All language subtitles for Gycklarnas afton

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

.:: www.ALLPlayer.org ::.

WIECZÓR KUGLARZY

Ingmara Bergmana filmowy obrazek za 3 grosze

Jutro spotykasz się z żoną i dziećmi.

Przeżywasz to?

Minęły już 3 lata...

Słyszałeś co się przydarzyło kiedyś Frostowi i Almie? Paskudna historia...

Pracowali wtedy u Wegera...

W tym mieście?

Tak, byłem tam i wszystko widziałem.

Opowiedz jeśli masz ochotę.

Biedny Frost...

To było jakieś siedem lat temu.

Pułk ćwiczył strzelanie nad zatoką.

Oficerowie leżeli w trawie i nudzili się.

Pili wódkę.

A żołnierze harowali w kamieniołomach

i przeklinali bo było cholernie gorąco!

I wtedy nadeszła Alma.

Była naprawdę urodziwa, wyglądała jak królowa...

chociaż już nieco przywiędła.

Pułkownik kazał powiedzieć,

że pańska żona Alma...

Że co... moja żona?

Kąpie się nago z całym pułkiem!

Pokaż, że jesteś mężczyną!

Zabierz babę do domu i zabij ją!

Pomożemy ci, stary, złoić tyłek tej starej rozpustnicy!

Załadować!

Alma zaczęła płakać i krzyczeć, że to my wykończyliśmy jej męża.

Więc szlag nas trafił i powiedzieliśmy jej, że to przez nią leży na ziemi.

Podnieśliśmy go i zabraliśmy do cyrku.

Ach, te baby...

Nikt do tej pory nie dostał zapłaty i z jedzeniem kiepsko.

W Askaret musieliśmy zostawić połowę kostiumów.

Niektórzy nie mają w czym występować.

Rozumiemy, że masz kłopoty.

To nie twoja wina, że jest taka pogoda.

Przecież za pogodę nie odpowiadasz, Albercie.

Wszystkie dzieci mają robaki.

W Herjunga oblazły nas pchły.

Zastanawiam się czy nie założyć własnej menażerii!

Podobno szynka z niedźwiedzia jest pyszna.

Może byśmy go zabili zanim sam zdechnie?

Zamknij się, bo ciebie zabijemy!

Już wolę sama się zabić.

Co ty na to, Albercie? Siedzisz i nic nie mówisz.

Człowiek stara się kombinować jak może...

a potem wszystko okazuje się śmieszne.

- Chociaż w Ameryce... - Nie jesteśmy w Ameryce!

W Ameryce cyrkowcy na wozach objeżdżają miasto,

gra orkiestra, ryczą słonie,

i wszyscy się pięknie uśmiechają.

Ludzie stoją na ulicach i krzyczą: "Hura!".

A potem ogłasza się wieczorny program.

Moglibyśmy wziąć duży wóz i perszerony, założyć najlepsze kostiumy...

Te które zostawiliśmy w Askaret?

Nie, założyły, te które mamy i wymalujemy afisz.

Ekbergowie zagrają na swoich instrumentach, a piękny Anton odczyta program.

Niegłupi pomysł!

Włożę moją zieloną suknię z piórami!

Jeśli ten karzeł też tam pójdzie, to ja zostaję!

Pójdę przodem i będę wołał: "Oto Cirkus Alberti!".

Słuchajcie, mam jeszcze inny pomysł...

Podobno jest tu na gościnnych występach trupa Sjuberga.

Pójdę do niego i poproszę o wypożyczenie kostiumów

żebyśmy mogli urządzić dziś wieczorem wielką galę!

A potem dyrekcja zaprasza na kolację z wódką,

befsztykami, Chateaubriand

i kawiorem!

Przejaśnia się! Włóż tę żółtą suknię!

Ufryzuj włosy i pięknie się umaluj...

Idziemy z wizytą!

- Do burmistrza? - Do Sjuberga.

Dyrektora teatru? Zwariowałeś!

Umyj sobie uszy stary brudasie!

Nigdy mnie nie rzucisz, prawda?

O co ci chodzi?

Jeśli cyrk diabli wezmą...

Coś się wymyśli.

Ale nigdy mnie nie rzucisz? Przyrzekłeś!

Nie myśl o tym, Anno.

Spotkasz się dzisiaj z żoną...

Tak i z moimi synami, 3 lata ich nie widziałem.

