Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
(2020 - ONLY SUBTITLES) WITH SYNCHRONIZATION FOR THIS MOVIE
TŁUMACZENIE Z LEKTORA ROSYJSKIEGO na prośbę chomika: zbyszek_d5 i swiesio
Emma Hamilton (1968) Les amours de Lady Hamilton
Michelle Mercier
Richard Johnson i John Mills
* Afekty lady Emmy Hamilton (1968) *
Reżyser: Christian Jacque
- Odczep się. - Chciałem z tobą porozmawiać.
Idź stąd, jeśli pan Carrney to zobaczy...
Pan Carrney, wybrał się na ryby.
Jeśli zobaczy, że przeszkadzasz mi w pracy,
wyrzuci nas oboje.
Brudna świnia, niech zobaczy, jak uczynić dziewczynki niemal owieczkami.
- Nie jesteś lepszy. - Posłuchaj, wybieram się do Londynu.
- Pojedź ze mną. - Nie, nie.
Dick nie zaczepiaj jej i sam weź się do roboty.
- Wszyscy cię szukają. - Panna leżała, jakby tylko na to czekała.
- Boli cię? - Nie, dziękuję.
Nie dobrze mówić w ten sposób, o swoim bracie,
ale on jest prawdziwą świnią.
Niedługo wyjedzie, już tam... londyńska policja czeka by go znaleźć,
ja również.
Sprzedam fermę!
Pojadę do Londynu. Znajdę dobrą pracę i zarobię więcej w karczmie.
Gdzie znajdziesz dobrego faceta,
który zaopiekuje się tobą i twoją farmą?
Co ja mogę dać mężczyźnie?
Jeśli pani Carrney, zobaczy więcej tego u mnie,
pomyśli... że tarzam się w stogach siana, z jej mężem.
- Pójdę wykąpać się. - A ja pochodzę za twoimi owieczkami.
Stań!
I nie wstyd wam, tak na mnie patrzeć!
- Wyjdź z wody głuptasie. - Nie, tylko wtedy, gdy odejdziesz.
Jeśli nie wyjdziesz, ja sam wejdę po ciebie do wody.
Do tak zimnej wody? Byłabym bardzo zaskoczona.
- Czyja ty jesteś, dziecko moje? - Niczyja.
- Pracuję jako pastuszka u pana Carrneya. - Bez matki ani ojca?
Mojego ojca nie znałam. Matka powiedziała, że on był takim...
zwyczajnym chłopem.
A zapewne był zwykłym wieśniakiem.
Przeziębisz się. Załóż ten płaszcz i nie zdejmuj, póki nie wrócisz do domu.
Jesteś zbyt miły...
I jak mam odpłacić się w zamian, za twą wielką hojność?
Nazywam się George Romney.
Tak, to dla mnie nowość.
Oto mój adres w Londynie, jeśli przyjdziesz do mnie...
zapłacę ci pięć gwinei za wizytę.
Obrzydliwe, więc tym się zajmujesz?
Umiesz czytać?
Za jedyne pięć gwinei i ciebie nauczę czytać!
Zamilcz, nie mów głupot.
Jestem wielkim artystą.
- Być może największym malarzem na świecie. - O Mój Boże?
Wyrażaj się poprawnie. A jeśli znajdziesz się w Londynie,
zapraszam cię do pozowania dla mnie.
Dziękuję za twą życzliwość i za miłą rozmowę.
Panie Carrney, co się stało?
Chciałem z tobą porozmawiać.
"Chciałem z tobą porozmawiać" wszyscy tak gadacie.
Jacy wszyscy?
Myślisz że płacę ci, byś puszczała się w stodole z pierwszym lepszym?
Z bratem Lorenem na przykład?
On tylko zatańczył ze mną.
Panie Carrney, mógłby pan zaczekać
i porozmawiać ze mną jutro.
Nie chcę czekać do jutra.
Nie jestem ślepy.
Widzę, że stałaś się piękną dziewczyną, Emmo.
Przestań, bo będę krzyczeć i twoja żona się obudzi.
Otóż to, i znajdziesz się na ulicy bez grosza w sakiewce.
Panie Carrney, teraz w waszym domu?
Obok twojej żony...
- To nie jest dobre! - A leżeć na polu...
i czekać, aż ktoś na ciebie wskoczy?
To po twojemu dobrze?
Świntuch!
Cicho!
Wiedziałam!
Zawsze mówiłam,
że jedynie do tego się nadajesz, dziwko!
Wiecznie kluczysz wokół mojego Alfredo.
Żadnemu nie przepuścisz, śmieciu!
Wynocha na ulicę, to dla takich jak ty. Won stąd!
Tam się puszczaj!
I żebym cię tu więcej nie widziała! Ubieraj się.
Precz, brudna dziwko.
Czy tu mieszka pan George Romney?
Tak, a czego potrzebujesz od Pana Georga?
On podał mi swój adres...
i zaprosił mnie do siebie. Powiedział, że chce mnie narysować.
I powiedział też, że zapłaci mi 5 gwinei...
- jeśli przyjdę. - Wejdź, proszę.
Pozwól, zdejmij mokre odzienie.
A w którym to potoku, złapałaś ten nieszczęsny stwór, pani Modul?
To ja, Emma.
Rozmawialiśmy ze sobą, wczoraj w Essex.
- Przepiękna pastuszka? - Tak.
Mnie widzę, nie jest dane widzieć cię inaczej, niż przemokniętą na wskroś.
Naprawdę zapłacisz mi pięć gwinei?
Jak obiecałeś?
I nie będziesz się wyśmiewał ze mnie?
Oczywiście, że nie. Po prostu, nie spodziewałem się ciebie tak szybko.
- Pani Modul, daj jej coś do przebrania. - Oczywiście.
I napuść dla niej gorącej wody do wanny.
- Ten jej zapach, jest nie do zniesienia. - Można...? - Co jeszcze?
- Przyjdziesz zobaczyć? - Co?
- Jak się kąpię? - Zapomnij, jako kobieta mnie nie interesujesz.
Dla mnie wszystkie jesteście, tylko martwą naturą, jak kosz z owocami...
- kawałek mięsa. - A do czarta!
- Ile sesji planujesz? - Nie wiem, sześć lub siedem.
A co ma robić między sesjami?
To mnie nie interesuje, pozwól jej wracać na farmę do Essex.
Do Essex nie wrócę, stamtąd mnie wyrzucono.
To zamieszkasz z nami.
A wy potem będziecie mnie podglądać, przez dziurkę od klucza?
Zamknij się.
Zanieś jej balię do pokoju, pani Modul.
I daj jej kostium do portretu bachantki.
Może dla ciebie to jest bachantka,
ale w tym czuję się jak... prawdziwa idiotka, wykorzystywana...
do rozrywki, na świeżym powietrzu.
W tym wyglądasz bardzo pięknie,
ale w głębi duszy, pozostałaś prostą wieśniaczką.
Ach tak? Dlaczego tak o mnie mówisz.
Nie zamierzam szkicować twej duszy.
Interesuje mnie tylko twoje ciało,
to całkowicie satysfakcjonuje mnie.
I mnie. Jednak myślę, że gdy zabraknie mej duszy w tym portrecie,
mógłbyś równie dobrze z takim pośpiechem,
założyć strój na ten kosz z owocami,
lub na kawałek mięsa.
Mam nadzieję, że przestaniesz uczyć mnie szkicować.
- Ja już widziała taki rysunek. - Widziałam, a nie "widziała"...
- Jednak widziałam rysunek. - Widziałaś szkic.
