All language subtitles for Wieczor.Kawalerski.webrip

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic Download
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified) Download
zh-TW Chinese (Traditional) Download
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish Download
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Kiedy masz lufę w ustach, możesz wymawiać tylko samogłoski.

Ten gość to ja.

A ten gość, nie wiedzieć czemu, chce mnie zabić przy świadkach.

Teraz walnie jakiś monolog.

Pozwolę ci wybrać, jak zginąć.

Czyli możesz zginąć szybko od strzału w głowę

albo powoli od strzału w odbyt.

Taka sytuacja.

Jak to się wszystko zaczęło?

Oczywiście od dziewczyny.

Nie! Nie tej dziewczyny.

Tej dziewczyny.

Miała najpiękniejszy uśmiech na świecie i nigdy nie chciała się ze mną umówić.

Więc wymyśliłem ten durny plan.

Zrobię imprezę, szef da mi podwyżkę i awans,

a ona spędzi ze mną trochę czasu i przekona się, że jestem spoko.

Co mogło pójść nie tak?

Może zacznijmy od początku.

Dziękuję, tylko stuka coś z lewej strony.

Zajmiemy się tym.

Oddaje pani? To poproszę kluczyki.

Ale ja już oddałam pana pracownikowi.

Jakiemu pracownikowi?

Mówiłem pani, że wróci. Mario to najlepszy kierowca w mieście.

Filtry powietrza trzeba wymienić.

I to, co stuka… wahacz lewy przedni.

- Nie najechała pani ostatnio na dziurę? - No tak, ale…

Cudowne auto. Pasuje do pani.

A ostatni wywiad u Kuby… ogień!

Oglądał pan? Dziękuję!

Mario?

Zapomniałbym. Oddam w poniedziałek!

Ależ tak, oczywiście. Rozumiem panią.

- Ale ma pani Androida? - Nie, mam hułałaja!

A hułałaj ci w dupę, ty durna babo!

Ale… proszę się nie martwić, zgłosiłam problem do Back Office

i na pewno ktoś się do pani odezwie w przeciągu 24 godzin.

Laskowska!

Laskowska! Wyłaź!

Matrixów się naoglądałaś? Myślałaś, że się przede mną schowasz?

Sorki. Musiałam na dwójkę.

Jezu. I ten twój język. Typowa Praga.

I jak ty się odzywasz do klientów?

- Normalnie. Prawidłowo. - Tak?

- Na kogo jest numer? - Na żonę.

- Poproszę o godność żony. - Moja żona nie ma godności.

Ja pierdolę, nie mogę.

To ja zadzwonię, jak mi się skończy okres.

To może i bzykanko się trafi do tego czasu.

Oczywiście, proszę dzwonić.

Powinien pan wybierać numery bez zera.

- Tak wybieram: 0-72… - Ocipieję chyba.

Ale ja wciskałam mute.

Mute… Co to kurwa jest? Nic śmiesznego?

Gdybyś czytała maile, to byś wiedziała,

że na stanowisku 179 mute nie działa.

Wypad!

Możesz iść szukać pracy w Starbucksie.

Hej!

Zrobisz mi chatę na jutro?

Ale tak zwyczajnie, czy z filtrem „zajebistość”?

A jak myślisz?

Odzywaj się. Zadzwoń.

Stop, stop!

Kotek… nie wiem, czy zrobię z ciebie świetną tancerkę.

Nie wiem nawet, czy dobrą tancerkę.

Natomiast masz… bardzo fajne cycki, dobry tyłek.

Jeżeli będziesz wytrwała i pracowita, to mogę zrobić z ciebie… lepszą tancerkę.

Idź się malować i ubierać.

Siema, Kuna.

Ładnie tu masz.

- To się chyba nazywa sukces? - Sukces-srukces.

Jakbym po kasynach nie biegała, miałabym pięć takich klubów. Czego chcesz?

Dwóch najlepszych dziewczyn. Na jutro.

Myślałam, że jesteś z tych, co nie muszą za pieniądze.

Nie dla mnie. Przyjaciel się żeni.

Żeni się?

Słony, przyprowadź Sandrę i Roxi.

- Kiedy? Teraz? - Nie, za rok, debilu.

Dobra, idę.

Jutro jest weekend. Dziewczyny biorą 2,5 koła za noc.

- Stać cię? - A ty?

Od znajomych nie biorę prowizji.

- Bank obrabowałeś? - Babcia dostała trzynastą emeryturę.

Moje dwie najlepsze dziewczyny. Można z nimi pogadać.

Świetnie tańczą. Najlepsze, jakie mam.

- Sandra. - Hej.

Roksana, ale dla ciebie mogę być Roxi.

To mój stary dobry znajomy, Mario. Znamy się od takiego.

Jego przyjaciel się żeni i chcą się zabawić.

Będzie jeszcze jeden kolega. Świadek.

Ale przy trzy-dwa jest dopłata.

A to będą dwie dziewczyny?

- Nie wierzę. - A chcesz się założyć?

Chyba cię mocno pojebało.