Boję się, chyba do nich nie wrócisz?

Nie martw się, kochanie.

Daj mi się ogolić.

Teraz musi się udać.

Wierzysz w to?

Jasne! Niektórzy dyrektorzy cyrków są bogaczami,

mają domy, diamenty,

samochody...

Ale tak jest oczywiście...

w Ameryce.

Ten kostium nie został w Askaret?!

I ten parasol też nie!

Co ci jest, kochany?

A co miałoby być? Nic...

Jesteś taki niespokojny.

Niespokojny?

Pamiętaj, mówił będę ja.

Ty siedź cicho, słuchaj i uśmiechaj się czarująco.

Sjuberg bardo lubi ładne dziewczyny.

Oddychaj głęboko, wypnij biust.

Nie protestuj jeśli będzie chciał przyjrzeć się twoim nogom.

Przecież cię nie zostawię.

Gdyby ci robił nieprzyzwoite propozycje dam mu po gębie.

{y:i}Cnota jest najpiękniejszą ozdobą kobiety

{y:i}pomaga jej pokonać wszelkie żądze.

{y:i}Zapewniam cię, ojcze,

{y:i}że nigdy nie zapomnę {y:i}o twoich przestrogach.

Pani, twoja matka... for Mister your father…

Mister my husband!

- Kogo szukacie? - Dyrektora.

Chyba widzi pan, że jest próba.

Można poczekać?

Nie warto. Dyrektor jest piekielnie zajęty.

Blom, z kim ty u diabła gadasz podczas próby?

Jacyś państwo szukają pana dyrektora, ale powiedziałem...

Powiedz żeby sobie poszli do diabła!

A zresztą... dawaj ich tutaj!

Chodźcie! Dyrektor chce z wami rozmawiać.

To tylko... to nic ważnego... możemy przyjść innym razem.

Dzień dobry, panie Sjuberg.

Piękną mamy pogodę!

Nazywam się Albert Johansson,

jestem właścicielem cyrku Alberti, który dziś przyjechał do miasta.

A to moja żona, Anna.

Ukłoń się, Anno.

Czym mogę służyć?

My... my...

Blom! Krzesło dla madam!

Łaskawa pani pozwoli...

Słucham pana, dyrektorze Alberti.

Otóż chodzi o to... mieliśmy pecha...

połowa naszych kostiumów...

uległa zniszczeniu w Askaret.

Więc pomyślałem, że pan dyrektor wybawi nas z opresji

i pożyczy kilka płaszczy, kapeluszy, jedwabnych spodni...

taka koleżeńska przysługa...

- A jeśli nasze kostiumy oblezie robactwo? - Ależ panie dyrektorze!

Parchy, pchły, dziwne choroby...

diabli wiedzą co jeszcze. Nigdy nie zadawałem się z cyrkiem...

mogą się zdarzyć najgorsze niepodzianki...

Panie dyrektorze, zapewniam pana...

Ile możecie zapłacić?

Myślałem... sądziliśmy...

- Ile pan sobie życzy? - Prawdopodobnie nie stać was na to.

Pan mnie obraża...

Tak.

Bo należymy do tej samej hołoty, do tej samej nędznej zgrai...

dlaczego nie miałbym pana obrażać?

Gardzimy wami bo mieszkacie w wozach a my w brudnych hotelach...

My uprawiamy sztukę, a wy swoje sztuczki.

Najgłupszy i najmniej zdolny z nas może napluć na najlepszego z was.

Dlaczego? Bo wy gracie swoje życie...

A my naszą próżność.

Śmiesznie pan wygląda w tym smokingu,

a pańska dama byłaby znacznie ładniejsza bez tych jaskrawych ciuchów.

Gdyby zdobył się pan na odwagę, uznałby pan nas za jeszcze śmieszniejszych, z naszą pseudoelegancją,

z naszymi umalowanymi twarzami i wystudiowanymi głosami.

Dlaczegóż więc nie miałbym pana obrażać?

Przepraszam panie dyrektorze, ale nie rozumiem.

To pańska siła.

Jeśli chodzi o kostiumy?

Mogę je wam pożyczyć, bierzcie co wam potrzeba.

A co z zapłatą?

Możecie zaprosić nas na wieczór do cyrku.

- Zbyt wielki to zaszczyt! - Ma pan rację.

