Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Wyjdź za maż i załóż rodzinę, z której twoi poddani będą dumni.
Kiedy pani odda swe serce, zrobi to pani bez wahania.
Ale nie może pani dać go mnie.
Nie powinna się spieszyć z wychodzeniem za mąż.
O wiele ważniejsze jest, by wybrała mądrze.
Powinien pan wiedzieć, że posłałem po mojego bratanka Alberta.
Bez pozwolenia królowej?
Nie chcę żądnego głupiego chłopca pokroju Alberta. Ani żadnego innego.
VICTORIA 1x04 The Clockwork Prince
tekst polski: u99artur korekta: lukmisz
Wiktorio.
Albercie.
Dash! Przestań. Jesteś niegrzeczny.
Nie wolno szczekać na kuzyna Alberta,
nawet jeśli się zmienił od swojej ostatniej wizyty.
Przykro mi, jeśli twój pies mnie nie poznaje.
Ja nie miałem problemu z rozpoznaniem ciebie.
Mimo, że grając na fortepianie, popełniasz mniej błędów.
Wyglądasz wspaniale, kuzynko Wiktorio.
Sprawowanie władzy zdecydowanie ci służy.
Erneście.
Albercie.
Drino, czy twoi kuzyni nie są przystojni?
Takie wspaniałe okazy Koburgów.
Mamo, proszę. Nie są końmi wyścigowymi.
Mamy nadzieję, że jutro będziemy mogli obejrzeć twoje obrazy.
Albert dopiero co wrócił z Włoch i mówi tylko o starych mistrzach.
Ufam, że w twojej kolekcji znajdują się prace Leonarda da Vinci.
Możliwe. Nie mam pewności.
A co do jutra, to lord Melbourne i ja mamy sporo ważnych spraw do załatwienia.
Prawda, lordzie M?
O tak, pani.
Meldunki z Afganistanu będą wymagały twojej szczególnej uwagi.
Niebywałe.
Nie wiedzieć, czy posiadasz Leonarda.
Nie powinienem był przyjeżdżać.
To daremny trud.
Spróbuj być bardziej szarmancki, Albercie.
Zanim pocałujesz jej dłoń, musisz jej spojrzeć głęboko w oczy.
Jakbyś chciał w nich utonąć, w ten sposób.
Wiesz, że nigdy nie umiałem dorównać twoim umiejętnościom w tym względzie.
Może zamiast mnie, ty powinieneś się z nią ożenić.
Cóż, jest dokładnie w moim typie, mała z...
Każda kobieta jest w twoim typie, Erneście.
Będziesz musiał znaleźć jakąś inną.
Alberta przeznaczeniem jest poślubić Wiktorię.
Nie jestem pewien, czy Wiktoria się zgadza.
A to ona musi się oświadczyć.
I zrobi to.
Z tym, że ona lubi troskliwych mężczyzn, jak jej lord Melbourne.
Jeśli moje maniery nie są odpowiednie,
to może powinienem wrócić do Koburga.
Jeśli teraz wyjedziesz, ludzie pomyślą, że cię odrzuciła,
lecz jeśli zostaniesz, możesz być królem Anglii.
Nie, wuju.
Mogę być mężem królowej Anglii.
Widziałaś, w jaki sposób na mnie patrzył?
Jakbym była dzieckiem, które nie odrobiło lekcji.
On jest młodszym synem znikąd...
a ty jesteś królową.
Uważasz, że książę jest przystojny?
- Nie mnie to oceniać, pani. - Mimo to odpowiedz.
Zatem tak, książę jest bardzo przystojny.
Ale nigdy się nie uśmiecha.
Zastanawiam się, czy potrafi.
Dzień dobry. Chciałabym przedstawić herr Lohleina,
jest lokajem książąt Ernesta i Alberta.
To zaszczyt przebywać w państwa towarzystwie.
W tej części pałacu mówimy po angielsku, panie Lohlein.
On nie lubi Niemców.
A ja nie lubię Anglików, którzy nie golą się odpowiednio.
