All language subtitles for O.S02E01.WEB.H264.RBB

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

MĘŻCZYZNA, PO ROSYJSKU: Lea, słuchaj. Idą po ciebie.

- Masz pięć minut na ucieczkę. - Co?

MĘŻCZYZNA: O 5.00 pod Mińskiem będzie czekał transport.

Nie bierz dużo rzeczy, wielkich walizek.

Musisz tam być. To twoja ostatnia szansa.

Zrozumiałam.

Ani?

Ani!

Obudź się.

- Jak się czujesz? - Kiepsko.

Posłuchaj mnie teraz. Musimy uciekać. Ubieraj się.

Otwierać! Milicja!

Dawaj, dawaj!

Szybciej, szybciej!

Biegiem!

Pusto.

Uciekła, kurwa.

Radio Szczecin.

SPIKER, PO POLSKU: Wojna w Ukrainie i zamknięcie granicy z Białorusią

spowodowały kryzys migracyjny.

Setki osób z Bliskiego Wschodu koczują w lasach na granicy z Polską.

Szukają sposobu na dotarcie do Europy.

Na tym procederze zarabiają handlarze ludźmi,

którzy udostępniają trasy przerzutowe.

Rozmawiamy dziś z kapitanem statku handlowego...

Trepa, Trepa.

- Trepa. - Tu Trepa, zgłaszam się.

Za godzinę będziemy w marinie Gocław.

- Bez odbioru. -No chyba jednak z odbiorem.

Halo, Hania.

Wstawaj.

- Co udajesz?

Kanapki są na stole.

- Chodź.

Boję się, że zapomnę kroków.

Chociaż nie. Zuzia wszystko mi przypomni.

To chyba dobrze, co?

Mieć taką koleżankę, która tak wszystko dobrze pamięta.

Nie denerwuj się. Będzie dobrze.

Co on robi?

Uważaj!

No co?

Wszystko OK?

Jedź za nim.

- Nie no, Kaśka, no... - Jedź.

Mama, nie chcę się spóźnić do szkoły.

- Wiem, nie spóźnisz się. - Zawsze się spóźniam.

Jak pan jeździł?

- Co? - Zajechał nam pan drogę.

Dokumenty i prawo jazdy.

Daj, ja to sprawdzę.

Proszę, niech pan wysiądzie.

-Mamo, źle się czuję. -Ćśśś! Cicho!

-00 do 123. - GŁOS: Zgłaszam się.

Mamy podejrzany samochód w drodze do portu. Białoruskie blachy.

Trzy, zero, dwa, siedem...

- Co panu się tu stało? - Hm?

Co się panu stało?

Potrzebuję pozwolenia na otwarcie.

- A... Nic. - Co pan przewozi?

To? Kontener.

Wiem, że kontener, ale co jest w środku?

A, to... Tam załadowali, i ja to wiozę do portu.

- Może pan to otworzyć? - Hm?

- Można otworzyć? - GŁOS: Mamy alert w kwestii blach.

-Spóźnimy się, wujku. - GŁOS: Odpuszczacie.

Dobra, przyjąłem.

Kod ja nie znaju.

- Zawieja, odpuszczamy panu. - Co?

No, powiem panu...

Ma pan dzisiaj szczęście.

- Może pan jechać. - Co?

Może pan jechać. Tylko ładniej jeździć teraz.

Kto nadał ten komunikat?

Kaśka.

Centrala kazała odpuścić, to odpuszczamy.

- Pod czyją obserwacją jest ten TIR? - CBŚ.

Zapnijcie pasy.

Przynajmniej miałam nosa.

Jak zwykle.

Swoje przeszła. Widziałeś jej teczkę.

Mąż się zabił. Nie radziła sobie z tym.

Ale jak rozwiązała sprawę Strzeleckiego i rozwiązała sprawę Kosińskiej...

Chodzi na terapię, również rodzinną.