Blom pokaże wam garderobę na strychu. Do widzenia.

Wracamy do próby. Ta sama scena.

A więc przyszłaś do mnie!

Oszalałem przez ciebie!

Chcesz za mnie wyjść?

Nie możesz wyjechać stąd z tym starym głupcem!

Sypiasz z nim?

Tulisz się do niego? Szepczesz czułe słówka do ucha?

Chodź ze mną! Musisz! Nie możesz mnie dłużej dręczyć!

Kocham cię!

Muszę cię mieć natychmiast!

Chodź, zanim zgwałcę cię na oczach,

tego śmiesznego dyrektora cyrku!

Puść mnie! Idą tu! Puszczaj!

Nie puszczę, niech się dzieje co chce!

Nie puszczę!

Nie zrobisz tego!

Nie mów tak o moim mężu!

Nie będziesz dotykał mnie swoimi łapami, ty...

Gdybyśmy byli sami, stłukłbym cię, zgniótłbym twój opór

jak brudny świstek papieru!

Z jakiej sztuki to wziąłeś? Nie bądź śmieszny!

Nie stój tak i nie sap tak jak oszalały buchaj. Nie jestem twoją krową.

Weź sobie lepiej jedną z tych płaskich chudzielców ze sceny!

A więc, ile chcesz panienko?

Nie jestem całkiem spłukany. Przepraszam za nietakt.

Powinienem od razu zapytać o cenę.

Jesteś za ładny biedaczku. Mógłbyś być dziewczyną.

Wiesz co myślę...

Że jeszcze nigdy nie udało ci się zaspokoić kobiety!

Uważaj co mówisz, ścierwo!

Uszy ci się zaczerwieniły, już nie jesteś taki śliczny.

Spróbuj mnie dotknąć a pogryzę ci wargi...

Na krwawą miazgę!

Może ja nie jestem śliczny, ale za to ty jesteś jeszcze piękniejsza.

Zapomnij o tym co powiedziałem!

Wybacz mi! Musisz mnie pokochać!

Proszę cię!

Padnij na kolana!

I uderz głową o podłogę!

Rób co mówię!

Pocałuję cię tylko jeden jedyny raz.

Idź już! Zmęczyłeś mnie!

Co za kostiumy! Jakie szykowne!

Cyrk Alberti da dziś wieczorem wielki spektakl galowy!

Blom się z nami zaprzyjaźnił, Anno! Nawet poczęstował mnie wódką!

Mogę panią poczęstować?

Szanowni państwo, uwaga, słuchajcie, podziwiajcie!!!

Mimo niesłychanych kosztów, nakładu czasu i sił

Cyrk Alberti postanowił odwiedzić wasze miasto

i wieczorem uszczęśliwić mieszkańców wspaniałym przedstawieniem jakiego jeszcze nie widzieliście!

Piękno i groza proszę państwa!

A do tego śmiech jak nigdy w życiu!

Wystawne dekoracje!

Piękne kostiumy!

Światowej sławy artyści!

Spokój, słyszycie! Spokój, mówię!

Co to za wybryki? Nie wiecie, że to zabronione?

Tylko zapowiadamy...

Prosiliście o pozwolenie?

Myśleliśmy...

Myśleliście!

Złaźcie z wozu i wracajcie na jarmark

gdzie będziecie odgrywać swoje numery!

Chcesz po łbie cyrkowy błaźnie?!

Przeczytać ci królewskie rozporządzenie i wbić ci je do mózgownicy?!

No już, złazić! Wszyscy!

Gliniarz świniarz!

Wyprzęgać konie!

Rekwirujemy je do jutra do waszego wyjazdu.

To właściwa kara za waszą bezczelność.

No, jazda!

Cholerni kuglarze!

Zwykle nie dbasz o moje buty.

Ona nie powinna zauważyć, że są brudne!

A zresztą, co mnie obchodzą twoje buty, niech sobie gada co chce!

Nie powinnaś pić z rana.

- Kiedy wrócisz? - Co ci do tego!

Może jeszcze będziesz tam nocował! Miło by było, co?

Chyba mi nie zabronisz spotkania z moimi synami! Nie widziałem ich trzy lata.

A więc nie ma się czym przejmować...

Nie rozumiesz tego.

Rozumiem tylko, że ona tam siedzi

i czeka aż do niej wrócisz.

