Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Tak sobie myślałem.
Następnym razem weźmiemy ogon w sosie i crudo z przegrzebków.
Brzmi super, kochanie.
Maggie, obiecałaś, że będziemy dziś Benem i Mag z czasów przed dzieckiem.
Przepraszam.
- Staram się, Ben. - Naprawdę?
Nawet nie dotknęłaś swojej burraty z figami.
To po prostu trudne.
Byłam z Finnem każdej minuty przez ostatnie dziesięć miesięcy.
To dziwne uczucie być z nim rozdzieloną.
Jakbym była okropną mamą.
To szalone. Jesteś niesamowitą mamą.
A co jeśli jest przestraszony lub samotny?
Albo zrobi kupę do pieluchy i będzie musiał z nią siedzieć godzinami.
Wtedy zwolnimy opiekunkę.
Dobra. Tylko jeden rzut okiem.
Widzisz?
Świetnie się bawi i ty też powinnaś.
Poza tym, Danielle jest niesamowita,
a opinie o niej są świetne.
Gdzie jest Danielle?
Dałem jej dodatkowe 100 dolców, aby zrobiła pranie.
Więc do kogo gada Finn?
O mój Boże! Zadzwoń pod 911!
Straż pożarna Austin! Otwierać!
Jakieś wieści z centrali?
Powinni wracać z kolacji, ale nikt nie może się do nich dodzwonić,
więc wezwaliśmy służby weterynaryjne.
- Dobra, działaj. - Robi się.
Znajdźmy ten pokoik dziecięcy.
Paul, Marjan, Mateo, wy poszukajcie na górze.
Uważajcie na siebie.
Mamy do czynienia z 1,5-metrowym grzechotnikiem.
Znasz imię opiekunki?
Danielle.
Danielle!
Ktoś jest trochę nerwowy.
Nienawidzę węży.
Judd, jesteś kowbojem. Myślałem, że dorastałeś z wężami.
Tak, dlatego ich nienawidzę.
Patrzcie pod nogi.
Nie widziałeś w pobliżu wielkiego, strasznego węża, co?
Jest ranny? Sprawdź, czy nie ma śladu po ugryzieniu.
Jestem pewny, że po prostu mnie nienawidzi.
Nic mu nie jest, ale chyba zrobił kupę.
Chyba teraz ja zrobiłem kupę.
- Finn! - Nic mu nie jest.
Cuchnie, ale nic mu nie jest.
Dziękuję.
Bardzo dziękuję.
Proszę pana, nie podchodziłabym bliżej.
Nic mu nie jest?
Gdzie Danielle?
- Gdzie macie pralkę? - W piwnicy.
Kapitanie.
- To nic dobrego. - Racja.
W fundamencie jest pęknięcie.
Przykryli je płachtą, by stworzyć barierę przeciw wilgoci,
chyba to właśnie przyciągnęło węże.
Dobra, ja i Judd wejdziemy pierwsi.
Dmuchnijmy w tych małych drani suchym lodem.
To da wam wystarczająco dużo czasu, aby wejść do środka
i ją wynieść.
Kiedy będzie pogotowie z antytoksyną?
- Za dwie minuty. - Gotowy?
Nie ma mowy! Idziemy.
Tłumaczenie: Meg, forez, Venoxon Korekta: Fretka dla BlueSquad
- TRZY LATA TEMU - W porządku, kontynuujmy.
Kto następny?
Przestaniesz w końcu być takim mięczakiem i wejdziesz tam?
Nie jestem mięczakiem. Czekam na swój moment
Czekasz na niego od trzech godzin.
- Ten gość był dobry. - I ty też jesteś.
Czym innym jest śpiewać pod prysznicem,
a czym innym śpiewać przed całą salą ludzi.
Tak. Tutaj jesteś ubrana.
Iris, daj spokój. Nie naciskaj.
- Denerwuję się. - Ty się denerwujesz?
Potrafiłaś zatkać palcem tętnicę,
ale pokój pełen hipsterów cię denerwuje?
Może nie tylko ja się denerwuję.
Masz piękny głos. Powinnaś się nim podzielić.
Jesteś moją siostrą. Musisz tak mówić.
To prawda.
Co?