Dostała zgodę BHP i odzyskała pozwolenie na broń.

SZYMAŃSKI: Poradzi sobie z czymś takim?

Jasne.

-Dzień dobry. -O! Komisarz Zawieja.

- Podkomisarz Trepa, Wydział Kryminalny. - Dobry.

Nadinspektor Szymański z CBŚ.

Proszę, niech pani siada.

Prowadzimy w Polsce operacje przeciwko handlarzom ludźmi.

Ustaliliśmy, że w Szczecinie przemyt koordynuje

ten człowiek - Andrzej Lański.

Od aresztowania

skompromitowanego prokuratora okręgowego Michała Strzeleckiego

unieważniono wyroki kilku kryminalistów.

Skazany szef organizacji przestępczej Andrzej Lański

odsiedział zaledwie sześć lat z dożywotniego wyroku.

Po ostatniej nocy w areszcie dziś wychodzi na wolność.

Cieszę się, że sprawiedliwość wreszcie zwyciężyła.

Teraz po prostu chciałbym spędzić czas z rodziną.

No. Podejrzewamy, że kolejny transport wyruszy do Szwecji w ciągu 48 godzin.

Musimy wiedzieć, kiedy i jaką trasą.

No to czemu nie możecie zrobić nalotu na doki?

Nie mamy w dokach kamer ani ludzi.

Nie możemy działać w ciemno,

bo ryzykujemy, że zmarnujemy pół roku pracy.

Potrzebujemy kogoś tam, na miejscu.

Oliwier Galewski. Zna go pani, prawda?

Powiązany z braćmi Lańskimi.

Obserwujemy go od jakiegoś czasu.

Jego czy mnie?

Jego.

Młodsza siostra Oliwiera chodzi z pani córką do klasy,

a pani koleguje się z jego matką, Elżbietą Galewską.

Potrzebuję informatora.

I pani go zwerbuje.

Syna koleżanki?

Mogę go posadzić za to, co na niego mamy.

Ale ja nie chcę tego dzieciaka. Chcę Lańskiego.

To jak?

Pomoże pani?

Cieszę się.

Swoją drogą, gratuluję intuicji.

Ciężarówka, którą pani zgłosiła, jest pod obserwacją od wjazdu do Polski.

Byli w niej ludzie, a my nie mogliśmy jej przeszukać?

Zatrzymując tego kierowcę i ten jeden wóz,

być może uratowalibyśmy kilka osób.

Rozbijając całą grupę, uratujemy ich setki.

Tak doświadczonym policjantom chyba nie muszę tego tłumaczyć.

Do zobaczenia.

- Do widzenia. - Do widzenia.

Co konkretnie mają na tego chłopaka?

Posiadanie, handel prochami, dilerka.

Mogą go wsadzić od razu.

- Jak się z tym czujesz? - Współczuję jego matce.

Jak chcesz pomóc jego matce i uchronić chłopaka,

to zmuś go do współpracy.

Jasne.

Ja pierdolę, już sobie wyobrażam te komentarze w szkole:

"Mama Hani zaaresztowała brata Zuzi".

Myślę, że nie powinnaś tego robić, Kaśka. Jak nie chcesz, to...

Nie podoba mi się Szymański. I to, jak zbagatelizował ciężarówkę.

Podjedźmy na tę stację na chwilę.

- Nie zdążymy na występ Hani. - Zajmie nam to pięć minut.

Ja muszę to sprawdzić.

- Dzień dobry. -Dzień dobry.

-Dzień dobry. - Policja z miejskiej.

- Macie tutaj monitoring, nie? - Monitoring? Jest.

To dobrze, bo byśmy potrzebowali przejrzeć materiały z dzisiaj rano.

No, to jest on.

Jakiś paragon z tych zakupów by się dało zobaczyć?

Coś tam się znajdzie.

Chipsy, cola, woda, przeciwbóle i podpaski.

Czyli miałam dobre przeczucie. Szymański wiedział, że tam są ludzie.

