdradę.
Puśćcie go!
Wierz mi, nie sądziłem, że spotkam taką kobietę.
Jesteśmy posiadaczami hotelu.
Zrobiłeś to.
Nie mówiąc mi.
Właściciel boi się czartystów, więc obniżył cenę.
Szkoda, że mnie nie spytałeś.
Co byś powiedziała?
„Królowa mnie potrzebuje. Nie opuszczę jej w potrzebie”.
Specjalny akt.
Jeśli wyjdę za mąż, będę musiała odejść.
Tak. Chcę zacząć prawdziwe życie, Nancy.
Jutro, o trzeciej, kościół St. Bride's.
Będę tam.
Królowa zgodziła się przyjąć tylko premiera.
Wygnany z Edenu.
A może nie.
Strzelby?
Dość, by uzbroić regiment.
To nie jest pokojowy protest.
Obawiam się, że nie ma wyboru.
Jeśli czartyści zamierzają protestować,
musimy wysłać wojsko na ulice.
Mądrala.
Pochlebia mi pani, Wasza Wysokość.
- Zna pan niemiecki. - Również francuski i włoski.
Lubię wiedzieć, z kim mam do czynienia.
Czasem muszę sobie przypomnieć, że jest pan ministrem.
Czym jest dyplomacja, jeśli nie ekwilibrystyką,
premierze?
Kwadrat przeciwprostokątnej
jest równy sumie kwadratów przyprostokątnych.
Doskonale, moja droga.
Papa nazywa mnie swoją filozoficzną księżniczką.
Oczywiście
to wy, Anglicy pierwsi pozbyliście się króla.
Co się z nim stało?
Obcięto mu głowę.
Toporem.
Gilotynę wymyślił Francuz.
Co to jest gilotyna?
- Obetną ci głowę, mamo? - Król Ludwik mówi,
że tak robią we Francji w czasie rewolucji.
Madame Gilotyna obcina głowę.
Jego Wysokość
użył barwnego języka.
Vicky, Bertie, podejdźcie.
Czy myślicie, że pozwoliłbym skrzywdzić mamę?
- Nie, papo. - Lub którekolwiek z nas?
Ale czy masz miecz, papo?
Wiktorio, zbyt wcześnie.
Musisz odpocząć.
Chodźcie do mnie.
Przestraszył pan moje dzieci!
Dałem im lekcję francuskiej historii.
Dojdą do siebie.
Przyjęliśmy pana wbrew radom ministrów i moim obawom,
a pan tak się odwdzięcza.
Pańskie dzieci muszą wiedzieć, że życie jest niepewne.
Nic się nie stanie moim dzieciom.
Oby miał pan rację.
Pańska obecność tutaj
to prowokacja.
Nie będę więc nadużywał gościnności.
Nie mam dokąd pójść,
ale to oczywiście bez znaczenia.
Jest taka podobna do księcia, pani.
Ta szwaczka, czartystka...
Abigail.
Abigail mówiła, że czartyści kochają królową.
Myliła się.
Żołnierze muszą mnie bronić przed własnym ludem.
Gdy byłam dziewczynką,
obiecałam sobie, że będę
nie tylko królową, ale wielką królową,
której panowanie przejdzie do historii jako znakomite.
Dziś nikt nie pozdrawia mnie, tylko lorda Palmerstona.
Nie rozumieją, że on dba tylko o własną chwałę.
Londyński tłum pozdrowi każdego za darmowe piwo.
Królowa nie musi kupować przychylności.
Chcę, aby mnie kochali.
Chcę, aby mnie kochali.
Inaczej jaki to ma sens?
Dziękuję.
Co zrobią z Patrickiem, panie O'Connor?
Jeśli uznają go za winnego zdrady,
powieszą.
Twierdzi, że nie miał nic wspólnego z bronią.
Nawet jeśli ją przyniósł,
skąd wziąłby pieniądze na 500 sztuk?
- Wierzy pan w jego niewinność? - Nie wiem.
Wiem jednak, że rząd przestraszył się siły ludu.
Stój! Stój!
Zabieraj tę szkapę!
Kłopoty przed nami, panie.
Panowie, odejdźcie.
Czy mogę pomóc?
Proszę się napić.
Dziękuję.
Nic pani nie jest?
Jedyną ofiarą jest mój kapelusz i duma, oczywiście.
Uwielbiam ratować damy w opałach.
Tak wiele ich było?
Ani jednej bardziej czarującej niż pani.
Ładna kolekcja.
Jest dla syna.
Tęskni za mną.
Nie dziwię mu się.
