Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
"Przerywamy ten program, aby przekazać państwu szokującą wiadomość
prosto z Memphis w Tennessee.
Dzisiaj, 4 kwietnia 1968 roku, duchowy przywódca Afroamerykaninów, Martin Luther King,
laureat Pokojowej Nagrody Nobla, został postrzelony przez nieznanego snajpera.
Znajduje się w bardzo poważnym stanie.
Oczekujemy na dalsze informacje, które przekażemy opinii publicznej
kiedy tylko je otrzymamy."
"Kula mordercy nie zabiła wyłącznie Martina Luthera Kinga.
Zakończyła pewną erę w historii. Rozpoczęła się wojna.
My, Czarni, wkroczyliśmy w brutalną fazę naszej walki o wolność.
Dziś mamy pistolety, bomby, noże, dynamit.
Ameryka spłynie krwią. Ulice zapełnią się zwłokami.
Martin Luther King, niewolnik burżuazji,
bezużyteczny społecznik, sługus opinii publicznej,
pochlebca, piesek Waszyngtonu, zdrajca.
Precz z wątpiącymi oraz ewangelistami.
Precz z Wujami Tomami.
Nasza kolej na działanie, podrzynanie gardeł."
Nie poderżnięto żadnych białych gardeł.
Okrzyki buntu stłumił jazgot policyjnych syren.
Koniec końców, kim był ten pastor zamordowany w Memphis,
którego 30 milionów Czarnych chciało ponoć pomścić?
Bohaterem, jak powiedział Cleaver, czy też świnią,
Wujem Tomem, jak nazwał go LeRoi Jones?
Tom.
Thomas.
Nazwałam go Tom. Nie uważacie, że to słodkie?
Teraz jest inaczej, ale w dawnych czasach
wszyscy domowi Murzyni nazywali się Tomami i Wujami Tomami, kiedy już się zestarzeli.
W ten sposób mogliśmy odróżnić dobrych Murzynów,
mieszkających w domu wraz ze swymi panami,
od tych złych, żyjących oddzielnie, na polach bawełny.
Nawet ten miły murzyński ksiądz którego zabili, jak on się nazywał?
Jego również nazywali Wujem Tomem, ponieważ był dobry.
Nie biegał wszędzie, namawiając tych ludzi, by się przeciwko nam buntowali.
Nie są tak naprawdę źli, ale żaden z nich nie nazywa się Tom.
Nie potrafią utrzymać domów w czystości i wydają wszystkie pieniądze na samochody,
które natychmiast psują i wyrzucają, jak stare zabawki.
Są jak dzieci. Ale to może lepiej.
W ten sposób są bliźsi Bogu.
Powinniście posłuchać, jak śpiewają w rodzinnej kaplicy, którą im podarowałam.
Są niesamowici.
Jego ziemie rozciągały się poza horyzont...
Miał olbrzymią hodowlę bydła oraz dom pełen niewolników.
Kiedy Jezus skończył mówić, mężczyzna zapytał:
"Czy jest coś, co moi niewolnicy mogą mieć mi za złe?
Daję im jeść. Daję im przyodziewek. Pomagam. Dałem im nawet świątynię do modłów.
Sam widzisz, jak wielka jest moja hojność." A Jezus odpowiedział:
"Zaprawdę powiadam ci, to nie twoja hojność jest wielka,
jeno twa duma.
Kochasz swych niewolników ponieważ są niewolnikami,
i tylko dopóki są niewolnikami.
Ale twoja władza rozpłynie się, niczym mgła na słońcu.
Twoje bogactwa przepadną.
A wtedy twoi niewolnicy opuszczą ciebie, twoje pola i twój dom,
i wszystek o tobie zapomną.
Najstraszniejszą karą za twą dumę będzie twoja samotność."
Nasz dom był tak duży. 500 niewolników z ledwością wystarczało, by go utrzymać.
Do czasu, aż mały Tom upuścił świecznik, siedząc przy kotarze,
i przez trzy dni wszystko spłonęło. Możecie w to uwierzyć?
Tak wiele rzeczy pochłonął ten ogień. Ale ta ziemia wciąż jest moja.
Ta dobra ziemia północy, niegdyś cała biała od bawełny.
Dziękuję ci, Tom. Pamiętasz ten film?
Jak się nazywał? "Przeminęło..."
W każdym razie, wzięła grudkę ziemi i przyłożyła do piersi. W ten sposób.
A wszystko wokół niej, wszystko było spalone i zniszczone przez wojnę.
Zaś Murzyni stali się źli. Wtedy ona powiedziała... Już nie pamiętam.
W każdym razie, powiedziała, że chce swą farmę i ziemię nawet bez niewolników.
Bez bawełny, rzecz jasna. Do tego potrzeba Murzynów.
Czasami tak ciężko żyć, pod piekącym słońcem.
Ale jest też wiele innych, dobrych rzeczy tutaj, na Południu:
Owoce, warzywa. Nasze warzywa są tak dobre.
Sałata, groch.
Próbowaliście kiedyś zielonych groszków z Południa?
...jak widzimy sami, czytając dzieła największego murzyńskiego poety Ameryki,
Everetta LeRoi Jonesa, którego poemat...
"Ziemia, Ziemia, Ziemia. Negr nie będzie mężczyzną,
dopóki nie będzie mieć własnej ziemi.
Negrze, spójrz na glebę."
- Juchu! Już jestem. - "Weź garść ziemi,
i pozwól, by przesypała ci się przez palce. Jest prawdziwa i jest twoja.
- Musisz po prostu jej chcieć." - Na stronie 227, Malcolm X dodaje:
"Jest tylko jeden lud na ziemi, który może poderżnąć gardło białego człowieka.
To jego byli niewolnicy, Negrzy."
Przekażemy teraz mikrofon przywódcy Czarnych Panter.
- Czy czarne jest piękne? - Tak! Tak! Tak!
- A kto jest waszym wrogiem? - Białas! Białas! Białas!
- A kogo nienawidzimy? - Białasa! Białasa! Białasa!
Ale to nie wszystko. Odrzucają integrację, stosują przemoc,
ideologiczną zbrodnię, odwrócony rasizm.
Indoktrynują swoje dzieci w zamian za pożywienie.
Chcą objąć władzę w pięciu stanach,
bezzwłocznego uwolnienia wszystkich czarnych kryminalistów,
zwolnienia ze służby militarnej,
oraz prawa do noszenia karabinów maszynowych.
- Kim białas jest? - Świnią! Świnią! Świnią!
Ale czasami zbyt szybko osądzamy.
Przyjrzyjmy się tym dziwacznym ludziom.
Mają dobre intencje,choć często spotykają się z niezrozumieniem.
Ci ludzie odrzucają przemoc, wyznają ideały,
wolną miłość, równouprawnienie płci,
i całkowite zmieszanie rasy białej z murzyńską,
proponują Czarnym wspólną budowę Ameryki przyszłości.
A jednak, LeRoi Jones, na dzień dzisiejszy
największy przedstawiciel murzyńskości, mówi,
"Przyjmowanie pacyfistycznych ideałów, które głoszą młodzi biali,
jest niczym innym jak tylko
włączeniem się w nurt upadającej amerykańskiej cywilizacji.
Ameryka jest Sodomą. Ameryka jest Gomorą.
Ameryka jest Babilonem. To społeczeństwo, do którego
Martin Luther King chciał przyłączyć czarną rasę.
Lepsze już piekło! Ale szansa na zostanie obywatelem Gomory
to najlepsze, co Biali mają teraz do zaoferowania Negrom.
Jeśli macie nadzieję na przetrwanie w tym zgniłym społeczeństwie,
w tym skorumpowanym porządku,
owego upadającego Rzymu, jeśli będziecie gotowi
na oderżniecie sobie jajec o krawędź dolara,
przegracie. Chrystus i podobizna na dolarze są jednym i tym samym.
My Czarni musimy pamiętać o wszystkim, co teraz widzimy,
a w końcu musimy wybuchnąć jak wulkan,
żebyśmy mogli zgnieść swym ciężarem bezkształtną masę tego stada świń
które przekształciły świat w gigantyczny kubeł na śmieci."
19. czerwca, 1970 rok.
Raz jeszcze LeRoi Jones: "Postawa białego człowieka
wobec seksu jest chora.
Biały człowiek czyni seks nieczystym. Biały człowiek jest prymitywny,
ma seksualną inteligencję jaskiniowca.
Biały obawia się Murzyna ponieważ zdaje sobie sprawę
ze swej seksualnej podrzędności.
Jego seksualny narząd przestał funkcjonować.
To dlatego liberalni biali pozwolili nam
na pewną dozę wolności osobistej,
a dzisiaj mówią nam, 'Pewnego dnia pozwolimy wam mieć jaja.
Do tego czasu siedźcie cicho.'
Biali Amerykanie uczą się w szkole pedalstwa.
Dlatego ich twarze wyrażają słabość i brak emocji.
Ich głos, gesty i manieryzmy są charakterystyczne dla eunuchów.
Białe kobiety są wypindrzonymi, pokrytymi makijażem dziwkami.
Nie mają pojęcia, co zrobić, by podniecić swych samców-impotentów.
Białe amerykańskie kobiety są najbrzydsze i najbardziej wulgarne na świecie.
Słynne pytanie, 'Czy pozwoliłabyś swej córce poślubić Murzyna?'
nie jest już aktualne.
Dzisiaj pytanie brzmi,
'Czy pozwoliłabyś swemu synowi na ślub z białą dziewczyną?'
Dzisiaj role się odwróciły."
Czarne Pantery mówią, "Kiedy ludzie powstaną
aby zrzucić kajdany niewolnictwa, muszą uzbroić się w krabiny.
Jeśli chcemy uwolnić się od broni, musimy najpierw uzbroić się po zęby."
A teraz Cleaver:
"Ameryka jest broniona przez sadystycznych, żądnych krwi panów.
Krew, łzy i cierpienie Murzyna
to fundamenty, na których opiera się Ameryka.
Byliśmy zmuszani do jej budowania. Ale jeśli nas do tego zmuszą, zniszczymy ją,
a efektem będzie przerażająca rzeź.
My również jesteśmy żądni krwi."
Ale Murzyni są również głodni.
Tak przynajmniej jest napisane na transparencie
wiodącym demonstrację do przylądka Kennedy
z okazji lądowania pierszego białego człowieka na księżycu.
Demonstracja została zorganizowana przez następcę Martina Luthera Kinga,
Wielebnego Abernathy, który mówi,
"Wy, Biali, jesteście przyczyną wszystkich naszych nieszczęść.
Oderwaliście nas od Afryki, uczyniliście niewolnikami, wykorzystywaliście,
utrzymywaliście w ciemnocie, bogaciliście się naszym kosztem,
a teraz latacie sobie na księżyc.
Nie możemy na to pozwolić. Przestańcie bawić się waszymi zabawkami milionerów,
i zapłaćcie odszkodowanie, które jesteście nam winni."
Dokąd zmierzasz, biały człowieku, ze swoimi zabawkami za miliard dolarów?
Od czego tak uciekasz, od swojej przeszłości?
Cóż aż tak złego mogłeś zrobić?
Dlaczego twoi czarni bracia tak bardzo cię nienawidzą?
Nie ma sensu uciekać,
ponieważ przeszłość nie została za nami, jak wierzy Abernathy,
ale zmierza do przodu, w kierunku gwiazd, tak jak mówił Einstein.
A im szybciej przed nią uciekasz tym szybciej cię dogoni.
ŻEGNAJ WUJU TOMIE
- Czy jesteśmy nie w porę? - Skądże, wejdźcie proszę.
- Ale co to za ludzie? - To Europejczycy.
Dokładniej mówiąc, to Włosi, włoscy dziennikarze.
Przybyli tu na południe aby przeprowadzić dochodzenie, prawda?
Dochodzenie w sprawie niewolnictwa. Wydają się dość wstrząśnięci.
