Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
- W porządku? - Tak.
Dobrze ci idzie.
Przestań ględzić i daj mi, kurwa, robić swoje.
- Cześć, Donny. - A ty tu czego, bęcwale?
Miło, że pytasz.
A tobie co, robić się odechciało? Pomóż mi.
Prokuratura wniesie dziś oskarżenie przeciwko Grace
i pomyślałem, że może chciałbyś, no wiesz, wycofać je.
Wiem, co sobie myślisz.
„Niby czemu? Zepchnęła mnie z klifu”.
- Co to za głos? - Tak brzmisz w mojej głowie.
Wspomniałem prokuratorce o przemocy domowej
i z pewnością nie będę jedyny.
Więc może wycofanie oskarżenia będzie korzystne dla obu stron.
Jeb się.
A po krótkiej refleksji?
Też się jeb.
Chyba utknąłeś na pierwszej reakcji.
Ty i ta suka marnujecie mój czas.
No dobrze. Szerokiej rampy.
Oby nigdy nie wydobrzał.
Rozumiem panią.
Mimo to uważam, że to szalenie niestosowne.
Nienawidzę go.
Kawał listu.
Sporo przekleństw.
Nie pisałam do kongresmenki, tylko zabójcy mojej mamy.
Summer to zasugerowała.
Jest moją nową guru.
Nie wylądowała kiedyś w szpitalu, bo połknęła zapach do suszarki?
Tak, ale myślała, że dzięki temu oszuka alkomat.
To ma sens.
I jak się czułaś, pisząc ten list?
Trochę lepiej.
Ale nadal nie potrafię wyrzucić go z głowy.
Więc do niego pojechałam.
Co zrobiłaś?
Nie gadałam z nim ani nic. Nie wiem, no! Ostatnio jakby mózg miał mi wybuchnąć.
Od tego jestem ja.
Nie bronię ci z nim porozmawiać,
ale to wymaga przygotowań i nigdy nie wychodzi tak, jakbyś chciała.
Obiecaj, że już do niego nie pojedziesz.
No wiem, czaję.
Rany, powiedz to! Obiecaj mi.
Obiecuję.
Mam dziwne déjà vu.
- Cześć, Alice. - Cześć.
Dzięki, że przyszłaś do nas. Noga mu zesztywniała.
- Twój okład rozgrzewający, kowboju. - Dziękuję.
Nie przy dziecku.
Przygarnijcie mnie.
Jako swoją wnuczkę.
Nie zapomnij wziąć leków do pracy.
Nie planowałem zapomnieć.
Planowałem.
O kurwości, Sean! Moje życie nie będzie już takie samo.
Powinieneś pękać z dumy.
Dzięki, doceniam to.
- Też czekasz na pochwałę? - No ba!
- Ale nie gotujesz? - Nie.
- Prowadzisz? - Strach.
- Jesteś kuchcikiem? - Kim?
Zakładam, że jesteś okropna dla klientów.
Nie lubię ludzi.
No dobra. Twoje włosy są dziś pełne blasku.
Dziękuję.
- Wymiatamy. - Tak.
Idę to wpałaszować i nie płacę.
Dzięki za darmowe żarło, frajerzy.
- Pa. - Narka.
Masz keczup na ręce.
Mógłbym prosić o serwetkę?
Trzy dolce.
Żartuję.
- Dziękuję. - Tata?
Sean? Cześć.
Jak leci?
Co słychać, młody?
Zrezygnowałeś z pracy ze mną, żeby pracować w food trucku?
Jest jego właścicielem.
Chciałem ci powiedzieć, ale dopiero jak stanę na nogi.
Przygotować wam coś?
Może następnym razem. Już jedliśmy.
Zjadłem trzy potrójne cheeseburgery.
Obrzydliwe.
Jestem pod wrażeniem.
Nie wiem, co powiedzieć.
No dobrze. Musimy się już zbierać.
- Gotowy, G? - Tak.
- Do zobaczenia. - Wpadnę następnym razem.
