Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Subtitles Pl By MPxx spr(18.07.19). facebook.com/napisympxx
Panno Pearson?
Wszystko w porządku, proszę pani?
Wszystko w porządku, Oscar.
Dziękuję.
Do domu, panno Pearson?
Przejdę się dzisiaj.
- Halo? - On jest z tobą?
Muszę wiedzieć.
Posłuchaj, jestem teraz w środku czegoś...
Miał się ze mną spotkać i nie ma go tutaj.
Nie ma go ze mną. Przysięgam.
Rozmawiałaś z nim?
Jessica, co się dzieje? Gdzie jesteś?
Zostań na linii.
Straszysz mnie. Gdzie jesteś?
Steph mówiła, że powiedziała ci, żebyś wszedł do domu.
To czas dla rodziny.
- Nie chciałem przeszkadzać. - Znowu to?
Chryste, przechodziliśmy przez to milion razy.
Nie, nie o to chodzi. Lubię świeże powietrze.
- Czekaj, lubisz świeże powietrze? - Tak, lubię.
Jak ona się ma, swoją drogą?
Kto, Steph? W porządku.
Jesteś jej facetem. Wiesz najlepiej.
Co się dzieje w tej twojej makówie?
- Nic. - Bzdura, znam cię.
Masz jakiegoś zgryza. Chcę wiedzieć, co to jest.
Ta twoja Pearson.
- Co z nią? - Nie znasz jej, Bobby.
Wiem, że była na tyle cwana, żeby złapać Pata McGanna za jaja.
Mówię poważnie. Nie wprowadzaj jej.
Dowiedz się, czego chce i...
Dałem jej, co chciała.
Rządzę wielkim miastem, prawda?
Wiem co robię.
- O co się martwisz? - Martwię się, dobra?
Moją pracą jest opiekowanie się tobą.
Twoją robotą jest zawiezienie mnie do Stana,
zanim się zapłacze.
Jesteś dupkiem.
Powiedziałbym, uważaj sobie, ale...
Wynośmy się stąd.
To miły sposób na rozpoczęcie dnia.
Nie musi się to tu skończyć.
Zasłużyłem sobie na parę dni chorobowego.
Ja nie.
Naprawdę to robisz.
Nie chcę się kłócić, Jessica.
Próbuję ci pilnować pleców.
Cały weekend pilnowałeś mi pleców.
Mówienie o tym, gdy idę w kierunku drzwi,
to kłótnia.
Dałem ci ten weekend, ponieważ myślałem,
że zaczniesz być rozsądna.
Wiesz, obiecałam coś ojcu.
Że znów dołączysz do rodziny,
nie, że będziesz pracowała dla zawodowego kłamcy.
Wszyscy politycy to zawodowi kłamcy.
Przynajmniej w ten sposób pomogę swojej rodzinie.
Nie rozumiesz?
Lata spędziłam tylko na zarabianiu pieniędzy
i na walce nad utrzymaniem mojego nazwiska na ścianie.
W moim życiu musi być coś więcej.
I nie ma to nic wspólnego z zaginieniem w akcji.
Jak na faceta, który nie chciał się kłócić,
robisz parszywą robotę.
Jessica, zaczekaj.
Przepraszam.
To ostatnia rzecz, której chciałem.
Nie, wiem, czego chciałeś.
Myślałeś, że opowiesz mi o plotkach,
które słyszał twój przyjaciel w Sprawiedliwości,
a potem ja po prostu zapomnę o wszystkim.
To nie plotka.
Facet, który wystąpił przeciwko miastu, został zamordowany.
Jeśli twój przyjaciel coś wie,
to powiedz mu, żeby ci o tym powiedział.
Nie mogę teraz do niego iść.
Zostałaś teraz nową prawą ręką burmistrza.
Ja z tobą żyję i czyni mnie to częścią tego.
Więc o to tu chodzi.
Nie, nie rób ze mnie złego.
Umiesz o siebie zadbać, Jeff.
Nie chciałabym być z facetem, który tego nie umie,
ale musisz zdecydować,
czy chcesz być częścią tego.
Bo czy ci się to podoba, czy nie, biorę tę robotę
i nie będę co rano ciągle gadała o tym samym.
Panno Pearson.
Ratusz, proszę pani?
Jedź.
To głupota.
- Mogę iść, proszę? - Nie, nie możesz.
Nadal muszą sobie podnieść poziom cukru, więc leż cierpliwie.
Przeraża mnie pani.
Jessica, co tu robisz?
Mogę z tobą pogadać? To zajmie tylko chwilę.
Gdybyś nie zauważyła, to Ratunkowy.
Więc jeśli nie jest to coś ważnego...
Porzucam proces twojej matki.
Jak to go przucasz?
Burmistrz zaoferował mi pracę, jeśli go odpuszczę
i wzięłam ją.
Chciałam być z tobą szczera.
Nawet nie próbujesz tego złagodzić, no nie?
- Angela, proszę. - O co prosisz?
Ta biedna dziewczyna się zagłodziła się dla Franklin,
a ty mi tu przychodzisz powiedzieć, że nas sprzedałaś
za swoją dalszą karierę?
Za Franklin?
Strajk? Strajk głodowy?
Czego ode mnie chcesz, Jessica?
Chcę tylko, żebyś wysłuchała dlaczego.