Przegapiłam kilka wiadomości od Dustina.
No i co? Powiedz, że jesteś ze mną.
Wie, że jestem z tobą.
Chce po prostu wiedzieć, jak długo to zajmie.
Naprawdę cię wyszkolił.
Wiem, co myślisz, dobra?
Mamy po prostu bardzo silny związek.
Skoro macie tak silny związek,
czemu po prostu nie powiesz, że jesteś zajęta?
Taa, patrzeniem jak moja siostra zachowuje się jak tchórz.
Co?
Patrząc jak tchórzysz.
Chyba ktoś wypił trochę za dużo tequili.
Słuchaj, jeśli pójdziesz następna,
przestanę pić na twój rachunek.
No, nie wiem.
Myślę, że powinnyśmy wypić po jeszcze jednym.
Twój wybór.
Cienias.
Dobrze się czujesz, chica?
W ogóle.
Cokolwiek się tam stanie...
Wiem.
Dziękuję, dziękuję ci za wszystko.
Zaczynamy.
Nadal szukamy dowodów w samochodzie,
ale znaleźliśmy kilka rzeczy, które powinnaś zobaczyć.
A co z Iris i tym facetem, Wadem?
Znaleźliśmy szczątki szkieletów
w pojeździe i w okolicy.
Zwierzęta narobiły tam bałaganu.
Technicy sądzą, że w tym samochodzie
mogły być aż cztery osoby.
Dopasowanie DNA do tych szczątków
zajmie trochę czasu,
ale było tam sporo śladów krwi.
Te wyniki powinny wrócić szybko.
W międzyczasie,
te przedmioty znaleziono w ciężarówce i pobliżu.
Michelle, mogłabyś podejść
i zobaczyć, czy coś rozpoznajesz?
Cokolwiek, co mogło należeć do Iris?
Nie spiesz się.
Nie.
Na pewno nie to.
A co z tym telefonem?
Wygląda znajomo?
Nie. To nie jej.
- To. - Bransoletka?
Tata dał jej ją na 14-te urodziny.
Nigdy jej nie zdejmowała.
Będę szczera, kapitanie Strand.
Są tu pewne liczby, które mi się nie podobają.
Twoje ciśnienie krwi wzrosło. Twój poziom glukozy jest podwyższony.
Miałem dużo stresu w pracy,
więc może jadłem za dużo słodyczy.
Śpisz mniej godzin niż wtedy,
gdy się tu przeprowadziłeś.
Odbudowa remizy strażackiej to praca na pełny etat.
Nie pozwala na wiele czasu wolnego.
Martwię się,
że się przepracowujesz.
Poza tym, nie powinieneś pić podczas chemioterapii.
- Ani kropli? - Nie.
Doktorze, najpierw zabrano mi
zabiegi na włosy, a teraz tequilę.
Co z rakiem?
Teraz to, co lubię.
To skan twojego guza z czasu,
kiedy rozpoczynaliśmy leczenie.
Tak wygląda dzisiaj.
Trudno zauważyć to gołym okiem,
ale guz ma obwód o 2,77% mniejszy
niż w momencie rozpoczęcia terapii.
To dobre wieści?
To świetne wieści.
A fascynujące jest to,
że redukcja jest niemal taka sama
jak u twoich psich odpowiedników.
Przepraszam, moich... co?
Mieszanka leków immunoterapeutycznych,
które zażywasz jest dostępna dla ludzi,
bo najpierw została przetestowana na psach z rakiem płuc.
Masz na myśli psy laboratoryjne zamknięte w klatkach?
Wcale nie. Psich pacjentów.
Ich właściciele zapisują ich do tych prób,
aby dać im szansę na dłuższe życie.
Przychodzą na leczenie tak jak ty.
Większość wraca na noc do domu.
Mówisz, że większość wraca do domu. Co z pozostałymi?
Niektóre nie mają domów, do których mogłyby wrócić.
Nierzadko zdarza się, że są porzucane.
Żyją w laboratorium w centrum miasta.
To bardziej jak schronisko.
Gdzie, przysięgam, są traktowane bardzo humanitarnie.
Daj spokój, to musi być The Ring 2
albo Oszukać przeznaczenie 2, albo Klątwa 3.