- Pa, Sean. - Narka, Graham.
Miło zobaczyć się z rodzinką.
- Jak mogłeś nie powiedzieć mi o Gaby? - Jest szansa, że mi odpuścisz?
Nie.
- Cześć, Grace. - Cześć, jak leci?
I tyle? Przywykłam do tego, że próbujecie poprawić mi humor.
- Oto i ona! Miss Spacerniaka! - Królowa Krat!
Oranż to nowy smak.
Dobra, wystarczy.
Prokuratura wkrótce sformułuje akt oskarżenia.
Jeśli zdecyduje się na napaść, może skończyć się na ośmiu miesiącach.
Ale próba zabójstwa drugiego stopnia
to nawet pięć lat.
Żadna różnica.
Żadna?
Na osiem miechów można podnająć mieszkanie.
Zleci w trymiga.
Ale pięć lat... również zleci bardzo szybko.
PROKURATORKA OKRĘGOWA
Odbiorę.
Kontaktowaliśmy się z twoimi znajomymi, żeby zebrać wywiad środowiskowy.
Nie wyobrażasz sobie, ile osób chciało pomóc.
No. Moja siostra przyleciała, a nawet jej o to nie prosiłam.
Dobrze. Dziękuję.
Ze względu na historię przemocy domowej i wielokrotne aresztowania Donny’ego
wątpią w uzyskanie wyroku skazującego.
Dlatego zdecydowali się nie wnosić oskarżenia.
Wspaniale!
Wygrałem!
- Nic nie zrobiłeś... - Liczy się.
TERAPIA BEZ TRZYMANKI
To pojebane!
Nie zostanę ukarana za zrujnowanie komuś życia?
Zasługuję na karę.
Wcale nie.
Zgadzam się z twoją siostrą.
Musisz teraz...
Błagam, nie chcę znów słuchać tych bzdetów o wybaczaniu sobie.
Sądziłaś, że do tego zmierzam,
ale tak, zmierzałem.
Posłuchaj, Grace.
Wiem, że trochę to zajmie, ale w końcu sobie wybaczysz.
Nie wybaczę.
Bo kiedy tylko zamknę oczy, widzę go, jak leży tam w dole.
Nogi miał owinięte wokół szyi jak szalik.
Bolesne, ale przytulne.
Nie pomagaj.
Pobyt tu ci nie służy.
Wróć do Vancouver z Jennie.
Nie mogę, bo wszystkie rzeczy mam u Donny’ego.
Brian je odbierze.
Ja?
I tak zawozisz mu papiery rozwodowe.
Jasne. A kiedy on będzie je podpisywał, ja zdążę spakować dorobek jej życia.
Zgódź się, a pozwolę ci wyrzucić trzy sztuki moich ciuchów.
Zgoda. Ściągaj sweter.
- Tata mi go dał. - Bo się skapnął, że jest szpetny?
- Bo umarł. - Wcale nie.
Grace. Przejdziemy przez to razem.
Dobrze.
Spodnie też.
Cześć, Paul.
- Hej, Gaby. - Hej, Gaby.
Nie.
Przestaliście ze sobą sypiać. Szok i niedowierzanie.
Obstawiałem miłość do grobowej deski.
Oczekuję profesjonalizmu.
- Chcesz kawy? - Turlaj dropsa, kutasie.
Paul, ona łamie zasady.
Hej, sexy.
Chcesz kupić dragi?
Mogę zapłacić tylko w naturze.
Mam wrażenie, że celowo ich zapomniałeś.
Skoro już tu jestem, może powinnam wejść w tryb neurolożki
i upewnić się, że zdrowo jadasz.
Dajesz, kochana. To takie seksowne.
To nie moje lody, tylko Jimmy’ego.
- Wcale nie. - Na żmiję nie ma co liczyć.
Do śmieci.
Muszę lecieć.
Spotkanie z Elliotem aktualne?
Tak, jestem gotowy.
Jakim Elliotem?