Nie mam czasu na wysłuchiwanie tego,
bo skoro zerwałaś swoją własną umowę,
muszę znaleźć swojej rodzinie miejsce do życia.
Ten proces mógł potrwać miesiące,
zanim by się skończył, mogłybyśmy też przegrać.
Biorę tę pracę,
bo mogę zrobić więcej, niż tylko uratować jeden projekt zamieszkania.
Zrobić więcej?
Ty nawet nie wiesz, co się dzieje na ulicy.
Posłuchaj, od początku się nie spodziewałam,
że zrobisz to dla nas, ale moja matka,
ona włożyła w ciebie całą nadzieję.
Może trzymać nos do góry, ale zaufaj mi,
w minutę jak odejdziesz, wypłacze oczy.
Cholera, ty jej nawet nie powiedziałaś.
Zamierzam.
Widzę, co się tu dzieje.
Masz nadzieję, że to ja jej powiem?
Coś ci powiem, kuzynko,
wystarczająco dużo brudnej roboty robię tutaj.
Będziesz musiała zrobić to sama.
Wstrzymaj się, wielki. Nie tak szybko.
Lancz z Local 19.
Będziemy musieli pogadać o wiadomościach.
Co to za wiadomość?
Zamierzają mi zmiażdżyć jaja
za mniej pracy dla doków.
Mówiłem, że powinniśmy zacząć mówić
o rozbudowie portu.
Co jest, jesteś teraz też moim faciem od polityki?
Może powinienem nim być.
Dobra, powiemy im to.
- Nie jesteś poważny. - Ty mi to sprzedałeś.
Nie będą wiedzieć, o czym mówimy
i to kupi nam czas.
To teraz okłamujemy dokerów.
Derrick, wiesz, że twoim ojcem była wróżka Zębuszka, tak?
Mówię tylko, że zamiast wciskać im kit,
może rozbudujemy port?
W tym tempie związki padną do...
Rozumiem twój punkt widzenia. Co jeszcze?
Prasa znalazła, że twoje autobusy znowu się spóźniają
i naciskają mnie, żebym podał stanowisko.
- Cholera! - Nie możesz ich winić.
Powiedziałeś im, że do końca roku wszystkie będą elektryczne,
a teraz prawie połowa starej floty jest zepsuta...
I nie jeździ, wiem.
Wymyśl, co powiedzieć. Tak, żebym nie wyszedł na głupka.
Ty, wyglądający jak głupek? Nigdy.
- Daj mi i Keri minutę. - Derrick.
Zamierzacie mnie zamordować.
Kochasz go.
Nie powiem mu tego.
Co jest z autobusami, Keri?
- Biją mnie za to. - Wiesz, co się dzieje.
Nivens to dupek i pręży muskuły,
bo mu nie dałeś kontraktu w Lansing.
Masz za dużo na głowie.
Wiem, na ile mnie stać.
Prawnik miasta, który wypala się po roku,
- nie da mi nic dobrego. - Nie wypalam się.
Załatwię ci to, jak całą resztę.
Nie mówię, że nie.
Mówię tylko, że może Jessica Pearson
zrobi większe postępy.
To zabawne.
O mój Boże, nie żartujesz.
Nie.
Od kiedy ona coś dla ciebie robi?
Posłuchaj, wiem, że jej nie lubisz,
ale w Nowym Jorku prowadziła wielką firmę prawniczą.
Ma umiejętności i wolny czas i chce wrócić do gry.
To szaleństwo! Zamierza pracować dla ciebie,
gdy prowadzi proces przeciwko miastu?
Nie ma żadnego procesu przeciwko miastu.
Wczoraj był.
Nie ma żadnego procesu.
Nie wiem, czego się ode mnie spodziewasz.
Od was obu spodziewam się profesjonalizmu.
Jak to ma zadziałać? Zabrałam jej licencję prawniczą dla ciebie.
Zabrałaś jej licencję dla siebie.
Do tego ona wie, że ją zabrałam
i oskarża mnie, że z tobą sypiam.
Nic? Dobra, o to chodzi?
- Keri. - O to chodzi?
O to chodzi.
Nie chciałem tylko, żebyś była zaślepiona, to wszystko.
Trzymaj się swoich spraw, a ona na pewno będzie się trzymała swoich.
Uczyli nas, że dzieci się nie liczą!
Musimy im powiedzieć, że dla nas się liczą!
Liczą się dla nas, liczą się nauczyciele
i nasze dzieci się liczą!
- Zabierz mnie stąd. - Uratujcie nasze dzieci!
Nie tylko o naszą szkołę walczymy.
Jest ich co najmniej 20 w tym rejonie miasta
i wszystkie w zachodniej i południowej części.
Sąsiedztwo niskich podatków.
Miasto tak mówi z powodu niskiej wydajności nauczania,
ale jak nasze dzieci mają się lepiej uczyć,
gdy pozwalali na rujnowanie naszych szkół
przez ostatnie 30 lat.
Ale co z waszą lokalną radną?
- Musi walczyć o ratowanie tego. - Panna Wyprzedaż?
Mówi tylko o prywatyzacji szkół.
Myśli tylko o sobie
i swych grubych kocich dawcach.
W takim razie nie powinna jej więc obchodzić
ta dziewczynka, która rano miała atak.
Pewnie jej nie obchodzi. O co pani chodzi?