Jakież one są małe!
Jeden z nich, pani, wystarczy, by dostarczyć list...
do Brighton albo na wyspę Bute.
Ale jak te małe obrazki się trzymają?
Znaczki, pani, mają na spodzie warstwę gumy arabskiej.
Czyli każdy, kto będzie chciał wysłać list...
będzie musiał polizać moją twarz?
Dokładnie,
choć ci bardziej eleganccy mogą użyć małego pędzelka.
Myślisz, Dash, że kuzyn Albert nie pochwala naszego zachowania?
Wybacz proszę. Myślałem, że zwracasz się do swojego psa.
Myślę, że to warty uwagi wynalazek,
więc nie widzę powodu do śmiechu... a raczej do podziwu.
Jestem taka zirytowana, że mogłabym krzyczeć!
Ja bym się nie martwił.
Ostatnie raporty mówią, że nasze oddziały pokonały Dosta Mohammada.
- Za kilka tygodni będziemy w Kabulu. - Mówiłam o moim kuzynie.
O którym?
O Albercie.
Jest taki... zarozumiały.
Zatem nie widzi w nim pani potencjalnego męża?
Prędzej wyjdę za Roberta Peela.
Ciekawe, co by na to powiedziała lady Peel.
Nie wpuścisz mnie do środka?
Wiesz, że to zły pomysł.
Pani Collins podniosła mi czynsz. Nie dam rady z tym, co mi dajesz.
Nie dostanę wypłaty przed św. Michałem.
Jestem pewna, że coś wymyślisz.
Taka zaradna dziewczyna, jak ty.
Pałac pełen jest drobiazgów, za którymi nikt nie zatęskni.
Nie jestem złodziejką.
Elizą Skerret też nie.
To niezwykłe.
Tak wierny sposób odtwarzania rzeczywistości.
Spójrz na tę brodawkę. Nie jestem pewien, czy chciałbym być tak wiernie odtworzony.
Nie chcesz zobaczyć siebie, takim jak cię widzą inni?
Nie.
- Nie! Idź sobie. Nie. - Proszę...
Kup zapałkę, panie.
Lohlein...
Kup zapałkę, panie.
Dziękuję, sir.
Mam nadzieję, że miło spędziłeś dzień.
Byliśmy z lordem M bardzo zajęci sprawami armii.
Byliśmy z Albertem w National Gallery. Jesteśmy niemal jak turyści.
- Jeszcze nie skończyłem. - Ale królowa tak, Wasza Wysokość.
Widzieliście mój portret? Ten autorstwa Heytera.
Myślę, że to mój ulubiony.
Nie.
Byliśmy oglądać starych mistrzów.
Są tam świetne obrazy Rubensa.
Rubens wcale mnie nie obchodzi.
Całe to trzęsące się mięso.
Lordzie Melbourne.
Bardzo chciałbym odwiedzić wasz parlament.
Nie mamy czegoś takiego u siebie.
Będzie pan mile widziany, sir.
Sugerowałbym, aby przybył pan incognito.
- Dlaczego? - Niektórzy posłowie,
głównie konserwatyści, którym nie spodobałoby się poczucie,
że są wizytowani przez niemieckiego księcia.
Rozumiem. A pan, lordzie Melbourne?
Co ja myślę?
Myślę, że powinniśmy dołączyć do dam.
Lordzie M, musi pan ze mną zagrać.
Czuję, że przyniesie mi pan szczęście.
Z przyjemnością, pani. Może przyniesiemy drugi stół, by książęta też mogli zagrać.
Nie, proszę, nie ma potrzeby. Nie interesuje mnie gra w karty.
Ale mnie tak. Mogę się przyłączyć?
Albert przypomina mi ciebie, jak byłeś w jego wieku.
Taki przystojny chłopiec.
Tak.
Kuzynko Wiktorio, czy sprawisz mi wielki zaszczyt grając dla mnie?
Fortepian jest zajęty.
Myślę jednak, że ten wieczór nie byłby kompletny bez duetu Schuberta.