- Jej mężem. - O cholera!
Latawica z ciebie.
Odwiedzicie jego grób czy...
Nie, Jimmy. Nie każdy współmałżonek jest martwy.
Dobry jeżu, to jakiś trójkącik?
Jak nie, to szukacie może wysokiej, czarnej trzeciej?
Błagam cię.
On ma demencję.
Mieszka w domu opieki.
Trudna sytuacja. Jak coś, możesz na mnie liczyć.
Czyli jednak potrafisz w empatię.
- Bądźcie mili. - Luzik.
Paul, ona znowu to robi.
Dorośnij, Jimmy.
Dorośnij, Jimmy.
A teraz szydzi ze mnie tańcem.
Niemiłe ci tańce, odpuść ruchańce.
Dobry rym.
Szlag.
Ile loczków.
Jakbym oglądała migdalące się lalki.
Dzień dobry, doktorko Evans.
- Sorki, lubi się całować. - Spoko loko.
Szybko wyleczył złamane serce. Zaraz jej wymasuje migdałki.
- Liz pozwala mu tu na seks. - Zluzuj. Mama Summer nie ma obiekcji.
Z moim tatą by nie przeszło.
Rany, biali to są dzicy.
Fajnie było go dziś poznać.
Szkoda, że przyszedł po porze lunchu. Nie widział, jak wymiatamy.
- Może jutro zaparkujemy pod jego biurem? - Byłoby super.
Cześć wam. Mój tata pyta, czy może z wami posiedzieć.
Nie, skisi całą atmosferę.
Dobra.
Noż kurde.
Przejdę się na spacer.
Ty też masz go olać, D-Tron.
Tak jest.
Noż kurde.
Donny jest agresywny i nieobliczalny, więc wchodzimy i wychodzimy.
Teraz potrafisz powiedzieć, do kogo wchodzisz.
Kumple sobie mówią, z kim sypiają.
Udostępniłem ci pina w apce Gdzie Jest Mój Fiut.
Zawibruje, jak tylko się na kogoś wgramolę.
Nie zgrywaj tego na górze.
A wy tu czego, cieniasy?
Przyszliśmy po rzeczy Grace i podpis na papierach rozwodowych.
Coś mi się nie wydaje.
Zapytam pielęgniarki.
Niunia?
Grace, co ty tu robisz?
- Miałam zadzwonić... - I przekazać, żebyś się odpierdolił.
Przepraszam. Dzięki za wszys...
- Daruj sobie. - Słabo dowiadywać się na końcu, co?
I czasami jestem na górze. Tylko się męczę.
Cześć, piękny.
Nie szkodzi, jeśli mnie nie pamiętasz.
Jesteś pierwszym mężczyzną, którego naprawdę pokochałam.
Chciałabym ci przedstawić drugiego.
Cześć, Elliot.
Cześć.
Bardzo doceniam, że pozwalasz mi umawiać się ze swoją żoną.
Nie powiem, żebym miał czyste intencje...
Dobrze, wystarczy.
Mogę koło ciebie usiąść?
Jestem Julie.
Posiedzimy tu trochę z tobą, dobrze?
Tu są.
- Niewielu by się na to zdobyło. - Uznaj mnie za bohatera.
Te wizyty muszą być dla ciebie trudne.
Ostatnio nie jest aż tak źle.
Kiedy latami sama się nim zajmowałam – wtedy było trudno.
Patrzyłam, jak znika.
Ostatnim, czego chcę, to żebyś znów przez to przechodziła.
O Boże.
Co ty robisz?
Czekam, aż spadną balony,
bo słyszę to już chyba milionowy raz.
Już teraz się mną zajmujesz
z tymi tabletkami, ćwiczeniami i lodami Jimmy’ego, które wyrzuciłaś.
A będzie tylko gorzej.
To zupełnie inna sytuacja.
Ty pozostaniesz sobą.
Hej. O kurde. Wrócę później.
Nie, ciekawi mnie twoje zdanie.