- Jakiego są wyznania? - Katolickiego, jak sądzę.
- Jesteście katolikami, prawda? - Wyznania rzymsko-katolickiego.
W takim razie nie powinni być wstrząśnięci.
Koniec końców papież, zazwyczaj tak hojnie szafujący ekskomunikami,
nigdy nie potępił handlu czarnym mięsem.
Chyba, że spożywa się je w piątek.
- Dlaczego więc tu są? - Myślę, że oni również są niewolnikami.
Znasz katolików. Są zniewoleni swą facynacją grzechem.
Albo po prostu chcą zaprotestować. Co możemy na to poradzić?
Ci Europejczycy po Rewolucji Francuskiej nie robią nic, tylko protestują.
Ależ proszę, czasy się zmieniły: Rousseau, Diderot, Voltaire...
To dobre, katolicy czytający książki napisane przez diabła.
Co by na to powiedział Jego Swiętobliwość?
Proszę! Ci panowie są moimi gośćmi.
I podążając za przykładem innych moich przyjaciół,
daliśmy im prawo wejścia na teren całego domu.
W ten sposób zobaczą, kto jest tu prawdziwym panem i niewolnikiem.
Nie, senatorze, proszę. Żadnych kości z kurczaka.
Są bardzo niebezpieczne dla szczeniaków.
Trzeba było zabierać dwójkę do weterynarza. To takie męczące.
Cóż, skoro każdy z państwa jest kimś sławnym,
wasze szczere i miarodajne wypowiedzi na temat niewolnictwa
powinny być bardzo pomocne dla tych panów.
Zgadzam się, a pan powinien przemówić jako pierwszy.
To absolutna prawda, że niewolnictwa nie da się ukryć,
tak jak wybuchu wulkanu czy trądu, który
zżera człowiekowi twarz. Ja, na ten przykład,
wyzwoliłem swoich niewolników,
ale tylko dlatego, że byli głupi, śmierdzący, smutni i nużący.
Jestem arystokratą i wierzę w wolność, ale nie w równość.
Oto moje wyznanie. Podpisano: John Randolph z Roanoke.
Nazywam się John Pithiou,
i jestem zdania, że niewolnictwo jest naturalnym stanem biedaków,
nieważne, czarnych czy białych.
W istocie, uważam ten stan za idealny,
ponieważ dla nich jest synonimem pełnego brzucha, stałego miejsca zamieszkania,
pomocy medycznej i bezpiecznej starości, podczas gdy dla nas jest symbolem statusu.
Ponadto, nie możemy zapominać, szacowni państwo,
że biali stanowią tylko 20% światowej populacji,
więc jeśli pewnego dnia zrezygnujemy ze swej władzy,
będzie to oznaczało nasz koniec.
Zależy to jedynie od nas samych, powtarzam, od nas samych,
czy statek z Afryki przywiezie nam
pokornego sługę czy jadowitego węża.
Cóż za smród! Co tu przywiozłeś, kupę zgniłego mięsa?
Co ty wygadujesz? To towar pierwszej klasy.
Śmierdzą, ponieważ żrą jak świnie, a później rzygają i cali się brudzą.
- Jak długo trwała podróż? - 94 dni.
Nie wychodzili na pokład odetchnąć świeżym powietrzem?
Oszalałeś, na morzu pełnym angielskich statków?
Czasy się zmieniły.
Teraz to jest kontrabanda.
Jeśli złapią mnie choćby z jednym Negrem na pokładzie, zostanę powieszony.
I nie byłbym pierwszy.
Jeśli spędzili całą podróż tam na dole, musieli zgnić żywcem.
Skądże! Pierwszą regułą na tym statku jest higiena.
Higiena i czystość. Jeśli jeden z nich poważnie się rozchoruje,
to nie chcę, żeby przy okazji zaraził pozostałych.
Wyrzucam go za pokład i po sprawie. Dostarczam swój towar w dobrym stanie.
- Jesteś zainteresowany czy nie? - Ilu ich tam jest?
W sumie 327. Same samce. Bez syfilisu.
Czarne mięso było sprzedawane na sztuki bądź na wagę.
Ładunek był pakowany warstwowo, każdy Negr miał swoje stanowisko
35 na 12 cali, gdzie był przykuty od 45 do 90 dni,
w zależności od siły wiatru.
W ten sposób, przez ponad dwa stulecia,
około 50 milionów niewolników zostało przywiezionych do Ameryki,
z czego 30 milionów nie przetrwało samej podróży.
Aby uniknąć zarazy, Murzynów trzy razy dziennie polewano
mieszaniną kwasu węglowego i morskiej wody.
Każda dostawa była ubezpieczona.
Jednak ponieważ ubezpieczenie wypłacano tylko wtedy, kiedy Negr zmarł na pokładzie,
w momencie wybuchu epidemii kapitan nie podejmował ryzyka,
i wolał wyrzucić cały ładunek żywcem do morza,
niż ryzykować wypełnienie statku umierającymi.
Dyzenteria obniżała wartość towaru, więc aby ją ukryć,
kapitan wydawał rozkaz zatykania "nieszczelnych dziur"
korkiem z pakuły i smoły.
W listopadzie 1812,
w ładunku 415 niewolników, nabywca odmówił zakupu 216,
ponieważ zorientował się, że zostali zalakowani.
Kapitanem był Jean Lafitte, słynny pirat patriota
który sprzedawał niewolników w Luizjanie,
aby zebrać pieniądze dla Karola Marksa w Europie.
- Co to za papkowata substancja? - Kukurydza, molasa i tłuszcz.
Uwielbiają to. Musieliśmy ich związać i dawać im po trochu,
inaczej by się tym zadławili.
Temu chyba nie smakuje.
Ten postanowił, że zagłodzi się na śmierć.
Żałosne!
Ej tam, potrzebujemy dłuta, młotka i lejka.
Środek zaradczy był dość brutalny i miał służyć jako przykład.
I nawet jeśli sprzedawca musiał przez to zejść nieco z ceny,
Murzyn bez trzech czy czterech zębów był zawsze lepszy od martwego.
- Powiedzmy 150$ za głowę. - Kupię ich na funty.
- Cały ładunek za 2$ na funta. - Siedem dolarów.
- Trzy. - Sześć.
- Cztery. - W porządku, niech stracę!
120 lat później, co najwyżej trzy czy cztery generacje do przodu,
i niektórzy z nich już zapomnieli. Nie jest ich tak wielu.
Być moze równowartość kilkuset dostaw niewolników.
Ambasadorzy, ministrowie, przemysłowcy, intelektualiści, artyści;
Osobiste fortuny warte miliony dolarów.
Głusi na obelgi kapłanów murzyńskości, te służalcze Wuje Tomy
pokornie dołączyły do systemu,
i podążyły za wielkim amerykańskim snem o sukcesie,
widzianym jako sportowe zwycięstwo nad przeciwnościami losu.
Po raz pierwszy człowiek sukcesu ma czarny kolor skóry, co jest wymowne,
jeśli zauważymy, że pośród jego wielu nieszczęść to jest zapewne największe:
dobrze ubrany, elokwentny,
tak dobrze zintegrowany, że wydaje się mieć jaśniejszą skórę niż jego murzyńscy bracia,
nieco pulchny, z powodu wspomnienia głodu, które podświadomie wciąż go nawiedza,
jest tym samym Negrem, który przypłynął na pokładzie statku razem z LeRoi Jonesem,
Malcolmem X, Cleaverem i Czarnymi Panterami.
Ci ludzie siedzą albo w Harlemie albo w więzieniu, planując zemstę.
Ten człowiek jest tutaj. Tańczy walca w smokingu
jutro zaś pójdzie do pracy, ubrany w dwurzędową marynarkę.
Ten czarnoskóry dorobkiewicz jest dumny ze swoich nieszczęść z przeszłości,
a potworności niewolnictwa są jego eposem.
To było najsłynniejsze centrum koncentracji i selekcji niewolników w Luizjanie.
Pisał o nim nawet Thomas Ewell.
Przytoczmy kilka ustępów z kodeksu praw i regulacji obozu:
"Na mocy odgórnego rozkazu w Forcie Bastille
poddaje się kwarantannie wszystkich niewolników z Afryki."
Strona 116: "W dużych żelaznych klatkach, niewolnicy ze świerzbem i liszajem
będą odkadzani parą z ajlantu.
Epileptycy będą wieszani za stopy
aby ich krew, spływając do głowy, powstrzymała konwulsje ciała."
Ustęp ze strony 122: "Dla wszystkich niewolników przewidziana jest
obowiązkowa wstępna kąpiel w mieszaninie wody, soli, popiołu i korzenia mydlnicy."
Teraz fragment ze strony 130:
"Po kąpieli następować będzie natłuszczanie smalcem, olejem palmowym i terpentyną.
Przypominamy naszym pracownikom, że 82%
importowanych niewolników cierpi na zaraźliwe choroby skóry,
i z tego względu prawo zabrania ich sprzedaży.
Za pomocą specjalnie zaprojektowanych zjeżdżalni, niewolników transportuje się
do następnej fazy czyszczenia.
Jajeczka i liszaje, które mogły przetrwać poprzednie zabiegi
zostaną unicestwione wraz z całkowitą erozją ich środowiska naturalnego.
Brzytwy muszą być ostrzone po każdych 200 goleniach,
aby uniknąć uszkodzenia skóry na czaszkach."
Wymyty zarówno na zewnątrz jak i od środka,
Murzyn zostawał wzmocniony przed długą podróżą w głąb lądu
dzienną racją pół galonu kukurydzy,
pół kwarty fasoli, funta słodkich ziemniaków,
- funta tłuszczu... - Proszę nie przesadzać.
Dostają tylko pół funta tłuszczu. To nie włoska restauracja.
Poza tym, nie mamy się z czego spowiadać.
Spójrzcie na nich. Wszystko czego chcą, to żreć. Żreć cokolwiek się da.
Żreć i pierdolić, oto czego chcą. I pragną przetrwać.
Przetrwać wszystko: bicie, syfilis, cholerę, upał, mróz.
Ich siła leży w ich zdolności przystosowania.
Zarówno w niebie jak i w piekle, napełnią swoje brzuchy
i wyplują z siebie tuzin dzieci.
W tej kwestii zgadzam się z tymi, którzy popierają obowiązkową kastrację.
Nie chciałbym zabrzmieć okrutnie,
ale jeśli dzisiaj nie obetniemy miliona czarnych jajec,
możecie być pewni, że za sto czy dwieście lat...
Dick Gregory, pierwszy murzyński prezydent Stanów Zjednoczonych!
Tym, co czyni tego kandydata do Białego Domu wyjątkowym
jest fakt, że jego polityczny program nie uwzględnia podrzynania gardeł
wszystkich białych Amerykanów.
Być może dlatego nie cieszył się popularnością.
Głośniej oklaskiwany David Hillyard krzyczał:
"Zabijemy Nixona i wszystkich skurwysynów, którzy są przeciwko nam!"
Gregory jest mniej ambitny. Zadowoli się własną podobizną na banknocie dolarowym,
i uzyskaniem tego, co postulowali sygnatariusze Czarnego Manifestu:
300 miliardów dolarów za krzywdy wyrządzone 3 milionom niewolników.
W międzyczasie rozdaje skromne zaliczki,
i obiecuje, że wkrótce zdobędzie resztę.
Pojazdy z żywym inwentarzem, które przewoziły niewolników na północ
przemierzały 400 mil w trzy dni wzdłuż lewego brzegu Mississippi,
aż do Natchez bądź Pittsburga. Handel niewolnikami szedł pełną parą.
Zwalniał obroty wyłącznie jesienią,
kiedy pociągi musiały zatrzymywać się w Baton Rouge,
a niewolnicy przebywali dalszą drogę na piechotę,
przez zalane deszczem bagna.
Czerwona flaga, będąca wówczas symbolem niewolnictwa, poprzedzała pochód.