Do tego królowa i jej kuzyn grają wyśmienicie.
Uwielbiam Schuberta.
Wybacz. Nie wiedziałem, że chcesz zagrać.
Ernest prosił o duet. Schuberta.
Są tu chyba jakieś nuty.
Tak. Znam to. Którą stronę wolisz?
Sądzę, że prawa jest trudniejsza.
- Nigdy nie miałam z nią problemu. - Nie?
Ale zawiera wiele akordów, a ty masz takie... małe dłonie.
Gotów?
Jeden, dwa, trzy...
Gram za szybko, Albercie?
Sądzę, że grasz za szybko dla Schuberta.
Ale jeśli w chcesz grać w takim tempie...
Brawo!
Bardzo dobrze grasz, kuzynko.
Choć uważam, że za mało ćwiczysz.
Należy grać minimum godzinę dziennie.
Królowa nie ma codziennie czasu na gamy.
Ale na karty ma.
Wiktorio...
Zwykle to mężczyzna musi zadeklarować swoją miłość,
ale w twoim przypadku, będziesz musiała przezwyciężyć swoją panieńską skromność
i oświadczyć się Albertowi.
Przykro mi, wuju, ale nie pasujemy do siebie.
On nie ma manier.
Wczoraj grał na moim instrumencie, jakby należał do niego.
Powinieneś był pójść ze mną wczoraj wieczorem.
To było bardzo...
pouczające. Prawda Lohlein?
Po angielsku, proszę.
Tylko po angielsku.
Ostatniego wieczoru wybraliśmy się do bardzo interesującego przybytku,
zwanego klasztorem,
ale nie widziałem tam żadnych zakonnic.
Chciałbym żebyś był bardziej roztropny, Erneście.
Wystarczająco ciężko jest z papą.
Ale dziewczyny są tam wyborne.
Zatem im szybciej poślubisz Wiktorię,
tym szybciej ja wrócę do Coburga,
gdzie nie ma takich rozrywek.
Wiktoria jest niemożliwa.
Więcej czasu spędza ze swoim pieskiem niż z własną matką.
A jakież to ma znaczenie?
Widziałem cię przy fortepianie.
Zdawało mi się, że razem całkiem dobrze graliście.
Musiałeś jej dotykać tak często?
To bardzo trudny utwór.
Tak.
Kuzynko Wiktorio. Dzień dobry.
Promieniejesz w tym słońcu.
Księżno, mógłbym z tobą omówić moją teorię...
Lubisz ogrody, Albercie?
Wolę lasy.
Ale to jest największy prywatny ogród w Londynie.
Przebywać wśród drzew, gdy wieje wiatr, to poczucie wzniosłości.
Jeśli tak bardzo lubisz drzewa, powinieneś pojechać do Windsoru.
Pełno tam drzew.
Mogę tam pojechać, tylko jeśli mnie zaprosisz, kuzynko.
Ciociu, nie miałem pojęcia, że masz taki talent.
Mogę zasugerować nieco cienia tutaj, by zbalansować kompozycję?
Dziękuję, Albercie.
Cena fiszbinu jest szokująca.
Nie uważałam cię za pochlebcę.
Staram się nie mówić niczego, czego nie myślę,
ale próbuję też być uprzejmy, jeśli to możliwe.
I myślisz, że mama potrzebuje uprzejmości?
A ty nie?
Widziałem, jak na ciebie patrzy, Wiktorio.
- Ona bardzo cię kocha. - Nic o tym nie wiesz.
Nie. To... prawda.
Wiem za to, jak to jest nie mieć matki.
Czerwone buty, w rzeczy samej!
Dlaczego nie mogą używać czarnych, albo brązowych, jak inni?
To nie wina herr Lohleina, nieprawdaż panie Penge?
Baronowo...
Dziś wieczorem będą tańce,
więc królowa życzy sobie biały muślin i kwiaty do włosów.
Bardzo dobrze, baronowo.
Nie powinieneś przeszkadzać służącym królowej.
Spodziewamy się pana na kolacji dzisiaj wieczorem.