Że zostaniesz w jej sklepiku i będziesz się kłaniał klientom!

- O to jej chodzi... - Uspokój się.

Nie zaprzeczasz,

bo tęsknisz za spoczynkiem.

Ty ofermo! Zaczynasz niedołężnieć, boisz się!

Wrócę na spektakl.

- Nie odchodź! - Dlaczego!

Nie odchodź!

Proszę cię!

- Płaczesz? - Nie płaczę.

- Jesteś zazdrosna? - Dziwisz się?

Idziesz sobie i może już nie wrócisz.

Bo jesteś zmęczony, masz dość cyrku, mnie i wszystkich.

Ale co ja zrobię bez ciebie? Powiedz!

Przecież cię kocham!

Nie, nie kochasz mnie. Bo gdybyś kochał nie wybierałbyś się do swojej żony.

Naprawdę cię kocham.

- Wcale nie! - No to cię nie kocham, do cholery!

Jak wrócisz już mnie tu nie będzie, słyszysz co mówię?

A dokąd pójdziesz?

W każdym razie, tu mnie nie zastaniesz.

Będziesz sama sobie winna.

Czego pan sobie życzy?

Dzień dobry. Chciałem... nie poznajesz mnie?

Nie.

Czym mogę panu służyć?

- Mama jest w domu? - Tak.

- Można z nią porozmawiać? - Je śniadanie.

Mogę usiąść i poczekać?

Piękna pogoda.

To ty jesteś tata?

Tak.

- Jak się masz? - Dziękuję, dobrze.

A Albercik?

Wczoraj wypadł mu ząb.

- Pomagasz mamie w sklepie? - Tak.

Brawo... chciałem powiedzieć... to dobrze.

Ile masz lat?

Dziewięć.

Wyrosłeś na dużego chłopca! Nie chciałbyś spróbować u mnie w cyrku?

Nie.

Mama idzie.

Dzień dobry, Agdo.

Przyjechaliśmy do miasta i pomyślałem, że wpadnę spytać co u was słychać.

Zjesz coś?

Wyglądam na głodnego?

Nie o to mi chodziło.

- Chętnie coś zjem. - Wejdź.

Dopilnuj sklepu.

Mam tylko naleśniki, ale może zjesz...

No, może...

Widzę, że lepiej ci się powodzi.

Tak, przejęłam trafikę Forsella

i teraz tylko my sprzedajemy tytoń w mieście. A to się opłaca.

Zatrzymałaś stary sklep?

A co myślałeś!

Jak ci gorąco to się rozbierz.

Nie, tak jest dobrze.

Rozbierz się to przyszyję ci guzik.

Albercie, co ty masz za koszulę! Nie ma ci kto...

To nie twoja sprawa!

Mógłbyś przynajmniej sobie kupić...

Nie mam za co!

- Nie wrzeszcz. - Bo ty zawsze musisz...

Jeżeli mamy się kłócić, to lepiej od razu sobie idź.

Jak chcesz mogę ci pożyczyć...

Wstydziłabyś się!

Co to za mowa?

Co za mowa?! Nie wtrącaj się do moich spraw!

Pięknie dziękuję za twoją szlachetność! Nie chcę, rozumiesz?

Jesteś taki przewrażliwiony, spróbuj tym razem spojrzeć prawdzie w oczy...

dlaczego nie miałbyś pożyczyć ode mnie?

Teraz ty masz przewagę! Mścisz się!

Mszczę się?

Nie udawaj, bo ci to nie wychodzi!

Za to, że mnie rzuciłeś? O to ci chodzi?

Nie rozumiesz, że jestem ci wdzięczna? Jestem ci wdzięczna. Zrozum...

Co?

Kiedy odszedłeś odnalazłam spokój,

żyję na własny rachunek.

Uwolniłam się od tego potwornego cyrku,

którego nie cierpiałam i zawsze się go bałam.

Tych brudnych i wrzaskliwych ludzi, tłuczenia się po drogach,

nędzy, wszy, chorób i sama nie wiem czego!

Nie, teraz jestem zadowolona... i wdzięczna.

Przejdziemy do drugiego pokoju?

Jesteś bardzo dzielna, Agdo.

Cieszę się, że ci się tu podoba.

- Kiedy byliśmy razem też było dobrze. - Co takiego?

Myślę o tym kiedy byłaś z nami w cyrku zanim odziedziczyłaś sklep.