Człowieku, to są słabe wybory.
Najgorsze sequele wszech czasów?
Najstraszniejsze filmy wszech czasów.
Wszyscy wiedzą, że najstraszniejsze filmy to te,
w których potwory są w tobie.
Lśnienie. Facet był szalony.
Albo Egzorcysta, gdzie demon jest w środku.
Dziecko Rosemary? Diabelskie nasienie?
- Tak. - Cujo.
Nie, stary.
Co?
Hej!
To dobrze wyglądający zwierzak.
Przywitajcie się z nowym członkiem 126.
Jaskier.
Niemożliwe! Możemy go zatrzymać?
- Ale słodki! - W końcu!
Jestem wyższy od kogoś.
Myślisz, że będzie za tobą chodził
- i po tobie sprzątał? - Racja.
- Naprawdę, tato? - Co?
Przez całe życie błagałem cię o psa
i zawsze mówiłeś: nie.
Mieszkaliśmy w apartamencie w wieżowcu.
Kto miał z nim wychodzić?
Czemu wybrałeś akurat tego przystojniaka, kapitanie?
Ten przystojniak jest moim zwierzęcym odpowiednikiem.
Tak, z całą pewnością ma ten popisowy wygląd.
Ma także takiego samego raka płuc jak ja.
O nie!
To takie smutne.
Przestań. Bądź twardszy.
Jaskier jest wojownikiem, jak ja.
Wiele mu zawdzięczam. Dzięki psom takim jak on,
jestem w stanie leczyć mojego raka.
Hej!
Były właściciel oddał go,
żeby mógł żyć w klinice.
Pozwolili mi go adoptować.
Hej, TK! Przywitaj się z Jaskrem.
Hej, Jaskier.
Mam robotę do zrobienia.
Może powinieneś był mu kupić psa, gdy był dzieckiem.
Tak naprawdę, to jego matka się nie zgadzała.
911, co się stało?
?To mama. Coś jest nie tak! Nie... nie może się ruszyć!
Proszę zachować spokój.
Pomoc jest w drodze.
Dzięki Bogu, że tutaj jesteście.
Nazywam się Trevor. Wchodźcie.
Mama jest na górze.
Był pan mamą, kiedy zaczęły się symptomy?
Nie, zszedłem na dół, żeby przynieść jej kolację.
Kiedy wróciłem, jej twarz była dziwnego koloru
i opadła bardziej niż zazwyczaj.
- Może mówić? - Nie.
Pomyślałem, że jest zawzięta.
Mama uwielbia rozmawiać,
ale naprawdę sądzę, że stało się coś złego.
Matko, są tu nasi przyjaciele.
Dobra, nie żyje.
Mamo, chcę żebyś zrobiła wszystko,
co ci mili ludzie ci powiedzą.
Są tutaj, żeby pomóc.
Czy twoja mama ma problemy z sercem?
Tak, ma powiększone serce.
Zawsze jej mówię, że to dlatego, że daje tyle miłości.
Prawda, mamo?
Najlepszym przyjacielem syna jest jego mama.
Trevor, możesz dla mnie usiąść?
Co? Dlaczego?
Co się dzieje?
Dlaczego jej nie pomagacie?
Bardzo mi przykro. Twoja mama nie żyje.
Co to oznacza?
Zmarła.
Prawdopodobnie, kilka dni temu.
Jest ktoś do kogo możemy zadzwonić?
Co? Nie!
Nie, dobra, to niemożliwe,
bo ona odpoczywa.
Śpiewała „After Midnight”.
Bardzo mi przykro.
Zadzwonimy do biura miejscowego koronera
i poprośmy centralę, żeby przysłała psychiatrę.
Ok, nikt nie dzwoni,
nikt nie wychodzi, dopóki ona się nie obudzi.
Trevor...
uwierz mi, wiem jak ciężko jest
zaakceptować utratę kogoś, kogo kochasz.
Bardzo współczujemy ci twojej straty.
Nikogo nie straciłem!
Pomóżcie jej! To wasza praca.
- Zróbcie to! - Dobrze.
Co robimy, kapitanie?
Sprawdźmy podstawowe parametry.
