Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Czuję się, jak pies wystawowy, którego dni są policzone.
Popatrzcie na nie, jak skóra kurczaka.
O czym ty mówisz? Twoje są niezłe.
Żadnej nagrody już nie zdobędą.
Ale trzymają się.
Może są lekko sflaczałe, ale wciąż nie rzuciły ręcznika.
- Lubię je. - Ja też.
W pornusie raczej teraz nie zagram,
ale karmiłam przez pięć miesięcy
i oto jesteśmy.
Mogło być gorzej, prawda?
- Nie, mogło być lepiej. - Mogło być lepiej.
Okej.
Sadzę, że tu się zatrzymamy.
Myślę, że po karmieniu najlepiej się ubrać.
Nawet nie karmiłam. Ale to takie odświeżające.
To dziwaczne.
Ty jesteś dziwna, Alicia. Z tą torbą na pieluchy.
Dzidzia Mabel lubi torbę.
Dzidzia Mabel nie lubi torby. Ona nic nie lubi.
- Bo jest dzidzią. - Dzidzią.
Okej.
Porozmawiajmy dziś o tym, że niektórym was
kończy się urlop macierzyński.
Kate, podsłuchałam, że wracasz do pracy.
Podekscytowana?
Uch... tak.
Chyba trochę onieśmielona.
W czym tkwi tajemnica tego wszystkiego?
Próbuję myśleć pozytywnie, ale...
To wszystko wydaje się...
Niemożliwe.
Dla mnie kluczem jest ustalenie sobie granic.
Dobrym początkiem będzie dotarcie do domu na wieczorne obowiązki.
Okej.
Czy ktoś inny stresuje się powrotem?
To bezpieczne miejsce.
Mam dzisiaj pierwszy dzień otwarty.
Nie do końca pewnie się czuję.
Chyba mam maciupką depresyjkę poporodową.
Rano jechałam samochodem i...
Wyobrażałam sobie, że uderza we mnie inne auto.
Uwalnia mnie od wszystkiego.
Nie zabija. Nie chcę się zabić.
- Nie. - Po prostu...
- Nie, przepraszam was. - Tak.
Daje mi martwicę mózgu na tydzień.
Właściwie dziesięć dni. Byłoby łatwiej.
- Ona mówi o wakacjach. - Tak!
Wakacje z martwicą mózgu.
TRASA BIEGOWA ROSEDALE
Niedźwiedź zaginął zeszłej nocy.
Władze wzywają mieszkańców do wzmożonej czujności i zgłaszania...
Może dzisiaj pomiń park.
Dla dobra Olly i Charliego.
Zostawiłam szczegółowy plan.
Ale wrócę na czas kąpieli.
Więc nie kąp go, ponieważ ja to zrobię.
- Dzieci to lubią? - Ładna piosenka.
- Czemu mu nie śpiewałaś? - Nie lubię śpiewać.
- Myślałem, że musisz iść. - Tak, już.
Mamusia idzie do pracy
a ty spędzisz dzień z Rebeccą.
- Hura! Rebecca! - Hura!
Spóźnisz się.
Tylko się żegnam. To tradycyjny ziemski zwyczaj.
- Żegnamy się. - Dobrze. Pa, kocham cię.
- Pa! - Pa, pa!
Pa!
Mamy taką więź.
Ciężko ją przerwać.
- Zwolnią cię, Kate. - Okej, już idę.
A któż to wrócił z ławki rezerwowych?
Richard!
Świetnie cię widzieć.
No dobrze.
- W porządku. - Okej.
Ciężko uwierzyć, że jesteś teraz mamą.
Coś o tym wiem.
Muszę przyznać, naprawdę dobrze tu być.
Dziewczyny mają dla ciebie babeczki czy coś.
- Gdzieś tu powinny być. - Znajdę je.
Pewnie są w kuchni.
Przepraszam, Pani Foster. Jestem pani nową asystentką, Rosie.
Miło cię poznać, Rosie. Mów mi Kate.
Kate. Okej.