Chyba cię mocno pojebało!

Myślisz, że mnie kupisz za kasę?

Dzwonisz, że masz dla mnie jakąś pracę… Myślałam, że w salonie, a ty co?

Ja nie jestem tancerką. Nigdy tego nie robiłam.

Za to możesz mieć kwartet striptizerek, nie?

Striptizerki też będą. Ale chciałem zorganizować coś…

…wyjątkowego.

Co takiego się wydarzyło, że dostąpiłam tego wielkiego zaszczytu?

Chciałem mu zrobić niezapomniany prezent.

To zadzwoń po call girl i włóż koledze skorpiona do prezerwatywy.

Jeden taniec, zrzucisz kilka ciuszków i 20 tysięcy jest…

Pierdol się!

…twoje.

Proszę pani… czy zastałem panią Laskowską?

Bez przesady, proszę pana…

O co chodzi?

Pani Laskowska ma niespłaconą pożyczkę w firmie pożyczkowej

na 25 tysięcy złotych.

Jezu, znowu?

Proszę pani, to jest wezwanie do zapłaty.

Jeżeli pani Laskowska nie zapłaci w ciągu 14 dni,

będę zmuszony przeprowadzić eksmisję.

Albo może jakoś inaczej się dogadamy.

Co to za pan?

Znowu komornik? Powiedz mu, żeby spadał.

Dobra, mała, ja to ogarnę. Nie martw się. Idź się pobawić.

Proszę pana, pan mi da to pismo. I ja to zapłacę.

Proszę pani!

Mario?

Cześć. Sandra.

Kinga.

Ale fura!

Tak to ja mogę pracować.

Ty wiesz, od czego zaczynamy? Miało być na sportowo.

- Znowu nie czytałaś SMS-a. - Do późna pracowałam.

Robimy to dla facetów. Oni lubią taki styl.

Moim zdaniem laski nie ubierają się dla facetów,

tylko dla innych kobiet.

Sugerujesz coś?

Nie, Roxi. Mówię ci, jak jest. Patrz, tak jak to pismo.

Naczelna jest kobietą. Wszystkie naczelne są kobietami.

Na okładki dają chude laski, wyjątkowo piękne i zrobione Photoshopem.

I potem 95% kobiet ma kompleksy.

A wiesz, że ty możesz mieć rację?

Wymyśl jakieś hasło, wstaw na Instagrama, będziesz sławna.

Laski laskom zgotowały ten los.

A ta, co tak cicho siedzi? Z policji czy co?

Zostaw ją. Uważa nas za margines.

To będzie niezapomniany wieczór.

Gotowy na łowy.

- No zobacz. - Cudnie.

Ej! A kuku!

Pozwólcie, że wam przedstawię nasze panie.

Oto Roxi.

To gwiazda wieczoru – pan młody, a to świadek.

- Kacper. - Janek.

Miło mi.

Poznajcie Sandrę.

- Sandra. - Kacper.

- Sandra. - Janek.

Zajrzyj do środka.

Czekaj, czekaj!

Jest szampan, to musi być relacja!

Zasada numer zero: zero komórek. Oddawać.

- Kawalerskie bez zdjęć? - Wszyscy, już!

Jakie kawalerskie? Jedziemy nad Bug. Na ryby.

Jaki Bug? Jakie ryby?

Normalne. Jazie, klenie, sieje, karasie.

Karasie to akurat żyją w stawach.

To… okonie.

Przecież to jest tylko oficjalna wersja.

- Ale macie gdzie kupić te ryby? - A po co?

Żeby nie było jak w tym filmie o kowbojach: Brokeback Mountain.

Czas na zabawę!

Mam dłuższe…

Troszkę za krótkie…

A ty chyba się żenisz?

Nie dzisiaj! On się nie żeni dzisiaj!

A teraz panowie sobie postrzelają.

- Wysiadka! - Mario, ale jeździj ostrożniej!

- Ja pierwsza siku! - Nie, ja pierwsza…

Dawaj, młody!

Nie strzelamy z odległości mniejszej niż pięć metrów.

Po trafieniu krzyczymy: „trafiony, trafiona”

i podnosimy rękę w górę.

Jak ktoś ma rękę w górze, nie wolno do niego strzelać.

Zasada numer cztery:

„A kto umarł, ten nie żyje”.

Czyli jak dostałeś, dostałaś, nie wolno zdradzać pozycji przeciwnika.

Czy są jakieś…

Zostaw to!

To jest kusza Barnett Ghost 410.

Przebija każdą kamizelkę i nie wolno się nią bawić.

W magazynku macie po 150 kulek.

Bawcie się dobrze.

To proponuję wojnę płci, laski kontra faceci.

To co? Jedna do jaskini, dwie pilnują bazy.

Tak tego nie wygramy.

Oni są wyżej, lepiej strzelają.

To ty jednak mówisz?

To co proponujesz?

Trzy, dwa… start!

- Trafiony! - Ja też!

- To niesprawiedliwe, użyłaś worka. - Na wojnie też byś tak powiedział?