Serio? Dobra.
- A ja mogę wrócić później? - Nie.
Zauważyłaś, że będąc w trudnej sytuacji, mężczyźni sprowadzają wszystko do siebie?
Co zrobiłeś mojej królowej?
Dzięki za opinię.
Wiedziałaś, że Paul odradzał mi pracę na uniwerku
i do tej pory nie zapytał, jak mi idzie?
- To prawda? - To prawda?
Jak ci idzie?
Nie, za późno. Czemu? Bo zdążyłyśmy się wkurzyć.
I nie wiem, co dokładnie nawywijałeś,
ale cokolwiek to było, musisz się ogarnąć,
zanim najlepsze, co nas w życiu spotkało, zabierze stąd swoje idealne łydki.
Cokolwiek musisz sobie poukładać, zrób to i przestań marnować mój czas.
Przestań marnować jej czas, jasne?
Co tu się wydarzyło?
- Trzydzieści sekund temu byłem bohaterem. - Otworzyłeś buzię, matołku.
Pyszne, prawda?
Jedyne takie kanapki poza Nowym Orleanem.
Mój ojciec tylko raz był ze mnie tak dumny:
gdy nie wypaplałam mamie, że puknął nianię.
Milusie wspomnienie.
Nie, spoko. Mam młodszą siostrę, Francuzkę.
Wszędzie bym poznał, że to twoje dzieło.
Bo to ja go uczyłem.
Daj spokój.
Myślałam, że mama?
Nie, uczyłem się od mistrza.
Fajnie.
To dla mnie trochę trudne.
Marzyliśmy kiedyś, że razem zrobimy coś takiego.
Byłoby super, gdybyśmy mieli możliwość.
Ale wiesz, Liz wzięła mnie pod swoje skrzydła.
Nie zostawię jej.
Nie no... Szanuję to.
No dobrze.
Zróbcie hałas dla food trucka!
Mój syn to zdolniacha.
Muszę iść po torbę.
Mama każe mi spać dziś w domu.
Jest zła, bo myśli, że zabrałam jej Vicodin.
Bo zabrałam, ale nie dla siebie, tylko żeby odsprzedać.
No pewnie.
Zostań z Alice, ja przyniosę.
Dzięki, pysiaku.
Mój bohater.
Jest słodki i dobry w łóżku? Nie wiedziałam, że tacy istnieją.
Mówiłaś, że nie masz nic przeciwko,
ale na pewno?
O Boże, na pewno.
Życie dało mi ostatnio po dupie, a to mnie naprawdę uszczęśliwia.
Cieszę się.
Serio, jesteś takim fiutnym Mikołajem.
Co?
O Boże.
I to jest przyjaźń.
Cześć, Grace. To znowu ja.
Wiem, że chcesz się w ten sposób ukarać, ale nie tędy droga... Oddzwoń, proszę.
Co za człowiek świadomie wraca do przemocowego związku?
Nie wiem. Ja do ciebie wróciłem.
Grace jest w kryzysie.
Naprawdę jesteś aż takim narcyzem, że myślisz teraz tylko o sobie?
Tak. Tym właśnie jest narcyzm. Odwagą, by stawiać siebie ponad innych.
To nie jest narcyzm.
Mógłbyś odpuścić ten jeden raz?
Bo zawsze tak robisz: bierzesz jakąś drobną urazę
i rozdmuchujesz ją do zamachu na całą przyjaźń.
Czy dzisiaj byśmy się polubili?
A jednak to robisz.
Czaję. Kiedy się poznaliśmy na studiach, byłem zagubiony, byłem hetero.
Udawałem kogoś, kogo polubisz.
Oddalamy się od siebie.
Przez ostatnie lata byłem bliżej z Tią...
Wciągasz w to Tię?
Zapomniałem, że jak pociągnę za sznurek, to leci w kółko: „Żona mi zmarła”.
Jezus Maria!
Wiedziałeś, że co środę jedliśmy razem kolację,
kiedy ty miałeś spotkania w hetero-klubie?
