All language subtitles for POJEDYNEK SERC ( Duel of Hearts ) Barbara Cartland. 1992

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional) Download
co Corsican
hr Croatian Download
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian Download
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak Download
sl Slovenian Download
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish Download
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Film na motywach powieści Barbary Cartland.

POJEDYN EK SERC

Występują

Scenariusz

Muzyka

Reżyseria

Zatem ustaliliśmy, że ja wezmę lady Caroline na bal.

- Byłem pierwszy. - Umówiliśmy się wcześniej.

Z nikim się nie umawiałam.

Proszę to uzgadniać ze mną.

Caroline, chcę ci przedstawić przyjaciela, Davida Favershama.

To niesprawiedliwe!

Najpiękniejsza dziewczyna w Londynie strzeżona przez smoczycę Bullingham!

Lordzie Reversby!

Łap!

Do usług.

Przepraszam.

Lady Caroline!

Lord Reversby!

- Wygląda pani pięknie. - Dziękuję.

Kładę swe serce u pani stóp.

Ten okropny Rversby!

Niełatwo dopilnować lady Caroline.

Chowała się bez matki, jest uparta i samodzielna.

Ugania się za nią przez cały sezon.

Lady Rohan posłyszała o pani umiejętnościach powożenia.

Mówi, że jest lepsza.

Wątpię.

Proponuje wyścig. Jutro o 18.00.

Ruszacie z innych miejsc. Meta - St. Edmund's.

Widać lady Rohan?

Nie.

Może znalazła skrót do mety.

Przyda jej się.

Złamane koło.

- Zatrzymajmy się w zajeździe. - Niech to!

- Co podać? - Wino.

- Macie szampana? - Najlepszego.

Niosę.

- Proszę usiąść. - Dziękuję.

- Co tu robisz? - Reversby! Co za niespodzianka!

Nie miałem pojęcia, że ta pani jest z tobą.

Czy zechciałaby pani wejść na górę?

Chętnie.

Pana wino.

Proszę zreperować powóz. Koło się złamało.

Z Rosenbergiem nie będzie kłopotów.

- A sędzia? - Zbiera ludzi.

Musicie zgrać się w czasie.

W drogę!

Mam nadzieję, że się spodoba.

Sama wszystko przygotowałam.

Gdy dostaliśmy rano wiadomość od lorda Reversby...

Wiadomość?

Że przyjedzie na noc z żoną, lady Faye.

Milady?

Wszystko w porządku?

O ja głupia!

Nie było żadnego wyścigu.

Podły...

Podstępny...

- Zdrajca! - Milady!

Zostałam oszukana.

Lord Reversby chce mnie skompromitować.

Błagam, niech pani nikomu o tym nie mówi.

Ta plotka może zrujnować moją reputację!

Nikt nie może się dowiedzieć.

Zapłata za milczenie.

Zatrzymaj lorda jak najdłużej.

Milady! To wysoko!

Kim jesteś?

Caroline Fry.

- Wiesz coś o tym? - Nic.

Dotarłam tu chwilę przed panem.

Co pani tu robi?

Nie powinno to pana interesować.

A pan co tu robi?

Przyjechałem na spotkanie z nim.

Zna go pan?

To prawnik, John Rosenberg.

Miał mi przynieść listy, przez które ktoś szantażował moją podopieczną.

Miałem je odkupić.

Oto one.

Co się stało?

Ktoś chce zrzucić na mnie winę za to morderstwo.

Rosenberg poprosił mnie o spotkanie.

To sfałszowany list, w którym ja o nie proszę.

W jego biurze są pewnie kopie.

Chcą mnie złapać przy ciele.

Stać! W imieniu prawa!

To Rosenberg.

- Rozdzielcie się, przeszukajcie okolicę! - Tak jest! Za mną!

- Znaleźliście coś? - Nie.

Nie mogą być daleko.

Lord Brecon!

Nie ma czasu na wyjaśnienia. Ukryjesz nas?

Zajmij się koniem.

- Kto za to odpowiada? - Ja.

Szukamy mężczyzny i kobiety. Jechali w tę stronę.

- Gdzie oni są? - Nikogo nie widziałem.

Przeszukać obóz!

Kim pan jest?