Wygrałyśmy!

Chyba że chcecie rewanż.

Wystarczy tego biegania.

Napełnimy magazynek?

Niech ktoś mi pomoże.

Halo!

Twoja narzeczona dzwoni, chyba powinieneś…

- Co? - …odebrać.

- Miało nie być telefonów. - Dobra, zaraz schowam.

- Halo? - Myślisz, że uwierzyłam w te ryby?

To na pewno wieczór kawalerski i na pewno są dziwki.

Jaki wieczór…

Zresztą na wieczorach kawalerskich w ogóle nie ma kobiet. Są sami faceci.

A co ty myślisz? Że ja na wieczorze kawalerskim nie byłam?

Przepraszam cię, kochanie, coś przerywa. Nie słyszę cię w ogóle.

To nie powinno być odwrotnie?

Zapraszamy!

Zapraszam.

Pięknie.

- Mamy jeszcze jakieś alko? - Mamy, mamy.

Ale mamy też coś lepszego.

Ile tego jest?

Jak jest ślub, to musi być też pierwszy taniec.

Roxi, chcesz przypudrować nosek przed występem?

Ja nie ćpam, bo potem robię głupie rzeczy.

To może tak symbolicznie.

To co, robimy jakiś klimacik?

Brawo! Pięknie!

Jesteś zajebista dupa.

I chcesz mnie bardzo.

Jeden się zakochał, mówił, że nie jest zazdrosny o klientów.

Byliśmy ze sobą pół roku.

Potem poszedł na terapię i się okazało, że jednak jest zazdrosny.

Sama bym mu to powiedziała, jak mi wyrzucił klienta przez balkon.

Teraz jestem sama…

A co ty mi tam sypiesz?

Zwariowałeś? Bez całowania!

Sandra, teraz twoja kolej.

Myślę, że jesteś zajebista…

Mario.

Słyszałem, że robisz imprezę.

Pomyślałem, że wpadnę, dorzucę się do prezentu…

- Pan Wolf? - Jaki „pan”. Mów mi „szefie”.

No… Pięknie tu macie.

Ale jak pan się dow…

Dzień dobry.

Boska jesteś.

- Mogę cię o coś prosić? - Prosić możesz.

Mogłabyś mnie trochę poddusić?

My sobie chwilę posiedzimy, a wy udawajcie, że nas nie ma.

Udawajcie? Posiedzimy? Mario!

Poczekaj, wszystko jest okej.

- To są moi koledzy z pracy. - Fajnych masz kolegów.

- Przerwaliśmy wam coś? - A tak, właśnie Sandra miała tańczyć.

To zatańcz, nie krępuj się.

- Nie taka była umowa. - Zatańcz.

Jaka umowa?

- Mario, stawka była za trzech panów. - Zatańcz!

- Ile? - Standardowo, dwa i pół tysiąca.

Czarny, bądź tak miły i podwój pani stawkę.

Czy teraz możemy kontynuować?

Kurwa!

Fuck! Obudź się!

Obudź się, no!

Kurwa!

Pajac!

Gdyby moja żona tak potrafiła…

Już? Już?

Chyba… mam!

Brawo, piękny występ.

Panu się chyba nie podobało.

Jaki „pan”? Mów mi Wolf.

Naprawdę mi się podobało. Potrafię docenić dobry taniec.

Ale jestem zajęty.

To po co był ten striptiz?

To, że jestem na diecie, nie znaczy, że nie mogę zajrzeć do menu.

À propos menu. Może coś zjemy?

Ty, co to za akcja?

Taki żart. Oni lubią wpadać bez zapowiedzi.

Mało śmieszny ten żart. Pozbądź się ich.

To nie jest takie proste.

Pozbądź się ich albo zapomnij o podwyżce.

- Będzie to mięsko? - Już, już.

Fajna impreza. Dziewczyny spoko.

Tylko tamta jakaś sztywna.

Blitzu takie lubi.

- Coś na ząb? - My idziemy na ryby.

Zobacz, tu jest tyle mięsa…

Ale nie ma ryb.

Piersi? Karkóweczkę?

Nie jadam stworzeń, które pełzają po ziemi

albo drapią w byle gównie i zjadają, co popadnie.

Zobaczę, może znajdę steka.

- Dziewczyny? - Ja nie jem mięsa.

Znak czasów. Sami bezglutenowcy i weganie.

Nie sami. Ja kotleta przyjmę.

Dajcie tu jakąś muzyczkę.

Już, już.

I o to chodzi.

To rozumiem.

Co tu się dzieje?

- Wolf to szef mafii. Jesteś gangsterem? - Kierowcą.

Zrobiłem dla niego kilka kursów, widziałem go dwa razy.

- W co mnie wpakowałeś? - Słuchaj…

Już, już. Steki też są.

Lubisz na ostro? Tak myślałem.

Co to, kurwa, za akcja?

Wpraszają się jacyś psychole, psują nam zabawę.

Jeszcze ten cały Czarny dowala się do Sandry.

Czemu „Czarny”?