Ulice są dziś niebezpieczne,
a ja chcę mieć pewność, że nic pani nie grozi.
Czy to konieczne, książę?
Oddziały są na mostach, lecz jeśli czartyści
przejdą przez rzekę, będziemy gotowi.
Muszą wiedzieć, że nie będziemy tolerować powstania.
Muszą też wiedzieć, że ich sprawa nie jest beznadziejna.
Potrzebują rzepy...
Nie, źle.
Potrzebują marchewki, tak samo jak kija.
Być może, lecz moim priorytetem jest bezpieczeństwo królowej.
Tu się zgadzamy, książę.
Gdy królowa będzie gotowa do podróży,
wyruszymy do Osborne.
Liczę, że francuski dżentelmen również opuści Londyn.
W tym także jesteśmy zgodni.
Nie spędzi już ani jednej nocy w pałacu.
Był bardzo miły.
Gdy ludzi go zobaczyli, od razu gotowi byli pomóc.
Rozumiem.
Proszę go wezwać.
Tak, pani.
Myślałam, że...
Nie, nie lubię go,
ale to nie znaczy...
Nie oczekuję, że zrozumiesz.
Nigdy nie byłaś na moim miejscu.
To prawda, ale wiem, co znaczy bać się tłumu
i żyć w małym kraju otoczonym, przez wrogów.
Langenburg to nie to samo co Anglia.
Skąd możesz wiedzieć?
Czyja to wina?
To ty odeszłaś.
Nie przyjechałaś nawet na mój ślub.
- Nie było mnie stać. - Gdybyś poprosiła...
Miałam błagać o pieniądze młodszą siostrę?
Nie oczekuję, że zrozumiesz.
Nigdy nie byłaś na moim miejscu.
Ciociu, chcesz kasztany w glazurze?
Proszę wybaczyć.
Lord Alfred powiedział, że mnie pani wzywa.
Jak sądzę, ma pan spore poparcie.
Lud zna moje przekonania, pani.
Ta znaleziona broń.
Sądzi pan, że miała być użyta przeciwko mnie?
To możliwe, dlatego podejmujemy środki ostrożności.
Czy jestem aż tak niepopularna?
Mój szwagier, lord Melbourne mawiał,
że lud Wielkiej Brytanii nie słynie z logiki.
Lord M.
Mawiał też, że największym zaszczytem
było służyć pani jako premier.
Czy doradziłby mi podpisać ten rozkaz?
Wysłać
wojsko przeciwko własnym poddanym?
Myślę, że uznałby, iż pani bezpieczeństwo
jest ważniejsze od popularności.
Pora, abym wróciła do Langenburga.
Wyjeżdżasz?
- Teraz? Dlaczego? - Bardzo pragnęłam pomóc,
lecz nie zostanę tam, gdzie mnie nie chcą.
Nie jestem pewny, czy Wiktoria wie, czego chce.
Często bywa gwałtowna po porodzie.
Zostań.
Gdzie ona jest?
Była w ogrodzie z lordem Palmerstonem.
Dziwne.
Kochanie?
Nic ci nie jest?
Czy lord Pilgerstein cię zasmucił?
Wciąż myślę o dniu, gdy wstąpiłam na tron.
Wszyscy ci mężczyźni marszczący czoło,
jakby to była okropna pomyłka.
Potem wyszłam na balkon i...
usłyszałam to.
Usłyszałam mój lud
wiwatujący.
Wtedy wiedziałam, co znaczy być królową.
Były ze mną. Te dźwięki, wiwaty,
ten hałas.
Zniknęły.
- Już ich nie ma. - Nie.
Jesteś zmęczona.
- Nie myślisz jasno. - Mieli broń, aby mnie zabić.
Dlatego jedziemy do Osborne, gdy tylko będziesz gotowa.
Nazwą mnie tchórzem.
Liczy się tylko bezpieczeństwo twoje i dzieci.
Wiem, że jestem samolubny, ale dla mnie ty
jesteś nutą,
która prowadzi mnie przez ten świat.
Zrobię wszystko, by cię uchronić przed złem.
Jest pani daleko, moja droga.
Nie chcę przeszkadzać, lecz przychodzę się pożegnać.
Żałuje pan, że opuścił Francję?
Francja to jedyny cywilizowany kraj na świecie.
Wolę jednak żyć wśród dzikusów niż poznać Madame Gilotynę.
Rano jedziemy do Osborne.
Myśli pani, że przez to będzie jak ja,
tchórzem.
Proszę posłuchać.
Życie jest ważniejsze niż korona.