Dobrze szkic, widziałam portret...
jakiegoś mężczyzny, a po jego oczach, natychmiast zrozumiałam,
że jest to niegodziwy typ.
Nie zamierzam tracić swego daru, by przedstawiać "twą duszę"
Usiądź bokiem. Czemu jesteś taka niezręczna?
Cholernie tu zimno.
Chcesz, żebym cię rozgrzał?
Gdyby się nad tym zastanowić, jeśli masz gorące oczy, to będzie w sam raz.
- Stop, nie ruszaj się - A... tak na długo?
- Około godziny... lub dwóch. - Cholera.
Ale proszę cię, nie używaj tego głupiego wyrażenia,
bo całkowicie zniszczysz tę inspirację, którą ledwie udało mi się wzbudzić.
Piękne słowa, tak powinieneś zaczynać, a nie tak samo jak wszyscy.
Myślisz sobie, że jestem ślepa?
A nie jestem, widziałam, jak gapiłeś się na mnie wczoraj.
Przestań!
Może jestem prostą wieśniaczką, ale nie jestem taka durna,
żeby cię słuchać.
Nie będę dla ciebie pozować... nawet...
nawet za piętnaście gwinei za sesję.
Piętnaście? Zawsze mówiłem ci o pięciu.
"My zawsze pijemy herbatę, o godzinie trzeciej"
Spróbuj powtórzyć, wydając czysty dźwięk.
- "o 3:00"... "herbata" - Dobrze Malcolm, spróbuję.
"my zawse piamy hyba te oh-ce cie... kocinie"
Pan Romney chce, żebym szybko wszystkiego się nauczyła:
gramatyki, muzyki, historii, sztuki...
Nie wiedziałam, że byłam taka głupia.
Jesteś, zapewniam cię panno, całkiem inteligentna...
Emmo, chciałem ci powiedzieć, że jesteś najpiękniejszą kobietą na świecie.
Co za niespodzianka Malcolm.
A myślałam, że potrzebujesz tylko książki, do życia.
Oczywiście, że nie lubisz mnie.
- Jesteś słodki. - I... bardzo drogi!
Powstrzymaj ten cyrk, teraz ja ci płacę.
A za to, byś nieco kultury i ogłady,
przynajmniej spróbował jej wpoić, o ile to możliwe?... A nie...
byś latał za nią.
- Panie... uwierz, intencje mam czyste. - W burdelach pełno jest kobiet,
które głodne są podobnych zamiarów.
Wyjdź, jeśli nie chcesz, abym wezwał policję.
"My zawsze pijemy herbatę o trzeciej godzinie"
Uzasadniałam tylko twoje wydatki, panie Romney.
Bystro, to gada papuga, którą się stałaś.
Opanuj choć różnorodność jej słownictwa.
Nauczę się mówić tak jak ty
i stanę się tak arogancka jak ty, panie George.
Na odpowiednim poziomie na co dzień.
Z pięknym domem, i wszyscy będą mnie szanować,
nawet ty!
Aby osiągnąć to wszystko, zwykłej ślicznotce...
sama ochota nie wystarczy, musisz mieć co najmniej ździebko rozumu.
Zostawcie go!
To mój brat.
On się na tym nie zna.
Nie zabierajcie go, proszę.
- Jeszcze dwóch, dla floty Jego Majestatu. - Nie...!
- Nie trzeba... nie. - I jeszcze trochę.
Szybko się wciągną.
On się na tym nie zna, proszę nie zabierajcie go.
Nie musicie.
Zabierz łapy, głupia.
Lauro, co ty tutaj robisz?
Dick przywiózł mnie do Londynu.
U ciebie, widzę wszystko w porządku.
Pracuję w nadbrzeżnej tawernie.
Co się stało? Co u ciebie?
Oficerzy Royal Navy urządzili prawdziwą obławę,
złapali Dicka... i zabrali na statek.
Pomóż mi, masz wielu przyjaciół i znajomości.
Wiesz, jestem pewna, że pomożesz mu się uwolnić.
Nie mam jeszcze tylu znajomości. Znam tylko pana Romneya,
ale dziś go nie ma.
Pójdź do kapitana tego okrętu, na który go zaciągnęli.
- Boże, wiem gdzie on jest! - Spróbuję.
- Mam nadzieję, że wszystko w porządku. - Nic takiego.
Dziękujemy, za przybycie nam z pomocą.
Jest pan najodważniejszym człowiekiem,
jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Nie wiem jak panu dziękować... nigdy panu tego nie zapomnę.
- Kapitanie... - Nelson, madam.
Emma, szybciej, jedziemy!
Hobson, odniosłem piękne zwycięstwo,
które uczyniło mnie prawdziwym kapitanem.
I otrzymałem najlepszą z nagród,
o jakiej tylko śniłem.
Panna Emma Lyon i Laurie Strong, sir.
Dziękuję, świetnie!
Nie spodziewałem się tak miłej niespodzianki.
Przepraszam, że tak bez uprzedzenia, sir John.
Jestem gotów wybaczyć ci z góry.
- Skarbie. - Jestem pewna, że możesz nam pomóc.
Rozwiązać, jeden mały problem.
Bez ceregieli... na pewno razem, możemy pójść na obiad.
U ciebie jest tak pięknie, a żony nie ma w domu?
Jestem kawalerem.
I nie odmówię sobie przyjemności.
Odeślij swą przyjaciółkę do domu, a potem...
Harry, mogę dowiedzieć się, kim są te damy?
- I co one robią w moim domu? - W twoim domu?
Tak madam, John Payne, a to sir Harry Featherstone.
- To ty jesteś admirałem? - Póki co, jeszcze nie,
dowodzę okrętem Jego Królewskiej Mości.
Proszę wybacz mi, że tak mało wiem,
o ludziach, którzy są dumą naszego kraju.
Nic poważnego, to częsta kobieca pomyłka, madam.
Także, jak twoja czysto męska riposta, panie kapitanie.
Ale jako kobieta się nie poddam.
- A to Laurie Strong. - I z dwóch błędów, mój boleśniejszy.
Proszę mi wybaczyć, teraz kiedy sytuacja wyjaśniła się, możemy pójść na obiad.
Rozumiem, że wybieracie się na kolację do Harrego, ale beze mnie.
To podejrzane John, a gdzie żołnierze? Wrogom, powinni być widoczni wszędzie wokół.
W czym mogę być jeszcze pomocny paniom?
Mojego brata...
wciągnięto siłą na wasz okręt, panie.
- Tak, wezwaliśmy go. - Nie był wezwany,
nie, jego pobili i... zabrali siłą.
Może twoim ludziom jest zbędny i przesadzili,
ale nie boję się o Dicka Stronga.
Teraz wiem, że pomożesz...
wrócić mu do siostry.
Usiądźcie, proszę.
Zrobię tak, by natychmiast go oswobodzili.
Dziękuję Wasza Miłość.
Proszę, proszę was...
Weź te oto pismo,
pokaż to oficerowi dyżurnemu,
a uwolni twego brata.
Dziękuję Waszej Miłości, jestem wdzięczna.
Jesteś najszlachetniejszym z ludzi,
i masz dobre serce, sir John.
Pomogłem twojej przyjaciółce odejść z bratem
i za to uprowadzę cię pani Lyon.
Nie martw się pani Strong, pan Harry będzie zadowolony, odprowadzając cię.
To nieprawda... Nie... John.
Po prostu zjedz kolację po drodze, Harry.
Pani...
jeśli zechcesz mnie zobaczyć, mam na imię
Harry Firestone i mieszkam...