Chodzi mi o to,
że wszystko tu jest w porządku,
ale nie da ci to miejsca przy stole.
Jeszcze raz, kim jesteś?
Nie jesteś stąd, to wiem na pewno.
A jak ci powiem, że pracuję z burmistrzem?
Jeśli tak, to wam powiem, żebyście oboje poszli do piekła.
Jego dziecko ma szkołę.
Jeśli ten plan przejdzie przez Radę, to mój szkoły nie ma.
- Na którym piętrze urzęduje burmistrz? - Na piątym.
Dzięki.
Zgoda, to nie kancelaria w Nowym Jorku,
ale to najlepsze, co mamy.
Jakbym chciała widoku na park,
zostałabym przy prawie korporacyjnym.
Spóźniła się pani, panno Pearson.
Chce pan wiedzieć dlaczego?
Czuję, że chyba nie.
Spóźniłam się, bo złożyłam wizytę
w jednej ze szkół, którą pan zamyka.
Jeśli mówisz o tym, co dzieje się we Franklin,
tę decyzję podjęła Rada,
obawiając się o budźet.
Taki szajs polityk wciska,
gdy wie, że jest po niewłaściwej stronie sprawy.
Szybko się tu nauczysz,
że sprawy są często mniej ważne od relacji.
- Radna Coats. - Widzisz?
- Szybko się uczysz. - Sprawdziłam.
Potrzebujesz jej wierności, ona potrzebuje wsparcia wielkiej kasy
i gdy powiedzą jej, żeby skakała, a ty jej powiesz, jak wysoko.
Debbie Coats jest przyjaciółką i sojuszniczką,
a teraz potrzebuję wszystkich sojuszników, jakich mogę zdobyć.
Nawet jeśli ta sojuszniczka sprzedaje czarną społeczność?
Nikt nikogo nie sprzedaje
i stajk się zakończy.
Na razie spróbuj się skupić na tym, co ci przygotowałem do pracy.
Elektryczne autobusy.
Już się cieszę, że w tym pokopię.
Może to nie być tak seksowne,
jak dobry, staromodny strajk głodowy, ale
ale wpływa na o wiele więcej osób na południu,
niż otwarte liceum we Franklin.
I teraz właśnie tego chcę.
W takim razie szybko się tym zajmę.
Nie chcę być związany autobusami.
Jestem tu cały tydzień.
Witam w Ratuszu.
Nie spóźnij się znowu.
Hizzoner!
Jaki masz motyw?
Wygodny odpoczynek na zewnątrz, za kasę miasta.
Old Man Daley nie wysrałby się
bez gliniarza, który by przy nim stał.
Szczęśliwy gliniarz.
Co to jest?
To sprawa sądowa przeciwko parkowi North.
Załatw to.
Pat, twój pies tu jest.
Mam nadzieję, że załatwiałeś lepsze umowy,
jak byłeś obrońcą publicznym,
bo właśnie oddałeś dupę.
O czym ty mówisz?
Co ty sobie myślisz, do diabła,
sprowadzając Jessicę Pearson do Ratusza?
- Jesteś cholernym idiotą? - Proszę.
Nie miałem wyboru.
Otworzyła na oścież twoje księgi
i powiązała twoją brudną kasę ze mną.
- Co miałem zrobić? - Coś wymyśleć.
Nie dawać jej klucza do królestwa.
Daję jej biuro, to wszystko.
I jeśli trzeba kogoś winić o to gówno, to ciebie.
Uważaj sobie, Bobby Boy.
Teraz jestem Bobby Boy.
Gdy był środek nocy
i gdy cię ograli, jak pałę, to wtedy było
"Zrób coś dla mnie, panie burmistrzu".
Dobra, beze mnie do końca życia zostaniesz w Ratuszu,
przemawiając naprzeciw parkingu.
- Wiem, ile ci wiszę. - Tak?
Lepiej nie miej żadnych złudzeń,
że postawisz tą kobietę pomiędzy nami.
Nie wiem, co to znaczy.
To znaczy, że gdy teraz wiesz, do czego jest zdolna,
użyjesz jej, żeby mnie ścigała?
Jezusie Chrystusie. Mówiłem ci, wiem, gdzie moje miejsce.
A co z tym, gdzie jej miejsce?
Dobra, to gówno z parkiem North
nie ma porównania z tym, co może znaleźć.
Jest zagrożeniem dla nas obu, Bobby.
I dlatego ją zatrudniłem.
Ktoś mnie nauczył, żebym trzymał wrogów blisko.
Pamiętaj o tym,
gdy pierwszy raz pociągnie za smycz.
Bobby Novak w domu!
Jest tu wiele dobrych restauracji.
Norm, słyszałam, ma niesamowite gumbo.
Nie muszę jeść
w społeczności, której służę, proszę pani.
Nie, ale powinnaś służyć tej społeczności,
a zauważyłam, że śpisz w czasie pracy.
Nie chcę być chamska, ale kim ty jesteś?
Pracuję na rzecz tych miłych ludzi,
którzy głodują, by nie zamknięto szkoły.
Możesz to powiedzieć tym miłym ludziom, zamiast mnie obwiniać,
że powinni mi podziękować.
Wiem, że politycy chcą brać zasługi za wszystko,
ale będziesz mi to musiała uzasadnić.