Później będą tańce. Nic wymyślnego.
- Myślałem, że miało nie być więcej bali. - To nie będzie bal.
Tylko małe tańce.
Muszę coś zrobić, by zabawić książęta.
Pamiętam, jak mówiłaś, że książę Albert nie lubi tańców.
I tak nie chciałabym z nim tańczyć.
To jak taniec z pogrzebaczem.
- Pomyślałam, że może pani preferować niebieski jedwab. - Zdecydowanie.
Baronowa zawsze ubierała mnie jak małą dziewczynkę.
Mogę zasugerować dodanie diamentowych przypinek?
- Będzie bardziej elegancko. - Bardziej elegancko?
Tak. W rzeczy samej.
Z wyrazami uznania od lorda Melbourne'a, pani.
Jak ci się podobają angielskie tańce, Erneście?
Bardzo lubię wasz Gay Gordons,
ale nic nie równa się z walcem.
Powinni zagrać walca, musisz zatańczyć z moim bratem Albertem.
Bardzo by skorzystał
na lekcji od kogoś tak pełnego wdzięku jak ty.
Królowej chyba podoba się taniec z księciem Ernestem,
który jak dla mnie, jest bardzo czarujący.
Można nawet zapomnieć, że jest Niemcem.
- Tak. - W przeciwieństwie do brata.
Taki sztywny i dziwaczny.
Mechaniczny książę.
Spójrz, jak się w nią wpatruje.
Tak, ale na co on patrzy?
Na kobietę?
Czy na najlepszą partię w Europie?
Wasza Wysokość. Vielen Dank.
Albert, będą grali walca.
Myślę, że raczej zatańczy z lordem Melbournem.
Nonsens.
Drogi Lordzie M!
Dziękuję za kwiaty. Piękne jak zawsze.
Szklarnie w Brocket Hall są do twoich usług, pani.
Może mógłbym mieć przyjemność...
ujrzenia jak je nosisz.
Czy mogę prosić?
Świetnie tańczysz.
Myślę, że poprzednio się bałem.
Bałeś się?
Że wypadnę idiotycznie.
Czasami trudno jest złapać rytm.
Nie z tobą.
Wybacz.
Twój bukiecik.
Moja matka zawsze przychodziła ucałować mnie na dobranoc,
zanim wyszła na przyjęcie.
Zawsze miała te kwiaty we włosach.
Zatem musisz wziąć ten.
By przypominał ci o matce.
Ale ja nie mam gdzie...
Będę je nosił tutaj.
Przy sercu.
Dzień dobry, Wasza Wysokość. Wierzę, że dobrze spałaś.
Bardzo dobrze.
- Zdecydowałam pojechać do Windsoru. - Do Windsoru?
Ale pani go nie lubi.
Ależ lubię.
Kiedy pani chce jechać?
Natychmiast. Proszę wszystko przygotować.
Czy wszyscy jadą, pani? Nawet książęta?
Lehzen, sugerujesz, żeby ich zostawić?
Mistrzu, książę Albert nie może zjeść tego angielskiego śniadania.
Nie będzie czasu, by przygotować specjalny posiłek dla księcia Alberta.
Królowa zdecydowała się jechać do Windsoru. Natychmiast.
Windsor w środę. I co jeszcze?
Słyszałeś, co powiedziała baronowa.
Was ist... Windsor?
"Was ist Windsor"?
Zupełnie nie rozumiem tego kraju.
Ohydne jedzenie...
leniwi służący, którzy nic nie robią, tylko piją cały dzień...
Windsor to zamek
Nie wiem, dlaczego tam jedziemy...
ale podejrzewam, że ma to coś wspólnego z twoimi panami.
Lord M!
Przyniosłem ostatni meldunek od Macnaghtena z Kabulu.
Ale zdecydowałam wyjechać do Windsoru.
- W środę? - Tak.
Wie pan, jak bardzo lubię... drzewa.
- Drzewa? - Tak. Oczekujemy pana na obiedzie.