Tuba, skrzypce i puzon podtrzymywały morale niewolników
kiedy marsz stawał się ciężki.
W tamtym czasie ani handlarze żywym towarem, ani ich pośrednicy
nie uznawali tego handlu za niemoralny.
Częściowo uspokajał ich fakt, że pośród ich klienteli
znajdowali się tacy ludzie jak prezydent Jackson i prezydent Jefferson.
Z ich usług korzystali również David Mitchell, gubernator Georgii,
oraz James Bowie, bohater Alamo.
Dalej. Ruszać się!
Niech zabrzmi muzyka! Grajcie! Z radością!
Dalej. Zagrajcie coś! Wesoło! Grajcie żwawo!
Idź wolny z Panem. Idź wolny z Panem.
Idźcie wolne z Panem.
Dobrze więc, 300$ za samców, 200$ za samice
i 100$ za szczeniaki. Wszyscy są tutaj, tak?
Nie dość, że handlarze mieli głośną klientelę,
mogli się również pochwalić znakomitymi dostawcami,
takimi jak Jezuici z klasztoru Św. Ignacego w Maryland.
Kościół Katolicki od zawsze ignorował istnienie niewolnictwa,
ale kiedy w 1838 papież nakazał, by niewolników z klasztorów uwolniono,
Jezuici uwolnili się od nich natychmiast: wszystkich sprzedając.
Kiedy konwoje dotarły do pól z trzciną cukrową
oraz przędzalni bawełny,
kupcy dawali swoim murzynom kilka dni odpoczynku, aby mogli pokazać się
swym nabywcom w dobrym stanie. Nabywcy byli nieliczni, ale znaczący.
W 1850 roku 4 miliony niewolników było własnością 4,000 plantatorów.
Tylko 400 rodzin posiadało więcej niż 10 niewolników.
Osiemdziesiąt procent białej populacji nigdy nie miało niewolników.
Marzenie o posiadaniu młodej Murzynki nawiedzało samotne sny
biednych białych mężczyzn, zmuszonych do długiej abstynencji w tym gorącym klimacie,
gdzie białe kobiety były nieliczne i niedostępne.
Niezłe, co?
Wielu z tych biednych i niezaspokojnych mężczyzn było...
Przestań już.
To mój kumpel Buzz.
To mój kumpel Sonny.
A to mój kumpel Jake.
- To jak, idziesz z nami? - To nie jest nielegalne?
Co masz na myśli? Nic nie jest nielegalne w tym pieprzonym kraju.
Słyszałeś? Chce pieniędzy.
Wielu z tych biednych mężczyzn, Szurniętych, jak sami się nazywali,
odbywało coś, co było nazywane ograniczonym czasowo niewolnictwem,
okres ciężkich robót, trwający przeważnie pięć lat,
podczas którego spłacali koszt podróży statkiem z Europy do Ameryki.
Inną grupę tworzyli złodzieje, gwałciciele, mordercy,
których przywieziono do kolonii z francuskich i angielskich więzień.
Ich nienawiść do Murzynów nie była wyłącznie kwestią rasową.
Negrzy, od zawsze niewolnicy, jako bezpłatna siła robocza
byli od początku wrzodem na tyłku białych pracowników,
którzy musieli wybierać pomiędzy brakiem zatrudnienia i groszową stawką.
Chodźcie, idziemy.
Tak więc, nienawiść białego niewolnika wobec czarnego niewolnika
znajdowała ujście przez spontaniczne akty przemocy,
dokonywane przeważnie na kobietach, które w nocy spały samotnie
w stajni ze zwierzętami i z tego względu były łatwym celem.
Ech, idź już sobie.
Czarne szczeniaki nie były jeszcze gotowe do pracy, dlatego też
oddawano je białym dzieciom do zabawy.
Ale czarne szczeniaki prędko dorastały i bardzo szybko wolały
nowy rodzaj zabawy, na który białe dzieci bardzo lubiły patrzeć.
Przeczytajmy urywek z diariusza Fanny Kemble, angielskiej aktorki:
"Od wczesnego rana konary wielkiego drzewa przed moim oknem
były pełne par, gwiżdżących jak kosy w rui.
Jako Angielka, która właśnie przyjechała do swojego męża w Georgii,
byłam zdumiona, że tak purytańskie społeczeństwo mogło pozwolić niewolnikom
na dawanie upustu swej chuci w każdym zakątku ogrodu.
Innym razem, na polach ryżowych,
natrafiłam na całkowicie beztroską, bezwstydną bandę urwisów,
tak zajętych figlami, że nawet mnie nie zauważyli."
Jednak już po małżeństwie z plantatorem George'm Butlerem
Fanny Kemble stała się typową damą z Południa.
Ja, typową damą z Południa?
Widzieliście kiedykolwiek, żeby dama z Południa
jeździła konno w stylu western?
Teraz pokażę wam inną rzecz, której nie pokazałaby wam dama z Południa.
Spójrzcie na te papużki nierozłączki!
Patrzcie, jak pierzchają z pola cukrowego.
Sami właściciele zachęcają ich do tego.
Wiecie, co mówi mój mąż?
"Nie krępujcie się, używajcie sobie!
Im więcej będziecie mieć dzieci, tym bardziej mnie uszczęśliwicie.
Róbcie to, na co macie ochotę.
Ja się bogacę, a wy miło spędzacie czas.
Nie płacicie za to, co stłuczecie, a resztki zbieram ja."
Przepraszam panią, gdzie jest kościół na Turner Bridge?
Nie rozumiem. Jestem Niemką.
- Gdzie jest kościół? - Trzy mile drogi stąd.
- Co tutaj się dzieje, proszę pani? - Ciekawa sprawa.
Obcinają Murzynowi, który rozdziewiczył 20 dziewczyn na plantacji Petersona.
- Co mu obcinają? - Jego jaja, cóżby innego?
Nie będzie już chędożyć.
Obcęgi! Obcęgi!
Z jednej strony właściciele pozwalali swym niewolnikom
na prawie nieograniczoną seksualną wolność,
ale z drugiej strony wpadali we wściekłość,
kiedy z powodu tej wolności tracili pieniądze.
Na każdej plantacji znajdowała się pewna ilość dziewic
przeznaczonych na rynek.
Ich dziewictwo miało ustaloną cenę, więc jeśli je zabrałeś
stawałeś się złodziejem.
Tacy złodzieje byli publicznie kastrowani,
a kastracja miała miejsce na miejscu zbrodni.
Hewlett, mężczyzna z Luizjany, pisał w 1831 r:
"Ten ekscytujący spektakl był przyjemnym urozmaiceniem
leniwego niedzielnego popołudnia.
Samce, samice i szczeniaki uwielbiały to od początku do końca.
Im głośniej ofiara krzyczała, tym lepiej wszyscy się bawili."
Pan prosi o obcęgi.
Nie, tylko nie moje jaja!
Zamknij się! Weź jaja w ręce i pociągnij.
- Szybko, wkładaj je w obęgi. - On szcza! Całego mnie zamoczył!
Nie moje jajca! Nie!
- Chce pan wejść? - Nie, dziękuję.
- Proszę posłuchać. - Ściskaj!
Słyszał pan? Już po sprawie.
- Czego użyli do tego zabiegu? - Obcęg do końskich kopyt.
- To straszne kazać mu tak cierpieć. - Nie, Negr nigdy nie cierpi.
Wiara w to, że Murzyni odczuwają znacznie mniej fizycznego i psychicznego bólu
była powszechnie rozpowszechniona.
Naukowe pisma z tamtych czasów,
przede wszystkim te autorstwa Samuela Cartwrighta,
opiniotwóczego profesora Uniwersytetu w Luizjanie,
stwierdzają "ubogie zdolności motoryczne, typowe dla małp i innych podgatunków."
Nikt jeszcze nie podejrzewał, że folklor, ekscesy,
zbiorowa histeria nie wykluczają obecności bólu.
Wręcz przeciwnie, wzmagają jego intensywność.
W tym miejscu chciałbym przypomnieć, że Bóg skazał na niewolnictwo
przeklęte plemię Kanaana za czasów Jozuego.
Bóg nakazał potomkom Abrahama utrzymywać niewolników,
i zarządził, że owych niewolników odziedziczą ich dzieci.
Bóg ustanowił Abrahama właścicielem niewolników.
Zaś Jezus nakazywał
że ktokolwiek ośmiela się kwestionować albo sprzeciwiać instytucji niewolnictwa,
zostanie wykluczony ze wspólnoty jako niebezpieczny wichrzyciel, którego...
Kościół Protestancki,
znacznie potężniejszy od Katolickiego na terenie całej Ameryki,
popierał niewolnictwo i uznawał je za boskie przykazanie.
Kazania najbardziej wpływowych pastorów, takich jak ten tutaj,
wielebny Stringfellow z Wirginii, były spisywane i publikowane.
Przekleństwo Starego Testamentu rzucone na czarnego człowieka, Kanaana,
wyrodnego syna Chama, który wykastrował swego ojca,
spadło na jego potomków, którzy obecnie stali się niewolnikami.
Baptyści mówili "Batożcie ich."
Prezbiterianie, "Odmówcie im praw."
Metodyści, "Zakujcie ich w łańcuchy."
Podczas gdy biskup Polk, późniejszy generał Konfederatów,
pobił wszystkie rekordy jako właściciel niewolników.
Niewolnictwo jest więc świętą instytucją, ustanowioną i pochwalaną przez Pana.
Tym samym, całą mocą autorytetu którym obdarzył mnie Kościół
Ja, Wielebny Stringfellow ze Stanu Wirginia,
nakazuję wam uszanować niewolnictwo
i nie kwestionować go na bazie fałszywych moralnie przesłanek.
Pomijając fałszywe moralnie przesłanki, Wielebny Stringfellow wolał
skupić się na ukazywaniu przesłanek fałszywych ekonomicznie.
Przykładowo, błędne było przekonanie, że praca niewolnika była bezpłatna
tylko dlatego, że nie dostawał on pieniędzy.
Rozważmy odwieczny problem domowych służących.
Kiedy właściciel myślał, że może go rozwiązać
zapełniając swój dom hordą elegancko ubranych Murzynów,
tak naprawdę rozwiązywał zupełnie inną kwestię...
kwestię swego prestiżu w oczach swojej rodziny i gości.
Prosze, wejdźcie. Ale ostrzegam, nie mogę poświęcić wam wiele czasu.
Jak sami widzicie, to nie dom, to wariatkowo.
- Walizka. - Jaka walizka? Ach tak!
Walizka pana Thackeraya.
Czy nie mówiłam ci setki razy żebyś ją zabrał i zaniósł na dół?
No idź, nie trać więcej czasu.
Boże mój, oni są bezużyteczni! Pośpieszcie się!
Jestem zmuszona zostawić was samych. Rozejrzyjcie się.
- Zobaczymy się później. - Dokąd prześcieradła, psze pani?
Dalej. Szybciej z tym!
To ładnie wygląda.
Ciągle sprzątanie, szorowanie. Palce mnie bolą, psze pani.
Nawet w nocy mi się śni, że wciąż sprzątam.
Czarni niewolnicy zawsze sprzątają.
A wy mówicie, że mam sprzątać jeszcze lepiej.
Gdzie kłaść prześcieradła, psze pani?
"Gdzie prześcieradła, psze pani?" Połóżcie je na łóżko, idiotki!
Prawdziwą panią domu była jednak Mamusia.
Dom był jej królestwem. Dzieci jej poddanymi.
Rządziła na górze, zarówno dziećmi właścicieli, jak i niewolników,
w absolutnej równości, ponieważ czarne czy białe,
wszystkie dzieci oddają mocz tego samego koloru.
Była prawie zawsze gruba, za sprawą swoich układów w kuchni.
Zawsze podła i arogancka, pomiatała wszystkimi, czarnymi i białymi.
Wszystko to za sprawą nietykalności, jaką cieszyła się w domowej scenerii.