Nie podobało mi się, że trenowałeś chłopców.

Ciągle drżałam ze strachu.

To były ciężkie lata, Albercie.

- To dlaczego byłaś ze mną? - Byłam zakochana.

I to minęło?

Musimy o tym rozmawiać?

Chyba nie.

Najpierw byłam w tobie zakochana

ale kiedy ode mnie odszedłeś, wszystko wygasło w jedną noc.

To było bardzo dziwne.

Nie odszedłem od ciebie.

Ty zajęłaś się sklepem a ja jeździłem dalej.

Mieliśmy o tym nie rozmawiać.

U ciebie wszystko się układa,

a u mnie wszystko się gmatwa.

Macie kłopoty? Myślę o pieniądzach...

Musisz o to pytać?

Twoje zdrowie, Albercie!

Twoje zdrowie! Dziękuję za gościnę.

Jak tu cicho, zawsze tak samo...

Latem, zimą...

Tak, to spokojna ulica.

Rok po roku, wszystko stoi w miejscu.

Dla mnie to spełnienie.

A dla mnie pustka.

{y:i}Ja, biedny kuglarz

{y:i}w tej błazeńskiej grze mrocznych oparów.

{y:i}Jej zdradziecki duch, jej słabość,

{y:i}jej irytująca obojętność przeobrażają mój świat

{y:i}z dnia na dzień, z godziny na godzinę.

{y:i}I pytam sam siebie, {y:i}czy jesteś hrabią Badrincourt de Chamball?

{y:i}Czy najnędzniejszym z nędzników?

{y:i}O sztylecie!

{y:i}Opuść twą kryjówkę i traf w to miejsce {y:i}gdzie możesz ugasić swoją złaknioną żądzę!

{y:i}Z jakąż radością witam cię! {y:i}Witam jak kochankę,

{y:i}którą przytulam do mojej piersi.

{y:i}Uczcijmy naszą miłosną noc razem, {y:i}w tym cichym parku...

{y:i}gdzie moja okrutna bogini

{y:i}po raz pierwszy obdarzyła mnie swoimi łaskami.

{y:i}Żegnaj, świecie!

{y:i}Żegnaj, moja królowo!

{y:i}Niechaj twoje łzy spłyną na mój marny grób.

{y:i}Umieram. Umieram.

Kurtyna w górę!

Wszyscy na scenę!

Panie i panowie, próba skończona.

Było fatalnie. Spodziewam się, że jutro będzie lepiej.

Blom, jesteś idiotą.

Dziękuję, wiem o tym.

Nie chcę zostać w cyrku.

Śmiejesz się ze mnie.

Uważam, że jesteś śliczna i dlatego się uśmiecham.

Wcale nie musisz się ze mną ożenić, ale chyba możesz się mną zająć...

Czy wiesz, że czuć cię stajnią, kiepskimi perfumami i potem?

Wiesz, że mógłbym cię wytresować jak psa?

Jak ty się nie potrafisz malować. Chodź nauczę cię.

Pocałuj mnie.

- Czuć mnie potem? - Powiedziałem tak żeby cię rozdrażnić.

To prawda, że moje perfumy nie są eleganckie.

Dam ci. Patrz...

Masz takie ładne dłonie.

Jak pięknie pachną. Muszą być drogie!

To dla ciebie.

Nic na to nie poradzę, że suknię czuć stajnią.

Wszystko w naszym wozie czuć stajnią.

Umalujesz mnie teraz?

Na co ci szminka.

- Od kogo to dostałeś - Uważaj, to mi przynosi szczęście!

Dostałeś go od kobiety!

Kiedy wróci, już mnie tam nie będzie!

Nie będzie już Hiszpanki ujeżdżającej jego kulawe konie!

Ani młodej damy w trykotach, którą przepiłowuje na wpół pijany magik!

Po prostu mnie nie będzie!

A kiedy mnie będziesz miała dość?

To cię zabiję, oczywiście.

O ile ja nie zabiję pierwszy ciebie.

O, jestem silna! Zobacz jaka jestem silna!

Strasznie!

Mogę też zębami łupać orzechy.

Prawie się ciebie boję!

Potrafię bez siodła jechać okrakiem na wielkim wałachu

i trzymać się tylko udami.

Umiałbyś to zrobić?

Nie sądzę.

Na pewno jesteś słaby.

