All language subtitles for Muttertag.S01E01 pol

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish Download
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

DZIEŃ MATKI, ROK 1981

Claas!

Claas!

Gdzie on się podziewa?

Jesteś! Ustaw, proszę, krzesła.

Chociaż byś się ubrał jak człowiek.

Dziękuję.

Stańcie wokół mnie. Fridtjof, chodź do zdjęcia.

A gdzie Sascha? Ktoś go widział? No trudno, zrobimy zdjęcie bez niego.

Gotowe? I...

Rita!

Super. Możecie iść się bawić.

- Co tam, Sascha? - W stawie.

- Nora! - Co?

Tak, w stawie!

Tutaj leży.

Szybko! Wezwijcie lekarza!

Cofnijcie się. Wszyscy!

Do domu! Wracajcie do domu!

Wszyscy wracają! Już!

DZIEŃ MATKI

CZĘŚĆ PIERWSZA

GÓRY TAUNUS, WSPÓŁCZEŚNIE

ZDJĘCIA KIM

Na kolację będę z powrotem w domu.

Tylko podrzucę siostrze rzeczy i trochę pogadamy. W końcu!

Właśnie.

Na razie, Christoph.

Jestem.

Postaw tutaj. Dzięki.

Sądziłam, że napijemy się kawy.

To nie najlepszy moment. Lepiej to odłożyć.

Dzień dobry.

OK.

Dzięki. Za pudło.

Drobiazg.

Zadzwoń.

- Tak? - Pia, mamy zwłoki w Mammolshain.

Dobra, jadę.

Cześć, Pia. Na dole już skończyliśmy.

Dzień dobry.

Dzień dobry.

24 KWIETNIA

Obrzęk na nadgarstku.

Silne zmiany wskutek rozkładu,

częściowa mumifikacja...

- Już jesteś? - Cześć, Henning.

Witaj, Pia.

Gdzie Oliver?

Dopiero co tu był.

- Co stwierdziłeś? - Trochę cierpliwości, pani Sander.

Widziałeś gdzieś psa?

Wyciek płynu gnilnego z ust i nosa.

Zostawię cię z nim.

Obrzęk na nadgarstku... lewym....

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Tutaj jesteś!

Cześć.

Znowu cię mam na głowie.

Sama jesteś sobie winna.

I uda ci się?

- Co? - Praca na 80 procent

i punktualnie do domu?

Obowiązkowo.

Ciekawe, czy wytrwasz.

Zobaczysz.

No dobrze, co mamy?

Nazywał się Theodor Reifenrath, miał 92 lata.

Gazeciarka zauważyła, że nie opróżnia skrzynki na listy.

Mieszkał sam w tym wielkim domu? Smutne.

Tak.

Początkowo zakładano wypadek.

Ale drzwi były otwarte i sejf jest pusty.

Poza tym nie ma wozu: srebrnego mercedesa rocznik '88.

Zaczynamy?

Ty w środku.

Numer 1: wtorek godzina 10:10.

Jak pan nie uspokoi psa, wezwę policję.

Należało wezwać.

Numer 2: wtorek godzina 17:05.

Halo? Tato? To ja. Oddzwonisz?

Numer 3: środa godzina 8:12.

Tato?

Tato!

Odbierz, proszę. Wiem, że tam jesteś.

Numer 4: czwartek godzina 20:00.

Theo!

Odbierz, proszę.

To ja, Joachim.

Utknąłem w Petersburgu. Będę dopiero za trzy dni.

Zadzwonię jeszcze raz do Ramony.

Numer 6: piątek godzina 7:30.

Tato, zaczynam się martwić.

Proszę, odezwij się do mnie.

Numer 7: piątek godzina 9:10.

Theo, zadzwoń o 17:15. Później mam spotkanie.

Numer 8...

Hej.

Biedaczek. Wyliżesz się.

Kathrin, chodź szybko!

- Proszę, zawieź go do weterynarza. - Dobrze.

Tu jesteś.

Biedny pies nie miał nawet picia. Jest zupełnie odwodniony.

Skończyłeś?

Jadę do instytutu.

Coś ustaliłeś?

Tępe uderzenie w twarzoczaszkę. Przyczyna nieznana.

Po sekcji będę wiedział więcej.

Od kiedy interesuje cię psia karma?

To nie jest karma...

tylko ludzka kość.

Słucham?

To dłoń.

To robota Reifenratha?

Bezkarnie zabił trzy osoby i pogrzebał w ogrodzie.

MONACHIUM

CHRISTINE FISCHER

MAMO, BRAKUJE MI CIEBIE

Numer 1: wtorek godzina 10:10.

Jak pan nie uspokoi psa, wezwę policję.

Numer 2: wtorek godzina 17:05.

Halo? Tato? To ja. Oddzwonisz?

Numer 4: czwartek godzina 20:00.