Przepraszam panią.

Otwierać!

Proszę...

Pomoc przestępcom to poważne wykroczenie.

Niczego nie znaleźliśmy.

- Jak to zrobiłeś? - Nie wiem. Chodźcie.

FRANCO GRIMALDI WIELKI ILUZJONISTA

- Mój kochany przestępco! - Zaro...

Długo byłem za granicą. Zaprzyjaźniliśmy się we Włoszech.

Zaprzyjaźniliśmy się? Tak to jest po angielsku?

Chciałbym przedstawić...

Caroline Fry.

Panna Fry.

Jak się tu znaleźliście?

Niech lord Brecon wyjaśni.

Masz chyba język.

- Zgubiłam się w lesie. - Zgubiłaś?

Szacowna młoda dama błąkała się po lesie?

Dotrzymywałam towarzystwa pewnej porywczej damie.

Pokłóciłyśmy się i wyrzuciła mnie z powozu.

Biedactwo.

Biedna angielska dziewczynka.

Miałam zamiar znaleźć powóz i wrócić do domu, do Belgrave.

Młody Gideon się tym zajmie.

- Jeszcze wina? - Dziękuję.

By zabić czas.

Proszę zawieźć panią do Belgrave Village.

Dziękuję i żegnaj.

To była niezwykła przygoda.

Do widzenia, panno Fry.

Nie spotkamy się już.

W drogę!

Jesteśmy na miejscu. Gdzie podjechać?

Do Belgrave Manor.

- Do dworu? - Do domu dla służby.

Lady wróciła z Londynu? Wchodzi schodami dla służby?

Mario, muszę się umyć i przebrać zanim zobaczy mnie ojciec.

- Tato! - Caroline!

To dopiero niespodzianka!

Jaka miła!

- Nic złego się nie stało? - Nie.

- Wróciłaś z lady Bullingham? - Nie.

Wiesz, że nie pochwalam samotnych podróży.

Proszę, nie gniewaj się. Wiem, że sprawiam kłopoty.

Nie mogę cię winić. Twoja mama zmarła, gdy byłaś mała.

Rozpuściłem cię.

Przypominasz mnie pod wieloma względami.

Byłeś rozrabiaką!

Rozmawiamy o tobie.

Słyszałem, że masz powodzenie.

Świeża krew?

Gdyby tylko moi adoratorzy mieli trochę ikry...

- Są nudni. - Na pewno.

Nie wyjaśniłaś wcześniejszego powrotu.

Chciałam cię zobaczyć przed wyjazdem do Włoch.

Nie chcesz mi powiedzieć, nie będę naciskał.

- Wierzę w twój zdrowy rozsądek. - Dziękuję.

Ufam lady Bullingham.

Pisała, jak się bawiłyście w Londynie.

To bardzo nudne miasto.

Przypomnę ci te słowa, gdy wrócisz i powiesz mi, że się zakochałaś.

Tato... Skąd mam wiedzieć, czy się zakochałam?

Kiedy poczujesz, że mogłabyś wszystko dla niego poświęcić.

Narazić się na każde niebezpieczeństwo.

To właśnie miłość.

Jesteś pewna, że nie chcesz mi powiedzieć?

Tak, tato.

Milady, przyjechał lord Milborne.

- Wujku Francisie! - Caroline!

Jako londyńska modnisia nie powinnaś się rzucać na starego zgreda, jak ja.

Wujku, jesteś najprzystojniejszym mężczyzną, jakiego znam.

A ty - najlepszą kłamczuchą.

Jako sędzia, przyjechałem badać sprawę morderstwa.

- Na dworze? - Niezupełnie.

Pamiętasz młodego Brecona?

Oskarżono go o zabójstwo prawnika, niejakiego Rosenberga.

Jego ojciec postrzelił się niechcący i zmarł.

- Znasz syna? - Tak, robi wrażenie.

Czy to prawda?

- Co? - Że go zamordował?

Nie sądzę.

Miejscowy sędzia otrzymał od kogoś informację o miejscu zbrodni.

Zastał tam mężczyznę, który zaraz uciekł.

Była z nim młoda kobieta.

Zostali zidentyfikowani?

Dwóch świadków twierdziło, że to Brecon, ale byli przekupieni.