Kiedy na przykład, biały mężczyzna...
- Do którego to należy? - Dajcie go tutaj.
Kiedy skończę z twoim szczeniakiem, dam mu possać z mego cycka.
Ostrożnie, ma sraczkę, wszędzie brudzi.
- Zamarzam, muszę brać kąpiel? - Wchodź tam i dobrze się wymyj.
Ej ty, pompuj wodę, prędzej!
- Nie pozwól im bawić się moją sukienką. - Wracaj tam!
Zdejmij tę sukienkę. Daj mi to, puder do twarzy kosztuje 5$ za uncję!
Nie zrobiono go dla brudnych czarnuchów takich jak ty. Jazda stąd!
- Dość, Mamciu, jestem czysta. - Niech no zobaczę.
Nie przepadasz za wodą, co? Jesteś gorsza niż Murzynka.
Nie tak mocno, sprawiasz mi ból.
Wiesz, że są tutaj ci fotografowie z Włoch?
Mamusiu, chciałabym żeby zrobili mi zdjęcie w różowej sukience.
Czy nie jest za krótko przycięta?
Wynoście się! Ale z was białych łajdaki!
Spieprzać stąd!
"Małe murzyńskie chłopię wzleciało prosto do nieba"
A ty, przestaniesz wreszcie skubać te pióra?!
Woda pitna! Woda pitna!
Złodziej! Daj zobaczyć! Gdzie jest kurczak?
Daj mi swój kapelusz.
Spójrz tutaj! Złodzieju!
- Ciasto z wiśniami. - Czekaj!
Wciąż wkładałam tu wiśnie i wciąż jest ich za mało. Dziwne!
To są cebule, nie marchewki! Nie czujesz, jak pachną?
"Małe murzyńskie chłopię..."
Wazon za mały do tłuczka. Rozbiję migdały na talerzu.
To nie jest kuchnia! To wielka latryna!
Brudna murzyńska baba wkłada ręce do majonezu.
Jestem czystym Murzynem, a rozbijam jajka z założonymi rękawicami.
"Małe murzyńskie chłopię Wzleciało prosto do nieba"
Zejdź stamtąd!
"Małe murzyńskie chłopię wzleciało prosto do nieba"
Świnie! Jesteście gorsi niż świnie!
Świnie są znacznie lepsze.
A wszystko tylko po to, aby dwoje osób usiadło przy stole!
A to pierwsze fotografie historycznej rekonstrukcji zwanej "Pielgrzymką",
którą zwiedza się każdego roku na wiosnę.
Podczas tego spektaklu stare Południe cofa się w czasie.
Rekonstrukcja sprawia, że powracają wszystkie wspomnienia:
od starej babuni na bujanym fotelu do kilku Murzynów z sąsiedztwa,
którzy za 12$ za godzinę zgadzają się udawać niewolników.
Właściciele niewolników odważnie stawiają czoło swym grzechom z przeszłości,
takim jak ten, popełniany na początek dnia.
Mieli niewolników, którzy przynosili im kawę do łóżka. Nie do wiary.
XIX wiek wydaje się bardzo odległy, gdzieś w pół drogi na drabinie czasu.
Jak to wtedy było? Zależy, czy patrzymy z samej góry czy samego dołu.
Patrząc z dołu, odkrywamy pod starymi draperiami
współczesną, obłudną rzeczywistość.
Z drugiej strony, na samej górze
cieszymy się konserwatywnym widokiem odwiecznych obyczajów,
takich jak cnotliwe dziewczęta kąpiące się w koszulach nocnych.
Przy drzwiach odnajdujemy orzechowy klęcznik, używany do chłosty niewolników.
Wygląda bardziej jak antyk niż narzędzie tortur.
Tuż obok pozytywki widzimy złotowłosą Eveline,
przesiadującą na kolanach Wuja Toma w deszczowy poranek.
W pokrytym kurzem salonie stary zegar dziadka wciąż tyka.
Przez to wszystko prawie żałujemy, że generał Sherman stoi już u bram.
Sherman przybył z 30,000 żołnierzy Unii.
Dzisiaj jest tu 100,000 mieszkańców Północy.
Minęło zaledwie sto lat
odkąd generał runął jak burza z północy
i zburzył te prostolinijne świątynie niewolnictwa, a Południe już
zdaje się powracać do pierwotnego splendoru swych ciemnych wieków.
Pretensjonalny styl neoklasyczny jego olbrzymich domostw
ponownie błyszczy pośród zieleni parków, dokładnie jak w czasach luksusu,
obfitego w niewolników, bawełnę, tytoń,
kiedy kufry Południa wypełnione były po brzegi dolarami Konfederatów.
Dziś stare domostwa Południa stały się narodowymi muzeami,
a dawni właściciele odpowiedzialni są za ich utrzymanie.
Do zadań gospodyń domowych należy zazwyczaj doglądanie mebli
oraz antycznych dywanów.
Stać! Nie wolno tu wchodzić w butach na wysokim obcasie.
Po długiej, srogiej zimie bez ludzi z Północy na karku,
stare Południe przeżywa na wiosnę swój ekonomiczny boom.
Północ kupuje dziś bawełnę za 10$ od kilograma.
Północ sprzedaje towar najlepszej jakości, bawełnę, od 1$ za sztukę.
Nixon obniża wartość dolara o 7%.
Południe ogłasza rewaloryzację dolara o 107%, zgodnie z zasadą sprawiedliwego handlu.
Boom trwa w najlepsze.
Ktoś znalazł w piwnicy starą kolumnę i pociął na kawałki.
Dzisiaj, stare białe Południe można kupić kawałek po kawałku.
10$ za jeden kawałek, a udający niewolnika Murzyn zatrzymuje połowę dochodu.
Nowy Jork, Piąta Aleja. Mamy Wielkanoc.
Religijny ekstremista wymachuje flagą i biblią.
Krzyczy coś o Murzynach, ale nikt nie może go zrozumieć.
Na najbardziej burżuazyjnej ulicy świata
obchodzi się Wielkanoc wiosenną paradą,
a wiosna jest najbardziej burżuazyjną z pór roku.
Tu na szczycie, daleko od brudnego tłumu tam na dole,
wybrana garstka znalazła ołtarz wystarczająco bliski nieba,
nawet jeśli został zbeszczeszczony pojawieniem się policji.
"Jesteśmy tu," mówią, "aby wyrazić nasz żal z powodu grzechów świata."
"Nadzy?" pytają policjanci.
"Nie jesteśmy nadzy, jesteśmy obnażeni."
Zadowoleni, całują się. Dziś policjanci nie ufają już kodeksowi karnemu.
Wykroczenie wygląda na wykroczenie.
Aż tu nagle okazuje się, że to nie wykroczenie, a polityczna deklaracja,
zaś oni wychodzą na idiotów.
Równie dobrze mogą sobie odpuścić.
Dziś bycie białym, podobnie jak wstydliwość, to ciężki grzech.
Jednym z wielu sposobów pokuty jest pomazanie swego ciała smugami farby.
Każda smuga to grzech, a każdy grzech ma swój kolor.
Czerwony oznacza wojny, maskary i tym podobne,
żółty złoto, bogactwa i wszelkie zło związane z dobrobytem.
Czerń dla rasizmu, nazimu, faszyzmu i wielu innych -izmów.
Zło, czyli diabeł, jest białe.
Pierwszą ofiarą diabła,
według tych pokutników, wstydzących się własnych białych pośladków,
jest Murzyn, który wydaje się tutaj czuć trochę nie na miejscu.
"Abrakadabra, wyjdź z niego, siło nieczysta!"
Przez stulecia biały diabeł trzymał Murzyna w piekle.
Zmuszał go do pełzania po ziemi jak robak.
Więził go, biczował, torturował.
Później wlókł go w łańcuchach na jego amerykańską Golgotę.
Skazał go zamiast Barabasza.
Zdradził go jak Judasz. Ukrzyżował go w Wietnamie.
Ale dzisiaj jest Wielkanoc, a Murzyn zmartwychwstał
i wstąpił do nieba, aby zająć miejsce po prawicy ojca,
Ponieważ Murzyn jest synem Boga, ponieważ Bóg jest czarny.
Istotnie, w Detroit, w katolickim kościele pod wezwaniem Najświętszego Serca,
Jezusa pomalowano na czarno. Czy to antyrasizm czy odwrócony rasizm?
Pewnego razu powiedzieli, "Kiedy Bóg był biały,
Murzyn nie był człowiekiem,
ponieważ Bóg, stwarzający człowieka na swe podobieństwo, nie był czarny."
Co zapewne oznacza, że dzisiaj, skoro Bóg jest czarny, powiemy,
"Bóg stworzył człowieka na swe podobieństwo,
a skoro Bóg nie jest już biały, biali nie są już ludźmi."
Czarna społeczność zgromadziła się w tym kościele, gdzie wszyscy święci,
nawet Dziewica Maryja, wszyscy są czarni.
Trudno nie cofnąć się pamięcią
do słynnego Czarnego Manifestu z sierpnia 1969, wciąż obowiązującego,
w którym Murzyni stwierdzili, że Kościół jest im winien
300 miliardów dolarów tytułem szkód, jakich doznali.
Modlitwa Pańska mówi: "Wybacz nam nasze długi,
jako i my wybaczamy naszym dłużnikom."
Kto więc teraz zapłaci, skoro wybaczający ojciec nie jest już biały,
podobnie jak nikt z jego rodziny?
Dopiero niedawno o tym usłyszeli,
ale już wiadomo, że ten biały Bóg, który obiecał niebo
bez niewolników i bez panów, zafascynował ich.
Wydawał się być jednym z nich.
Upokarzany, biczowany, ukrzyżowany.
A przez całe życie jadł z tego samego talerza co ubodzy.
Idź po drugi talerz, synu.
Hewlett pisze:
"Dopuszcza się, by niewolnicy zbierali się, gdy skończą pracę
aby naśladowali chrześcijańskie rytuały na swój sposób.
Doświadczenie nauczyło nas, że im bardziej niewolnik religijny,
tym bardziej będzie spokojny, pokorny i pogodzony ze swym losem.
Tym niemniej, prawo nakazuje również
aby zebrania te nadzorowane były przez białego człowieka."
Ze wszystkich opowieści biblijnych, najbardziej fascynowała ich ucieczka z Egiptu.
Byli tak bardzo przekonani, że opowieść odnosi się do nich osobiście,
że malowali ją na ścianach. Afryka była Palestyną,
ocean Morzem Czerwonym, rekiny faraonami,
a Egipcjanie - białymi panami.
Wszystkie te fantastyczne analogie pomiędzy ich mroczną historią
i wędrówką Narodu Wybranego w kierunku Ziemi Obiecanej
wpłynęła na nich tak bardzo, że zaczęli masowo uciekać, po 5 tysięcy na rok.
Zawsze uciekali w kierunku rzek i bagien,
ponieważ przebyli wielką wodę, żeby tu dotrzeć
i byli przekonani, że wolność znajduje się właśnie za wodą.
Zawsze wyznaczano nagrodę za głowę zbiegłego niewolnika.
Na wysokość nagrody nie wpływało schwytanie niewolnika żywcem.
Wszystko, czego wymagano, to ich ręce bądź głowy.
Wielu łowców, zwłaszcza na Florydzie, specjalizowało się w zbiegłych niewolnikach.
Pożar Atlanty zniszczył dagerotyp
który przedstawiał scenę taką jak ta. Na odwrocie widniała adnotacja:
"Dzisiejsze łowy udane, 187 głów."
Nawet Andrew Jackson, wybitny prezydent, popierał polowania na niewolników.
Kenneth Stamp pisze:
"Pewnego dnia Jackson obiecał 50$ każdemu, kto sprowadziłby jednego z jego niewolników.
10$ premii za każde 100 wlepionych mu batów, górnym limitem uderzeń było 300."
Żaden z 14 amerykańskich prezydentów, którzy posiadali niewolników
nie był zanadto pobłażliwy względem Murzynów.