Czy wiesz, że dorastałam naprzeciw Franklin?
- Wiem o tobie wszystko. - Więc wiesz też,
że codziennie robiłam 21-milowe kółko autobusem,
bo rodzice chcieli, żebym się uczyła w szkole profilowanej.
Nienawidziłam tam każdej minuty, ale to było dla mnie najlepsze.
Mówisz, że wiesz, co jest najlepsze
dla ludzi w twoim okręgu?
Mówię, że jeśli mi pozwolą, to spróbuję ich podnieść.
Jedyną osobą, którą chcesz podnieść,
jesteś ty sama.
Wygląda na to, że ty też nieźle
sobie radzisz
i znam wszystkich animatorów społecznych w tym mieście.
Zapytam więc jeszcze raz: kim ty, do diabła, jesteś?
Pracuję dla twojego przyjaciela, Bobbyego Novaka
i jeśli myślisz, że zamierza poświęcić
swoją reelekcję, żeby cię zatrzymać w Radzie,
to niestety się mylisz.
Zakładam, że jesteś "mną" w "widzisz mnie".
Powiedziałaś Debbie Coats,
że zamierzam ją spławić rzeką?
Powiedziałam jej, że nie było w jej interesie
zamknięcie tej szkoły.
Cholera, wyjaśnijmy sobie to.
Dałem ci zadanie,
a ty nie tylko je zignorowałaś,
wyalienowałaś też jedną z moich najbliższych sojuszniczek.
Po pierwsze, nie jestem twoją studentką,
nie biorę zadań.
Po drugie, jak będziesz sprzymierzeńcem tej kobiety,
będziesz burmistrzem na jedną kadencję.
Nic nie wiesz o polityce.
Ale wiem coś o władzy i jeśli będziesz tak siedział
i czekał, aż to wybuchnie, nie będziesz miał jej w ogóle.
Proszę cię, jesteś tu od jakichś 2 minut?
I połowę tego zajęło mi zauważenie, co oni o tobie myślą
w South Side.
To nie są głupi ludzie, panie burmistrzu.
- Wiem o tym. - Są mądrzy.
- Zgadzam się. - Są pełni pasji
i wszyscy chcą, żeby ich dzieci...
- Dzięki za lekcję wychowania obywatelskiego. - chodziły do przyzwoitej szkoły!
Chodziłem do szkół publicznych.
Bardzo bym chciał przelać pieniądze na Franklin
i na każdą zamykaną szkołę.
Łamie mi się serce, gdy widzę, co się tam dzieje,
ale muszę dokonywać wyborów.
Więc dokonaj teraz właściwego wyboru.
To nie zadziała.
Daj spokój, kochanie, to nasz pierwszy lot.
- Nie bądź taki. - Ja nie żartuję.
Wiedziałaś, jaka jest umowa, gdy się na nią zgodziłaś.
Może i nie jesteś moją studentką, ale bierzesz ode mnie zadania
a jeśli nie potrafisz tego zrobić,
uściśnijmy sobie ręce i zakończmy to.
Więc chcesz teraz zerwać nasze więzy.
Zaraz po Nowym Jorku.
A co ci każe myśleć, że nie zdetonuję granatu,
który mam na ciebie i na Pata McGanna?
Jeśli naprawdę byś myślała, że to przyniesie ci to, czego chcesz,
to już byś to zrobiła.
A jak myślisz, czego chcę, panie burmistrzu?
Szansy stanięcia tam, gdzie teraz jesteś.
Wyprowadzasz się?
Biorę tą sprawę w Miami.
Tą, o której 2 tygodnie temu mówiłeś, że cię nie interesuje?
Dana mnie przekonała,
że naprawdę mogą skorzystać z mojego doświadczenbia.
Jak długo cię nie będzie?
To sprawa federalna, Jessica.
Pamiętasz, jakie one są.
Więc chcesz wejść w to teraz,
albo chcesz uciec
i udawać, że nie mamy o czym gadać?
Nigdzie nie uciekam. Firma potrzebuje mojej pomocy...
Nie okłamuj mnie, Jeff.
Jesteś więcej wart.
Jak potrzebujesz przestrzeni, to to powiedz.
Ale nie udawaj, że się zgłosiłeś na ochotnika.
Chcesz prawdy?
Zgłosiłem się na ochotnika.
Powinienem iść, goni mnie czas.
Zadzwonię jutro.
I tyle po kryciu mi pleców.
Pilnuję ci pleców, Jessica,
ale w każdym związku jest dwoje ludzi.
Dwoje.
A teraz ja muszę zadbać o siebie.
Bez obrazy, ale nie będę tęskniła za tym miejscem.
Ja też cię tu nie chcę z powrotem.
Lepiej słuchaj, co twoja pielęgniarka mówiła o twoich wybrykach.
Walić to, ale posłucham cię,
bo jesteś tu najlepszą pielęgniarką.
Szczerze mówiąc, nie jestem pielęgniarką.
Nosisz mundurek.
Tak, jestem Certyfikowaną Asystentką Pielęgniarki,
ale przeważnie zmieniam prześcieradła
i myję kaczki.
Znienawidziłabym to.
Tak, ja też tego nie kocham,
ale nigdy nie miałam szansy na edukację.
To dlatego uratowanie szkoły
jest takie ważne.
Podziękuj za to twojej kuzynce.
To znaczy?