Graliśmy w kosza.
Przyznaj. Nie wiesz nic o mnie ani moim obecnym życiu.
Nie przyznam, bo to nieprawda.
Dobra, to kim z zawodu jest mój mąż?
Nie lubię sprowadzać ludzi do wykonywanej funkcji.
To coś przystojnego.
Dobra. Ile lat ma Alice?
Wiek to tylko liczba.
- Która liczba? - Trzynaście, 18, 16, 15...
- Przerwij, jak trafię. - To mów po kolei.
- Jaki mam znak zodiaku? - Koziowodnik.
Tak, jestem koziowodnikiem. Brawo.
Rodzice chrzestni Alice?
Gaby. I ten jej były ćpunek.
Ty! Ty jesteś jej ojcem chrzestnym.
Kurwa. Wiszę jej prezenty.
No dobra, a coś świeższego?
Co mi się najbardziej podobało w podróży poślubnej?
- Seks. - To było proste!
Odpowiedz.
Gdybyśmy poznali się dzisiaj, zostalibyśmy kumplami?
- Teraz? - Tak.
W tej chwili? Nie ma szans.
- Bawi cię to? - Tak.
- Powinienem dać ci z liścia. - Na szczęście dobrze cię znam.
A ty, mój przyjacielu, nie masz tyle odwagi, żeby...
Tamte drzwi są zamknięte. Nie wyjdziesz nimi!
No dobrze.
- Pa. - Kocham cię.
Dzięki za podwózkę.
Wiesz, co cię czeka, jeśli nie odpowiesz.
Błagam, nie.
Kocham moją córkę Alice!
To ta tutaj!
Frajerka. Mama cię kocha.
Mama cię kocha!
Ja jestem jej mamą!
Nie zapominaj, że mamusia cię kocha!
Halo?
Dzięki za podwózkę.
Wszystko gra?
Tak, zamyśliłam się.
Wciąż ten sam temat.
Kocham cię.
- Pa. - Pa.
Ale już trzy razy zdzwaniałam się z twoim psychofarmakologiem,
żeby opracować leczenie depresji poporodowej.
Dlaczego przestałaś brać leki?
Moja znajoma Marissa mówi, że antydepresanty
przedostają się do cycuśnego mleka.
Widać przeszła gruntowne szkolenie medyczne,
skoro używa określeń „cycuśne mleko”.
Jest moją kręglarką.
CO ZA PIPA!!!
Serio zanotowałam „Co za pipa”.
Szczerze mówiąc, dziecko też mi wisiało.
Dzieci to szuje.
- Oceniasz prace? - Tak.
A ta dostaje dwóję z minusem i smutną buźkę. Szlag.
Jak ci idzie nauczanie?
To wymagające, ale cieszę się, że to robię.
- To ja też się cieszę. - Przynajmniej muszą mnie słuchać.
A jak nie, to dostają po tyłkach.
To jest minus bycia terapeutą.
Możesz mówić pacjentom, co mają robić.
Ale niekoniecznie posłuchają.
- Jestem samolubna? - Tak.
Rozwinę.
Nie trzeba, ale słucham.
Nigdy nie sądziłam, że będę z chęcią wstawać o 6.00.
Klienci są okropni.
Włosy cuchną mi krewetkami. Derek uwielbia zapach krewetek.
Same minusy.
Ale kocham ten szamochód.
To w czym problem?
Problem w tym, że chyba chcę być lepszym człowiekiem.
Czasami.
Czasami mam wyrąbane.
Wiemy.
Ale teraz wiem, że Sean i jego tata zawsze marzyli o takim biznesie
i mam wrażenie, że im to odebrałam.
Znasz teorię psychologicznego egoizmu?
- Uznam to za nie. - Nie.
Chodzi o to, że nasze zachowania są motywowane własnym interesem,
że wszyscy jesteśmy z natury egoistami
i robimy cokolwiek nas uszczęśliwia.