Dajmy Mario godzinę.

Jak się ich nie pozbędzie, wracamy do Wawy.

Jeszcze, kurwa, nic nie bierze!

Wybierasz się gdzieś?

Ale nam wyszło!

Jedźmy do Hollywood, nagrajmy La La Land 2!

Emma i Ryan, fantastyczny duet.

Ale Hollywood się kończy.

Teraz liczą się platformy streamingowe.

Kinga?

Kinga!

Ale ja lubię pójść do kina.

Usiąść w ciemnej sali i obejrzeć dobry film bez odrywania się.

Jeszcze taki w 3D.

Jak chcę mieć w 3D, to idę do teatru.

Wybierasz się gdzieś? Mięso dochodzi.

Na czym to skończyliśmy?

Że się Hollywood kończy. Zresztą wszystko się kończy.

Przez pieprzoną poprawność polityczną lewaków i liberałów.

Co masz do lewaków i liberałów?

Przesadzają. To mam.

We wszystkim powinien być umiar.

Z mniejszości chcą robić normę. To chore.

A ja tam lubię mniejszości.

Jesteś szowinistą czy rasistą?

- Ja nie jestem rasistą! - Rasistą.

- Może na błystkę spróbujemy. - Jaką błystkę?

Normalną, kurwa. Metalową, błyszczącą.

Jaki rozmiar? Jedynka, dwójka, trójka?

Daj największą trójkę.

Body, ten bramkarz ze Smolnej. Kojarzysz?

On sobie dorabia na różnych planach jako wózkarz.

Niedźwiedź mu pomaga, ale Niedźwiedź miał migrenkę.

Body poprosił, żebym go zastąpił.

Co? Niedźwiedź miał migrenę? Sorki.

Kręcili taki program kulinarny. Ciasta robili.

W pewnym momencie prowadzący, taki Francuzik, wychodzi i mówi tak:

„A teraz wsadzimy murzynka do piekarnika”.

Co?

Murzynka, takie ciasto.

Boże, jaka się afera zrobiła.

Za telefony, do agentek, do prawników.

Ktoś podpowiedział, żeby użyć nazwy „czarna babka”.

Ale to też nie pasuje.

Dwie godziny żeśmy czekali, aż coś wymyślą.

No i co zrobili?

Sernik.

To nic nie da.

Pobawimy się trochę.

A jak będziesz grzeczna,

to może cię wypuszczę.

Świat, jakim go znamy, się kończy.

Patriarchat odchodzi i nikt nie wie, co pojawi się w jego miejsce.

Jak to co? Feministki.

Feministki nas wykończą.

Jak uważam, że kobiety są równe mężczyznom

i powinny zarabiać tyle samo, to jestem feministką?

Nie. Jesteś za równouprawnieniem.

Równouprawnienie kończy się, kiedy trzeba lodówkę wnieść.

Wiesz, że ludzie za takie filmy w darknecie dadzą się pociąć?

Przyjemne z pożytecznym.

Kurwa!

Ja w żadne feminizmy nie wierzę.

Niby świat się zmienia, a oni zawsze chcą tego samego.

- Czego? - Masz pięć lat?

Na przykład ten nasz pan młody.

Niby zakochany w narzeczonej,

ale jak ma okazję zapiąć na boku, to się nie zastanawia.

Jeszcze mówi: „Żeby moja narzeczona tak potrafiła”.

Nie może się hajtnąć z laską, co się bzyka?

To normalne.

Faceci chcą do łóżka z blond modelkę, a żenią się z wierzącą brunetką.

- Wszyscy? - 70%. Czytałam badania na ten temat.

To chyba muszę się zacząć modlić i pofarbować włosy.

A feministka by ci powiedziała, że nic nie musisz.

I tu się z nią zgadzam.

Kinga!

- Zabiję cię, kurwa, rozumiesz? - Zabijesz mnie za chwilę.

Najpierw musisz mi pomóc.

Przychodzi do nas do klubu taki filmowiec.

On ma z 70 lat, ogólnie stara szkoła.

I powiedział kiedyś tak:

„Różnica wieku w miłości nie jest ważna.

Ale nie jest dobrze, kiedy ona mówi swoją datę urodzenia,

a ty sobie przypominasz, jaki film wtedy robiłeś”.

Właśnie opowiedziałaś seksistowski kawał?

Gdzie są wszyscy?

Co my zrobimy?

Nie możesz po sobie dać poznać, że coś się stało. Inaczej cię zabiją.

Rozumiesz?

Jeszcze, jeszcze trochę!

Dobra, szybko! Pomóż mi!

Szybko! Pomóż mi!

Okej.

Thank you.

Zajebię cię. Miało ich tu nie być. Oddawaj kluczyki, wracamy do domu.

Daj mi pięć minut, pogadam z szefem.

Myślałem, że to ja jestem twoim szefem.

Ryby nie brały, to ja wezmę.

Stary, jaki towar!

To my się będziemy zbierać.

A, to…

Chwila, może…

Może na koniec jeszcze jakiś miły akcent? Pożegnalny taniec?