Przyszła się ze mną spotkać wczoraj wieczorem.
Powiedziała, że zna burmistrza
i zrobi wszystko, żeby pomóc.
Tak powiedziała?
To było miłe, że mnie odwiedziła.
Nie musiała tego robić.
Wiem, że wszyscy teraz tak robią.
Mówię ci, nie dotrzesz do 100.
Najwyżej będzie 99.
Oddzwonię. Nara.
Witaj, Keri.
Panno Pearson.
Rozumiem, że dołączasz do naszej małej, szczęśliwej rodzinki.
Tak i ponieważ wiem, jaka jesteś zajęta,
pozwoliłam sobie wybrać
proces z listy.
Nie powinno to być dla ciebie nowością, ale nie jesteś już prawniczką.
To jak jazda na rowerze.
Miasto Chicago kontra Midwest Portage.
Chcesz pozwać producenta autobusów.
Burmistrz dał mi zadanie.
Tylko wykonuję polecenie.
Wie pani, dlaczego nie będziemy walczyć z naszym dostawcą, panno Pearson?
Bo nie wiecie, jak wygląda złamanie kontraktu?
Ponieważ jesteśmy związani z ich szefem,
sięga to 10 lat wstecz.
Dla mnie to jest protekcja.
I ponieważ pozew zwróci uwagę na fakt,
że jedna z decyzji burmistrza zawiodła.
Niech zgadnę, wolicie sobie raczej radzić
z tym poprzez wydawanie pieniędzy podatników bez końca.
Jak mówiłam, to związek
i musisz się wiele nauczyć
o sposobach załatwiania spraw tutaj.
A ty nadal musisz się wiele nauczyć o zawodzie prawnika.
Rozumiem koncepcję blefu.
O to tu chodzi?
Chyba o to tu chodzi, skoro masz plan.
To kopniak w dupę,
właśnie po to burmistrz mnie przyjął.
Miło cię było widzieć, Keri.
Pani Pearson.
Panna Pearson.
Tak, chciałem tylko powiedzieć,
że słyszałem, co pani robi z głodującymi
i jeśli potrzebuje pani w czymś pomocy...
Przepraszam, kim ty jesteś?
Jestem Derrick Mayes, proszę pani. Jestem sekretarzem prasowym burmistrza.
W takim razie może powinieneś z nim pogadać.
Cały czas z nim rozmawiam,
ale wydaje się to niczego nie zmieniać.
Proszę mnie źle nie zrozumieć, Bobby jest dla mnie, jak Superman,
ale chroni za wiele rzeczy
i cieszę się, że ktoś go tu popcha.
Nie powinieneś tak chronić pleców burmistrza.
To dla niego dobre.
Nie widzi tego w ten sposób.
Właśnie to zrobiłaś z radną?
Ktoś tu lubi podsłuchiwać rozmowy.
Mam ucho przy ziemi, a nie przy jego drzwiach.
Przykro mi, że cię rozczarowałam, Derricku Mayesie,
ale strajkujący są sami.
To dokładnie ten rodzaj sprawy,
o którą powinnaś walczyć.
To powiedz to Supermanowi.
Mówię to tobie.
Mam przyjmować polecenia od tej kobiety?
Chcę tylko znać główne zasady.
Keri, ścisz głos.
Stań po jej stronie. Nie tylko robi wszystko po swojemu,
wchodzi w ruch kolizyjny.
Co się stało?
Stało się to, że tańcuje po mnoim biurze,
jak Marie... Antoinette, mówiąc mi kogo i za co pozwać,
choć pracowalam w jej firmie jako współpracownik.
Midwest Portage. Coś kojarzysz?
Mówiłem ci, że każę jej się temu przyjrzeć.
Więc ci to pasuje.
Tak, pasuje mi to.
Właściwie jestem szczęśliwy, jak cholera,
bo w końcu ktoś mnie tu słucha.
To zadziwiające... drugi dzień i już do tego doszło.
- Keri. - Czemu tu jest?
Dlaczego tak naprawdę tu jest?
Nie wciskaj mi tu kitu w ulżeniu mi w pracy
i nie, że zawarłeś z nią umowę.
To nie to, co myślisz.
To twój sposób na zmarginalizowanie mnie?
- Ponieważ... - Zmarginalizowanie cię?
Próbuję cię chronić.
Wiem, że masz dość pomagania McGannowi
i wykopywania tych ludzi na ulicę.
Muszę zrobić za dużo brudnych rzeczy,
dlatego też musiałem się z nią ugadać
i cenię cię za bardzo, żeby cię w to mieszać.
To powiedz jej, żeby się odwaliła i dała mi wykonywać moją pracę.
Ty jej powiedz.
Bobby.
Tęskniłem za tobą.
Minęły tygodnie. Dobija mnie to.
Ja...
Za ciężko pracowałam, żebym była widziana, jak ta dziewczyna.
Nikt cię nie widzi w taki sposób.
Ona mnie widzi.
Kobieta, którą tu sprowadziłeś, żeby mnie oczyścić,
ona mnie tak widzi
i za każdym razem, jak ją widzę, przypomina mi o tym.
Więc teraz ona jest powodem, dlaczego razem nie sypiamy.
To ironiczne, prawda?
Kocham tę sprawę z Deep Throat.
- Nie powinienem być z tobą widywany. - Uspokój się.