To znaczy, że będą ich przerzucać.

- Nie mamy dużo czasu. -No, jak zwykle.

Brawo, Hania!

Brawo, Hania!

Brawo, Hania!

Brawo!

Brawo!

- Nocowanka, nocowanka! - Jaka nocowanka?

Więc gwiazdy potrzebują nocowanki, więc zostawiam wam ten problem. I lecę.

A ty w ogóle wrócisz o jakiejś normalnej porze?

- Nie, dlatego nie czekaj z obiadem. - Przestań.

-Piątka! - Piątka.

- Trzymajcie się i nara! -Nara!

-Zadowolona jesteś po występie? -Tak.

Chodź.

- Dzień dobry. - Poznajcie się. Kasia, mama Hani.

- Staszek. - Zawieja.

- A może coś słodkiego? - Nie.

-Tak. - A ja chętnie.

To ja wezmę dziewczyny do siebie na nocowankę.

- Co wy na to? -Tak!

To lećcie spakować torby. Weź wszystko, Haniu.

- Do zobaczenia na dole. - To idę.

Według mnie głównym bohaterem pizzy jest ciasto, tak?

dobre proporcje wody, soli, mąki, oliwy, drożdży.

Plus jeszcze jest tam temperatura leżakowania ciasta, wyrabiania ciasta.

Można powiedzieć - pewnego rodzaju sztuka.

-No. - Ale co kto lubi.

Mi ta pizza smakuje na przykład.

Jest przepyszna, ale mój brat Oliwier robi dużo lepszą.

Naprawdę? O, przepraszam.

Nie, nie, jak tak, to w porządku. No to myjemy ząbki i idziemy spać.

- Nie, jeszcze nie! - Nie ma litości!

- Wujku! - Idziemy spać!

Nie!

Człowiek serce wkłada w pizzę, no i takie rzeczy. Już!

- Dobranoc. -Dobranoc.

Pokażę ci coś.

Brat tej dziewczynki, Zuzi, to Oliwier Galewski.

Jego rodzice dzierżawią w stoczni dok, remontują łodzie.

On pracuje u nich, ale dorabia sobie u Lańskich na przeładunku.

Znasz go?

Wyjątkowe pojeby.

Trzymaj się od nich z daleka.

Mówiłem to Wojtkowi.

Odkąd Lański wyszedł, handel ludźmi wrócił do portu.

- Ten chłopak to nasza jedyna szansa. - Słuchaj.

Lepiej sobie pójdę.

Ucałuj ode mnie Hanię.

- Wkurzyłeś się? - Nie.

Ale trzymaj się od tego portu z daleka.

Janek!

Co ty chcesz, żebym ja zrobiła? Żebym rzuciła tę robotę?

O to ci chodzi?

No nie wiem. Może załóż pizzerię z Trepą.

Dzięki.

Wujek nie ma tu swojej szczoteczki.

Bo wujek gra na innych zasadach i myje palcem.

No, dziewczynki. Do spania.

Hop, hop, hop. Raz-raz, raz-raz. Szybciutko.

Fajnie było?

-Tak. - O to chodziło.

Karaluchy pod poduchy, i co to tam się mówi?

- Dobranoc. - Dobranoc, właśnie.

Zostaw, ja posprzątam.

Dobra, już. Nabrudziłem, to posprzątam. Spokojnie.

Wymyśliłaś już coś?

Co mu powiesz?

Prawdę mu powiem.

Dobrze. Prawda nas wyzwoli.

Oby.

Posprzątane,

pizza upieczona, zjedzona, dwie gwiazdy estrady uśpione.

- Dziękuję. - Fajny.

- Na razie! - Dobranoc.

Może pan poprosić kolegę, żeby na chwilę zjechał?

Co jest?

Co to się stanęło, pani władzo?

Oliwier, grozi ci od 8 do 15 lat więzienia.

Za co niby?

A pracujesz dla Lańskich?