Kto dla nas jeszcze nie tańczył?

Ja już swoje zrobiłam.

Dasz radę.

Czarny…

Coś jest nie tak. Blitzu nie odbiera.

To jest striptiz!

Niezwykłe przeżycie.

Tak!

Czyli co? Mój był zwykły?

Co? Nie, coś ty, Sandra, przecież…

twój to był w ogóle inny, znaczy, to było…

To było, wiesz, takie… ty jesteś zjawiskowa, ty…

- Ty byłaś jak… - Marzenie mechanika.

Co?

Mechanicy wieszają sobie w warsztatach

kalendarze ze zdjęciami takich dziewczyn jak ty.

Jesteś jak… stereotyp kina ze złotych lat Hollywood.

Jaki stereotyp?

Inteligentna kurwa o złotym sercu.

Jak Kim Basinger w Tajemnicach Los Angeles?

Dobra, miło było…

- Ale my już pójdziemy. - Sandra, chodź.

Nikt się stąd nie ruszy, dopóki nie wróci Blitz.

Blitzu nie żyje.

- Jesteś pewny? - Widziałem ślady krwi.

Ciągnęli go po podłodze, a potem wrzucili do gnoju.

Widziałeś ciało?

Nie. Ale nikogo innego nie brakuje. Poza tym Blitzu nigdy nie zostawiłby tego.

- Co to jest? - Jego ulubione kulki.

Jak się zabawiał, to je sobie wkładał.

Jesus, kurwa, ja pierdolę, oszczędź mi tych szczegółów.

Ktoś z nich go zabił.

My z Sandrą nie miałyśmy z tym nic wspólnego.

Jak siedziałeś na kiblu, to byłyśmy z Czarnym.

To prawda. Ona i Sandra nigdzie nie wychodziły.

Pozwól, że to ja zadecyduję, kto jest podejrzany.

Morda! Odwracały twoją uwagę!

Pies, dobrze.

Zmiana klimatu. Wyłącz to gówno.

To teraz sobie pogramy.

- W co? - A w mafię.

- Graliście w to kiedyś? - Ja grałam. Zajebista gra.

- Im więcej osób gra, tym lepiej. - Zamknij się.

Jest dzień.

Jeszcze wszyscy żyjecie.

Ale jeśli w ciągu pięciu minut nie dowiem się, kto zabił Blitza,

w noc to się zmieni.

Jak dzień, jak przecież noc jest?

To taka gra.

W dzień mieszkańcy rozmawiają, w nocy mafia zabija.

Ja teraz kłamię.

Widzieliście taki film? Polski.

Film jak film, ale tytuł – świetny.

A czemu?

Bo to paradoks. Jeśli kłamie, to mówi prawdę.

Najpierw sprawdzimy, jak kto kłamie.

Wiecie, kto to Paul Eckman?

Psycholog. Specjalista od kłamstwa i mikroekspresji.

No proszę. Brawo.

Eckman napisał o tym książkę.

Każdy ma mikrotiki, które zdradzają go, kiedy kłamie.

Ale Eckman nie wie, że jego metodę można rozwinąć.

Open your mouth. Open your fucking mouth!

Jeśli lufa opuści twoje usta, strzelę.

Rozumiesz?

Każdy opowie o sobie coś wstydliwego.

Tylko to musi być prawda, bo inaczej…

Sikałem do łóżka do dziesiątego roku życia.

Co twój przyjaciel powiedział ci o mnie?

Nic nie mówił. To nie jest przyjaciel. Podlizuje się, żeby dostać awans.

Nic mnie z nim nie łączy.

No proszę. Mówi prawdę.

Zapada noc.

Wszyscy zamykają oczy.

Wszyscy.

Kiedy miasto śpi, budzi się mafia.

Za chwilę miasto też się obudzi.

Tyle że bez jednego z mieszkańców.

Zabił go? Zabił go czy nie? Widziałaś to, czy nie widziałaś?

Jak miałam widzieć, jak miałam zamknięte oczy?

Ja pierdolę. Za dużo białego proszku. Za dużo.

Pozbądź się go.

Proszku?

Czy ktoś z was chce się przyznać?

Co ty zrobiłeś! Zabiłeś go? Przecież to nie on!

To nie on, rozumiesz to?

Myśmy byli razem na rybach. Obskoczyliśmy trzy pomosty!

- Złapaliście coś? - Nie złapaliśmy, bo nie brały!

Już?

Pani ładna, pani kolej.

Żeż kurwa…

Zostałam striptizerką,

bo mój były mąż zostawił mi pół miliona długów.

Mam malutką córeczkę i studiuję psychologię na SWPS.

SWPS?

Dlaczego nie UW?

Niestety, jakoś ci nie ufam.

Jakoś…

Przepraszam.

- Halo, kochanie. Dzwonisz na alarmowy? - Bo normalnego nie odbierasz.

Mam wyciszony, to znaczy, że jestem zajęty.

Ty ciągle jesteś zajęty!

Milena, nie mogę rozmawiać, jestem w pracy.