Jesteś gliną.
A tu jest hajs, jaki ci wiszę,
za wystraszenie Jessici Pearson,
jak przyjedzie do miasta.
Nie chcę tego.
Daj spokój, pomyśl, że to robota na zlecenie.
Posłuchaj, Pat, myślałem...
Nie, nie myśl. Rób swoją robotę
i sprawdź, co Bobby robi z tą kobietą.
Mam szpiegować swojego brata?
Miej tylko oczy i uszy szeroko otwarte.
Nie dramatyzuj.
Jestem już trochę zmęczony, że mówisz mi, co robić.
- Dobra, spokojnie. - Jestem jego bratem!
Jesteś jego przybranym bratem.
Jego drańskim przybranym bratem, o którym nawet nie chce nic wiedzieć,
bo bardziej dba o swoją przyszłość polityczną.
Posłuchaj, nie mówię, że Bobby o ciebie nie dba.
Wiem, że dba.
Ale jeśli ta kobieta wsadzi nos w te rzeczy
i wszystko rozwali, to nie jesteś Novakiem.
Tylko tyle mówię.
Więc jak nie dla mnie, zrób to dla siebie.
Gdy powiedziałaś, że chcesz się ze mną spotkać po pracy,
miałem nadzieję na grę w Bulls, a nie na imprezę charytatywną.
Nie mogę usprawiedliwić wydania $1000
na kogoś, kto już oszukuje.
Dobrze, przyznaję się.
Stoję za autobusami. Winny.
Doceniam, mea culpę, Dennis,
ale burmistrz nadal myśli, że go karzesz,
bo nie dostałeś umowy na Lansing.
Przykro mi myśleć, że jesteś tak małostkowy.
Nie o to tu chodzi.
Szczerą bożą prawdą jest, że zerwany został łańcuch dostaw.
Obwiń łańcuch dostaw.
To się nigdy nie zestarzeje.
Przepraszam, a pani kim jest?
Jessica Pearson.
Myślałam, że wasza dwójka będzie dyskutowała o ugodzie?
O ugodzie? O czym ona mówi...
Przepraszam, załamała nam się komunikacja.
Dyskutujemy plan
na przyśpieszenie dostawy autobusów.
Na bożą szczerość, ten plan nigdy nie wystartuje.
To wymówka i burmistrz ma ich dość.
Sądzę, że to twoje.
Pozywasz mnie.
Nie, nikt nikogo nie pozywa.
Panna Pearson jest nowa i nie rozumie,
jak się załatwia sprawy w Chicago.
Ona ma rację.
W Nowym Jorku, gdy ktoś podaje tak bzdurne wymówki,
nie ma znaczenia, że są poparte kwartetem smyczkowym.
To dalej bzdury.
Bzdurą jest to, że próbujecie na mnie
zabawę w dobrego i złego glinę.
Nadal mam sporo umów z twoim biurem, Keri.
To prawda i jeśli nie zechcesz
zacząć dziś honorować swójego kontraktu,
może przemyślę je wszystkie.
Nie doceniam bycia ogranym.
Miasto też. Widzimy się w sądzie.
Podoba mi się, jak to skończyłaś.
Prawie mi przypomnialaś moją młodość.
Jak myślisz, co ty, do diabła, robisz?
W tej chwili wykonuję swoją pracę.
To byłoby niemożliwe, gdybym to ja była główną prawniczką.
To nie przeszkodziło jednemu
z 20 chętnych prawników w twoim biurze,
by zrzucili robotę na mnie.
To o to tu chodzi?
- Chcesz mnie poniżyć. - Poniżyć cię?
Właśnie podniosłam twoją wartość.
W końcu mu pokazałaś, że masz kręgosłup.
Nie! Nie milion!
Dzięki Bogu.
Nie straciła pieniędzy, prawda?
Powiedz mi, że ich nie straciła.
Nie, dzięki Bogu,
ale ta czerwona kula uderzyła 10 razy, zanim wylądowała.
Tak.
- Dzieci śpią? - Tak.
Położyłam je godzinę temu.
Miło je będzie zobaczyć, że nie śpią, przed ich 18-tką.
Dzięki, mamo.
Słyszałaś coś od Jessici?
Nie. Stało się coś złego?
Nie. Pokazała się wczoraj w szpitalu,
zajmowalam się swoimi sprawami.
Co się stało?
Pamiętasz te dzieciaki z telewizji, próbujące uratować Franklin?
Jeden z nich wylądował na moim Ratunkowym.
Dobry Boże.
Po wejściu Jessica złożyła wielkie obietnice
tej biedniej dziewczynie, że szkoła dalej będzie otwarta.
Może tego dokona.
Dlaczego tak mówisz?
Co? Ja...
Mamo, te dzieciaki głodują
i nikogo nie obchodzi, czy umrą,
ale wtrąca się jakaś obca
i nagle nadal chcą otwartej szkoły?
Jest kobietą, odnoszącą sukcesy, ta Angela.
Ludzie jej słuchają.
Ludzie słuchają mnóstwa ludzi,
którzy są pełni gówna.
Jesteś dla niej za bardzo niesprawiedliwa.
Ona tylko gada, mamo
i im szybciej zdasz sobie z tego sprawę, tym lepiej.
- Burmistrz poszedł do domu. - Nie szukam burmistrza.