Przeważnie uznawał ich za głupich, niezdarnych i zbyt hałaśliwych.
Inny wielki prezydent, Thomas Jefferson, pisał:
"Moi niewolnicy są takimi idiotami, że zamiast iść do łóżka,
marnotrawią nocne godziny pod moimi oknami, wymyślając tańce i pieśni
które, jak twierdzą, wykpiwają ich panów."
Kiedy Negr wykpiwał swego pana, używając sformułowania Jeffersona,
próbował zranić jego dumę za pomocą jedynej broni, którą posiadał: groteski.
Dzisiaj dzierży ten oręż przeciwko jego całej cywilizacji,
przeciwko jego bohaterom, jego symbolom, jego systemowi.
Biały heros jest uzbrojony, a miecz jest symbolem jego obłudy.
Z powrotem przyczaja się pod szatą zakonnika,
miotając groźbami wiecznego potępienia, blady i brzydki jak diabeł.
"Jesteśmy piękni," mówi Carmichael, lider czarnych studentów.
"Jesteśmy wspaniałą rasą."
Wszystko to bardzo pięknie, ale tego roku będą dwie Miss Ameryka.
Jedna biała i jedna czarna, która nazywać się będzie Boganda,
nie dlatego, że to ładne imię, ale dlatego, że jest afrykańskie.
Dziś wszystko co czarne musi mieć tak zwaną "murzyńskość".
Afro, afrykański, byle nie amerykański.
"Czy wiecie," mówi Carmichael, "dlaczego Negrzy wysławiali się tak kiepsko?
To był ich protest przeciwko językowi angielskiemu."
Protest to brzydkie, modne słowo, tak jak "murzyńskość".
Również Boganda jest szpetnym imieniem dla królowej.
Brzmi bardziej jak łańcuchy niż jak wolność.
"Nie chcemy tej białej wolności." Kolejny slogan z Harlemu.
"Chcemy czarnej wolności, a także pięciu białych stanów,
jakie muszą nam dać Stany Zjednoczone."
Tańczą jak Afrykanie, ubierają się jak Afrykanie i mówią w suahili.
"Nie uznajemy waszej amerykańskiej mowy,
za pomocą której nazywaliście nas dzikusami, bestiami, małpami,
a zapach naszego potu zwierzęcym odorem."
Sformułowania tego po raz pierwszy użył professor Cartwright w 1831 roku.
Powąchajcie ten pot. Nadal uważacie, że pachnie jak ludzki?
A może ma zapach zwierzęcy?
Skąd więc bierze się ów zwierzęcy odór? Ponieważ nasza skóra jest inna.
I nie z powodu koloru, to najmniej istotna kwestia.
Nasi znakomici koledzy z Północy już wiedzą
że w jednym centymetrze kwadratowym tej czarnej jak smoła skóry
jest co najmniej dwakroć więcej gruczołów potowych niż w naszej.
Nie potrzeba mikroskopu, aby zaobserwować, że w tej ograniczonej pojemności czaszce
skrywa się bardzo mały mózg; że to nie włosy, tylko zwierzęca sierść;
że to absurdalnie niskie czoło,
te oczy całkowicie bez życia, nie zdradzające żadnego przebłysku inteligencji:
że te monstrualne nozdrza, do złudzenia przypominające małpie:
te zęby i ta szczęka,
charakterystyczne dla ludożerców,
są niezaprzeczalnym dowodem na to, że to rasa ledwo co ludzka,
rasa podrzędna względem naszej.
Gatunek, który jest tylko
kolejnym krokiem poczynionym przez naturę
w jej tysiącletniej podróży
aż do ostatecznego celu, perfekcji,
białej rasy, homo sapiens,
innymi słowy, do nas.
Przepraszam, profesorze, czy jest pan Żydem?
Tak, oczywiście. Skąd to pytanie?
Wyobraźmy sobie, że chcemy ich unicestwić.
Ogień, gaz, deportacje? Nie, nie.
Wystarczyłoby powstrzymać się od leczenia ich chorób.
Zapamiętajcie, zdrowy Murzyn to idealny niewolnik.
Zaś niedoskonały niewolnik to chory Murzyn.
Chory? Ale co mu dolega, profesorze?
Te osobniki zapadły na chorobę nazwaną "drapetomania",
wyrażającą się w pragnieniu ucieczki.
To choroba nerwowa, która skłania Negrów do uciekania.
Zapewniam, nie z powodu pragnienia wolności czy też poczucia godności.
Murzyni nie znają takich uczuć.
Negr ucieka, bo jest chory. O tutaj mamy doskonały przykład:
w rzeczy samej, przykładowy przypadek tego schorzenia
którą my naukowcy nazywamy afrykańską skatologopatią.
- Czy to kagańce? - Ależ nie! Pozory mylą.
To nie kaganiec.
To tylko zapora, zapobiegająca
zjadaniu przez nich wszelkiego rodzaju śmieci,
takich jak ziemia i własne ekskrementy.
To zapewne jedna z najbardziej odrażających chorób występujących w przyrodzie.
Jestem przekonany, że spowodowana jest brakiem jakiejś nieznanej substancji w mózgu.
Popatrzcie tylko, do czego są zdolni się posunąć.
Tak wielki jest ich strach przed pracą
i tak silne pragnienie, by niczego nie robić,
że udało im się oszukać swych panów.
Spójrzcie, jacy spryciule.
Pozbawiają się własnych nóg, rąk, stóp czy dłoni,
aby mogli żyć z własnego kalectwa.
To nie do wiary. Jak znaleźli się w tym stanie?
Tak jak mówiłem.
Aby uniknąć pracy, zadali sobie sami małe rany,
później wdała się gangrena,
więc chirurg musiał odciąć im ręce i nogi
aby ocalić ich od śmierci.
Co robią tutaj ci ludzie? Czy to nie Indianie?
Tak, ale Indianie są bezużyteczni.
Pomiędzy Murzynem oraz Indianinem
jest taka sama różnica, jak pomiędzy psem i kojotem.
Możesz zatłuc psa na śmierć,
a on do samego końca będzie lizał ci stopy.
Jeśli pozbawimy kojota wolności,
równie dobrze możemy pozbawić go powietrza.
Indianin nigdy nie będzie niewolnikiem.
Nikomu nie udało się nawet skłonić ich do reprodukcji w niewoli.
Nie jedzą. Nie mówią.
Nie śpią i nie kopulują.
Spójrzcie na te pokraczne stworzenia, ni to ludzi ni zwierzęta.
Te czarne i chore refleksy rodzaju ludzkiego,
które nieoczekiwanie żebrzą o przetrwanie w naszym świecie.
Ich rasa jest tak samo stara co nasza, a jednak
aż do tej pory nigdy nie widzieli koła.
Ale w świecie takim jak nasz,
bogatym w stulecia cywilizacji,
cóż innego mogliby robić,
niż wygrzewać się w blasku naszej chwały?
Jak co roku w lutym biali mieszkańcy Luizjany
organizują karnawał, udrapowany w czarną skórę.
Dziś wygląda to na parodię przywileju,
jakim przez jeden dzień w roku cieszyli się wszyscy niewolnicy.
Tego dnia, właściciele tolerowali zniewagi i pogróżki.
"Bardziej na lewo niż lewicowcy, będziemy szli pod prąd."
Ale jeśli Eldridge Cleaver i Bobby Seale, założyciele Czarnych Panter,
żyliby 150 lat wcześniej, wszystko to, co dzisiaj wykrzykują,
uszłoby im na sucho wyłącznie w dzień karnawału.
"Wy biali, którzy wciąż jeszcze wymachujecie waszymi dyskryminującymi, rasistowskimi flagami,
postawimy was wszystkich pod ścianą!"
Ale następnego dnia Cleaver i Seale zostaliby sprzedani właśnie tutaj,
na wielkim targu niewolników, gdzie rum płynął ulicami jak rzeka.
Później, kiedy odgłos trąbki obwieściłby zamknięcie targu,
a pijany tłum wyrzucono za ogrodzenie,
zostaliby zamknięci jak kryminaliści w obozowych budach,
aby mogli spędzić swą ostatnią noc z żonami i dziećmi.
To wszystko już minęło i stało się częścią historii.
Wszelkie podobieństwo do ludzi pokazywanych w tej scenie jest przypadkowe.
Po prostu sobie tędy przechodzili, kiedy nasze kamery
rejestrowały dawną lokalizację największego targu niewolników Południa,
gdzie każdego roku podczas karnawału sprzedawano 20,000 niewolników.
400, mówię 400 i ani centa mniej.
- Nie, zapłacę najwyżej 200. - Wie pani, ja go nie ukradłem.
- No to 300. - Nie.
W takim razie zatrzymaj sobie tego czarnucha!
Nowy Orlean, luty 1831 roku.
Syn szeryfa, Tommy Adley,
wyciąga zwycięskie numery loterii stanowej podczas 27. targu niewolników.
Pierwsza nagroda: piętnastoletnia ćwierć-Mulatka.
Druga nagroda: koń maści gniadej,
i trzecia: trzy tłuste świnie z Virginii.
Obok jarmarku w Memphis, ten w Nowym Orleanie
był najważniejszym targiem Południa,
przez który przepływało ponad 40 milionów dolarów rocznie.
Towar jest w całości domowego chowu,
pochodzi z koncernu farm na Florydzie i Virginii.
Jarmark prosperuje coraz lepiej.
Typowy samiec, który jeszcze sześć lat temu kosztował 500$,
jest dziś wart 1,500$ plus podatki.
Pułkownik Bowie, specjalizujący się w hurtowej sprzedaży szczeniaków,
może wystawiać je dziś za 15$ od funta.
W tym roku najpopularniejszymi rasami są Ausa, Mandingo i Turkana.
Ausa są przystojni, ale bardziej delikatni.
Mandingo bardziej wytrzymali, ale nie tak inteligentni.
Turkana są drobniejszej budowy, bardziej potulni i do opanowania.
Cieszą się największym wzięciem wśród instytucji religijnych.
W 1863 roku, same francuskie Siostry Urszulanki miały ich dwustu.
Ze wszystkich, których widziałyśmy na targu, ten jest najśliczniejszym małym aniołkiem.
Jakież z niego rozkoszne stworzenie.
Więc co powinnyśmy zrobić, siostro?
To bardzo kuszące, ale czy widziałaś tegoroczne ceny?
- Jest za drogi. - Ale to taki cherubinek.
Ponadto jest zdrowy i silny. Mógłby pomagać w kuchni.
Siostro, wyobrażasz sobie, co powiedziałaby na to Matka Przełożona?
- Sama już kupiła w tym roku czwórkę. - Ach, siostro.
Nie jest taki drogi, tylko 300$. Zaproponujmy im 200$.
Wystraszył się i zgubił swoją matkę w tłumie.
Nie potrafią nawet przekonać go, by powiedział jej imię.
Po prostu tam stoi, milczący, ze zmarszczonym czołem,
ale nieco spokojniejszy, kiedy otaczają go policjanci
ochraniający go przed tymi wielkimi białymi zjawami
które tak go przeraziły.
Po zaledwie jednym dniu panowania
murzyński król karnawału stracił swój tron.
Jego krótki okres przywilejów dobiegł końca
Teraz kolej na białego człowieka.
Właśnie tutaj, w Carre, gdzie zgromadziły się "królowe" z sąsiedztwa,
stały kiedyś dwa domy o złej reputacji.
Jeden nazywał się Dwie Siostry,
natomiast drugi, tuż po drugiej stronie ulicy, U Pana Robertsa.
Ponieważ w tamtych czasach rozróżniano tylko dwie odmienne płcie,
idąc do jednego z domów można było wybrać tę, która nam odpowiadała,
nie ryzykując przy tym pomyłki.
W Dwóch Siostrach znajdowało się wszystko, co "normalne",
zgodnie z ówczesnymi definicjami.