Dokąd pan się uda?
Do hotelu Durrants.
Jest ekskluzywny, jak sądzę.
Nie, tak nie może być.
Powiem wujowi Leopoldowi, aby użyczył panu Claremont.
Jest niedaleko Londynu i odpowiednie dla króla.
Pamiętaj, że masz rodzinę, moja droga.
Albert wspomniał, że myślisz o wyjeździe.
Tak będzie lepiej.
Nie masz dla mnie miejsca.
Byłam niemiła.
Chcę tylko pomagać.
Wiesz, że zawsze mi możesz ufać.
Całkowicie.
Nie przywykłam do obecności siostry,
ale nie chcę, żebyś odeszła.
Drino,
nie wiesz, jak bardzo mnie to cieszy.
Zatem ustalone.
Rano wyjedziesz do Osborne.
Muszę wydać dyspozycje dotyczące syna.
Ulice są niebezpieczne. Potrzebujesz towarzystwa.
Joseph, odprowadź, proszę, księżną do domu.
Pani.
Oczywiście, że mówią po angielsku na wyspie Wight.
Musisz coś dla mnie zrobić.
Pan Penge mnie zabije.
Proszę, to ważne.
Zabiorę mój atlas nieba.
Będziemy mogli razem patrzeć na gwiazdy, papo.
To moje!
Przeproś siostrę.
Przepraszam.
Przypomina mi ciebie w tym wieku, Drino.
W Osborne nauczymy cię,
jak powinien się zachowywać przyszły król.
Bertie nie chce być królem.
Uważa, że ja się lepiej nadaję. To prawda.
Przepraszam.
Jest tu Patricka Fitzgeralda?
Nikogo takiego tu nie ma.
Co pan tu robi?
Wszędzie pana szukałam.
Myślałam...
Jestem inspektor Dorbiney
i nigdy wcześniej pani nie widziałem.
O czym pan mówi?
- A palec? - Brak mi jednego.
Jest pani spostrzegawcza.
Przepraszam.
Chcę być wolnym człowiekiem, godnym kobiety jak pani.
Proszę, nie wyjeżdżaj, mamo.
Nie cierpię, gdy cię nie ma.
Ja nie cierpię cię opuszczać,
ale obiecuję, że będę co dzień pisała.
Nie umiem dobrze czytać.
Wasza miłość,
zostawiła to pani w powozie.
- Może się przyda. - Tak.
Spójrz, Williamie, mam dla ciebie prezent.
Teraz mogę rozegrać bitwę.
Księżno,
nic dziwnego, że nasz syn kuleje z nauką,
skoro tak mu dogadzasz w czasie wolnym.
To tylko pożegnanie.
Proszę, nie wyjeżdżaj, mamo.
- Przestań chlipać. - Do pokoju.
Doskonale, że jedziesz do Osborne.
Może klasa kupiecka ma w zwyczaju rozpieszczać synów,
lecz William będzie kiedyś księciem.
Przyprowadź powóz księżnej.
Nie chcę być królem, mamo.
Wiem, kochanie.
Chodź do mnie.
Wiesz, co to jest przeznaczenie?
To znaczy,
że jest coś, co musisz w życiu zrobić.
Moim przeznaczeniem i twoim
jest rządzić tym krajem.
Pomyśl, że to mały płomyczek w tobie.
Nic go nie zgasi.
Vicky lepiej liczy.
To bez znaczenia.
Ciocia Feo była ode mnie lepsza we wszystkim.
Ale to twoim przeznaczeniem jest zostać królem
i będziesz wspaniałym władcą.
Jestem.
I przyprowadziłam kogoś, kto mnie wyda.
„Spójnie serc wielkich nie znają przeszkody...”
Dziękuję, Brodie.
Ja, Nancy, biorę ciebie, Charlesa...
Ja, Nancy, biorę ciebie, Charlesa
za męża
na dobre i na złe, od teraz na zawsze...
Tą obrączką cię poślubiam,
ciałem cię wielbię...
W bogactwie i w biedzie,
w chorobie i w zdrowiu
ślubuję ci miłość, troskliwość i posłuszeństwo,
póki śmierć nas nie rozłączy.
W obecności Boga Charles i Nancy wyrazili wolę
i złożyli śluby małżeńskie.
Ogłaszam ich zatem mężem i żoną.
Muszę pomówić z królową. Natychmiast.
Nie mogę pani tak po prostu do niej zabrać.
Zawsze mówię bez ogródek.
Proszę mi wierzyć, że to sprawa życia lub śmierci.
Agent?
Po co?