- Tak. - No właśnie.

A co dla nich robisz?

Różne rzeczy. W klubie.

A nie przerzucasz kontenerów w porcie?

- Nie. - Nie?

No to słuchaj. W tych kontenerach są ludzie.

Dzieci, kobiety.

Rozumiesz?

Tu jest mój numer.

Wiem, że mi teraz nie odpowiesz.

Ale to nie są żarty.

Kurwa.

Dobra.

Pracuję dla Lańskich.

Ale ja dosłownie przerzucam kontenery. Robię robotę.

Nie wiem o żadnych...

Wiem, że praca dla nich to dobra kasa.

Wiem, że przyjaźnisz się z młodszymi Lańskimi.

Ale nie chcę cię widzieć, jak idziesz siedzieć.

Wiem, co by to znaczyło dla twojej matki.

Możesz się jeszcze uratować.

No to co mam zrobić?

Przede wszystkim musisz mi zaufać.

Potrzebuję informacji,

o której godzinie i z jakiego miejsca odjeżdża następny transport.

Ale jest mało czasu. Nie masz na to wieczności.

To dobry dzieciak. Potrzebuję gwarancji jego bezpieczeństwa.

Jeśli ktoś się dowie o współpracy, Oliwier może przypłacić to życiem.

SZYMAŃSKI: Informacje muszą być z wyprzedzeniem.

Tylko w ten sposób będziemy w stanie

zabezpieczyć zarówno jego, jak i całą akcję.

Nie można było zatrzymać kierowcy tej ciężarówki?

- Byłoby prościej. -Zawieja!

Dziękujemy ci bardzo. Czekamy na rozwój wydarzeń.

Rozumiem. Dziękuję. Do widzenia.

Mamo, jestem zmęczona.

To szoruj do łazienki.

- Tak? - Tu Oliwier. Jestem w dokach.

Mam przerzucić kontener.

- Dlaczego nie powiedziałeś wcześniej? - Nie miałem jak.

Chyba ma pani rację. Tam ktoś jest.

Powiedz mi dokładnie, gdzie jesteś, i nie rób nic głupiego.

Mam go otworzyć?

Nie!

Po prostu powiedz, gdzie jesteś, i poczekaj tam na mnie, dobrze?

Dobra, zaraz.

Oliwier? Oli...

"Grześ chciał, żeby miś wrócił do domku.

Lubił poranne narzekania misia i wieczorne rozmowy

o światach, które miś zwiedził. Grześ każdego poranka..."

"Lubił poranne narzekania misia i rozmowy

o światach, które miś zwiedził".

"Grześ każdego poran..."

- Halo? -Miała pani rację.

Otworzyłem kontener. Nie ma kontrabandy. Tu są kobiety.

Dobra, gdzie jesteś? Ja po ciebie przyjadę.

- Nie mogę teraz. Oddzwonię. - Oliwier...

Halo! Hal...

-Co jest? - Odezwał się do mnie Oliwier.

Dziewczyny są w dokach.

Hania śpi.

Kaśka...

Uważaj na siebie, dobra?

Jasne.

Do doków, czyli gdzie dokładnie?

Powiedział, że się odezwie.

Na razie po prostu jedź w kierunku portu.

Jest pinezka.

Za wiaduktem skręć w lewo.

Trepa!

Żyje.

Oliwier.

Oliwier, popatrz na mnie...

Słyszysz mnie?

Hej. O tak. Nie odpływaj.

- Zostań ze mną. - Trepa z miejskiej.

Na Nabrzeżu Bułgarskim, magazyn kontenerów.

Potrzebujemy wsparcia i karetki. Na już.

Dziadku, dziadku, zrób potwora!

- Goń mnie! - Dobrze.

- Nie złapiesz mnie, potworze! - Jestem potworem.

Ja... jestem... potworem...

Goń mnie, potworze!

Dziadku, dziadku, nie wygłupiaj się!