Natomiast Pan Roberts oferował usługi "nienormalne", "dziwaczne";
które zresztą w dzisiejszych czasach uznawane są już za "normalne".
W istocie, dwa domy nie prowadziły wówczas rywalizacji.
Obydwa kupowały swój towar na targu, dwie przecznice stąd
Sam towar pierwszej klasy, autentyki,
to, co dziś nazwalibyśmy "dobrym produktem w stylu klasycznym".
Na jarmarku w Nowym Orleanie znajdował się tajny sektor, w którym towar,
zanim został wystawiony na sprzedaż,
był przygotowywany i poddawany selekcji ze względu na płeć, wiek i jakość.
Dziewczyny uznane za "fancy girls" (Murzynki o jaśniejszej karnacji)
przekazywane były mężczyźnie zwanemu Buzz, którego Hewlett opisuje
jako odrażającego, otyłego jegomościa, wiecznie ubrudzonego tłuszczem
którego używał do naoliwiania młodych klaczy, aby uczynić ich skórę gładszą
Ale kluczy od magazynu, w którym trzymano egzemplarze dla prawdziwych kolekcjonerów,
zazdrośnie pilnował bufonowaty karzeł zwany Generałem.
Tylko ja posiadam te klucze. Ja tu jestem panem.
Włazić do środka, dranie jedne, albo wszystkich wybatożę.
Pokażę wam, kto tu rządzi. Jestem Generałem, zrozumiano?
Chodźcie za mną. Otwierać, to ja, Generał.
Otwierajcie, kurwy jedne!
Przejście!
Ej, Biali, popatrzcie sobie, jakim towarem się zajmuję.
Generał jest strażnikiem targu. To jest kasa pancerna targu.
Patrzcie, dziesiątki tysięcy dolarów. Kurewki pierwsza klasa. Same dziewice.
A ty bierz się do pracy, brudna Murzynko. Żadna z nich nie jest do końca Murzynką.
Wszystkie mają w żyłach przynajmniej połowę ludzkiej krwi, tak jak ja.
Wszystkie są już sprzedane i gotowe do dostawy.
Dostawa pod drzwi, gustownie opakowana.
Ej, Biali, możecie patrzeć, ale nie dotykać.
Znacie zasady.
Nie wolno macać towaru z wystawy.
Tylko ja, Generał, mam do tego prawo.
Chcecie zobaczyć? Proszę.
Oto Cassandra, mieszaniec. Pochodzi z majątku Harrisonów.
Jest córką Zephiry i wspaniałego Meatto.
Artemis, trzy czwarte ludzkiej krwi, najjędrniejsze cycki w magazynie
5,000$, płatne gotówką, posiada dwuroczną gwarancję.
Rocznik 1848. Imperial Reserve,
białe bądź różowe, w prezencie od konsorcjum.
To Eva. Lubisz jabłuszka, co?
Jedz je sobie, jedz, ale trzymaj się z dala od węży.
Takiej pary jeszcze nie widzieliście. Takiej pary... pary... Nieważne!
Jak nie widzieliście, wasza strata. Idziemy!
Nie mogę marnować czasu. Jestem Generałem!
Otwierać! Otwierać!
Jazda, z życiem. Ty błaźnie, tańcz, ruszaj się!
No dalej, tańczyć.
Nie, nie, nie.
Nie tak, nie tak, suki. W ten sposób!
Pokażę wam!
Właśnie tak, nie biodrami. Kręcić tyłkiem!
Otwórz, to ja.
Ojej, Europejczycy. Co za zaszczyt!
Niestety, mógłbym wyglądać lepiej. Spójrzcie na moje dłonie.
Wybaczcie bałagan, ale gdybyście zobaczyli w jakim stanie mi ich dostarczają
Ruszać się, zajmijcie miejsca. Oszaleję, pracując z nimi
Taki duży na nich popyt, że zabierają mi ich siłą
często zanim jeszcze są gotowi.
Przepraszam, nie mam wiele czasu.
Taki jestem zajęty. Śmiało, pokażcie się panom. Zobaczcie.
Niezłe, co? Spróbujcie zgadnąć cenę. 500$, 1,000$, 1,500$?
Nie, $3,000, moi mili panowie.
Hewlett pisze:
"Parki męskich bliźniąt zaczęły nieoczekiwanie cieszyć się wielką popularnością
również z powodu pewnej brzydkiej skłonności, która na chwilę stała się modna.
Ale ze względu na szczególną rzadkość tego specyficznego towaru
im częstsze były zamówienia, tym liczniejsi oszuści."
Oszuści? Co ty wygadujesz?
To jest poważane przedsiębiorstwo, słynne na całe Południe
Spójrz na tę parkę, prawdziwy rarytas!
- Ty pedale! - Nasi klienci mogą być spokojni.
To dwa autentyczne Kelloggi. Zobaczcie, są podpisani.
Cicho. Otwierać, to ja, Generał.
Wchodźcie, ale żadnych pytań. One powinny trafić do muzeum.
Są królewskich rozmiarów. Niska cena, 15,000$.
- Co w nich takiego niezwykłego? - On ma ich trzy!
Jeden, dwa, trzy. Trzy, trzy, trzy!
Raz dwa trzy, on ma aż trzy!
Tu było sześć, łącznie z tym, który się rozbił i jest w naprawie.
Wszystkie zostały sprzedane sześciu różnym panom
a ich matka zabiła się z rozpaczy.
To jest najważniejszy eksponat w muzeum.
W muzeum figur woskowych w Nowym Orleanie, pośród wielu niewolników w łańuchach
oraz ich złych panów, największą fascynację wzbudza dziś figura
przedstawiająca Madame LaLaurie, najsłynniejszą sadystkę wszechczasów.
Wiemy, że była żoną doktora,
że należała do wyższej socjety kreolskiej w Luizjanie
i że cieszyła się dobrą reputacją.
Aż do dnia, w którym strażacy zaalarmowani o pożarze
weszli na strych i odkryli dowody pozwalające sędziemu Caldwellowi
na prawie dokładną rekonstrukcję tego w jaki sposób ta szacowna dama
i jej wierny sługa, Cezar, spędzali swój wolny czas.
Chodźcie.
Cezarze, Cezarze, znowu to zrobiłeś.
Umarła.
Cezarze, naprawdę posuwasz się za daleko.
To trzecie dziecko w tym tygodniu.
Nie smuć się. Kupię ci nową.
Spójrzcie na moją przyjaciółkę, mą drogą, słodką towarzyszkę zabaw
Piękną hrabinę.
On wie, jak czekać, odwlekając
niebiańską chwilę, gdy popłynie pierwsza kropla krwi.
Przyjemność może poczekać. Nie ma pośpiechu.
Podaliśmy im opium.
A teraz śpią. Spali przez wieki.
To wszystko jest nasze, na wyciągnięcie ręki.
Możemy nasycić swą żądzę natychmiast, kończąc z nimi szybko, jak Cezar,
albo rozłożyć ją w czasie, pozwalając im przetrwać
przez dłuższy czas, wyczerpane oczekiwaniem,
udręczone swym pożądaniem, upojone ich strachem.
A ty? Nie boisz się?
Nie, ty się nie boisz, mój dzielny koguciku
Ale nie przejmuj się, strach nadejdzie później,
później, kiedy szczypce ugryzą cię
tam, właśnie tam, gdzie teraz mnie pożądasz.
Czy w waszym kraju, kiedy Negr ośmiela się pragnąć białej kobiety
nie robicie z nim właśnie czegoś podobnego?
Nie wiem kim jesteście ani skąd przybywacie,
ale czy nie sądzicie, że czasy, w których żyję, są fantastyczne?
Wszystkie te piękne ciała są moje. To ciało jest moje.
Mogę kupić ich dziesięć, sto, tysiąc, jeśli tylko zechcę.
Mężczyzn, kobiety, chłopców, dziewczynki.
Mogę się nimi bawić, sycić się nimi,
deprawować ich, wykorzystywać, niszczyć.
Na co jeszcze czekacie, idioci?
Śmiało, obsłużcie się.
Czy kiedykolwiek będziecie jeszcze mieli taką okazję?
W Nowym Orleanie takich okazji nigdy nie brakowało.
Jeśli dżentelmen otrzymał zaproszenie od przyjaciela, który pozostał w mieście
podczas gdy jego żona i dzieci były na wakacjach,
oprócz dobrego jedzenia i czystej pościeli
spodziewać się mógł urodziwej Murzynki, gotowej dzielić z nim łoże.
Odmowa byłaby obrazą dla gospodarza.
Była to tylko jedna z zasad gościnności,
których dopilnowaniem zajmowała się gruba Mamusia.
Ustawcie się.
Ty, pokaż mi swoje dłonie.
Paznokcie brudne jak u świni. Jazda, umyj się!
Ty, chodź tutaj. Niech no cię powącham.
Śmierdzisz jak koźlica ze stodoły. Idź i umyj się popiołem!
Ty, otwórz usta i chuchnij.
Śmierdzisz czosnkiem. Żuj to, pozbędziesz się tego świńskiego smrodu.
Jak zwykle czysta. Prawie wcale nie śmierdzisz.
Zuch dzierlatka!
Ty, obróć się. Jeszcze się nie pieprzyłaś, co?
Rozstaw nogi!
Spanie co noc z czarną służącą uznawane było
przez wszystkich białych meżczyzn w domu,
ojców, synów oraz gości, za dobrą praktykę higieniczną, taką jak mycie zębów.
Za pretekst służyła im opinia, że było to zdrowe.
Dla synów miało być lekarstwem na młodzieńczy trądzik.
Równie dobrze służyło ojcom, którym purytańskie zwyczaje epoki
ograniczały częstszy dostęp do własnych żon.
Odsuwając jednak na bok kwestie zdrowotne,
przekonajmy się, jakie te niewolnice były w łóżku.
Jak pierwsze cygaro.
Najpierw jest straszny smród i zbiera ci się na mdłości.
Za trzecim razem jesteś już uzależniony.
Plecy masuj mocniej, wiesz, że to lubię.
Jej matka była moim pierwszym cygarem. Zapaliłem ją mając dziesięć lat.
Przerażała mnie myśl, że ojciec mógłby mnie na tym przyłapać.
Ale kiedy zrozumiałem, że on też pali,
przestałem się obawiać i zacząłem dobrze bawić.
Może to przez ten ich zapach, ale wolę je od białych dziwek.
Jeśli jakąś załapię, staram się zaciągnąć ją do łóźka.
Ale gdzie ja tu znajdę białą kobietę?
Zresztą, ojciec mówi, że nie warto.
One też śmierdzą, ale jak zwłoki. Mówi, że to niedobre dla zdrowia.
Spał z Murzynkami przez 70 lat i jeszcze ani razu nie zawiódł.
Lubi grubsze, zwłaszcza te z wielkimi cyckami.
Popatrzcie, jakie ma melony. Niezłe, nie?
Ujeżdżanie ich to jak zwycięstwo światłą nad ciemnością.
Co noc zwyciężam przynajmniej jedną.
W moim wieku zaczyna to być lekko męczące.
Ale z małą pomocą Opatrzności i ostryg
wciąż daję radę.
Mamusia! Mamusia! Gdzie jesteś, ty czarna kurwo?
Gdzie jesteś, Mamusia?
- Idę, idę. - Mamusia!
Co się stało, panie? Dalczego pan się gniewa?
Idiotka. Masz jeszcze czelność pytać się, czemu jestem zły, stara suko?
Chciałaś mnie ocwanić, sprowadzając mi do pokoju tę głupią?
Proszę tak nie mówić, panie.
Nigdy nikogo nie ocwaniłam.
- To piękna dziewucha. - Czy w moim wieku zależy mi na pięknie?
Ta mała jest dziewicą.
Co ja mam robić z dziewicą na stare lata, idiotko?
Zabieraj ją z powrotem.
Proszę tak nie mówić, panie. Proszę się nie złościć i zaczekać.