Szukam ciebie.
Przepraszam, jeśli przekroczyłem granice.
Mogłem być trochę nadgorliwy.
Nie, nadgorliwość jest dobra we właściwych rękach.
Załatwia sprawy.
Chcesz czegoś ode mnie, prawda?
Chcesz coś zdziałać, to musisz mi dać ostatnie trzy
zwroty podatkowe radnej Coats
i powiedzieć mi, gdzie mieszka.
Czy to legalne?
Nie robimy nic nielegalnego, prawda?
Wkładamy nasze pieniądze w nasze usta.
Nie zapomnij. Mamy imprezę chrytatywną w Glencoe,
przed spotkaniem Rady jutro.
Mam trasę przez 94-kę w razie, gdybyśmy się spóźnili.
Dobry z ciebie facet.
Widziałem dziś McGanna.
To zabawne.
Chyba mu się nie spodobało, co miałem do powiedzenia.
Co to oznacza?
Daj spokój, Nick. Wiesz, co to oznacza.
Próbuje nas poróżnić. Tak zawsze robi.
Może, ale nie jest zły o tą Pearson.
Pierdoły ci wciska.
Widzisz, już to zrobił.
Nagle jesteś po jego stronie.
Nie chcę być po jego stronie, ale potrzebuję sojusznika.
Codziennie jesteśmy razem.
Co, to?
Wziąłem tą posraną pracę dla ciebie, Bobby.
By służyć i chronić jednego człowieka.
- Ciebie. - Nie wierzę w to gówno.
Gdzie ja jestem w tym wszystkim?
Co się stanie, jak prawda wyjdzie na jaw?
Nic nie wyjdzie.
Kto zadba o mnie, Bobby?
Cały czas się tobą opiekowałem!
Jak tylko się dowiedziałem,
traktowałem cię, jak siebie samego.
Chroniłem cię, zwierzałem ci się
i byłeś w każdym tym chorym szczególe, jaki chce każdy gliniarz
w tym mieście, bo jesteś rodziną.
To ty nie wchodzisz do domu.
Ty. To twoja sprawa.
Jesteśmy ty i ja.
Kocham cię.
Proszę wstać.
Proszę usiąść.
Następna sprawa, Finley kontra Broder.
Wszyscy są?
Wysoki Sądzie, Keri Allen
reprezentuje miasto Chicago.
Byliśmy pierwsi na liście po lanczu.
Byliście. Ale już nie jesteście.
Co? Dlaczego?
To pytanie do jednego z pani kolegów.
Zadzwonił ktoś z biura burmistrza
i powiedział, że sprawę załatwiono.
Mogę teraz prosić strony ze sprawy,
żeby do mnie podeszły?
Dziękuję.
Ale masz czelność.
Przejęcie mojego spotkania to jedna sprawa,
ale zrobienie ze mnie głupiej przed sądem, to inna sprawa.
To wpływa na moją reputację i nie zniosę tego.
Powinnaś myśleć o reputacji,
zanim mi zabrałaś licencję.
Myślała pani kiedyś,
dlaczego zabrałam pani licencję, panno Pearson?
Wiem, dlaczego.
Wkurwiłaś się, bo pokazałam, że twoje biuro działa jak gówno
w sprawie z 13-go Dystryktu.
Źle! Sprawiłaś, że 13 Dystrykt wyglądał, jak gówno.
Mój ojciec był oficerem policji
i nie wychodził tam codziennie, by ryzykować życie,
żebyś nazywała jego i innych policjantów zwierzętami.
Nie wiedziałam o twoim ojcu.
Teraz wiesz.
I w żaden sposób ich nie nazwałam.
Ścigałam konkretnych ludzi, którzy zrobili konkretne rzeczy.
To będę teraz z tobą konkretna.
Chcesz po mnie iść, to idź,
ale trzymaj się z daleka od mojego wydziału
i od prawników, którzy ze mną pracują,
albo potraktuję to, jak złamanie przepisów.
Grozisz mi?
Ostrzegam cię.
Całe życie byłam niedoceniana,
bo nie wyglądam, jak córka policjanta.
Ale mam 33 lata i jestem prawniczką miejską.
Nie dostałam się tu, bo jestem głupia.
Rada zaczyna obrady.
Sprawdzę obecność. Radna Blake.
- Obecna. - Radny Morrison?
- Obecny. - Radna Coats.
Zanim zaczniemy, proszę o głos.
Jak wiecie, wierzę, że nauka i matematyka
jest kluczowa dla przyszłości młodzieży.
Dlatego poparłam Richard Feynman School
of Science and Engineering,
szkołę profilową na północy,
by zastąpiła liceum w moim okręgu.
Jak mówiłam, to krótka podróż,
by nasze dzieci tam jeździły,
ale zabiorę je daleko, by zrobiły kariery.
Jednak w świetle niesamowitego zaangażowania
społecznego chcę, by szkoła była otwarta
i z powodu osobistego zarzutu burmistrza,
zdecydowałam się wycofać swoje wsparcie dla zamknięcia szkoły.
Tak!
Proszę. Jeśli możecie.
Zdecydowałam się też z efektem natychmiasowym zrezygnować
z bycia radną 54-go okręgu,
by poszukać szans w sektorze prywatnym.
Honorem było pracować i służyć wam wszystkim.