To może być trudne, pani. Muszę iść do parlamentu.
Będzie pani bardzo zajęta.
Pewnie książę będzie chciał zobaczyć kolekcję.
Gdybyśmy jedli tutaj, przyszedłby pan.
Nie widzę powodu, by Windsor sprawiał różnicę.
Nie zrobię tego, Eliza. Nie mogę.
Jeśli mnie złapią, to obie leżymy. A poza tym, to nie w porządku.
Od kiedy dostrzegasz różnicę pomiędzy dobrem a złem?
Patrz...
To jest warte co najmniej szylinga. To wszystko, co mogę zrobić.
Chyba nie dojedziemy przed zmierzchem.
Przestań zrzędzić, Lehzen. Pomyśl o lasach.
Zastanawiam się, skąd u Wiktorii taki nagły entuzjazm dla Windsoru.
Dla Waszych Wysokości z życzeniami od królowej.
- Przebranie? - Mundur Windsorski, Wasza Wysokość,
zaprojektowany przez Jerzego III dla członków angielskiego dworu.
Ciekawe czy król Jerzy zaprojektował go przed czy po tym jak oszalał?
Nie wiedziałem, że jest pan w zamku, lordzie Melbourne.
Powinienem być w parlamencie, ale królowa bardzo nalegała.
I nie chciał pan jej odmówić?
Jest królową, sir.
Ich Wysokości, książę Ernest i książę Albert.
I to w windsorskich mundurach!
Jak miło!
Drogi lordzie M.
Tak się cieszę, że mógł pan przybyć.
Proszę mi wybaczyć.
Ernest, Albert.
Jak dobrze wyglądacie w mundurach.
Twój dziadek z pewnością nie szczędził kosztów.
A ty, Albercie?
Złoty szamerunek jest dla mnie zbyt ciężki.
Może chciałbyś obejrzeć obrazy.
Agatha Bas, Rembrandta,
którego uznaje się za najlepszego z holenderskich mistrzów.
Faktura jest wyśmienita.
Spójrz na koronkę.
Chociaż nie jest upiększona.
Możliwe.
A ty co wolisz?
Pochlebstwa czy prawdę?
Lordzie M, czytał pan "Oliwera Twista" Dickensa?
Nie chcę dołączyć do hien cmentarnych, kieszonkowców i im podobnym.
Dlaczego miałbym chcieć o nich czytać?
Widzi pan, lordzie Melbourne, uważam, że ten Dickens,
bardzo precyzyjnie pisze o warunkach biedoty.
Czy nie chciałby pan znać prawdy o kraju, którym pan rządzi?
Jako, że jestem w rządzie od dziesięciu lat, Wasza Wysokość,
sądzę, że jestem dostatecznie poinformowany.
Czasami trudno mi uwierzyć, że jesteśmy braćmi.
Albert zawsze wstaje przed świtem.
Wydajecie się być różni.
Ty jesteś taki przyjazny, a on...
Cóż, on nie jest.
Albert jest wart o wiele więcej niż ja.
Dzień dobry, Albercie.
Mam nadzieję, że ten park bardziej ci przypadł do gustu.
Mamy takie niemieckie słowo: Waldeinsamkeit.
Poczucie osamotnienia w lesie.
Mam je tutaj.
Waldeinsamkeit?
Zupełnie zapomniałem, że umówiłem się z wujem Leopoldem.
Lordzie Alfredzie, byłbyś tak miły i pokazał mi drogę do domu?
Z przyjemnością.
- Może to uatrakcyjnimy? - Dziesięć gwinei dla pierwszego.
Stoi!
Jest tutaj dąb z czasów najazdów Normańskich.
Chciałbyś go zobaczyć?
Bardzo.
Pozwól.
Proszę...
Albercie!
Nie wkładaj go, proszę.
Chcę widzieć jak są rozpuszczone.
Nie jesteś tak bardzo królewska.
Myślę, że to może być zdrada.
Droczysz się ze mną.
Ernst zawsze mi powtarza, że jestem zbyt poważny.