Jej puls jest bardzo słaby.
- Co? - 20 mg droperidolu.
- Droperidol dla jej... - Po prostu to zrób.
Gillian, defibrylator.
Musimy użyć teraz defibrylatora.
Ok.
- Co? - To defibrylator.
Trevor, musimy teraz odsunąć ubrania twojej matki.
Może nie chcesz patrzeć.
Chyba nie czułaby się komfortowo, gdybyś na to patrzył.
Tak, tak.
Tim.
Zaraz, kapitanie.
Naładować do 150?
Do 300. To musi zadziałać.
- Naprawdę musimy. - Zrozumiałam.
Na trzy.
Jeden, dwa...
Trevor?
- Ok, zostań tam gdzie jesteś. - Pozbądź się tego.
Pozbądź się tego.
Powiedz centrali, żeby przysłała karetkę psychiatryczną pod 5150.
Dlaczego to zrobiłaś?
Przepraszam, Trevor, ale nie dałeś mi wyboru.
Co z mamą?
Już nic dla niej nie możemy zrobić.
Obiecałem się nią opiekować.
Zrobiłeś to. Walczyłeś dla niej.
Na końcu tylko to możemy zrobić.
Hej, kapitanie, mam nadzieję, że jesteś głodny
bo smażony stek z kurczaka będzie gotowy za 20 minut,
z ciastem orzechowym na deser.
Pewnie, już czuję jak moje tętnice się zatykają.
Dlaczego musiałeś smażyć te steki?
To sprawia, że panierka dobrze się trzyma.
Chyba sobie żartujesz!
Niech to. Gdzie jest ten pies?
Hej, psie!
Nazywa się Jaskier.
Nie zawołam go tak.
Hej, patrzcie?
Ktoś tu był bardzo ciekawy.
Zgaduję, że możemy wykreślić ciasto z menu.
Tak, zgaduję, że pies lubi zaczynać od deseru?
Nic nie jest deserem, jeśli nie przestaniesz jeść.
To nie zabawka do gryzienia. Zostaw to.
Ze wszystkich butów, które mogłeś wybrać, wybrałeś moje?
Bo mu się podobają.
Nie, on ze mną zadziera.
Spójrz na jego twarz. Myśli, że to jest zabawne.
Hej, nie.
Nie!
Boże.
Hej, TK! Nie ruszaj się.
Jaskier rzucił bombę.
Ohyda!
Boże!
Dlaczego się śmiejecie? Ta puszysta rzecz to potwór.
Remiza nie jest miejscem dla psa.
Co z dalmatyńczykami? Są jak prawdziwi oficerowie.
Dlaczego tak jest?
- Chyba są głuche na jedno ucho. - To nie może być prawdą.
Nie, to dlatego, że nie bały się ognia i koni,
które ciągnęły prawdziwe strażackie karoce.
Biegły przed wszystkimi
i ostrzegały miasto, że ogień się zbliża.
Były pierwszymi syrenami.
Cóż, to świetne?
Ta współpraca skończyła się
z wynalezieniem samochodu.
Ta rzecz to nie dalmatyńczyk.
Michelle, dzięki, że przyszłaś.
Co się dzieje? Co robimy?
Mam coś, co chcę, żebyś usłyszała.
911, co się stało?
Nie mogę długo rozmawiać. Jestem w niebezpieczeństwie.
Może mi pani podać swoją lokalizacje?
Jadę na zachód od Adams, ulicą Gauadalupe
i widzę go za dwoma samochodami.
Dziś rano był przed moim mieszkaniem. Czego on chce?
Za półtora kilometra jest posterunek policji.
Myśli pani, że może tam dotrzeć?
Nie. Żadnej policji. Zabiją ją.
Gdzie to znalazłaś?
Czy to głos twojej siostry?
Tak.
To było w historii połączeń
w telefonie, który znaleźliśmy we wraku.
Ale to nie był telefon Iris.
Sądzę, że był.
Telefon, który mi pokazałaś był telefonem jakiegoś dilera.
Albo telefon był używany przez kogoś, kto się martwił,
że jest śledzony.
Była bardzo przestraszona.
Może ktoś naprawdę ją śledził.