Podam adres, Harry...Do widzenia...
Do widzenia.
- Odchodzę. - Bardzo mi przykro, Emma.
- Nie wiedziałam, że przeze mnie będziesz musiała... - Chodź, no dalej...
Pani, mam nadzieję, że...
nie odmówisz, zjedzenia ze mną obiadu?
Z przyjemnością, sir John.
No, ale... to twoja sypialnia, panie John?
Tak..., więc sobie pomyślałem...
nie zrozum mnie źle.
Co za cudowny portret...
To portret mojej matki.
To piękny portret.
Wykonany przez George Romneya.
Tak myślałam, ...pozowałem dla niego.
Pan Romney, malował takie wielkie... ogromne obrazy...
I bardzo piękne, nie mam wątpliwości.
Na jednym obrazie, jestem... w orientalnej sukni, ale...
ale niczego nie zakrywającej.
- O tak... Emmo. - Co robisz?
Dzień dobry, jak ci się spało?
Dobrze, dziękuję, nie wiem.
Nie wiem, co się ze mną stało.
Jak mogłam zostać u ciebie?
Powinnam już być u siebie.
Mam nadzieję, że pamiętasz to, o czym rozmawialiśmy?
O naszym związku, że nie powinien być tymczasowy.
- A ty... naprawdę? - Zawsze mówię to, co myślę.
I oferuję ci mą opiekę,
której potrzebujesz, oraz schronienie.
I rodzinę.
No cóż, oczywiście.
Muszę jeszcze zabrać moje rzeczy, od Georga Romneya
i zostawić mu wiadomość.
Rozumiesz, że mówimy o niezbędnej szczerości, w związku między nami.
Zamieszkasz w moim domu i staniesz się jego panią, ma niezrównana kochanko.
Naprawdę? O Mój Boże, zostanę prawie damą!
- Dzień dobry, Harry. - Drogi, Johnie.
Powiadają, że ukrywasz u siebie bezcenny skarb.
Tak, i który poznasz.
Masz dziś powodzenie, kochanie.
Wybaczcie.
Jeśli pozwolicie, opuszczę was.
- Więc to ty. - Tak, to ja.
Nigdy bym w to nie uwierzył, że stary purytański John, zdecyduje się na to.
Chciałem powiedzieć...
że gdybym wiedział, złożyłbym ci jeszcze bardziej kuszącą ofertę.
Sukces, sir Harry...
zależy to od tego, czy jesteś zdolny...
być we właściwym miejscu, o właściwej porze i...
nie wszystkim mężczyznom, dany jest podobny talent.
Proszę, wybacz mi sir.
Biedny John, moim zdaniem, okazało się, że to on...
znalazł się w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwej porze.
Witam Harry, co u ciebie.
Cóż, myślę że jesteś... najszczęśliwszą osobą.
Pozwól, że przedstawię i ciebie.
Nie, dziękuję, nie mam czasu, muszę przywitać...
Lorda Godfreya z Admiralicji, wybacz.
Wujku chrzestny,
można prosić cię na chwilę.
Przy ludziach, jestem lordem Godfrey, Harry, także dla ciebie.
- Wybacz. - Czego chcesz?
Myślę, że wiesz o mojej przyjaźni z sir Johnem.
Nie, nie wiedziałem.
Jesteśmy bliskimi przyjaciółmi i sprawia mi przykrość,
że co czuje się, najnieszczęśliwszym z ludzi.
A jak mogę go uszczęśliwić?
Marzy po prostu, by stać się sławnym na morzu.
Ale przecież i tak wielokrotnie wypływał.
On nudzi się tylko w Londynie.
Myśli tylko o wojnie w koloniach.
John właśnie ledwo wrócił!
Jestem zaskoczony, że tak szybko czuje się znudzony.
Zapewniam, że powrót na morze to jego największe pragnienie.
Im wcześniej, tym lepiej.
Emma, to okropne.
Właśnie otrzymałem rozkaz z Admiralicji.
Mam natychmiast wypłynąć w morze,
do Ameryki w składzie floty atlantyckiej.
Naprawdę mi przykro, ale może tak powinno być.
- To wielki zaszczyt dla ciebie. - Zaszczyt? Pluję na to.
- Och, John... - Przepraszam Emmo, przebacz...
Chciałbym tylko wiedzieć, dlaczego tak szybko,
jestem potrzebny temu przeklętemu dowództwu!
Szybko wrócisz w chwale, do mnie.
Ta kampania może potrwać rok.
I co najgorsze, zechcesz na mnie zaczekać, Emmo?
Będę czekać na ciebie John...
nawet jeśli twoja kampania potrwa pięć lat!
Emmo, minęło już 5 godzin, mam dość czekania.
Panie Harry, jak tobie nie wstyd.
Sir John ledwo opuścił port.
(...To było pięć dni temu...)
(...To już pięć tygodni... ...pięć miesięcy, Emmo...)
(tak już lepiej)
Powiedziałam, że dopilnuję swego...
Mam duży dom...
piękne stroje, klejnoty, służących.
Wszystko czego chciałam. Stałam się damą.
Dama powinna być szlachetna, a ty jesteś prostą kobietą.
- A ty George, stronniczym dziwnym typem. - Wcale nie.
Wydaję ci się dziwnym, bo nigdy nie próbowałem...
przyczołgać się do twego łóżka...
- by spełnić twoje oczekiwania. - Emma...
Przepraszam.
Emmo, pożycz mi swą biżuterię, na parę dni...
Co się stało?
Przyszedł prawnik z banku...
i przyprowadził ze sobą komornika.
Podjąłem działania sir Harry,
jeśli natychmiast nie spłacisz swych długów...
będę zmuszony zająć cały twój majątek.
Dzisiaj? Co za bezwzględność.
Wam wiadomo, że połowa osobistości Londynu jest tutaj?
Przykro mi,
- ale mam pilne polecenie, pani. - Dobrze.
Weź to wszystko...
- kolczyki, naszyjniki i bransoletki. - To drogie rzeczy, ale...
obawiam się, że wierzycielom lorda Featherstona, by ich zadowolić...
...Nie wystarczy to, ale... mogę w tym pomóc panie Harry.
Idź do piekła Cambervel, jeśli myślisz, że doczekałeś właściwego momentu
i ośmieliłeś się przyjść tu!
Przestań, nie dramatyzuj.
Myślę, że znajdziemy odpowiednie rozwiązanie.
Domyślam się, o jakim rozwiązaniu, mówi lord Cambervel.
On, wielokrotnie mi je oferował.
Nawet dzisiaj!
Uważaj!
Zobowiązuję się osobiście, spłacić całe wasze zadłużenie i zakończyć postępowania.
Zrobisz to?
A za to... pani Lyon,
od razu przyjdzie... do mnie.
- Cóż, za nikczemność... - Którą sami posiedliście, dzięki...
swym chytrym sztuczkom. Mam dość honoru, by jeszcze za to zapłacić!
Panowie... jesteście gotowi?
Zaczynajcie: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
Ognia!
Laurie...
- O, Emma. - Jak się cieszę, że cię spotkałam.
- Co się stało? - Wyrzucili mnie z domu.
- Ne mam gdzie spać. - Mam wolny pokój.
Napijemy się herbaty, a ty opowiesz mi wszystko.
Pan Harry nie żyje, a sir John nie wrócił
i mało prawdopodobne, że mnie zaakceptuje.
Wyrzucili mnie, a George wyjechał do Szkocji!
Z wyjątkiem ciebie, nie mam nikogo!
Zostaniesz ze mną do jutra,
a potem zobaczymy.