A ty zawsze mi powtarzasz, że nie jestem dość poważna.
Jak na królową, możliwe.
Ale teraz, bez kapelusza...
myślę że jesteś w sam raz.
Lordzie Alfredzie. Wróciłeś z królową?
Nie, z księciem Ernestem.
Byliśmy... zbędni.
Albert, co się stało z twoją matką?
Wiem tylko, że umarła, kiedy byłeś mały.
Uciekła od mojego ojca ze swoim koniuszym tuż przed moimi urodzinami.
Zmarła kilka lat później.
Nigdy więcej jej nie widziałem.
- To chyba Dash. - Znajdę go.
Dash?
Nie, nie, nie.
- Jest ranny? Dash... - Chyba ma złamaną łapę.
Trzymaj go.
Trzymaj, żeby się nie ruszał.
Dobry piesek.
Wiem, że moje przywiązanie może wyglądać głupio, ale...
kiedy mieszkałam w Kensington, Dash był moim jedynym przyjacielem.
A teraz jest inaczej?
Tak.
Teraz mam lorda Melbourne'a i oczywiście moje damy.
Chciałbym, żebyś nie była tak blisko z lordem Melbournem.
Nie jest poważny.
Nie chce, by takim go postrzegano.
To angielskie maniery, ale to bardzo emocjonalny człowiek.
Może powinnaś wyjść za niego.
Albercie!
Pamiętasz dzień, kiedy byłem w mieście? Wiesz co widziałem?
Pięcioletnie dziecko sprzedające zapałki na sztuki.
Lord Melbourne woli na to nie patrzeć, ale ja muszę.
Nie możemy zamykać oczu na otaczający nas świat.
Jeśli chcesz otaczać się pochlebcami, proszę bardzo.
Ja wolę widzieć rzeczy takimi, jakie są.
Jak śmiesz? Może ci przypomnę,
że kiedy ty we Włoszech oglądałeś obrazy, ja rządziłam tym krajem?
Jesteś tu dopiero od pięciu dni
i zakładasz, że znasz moich ludzi lepiej ode mnie.
Nie potrzebuję cię, byś mówił mi, co mam myśleć, Albercie.
Nie.
To zadanie lorda Melbourne'a.
Trudno mi uwierzyć, że nic nie powiedziała.
Po co byłeś z tak długo?
Ernst zdążyłby ją zaciągnąć do łóżka.
Dość!
Albert i Ernest wyjeżdżają.
Bez zaręczyn.
On nie jest brytyjskim poddanym.
Nie mogę go zatrzymać, nawet gdybym chciała.
- Oczywiście, że możesz. Oświadcz się. - I to wszystko?
- Obawiam się, że to nie takie proste. - Dlaczego?
Ponieważ nie mam pewności, czy się zgodzi.
Ale jeśli się zgodzi, będziesz wiedziała, że zrobił to z miłości.
Ale nigdy się nie dowiesz, jeśli go nie spytasz, Wiktorio.
Jesteś dziecinny. Nie możesz wyjechać z powodu sprzeczki.
Nie pasujemy do siebie z Wiktorią.
To małżeństwo pasuje każdemu z wyjątkiem nas.
Tak, ale lubisz ją. Wiem to, i ona też cię lubi.
Myślę, że Wiktoria lubi wielu ludzi.
Na przykład lorda Melbourne'a.
On mógłby być jej ojcem.
- Dokąd idziesz? - Rzucić okiem na ich parlament.
To jedyna brytyjska instytucja, którą mogę podziwiać.
Coś się stało, pani?
Albert uważa, że za bardzo się z panem przyjaźnię.
A jakie jest pani zdanie?
Nie wiem.
Albert zawsze patrzy na mnie tak, jakbym zrobiła coś złego.
A ja chciałabym, żeby się do mnie uśmiechał.
Cóż, nie uśmiecha się zbyt często.
Wiem!
Dlatego chcę, by uśmiechał się do mnie.
Jeśli takie masz zamiary, pani, nie wiem, jak mógłby się oprzeć.