To ja, Joachim. Utknąłem w Petersburgu.

Będę dopiero za trzy dni.

Zadzwonię jeszcze raz do Ramony.

Piątek godzina 9:10.

Theo, zadzwoń o 17:15...

Już wszyscy są.

Idę.

Theodor Reifenrath, zgon z nieznanej jeszcze przyczyny

około 10 dni temu. Kim są te 3 kobiety?

Brak pasujących zgłoszeń zaginięcia. Kto je zabił i zakopał?

Szukamy seryjnego zabójcy.

- Może i jego ktoś zabił. - Pytanie, czy to denat mordował.

A jeśli nie, czy wiedział o ciałach w ogrodzie?

Czy zabójca kobiet, zabił też Reifenratha?

Nie przerywajcie.

Kai, co ustaliłeś?

Theodor Reifenrath z żoną Ritą tworzyli rodzinę zastępczą.

- To był jakby dom dziecka? - W latach '76-'87.

Dostaniemy listę dzieci. Jak tylko urząd dokopie się do akt.

Osoby nagrane na sekretarce to podopieczni

- i Fridtjof Reifenrath. - Syn?

Wnuk. Jego matka przedawkowała, mając 19 lat.

Dziadkowie go adoptowali.

- Fridtjof Reifenrath? - Brzmi znajomo.

Prezes spółki DEHOL. Od tygodni prasa pisze o jej nieudanej fuzji.

Fridtjof przebywa w USA, ale wkrótce się u nas stawi.

Jego babka jescze żyje?

Rita popełniła samobójstwo w '95 r. Najpierw zgłoszono jej zaginięcie,

potem nad Renem znaleziono jej wóz, ale nie ciało.

- To jedna z nich? - Nie wiemy.

- Miał innych krewnych? - Nie.

Dobrze, zaczniemy od wychowanków, którzy ostatni do niego dzwonili.

Czy mieli związek z tą śmiercią? Co wiedzą o zwłokach w ogrodzie?

Oliver? Na słowo. Dzięki za radę. Pozdrów serdecznie Karoline.

Przekażę.

"Pozdrów serdecznie Karoline"? Serio?

Pomogła jej z domem.

Podczas twojego urlopu pracowałam z Engel

i nigdy nie powiedziała nic osobistego.

Taka już jest.

3 lata żyje z moją siostrą. Jesteśmy właściwie szwagierkami.

- Właśnie. - To moja wina? Zrobiłam coś nie tak?

Chroni swoją prywatność.

Przede mną?

Przed każdym.

- Kim robi się taka sama. - To się unormuje.

U mnie też to trwało kilka lat.

Aż boje się myśleć, ty i Engel!

To było wieki temu. I też się nie układało.

Henning?

Ty tutaj?

Też się cieszę, że cię widzę.

Kobiety dopiero zaczynamy badać. Ale żadna nie jest Ritą Reifenrath.

Te trzy były znacznie młodsze.

- A co z Theodorem Reifenrathem? - Spadł ze schodów.

Typowe obrażenia głowy i złamany nadgarstek.

Próbował się ratować.

- Nie ma śladów przemocy? - Nie.

Zasłabnięcie uwarunkowane wiekiem.

Jesteś pewien?

Ja powiem.

- Tak? - Policja, Sander.

- Bodenstein. - Chcielibyśmy porozmawiać.

Mogli państwo wcześniej zadzwonić.

Pani Lindemann... musimy panią powiadomić

o śmierci pani przybranego ojca. Przykro mi.

Proszę usiąść.

Chciałam dzisiaj tam jechać.

Mogę zobaczyć tatę?

Po sekcji będzie pani mogła się pożegnać.

Często pani do niego dzwoniła.

Byliśmy na urlopie. Joachim miał się nim zająć,

- ale utknął w Rosji. - Joachim Vogt? Też wychowanek?

- Tatą zajmował się on, ja i mąż. - Pani mąż?

Sascha Lindemann, też wychowanek.

Praktycznie pani brat?

Nie jesteśmy spokrewnieni.

Proszę.

- Jest w domu? - Nie, a co?

Chcemy z nim porozmawiać.

Jest handlowcem. Nie wiem, o której wróci.

Dostaniemy jego numer?

Tak, chwileczkę.

Może nam pani dać listę wychowanków?

Pani Lindemann?

Tak?

Może nam pani dać listę wychowanków?

Było ich dużo.

Tych, którzy się pani przypomną. To byłaby duża pomoc.

Postaram się.

Dziękuję.

Czy ojciec miał wrogów?

Nie.

- Z nikim nie był skłócony? - Nie.

Kiedy została zbudowana klatka dla psa?

W końcu lat dziewięćdziesiątych.

Wtedy tata miał jeszcze dwa owczarki.

Kto ją budował?

Tata.