Masz gości?
Nie wierzę swym oczom,
nasza maleńka Em...
Po co włazisz bez pytania? Wyjdź.
Ty mi nie rozkazuj... Widzę, że źle sobie radzisz.
Zdarza się, posłuchaj, u mnie, jest coś...
odpowiedniego dla ciebie.
Ona nie będzie pracować dla ciebie.
Wszystko, co od ciebie potrzebuję, to twą śliczną mordkę.
Tylko, by przyciągnąć klientów... wieczorami.
Tak, byś okradał ich?
- To obrzydliwe. - Obrzydliwe czy nie, ale po południu zaczniesz!
- Ucieknę.
Dzisiaj sprowadzę znajomych,
by przyjrzeli się tobie.
Idź, to nasz klient.
Pozwoliła ujść staruchowi.
Witajcie przyjaciele, szukacie dobrej tawerny?
Jest tu blisko.
- Zaprowadzić was? - Znamy tu wszystkie,
raczej szukamy dziewczyny, takiej jak ty.
Proszę, odejdźcie, uciekajcie stąd.
Później wam wyjaśnię...
Szybko uciekajcie.
A to dziwka!
A masz...
Zabieramy ich na statek, nie będą się już włóczyć po ulicach.
Co jest z tobą kochanie, potrzebujesz pomocy?
Oni wrócą, boję się ich.
- Pomożesz mi uciec? - Chodź ze mną.
- Jestem panią Love, słyszałaś o mnie? - Nie, madam.
Ale jest mi miło, nazywam się Emma.
Emmo, ratowanie pięknych dziewcząt...
to niejako, część mego przeznaczenia.
Na zdrowie.
Cóż za wybór...
Potrzebujesz czegoś dziecino?
- Dziękuję, panno Love. - Dobrze.
Gladys, przyniesie ci odzież, a potem...
czeka wspaniała kolacja.
Panno Love, czuję się nieswojo, rozmawiając o tym.
Wydawało mi się, że widziałam wiele dziewczyn, tam w salonie...
wydało mi się to dziwne... wyglądało jak...
Burdel, tak prowadzę go, moja droga.
Kochanie, najlepszy i najpopularniejszy w Londynie.
I nie tylko... ale nie sądź...
Nie zmuszam nikogo, do pracy u mnie.
Pracują tylko na swoje życzenie.
- I wyłącznie. - Nie mam na to najmniejszego pragnienia.
Tak myślałam... a szkoda.
Z tobą, nieźle bym zarobiła.
Chłodno, skończ się myć, potem porozmawiamy.
Nakryto do stołu.
Co za symetria, co za niespotykana harmonia.
Wiedziałam, że zainteresuje cię, doktorze.
Nie do wiary.
Wszystko to o czym marzyłem.
Wenus i Afrodyta w jednej postaci.
Nie bój się moje dziecko.
Dr Green, nie jest moim klientem.
To mój stary, dobry przyjaciel. Doktorze, to pani Emma.
- Bardzo mi miło. - I mnie również.
Poprosiłem o pozwolenie przed jedzeniem, na rozważenie z panią pewnych kwestii, sam na sam.
Chciałem przedyskutować z tobą...
- i wyjaśnić niektóre naukowe pytania, jak... - Naukowe?
Nie obawiaj się.
Doktor, jest znakomitością i prawdziwym dżentelmenem.
Chodźmy Gladys.
Mój gabinet w Old Bay jest wszystkim znany.
Nazywają go świątynią Wenus, słyszałaś?
Troszkę słyszałam przy rozmowach na salonach,
w krążących pogłoskach.
Tak, tak szepczą sobie... o leczeniu,
a potem dziękują, z wdzięczności... całując po rękach.
A co to za metoda leczenia, doktorze?
Jestem następcą Cagliostra,
duchowego spadkobiercy wielkiego Mesmera.
Zajmuję się hipnozą i telepatią, magią i alchemią.
Jasnowidzeniem, spirytyzmem i mistycyzmem.
- I psychoterapią. - O Mój Boże?
Polecam wam 15 minut medytacji,
a potem zawołam was do drugiej fazy leczenia.
Przyprowadzę następnego.
Dobry wieczór, szanownemu panu.
Nasza Wenus leży na swym łożu,
na wpół śni, a ty masz okazję...
otrzymać od niej ładunek uzdrawiającej energii.
Jestem George Romney, artysta.
I nie podzielam twojej dziwnej teorii, doktorze.
Nowy odkrywca?
Przychodzi do mnie cały Londyn, wszyscy ci, którzy są spragnieni miłości i
piękna, a ja przywracam im radości ziemskich przyjemności,
zagubioną osobowość.
Prowadzę z nimi kilka zajęć,
a potem uczestniczą oni w seansach.
- Bzdury. - Cały Londyn przychodzi do mojej świątyni i...
prosi mnie o pomoc.
Cały Londyn przychodzi do twej "świątyni", by spojrzeć na nagie dziewczęta.
Dokładnie, ale to część mojej psychoterapii.
Jedynie to, mnie interesuje.
Widzę, że chcesz spędzić noc ze swą przyjaciółką,
- w pościeli Wenus. - Nonsens.
Nie potrzebuję takiej stymulacji.
Szukam właśnie... takiej Wenus...
i jeśli ona jest naprawdę tak piękna, jak mówią,
to namaluję ją.
Oczywiście panie Romney.
Proszę uprzejmie, wejdź.
Nie wydasz nic... między profesjonalistami to naturalne.
Skądś znam tą... martwą naturę.
A... myślałem, że mogę się oprzeć.
George, ty tutaj?
Nie mogę tak stać, przed pokusą.
No cóż, droga Wenus.
Oczywiście, nie mogę ci zaoferować tyle co sir John, lub Harry, ale...
biorąc pod uwagę, że byłaś biedną pastuszką,
- i to... całkiem nieźle. - Zmieniłam się, George.
Nie pójdę więcej pod rękę.
Już mnie nie kupisz.
Chcę osiągnąć szacunek w świecie.
Biedna pastuszka, pozostała jak wcześniej naiwna.
Na co ty liczysz?
- Znajdziesz sobie takiego męża w świecie? - Znajdę, George.
Dlatego teraz... potrzebuję dużo pieniędzy.
I swój dom, wielki dom i własną służącą, najmę Laurie.
A potem co? Powiesisz ogłoszenie na drzwiach...
potrzebuję dżentelmena, najlepiej znacznego i bogatego?
Rozpracuję to.
Mogłabyś pozować dla mnie Emmo, naszkicowałbym cię,
jako Wenus... na tym absurdalnym łóżku.
Chętnie zapozuję George, ale za inne pieniądze.
Za inne pieniądze?
Najlepiej pracując tu, wieczorami...
i mogłabyś wabić szlachetnych i bogatych panów,
którzy przychodzą do mej pracowni?
O George, mógłbyś?
Proszę o wybaczenie, ja myślałam... To ty...?
Admirał Nelson.
Póki co, jeszcze nie pani, ale... poznałem cię.
- Jesteś tą damą z powozu. - Sir, znasz panią Lyon?
Tak, pan Nelson zaryzykował życie dla mnie.
Zawsze jestem gotów podjąć ryzyko dla ciebie, by...
zasłużyć na taką wdzięczność.
Kapitan Nelson zamówił swój portret.
Wybacz, ale się spieszy.
Jaka szkoda! Często bywasz w Londynie, kapitanie?
Niestety rzadko.
Admiralicja, jeszcze długo mi na to nie pozwoli.