Naprawdę tak pan uważa?
Tylko głupiec by cię odrzucił, pani.
Chce pani jakąś konkretną fryzurę?
Wyglądasz dzisiaj inaczej.
Wiem. Nie masz kołnierzyka.
Zgubiłam go.
Proszę, weź jeden z moich.
Nie, weź kilka.
- Nie powinnam... - Obie musimy dzisiaj świetnie wyglądać.
Nie uważasz?
- Niania! - Nancy.
Tak się cieszę, że cię widzę, Nancy.
I przepraszam za tamto.
Wiem.
Ale czasami... wyobrażam sobie ciebie w pałacu,
układającą włosy królowej, tak jak cię nauczyłam i myślę sobie...
Tak powinnam być ja.
Eliza Skerrett, garderobiana królowej.
Ale zamiast tego jestem nikim.
Mogłaś ją oddać, znaleźć inną pracę, ale tego nie zrobiłaś.
Nie. Chciałam, by była bezpieczna.
Zrobiłyśmy to dla niej.
Mama!
- Coś ci przyniosłam. - Nie zrobiłaś tego?
Nie. Królowa mi je dała.
Wyśmienite. Królowa musi cię lubić.
Nie wiem, czy mnie lubi.
Ale czasami zwraca na mnie uwagę...
kiedy ją czeszę...
i widzi, że obie jesteśmy tylko dziewczynami,
które starają się jak mogą.
Staramy się jak możemy.
Mama.
Jaśnie panowie, pozwólcie, że powitam was w parlamencie.
Zawsze chciałem zobaczyć miejsce, które zlikwidowało tyranię.
Chciałbym, aby królowa podzielała pańskie odczucia.
Obawiam się, że awanturnictwo jest dla niej wstrętne.
Myślałem, że popiera pana we wszystkim.
Cóż, dawniej, może.
Już przyzwyczaiła się do bycia królową i coraz bardziej mnie ignoruje.
Prawda jest taka, że moje urzędowanie nie będzie trwało wiecznie.
I wtedy szczęśliwie powrócę do Brocket Hall.
Zakładam, że to będzie dla niej trudne.
Możliwe.
Lecz prawdę mówiąc, myślę, że czas przejść na emeryturę.
- Bardzo dobrze, że znalazłaś gardenie. - Nie było łatwo, pani.
Lord Melbourne hoduje je w Brocket Hall, ale nie mogłabym go o nie poprosić.
Już.
Jesteś zadowolona z wyboru, pani?
Powiedziano mi, że chcesz mnie widzieć.
Chcę cię o coś spytać.
Ale zanim to zrobię...
muszę być pewna, że nie będziesz miał mi za złe tego pytania.
Znów wpięłaś te kwiaty.
Powinnam zapytać teraz?
Chcę, żebyś to zrobiła.
Albercie...
czy uczynisz mi zaszczyt...
Nie, to źle brzmi,.
Albercie...
ożenisz się ze mną?
To zależy.
Od czego?
Od tego, czy najpierw pozwolisz się pocałować.
- Jeśli pozwolę, zgodzisz się? - Muszę cię pocałować.
Dla mnie to nie jest małżeństwo z rozsądku.
Nie.
Myślę, że to małżeństwo będzie nierozsądne.
Ale nie mam wyboru.
Ani ja.
Musimy się pobrać najszybciej jak to możliwe.
Czas, by ustalić twój tytuł i pensję.
Powiedziałam Albertowi, że to załatwię. Jak mam się tłumaczyć?
Chcę być jej mężem, ale nie mogę być jak Dash.
Czekać aż rzuci mi przekąskę.
Dlaczego pensja tak dużo dla ciebie znaczy?
Żebyś mógł utrzymać kochankę?
Spędź godzinę w towarzystwie Gretchen.
Chciałabym białą suknię.
Skąd możemy mieć pewność, że książę Albert jest protestantem?
Niemcy nie mogą rządzić naszym krajem!
Polub nas! www.facebook.com/ProHaven
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.