Andrzej! Jeżeli teraz skończysz, to pakuję twoje walizki.

- Proszę cię, nie dramatyzuj. - Nie dramatyzuj?

Ja mam tego dosyć.

Mam dosyć życia, w którym wszystko jest ważne oprócz mnie.

W którym nie masz czasu, żeby porozmawiać i kompletnie mnie nie szanujesz!

Wiesz, że nikogo na świecie nie szanuję bardziej niż ciebie.

Tak? Wracam do domu po ciężkim wyjeździe.

Oczekuję, że będzie porządek, a jest… totalny syf!

Jaki syf?

Kubki porozstawiane wszędzie,

patelnia uwalona, w zlewie resztki jajecznicy.

Obrzydza mnie to.

Przepraszam, spieszyłem się, ale to nie jest powód, żeby od razu…

Wracam do łazienki, żeby trochę się uspokoić.

I co widzę? Osikaną deskę!

Ile razy o tym rozmawialiśmy?

Prosiłam, żebyś zwracał na to wagę, bo mnie to totalnie odrzuca!

Tak ciężko załatwiać się na siedząco?

Nie będę sikał na siedząco, bo to jest niemęskie!

Jeżeli twoje męskie ego ci nie pozwala,

to weź papier, pieprzony detergent i wytrzyj po sobie swój mocz!

Poczekaj chwilkę.

Już jestem.

Kochanie, bardzo cię przepraszam, miałem trudną sytuację.

Niech pani Wania posprząta, zapłacę jej podwójnie,

a tobie to wynagrodzę:

weekend w Dubaju, dowolna torebka, o jakiej marzysz.

Tylko proszę cię, daj mi dokończyć sprawy zawodowe.

- Okej? - Dowolną torebkę?

Dziękuję.

Jak na takiego chudzielca, to ciężki z niego bydlak.

Wezmę drugiego.

No dobrze. Na czym to skończyliśmy?

Pani ładna. Psychologia.

To wiele tłumaczy.

Kto następny?

Czy mafia nie powinna zabijać w nocy?

Bo jeśli tak, to złamałeś zasady.

Zamknij się.

Przecież nic nie mówię. Ale na mieście mówią, że jesteś honorowy.

Załóżmy, że pan świadek zginął w nocy.

W dzień nie będę sprawdzał, jak dobrze kłamiesz,

tylko od razu przejdę do…

Pasuje ci to?

Ty i Blitzu zniknęliście w tym samym czasie.

Czy chcesz coś powiedzieć, zanim zapadnie noc?

Nic nie powiesz? Harda sztuka.

To nie ona zabiła.

To pan młody.

Pomogłem mu pozbyć się zwłok, wrzuciliśmy je do kibla.

- Gdzie? - Znaczy do gnoju.

To bardzo wygodne oskarżenie,

zważywszy, że oskarżony nie może się bronić.

A dlaczego pan młody to zrobił?

To był wypadek.

Blitzu przystawiał się do Kingi, a on kochał ją kiedyś.

Ona nie jest striptizerką. Dałem jej 20 tysięcy za ten wieczór.

Ile?

To ostanie to akurat prawda.

Ona nie jest striptizerką.

Ale reszta wskazuje na ciebie.

Zniknąłeś chwilę po niej.

Kiedy masz lufę w ustach, możesz wypowiadać tylko spółgłoski.

Co nie sprzyja konwersacji, więc pozwól, że ja będę mówił.

Widziałeś Ojca Chrzestnego?

To nic osobistego, ale ukradłeś mi kasę i towar.

Muszę cię zabić, bo każdy będzie mnie okradać.

Cicho, kurwa.

Zabiłeś mi człowieka, więc ja zabiłem ci dwóch.

Nie tak miało być, nie planowałem tego. Miało być miło jak w Pulp Fiction.

Przyszli, pobawili się, zjedli hamburgery, a na koniec bang!

I ty giniesz.

Ale przez pannę „kurwa, jak ja wami wszystkimi gardzę”

sprawy się skomplikowały.

Przez wzgląd na wzorowy przebieg służby pozwolę ci wybrać, jak zginąć.

Poczekaj, wyjmij mu tę lufę! Nie widzisz, że on próbuje coś powiedzieć?

I widać, że nie kłamie.

Pani dziwka-psycholog się odezwała.

Nie jestem dziwką, tylko sex workerką.

- Konkretnie striptizerką. - Gratuluję.

- On chce powiedzieć coś ważnego. - Proszę cię, daj mu szansę.

Przysięgam ci, nie ukradłem żadnej kasy ani towaru.

Wspaniale kłamiesz.

Byłbym gotów ci uwierzyć.

Ale wczoraj z biura zginęło mi 30 tysięcy i kilo koksu.

Po przejrzeniu monitoringu zobaczyłem kogo?

Mojego kierowcę. Najlepszego w tym mieście.

Który dzień później zjawia się w tym domu z furą koksu

i płaci 20 tysięcy za striptiz jakiejś amatorce.

Uważasz mnie za idiotę?