Masz ładne ciało ale za mało ćwiczysz, jesteś trochę za tłusty.

Wstydziłabyś się!

Zmierzymy się na ręce? Założę się, że jestem silniejsza!

Za dużo jesz.

Zostaw mnie! Puść mnie! Nie chcę!

Mam cię wypuścić?

Nie mogę już! Nie chcę! Możesz mnie wypuścić?

Daj mi klucz.

Możesz mi powiedzieć jak wy to robicie w cyrku, że niedźwiedzie tańczą na rozkaz?

Podobno używacie rozpalonych prętów.

Daj mi klucz!

Nienawidzisz mnie, Anno?

Daj mi klucz! Klucz, klucz, klucz!

Tak, nienawidzisz mnie. Bardziej cię lubię kiedy jesteś potulna.

Daj mi klucz!

Dostaniesz, ale potem...

Daj mi klucz!

Najpierw skończymy tę grę, zgoda?

Widzisz ten amulet? Jest cenny?

Dostałem go kiedyś od pewnej damy, która chciała mi okazać swoją wdzięczność.

Jeżeli będziesz grzeczna i przestaniesz się awanturować, to go dostaniesz.

Będziesz mogła sobie kupić piękne suknie i żyć przez cały rok bez kłopotu.

Nie będziesz musiała włóczyć się z cyrkiem.

Ten amulet przyniesie ci szczęście.

Po południu pójdziesz do jubilera za rogiem i sprzedasz go.

Mówisz, że mogę za to żyć?

Co najmniej rok. To prawdziwe perły. Zobacz.

A potem będę mogła pójść? Słowo, że dasz mi klucz?

Słowo.

I nikomu nie powiesz?

Nie powiem.

Poprawiłam to jak mogłam ale powinieneś...

Dziękuję, miła jesteś.

Dzień dobry.

Czego chcesz?

Mamo, taki śmieszny pan gra na katarynce przed teatrem.

A małpka robi sztuczki jak się jej da 5 groszy.

To za drogo. 5 groszy to dużo pieniędzy.

Nie dasz mi, mamo?

Ja ci dam.

- Podziękuj grzecznie. - Dziękuję.

A teraz zmykaj.

Jesteś zmęczony?

To przez ten koniak i śniadanie...

Agdo...

Nie wiem jak to powiedzieć...

To nie mów.

Nie gniewaj się.

Nie mogę ci tego obiecać.

No dobrze, obiecuję.

Chciałbym tu zostać, chciałbym skończyć z cyrkiem,

zestarzałem się, nie mogę już. Nie chcę.

Chcę zostać tutaj.

Patrzeć jak dorastają moi synowie.

Pomógłbym ci w interesach.

Potrafię się znaleźć jak się postaram. Przecież wiesz!

Powiedz, że mogę zostać! Nie będziesz żałowała!

Przyrzekam, że już nigdy cię nie zdradzę!

Nie stój jak żebrak!

Przecież jestem żebrakiem.

Ale jeżeli sądzisz, że chcę zostać bo nie mam pieniędzy, to się mylisz.

Mógłbym sprzedać namiot, resztę kostiumów

i kilka koni, które do mnie należą.

I wszystko mógłbym włożyć w twój interes.

Co ty pleciesz.

To ty nic nie mówisz.

A co mam powiedzieć?

Że mogę tu zostać.

Nie, nie możesz tu zostać.

- Masz kogoś? - A jeśli nawet? Czy ma to jakieś znaczenie?

Nie jestem stworzona do tego by przeżyć resztę życia sama.

Ale nikt nie odbierze mi spokoju

i życia osobistego.

Słyszysz? Nikt!

- Gdzie byłaś? - Dlaczego pytasz?

Nie mogę zapytać gdzie byłaś?

- Masz dziwny głos. - Wcale nie.

Chodziłam po mieście.

- Sama? - I co z tego?

Nic.

A coś ty robił?

Co cię to obchodzi! Zresztą wiesz.

Nie wiem co robiłeś z żoną całe popołudnie.

Teraz mówimy o tobie.

- Masz coś na sumieniu? - Nie, ale myślę, że ty masz.

Co takiego?

Nie mogę sobie spacerować i oglądać wystaw?

Jubilerskich...

Śledziłeś mnie?

Nie. Ale przypadkiem widziałem jak wyszłaś z teatru

i wstąpiłaś do jubilera.