Michelle, nie sądzę, że ktoś śledził twoją siostrę.
To nie był jedyny telefon na 911,
który wyszedł z tego telefonu.
Chcę je usłyszeć.
Czego chcą? Nie chcą zostawić mnie w spokoju.
Mają samochody i helikoptery i sądzę, że drona.
Niech to! Czemu nie zostawią mnie w spokoju?
911, co się stało?
Ktoś włożył we mnie mikrofon.
Przepraszam, powiedziała pani, że gdzie włożyli mikrofon?
W mojego zęba.
Ich technologia jest zaawansowana.
Ci ludzie mnie zabiją,
głupi sukinsynu!
911, co się stało?
Nie przestaną, dopóki nie zginę.
Może pani powiedzieć, gdzie jest?
Nie wiem dokładnie.
Wyszliśmy z baru Przegrana Sprawa.
Jestem w ciężarówce, ale chyba ich nie wyprzedzimy.
Przekażcie mojej mamie i siostrze, że żałuję.
I że je kocham.
Muszę kończyć. Proszę, powiedz im.
Myślę, że rodzaj choroby psychicznej,
na którą, jak podejrzewam, cierpiała twoja siostra,
nie pojawia się często u kobiet przed trzydziestką.
Dustin powiedział, że zaczęła się zmieniać.
Teraz ma to większy sens.
Wyjaśnia to też,
dlaczego zaczęła zadawać się
z kimś takim, jak Wade Caldwell.
Ale on jej nie zamordował.
Myślę, że to, co stało się z twoją siostrą było wypadkiem.
Tragicznym wypadkiem.
Masz wyniki badania krwi?
Bardzo mi przykro.
Wszystkiego najlepszego, kochanie.
Nie wierzę, że minęło już 10 lat
odkąd odszedłeś.
Tęsknie za tobą, tato.
Co w tym śmiesznego?
Wszystko.
Robimy przyjęcie urodzinowe dla zmarłego.
Rozmawiamy ze zdjęciem.
To komiczne.
Iris, skarbie,
może to odrobinę głupkowate,
teraz, gdy o tym wspomniałaś.
Naprawdę, mamo?
Co jest z tobą? Brałaś coś?
Czemu mnie o to pytasz?
Bo zachowujesz się dziwnie i okropnie wyglądasz.
Michelle, nie mów tak do siostry.
Będziesz udawała, że tego nie widzisz?
Spojrzałaś na nią?
Kiedy ostatnio szczotkowałaś włosy albo spałaś?
Ty też zaczniesz mnie teraz śledzić?
Co?
Iris, odkąd zaczęłaś spotykać się z tym facetem...
Dustinem. On ma IQ 141, dobra?
Chodził do Dartmouth.
Ty nie dostałaś się do Texas State!
Nie wiem jakie to ma znaczenie,
ale z pewnością jest złośliwe.
Posłuchaj, Iris,
jesteś piękna, miła i utalentowana.
Nie pozwól, żeby jakiś facet zepsuł twoje marzenia.
Będziesz pouczała mnie o marzeniach?
Marzysz, żeby zostać piosenkarką,
ale boisz się zaśpiewać na wieczorze talentów.
Więc zostaw w spokoju mojego chłopaka.
Ja przynajmniej go mam.
- Iris. - Wychodzę.
- Michelle! - Nie, nie.
To dobry pomysł, zanim jej przywalę.
- Mamy urodziny! - Kocham cię.
Wszystkiego najlepszego, tato.
Są pewni?
Krew się zgadza.
A co z ciałem?
Wciąż muszą zidentyfikować szczątki, które znaleźli,
a to zajmie trochę czasu.
Ale Iris na pewno była w tym samochodzie.
Kim jest ten Wade?
Wade Caldwell. Był złym facetem, mamo.
Dlaczego twoja siostra miała do czynienia z kimś takim?
Z kryminalistą? Potworem?
To nie ma sensu!
Nie sądzę, że to to Wade Caldwell był potworem dla Iris, mamo.
Myślę, że potwór był w niej.
Była chora.
Wykazywała oznaki schizofrenii.
Co?
Mamo, obydwie to widziałyśmy.
Pogmatwana mowa, niestosowny śmiech.