Przy betonowaniu na pewno pomagali mu Sascha i Joachim.

Przepraszam.

Pod klatką znaleźliśmy ciała trzech kobiet.

Fridtjof.

Fridtjof?

Co on ma z tym wspólnego?

To przestępca.

O czym pani mówi?

Co pani wie w tej sprawie?

Nic nie wiem.

Ale czuję to.

Fridtjof.

Wszystko w porządku.

Dzień dobry, policja, do pana Vogta.

Nie sądziłem, że mnie to tak poruszy.

Miałem się nim zająć podczas urlopu Saschy i Ramony.

Ale wyskoczył mi ten wypadek w Petersburgu.

Theo...

To pan?

Tak.

Z Fridtjofem Reifenrathem. Był wtedy moim najlepszym przyjacielem.

Już nie jest?

Straciliśmy się z oczu.

To dziwny człowiek, prawda?

- Fridtjof? - Tak.

Kto tak mówi?

- Ramona Lindemann. - Ach, Ramona...

Ramona ma wielkie serce, ale nie największy rozum.

Pomagał pan ojcu zbudować klatkę dla psów.

Tak.

Kiedy to było?

Bardzo dawno.

25 lat temu.

Wtedy były jeszcze owczarki.

Coś pan przy tym zauważył?

O co pan pyta?

Przy budowie. Coś niezwykłego?

Co miało być niezwykłego? Nie.

Pod klatką znaleźliśmy ciała trzech kobiet.

Słucham?!

Jak...

Skąd się tam wzięły?

Co to za kobiety?

Jeszcze ich nie zidentyfikowaliśmy.

Jakie dokładnie miał pan wtedy zadanie?

Sascha i ja wylewaliśmy beton.

My byśmy ustawili klatkę przy garażu. Tam by nie był potrzebny fundament.

Ale Theo chciał widzieć psy z okna. A on potrafił być uparty.

Usunął ogromny krzak, żeby mogła tam stanąć.

Czyli kopał w tym miejscu?

Przygotował teren. Usunął krzak i zniwelował podłoże.

Był pan przy tym?

- Przyszedłem na gotowe. - A Sascha?

Też dopiero ze mną. My tylko wylewaliśmy beton.

Ale to nie tak, jak myślicie. Theo nie miał z tym nic wspólnego.

- Był trudny, ale... - Co znaczy "trudny"?

Pijak, choleryk...

ale w głębi serca był szlachetnym człowiekiem.

Choleryk?

W złości i po pijaku potrafił być dość porywczy.

Wobec dzieci?

Skupiał się na Ricie.

Bił ją?

Tak.

Rita odebrała sobie życie?

Tak mówią.

Pan w to wątpi?

Nie było mnie tu wtedy. Studiowałem w Berlinie.

Nie mogę powiedzieć nic konkretnego. Ale nigdy nie znaleziono jej ciała.

DZIEŃ MATKI, ROK 1981

Fridtjof!

Fridtjof, chodź tu, proszę!

Dziwna sprawa z tą Ritą.

Jeśli Reifenrath ją też zamordował, co zrobił z ciałem?

Niech Kroeger przeszuka całą działkę georadarem. Może być więcej grobów.

Powiem mu.

Dokąd cię zawieźć?

Do komendy?

Pytasz serio?

Do domu.

Zapomniałam.

KSIĄŻECZKA CIĄŻY

MARTINA SIEBERT LEKARZ MEDYCYNY ROZRODU

Dzień dobry.

- Już się do ciebie przyzwyczaiłem. - To mnie uspokaja.

Nic nie wskazuje na molestowanie seksualne.

Ustaliliście tożsamość?

Tę rozpoznał kolega. Po niemal 30 latach.

Folia zapobiegła rozkładowi i sprzyjała tworzeniu tłuszczowosku.

Dlatego się tak dobrze zachowały. I kto to jest?

Annegret Muench, stewardessa. Zaginęła w '93 r.

Rozpoznał twarz z ogłoszenia na przystanku o jej zaginięciu.

Niesamowite.

A pozostałe?

Jeszcze szukamy, ale...

to na pewno pomoże.

Wyślij mi zdjęcie.

Już je masz.

Znamy już tożsamość tych trzech kobiet.

Annegret Muench, 32 lata,

zaginęła w '93 r. Po paru tygodniach znaleziono w lesie jej wóz.

Mandy Simon, 21 lat, zaginęła w '90 r.

I Jutta Schmitz, 42 lata, zaginięcie zgłoszono w '96 r.

Czy coś je łączy z Reifenrathem lub kimś z wychowanków?

Na razie nic nie mamy.

Rita Reifenrath jako matka zastępcza dostała krzyż zasługi.

Elfriede Schroeder urzędniczka, która kierowała dzieci do Reifenrathów.

Żyje?

Nie. Ale i tak jest ciekawie.