W kadrach mówili, że masz pokój do...
- tego z mlekiem. - Tak, to biuro.
Będzie niezłe przedstawienie.
Tak, skorzystam z łazienki.
À propos, podobno przychodzi Nabiał z Radosnej Farmy?
Prezes zmarł, zostawił wszystko żonie a ona objeżdża agencje PR.
Mogę zrobić prezentację. Czuję się jak krowa, więc jeśli nie ma...
Prowadzącego?
Cały tydzień pracowałem nad Farmą.
Kate, poznaj Mo. Jest nowym wiceprezesem.
Wiceprezes? Mo Daniels.
- Vasero i Burns? - Skaperowali mnie.
Pali na wszystkie cylindry.
Staram się sprostać legendzie Kate Foster.
Masz tu spore dziedzictwo.
A tak, dzięki.
To dość dziwne, kiedy zachodzisz w ciążę, będąc na szczycie.
Jedyne, co by mnie wygoniło z biura, to pożar.
Rozumiem, że jesteś prowadzącym,
ale gdybyś dzisiaj potrzebował kobiecej perspektywy,
- to chętnie cię wesprę. - To brzmi nieźle.
- Mo? - Oczywiście. Prześlę ci materiały.
Świetnie! Od razu się w to wgryzę.
Idę na kawę. Widzimy się na spotkaniu.
- Kuchnia... - Wiem, gdzie jest.
Tak, pewnie, że...
wiesz.
Sprawdź u mojej asystentki. Spotkanie jest koło czwartej.
I będzie trwało godzinę, czy...
Nie wiem. Czemu, musisz gdzieś być?
Przepraszam, chcę być w domu przed kąpielą.
Kąpiel? Preferuję prysznic, ale co kto woli.
- Będzie dobrze. - Dziękuję.
Szczerze, ile to może trwać?
Nie ty, tu idzie dobrze.
Wszystko tam w porządku?
Co się dzieje?
Mam coś, prawda?
Anne, jesteś w ciąży.
Nie.
To jeszcze raz...
Sprawdzisz ponownie? Osiem miesięcy temu byłam w ciąży.
I ona ledwo żyje.
Szczęśliwie dla was, teraz jesteś u mnie.
Żebyś zmieniła zachowanie.
- Zaczęłaś może palić? - Nie.
Ale stosuję inne formy medycyny.
Z polecenia psychiatry, czy nie, znasz zasady, Anne.
Musisz wszystko odstawić.
Całkowicie.
Myślę, że to havarti.
Może gouda, jeśli mamy szczęście.
Och, jednak jej nie widzę.
Dobrze, więc...
Odkurzacz centralny.
Zabudowana lodówka.
Ta kuchnia naprawdę...
ma wszystko.
Jest doskonała.
Słyszeliśmy kilka samolotów. Dom jest na trasie przelotów?
Myślicie, że drzwi z samolotu spadną z nieba?
Przez sufit w sypialni?
Z takiej wysokości przebiją was jak toffi.
- Co proszę? - Nie przeżyjecie tego.
Tyle wam powiem.
Hej, kochanie.
Jak wam mija dzień?
Świetnie się bawimy. Prawda, Rhoda?
Cześć, mamusiu.
Jak dzień otwarty?
Fantastycznie. Tylko...
Tłoczno, wielu zainteresowanych.
To czemu jesteś na dworze?
Ponieważ uprzejmie poproszono mnie o wyjście.
- Kto cię prosił? - Nie wiem, kilkoro ludzi.
- Nic wielkiego. - Kochanie, wszystko dobrze?
- Wydajesz się nieswoja. - Żartujesz?
Jestem swoja. Mocno swoja.
Dobrze, kochanie. Oddzwonię.
Miłego dnia.
NIERUCHOMOŚCI CRENSHAW NA SPRZEDAŻ
Muszę wrócić za 15 minut.
Wiem, tylko muszę to opłacić.
- Wszystko gra? - Tak.
Przestań mnie nękać.
Okej, co się dzieje? Wyczuwam coś...