Przyprowadzę panu inną młódkę, bardziej przetartą.
Powinnaś się wstydzić, ty brudna dziwko.
Tylko bez kłamstw. Naprawdę jesteś dziewicą
czy tylko temu staremu już nie stawał?
Naprawdę jesteś dziewicą?
Ty dziwko! Ty kurwo!
Wejdź, dziecko. Wejdź.
Chesz mnie, panie? Brałam kąpiel. Jestem czysta.
- Jestem też dziewicą. - Co ty mówisz, dziewczynko?
- Ile masz lat? - Trzynaście.
- Jesteś jeszcze dzieckiem. - Mamusia mówi, że mam trzynaście lat.
Czy to znaczy, że tutaj dziewczęta takie jak ty- Tam, skąd pochodzę, tak nie robimy.
- Nie jestem stąd. - Chcesz najpierw tym?
Mamusia mówi, że jeśli biali nie użyją najpierw bicza,
to nie są w stanie zaspokoić kobiety.
Co ty opowiadasz?
Ten nieznajomy to dziennikarz, Malcolm Fawcett,
a ta rozmowa została zacytowana z jego opisu pobytu w Luizjanie.
Miała miejsce podczas pierwszej nocy w Mobile, w domu pana Charlestona,
plantatora, u którego był gościem przez tydzień.
Proszę, panie, nie odsyłaj mnie.
- Zrób to dla mnie. - Nie mów tak głośno.
Mamusia będzie wściekła jeśli zostanę dziewicą.
- Proszę, chodź do mnie. - Jak to, do łóżka?
Twoje łóżko jest tak duże, a ja jestem taka malutka.
Kiedy zdejmę sukienkę, nie będę śmierdzieć.
Wiesz, wymyłam całe ciało.
Nie śmierdzę. Ale jeśli naprawdę jesteś zmęczony,
- Pozwolę ci spać. - Spać. Z tym byłby teraz problem, dziecko.
To byłaby jednak wielka szkoda, panie. Naprawdę cię lubię.
"Chciałem jej to wyperswadować," pisze Fawcett,
"nawet wiedząc, że według panującego tu zwyczaju zachowuję się niegrzecznie.
Ale kiedy zaproponowałem, żeby skierowała afekt ku młodemu mężczyźnie jej stanu -"
Masz na myśli Murzyna? Nie, nie lubię Murzynów.
Nie, Murzyni mnie brzydzą. Raz spróbowałam z Murzynem.
Bardzo bolało. Był taki duży.
Wiesz,
biali są znacznie mniejsi, panie.
Znacznie lepsi na pierwszy raz.
Biali nie śmierdzą jak Murzyni.
Zrób to dla mnie,
panie, proszę.
Tak, właśnie tak, panie. Tak...
W tej okropnej książce z Bostonu znajduje się jeszcze więcej świństw.
"Jeśli zaś chodzi o damy z Południa, ich słynna cnota
znacznie traci na wartości, kiedy zrozumiemy, że nie mają one w tej kwestii żadnego wyboru."
Posłuchajcie tego. "Jak nie mają być cnotliwe,
skoro ich mężczyźni wolą od nich kolorowe dziewczyny?"
- Wprost trudno uwierzyć. - "Faktem jest, że kobiety te
nie są zaspakajane ani przez mężów, ani przez potencjalnych kochanków,
ci bowiem zbyt często zajęci są atrakcyjnymi niewolnicami z plantacji.
Zgroza! Kto wypisuje tak nienawistne bzdury?
To wszystko bezwstydna propaganda polityczna. Co oni wiedzą o Murzynach,
te sprzedajne gryzipiórki z Bostony i Filadelfii?
Zupełnie nic. Ale przez zazdrość, uprzedzenie i czystą złośliwość
próbują nas upokorzyć
w każdy możliwy sposób.
Boże mój, jak mogli w ten sposób obrazić naszych mężów? Naszych mężczyzn?
To absolutna hańba!
Wielkie Nieba, oskarżać naszych mężczyzn o spanie z niewolnikami
to jak powiedzieć, że kopulują ze zwierzętami.
To nic innego jak oskarżenie o seksualną aberrację.
Zjawisko nienaturalnych związków pomiędzy białymi a Murzynami
ma swoją naukową nazwę: zoofilia.
- To ohydne! - Kłamstwa!
Aż za dobrze wiemy, gdzie nasi mężowie pozwalają sobie na brak umiaru.
W każdy piątkowy wieczór... - ale co ja mówię?
Wybaczcie, moje drogie, ale nie powinnyśmy rozmawiać tak otwarcie przy tych panach.
Bez obaw, moje drogie. Zauważyłam pewną tendencję wśród naszych niewolników,
ogólną tendencję nabywania coraz jaśniejszego koloru skóry.
Z czasem stają się coraz jaśniejsi.
Ale ich mentalność, inteligencja i wrażliwość pozostają zwierzęce.
To prawda, każde pokolenie jest bielsze niż poprzednie.
W moim domu było nawet kilkoro różowych murzyńskich dzieci.
Mąż mówi, że ten fenomen zwany jest -
Symbioza. Naukowy termin to symbioza. Pani mąż ma rację.
To jak z tymi zwierzętami, które przybierają kolor swego otoczenia.
Masz rację, moja droga. Spójrz choćby na Scipio.
Jest leworęczny, jak mój brat.
Albo tego tutaj Jasona.
Mój mąż osobiście go wychowywał, odkąd był małym dzieckiem
A teraz, rzecz niezwykła, jest prawie takim blondynem jak on.
Natura to doprawdy coś przedziwnego.
Oto ona, moja fabryka Murzynów. Stad macie pełny widok.
Interesy szły coraz gorzej. Bawełna i tytoń przestały być dochodowe.
A więc wziąłem sprawy we własne ręce i przekształciłem plantację w stadninę.
Muszę powiedzieć, że dobrze zrobiłem,
ponieważ nowe przepisy, zabraniające sprowadzania Negrów z Afryki,
praktycznie podwoiły cenę niewolników.
- Interes kwitnie... - Ej, tato!
Przyjechał pan Wilson! Jest tutaj!
Witam, panie Bighorn. Przyprowadziłem Murzynkę.
Oto ona. Dobrze wyliczyłeś dni?
- Jesteś całkowicie pewien, że jest w rui? - Oczywiście, że jest.
Całkowicie gotowa do rozrodu.
Jeśli damy ją teraz samcowi, z miejsca się na nią rzuci.
Dobrze, dobrze.
Ile dni minęło odkąd ustało krwawienie?
Moja żona naliczyła 12. Wliczając podróż, to będzie 13.
Jeśli da ją pan do pokrycia od razu, za dwie godziny mógłbym już wracać do siebie.
Mogę ją dostać, tato?
Porozmawiamy o tym za kilka lat.
A teraz idź odrabiać pracę domową.
- Jest zdrowa? - Oczywiście.
- Nie ma wszy? - Co pan mówi?
Zawsze trzymałem ją w domu.
- A więc to dziewica! - Oczywiście.
Wie pan, że zachowywałem ją dla Jazona.
Co takiego? Dziewica dla takiego ogiera?
Rozedrze jej wnętrzności!
Co się rozedrze, to się zaszyje. Bez obaw.
Mogłem dać ją do pokrycia czarnym z sąsiedztwa,
płacąc zaledwie 50$.
Jeśli przejechałem 60 mil i daję dwie stówki,
oznacza to, że chcę nasienia Jazona.
- Dobra, dobra. - Nie zwlekajmy!
Dobrze pan wie, że drugiej takiej piękności nie znajdzie.
Niech ci będzie! Zrobimy, jak chcesz.
Ach, ten Jazon! Ogier z trzema nożyskami!
Witam, generale.
Jak tam artretyzm pańskiego ojca?
Znacznie lepiej, odkąd robi sobie kompresy na nogi z Murzynków.
Ma pan rację, panie Bighorn.
Mocne wino i czarne mięso najlepiej leczą artretyzm.
Prawda.
Ale nie chciałbym później odkryć, że cały miot ma artretyzm.
Hej, Wilson, patrz się tam!
- Gdzie? - Tuż przed siebie, w to lustro.
Dlaczego?
Panowie dziennikarze prosili, żebyśmy stale patrzyli w to lustro.
Poczekaj na mnie w stodole. Zaraz tam przyjdę.
Zgoda.
Najpierw muszę zająć się tymi dżentelmenami.
Przynieście mi trzciny cukrowej!
Prawie wszystkie są z rocznika '43. Bardzo dobry rok.
Straciłem ich zaledwie 25%.
Zazwyczaj tracę 40-60%, przeważnie przez różyczkę.
Ludzkiej krwi ona nie szkodzi, ale ich wykańcza.
Dlaczego jest tylu blondynów?
Cóż mogę powiedzieć?
Ten czy tamten może być mój. Wielu z nich jest mojego brata.
Niektóre są księdza.
A niektóre ludzi, którzy tutaj gościli.
Wystarczy, wystarczy!
Wystarczy, łakomczuchy!
To są samice rozrodcze.
Skojarzyłem je z Auze i Mandico, ogierami kupionymi trzy lata temu.
Powiodło mi się z 86% spośród nich.
Z przerwą pomiędzy porodem i poczęciem mniejszą niż 60 dni.
Hej, gdzie jesteście? Chodźcie tu, spójrzcie na nią!
Czarna perła rancza. Siedem par bliźniaków w sześć lat.
I założę się, że również tym razem jest ich tam dwóch.
Sama ta klacz warta jest fortunę.
Chodźcie, wejdźcie do środka. Szczęście się do was uśmiechnęło.
Wejdźcie i zobaczcie jak rodzi się mały bękart.
Ładny, prawda?
Musi mieć co najmniej sześć czy siedem funtów.
Wiecie co? Dam mu imię na waszą cześć.
Nazwę go "Macaroni".
Brawo, Kleopatro. Kim jest samiec?
- Ja nie wiedzieć. - Jak to nie wiesz?
Ja nie wiedzieć.
Najpierw parzyć się z Pluto, później z czterema innymi samcami.
Ja nie wiedzieć.
To nieważne. Dobrze się spisałaś.
Widzisz, jak pan dotrzymuje słowa?
To nagroda. Po dolarze za szczeniaka.
Rodzinna tradycja.
Inną uwielbianą przez hodowców tradycją
było prezentowanie na wielkim dorocznym jarmarku Południa
nowo wyhodowanych ras, które, podobnie jak rasy końskie,
nosiły nazwisko rodziny.
Hodowla Brightona, ceniona za wczesny rozwój samic,
gotowych do rozmnażania od 10 roku życia,
zdobyła dla swego właściciela dwa złote medale na jarmarku Jacksona.
Ej, przywieźcie mi Poppeę.
Powiedziałem Poppeę!
Nie, wy durnie.
Ta jest w ciąży. Zostaw ją.
Nie, tamtą!
Tutaj w Luizjanie współczynnik rozmnażania wynosił jeden samiec na każde pięć samic.
Ale w Wirginii,
wielki specjalista epoki ogłosił, że idealny współczynnik
wynosi jeden samiec na osiem samic.
Na tej podstawie Wirginia produkowała corocznie ponad 6000 Murzynów.
Był to złoty wiek, w którym wielkie plantacje rozrodcze,
takie jak słynna plantacja z Karoliny Północnej, były nawet cytowane na giełdzie.
Powiedzcie teraz, czy nie trzeba talentu, żeby stworzyć taką rasę?
Widzicie, aby powstała hybryda, hodowca miesza ze sobą różne rasy
tak jak robi to malarz z barwami na palecie.
Tu troszkę białego, tam troszkę czarnego,
szczypta czerwieni i kapka żółci.
Aż powstanie coś, co nie jest ani białe, ani czarne,
ani czerwone, ani żółte,
ale jest arcydziełem.
Łapaj go!
Niewolnik próbuje uciec!
Nie, on boi się piętnowania żelazem.
To stała procedura przy nowych ogierach.