Co się dzieje, do diabła?
Będę wyglądał jak idiota,
jak nie złożę jakiegoś oświadczenia.
Tu masz wszystkie informacje
o nowym stanowisku radnej,
jak i zaangażowanie w odbudowę szkół
w Kenwood i w okolicznych społecznościach.
- Wiedziałeś o tym? - Wiedziałem.
Jak myślisz?
Oyster White, czy Charleston Blue?
Jestem tylko ciekawy.
Skoro to ty dałaś jej pracę,
to co dokładnie Debbie Coats zamierza robić w Midwest Portage?
Zamierza zrobić z tego priorytet,
by przyśpieszyć produkcję
i dostawę twojej floty elektrycznych autobusów.
Działała pani za moimi plecami, panno Pearson.
Sprawiłam, żeby pan dobrze wyglądał, panie burmistrzu.
Właśnie pan zakończył 23-dniowy strajk głodowy.
Czyżby? Strajk głodowy zakończył się tylko dlatego,
bo chciwa radna przesiadła się na wyższą posadę.
A teraz masz 60 dni, żeby ją zastąpić
kimś, kto będzie lepiej reprezentował społeczność.
Pewnie będziesz chciał wydać na ten temat oświadczenie,
żeby strajkujący wiedzieli, że ich usłyszałeś.
Masz na myśli to.
Lubię tego Derricka.
Trzyma rękę na pulsie.
Może o tym nie wiesz,
ale byłem najmłodszym radnym, kiedykolwiek wybranym.
26 lat.
Cały rok harowałem, jako publiczny obrońca.
Byłem gotowy podbić świat.
W pierwszym miesiącu próbowałem podnieść
minimalkę do $7,25.
Powinno być o połowę więcej, niż 7,25.
Pomyślałabyś, że jestem leninistą.
Ale nie wycofałem się i przepchnąłem to.
Widzisz, wiedziałam, że jest w tobie marzyciel,
który gdzieś się tam ukrywa.
Popatrz, gdzie jesteś teraz.
Jestem tam, gdzie jestem teraz, bo zaraz po tym,
najstarszy członek powiedział mi, co się mogło stać,
gdybym to za wysoko przeforsował za szybko.
Nie wiem, czy to rada, czy ostrzeżenie.
Uratowałaś dziś wszystko,
ale wszystko, co tu robimy, ma konsekwencje w prawdziwym życiu.
Myślisz, że o tym nie wiem?
Sądzę, że jesteś mądrą kobietą,
która nie rozumie, że gdy dzieją się gówniane rzeczy,
to moje nazwisko jest na drzwiach, a nie twoje.
To wszystko jest dla mnie nowe, panie burmistrzu
i zajmie mi to trochę czasu,
zanim przestanę wykorzystywać szanse.
Ale nie sądzę, że chcesz, żebym brała poślednie cele.
- Nie? - Nie.
Sądzę, że masz problem, który musisz rozwiązać
i dlatego mnie tu sprowadziłeś.
Teraz gdy widzisz, co potrafię zdziałać,
czego mi nie mówisz, co Pat McGann ma na ciebie.
Lubię niebieski.
Czemu nie wejdziesz?
Nie sądzę, że powinnam.
Stało się coś złego?
Lily, muszę ci coś powiedzieć...
powinnam ci to powiedzieć dnie temu.
Porzuciłam twój proces,
w zamian za pracę u burmistrza.
Wiem.
Angela powiedziała, że ci nie powie.
Nie musiała mi mówić.
Wiem, gdy się coś dzieje z moją córką.
- Lillian, tak mi przykro. - Nie przepraszaj.
Ale pytanie jest dlaczego? Czemu mi nie powiedziałaś?
Nie chciałam ci powiedzieć, że zawiodłam.
Nie zawiodłaś, Jessica.
Nie, obiecałam, że uratuję twój dom
i nie zrobiłam tego.
Nie, przestań. Wejdź do środka.
Nie dziś wieczorem.
- Jesteś pewna? - Tak. Jeff na mnie czeka.
W inny wieczór?
Dobrze.
Chyba sobie życzysz śmierci.
Słyszałem, co się stało dziś w sądzie.
Dobrze się czujesz?
Załatwi to kieliszek chardonnay.
Nie powinno cię tu być.
Nic nie robimy.
To czemu tu jesteś?
Martwię się o ciebie.
Wcześnie wyszłaś z pracy.
Nie martw się. Wszystko gra.
Czy to numer trzy, czy cztery?
Myślisz, że mnie tak dobrze znasz.
Znam, i nie uciekasz od kłótni.
- O ty. - I jesteś, moja dziewczyno.
Nie, nie jestem twoją dziewczyną
i nie potrzebuję, żebyś tu przychodził mnie sprawdzać.
Może ja cię potrzebuję. Myślałaś kiedyś o tym?
Mogłeś o tym pomyśleć, zanim sprowadziłeś tę kobietę
do mojego biura.
Nie jest tu, żeby cię zastąpić.
Uwierz mi, nie węszę wokół, żeby się o tym dowiedzieć.
Co to oznacza?
Nie obchodzi mnie, kto rządzi w biurze,
ani co ona robi.
Jestem tu, ryzykując wszystkim w swoim życiu,
ponieważ ty jesteś osobą, której potrzebuję.
Twoja żona jest osobą, której...
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.