No to co?

Co robiłaś w teatrze?

Przyglądałem się próbie. Czy to powód do awantury?

Kto tam był?

Wszyscy, nie znam ich.

- A Frans był? - Może.

- Rozmawiałaś z nim? - Nie.

- Na pewno? - Nie mówiliśmy do siebie ani słowa.

Dlaczego byłaś taka potargana jak wychodziłaś z teatru?

Spadłam ze schodów i potłukłam się.

Co to za przesłuchanie?!

Zdradziłaś mnie?

Zwariowałeś? Co ty wygadujesz? Nie masz prawa!

- Dlaczego jesteś taka przestraszona? - Wydawało mi się, że chcesz mnie zbić.

Nie zbiję jeśli mi powiesz prawdę.

Rozmawiałam chwilę z Fransem, to prawda.

- W jego garderobie? - Weszłam tylko na trochę.

- Spałaś z nim? - Nie! Przysięgam!

Mów prawdę bo dostaniesz po gębie!

Zmuszasz mnie żebym coś zmyśliła!

Zmuszam cię do mówienia prawdy, bo po twoich oczach poznaję, że kłamiesz.

Byłam w jego garderobie!

Dał mi amulet mówiąc żebym go sprzedała! Dlatego poszłam do jubilera!

- Masz ten amulet? - Był fałszywy! Nie wart nawet korony.

- Spałaś z nim w zamian za amulet! - Nie.

- Widzę, że kłamiesz! - Nie! Nie! Nie!

Nie krzycz. Nikt ci nie przyjdzie z pomocą.

Nie zdradziłam cię! Nie zdradziłam!

Mógłbym cię zabić ale mi się nie chce.

Kłam sobie dalej jeśli cię to bawi!

Spałam z Fransem bo prawie mnie zgwałcił.

Zamknął mnie w swojej garderobie i nie chciał wypuścić.

Bałam się, że nie zdążę na przedstawienie.

Potem dał mi tę biżuterię.

Nie śmiałam... bałam się go... nie śmiałam mu odmówić.

Powiesz coś.

Mam ci powiedzieć, że kłamiesz?

Że słyszałem waszą rozmowę dziś rano kiedy ci się oświadczał!

Chcesz wiedzieć co myślę?

Myślę, że poszłaś do niego

bo masz dość, i cyrku i mnie.

Tak samo jak ja mam dosyć, i cyrku i ciebie.

Nie śmiej się tak!

Ugrzęźliśmy, Anno, kompletnie!

Wieczorne przedstawienie będzie sensacją! To będzie wspaniałe przedstawienie!

Z orkiestrą dętą dla rogatego bydła!

Z orkiestrą dętą dla rogatego bydła!

Zdrowie!

Twoje zdrowie, bracie!

Zdrowie.

Jak się teraz zastanowię,

to nie czuję do nikogo nienawiści.

Nawet do tego policjanta dziś rano.

Nawet nie mogę nienawidzić Anny, chociaż mnie zdradziła.

Gardzisz mną, Frost.

Bo ty gardzisz wszystkim ludźmi, a najbardziej sobą!

Ale ja kocham ludzi! Lubię ich!

Chętnie bym ich wszystkich wycałował. Nie boję się ich.

Nie chcę już jak idiota jeździć po drogach z zawszawionym cyrkiem.

Chcę z tym skończyć! Zostać porządnym obywatelem

z kontem w banku

i przyzwoitą żoną.

Anno, ty nigdy nie będziesz przyzwoitą żoną. Tylko tyle ci powiem.

I nigdy się z tobą nie ożenię

bo mnie zdradziłaś,

biedna idiotko!

To piękne być tak sentymentalnym, prawda?

Biedna Anna, biedna Agda...

biedni moi chłopcy!

I ty kretynie, i biedna twoja żona!

Wszyscy jesteśmy biedni! Wszyscy ludzie,

którzy żyją na ziemi tak bardzo się boją, że aż strach!

To wstyd!

Tak! Wstyd być Albertem! Wstyd!

Wstyd być Albertem!

Ale teraz zrobię coś

godnego mężczyzny.

Podniesiesz na siebie rękę?

Tego nie powiedziałem.

Odziedziczyłem go po Timbie, pogromcy tygrysów.

Mógłbyś zastrzelić niedźwiedzia...

ledwo żyje.