Ma zresztą żelazne alibi.

Sam z nim rozmawiałem.

Powiedział, że znał ofiarę, lecz nie miał powodu zabijać.

Wzbudza zaufanie.

Ciekawe!

Co z dziewczyną?

Nic nie wiadomo.

Głośno o niejakim Gervasie Warlinghamie.

Kłamca, oszukaniec, zwodzi kobiety i jest zawsze bez pieniędzy.

Paskudne!

Gdyby młody Brecon zmarł, kto odziedziczy tytuł i jego majątek?

Warlingham?

Tak, właśnie on.

Brecon nie ma braci, Warlingham to najbliższy kuzyn.

Młody Brecon rozumie zagrożenie?

Rodzina jest dla niego najważniejsza.

Skoro Warlingham to kuzyn, nie chce o nim słyszeć złego słowa.

Stara historia.

Jest świadom niebezpieczeństwa?

Zdaje się na los.

Napisz do lady Bullingham i wszystko wyjaśnij.

Tak, tato.

Wydajesz się nieobecna myślami, Caroline. Powiedz, o co chodzi.

Nie martw się, tato!

Pod twoją nieobecność będę jak mama.

O cokolwiek się rozchodzi,

pamiętaj, że nadal jestem najlepszym strzelcem w kraju.

Mario!

Spakuj moje rzeczy.

Jadę do Harriet Wantage, która mieszka nieopodal Brecon Castle.

- Wspaniale cię widzieć. - Ciebie także.

Dlaczego się przedstawiasz jako Caroline Fry?

Potem wyjaśnię. Przedstaw mnie tak ojcu.

Będzie cię mniej szanował, to straszny snob.

Powiem, że przyjechałam od przyjaciółki Caroline Faye.

Jak się miewa koleżanka, lady Faye?

Przesyła panu pozdrowienia.

Dziękuję.

Szkoda, że nie poznałem panny Faye, gdy uczyła się z moją córką.

Jej przyjaciółki zapomniały o niej. Nie dziwię się im.

Bystra nie jest.

Nie ma wdzięku ani stylu.

Tato, nie mam pieniędzy na ubrania.

Pieniądze nie mają nic do tego!

Przypatrzcie się liliom, jak rosną: nie pracują i nie przędą.

A powiadam wam: Nawet Salomon w caŁym swym przepychu

nie byŁ tak ubrany jak jedna z nich.

Ewangelia wg Św. Łukasza.

"N ie pracują"...

Mam pełne ręce roboty!

To najbardziej romantyczna opowieść, jaką słyszałam!

Wiem, jak możesz dostać się do zamku.

Matka lorda Brecona poszukuje damy do towarzystwa.

Idealnie!

Lord Brecon myśli, że taki właśnie mam zawód.

- Bądź ostrożna. - Dlaczego?

Zamek jest nawiedzony.

- Nawiedzony? - Tak.

Ktoś chce oskarżyć Vane'a Brecona o zabójstwo. Chcę mu pomóc.

Czy on jest dla ciebie kimś wyjątkowym?

Vane był kiedyś miły i radosny.

Nagle bardzo się zmienił.

Jak?

Jest nieszczęśliwy i ponury od powrotu z zagranicy.

Wiesz coś o jego kuzynie Gervasie Warlinghamie?

Uważa, że on powinien być lordem Breconem.

Przyjaźnią się. Ja bym mu nie ufała.

- Kuzynie Vane! - Kuzynie Gervase!

- Chciałem zapolować. - Nie krępuj się.

Mógłbyś mi na krótko pożyczyć 500 suwerenów?

Na krótko?

Zabawne!

Zabawne...

- Jaki był jego ojciec? - Jego śmierć budzi podejrzenia.

Lady Brecon została odludkiem.

Jest urocza, ale delikatna. Nie opuszcza pokojów.

Jakby świat zewnętrzny był zbyt bolesny.

Zobacz!

Ktoś z zamku!

Dziękuję.

Harriet! Lady Brecon oczekuje mnie o 1 5.00.

Panno Fry!

Gideon!

Mamy pokaz w zamku lorda.

Panie Grimaldi!

Panna Fry.

Podobno macie pokaz u lorda Brecona.

To prawda.