Proszę, przychodź,
Jestem pewna, że pan Romney będzie rad, namalować twój portret wcześniej.
Ucieszyłem się, z ponownego spotkania, pani Lyon.
Pani Modul.
Z nim nic nie osiągniesz, brak pozycji, brak bogactwa i przyszłości.
O... musisz być bardziej wybredna.
np. Lord Charles Greville, dla niego maluję twój portret.
Warto o nim pomyśleć.
Kiedy będę mógł powiesić ten portret w salonie?
Znam wielu panów, panie Grevill,...
którzy preferowali ponad obraz, sam model.
Pytałem madame, ale ona odmówiła moim staraniom.
Może spróbuję ją przekonać.
Jestem gotowy ofiarować jej swą rękę i serce.
Na dzisiaj wszystko pani Lyon.
Wygląda na to, że Pan Greevill życzyłby sobie,
pomówić z tobą wieczorem. Nie będziesz już mi potrzebna.
Masz jego miłość na haczyku... zamierza wziąć ślub z tobą.
Ale nie radzę spać z nim...
nie, do czasu poślubienia!
Moja droga Wenus.
Jest coś, o czym nie powiedziałem ci wczoraj wieczorem.
O lordzie Hamiltonie, moim wujku i opiekunie.
Tak?
Jest już stary, bogaty, a ja od niego zależę.
Choć nie jest do mnie zbyt przywiązany.
Trzeba obowiązkowo wysłać mu zaproszenie na wesele.
Wiesz Emmo, mam tylko 25 lat
i nie mogę ożenić się, bez jego zgody.
W przeciwnym razie, może mnie wydziedziczyć.
Rozumiem, że muszę zapraszać go częściej na obiad, by wyraził zgodę?
Nie będzie łatwo uzyskać jego zgody.
wkrótce wyjeżdża z Londynu, został mianowany ambasadorem w Neapolu.
Jeśli tak bardzo boisz się swego wujka, powinniśmy...
zrezygnować z wolności i ślubu.
Absolutnie!
Nie mogę żyć bez ciebie, pobierzemy się.
- Obiecuję ci. - Musisz to powiedzieć jemu.
Powiem... i powiem to dzisiaj.
Wpierw powinieneś się ubrać.
Poproszę Laurie, by przygotowała nam herbatę.
- To kobieta, czy dama? - Dama, piękna i szlachetna.
Czuła... (Gotów...) i kocham ją.
Chcę się z nią ożenić.
Słyszałem o Emmie Lyon...
osoba nieznanego pochodzenia,
wielu mężczyznom, poszczęściło się żyć z nią.
Wujku... proszę... ja ją kocham.
Nie mam wątpliwości, że jest piękna.
Jednakże, dlaczego dąży do tego z takim pośpiechem?
Jej ambicje to kłamstwo, znam ją, gdybyś zechciał ją poznać...
Nie mam ochoty zapoznawać się z taką damą.
Gotów.
- Pani Lyon? - Proszę o przyjęcie Lordzie Hamilton.
Pani...
- Emma Lyon? - Tak.
Coś nie tak milordzie?
Sporo plotek słyszałem o was.
Ale nie jesteś taka, jak to sobie wyobrażałem.
Często, wydaje się nam coś zupełnie innym,
niż to sobie wcześniej wyobrażaliśmy.
A mi na przykład, zawsze zdawało się...
że słynna statuetka Ozyrysa,
odnaleziona w winnicy w Atenach, była znacznie większa od twojej.
Interesujesz się sztuką antyczną?
Interesuję się, jednak brak mi wiedzy.
Wtedy nie rozpoznałabyś tej statuetki.
Sir Charles, wspomniał mi o niej.
Twoje obeznanie, wzbudza szacunek pani Lyon.
To zasługa sir Charlesa.
Mówi, że naprawdę docenia pan u ludzi szczerość.
Nigdy nie wątpiłem, że mój siostrzeniec,
wykazuje wobec mnie "szczególnie głębokie" zainteresowanie.
Przyznaję waszej miłości, że to ja,
wymusiłam na nim, by powiedział ci o mnie.
- Naprawdę? - Jeśli wykazałbyś takie zainteresowanie mą osobą,
ta wizyta nie byłaby dziś konieczna.
Pani Lyon, zamierzam napić się herbaty.
- Mam nadzieję, że zaszczycisz mnie. - Dziękuję, z przyjemnością.
Moje dziecko...
pozwolę sobie zauważyć że życie, jakie
dotąd prowadziłaś, było dość ryzykowne.
Jak życie wielu mężczyzn.
Jednak pomimo tego, nadal zachowałaś nie mniej gracji...
- i uroku. - Zawstydzasz, mnie milordzie.
Mój siostrzeniec prawdopodobnie powiedział,
że nie jestem skłonny pleść o niczym.
Nie tak często, mówię pochlebstwa
i nigdy nie lubię umawiać wizyt na wieczór.
Szczególnie, w ambasadzie w Neapolu.
Jestem pewien, że byłabyś tam wspaniałą jej ozdobą,
poza tym, życie we Włoszech przyniosłoby ci szczęście i
przyjemność pod każdym względem.
Muszę uprzedzić milordzie, co powstrzymuje mnie,
przed podobną ofertą.
Spróbuję znaleźć rozwiązanie, które
zadowoli wszystkich.
Właśnie... zaoferuję mojemu bratankowi,
nie tylko solidną sumę pieniędzy,
ale i połowę mojego dziedzictwa,
jeśli tylko... on porzuci plany...
- poślubienia cię. - Czy to milordzie oznacza...
że chcesz...
Niczego, przeciwko prawu mych dzieci.
- Chcę cię adoptować. - Adoptować, Wasza Miłość?
Dla mnie, podobna sytuacja jest nie do przyjęcia!
- Ale nie wrócisz do Essex. - No, nie.
Co ja bym tam robiła?
Nie rozumiem niczego, pan Charles trzy razy,
odwiedzał nas tu, a ja mówiłam, że udajemy się do Essex.
Chciałabym, żeby to przekazał lordowi Hamilton.
Wydaje się, mocno zrywać z haczyka.
- Chcesz go złowić? - Nie, próbuję z większą rybą.
Znowu Charles.
- Co mu powiedzieć? - Powiedz mu to samo, co wcześniej.
- Zapowiedz Lorda Hamiltona. - Lord Hamilton.
Droga panno Lyon, przyszedłem prosić o wybaczenie.
Nie zamierzałem, w najmniejszy sposób urazić cię.
Przyjmuję przeprosiny.
- Jak tak było można? - Nie przypuszczałem, że to panią urazi.
Chciałem ofiarować pani swoje nazwisko.
Kobiety pragną być brane za żony, a nie córki.
Nieporozumienie, spowodowane prośbą o pozwolenie na ślub z mym bratankiem.
Jednak, gdy rozmyślałem przez całą noc,
doszedłem do wniosku,
że pragnę sam złożyć pani swą propozycję.
- Chcesz powiedzieć...? - Tak, że choć jestem znacznie starszy od ciebie,
ale myślę, że ten mankament przysłuży się nam obojgu.
Ty otrzymasz szacunek i dostatek,
a swoją osobą ozdobisz mój dom.
Wyrazisz zgodę?
Nikt nigdy mnie tak nie zaszczycił.
Nikt nie powiedział mi takich słów.
Co mogę na to odpowiedzieć? Oczywiście tak!
Co za szczęście.
Przedstawią mnie królowi i królowej Neapolu.
Jak ja wypadnę? Czy ładnie wyglądam?
Nie wyglądam zbyt ekstrawagancko?