Nagłe wybuchy gniewu.
Twoja siostra zawsze była humorzasta.
Mamo.
To coś więcej.
To coś innego.
Nie.
Przykro mi. Wiem, że to ciężkie.
Była chora, a ja jakoś to wiedziałam.
Wiedziałam...
Byłam na nią tak zła, że to ignorowałam.
- Ignorowałam ją. - To nieprawda.
Tak, prawda.
Tyle razy do mnie dzwoniła.
Tej nocy też, a ja... Nie odebrałam.
Mogłam ją uratować, ale tego nie zrobiłam.
Dobra, legowisko gotowe! Wskakuj, psino!
Nie, nie!
Chodź do cioci!
Wszyscy wiedzą, że ciocia ma najlepsze smakołyki.
To oszustwo.
Wszyscy wiemy, że Jaskier uwielbia suszone mięso.
Prawda, piesku? Chodź.
Możecie zgasić światło?
A poza tym, całkowicie się ośmieszacie.
TK ma rację. Dobrego psa nie trzeba przekupywać.
Musi poczuć, kto jest samcem alfa.
Jaskier, wstań!
To właśnie miałem na myśli.
- Widzicie? - O rany!
Łamiesz cioci serce.
Co jest?
Złaź, psie.
Na ziemię!
Tak traktujesz psa z rakiem?
Tak się nie robi.
Czemu go tak nienawidzisz?
Nie nienawidzę go, dobra?
Chyba ma kynofobię.
Lęk przed psami,
wynikający zazwyczaj z jakiejś traumy z dzieciństwa.
Cesar Millan miał o tym odcinek.
Nie odpuszczasz, co?
Mówiłem ci.
Jesteś jego ulubieńcem.
Możesz nabrać wszystkich innych,
ale mnie nie nabierzesz.
Wiem, że kochasz tego psa.
- Nieprawda. - Prawda.
Odkąd skończyłeś dwa lata, kochasz każdego psa.
Tak, a ty i tak go tu sprowadziłeś.
Tego głupiego, brązowookiego, śliniącego się...
Wiedziałeś, że go pokocham.
Wiedziałeś, że jest chory i umrze,
a ja tego nie zniosę.
Nie mogę pokochać kolejnej rzeczy,
którą wiem, że stracę, tato.
Nie mogę.
Nie zmusisz mnie, żebym zakochał się w tym durnym psie.
Nie zrobię tego.
Myślę, że chodzi o coś więcej niż psa.
Oczywiście, że tak!
- Jeszcze mnie nie straciłeś. - Tak, ale mogę.
Tak, możesz.
Mogę umrzeć na raka, albo zginąć na akcji.
Może potrącić mnie ciężarówka.
Dla nikogo nie ma gwarancji.
Ten pies nie jest symbolem mojej śmierci.
Jest potwierdzeniem mojego życia.
To dobrze, że go kochasz,
nawet jeśli możesz go stracić.
Może poznacie się lepiej?
Wiesz, że nigdy ci tego nie wybaczę?
W porządku.
Chodź. Cześć.
Ja ciebie też kocham.
Jesteś dobrym psem.
Cholera, Amy.
Mam cię obudzić, żebyś pokazała mi, gdzie przeniosłaś noże?
Dobra.
Amy?
No, dawaj.
911, co się stało?
Ktoś próbuje się do mnie włamać.
- Jak się pan nazywa? - Bruce.
Są przed frontowymi drzwiami.
Weszli.
Co mam robić?
Bruce, jestem Grace.
Nie panikujmy, dobrze?
Gdzie mieszkasz?
To...
- Proszę pana? - O Boże.
Bruce, mów do mnie. Co się dzieje?
Szkło. To zbita szyba.
Tylne drzwi są otwarte.
Chyba nimi też ktoś wszedł.
Bruce, potrzebuję twojego adresu, żebym mogła wysłać policję.
Są w domu.
Słyszę ich na końcu korytarza.
Muszę coś zrobić.
Posłuchaj mnie, Bruce.
Jeśli w twoim domu są intruzi, to nie powinieneś się z nimi mierzyć.
- Możesz wyjść z domu? - Co?
Nie, moja żona śpi w pokoju z tyłu.