Dziadku!

Zadzwoń do Pietrzaka. Trzeba zrobić nalot u Lańskich.

- Ja z nimi jadę. - Dobra.

Operator 112, słucham?

Halo. Dziadek się wywrócił.

Spokojnie. Powiedz, gdzie jesteś. Spróbujemy pomóc.

Przykro mi z powodu chłopaka, ale to nie twoja wina.

Wygląda na to, że zdążyli przerzucić kobiety.

Kontener jest pusty. Sprawdzamy resztę.

- Wiedzieli, że się zjawimy. - Wiedzieli?

Kurwa, oni wiedzieli wszystko. Nawet to, że się z nim skontaktowałam.

Jestem odpowiedzialna za tę śmierć. Wystawiliście mnie!

- Uspokój się. - Mamo. Mamo!

Mamo!

Haniu.

- Co się stało? - Dziadek upadł.

- Co? - Dziadek upadł.

- Mamy szczęście, że córka zareagowała. - Co się stało?

Chłopak nie przeżył.

Pusto.

Szukaliśmy, ale ktoś tu nieźle posprzątał.

- Dzięki. - Odmeldowuję się.

Trzeba będzie pojechać do Lańskiego.

-Przepraszam. Janek Zawieja? - PIELĘGNIARKA: Sala 331.

PIELĘGNIARKA 2: Pomalutku, panie Janku, na drugą stronę poproszę.

Wiem, że boli. Powoli.

Pomalutku.

LAŃSKI: Po nocy panu każą takie rzeczy robić, komisarzu?

-Zdarza się. - Co jest?

W nocy na terenie doków znaleziono zwłoki chłopaka,

który u pana pracował.

Kto?

Oliwier Galewski.

Co się dzieje?

Oliwier...

Oliwier nie żyje.

Jaki Oliwier?

Galewski?

Rozumiem, że pan go znał?

Fajny dzieciak. Wielka szkoda.

Mój syn się załamie.

- Był pan dzisiaj w dokach? - Nie.

Mamy podejrzenie,

że na pana terenie ktoś ciągnie kontrabandę.

Wejdźmy do środka.

Ja nie wiem, jak ja to wszystko ogarnę.

Oczywiście, Kaśka, ja ci ze wszystkim pomogę.

Ale może ty powinnaś na chwilę się odłączyć.

Wziąć jakiś urlop.

Przynajmniej dopóki Janek nie wyzdrowieje.

Nie.

Nie zostawię tej sprawy.

Nie po tym, co zrobili temu chłopakowi.

Nie odpuszczę tego.

Nie mogę.

Zasnęła.

Idź. Ja z nią posiedzę.

Dzięki.

Co powiedział pani informator?

Powiedział, że dziewczyny są w dokach, że transport wychodzi dzisiaj w nocy.

Wysłał lokalizację. I tam go znaleźliśmy.

Na podstawie niesprawdzonych informacji uruchomiła pani akcję.

Nie zabezpieczyliście nas. Lański był o krok przed nami.

Widział, jak rozmawiałam z chłopakiem albo ktoś dał cynk o akcji.

Może pani? Albo ja? Komisarz Pietrzak? Może któryś z kolegów?

To nie jest jej wina.

Poza tym to nie w stylu Lańskiego. Nie zostawiłby tyle syfu.

Tak. Obserwujemy go cały czas.

Mocno pracował dzisiaj na swoje alibi.

Zjadł obiad w restauracji. Resztę wieczoru spędził na meczu.

W ogóle, kurwa, nie mamy nic!

Dziękuję wszystkim za dziś.

Ale czekaj, spokojnie, trzeba poczekać na wynik sekcji.

Trepa?

Wiktor Molski.

Wojtek go rozpracowywał.

Cały wieczór spędził z Lańskim.

Wrócił do Szczecina.

Napisy na zlecenie HBO HIVENTY POLAND i Fundacja Siódmy Zmysł

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.