Nie martw się, sama jesteś elegancją
i wcieleniem piękna kochanie.
Pragnę wywrzeć na nich dobre wrażenie.
Oczarujesz Majestat Króla, a to nie będzie takie trudne,
jak ci się wydaje.
Naprawdę, chcę go zobaczyć.
A co z królową Marią Karoliną?
Maria Karolina, ma słabość do młodych i piękna.
Co masz na myśli?
Królowa posiada prawdziwą władzę
i wypełnia ją odpowiednio, z pasją.
Bonaparte powiedział coś takiego:
"To jedyny mężczyzna w Neapolu"
Ferdynandzie...
zostaw tę głupią zabawkę.
Jaką zabawkę?
Przecież to obraz tych wszystkich małp, które skaczą na twoim drzewie.
Jego Ekscelencja Ambasador...
Wielkiej Brytanii, Lord Hamilton
i lady Hamilton.
Wasza Wysokość.
Pozwól, że przedstawię...
- Lady Hamilton. - Czy lubisz ryby?
Wybacz, Wasza Wysokość, tak... kocham ryby.
Piękna, przyjdź na mój rynek,
mam tam swoje miejsce,
smażę i sprzedaję ryby, które osobiście złowię w jeziorze.
Wasza Wysokość, pozwól
- przedstawić sobie, panią Hamilton. - Takt.
Jesteś bardzo taktowna, pani Hamilton.
Namówię twego małżonka, abyś została z nami...
możliwie, jak najdłużej.
Wasza Wysokość, jest bardzo łaskawa.
Absolutnie, nie jestem uprzejma...
Przywykłam mówić, to co myślę.
Usiądź obok, moja droga.
Moje nadworne damy miały rację.
- Jesteś piękna. - Wasza Wysokość...
Obawiam się, że po waszych słowach całkowicie stracę głowę.
Nie zapominaj, że te słowa, są wobec ciebie zbyt skąpe.
A nie jestem wyłącznie... królową, ale przede wszystkim kobietą.
I dobrze znam kobiety.
Wiele nas łączy.
Mamy starszych mężów.
Jesteśmy bardzo samotne...
i obie potrzebujemy miłości.
Pozwólcie mi przejść. Wasza Wysokość, proszę o wybaczenie.
Mam nadzieję, że znaczenie tego jest dla was ważne.
Donoszą o twojej niesłychanej bezczelności, wobec księcia Carraciola.
Złe wieści, Wasza Wysokość, aż...
waham się, przekazać je wam.
Jestem wdzięczna za twą delikatność, jednak wypowiadaj się możliwie mniej emocjonalnie,
kardynale Ruffo.
Twoja siostra Marie Antoinette, królowa Francji...
- Słucham. - Została... stracona, dwa dni temu...
przez zbuntowany motłoch.
Moje kondolencje,
natychmiast naradzę się z moimi ministrami.
Jestem całkowicie z tobą.
Pozostańcie tutaj,
muszę to rozważyć,
wspólnie z królem.
Natychmiast powiadomię o tym lorda Hamiltona.
Królowa, zwróciła się do mnie o twoją pomoc.
Zrozumiałem...
i jestem przekonany, że Jej Wysokość,
chciałaby cię widzieć każdego dnia.
Nie rozumiem cię.
Jestem Ambasadorem Brytyjskiego Króla, przy Królowej.
Dyplomatyczne doświadczenie, wymaga dyskrecji i przezorności.
Nie mamy innego wyboru.
Podzielam z tobą, szacunek jaki ci okazała.
Pozycja zobowiązuje.
Twoja obecność, poprawia mi nastrój.
Chcę, abyśmy zostały przyjaciółkami.
Bliskimi przyjaciółkami, dobrze?
Wszyscy którzy mnie otaczają, mówią, że są gotowi umrzeć za mnie.
Ale to tylko słowa.
Zapewniam cię,
że nigdy nie miałam prawdziwej przyjaciółki.
Jestem bardzo samotna.
Król, nie liczy się, nie ma z niego pożytku.
Sama to widziałaś.
Pociesz mnie, zapraszam.
Wasza Wysokość.
Jestem bardzo zaskoczona.
Świętuj każdy dzień.
Oto podstawowa zasada!
A on, nie jest zainteresowany niczym, poza swoimi rybami.
Jestem naprawdę samotna.
O Mój Boże?
Emma.
Nasza przyjaźń, jest silniejsza z dnia na dzień.
Mam nadzieję, że lord Hamilton nie narzeka,
- że tak często się spotykamy. - On rozumie, że potrzebujesz mnie teraz.
To prawda.
Mamy teraz trudne chwile.
Tylko ja w całym pałacu, mogę to zrozumieć.
Ty...
Wiem, że wojska francuskie otoczyły Rzym...
i pojawią się nawet tutaj, w Neapolu.
Rozmawiałam z lordem Hamiltonem, o twoim życzeniu.
Poprosił o wsparcie ze strony Anglii
i brytyjskiej floty.
Jesteś prawdziwym skarbem.
Przynoszę dobre wieści.
Brytyjska flota wojenna, u brzegów Afryki...
zaatakowała Francuzów,
pod dowództwem vice admirała Nelsona.
- Nelson. - Jest bardzo odważny i przystojny.
Czyżbyś była zakochana w nim?
Widziałam go, zaledwie dwa razy w życiu.
Dwa razy? Ale to okazało się wystarczające?
Ferdynand poprowadził 60 tysięcy żołnierzy na Rzym.
Więc zaczekamy.
Ja będę czekać na zwycięstwo naszych wojsk pod Rzymem,
a ty będziesz czekać,
na zwycięstwo marynarki wojennej w Afryce.
I on zaczeka, pójdźmy.
Wyrównać, prezentuj broń.
Admirale Nelson, z przyjemnością witam was
w Neapolu, w imieniu króla Ferdynanda,
który walczy z Francuzami, przeciwko francuskim buntownikom.
Mogę was zapewnić,
że jesteśmy wdzięczni, za twoje genialne zwycięstwo,
nad Bonaparte, u brzegów Afryki.
Wasza ekscelencjo,
pozwól, że przedstawię ci
admirała Nelsona.
- Pozdrawiam admirale. - Lady Hamilton.
Tak, madam.
I to niestety, jest ceną za zwycięstwa Nelsona.
Ten który stoi przed tobą, to dawny kapitan, którego...
Poznałaś wcześniej, zanim...? Nie wiedziałem, że znasz admirała!
To było dawno, dawno temu...
bardzo dawno, w innym życiu.
Myślę, że przejdziemy do sali audiencyjnej,
aby wysłuchać historii twego zwycięstwa.
Po sześciu latach, spotykam cię bardzo odmienionego.
Pal diabli maniery.
Też chciałabym posłuchać ciebie,
ale jedynie na osobności.
- Kiedy cię zobaczę? - Za pięć godzin, nad brzegiem.
Na jak długo zatrzymasz się tu?
Nic nie wiem na pewno, jestem marynarzem.
- Za minutę, mogę otrzymać rozkaz. - Rozumiem.
Los, nie pozwala nam być razem,
za każdym razem po krótkim spotkaniu,
zmusza nas ponownie do rozstania.
Pamiętasz dzień, w którym pierwszy raz się spotkaliśmy?
Uratowałeś mi życie, dlatego...
nigdy nie zapomnę twojej odwagi.
Wiem, że odnosisz ciągłe sukcesy.
Moje sukcesy, nie dorównują twoim.
Jak również cena...
moich sukcesów...
nie porównywalna jest, z ceną twoich.