W aktach była anonimowa skarga na znęcanie się nad wychowankami.

Z którego roku?

Z '85 r. W opinii pani Schroeder nie ma o tym ani słowa.

Dziwne.

Vogt powiedział,

że Reifenrath bił żonę, ale nie tykał dzieci.

- Tu jest mowa o "znęcaniu". - Ramona chwaliła ojca.

Ale też wydawało się, że coś ukrywa.

Mamy jeszcze samobójstwo Rity. Vogt w nie wątpi.

Ramona była '95 r. na ostatnim Dniu Matki. Musi coś wiedzieć.

DZIEŃ MATKI, ROK 1995

Nie tutaj.

Uważaj, Ramona!

Bardzo pięknie. Brawo!

Dzieci, cudownie, że znów jesteście tu wszystkie.

Usiądźcie. Jest tort.

Wszystkiego najlepszego, kochana Rito.

Dziękuję.

Spójrzcie tylko na ten wspaniały tort.

Gdzie jest miejsce dla mnie?

Już nie liczyliśmy na to, że przyjdziesz.

Usiądź tutaj. I tak muszę iść do dziecka.

Co on tu robi?

Wszystkiego najlepszego, mamo.

Theo...

Claas świętuje dzisiaj z nami.

Ma natychmiast opuścić ten dom.

Dobrze... W porządku.

Stój.

Zostajesz.

Theo.

Zobaczymy się później. Miłej zabawy.

No to... się częstujcie. Wystarczy dla wszystkich. Smacznego.

Tu mamy piernik migdałowy. Kto ma ochotę.

- Mogę jutro zabrać swoje rzeczy? - Dobrze.

Tu mamy piernik migdałowy.

Komu ukroić?

To znowu państwo.

Mamy jeszcze kilka pytań.

Możemy wejść na chwilę?

- Zastaliśmy pani męża? - Nie.

Panie Lindemann...

dzień dobry.

Bodenstein, policja.

- Moja koleżanka Sander. - Dzień dobry.

Mam spotkanie, muszę...

To zajmie chwilę. Kojarzy pan nazwiska:

Annegret Muench, Jutta Schmitz i Mandy Simon?

Powiedz coś.

Znasz je?

- Nie. - Nie zna ich.

Poza tym musi jechać, bo straci klienta.

A później?

To potrwa do późna. Wiem, bo ja go umawiam.

Proszę przyjść jutro o 8 na komendę. Może pan?

Rita?

Czy pani przybrany ojciec był agresywny?

- Co to za pytanie? - Czy w domu była przemoc?

Nie!

Co to za grzebanie w rodzinie? Było nam dobrze.

To zdjęcia z Dnia Matki?

- Tak. - Była już pani dorosła. Rok '95?

- Zlot byłych wychowanków. - Wkrótce potem zaginęła pani matka.

Tak.

- Czy jest możliwe, że ojciec... - wykluczone.

Dlaczego go wypuściliście?

Kogo?

- Claasa! - Rekera, pani przyrodniego brata?

Wiecie, co zrobił swojej żonie.

Nie. Co takiego?

Chodził za nią, groził jej.

Jego miejsce jest za kratami.

- Rita od początku wiedziała. - Co wiedziała?

- Zaczęło się od Nory Bartels. - Kto to?

Córka sąsiadów. W '81 r. utonęła w naszym stawie.

Co ma do tego Reker?

Rita wiedziała, że to wina Claasa. Dlatego musiał odejść.

On ma nie po kolei w głowie.

Policja przeprowadziła śledztwo?

Nie wiem. Miałam 11 lat.

Wszyscy byliśmy w szoku.

Widziała go pani potem?

Nie. Wiem tylko, że wyszedł z psychiatryka.

Gdzie go możemy znaleźć?

Pojęcia nie mam.

Bardzo proszę. Zdejmij buty.

TRAGEDIA W DZIEŃ MATKI

Tu piszą o wypadku.

Z akt wynika, że wpadła do wody i utonęła.

Ani słowa o udziale osób trzecich.

Czemu Ramona obwinia Claasa Rekera?

Był badany psychiatrycznie z powodu nękania byłej żony.

Od lutego jest znów wolny. Nie ma stałego adresu.

- Pracuje? - Vogt załatwił mu coś na lotnisku.

Ma teraz parę dni wolnego.

Dowiedz się, gdzie on może być.

Obdzwoń jego znajomych, rodzinę, byłą żonę...

Robi się.

Oliver znów wziął urlop?

Wręcz przeciwnie.

Mam dla ciebie coś ekstra. Dla was. Może jednak jestem geniuszem.

Wątpiłeś w to kiedyś?

Właściwie nie. Patrz.

W czasie sekcji natrafiliśmy na pewien fenomen.

Podczas zamarzania kryształki lodu przebijają komórki.