Na 18te urodziny, w przeddzień jego pierwszego parzenia,
nowemu ogierowi wypala się znak firmowy
który zapobiega pomyłkom i chaosowi w rejestrze hodowlanym
- Gotowy, Wilson? Możemy iść? - Czekamy na pana.
- A klacz? - Gotowa.
No dobrze. Chodźcie za mną.
Cofnąć się!
Spokojnie, Casanova, spokojnie.
Te ogiery! Niech tylko poczują zapach samicy!
Mają więcej nasienia niż cztery stada wołów
Wiecie, że na każdym z nich zarobiłem 4500$?
Oto i on, nasz najstarszy ogier.
Dwieście funtów masy i ani jednej uncji tłuszczu.
Tego czorta stać na co najmniej 20 wystrzałów dziennie.
Tymi działami!
- Wilson, czy klacz gotowa? - Gotowa, panie Bighorn.
Dobrze, przyprowadż ją tu.
Ej, Wilson. Pamiętaj, co mówiłem.
Jeśli Jazon ją skrzywdzi, to twoje zmartwienie.
Bez obaw.
Biorę to wszystko na siebie.
Już dosyć, Jazonie! Dosyć!
Dawać tu wodę! Szybko!
"Wysoki Sądzie, nazywam się Nat Turner.
zamierzam dokonać przed panem pełnej spowiedzi ze swych zbrodni.
21. sierpnia 1831 roku, 55 białych zostało zmasakrowanych
w rezultacie czynów moich i 70 innych niewolników.
Moja głęboko zakorzeniona nienawiść do białych..."
"Moja głęboko zakorzeniona nienawiść do białych..."
Cholerni idioci!
"Głęboko zakorzeniona nienawiść pochodziła od Boga,
który rozkazał mi ich pozabijać."
Zobaczmy, rok 1831.
Gdyby Cleaver, LeRoi Jones i Malcolm X żyli 140 lat wcześniej
również oni, jak Nat Turner, zaczęliby nienawidzić wszystkich białych,
mężczyzn, kobiet i dzieci, tłumacząc to sobie rozkazem od Pana.
Niewolnik Cleaver, tak jak niewolnik Turner, z pewnością nigdy
nie ośmieliliby się przypuszczać
że ten rozkaz mógł pochodzić z ich własnego wnętrza.
"W wieczór 21. sierpnia maszerowaliśmy w szeregu przez pole kukurydzy.
Wyszliśmy wprost naprzeciw domu Travisów.
Noc wcześniej, Bóg wyraźnie dał mi znak
że to powinien być nasz pierwszy cel.
Wiedzieliśmy, że w środku był Travis,
i jego żona Sarah,"
Ciekawe, czy biali w tamtych czasach byli tacy jak dziś?
Albo inaczej, ciekawe czy współcześni biali
nie byliby tacy jak tamci, gdyby Nat Turner nigdy nie istniał?
Czy pozwoliliby mi uczęszczać do swych szkół,
zostać doktorem, zarabiać 2000$ tygodniowo,
posiadać piękny dom, żonę, zdrowe i dobrze odżywione dziecko?
"Nelson, Sam, Jack, Hark i ja bezszelestnie
wspięliśmy się przez okno do salonu.
Pełniący tylną straż Will wykonał jeden fałszywy krok
i runął z hukiem na stół.
Przestraszyłem się, że Travis się obudził
skoro Will tak strasznie hałasował.
Tymczasem stary Travis w dalszym ciągu spał obok żony
kiedy Sam i Jack weszli do pokoju na palcach.
Jego sen był głeboki i spokojny
o czym świadczyło to głebokie, miarowe chrapanie
które znałem od dzieciństwa.
Sam i Jack ruszyli naprzód.
Ten stary mężczyzna, który praktycznie mnie wychował
i był tolerancyjnym oraz przyjaznym panem
mimo wszystko miał białą skórę, dlatego też musiał zginąć.
Dziadek Travis, jak wszyscy biali, nigdy nie przypuszczał,
że jego niewolnik,
stworzenie pokorne, pozbawione odwagi i godności
mógłby pewnego dnia zbuntować się przeciwko swemu panu.
A więc zapewne tylko niedowierzanie
wypełniało jego umysł, wciąż zamroczony snem, kiedy..."
"Mieliśmy właśnie..."
"Mieliśmy właśnie opuszczać dom kiedy nagle Hark usłyszał..."
"usłyszał płacz dzieci, o których zapomnieliśmy."
"Po wymordowaniu rodziny Travisów
naszym następnym celem stała się eksterminacja Reesów."
Ech, znowu ci idioci.
"Po wymordowaniu rodziny Travisów
naszym następnym celem stała się eksterminacja Reesów.
Reese był tępym, okrutnym właścicielem,
który zabawiał się dręczeniem swoich Murzynów...
każdym rodzajem upokarzających, głupich żartów.
Jego żona i synowa, obydwie tępe, pospolite kobiety
dopingowały jego nędzne wyczyny swymi histerycznymi..."
Błazen!
"Swymi histerycznymi, przenikliwymi piskami, przeszywającymi uszy jak sztylety.
To przed frontowymi drzwiami ich domu przysiągłem już nigdy
nie sprzeciwiać się rozkazom Pana
i również samemu przelewać białą krew.
Nienawidziłem Reese'a,
pewnego dnia sprowokował także mnie, jednym ze swych wulgarnych żartów.
Mogłem się zbuntować. Ale jakżebym śmiał, ja, niewolnik?..."
Nie bój się, kolego, to tylko taki żarcik!
Chciałem tylko, żebyś pstryknął mi fotkę, to łatwizna.
Musisz tylko nacisnąć guzik, ten tutaj, widzisz?
Tylko jedno zdjęcie mnie z dziewczynami, dobra?
Mogłem się zbuntować. Ale jakżebym śmiał, ja, niewolnik?
"Reese był tępym, okrutnym panem."
Nat Turner nie zabił z nienawiści.
On zabił z miłości, pomiędzy kolumnami tej wielkiej posiadłości.
Ciekawe, dlaczego nam Murzynom historia ta nie przypadła do gustu?
Cóż, Nat Turner, pobożny Nat Turner, biblijny fanatyk,
prawie nauczyciel dla małej Margaret, ale mimo wszystko Murzyn,
dlatego też nie podejrzewany o pożądanie tej białej dziewczynki,
przebywającej z nim przez cały dzień.
Podniecającej go na tysiąc sposobów, nie zdając sobie nawet z tego sprawy.
Gdzie jesteś, Nat? Chodź tutaj, Nat.
Zobacz moją nową sukienkę.
Jaka śliczna!
No chodź, Nat. Daj mi tę różową.
Nie, nie. Nie jedwabną, tę jasną!
Dlaczego masz iść za furmanką?
Zmieścimy się na niej we dwoje!
Ona i Nat. Prawie przytuleni do siebie.
Wiatr w tych złotych włosach, ta śnieżnobiała szyja, której tak pożąda.
"Ej, Nat," powiedziała do mnie pewnego dnia
podczas gdy mnie oszałamiała jej bliskość i młodzieńczy zapach lawendy.
"Nat, dlaczego Negrom jest tak źle na tym świecie?"
"Dlaczego, podczas tej ciepłej wiosny, są jedynymi zwiędłymi liśćmi?"
Czarne łajdaki! Widziałyście, co zrobili?
Chodź, tatusiu, pościgajmy się!
Popatrzmy, jak to wygląda teraz. 140 lat później.
Gdybym miał zakochać się w tej białej dziewczynie.
Do tego stopnia, że chciałbym robić tylko to, co ona - bawić się
Ale ponieważ jestem Murzynem, jak Nat Turner...
Już sobie wyobrażam tę scenę!
Szanowny panie, nazywam się doktor Nat Turner.
Kocham pańską córkę i zamierzam ją poślubić.
Margaret właśnie wróciła z koledżu w Southampton na letnie wakacje,
kiedy zadecydowaliśmy, że posiadłość Whiteheadów będzie naszym nastepnym celem.
Posuwaliśmy się do przodu, pozostając ukryci w dębowym lesie
otaczającym posiadłość z trzech stron.
Kiedy zobaczyliśmy ojca, tak uradowanego przybyciem swej córki...
tak zajętego okazywaniem swej wielkiej radości, że nas nie zauważył...
Szukałem Margaret.
Ukrywała się za rogiem domu.
Kiedy w końcu ją dostrzegłem, zaczęła uciekać,
z gracją i szybkością łani, przez pole kukurydzy.
Podążałem za blaskiem jej rozwianych na wietrze włosów
za jej twarzyczką, obracającą się ku mnie z przestrachem.
Biegła szybciej ode mnie.
Ale dogoniłem ją.
Muszę! Muszę!
Muszę cię zabić!
Ponieważ cię kocham! Ponieważ jesteś biała!
Biała!
"Wysoki Sądzie, przed skazaniem mnie na szubienicę
zapytał pan, czy czuję wyrzuty.
Cóż, z czystym sumieniem odpowiem, że jeśli mógłbym cofnąć czas..."
Pokój, pokój, pokój.
Jestem Murzynem tak jak wy, byłym niewolnikiem jak wy.
Ale dzisiaj zawarłem umowę z białymi i przemawiam za ich przyzwoleniem.
A to jest wóz policyjny.
Jeśli uważacie mnie za zdrajcę, to mnie zastrzelcie.
Ale najpierw posłuchajcie tego, co mam do powiedzenia.
Niewolnictwo nie było naszą hańbą. Ono jest nasz chwałą.
Nie wolno nam splamić jej zemstą.
W każdym planie, jaki kreślą rasiści, strając się znaleźć usprawiedliwienie
dla swojego nieczystego sumienia względem Murzynów
wystarczy im jedna rozbita szyba, aby poczuli się rozgrzeszeni ze swych win.
Kiedy pozwalamy sobie na podzielanie nienawiści białego człowieka
zaczynamy grać według jego reguł.
Działamy również pod dyktando białych komunistów
którzy chcą wykorzystać nas do zniszczenia Ameryki.
Nie kochamy Ameryki,
ale nie chcemy zostać wykorzystani do jej zniszczenia.
My Czarni nie możemy popełniać tych samych błędów co biali.
Nie możemy odpowiadać na ich stary biały rasizm
nowym czarnym rasizmem.
Ostatnie wydarzenia przekonały nas, że
musimy odpowiadać: "Pokój, pokój, pokój."
Po jednej stronie konfliktu Północ, która chciała niewolników wyzwolić.
Po drugiej Południe, które chciało ich zatrzymać.
Ostatecznie wojna o wyzwolenie niewolników kosztowała Amerykę jeden milion zabitych.
Dzisiaj amerykańska publika oglądająca rekonstrukcję bitwy o Shiloh
nie kibicuje żadnej ze stron.
Cieszy się samym spektaklem.
Bojownicy Północy i Południa są całkowicie wymienni.
Wszystko zależy od koloru uniformu.
Anonimowe społeczeństwo niewolników zakończyło istnienie sto lat temu.
A rachunki się wyrównały.
Za każdego importowanego niewolnika, jeden martwy Amerykanin.
Ranni się nie liczą.
Tu jest jeden w dość kiepskim stanie.
Mundur Północy. A więc sam się o to prosił, prawda?
Oczywiście. Teraz duży uśmiech!
Dzisiaj uśmiechają się wszyscy,
martwi i ranni, zwycięzcy i pokonani.
Cudownie jest powrócić do domu w ten piękny majowy dzień
i wziąć zimny prysznic, zmywający cały brud przeszłości.
TEN FILM JEST DOKUMENTEM.
PRZEDSTAWIONE W NIM WYDARZENIA SĄ HISTORYCZNYMI FAKTAMI
A BOHATEROWIE NAPRAWDĘ ISTNIELI.
Scenariusz i reżyseria:
Muzyka:
Zdjęcia:
Tekst polski: Vallaor
Tekst polski: Vallaor
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.