- Emmo, często myślałem o tobie. - Ja również myślałam.
Ale jesteś żonaty.
Ty również jesteś w związku małżeńskim.
Lord Hamilton, jest dla mnie bardziej ojcem, niż mężem.
Nie udał mi się związek.
Ona była dobrą żoną,
może dziecko zmieniłoby nasze życie.
Wiem...
że wypływając, najwięcej tracę z tego, co dla mnie najdroższe.
Dziękuję ci.
Jest jedno słowo, które nas łączy...
Nie mów, proszę.
Nie potrzeba... sama je znam.
- Nie chcesz spać? - Wolę patrzyć na ciebie.
Nie chcę tracić ani minuty z tobą.
Wiesz, że nie będzie nam lekko.
Nie jesteśmy wolni, to nie będzie takie proste.
Wiem, wiem, ale nie chcę naciskać.
Pozwól mi pobyć z tobą.
Mnie tak dobrze u twego boku.
Nad czym się rozmarzyłaś?
- Czyż nie tak, kochanie? - Tak William, to prawda.
Zauważyłem, że twój nastrój poprawił się,
po przybyciu do Neapolu zwycięskiej floty.
Nie widzę w tym nic niestosownego.
Jej Wysokość żałuje, że długo jej nie odwiedzasz.
William...
Nie obchodzi mnie, co myśli królowa,
- ani co myślisz. - Mnie nie musisz żałować.
Zawsze będziesz przede mną.
Czy to w domu, czy gdziekolwiek się razem znajdziemy
Doceniam twój talent i twą wielką wartość.
Ale nie jestem ślepy i widzę twoje niedostatki.
Choć i sam nie jestem ich pozbawiony.
Ponieważ jednak żyliśmy w pełnej harmonii,
więc będziemy tak żyć dalej.
Panowie.
Królowa.
Pozbyłaś się migreny?
Tak, Wasza Wysokość.
Miło słyszeć. Mnie zasmuciła dzisiaj,
gdy świętujemy zwycięstwo naszego bohatera,
nieobecność lorda Hamiltona.
Toast za naszego odważnego bohatera
i lojalnego sojusznika Admirała Nelsona.
Myślę, że uczucia admirała Nelsona byłby niepełne,
gdyby nie dołączył do nas książę Carraciola.
Przepraszam, ale wolę nie pić.
Proszę nie żywić dalej urazy, książę.
- Za Admirała Nelsona. - Za Admirała.
Proszę wybaczyć Wasza Wysokość, admirale,
twoja załoga przygotowała dla ciebie prezent.
Sarkofag, wykonany z masztów francuskiego statku, który schwytałeś...
byś pozostał w otoczeniu
swych trofeów, nawet gdy opuścisz ten świat,
ale ze szczerą nadzieją,
że to nieprędko się stanie.
Z serca waszego pokornego i kochającego sługi. Wnieście!
Nie martw się, zawsze przesadzają.
Żeglarzy cechuje szczególny humor,
a to jest tego dowodem,
i oddanie.
Przegraliśmy wojnę!
Nasza armia została pokonana.
Ledwo udało mi się uciec w tych szmatach.
Za kilka godzin, armia francuska
ruszy dalej i zajmie królestwo Obu Sycylii.
Na szczęście znaleźli się ludzie, którzy mnie uratowali.
- Zupełny kretyn. - Doradzam...
Waszej Wysokości popłynąć na Sycylię,
gdzie będziesz poza zasięgiem rebeliantów.
Będę miał czas na zebranie nowej armii,
aby zmiażdżyć rewolucję.
Wasze Wysokości.
Proszę, uhonorować mnie, misją dostarczenia was,
na najlepszy statek floty neapolitańskiej.
To propozycja lorda Nelsona.
Musi bezpiecznie wysłać was do Palermo, jeśli Ty,
Wasza Wysokość, sobie tego życzy.
Chętnie zaufam Admirałowi Nelsonowi,
tak jak ty, moja droga.
Wydaje nam się,
jednak, że niebezpieczeństwo wydaje się zbyt przesadzone.
"PRECZ Z KRÓLOWĄ !"
"PRECZ Z KRÓLOWĄ I KRÓLEM !"
Wasza Wysokość, bunt się wzmaga!
Zabrakło wszelkich odwodów.
Przekaż lordowi, że jestem gotowa.
Wasza Wysokość, dlaczego płaczesz?
Bo umiera moje królestwo... i dlatego opłakuję je.
- Ja nie myślałam... nie chciałam... - "Jestem z tobą..."?
Wiem, że rozumiesz mnie...
i wiem o twoim związku z Nelsonem.
Cały dwór o tym wie.
- Nigdy nie byłaś zbyt skromna. - Nie.
Ale teraz, nie czas na omawianie tych problemów.
Mario.
Nie chciałam cię urazić.
Emmo powiedz, to nieprawda, że straciłam ciebie?
Nie mogłaś mnie stracić.
Ja nigdy do nikogo nie należałam, aż do dzisiaj.
Wszyscy mnie opuścili... nawet ty.
Byłaś dla mnie najdroższa, na całym świecie.
Chodźmy!
Zatrzymaj się.
Kapitanie Hardy, zostań z nimi.
Szybko, stąd...
Biegiem!
Tędy... za mną...
PALERMO
Kardynał Ruffo, odniósł błyskotliwe zwycięstwo nad rebeliantami,
Jestem pewna, że w kolejnym liście,
dowiemy się o wyzwoleniu Neapolu.
Wasza wysokość,
pozwól mi wypłynąć na morze za kardynałem Ruffo.
Potrzebuję Neapolitańską flotę
tutaj, dla naszej ochrony.
Jak rozumiem, Wasza Wysokość...
ufa wyłącznie flocie brytyjskiej?
Jeśli oczywiście obecność admirała Nelsona
w Palermo, nie ma czysto osobistych motywów.
Obrażasz lady Hamilton
i człowieka, który nas uratował.
Powinniśmy cieszyć się z pomocy admirała Nelsona.
Rano, Wasza Wysokość była innego zdania.
Książę Carraciola,
Odbieram ci dowództwo floty Neapolitańskiej.
Masz zwolnić swój urząd.
Słyszałem Wasza Wysokość.
Oto nasza stara znajoma Emma.
I po co uciekła z burdelu?
- Zamilcz chamie. - A madam pracuje na ciebie?
Zamknij się, to admirał.
Tak oto admirale, będzie cię to drogo kosztowało.
Przepraszam, panie admirale, zajmiemy się nim.
Jesteście z Agamemnona? (- Tak) Wracajcie natychmiast na pokład.
Nie powiodło się.
Jak go zobaczycie, nie przegapcie.
Wiecie, za co wam płacę.
- Wybacz Emmo. - Za co?
Przepraszam, że tak wyszło.
Ten drań zapłaci za wszystko.
- Ten marynarz mówił prawdę. - Jak to?
Tak, zna mnie. To brat Laury, mojej pokojówki.
On wie, że jestem prostą wieśniaczką,
...nazbyt ambitną.
Wie, że wepchałam się do towarzystwa,
prosto z trotuaru.
Chciałam stać się damą, rozumiesz?
Najbardziej na świecie. I zrobiłam dla tego wszystko...
absolutnie wszystko!
Chciałam ci o tym powiedzieć,
ale nie odważyłam się. Teraz, wszystko wiesz.
Jedno pytanie, czy kochałaś przynajmniej któregoś z nich?
Nie, przysięgam, nikogo oprócz ciebie.
I nikogo więcej nie pokocham.