Proszę, przyślijcie pomoc.
Elliot.
Mam włamanie do domu.
Mężczyzna zgłosił dwóch intruzów, ale rozłączył się, zanim zdobyłam adres.
- Próbowałaś oddzwonić? - Nie.
Jeśli się ukrywa,
to nie chcę zdradzić jego lokalizacji.
Ale dobrze by było, gdybyśmy my ją znali.
Dzwonił z telefonu komórkowego.
Jeśli zautoryzujesz prośbę,
możemy dostać tę informację od operatora.
Dostaniemy, co trzeba.
- Zobaczę, co da się zrobić. - Dzięki.
Proszę zachować spokój.
Widziała pani czy włamywacz ma jakąś broń?
Też masz wtargnięcie do domu?
Co się dzisiaj dzieje?
3-6-3-H-20. Zgłoś się.
Zgłasza się oficer Reyes.
Jak blisko jesteś 7. i Channel?
Blisko.
Dobrze, mamy możliwe 10-62,
wtargnięcie do domu na Channel 843.
Właścicielem jest Bruce Ackerman, 46 lat.
- Zachowaj ostrożność. - 10-4.
Znaleźliście go?
Centrala, brak 10-62 pod tym adresem.
Żona dzwoniącego, Bruce'a Ackermana,
zgłosiła dziś o 15 jego zaginięcie.
- Zaginięcie? - Srebrny Alarm.
Pan Ackerman jest we wczesnym stadium demencji.
Czasem zdarza mu się oddalić,
ale nigdy na tak długo.
Był zdezorientowany.
Myślał, że dzwoni ze swojego domu.
Proszę zachować spokój. Policja będzie za 12 minut.
Oficerze Reyes, czy pani Ackerman jest z tobą?
Tak.
Spytaj ją czy kojarzy adres Birchwood Avenue 1940.
10-4.
Dziękuję.
To adres ich pierwszego domu.
Nie mieszkają tam od 15 lat.
To mój dzwoniący.
To 65-letnia kobieta.
Nie ona. Osoba, w której sprawie dzwoni.
- Zach, kto ma broń? - Mąż dzwoniącej.
Jakieś 30 minut temu wrócił do domu z wnuczkiem.
Usłyszeli jakieś hałasy, więc zamknęli się w sypialni.
Włamywacz próbuje się tam dostać.
Policja będzie za 10 minut.
Dobra, musimy wysłać tam straż i pogotowie,
gdyby coś poszło źle.
Zach, włączam się, dobra?
Dzwoniąca to Marilyn Crump, 65 lat.
Dobra.
Pani Crump?
Nazywam się Grace. Jestem dyspozytorką numeru 911.
Co z mężczyzną, z którym rozmawiałam?
Czemu nie ma jeszcze policji?
Są w drodze.
Ostrzegam cię!
Mam broń i użyję jej, jeśli tu wejdziesz!
Proszę mnie posłuchać.
Mamy powody by sądzić, że ten mężczyzna jest tylko zdezorientowany.
Co? To szaleniec.
Jest chory. Cierpi na demencję.
Kiedyś mieszkał w tym domu i myśli, że dalej tam mieszka.
Spróbuję się z nim skontaktować podczas gdy czekamy na policję.
Amy!
Amy? Wszystko w porządku?
Amy, odpowiedz!
Amy!
Halo?
Bruce.
Bruce, tu Grace,
operator numeru 911, rozmawialiśmy przed chwilą.
Pamiętasz?
Tak, miałaś przysłać policję.
- Gdzie oni są? - W drodze.
Bruce, musisz odsunąć się od drzwi.
Możesz to dla mnie zrobić?
Nie, moja żona tam jest. Amy!
Nie, nie ma jej tam, Bruce.
Właśnie rozmawialiśmy z Amy? Nic jej nie jest.
Ale bardzo się o ciebie martwi.
Gdzie ona jest?
Jest w waszym domu.
Jestem w domu.
Nie, Bruce. Nie jesteś.
To już nie jest twój dom.
Dawno temu był.
Ktoś się włamał i tylne drzwi zostały otwarte.
Myślę, że to ty mogłeś się włamać, Bruce.