Zatem musisz ustalić, co daje ci szczęście.
Działanie na rzecz innych?
Czy na rzecz siebie?
- Straciłam czas. - Z radością pomogłam.
Cześć, Paul.
Derek. Mąż Liz.
Ile tego zjadłeś?
Dumny nie jestem. Ale trochę jednak jestem.
Hej, Paul.
Super. Właśnie zaczynałem warsztaty o stawianiu granic.
Przeżyjesz.
Pożycz mi samochód, muszę z kimś pogadać.
Spoko, wrócę Uberem.
Lepiej na pieszo.
Wtedy dostaję smakołyki.
Ale wyłącznie owoce.
Myśl sobie, co chcesz. Jestem szczęśliwy.
Od lat patrzę, jak znajome pary padają jak muchy.
Udało ci się zbudować miłe życie z kimś, kto wydaje się chodzącym koszmarem.
Bez urazy.
Ona przypomina mi mnie.
Jestem kąśliwy i uparty, a teraz dochodzi jeszcze parkinson.
Jest pewna kobieta, ale przeszła przez piekło,
i zaczynam się zastanawiać, co my w ogóle wyprawiamy.
Kochasz tę kobietę?
- Musimy o tym mówić? - Tak.
Dobrze.
Kocham ją z całego serca.
To najwspanialszy dar.
Zrób wszystko, aby go ochronić.
Ja nie przejmuję się drobnostkami.
A jeśli można usunąć jakąś przeszkodę, od razu się jej pozbywamy.
Czyli muszę tylko pozbyć się parkinsona?
Świetna rada. Dzięki.
Naprawdę przypominasz Liz.
Lubisz MMA?
Co?
Fajna bluza.
- Mojej mamy. - To masz fajną mamę.
Kawy?
Przelewowa lura już się robi.
Serio mnie nie poznajesz?
Przykro mi, pracuję tu od niedawna.
Myślałam, że poznasz...
bo zabiłeś moją mamę.
Możesz mnie zastąpić?
Żebyś mógł zwiać?
Nie, ja...
chcę porozmawiać.
Jak się czujesz?
To było głupie, wybacz.
Miałem nadzieję, że pewnego dnia będę mógł z tobą porozmawiać.
Chcę cię przeprosić.
Wiem, że to nie wystarczy... lub nie jest właściwe.
Nie wyobrażam sobie, co...
Zamknij się!
Zamknij, kurwa, ryj!
Pierdol się!
Polećmy do Marrakeszu.
Dobrze.
Hej, chciałaś pogadać?
Tak.
Mam świetne wieści.
Czekaj, chcę to zobaczyć.
Chodzi o nowy merch?
Na koszulkach chcę napis: „Bo to zła kreweta była”.
Poproszę elkę.
Nie, to coś dużo lepszego.
Sprzedałam swoją część biznesu twojemu tacie.
Teraz możecie pracować razem.
Dzięki psychologicznemu coś-tam-izmowi.
Zwariowałaś?
Wiesz, jakie mamy porąbane relacje?
Ale mówiliście przecież...
A gdyby tak najpierw zapytać?
Hej, spokojnie.
Nie. Próbowałam zrobić coś dobrego, ale wszystko odkręcę.
I dowie się, że nie chcę z nim pracować?
To był nasz biznes.
Sean, poczekaj.
Nie. Pieprz się, Liz.
Kurwa mać!
Skarbie...
Dzięki, że przyszłyście. Cieszę się, że tu jesteś.
Jennie ze mną nie gada, dopóki nie dam ci trzech minut.
Gotowy?
Czas już leci? Muszę się skupić.
- Już? - Tak.
Wierz lub nie, ale wiem, jak się czujesz.
Sam muszę sobie wiele wybaczyć.
I nie jest mi łatwo.
Czasami myślę, że mi się nie uda.
Ale wiem, że ten syf z Donnym
to autodestrukcyjny zastój. Nie patrz na zegarek.