Tkanka pęka jak woda mineralna w zamrażarce.

Co z tego wynika?

Ciała były zamrożone przed zakopaniem.

To wyjaśnia, gdzie je przechowywano.

- Zamarznięcie było przyczyną zgonu? - Nie.

Ten ślad wskazuje na ogłuszenie paralizatorem.

Widzisz ten białawy nalot?

Tak.

Pod wodą odruchowo wstrzymujemy oddech.

Ale później następują wdechy i wydechy przypominające kaszel.

Po wyłowieniu ciała wskutek zmniejszenia objętości płuc

powietrze, woda, krew i śluz oskrzelowy

tworzą na ustach i nosie grzybek piany.

Więc utonięcie?

To moja hipoteza. Wszystkie umarły tak samo.

Zostały ogłuszone paralizatorem,

zawinięte w folię, utopione i zamrożone.

- Jedziemy razem? Super. - Tak.

- Za ile będziemy we Frankfurcie? - Bez korków za 4 godziny.

Mamy nie trzy, a co najmniej sześć ciał.

Schmitz, Simon, Muench.

Zaginione w latach 90., umarły w ten sam sposób:

zawinięte w folię, utopione, zamrożone.

W bazie danych znalazłem kolejne:

Eva Scholle, Rianne van Vuuren, Elke von Donnersberg.

Wszystkie zostały ogłuszone, zawinięte w folię i utopione.

Scholle znaleziono dopiero w 2019 roku.

Więc sprawca może jeszcze żyć.

Różniły się wiekiem, wyglądem, pochodzeniem.

- Musi je coś łączyć. - Łączy.

Druga niedziela maja: wszystkie zaginęły w Dzień Matki.

Rita Reifenrath też zaginęła po Dniu Matki.

Za trzy dni jest Dzień Matki.

Potrzebujemy profilera.

Najlepiej twojej siostry. Zgadzasz się?

Tak, ale nie wiem co na to Engel.

Zapytam ją.

Tak zrób.

Katharina, pozwól tutaj.

SĄD KRAJOWY

- Engel się zgadza na Kim. - Świetnie.

Tu jest wejście.

Dobrze.

Rita.

Halo.

Przepraszam za to ostatnio.

Nie ma sprawy. Jak będziesz chciała, chętnie pogadam.

Mam dużo stresu z każdej strony.

Pytanie służbowe:

Potrzebuję ekspertki w sprawie seryjnego zabójcy.

Chwilowo nie będzie łatwo. Dlaczego ja?

Oliver cię zaproponował.

A co mówi góra?

Engel? Zgadza się.

Jakiś problem?

No wiesz... Muszę porozmawiać z Nicolą.

- Dam ci znać. - Kiedy?

Porozmawiam z nią wieczorem. Odezwę się jutro. Na razie, Pia.

I co?

Porozmawia z Engel.

Przynajmniej tyle. Dzwonił Kai. Nie zlokalizował Rekera.

Była żona nie odbiera. W domu też jej nie ma.

Jego szef mówi, że Reker jutro o 15 zaczyna zmianę.

- Podobno przychodzi punktualnie. - To już coś.

Jeszcze się zobaczymy.

Profesor Siebert?

- Jest pani zapisana? - Nie, ale wszystko wytłumaczę.

Dobrze.

Ma pani szczęście. To mój ostatni dzień pracy tutaj.

Więc nie zajmę dużo czasu.

Proszę.

Niedawno zmarła moja matka. Dowiedziałam się wtedy,

że nie była moją prawdziwą matką.

Przykro mi.

Czuję się, jakbym ją dwa razy straciła.

Mogę polecić dobrą terapeutkę.

Dziękuję, nie trzeba.

Chcę odszukać swoją matkę biologiczną.

Rozumiem. Ale co ja mam z tym wspólnego?

Christine Fischer była pani pacjentką w gabinecie dra Sprunga.

Pomogła jej pani w nielegalnej adopcji.

Musiała zajść pomyłka.

Przykro mi, nie mogę pani pomóc.

Muszę się teraz spakować.

Chcę tylko jej nazwisko.

Nie znam go. Nie mam z tym nic wspólnego.

Proszę opuścić gabinet.

Doniosę na panią.

Do izby lekarskiej. Mam dowody.

Moment. Nie może pani...

Niech pani to przemyśli. Jestem we Frankfurcie do jutra.

Miłego dnia.

Mówi Martina.

Chodzi o...

Najlepiej oddzwoń.

Jest siódma.

Dzień dobry.

Tak nie zrównoważysz pracy z życiem prywatnym.

Rita Reifenrath została zastrzelona.

W kręgosłupie tkwił nabój kaliber 22.

Kim się odezwała?

Jeszcze nie.

Zaraz przyjdzie Reifenrath. Weźmiesz Saschę Lindemanna?