Co to za przesłuchanie? Muszę coś zjeść. I nie brać piguł.
I opłacić ten walnięty parkometr.
O, jest.
Czemu nie możesz brać leków?
Czekaj.
Co jest?
Czy ty... chyba nie znowu!
Jak masz coś do powiedzenia, to to wyduś.
Nie jesteśmy ponad to? Kto mówi pierwszy?
- Ponad co, Kate? - Jesteś w ciąży.
- Tak, jestem. - Gratulacje.
Dzięki, jestem wstrząśnięta.
O tak, to będzie dobre. Dobry wybór.
Mówiłaś Lionelowi?
Nie. Jestem zbyt zdenerwowana.
Nie chciał trzech. Dwa i dość.
Wiesz...
masz różne wyjścia.
Co jest z tobą nie tak? Czemu to powiedziałaś?
Mówię tylko, że jeśli dwójka wystarczy, to świetnie.
Nie musisz rujnować małżeństwa i zadłużać się przez wpadkę.
Po prostu...
ledwo co zaczęłam poznawać te dwie osóbki, które stworzyłam.
Nie!
Cicho, potworze, twoja mama to cholerny anioł!
Dziękuję.
To sprawia, że wszystko się komplikuje.
Halo.
Tak, mówi Kate.
Nie, nie jestem zajęta.
Tak, czytałam o tej sprawie.
A, nie, to tylko...
Naprawiają kanalizację w budynku.
Czy mogę oddzwonić?
Nie.
O, cholera!
NABIAŁ Z RADOSNEJ FARMY SPOTKANIE O 15
Spokojnie.
O, Boże.
W porządku, bułka z masłem.
Wszystko dobrze? Bo...
- Poproszę ręczniki. Mały wyciek. - Oczywiście.
Widziałaś notkę, że spotkanie jest przesunięte na 15?
Jaką notkę? Nie widziałam notki.
- Dałam na biurko... - Nie ma jej, a jest 15:20.
- Przyniesiesz ręczniki? - Tak.
Cholera.
Okej.
Nie.
Przysięgam, że dałam na biurko.
Widziałaś notkę, bo położyłam ją...
Dziwne, była dokładnie tu.
Nie mam czasu patrzeć, jak bawisz się detektywa
ani na inne wygłupy. Przez ciebie będę pośmiewiskiem.
Wraz z firmą zmierzającą w tym nowym, i co mogę dodać, odważnym, kierunku
wierzę, że to chwila, by pokazać nabiał
niczym kobieta.
To będzie dobre.
Zdrowe.
Matczyne.
Słodkie.
Wierzę, że to odpowiednia chwila,
by Nabiał z Radosnej Farmy zbliżył do siebie kobiety
w każdym miejscu.
Co to, cholera, w ogóle znaczy?
To wszystko?
- Oczywiście, że nie. Mo? - Ja...
Zleciłem projektantom przygotowanie kilku obrazów.
Chyba pojmuję koncepcję.
Pani Sheffield,
prezentacja Mo to tylko jej część.
- Czy to pani mleko na koszuli? - Tak.
Mo ma rację. Kobiety patrzą.
Ale tu nie chodzi o punkt widzenia dowolnej kobiety.
Pani by pasował.
Pani historia i pani twarz.
Moja twarz? O, nie.
Ludzie chcą nabiał z ładnymi zwierzętami, nie ze staruszkami.
Ludzie chcą opowieści.
Klienci znają wasze towary, ale nie wiedzą,
że wychowywała się pani na farmie, nie jak mąż.
Że mając siedem lat harowała pani godzinami,
a pani mąż firmę odziedziczył.
Dla mnie w tym wieku osiągnięciem było pieczenie sera na czipsach.
Nachos.
Nie tylko przemawia pani do kobiet, ale ma ręce z odciskami od pracy.
To prawda, że mój mąż odziedziczył firmę od dziadka
a jego babka nie uczestniczyłaby w takim spotkaniu.
Więc myśleli, że jestem stuknięta.