Mógłbym zastrzelić niedźwiedzia...

Tylko nie zapomnij za jednym razem zastrzelić Almy.

Z litości.

Należałoby powystrzelać wszystkich biednych ludzi.

Pięciu czy sześciu, co najmniej.

Ciebie też powinienem zastrzelić, Frost.

Muszę się opiekować moim biednym ojcem!

Wystraszyłeś się?

Nie... tak...

Boisz się śmierci?

Tak.

Ja się nie boję.

- Więc się zabijesz... - Nie!

Gorąco tu, wyjdę!

Tak, wyjdź, otwórz drzwi.

Co za życie! Co za życie nam podarowano Frost!

Kocham je! Kocham!

I po co wydusiłem z niej prawdę? Po co?!

Zdrada się nie liczy jeśli się o niej nie wie!

Jesteś zazdrosny jak Otello.

Zgniótłbym ją własnymi rękami!

Prosił o przebaczenie.

I żeby mi o wszystkim opowiedziała.

Czyżbym oszalał? Chciałbym aby mi dokładnie opowiedziała co robili. Ze szczegółami. To idiotyzm!

Rozumiesz to Frost?

Tak, ale mam to gdzieś.

Anno! Kochanie! Mordeczko! Dziecinko!

Czemu ta przeklęta zdzira musiała mnie rzucić?!

Też tak zrobię!

Wyrzygałeś się już?

Jesteś zimny jak sopel lodu.

Wstajemy?

Pośpieszcie się! Przygotujcie się do przedstawienia!

Zaczyna się za godzinę! Pośpieszcie się!

No, robaczku, wywalę cię

albo zatłukę na miejscu!

Uciekaj i bądź zabawny! Zaczynamy za godzinę!

Tylko bez żadnych świństw! Jesteśmy w przyzwoitym mieście! Pamiętaj!

Musimy zakończyć ten numer.

Wszystkiego najlepszego!

Już wam wystarczy tej zabawy!

Silencium! Panie i panowie! Oto wielki numer dzisiejszego wieczoru,

ognista Hiszpanka ujarzmia dzikiego rumaka. Konia andaluzyjskiego czystej krwi.

Takiego widowiska nie zapomnicie nigdy!

Dobry wieczór, kochanie! Jak samopoczucie po naszej małej przygodzie?

Dzisiaj też pocwałujemy?

Proszę państwa, sprawa jest jasne,

ci panowie nawzajem się obrazili!

Będziemy sędziami i świadkami pojedynku, który zaraz nastąpi.

Panie dyrektorze, zechce pan odłożyć bicz.

Tabakierki i noże są oczywiście wśród dżentelmenów zabronione.

Zaczynajcie panowie!

Nie daj się Albert! Nie daj! Nie bój się!

Ja mu pokażę!

Gdzie on jest!

Ja mu pokażę!

Panie i panowie!

Spektakl skończony.

Dziękuję.

Otwórz drzwi, Albercie.

Albert, pozwól mi wejść!

Otwórz drzwi! Umarłeś?

Nie!

Nie chcesz otworzyć?

Odczep się! Daj mi spokój!

Nie! Albercie, nie!

Zwijamy namiot?

Róbcie co chcecie, mnie to już nie obchodzi!

Zysk był całkiem niezły...

Podzielcie się i zamknijcie gęby!

Jens! Lewa przednia Księcia się obluzowała. Uważaj jak ruszymy w drogę

- Więc jednak jedziemy? - No pewnie.

Dziś po południu śniło mi się,

że przyszła do mnie Alma i powiedziała:

"Mój biedaku, tak smutno wyglądasz, chyba jesteś zmęczony,

powinieneś trochę wypocząć."

To prawda, odpowiedziałem. A ona na to:

"Zrobię cię takim małym jak płód,

wpełzniesz do mojego brzucha i będziesz sobie mógł spać do woli."

Tak też zrobiłem.

Usadowiłem się w jej brzuchu i zasnąłem.

Czułem się wspaniale, jakby ktoś mnie kołysał w kolebce.

A potem zacząłem się stawać coraz mniejszy i mniejszy...

wreszcie byłem jak ziarenko... a potem zupełnie zniknąłem.

Grouille! Co tam robisz? Chodź spać!

Nie może zasnąć jeśli nie leżę obok niej.

- Dobranoc. - Dobranoc.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.