Aby pokazać, że czartyści chcą rewolucji.
- A nie chcą? - Chcemy jedynie karty, pani.
Ale jeśli na ulicy są żołnierze i działa,
ludzie myślą, że to bitwa.
Nie chcecie walczyć.
Zaatakowani, nie uciekniemy.
- Nie tym tonem. - Już dobrze.
- Nie chciała być niegrzeczna. - Nie, pani.
Wiem, że pani chce jak najlepiej dla ludu.
Co dzień nowa przeszkoda dla wyjazdu.
A jeśli ona ma rację? Jeśli broń ktoś podrzucił?
Wiem, że cię to niepokoi, ale kto by to zrobił?
To bez sensu.
- Ktoś chce pomówić czartystów... - Przyjrzyjmy się faktom.
Z jednej strony historia szwaczki, z drugiej strzelby.
Trzeba zaakceptować prawdę.
Moja siostra zawsze żyła w świecie, który sama tworzyła.
Kiedy była mała, wolała rozmawiać z lalkami,
bo nie odpowiadały.
Chce widzieć w ludziach to, co najlepsze.
Nie mogę jej za to winić.
Ludzie będą rozmieszczeni na każdym moście.
Nie możemy pozwolić wichrzycielom
zbliżyć się do parlamentu lub pałacu.
Przyszłość kraju
leży w waszych rękach.
JEDEN CZŁOWIEK, JEDEN GŁOS
Będzie pani podróżować
w przeciwnym kierunku niż czartyści.
Premier oraz minister spraw zagranicznych
będą nam towarzyszyli do mostu.
Kiedy przekroczy pani most Waterloo, dopilnujemy,
by nikt już nim nie przeszedł.
Wojsko ma rozkazy.
Czartyści nie przejdą rzeki.
Most Waterloo.
Oby to był dobry omen.
Wolę wroga w mundurze.
Dlaczego jest tak wielu żołnierzy?
- Odejdź, chłopcze. - Puszczaj!
Zatrzymać powóz.
Zatrzymać powóz!
Muszę wyjść.
Zmieniłam zdanie, książę.
Przywilej kobiety, pani.
Czartyści muszą mieć możliwość przedstawić petycję w parlamencie.
To nierozsądne, pani.
Jeśli przejdą most, nic ich nie zatrzyma.
Tego nie wiemy.
Wiemy, ile strzelb znaleziono w Kennington.
Czterysta?
Zakładam, że strzelba to kosztowna rzecz.
Jak czartystów, ludzi pracujących,
stać było na tak wiele sztuk?
Są zdolni do wszystkiego.
Strzelby mogły być podrzucone przez kogoś innego.
Nie sądzi pan, lordzie Palmerston?
Zna pani pojęcie brzytwy Ockhama?
Są dwa wyjaśnienia – jedno proste,
drugie oparte na wydumanych założeniach.
Prostsze jest zawsze bardziej prawdopodobne.
Wiktorio, chodźmy.
Prawdopodobnym wydaje mi się,
że strzelby mogły zostać podrzucone
przez stronę, której zależy na wykazaniu winy czartystów.
Petycja musi trafić do parlamentu.
Jak sobie pani życzy.
Skąd, u diabła, wiedziała?
Może nie pan jeden jest popularny, Henry.
KARTA PRAW LUDU
Cel!
Przygotować się do strzału!
Sierżancie,
przepuścić.
Kompania,
opuścić broń!
Kompania,
wycofać się!
Chętnie zobaczę minę pana Penge'a.
Ani słowa.
Nikt nie może wiedzieć, póki królowa nie będzie bezpieczna.
Miesiąc miodowy na wyspie Wight!
Chodź ze mną. Chcę ci coś pokazać.
Co takiego?
To Herkules, heros,
zniewolony przez królową Omfale.
Zamiast zabijać lwy,
pomaga jej prząść.
Kupiłem obraz, abym mógł leżeć w wannie i myśleć o tobie.
Osborne to twoje królestwo, Albercie.
Wybaczcie, że przeszkadzam.
Przyszedł list
od księcia.
Czartyści dostarczyli petycję
bez żadnych zajść.
Miałaś rację.
- Anglicy nie są rewolucjonistami. - Powinnam tam być!
Przepraszam.
Powinnam tam być!
Wkrótce poczuje się lepiej.
Mam nadzieję.
Zajmiemy się nią, razem.
Wersja polska na zlecenie HBO Start International Polska
Tekst: Karolina Kremplewska
Fragment Sonetu 116 Williama Szekspira
w przekładzie Jana Kasprowicza
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.