Milou!

Milou!

Milou!

- Widziała pani białego pieska? - Nie, przykro mi.

Milou!

Uciekł, a ja się spieszę na próbę.

Milou!

Taka biała kuleczka.

- W którą stronę pobiegł? - Gdzieś tam w zagony.

Milou!

Wie pan...

pomogę panu szukać.

To by było super.

Jak duży jest?

Maleńki.

Znika w trawie.

Dziękuję, Oskar.

Palec serdeczny...

Mam zaraz ważne spotkanie.

Mały palec.

- To też jest ważne. - Oczywiście.

Dziękuję.

Do rzeczy: na działce pańskiego dziadka

znaleźliśmy ciała 3 kobiet. Co pan o tym wie?

Nic.

Szczerze mówiąc, jestem w szoku.

Proszę, moje nazwisko nie może wypłynąć w takim kontekście.

Jak zmarła pańska babka?

Samobójstwo. To powinno być w aktach.

Znaleźliśmy szkielet. To nie było samobójstwo.

- Umie pan to wyjaśnić? - Nie.

Był pan na Dniu Matki, po którym babka zaginęła?

Pia, pozwól.

Nie było mnie.

Miło, że państwo są.

Dzień dobry.

To zajmie tylko chwilę.

Chociaż...

Jak pańscy dziadkowie traktowali wychowanków?

To przesłuchanie publiczne?

Cześć, Fridtjof.

Proszę usiąść.

Jak traktowali wychowanków?

- Może porozmawiamy sami? - Proszę odpowiedzieć.

W porządku. Rita dbała o te dzieci. Była surowa, ale sprawiedliwa.

Sprawiedliwa... Zawsze nas oczerniałeś.

Ty jeden miałeś własny pokój. Wszystko ci dawali.

Wiele z tych dzieci miało zaburzenia zachowania. Wymagały twardej ręki.

Np. Ramona jako dziecko patologicznie kradła.

- Rita musiała chować portfel... - Nie kradłam.

Albo cenną karafkę.

Pamiętasz?

Po pradziadkach. W drobny mak.

Sam ją potłukłeś i mnie obwiniłeś. Przez niego Rita mnie ukarała.

Powiedz im, Sascha.

Co Rita zrobiła?

- Ukarała mnie przez niego. - W jaki sposób?

Podtapiała mnie w wannie.

I zamknęła w chłodni.

Sascha. Powiedz:

Ramona była złodziejką?

Powiedz, jak było. Ciebie przez niego zawinęli w folię, a on patrzył.

- Ramona notorycznie kłamie. - To ty kłamiesz, gnojku!

Już wystarczy. Proszę być do dyspozycji.

Wie pan, gdzie mnie szukać. Pa, Ramona. Pa, Sascha.

- Świnia! - Powodzenia.

Chcę porozmawiać z pani mężem. Proszę zaczekać na korytarzu.

To nie zajmie długo.

Panie Lindemann... to co powiedziała pańska żona...

Te metody... Tak było?

Czy Rita...?

Musimy wiedzieć, co wtedy się działo.

Niech pan da mu spokój. Sascha.

Już dobrze.

Na talerzu nic nie może zostać.

- A jak jej nie smakuje? - Cicho, Sascha.

Bo będziesz następny.

Masz to zjeść.

Jeśli ona mówi prawdę, mamy motyw i wyjaśnienie sposobu działania.

Sprawcą byłby wtedy któryś z wychowanków.

- Masz wątpliwości? - A jeśli ona faktycznie kłamie?

Folii nie mogła wymyślić. Skąd by wiedziała?

A ta chłodnia? To nie może być przypadek.

I co to znaczy? Że Ramona i albo Sascha są sprawcami

i powtarzają to, co spotkało ich samych.

Trzeba ustalić, kto był torturowany tymi metodami.

Porozmawiam jeszcze raz z Joachimem Vogtem.

Powiedzmy, że się nie patyczkowała.

To znaczy?

Stosowała surowe kary.

Jakie?

Była dość pomysłowa.

Czasem kogoś podtapiała,

czasem unieruchamiała na krześle, póki nie odrobił lekcji.

Takie rzeczy.

Jak unieruchamiała?

Folią.

Zwykłą folią spożywczą.

- Wszystkich tak karała? - Wnuka oczywiście nie.

Tylko tych krnąbrnych.

Claasa na przykład, Ramonę.

André.

On już nie żyje.

Pana też karała w ten sposób?

Przyjaźniłem się z Fridtjofem. To dawało pewną ochronę.

Na ogół dobrze nam się żyło. Ale niektóre dzieci były trudne.

Nawet dopuszczały się przestępstw. Nie było jej łatwo.

Oczywiście to nie powód, żeby je dręczyć.

Theo i Rita byli uzależnieni od pieniędzy z urzędu.