O, kochanie, tak bardzo chciałabym, żeby wszystko było inaczej.
Ale inaczej, byśmy się nie spotkali.
Kocham cię, kocham...
A ja, nie mogę ci nic zaoferować.
Niczego, nawet przyszłości.
Tylko moją miłość.
Uważaj!
Przestępcy zostaną ukarani.
Z rozkazu króla,
książę Carraciola, zostaje skazany na śmierć, za...
próbę zabicia admirała Nelsona.
Boję się, by lord Hamilton,
nie przywołał mnie do Londynu. Może mnie wezwać,
za pomoc królowi. Marynarz, nie powinien mieszać się do polityki!
Działałeś bez rozkazu?
Myślałem o twoim bezpieczeństwie.
I za mnie, mogą cię ukarać?
Nie myślmy o tym.
Działałem tak, jak wydawało mi się to rozsądne.
Ale zupełnie zapomniałem o racji stanu.
- Nieprawda, nie zapomniałeś o niczym, oprócz jednego. - A o czym?
Rano byłam u lekarza
i powiedział, że wkrótce zostaniesz ojcem.
Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie.
Jestem zmuszony, poinformować lady Hamilton, o tym...
że rezygnuję ze stanowiska ambasadora Wielkiej Brytanii.
- Bardzo mi przykro, lordzie. - Już otrzymałem potwierdzenie, że zostało przyjęte.
Mój następca, zdąża już do Neapolu.
Natychmiast wyjeżdżamy do Londynu, powodzenia.
Niech Bóg ma cię w opiece, Nelson.
Niech Bóg cię ochroni. Źle się czujesz?
Nie... to nic,
zwykłe niedomaganie.
Zmęczenie, wszystko przejdzie do następnej niedzieli.
- Potrzebujesz pomocy... - Nie, to przejdzie.
Proszę cię,
nie poruszaj tego przy pani Hamilton.
- Dobrze? - Tak.
Po prostu wiem! Wypływasz w morze.
Mój drogi, kiedy się znów zobaczymy?
Przysięgam, że gdy odniosę zwycięstwo, wrócę do ciebie.
Będę z tobą, moja ukochana.
Nie smuć się, Emmo.
Wszystko będzie dobrze.
To serce.
Podróż była za długa i za ciężka.
- Potrzebuje dobrej opieki. - Zostanę przy nim.
- Co z tobą Emmo? - Dziecko...
Wyrywa się na świat...
- Akurat kiedy muszę... - Zabiorę cię do sypialni.
Pomogę ci.
Emmo...!
Muszę iść do niego...
Tak, Williamie...
Jestem ci niezbędna?
Chciałem z tobą porozmawiać, czuję...
Czuję, że koniec jest bliski.
Kochałem cię... bez względu...
- bez względu na wszystko. - Wiem o tym, Will.
Napisałem w testamencie...
Ja... przewidziałem wszystko... oprócz jednego.
Chciałbym cię poprosić o jedną rzecz...
- Tak? - Twój mały, nieskromny portret...
zamówiony dla mnie...
przekaż mojemu przyjacielowi... panu Nelsonowi.
To najodważniejszy i
najuczciwszy człowiek, jakiego kiedykolwiek spotkałem.
Emmo!
Jestem.
Niech cię Bóg błogosławi.
Lord Hamilton przekazał ci połowę.
Ja żądam wszystkiego, dlatego by...
uniemożliwić ci, przejęcie nawet niewielkiej części,
z dziedzictwa mego wujka.
A ja pokażę wszystkim mą krzywdę.
Z ostatnią wolą lorda Hamiltona, nie dyskutuję.
Pomieszam ci twoje szyki!
Zawsze bałeś się swego wuja.
- Widzę, że dopiero teraz ci to minęło! - Zamilcz!
Twoja zniewaga, ani twoje piękne słowa,
nie przekonają mnie mnie!
Wniosę sprawę do sądu.
Skandal nie przyniesie korzyści nikomu.
- W szczególności admirałowi... - Charles, mam dziecko!
Dziecko Lorda Nelsona!
Myślę, że warto ujawnić szczegóły...
twego życia osobistego...
przynajmniej z szacunku dla żony, lady Nelson!
Widzę, że dla ciebie teraz to zabawne!
Zobaczę, kiedy stracisz ten dom
i pozostanie ci tylko imię.
Zrozumiesz, że wszystko straciłaś, oprócz tego jednego.
Jesteś najbardziej nikczemnym z ludzi, których...
kiedykolwiek spotkałam, Charlesie Greville.
Ale nie boję się, że chcesz mnie ograbić.
Tak czy inaczej, ocalę to co najcenniejsze,
z tego co mam.
- Tu jesteś bezsilny. - A cóż to takiego?
Miłość.
- Gotowa? - Tak dziękuję, o Horatio.
Bądź dumna ze swego taty.
Przynosi dla ciebie najwięcej, wielkie zwycięstwo!
I wkrótce wróci.
Laurie, bieda wkrótce się skończy
i będziemy żyć długo i szczęśliwie.
Tak długo na to czekałem, kochanie.
- Na długo zostaniesz? - Tak, napisałem do admiralicji
i pozwolono mi zostać w Londynie,
do zakończenia pokoju.
- Będziemy żyć razem? - Tak.
I nie tylko.
- Podoba ci się ten dom, który kupiłem? - Zawsze o takim marzyłam.
Wejdź moja droga. Poznałaś lorda Godfreya?
Pierwszy Lord Admiralicji, u nas z wizytą?
- Boję się, że nie wróży to dobrze. - Masz rację.
Flota francuska przedarła się przez blokadę
i może przybić do brzegów Anglii.
Oczywiście zwróciliśmy się do admirała Nelsona, madam.
Przekazuję mu dowodzenie Wiktorii.
A także nominację na Admirała całej brytyjskiej floty!
- Myślę, że się zgodził? - Woli się jeszcze zastanowić.
Zgadzam się i jestem z tego dumny.
Jeśli Anglii grozi niebezpieczeństwo, nie możesz
żyć spokojnie, więc lepiej ruszaj.
Dziękuję ci, Emmo.
Będziesz grzeczną i posłuszną dziewczynką?
Tak, tato.
Wygrasz... i szybko wrócisz...
aby już nigdy nie wyjeżdżać.
Wszyscy na lewą burtę!
Ognia!
Zgasić, przyduście mocniej!
Powiedz wszystkim, że Anglia oczekuje od wszystkich,
wykonania swych wojskowych powinności.
Ognia!
Chodźcie!
Wrogi statek zbliża się Admirale...
mogą dokonać abordażu.
No to musimy przygotować się, do przyjęcia ich.
Patrzcie, tam na pokład, to Admirał!
- Panie Admirale. - Hardy, tym razem to koniec.
- Nie. - Tak, odłamki przerwały kręgosłup.
Zakryj mi twarz. Nie chcę, by to zobaczyli.
Inaczej, statki będą pozbawione dowództwa.
Trzeba go przenieść.
Panie Admirale...
odnieśliśmy wielkie zwycięstwo.
Bitwa pod Tafalgarem jest wygrana.
To znaczy, że mogę umrzeć spokojnie.
Hardy, zaopiekuj się Emmą i dzieckiem.
Powierzam je swojemu krajowi.
Żegnajcie... przyjaciele.
Wypełniłem... swój obowiązek...
Pożegnamy się z tatą?
Nie możemy tu, kruszynko...
Pożegnał się z nami w domu, tak jak tego pragnął.
Tłumaczenie z lektora rosyjskiego (brak napisów): * WSHoran (MULTI-SUB.COM)
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.