- Daj mi... - Muszę iść.
Jest dobrze, zasłużyłam na to.
Słyszę to w głowie za każdym razem, gdy przybywam uratować sytuację.
Niestosowne? Smęcimy?
Nie żałuję, było warto.
Mogę mówić?
A nikt nie oberwie z liścia?
Czas pokaże.
Grace.
Rozmyślałem o przyjaźni
i że przyjaciele powinni być tymi, którzy cię rozumieją
i wiedzą, czym zawodowo zajmuje się twój mąż.
A potem sobie uświadomiłem, że słuchałem twoich przyjaciół
w trakcie wywiadów środowiskowych.
Ale ty ich nie słyszałaś, a myślę, że powinnaś.
To słowa Kyry.
Powiedziała: „Poznałam Grace w liceum.
- Byłam nowa i samotna, a...” - Ona mnie uratowała.
Troszczyła się o słabszych.
Kiedy wyszło to z Donnym, ja powinnam troszczyć się o nią.
Kiedy w zeszłym roku poroniłam, Grace opiekowała się mną cały weekend.
Wiedziałam, że Donny urządzi jej piekło, ale ona myślała tylko o mnie.
Wie pan, co irytuje mnie w Grace?
Dobra, Denise ominiemy.
Zawsze się taka trafi. Nie lubi, jak się popisujesz na karaoke.
Ma rację, robię to.
Przeczytasz swoją?
„Kocham moją młodszą siostrę najbardziej na świecie.
Kiedyś sądziłam, że muszę ją chronić, bo jest prawdziwym promyczkiem.
Donny próbował go zdusić.
Ale jej światło okazało się silniejsze, niż mogłabym sobie wyobrazić.
I bardzo się z tego cieszę”.
Nie słuchaj mnie. Posłuchaj ich.
Co ty na to?
Wzięliście pod uwagę, że związki lekarzy z pacjentami są niestosowne?
- Tak, wzięliśmy. - Tak.
Zdecydowaliśmy, że mamy to gdzieś.
Nie potrzebuję nowej lekarki.
Szczerze mówiąc, doktorka Sykes jest dużo lepszą neurolożką niż pani.
To słodkie, ale też dość chamskie.
Chcę dać Julie możliwość bycia wyłącznie moją dziewczyną.
Zdoła pani przychodzić tu jako partnerka, a nie „najlepsza lekarka świata”?
Więcej mnie pani nie zobaczy.
Przyniosę formularze.
- Lubię ją. - Widzę.
Dlatego czym prędzej znajdziemy ci jakiegoś starego, brzydkiego lekarza.
Nie. Dzięki temu nie poczujesz się zbyt pewnie.
Poza tym całujesz dużo lepiej niż ona.
- Bez dwóch zdań. - Tak.
Słyszę to za każdym razem, gdy wracam do domu, do ciebie.
Cześć.
To też sygnał bohatera.
Są bardzo podobne.
- Co jest? - Jimmy wpadł na kolację.
Jest środa, więc pomyślałem,
że zaczniemy nową tradycję.
Mówiłem właśnie, jakie to ciekawe, że takie Bliźnięta jak ty
związały się z doradcą ds. zarządzania, jak Charlie.
Obłęd w ciapki.
Pójdę po więcej wina.
Doradca ds. zarządzania?
Tak ma na stronie.
To on ma stronę?
Beaujolais-Village,
rocznik 2019, czeka na otwarcie.
I czy moglibyście docenić mikrozieleninę?
Czyli po francusku małą zieleninę?
Kurwa mać!
Cześć.
Tata dał mi swój zegarek
i kazał przejść się po osiedlu, żeby mógł zjeść owoc.
- Wszystko dobrze? - Nie.
Nie każ mi mówić. Nie chcę rozmawiać.
- Nie chcę rozmawiać. - Już dobrze.
Już dobrze.
Jestem tu. Co mogę zrobić?
Co ty...
Pocałuj mnie.
Napisy: Daria Okoniewska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.