A z drugiej strony nie dawali sobie rady z dziećmi.

Pan... mówi o tym tak spokojnie. Jakby to pana nie dotyczyło.

Szybko zrozumiałem, że wyjdę z tego bez szwanku,

jeśli będę się dobrze uczył i przyjaźnił z Fridtjofem.

Inne dzieci były mniej inteligentne. I mniej zrównoważone.

One oczywiście więcej cierpiały. Sascha, Ramona...

Oni mocno obrywali.

Mówi Siebert. Niestety nie mogę pani pomóc.

Naprawdę próbowałam wszystkiego.

Życzę powodzenia. Przykro mi.

ZASTĘPSTWO ZA PROF. DR M. SIEBERT W GABINECIE 402

Cholera.

Tak?

Przepraszam.

Pani Sander.

Rozmawiała pani już z Kim?

Nie rozumiem.

- Prosiliśmy ją o ekspertyzę. - Tak... Nie. Nie ma czasu.

Zwróciłam się do kogoś innego.

Kim opiniowała Claasa Rekera w procesie o nękanie.

- Może mieć ważne informacje. - Więc proszę zdobyć tę opinię.

Nie odbiera telefonu. Mogłaby pani...?

Wystąpię o tę opinię do prokuratury. Coś jeszcze?

Nie. Dziękuję.

Załóżmy, że Rita dręczyła sprawcę i stąd jego sposób działania.

To by eliminowało Fridtjofa i Vogta.

A pozostali wychowankowie?

Nie żyją, są za granicą

- albo mają alibi. - Więc Ramona, Sascha lub Claas.

Ramona jako sprawczyni byłaby taka szczera?

Zostaje Claas Reker.

Jego była żona się odezwała?

Nie. Jej matka mówi, że Sandra Reker przyjaźni się z Ramoną Lindemann.

Jedziemy tam.

SANDRA REKER - DANE POJAZDU

I?

Tak?

Musimy mówić z p. Reker.

- Skąd wiecie, że tu jest? - To pilne.

Wie, gdzie mieszkam. Nie mogę tam wrócić.

Nie zgłasza pani tego?

Policja mi nie pomaga.

- Gdzie on może być? - Nie wiem.

On jest chory.

Udaje przed wszystkimi. I wszyscy dają się nabrać.

Ja też.

Może jest u przyjaciół?

On ma tylko wrogów.

I szuka zemsty.

Na mnie, na sędzi, na biegłej sądowej.

Na biegłej? Na doktor Freitag?

Tak.

"Ona też za to zapłaci". To jego słowa.

Wszyscy muszą zapłacić.

A ja jako pierwsza.

Proszę na razie zostać tutaj. Zorganizujemy pani ochronę.

- Proszę zostawić wiadomość. - Nie odbiera.

Jedźmy tam. Martwię się o nią.

"Jestem na spotkaniu".

- Tylko tyle? - Tak.

Na spotkaniu nie może dużo pisać.

To jednak dziwne.

Tak, Kai?

Reker przyszedł do pracy. Koledzy mają go aresztować?

Nie, zaraz tam będziemy.

Rozumiem.

Przepraszam, policja.

- Pewnie chodzi o Claasa Rekera. - Tak.

Pia?

Jens.

Co tu robisz?

Jestem służbowo.

To mój kolega von Bodenstein.

Znamy się z dawnych czasów.

Reker już jest. Zawsze przychodzi punktualnie.

Zaprowadzę was.

Chętnie.

Odpowiadam teraz za 60 km korytarzy i szybów na trzech poziomach.

To łącznie 70 000 m2 instalacji. Wielu pomieszczeń sam nie widziałem.

Imponujące.

- Czym zajmuje się Reker? - Klimatyzacją.

Konserwuje klapy przeciwpożarowe.

- Nie jest inżynierem? - Tak, ma wykształcenie.

Ale po szpitalu psychiatrycznym trzeba brać, co dają.

Nie mogliśmy ustalić pańskiego adresu.

Nie mam jeszcze mieszkania.

Czasowo kolega użyczył mi swojej działki.

W domu Theodora Reifenratha znaleźliśmy pańskie odciski.

Pomieszkiwałem tam jakiś czas.

Kiedy dokładnie?

W lutym po wyjściu ze szpitala.

- Kiedy pan go ostatni raz widział? - W lutym.

Jego sejf jest pusty. I nie ma auta.

Mercedes stoi tutaj na parkingu. Pożyczył mi go.

Pożyczył?

Tak.

Był pan u Reifenrathów do śmierci Nory Bartels.

- Tak. - Potem Rita pana odprawiła,

mówiąc, że Nora utonęła przez pana.

Tak twierdziła. Zniszczyła mi przez to życie.

Rita?

"Claas morderca".

Takiej łatki nie sposób się pozbyć. Ciągnie się za człowiekiem.