Okradłbym cię, a potem chwalił się kasą i towarem?

Zajebiste. To jest prawdziwa mafia!

Nie ukradłem żadnej kasy! Milena mi pożyczyła.

Pierdolisz moją kobietę?

Chwila! Milena Korzeniak?

Pani Wolf, kurwa! Od czterech lat!

Słuchaj! Oni znają się od dziecka, rozumiesz?

Może do niej, kurwa, zadzwoń, zanim znowu kogoś zabijesz!

Dobrze.

Czarny, posiedź z nimi.

Daruj sobie przeprosiny.

Wania nie przyjechała i sama szoruję te plamy!

W innej sprawie dzwonię.

To jest ważne. Skup się, proszę cię.

Pożyczałaś komuś pieniądze z kasy?

Tak, Mario, temu kierowcy. Dlaczego pytasz?

Poczekaj chwilkę.

Kurwa! Fuck! Fuck!

- Już jestem. - Zawsze oddaje, zawsze na czas.

A nie uważasz, że powinnaś mi o tym powiedzieć?

Zostawiłam karteczkę jak zawsze.

- Nie było żadnej karteczki. - Jak to nie było karteczki?

Napisałam przecież: „biorę 20 tysięcy, oddam za dwa tygodnie, kissy”.

Dwadzieścia? Brakowało ponad trzydzieści.

Andrzej, co ty mi sugerujesz? Że ja cię oszukałam na 10 tysięcy?

- Absolutnie nie, kochanie. - Może ktoś był w biurze przed tobą?

Kto zaniósł utarg do biura?

Szefie, no coś ty?

- Kto zaniósł utarg do biura? - Blitzu!

Byłem u Froda, możesz to sprawdzić.

To Blitzu powiedział ci, że brakuje kasy i wskazał mnie jako podejrzanego?

- Skąd miałeś koks? - Kupiłem od Froda w hurcie.

Mówiłaś komuś, że sprzedałem lewy towar Mario?

To nie jest czysty koks, tylko z ekstazą.

Sprawdź.

Mieszanka.

Frodo dorabia na boku…

Frodo dorabia na boku!

Podsumujmy to, co wiemy.

Jeden z twoich ludzi cię okrada, drugi dorabia na boku.

Wiesz to dzięki mnie, czyli wyświadczyłem ci przysługę.

A ty wpadasz do mnie, rujnujesz mi imprezę,

oskarżasz mnie niesłusznie i zabijasz moich dwóch kumpli.

Na mieście mówią, że jesteś honorowy.

To co proponujesz?

A przypierdolić ci?

Czarny, zabierz dziewczyny do pokoju i zwiąż je.

Wydawałeś się całkiem miły jak na gangstera szowinistę.

A ty jesteś bardzo fajną feministką.

Ale teraz nas zabijesz, prawda?

Co z nim zrobimy?

Nic. Pracuje dla mnie. Jest uczciwy.

Halo, ja tu jestem.

Ktoś wie, że tu jesteś?

- Nie. - Dobrze.

Co z dziewczynami?

Miały pecha. Były w złym miejscu w niewłaściwym czasie.

Ale co z ciałami? W bagażniku więcej się nie zmieści.

W jakim kurwa bagażniku?

Kazałem ci się ich pozbyć, a ty włożyłeś trupy do mojego auta?

Wolf, a co miałem zrobić?

Blitzu się zawsze zajmuje trupami.

Zorganizuj benzynę.

Mówię ci, specjalnie cię tak lekko związał. Lubi cię.

Jasne. 365 dni, część czwarta.

Sorry, dziewczyny, że przerywam ten romantyczny wątek,

ale gdzie my jesteśmy?

I co robimy?

No nie wiem, przecież ty jesteś od planów, tak?

Słyszałyście? Dobra, chodźcie. Tam!

Roxi, chodź!

Daleko nie uciekły.

- Ja dziękuję. - Musisz zabić jedną z nich.

Jeśli tego nie zrobisz, zostaniesz świadkiem koronnym,

a na to nie mogę pozwolić.

Ty tam, ty tam.

To jest cypel, nie wydostaną się stąd.

Nie, poczekaj. To nie ma sensu.

Znajdź coś ciężkiego. Jakiś kamień, żeby to rozwalić.

Pokaż to.

Masz jakąś wsuwkę?

Widziałam coś takiego na filmach.

Miałam.

- Jednak jesteś gangsterem. - Nie tak miało być.

A jak? Kto płaci 20 tysięcy za striptiz?

Myślałeś, że upijesz mnie i zaliczysz?

20 tysięcy za numerek… Może traktujesz kobiety jak dziwki,

ale trzeba przyznać, że przynajmniej masz gest.

Żeby jeden. Pewnie liczył na dwa albo trzy.

- To nie tak. - A jak?

- Przyjechałabyś, gdyby nie forsa? - Nie mogłeś zaprosić na kawę?

Z pięć razy próbowałem i za każdym razem odmawiałaś.

Przepraszam, że cię w to wciągnąłem.

- Nienormalna jesteś? - Normalny się odezwał!