Nie potrafił wydoić krowy, ale był przy mnie.
Bystry człowiek.
Zgadza się.
Jeśli czuje się z tym pani komfortowo, chętnie przygotuję szczegółowy plan.
Tak.
- Pięknie - Dobrze.
- Miło było panią poznać. - Dziękuję. Wzajemnie.
Dobra robota, Kate. Mo, ucz się.
Ludzie chcą narracji. Kate, gotowa przejąć sprawę?
Jasne. Mo, pomysł był dobry, ale ona chciała więcej troski.
Chodźmy.
Pięć minut przerwy i wracamy. Natalie!
Co do... Co do cholery...
O, mój Boże.
Jaki błogi sposób by odejść.
Więc...
Dom wam się podoba?
Jest basen.
Kochanie, zamówiłaś coś? Umieram z głodu.
Gdzie dzieci?
Co? Na dole?
Co jest?
Nie chcę o tym mówić.
Dobra, siedzę na cholernym fotelu cierpliwości.
- Jak się z tym czujesz? - Boże.
Mam wrażenie, że chodzi o tę pożyczkę?
Dobrze wyczuwam? Tak, przyznaję, bywam rozrzutny.
Rozumiem, o co chodzi.
Musisz mi zaufać, kiedy mówię, że to wypali.
Nie mogę tego zrobić. Nie możemy tego i...
Zajmę się tym.
Dobrze, inicjatywa. Czym dokładnie się zajmiesz?
Nie chcesz wiedzieć. Ja... Załatwię to. Nie przejmuj się.
W porządku. Boże, te gnojki są takie dobre.
O czym ty mówisz? Nienawidzisz ich.
Tylko kiedy jesteś...
Jesteś?
Noc z margaritą?
Przepraszam. Ja... nie mam pojęcia.
- Nie... - To niesamowite.
- Co? - Kochanie...
Tak właśnie się rozwijam, wiesz?
Kiedy się pobraliśmy, byłaś spoza mojej ligi. I...
Wyluzowałem. Nie stać nas było na ten dom.
I wiesz co? Poszedłem i znalazłem lepszą pracę.
Nie wiem, jak się zająć trójką dzieci. Nie mam zielonego pojęcia,
ale obiecuję, że jak zwykle, stanę na wysokości zadania.
Bo, kochanie...
Rozwijam się.
- Uwielbiam, kiedy jesteś taka delikatna. - Milcz.
Czyli nie ma drugiej randki?
Cuchnęła natarczywością.
Stary, nie znoszę tego. Cały czas tak mam.
Ile masz lat, 17?
- Nie, 26. - Niby 26? Pokaż dowód.
Nie gnębcie go, to jak dręczenie chihuahua.
Okej.
Nie powinnaś być w domu i kłaść dziecko?
No właśnie, Kate. Jak to jest?
Potrzebujecie mnie tutaj. Nie skończyliśmy pracy.
Niezłe priorytety.
Nie okradam dziecka z dobrego życia. Pamiętasz dobre życie, Mo.
Matka karmiła cię piersią, aż nauczyłeś się wiązać buty.
Po raz kolejny: byłem karmiony przez normalny okres.
Spokojnie, tylko się droczymy.
Dziecko nazywa nianię „mama”?
Myślisz, że to lubi?
W porządku, Kate?
Nic mi nie jest.
Kurwa, Kate. Tylko się z tobą droczyłem.
Po prostu on...
Powiedział dzisiaj pierwsze słowo.
Powiedział: „bąbel”.
A nawet nie widział bąbli.
I to ominęłam. Ta chwila przepadła.
Powinnaś jechać do domu.
Chcę pracować.
NABIAŁ Z RADOSNEJ FARMY SPOTKANIE O 15
WYBACZ, OD TEJ CHWILI UTRZYMAM PORZĄDEK, KATE
Hej, mały.
Wszystko okej?
Hej, już dobrze.
Filipińska piosenka
Jak to szło?
Napisy: Kornel Łysikowski
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.