Ale to nie była moja wina.

- A czyja? - Tego nie wiem.

To mógł być każdy ze wsi.

Nora miała wielu wrogów.

Była piękna...

i zła do szpiku kości.

Dziewczynka zła do szpiku kości? Zastanawiający obraz kobiet.

Jasne. Dobre kobiety i zły Claas. Jest pani taka jak one.

Jak moja była, sędzia, Rita, te wszystkie cipy.

- Biegła? - Uprzedzenia!

- Groził pan żonie? Nękał pan ją? - Nie!

Spokojnie, bo pójdzie pan z nami.

Na ziemię!

Już będzie spokój?

- Jest pan zatrzymany. - Nie wrócę do wariatkowa!

- Zwariowałeś? - Dla ochłody.

Mówiłaś, że dzisiaj.

Nic nie mówiłam.

Obiecałaś.

Nie. Wcale nie.

Co robisz?

Kołyszę łódką.

Claas, przestań.

Nie.

Przestań. Zaraz się wywrócimy.

Nie wywrócimy.

Daj mi rękę.

Trzymam cię. Nie wywrócimy się.

- Zobaczysz. - Trzymam cię.

Przestań!

Idiota.

Sama jesteś sobie winna. Głupia koza.

Czekaj!

Claas!

Noga mi uwięzła!

Pomocy!

Przepraszam.

Nie chciałem pani przestraszyć.

Gdzie pan był 13 maja '90 roku?

To było zaraz po szkole. Na Majorce.

Pamięta pan po tylu latach?

Tak, pracowałem na budowie w Palmie.

A gdzie pan był 9 maja '93 roku?

Studiowałem w Essen i dorabiałem w firmie metalurgicznej.

12 maja '96 roku?

Zaokrętowałem się na kontenerowcu. Cały rok pływałem po świecie.

- To wszystko można sprawdzić. - Tak.

- 10 maja '98 roku? - Na morzu.

12 maja '19 roku?

Areszt śledczy.

10 maja '20 roku?

Oddział zamknięty.

Psychiatria sądowa?

- Tak. - Zna pan Mandy Simon,

Annegret Muench, Juttę Schmitz, Elke von Donnersberg,

- Evę Scholle, Rianne van Vuuren? - Pierwsze słyszę.

Jak pan spędza Dzień Matki?

Nie obchodzę. To nazistowskie święto. Nie mam matki.

W '95 roku był pan u Rity przed jej zaginięciem.

Tak, krótko.

Była uprzejma mnie wyrzucić.

Jak umarła Rita Reifenrath?

Nie wiem. Nie było mnie przy tym.

Chodzi o karę? Tak jak Rita was karała?

- Tak jak pan chciał ukarać żonę? - Zawsze moja wina!

Za to Fridtjofowi wszystko wolno. Cokolwiek by nie zrobił.

Zajrzyjcie do piwnicy. Pewnie o to też mnie oskarżycie.

Co jest w piwnicy?

Dobrze pracujecie? Chyba dobrze, prawda?

Zeznał pan, że ostatni raz widział Theodora w lutym.

Ale w kwietniu miał jeszcze auto, które pan pożyczył.

Po procesie miał pan kłopoty finansowe.

Był pan winien adwokatowi 11 000. Spłacił go pan tydzień temu.

Skąd ten przypływ gotówki?

Widzę, co się tu dzieje. Ale to nie ze mną.

Powiem wam, co się stało, i mnie puścicie.

Potrzebowałem forsy na adwokata i nowy wóz.

Zwłaszcza nie mając mieszkania.

Theo przez telefon obiecał mi pomóc. Miałem przyjść 3 maja.

- Kiedy pan do niego zadzwonił? - 25 kwietnia.

Kiedy wszedłem, Theo leżał martwy w korytarzu.

Ładny pasztet.

Biłem się z myślami, ale nie mogłem już nic zmienić,

więc wziąłem kasę, którą już dla mnie przygotował.

Zamknąłem psa w klatce, żeby nic nie zrobił nieboszczykowi.

Następnego dnia miał tam być Joachim. Wtedy by go znalazł

i wypuścił psa.

Nie wiedziałem o wypadku w Petersburgu.

Wtedy bym postąpił inaczej.

Znam swoje prawa. Odpowiedziałem szczerze na wszystkie pytania.

Na wszystkie morderstwa mam alibi.

A wy nie macie na mnie nic, co można by przedstawić w sądzie.

Napiszę wam adres działki, na której chwilowo mieszkam.

Teraz sobie wszystko spokojnie potwierdzicie,

a potem mnie puścicie wolno.

Będziecie musieli. Dziękuję.

OD KIM: WYBACZ, ZMĘCZENIE I BÓL GŁOWY. ODEZWĘ SIĘ JUTRO.

Tekst Dariusz Rogalski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.