Wolf kazał mi zabić jedną z was. Inaczej zginę.

- Chodźmy na policję. - To nic nie da. Ma tam ludzi.

Zabije ciebie, mnie, dziewczyny, twoją siostrę i dziecko Sandry.

Zajebiście, już po nas. Cześć jak czapka.

Zastanówmy się. Coś jeszcze możemy zrobić.

To proste.

Musicie zabić Wolfa.

A gdzie, kurwa, Mario?

Wracamy.

O nie!

Roxi, co tak stoisz, pomóż mi.

Nie, stara, ten plan jest gówniany. Spadam stąd.

Roxi, zostań! Roxi!

O, jesteście! Mam dosyć latania po lesie, poddaję się!

Mam!

A Roxi gdzie?

A gdzie limuzyna?

Kurwa!

Limuzyna ma tracker GPS. Dlatego wiedzieli, gdzie jesteśmy.

Ja pier…!

Dasz radę im uciec?

No dajesz, dajesz.

- Fuck. - To co robimy?

Okej, dasz radę zdobyć dla nas pięć minut przewagi?

Żeż kur…

- Halo? - Halo? Pan Wolf?

Wolf.

Mamy twojego człowieka i jego broń.

A czego chcecie?

Wiesz, gdzie jest paintball przy siódemce?

- U Kijany? Znam. - To widzimy się na miejscu.

Dobra, jedziemy. Gazuj.

No jedź!

Zwiążemy cię lekko, będziesz naszą tajną bronią.

Dam ci się zaprosić na tę kawę.

Żeż kurwa.

- Jebana pogoda. - Globalne ocieplenie.

Gdzie one są?

Weszły do jaskini.

Zabrały ci broń? Striptizerki?

Czarna walnęła mnie w głowę, wiosłem chyba.

Szefie?

Szefie, to ty?

Twój szef nie żyje.

Jeżeli chcesz, możesz się wycofać.

Idź do samochodu, udamy, że się nigdy nie spotkaliśmy.

Nic z tego, maleńka.

Zabiłaś dwóch moich kumpli. Teraz zginiesz ty.

- To byli bandyci. - Ja też jestem bandytą.

Może najwyższa pora to zmienić?

Przykro mi, ale nie umiem nic innego.

A tobie została jedna kulka.

Myślisz, że mnie trafisz?

Nawet tego nie próbuj!

Trzeba się było wycofać.

Spokojnie.

Trzeba się było wycofać. Trzeba się było…

Co za paskudna scena.

Feministka strzeliła Czarnemu w plecy.

Masz kamizelkę? A na mieście mówią, że jesteś honorowy.

Myślałaś, że zaryzykuję wszystko, strzelając się z dziwkami?

To nie były dziwki, tylko sex workerki.

A ty jesteś reliktem z lat dziewięćdziesiątych

i zginiesz w tej jaskini!

No proszę!

Bohater ostatniej akcji wybrał stronę konfliktu!

Kurwa, duży błąd… duży błąd.

Nie wiem, czy z tego wyjdziemy, ale zawsze cię lubiłem.

- Przecież ty mnie nie znasz. - Znam cię lepiej, niż myślisz.

Lubisz kolor niebieski, nosisz małą maskotkę.

Masz rower z naklejkami Depeche Mode.

Jak świeci słońce, to jedno oko zamykasz, a drugie mrużysz.

Ale sobie znalazłeś moment na takie wyznania…

Nie mamy szans. Przepraszam za wszystko.

- Nie dam mu wygrać. - Jesteśmy w beznadziejnej sytuacji.

Chodź, mam plan. Zaufaj mi.

Co teraz zrobicie?

Została wam jedna kulka, a żadne z was nie potrafi strzelać.

Gdzie ona jest?

Obejrzyj się.

Ty żyjesz?

Przebiło mi pierś na wylot.

Przez to takie miękkie?

Nie, przez silikon. Zgłoszę się do ZUS-u, może dadzą mi rentę.

Kiciu, oddzwoń do mnie, proszę cię,

bo ja chyba… przez pomyłkę wzięłam na tenisa twoją torbę.

Z towarem.

One są identyczne.

Nie gniewasz się na mnie, kiciu, prawda?

Mario, a ty kiedy zamierzasz jej powiedzieć,

że założyłeś się z Kuną o 20 tysięcy, że zrobi ten striptiz?

I w zasadzie tu moglibyśmy skończyć, ale…

Mario, brat Wolfa cię szuka. Musisz uciekać.

W magazynku macie po 150 kulek.

Bawcie się dobrze.

Akcja.

Kurwa.

Akcja.

O kurwa. Sorry, mikrofon mi się zjebał.

I… akcja.

Że Hollywood się kończy. Zresztą wszystko się kończy.

Kurwa, zabrakło szampana.

Akcja.

Zasłaniasz się i uciekasz.

I akcja.

Nie strzelamy z odległości mniejszej niż pięć metrów.

Jest dzień.

Jeszcze wszy…

Jeszcze raz?

Kurwa!

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.