Mogłoby tak być?
Nie mogłem znaleźć klucza.
Właśnie.
Bo to już nie jest twój dom.
Nie masz klucza.
O Boże. Co zrobiłem?
Popełniłeś błąd, Bruce. To wszystko.
Ale naprawimy go dla ciebie.
Mam kilka rzeczy, które musisz dla mnie zrobić.
Wciąż trzymasz nóż w ręce?
Potrzebowałem ochrony.
Oczywiście, że tak i to w porządku.
Ale policja jest w drodze
i nie ma pojęcia, że się pomyliłeś, Bruce.
Więc musisz odłożyć ten nóż na podłogę.
Możesz to dla mnie zrobić?
Tak.
- Już. - Ok, dobrze.
Teraz musisz wyjść na zewnątrz głównymi drzwiami.
Idź przez ulicę z podniesionymi rękami,
by policjanci mogli cię zobaczyć, kiedy przyjadą.
Bardzo mi przykro.
Wiem, że tak, Bruce.
Wszystko będzie dobrze.
Obiecuję.
- Zgubiłem się, Amy. - Wiem, ale znaleźliśmy cię.
Znaleźliśmy cię.
Mają go.
Wspaniale, Grace.
To dzięki tobie.
Proszę pani, może mi pani powiedzieć czy oddycha?
Nie, nie sądzę. Zemdlał!
Straż i karetka są już w drodze. Za chwilę będą.
Zna pani zasady pierwszej pomocy?
Tak. Znam.
Zaczniemy uciski.
Możliwy problem z sercem.
Pokój w południowo-wschodnim rogu.
Zrozumiałem.
Straż i pogotowie z Austin.
Proszę, pomóżcie! On nie oddycha!
- Czy to postrzał? - TK!
Cały zespół jest tutaj.
Próbowałem przekonać ich, żeby poszli do domu,
ale Marjan wciąż podaje im kofeinę,
więc chyba nigdzie się nie wybierają.
Rozmawiałem z twoją mamą. To była zabawna rozmowa.
Odpalił jej się tryb prawnika.
Praktycznie rozwaliła lekarza,
zadała mu milion pytań medycznych.
Dobra wiadomość jest taka,
że twoje płuca znów pracują właściwie,
ale nie dowiemy się o żadnych problemach z mózgiem,
dopóki się nie obudzisz.
Ale powiedziałem jej, żeby się nie martwiła, że jej...
wspaniały, silny,
wytrzymały dzieciak za chwilę stanie na nogi.
TK.
Jeśli mnie słyszysz, ściśnij moją rękę, dobrze?
Wróć do mnie, synu.
Oficerze Reyes.
Chcesz spędzić z nim trochę czasu?
Nie chcę się narzucać.
Nie, myślę...
Myślę, że byłby wdzięczny.
Ja bym był.
Minęło trochę czasu, od kiedy to ostatnio robiłam.
Nie jestem pewna, czy pamiętam, co robić.
Dziś wieczorem przydałoby mi się trochę spokoju.
Hej, nie przeszkadzam, prawda?
Nie, wcale.
- Wszystko dobrze? - Dobrze?
Twój zespół powiedział mi,
że otrzymałaś dziś niezbyt dobre wieści.
Naprawdę mi przykro z powodu twojej siostry, Michelle.
Przyszedłeś, żeby sprawdzić co u mnie?
Tak.
Jesteś dobrym człowiekiem, Owenie Strand.
Uratowałaś życie mojego syna.
Jakakolwiek nadzieja na...
Istnieje tylko dzięki tobie.
Chłopak jest waleczny, zupełnie jak jego ojciec.
Dziękuję.
To grupa, w której jestem wolontariuszką.
Myślę, że nic się nie stanie, jeśli raz nie odbierzesz.
Nigdy więcej nie zignoruję telefonu od kogoś, kto mnie potrzebuje.
17 KWIETNIA 2017
Michelle, gotowa?
- Chyba tak. - W porządku.
Następna, po raz pierwszy w Bluebonnet,
panna Michelle „Blue Eyes” Blake.
Panie, pomóżcie nam.
Cześć.
Odwiedź nas na BlueSquad-Series.blogspot.com
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.