Pozwolił nam tu ćwiczyć.

Potem jedziemy do Regent's Theatre, do Londynu.

- Przyjdzie pani popatrzeć? - Postaram się.

Co pani tu robi?

Ubiegam się o posadę w zamku.

U lorda Brecona?

U jego mamy.

Oczywiście.

Najpierw zaprzyjaźnić się z mamą - tak robimy we Włoszech.

Przepraszam.

Lady przyjmie pannę Fry.

Przykro mi, panno Dorcas, ale to pani Miller wydaje polecenia.

Chciała pierwsza spotkać się z kandydatką.

Nic jej do tego. To ja jestem pokojówką lady Brecon.

Przykro mi, ale chciałbym zachować posadę.

Proszę ze mną.

- Kim jest pani Miller? - Wkrótce się dowiesz.

Panna Fry.

Moja droga...

Jesteś urocza!

- Byłaś w szkole z Harriet Wantage? - Tak.

Powinnam ją częściej odwiedzać, lecz dni gdzieś mi uciekają.

Czytam i zapominam o istnieniu świata.

Czy to źle?

Nie, jeśli jest pani szczęśliwa.

Szczęśliwa?

Ta młoda osoba wprosiła się i zakłóciła pani spokój.

Nic takiego, pani Miller.

Miała najpierw spotkać się ze mną. To ja zatrudniam służbę.

Moja dama do towarzystwa nie należy do służby.

Zatrudniłam pannę Fry. Zaczyna od zaraz.

Ale...

Sole trzeźwiące. Poproszę, Dorcas.

Nie mogę się doczekać, by usłyszeć twój głos.

Wybierz wiersz.

Lord prosi, by panna Fry zeszła do biblioteki.

Przepraszam.

Podstępna sztuka.

Chcę, by została zwolniona.

To moja panna Fry! Obawiałem się mieć nadzieję...

Zna ją pan?

Panna Fry to moja szczególna przyjaciółka. Nieprawdaż?

W rzeczy samej.

Proszę powiedzieć...

Dziękuję, pani Miller. To wszystko.

Myślałem o tobie często.

A ja - o tobie.

- Zastanawiałam się... - Co się stało?

Sprawca zabójstwa nieznany - oto wyrok.

Milordzie...

Pańskie życie jest w niebezpieczeństwie. Ktoś pożąda pana tytułu.

Wiele o mnie wiesz.

Chodzą plotki.

Mówisz o Gervasie?

Przyszło mi to do głowy.

Zawsze brak mu pieniędzy.

Prosi, bym spłacał jego długi. Nie okazuje za to wdzięczności.

Ale zamordować mnie? Nie!

To mój kuzyn.

I spadkobierca.

Doceniam pani troskę.

Zapewniam, że potrafię o siebie zadbać.

Są rzeczy gorsze od śmierci.

Milordzie?

O czym pan mówił?

Pomoże mi pani?

Będę ostrożny.

Przepraszam.

Zostanie pani w zamku?

Chciałbym tego.

Choć powinienem poprosić, by pani wyjechała.

Źle to zaplanowałeś! Co teraz?

Wymyślę coś innego.

Dość się naczekałam.

- Cierpliwości. - Już mi jej braknie!

Chcesz tytułu Brecona - ja także.

Słucham tylko twoich wymówek.

Dziękuję, że przyszłaś. Wiesz coś o pani Miller?

To wdowa. Wyręcza lady Brecon w prowadzeniu domu.

Pochodzi z dobrej rodziny.

Lecz zbiedniała i musi pracować jako gospodyni.

Nikt inny nie może?

Jest jeszcze lady Augusta, ciocia lorda Brecona.

To ekscentryczka.

Jak pani Miller dostała tę posadę?

Jej mąż służył w wojsku z Gervasem Warlinghamem.

Wszyscy się jej boją. A jaka jest wyniosła!

To przyjaciółka Warlinghama?

Podobno więcej niż przyjaciółka.

Nie powinnaś się w to mieszać.

W co?

Mam złe przeczucie. Coś jest nie tak.

Zostaję.

Wstrząsnę tym domem, aż poznam wszystkie tajemnice.

Co pani tu robi?

Badam rodzinną historię.

Po co właściwie tu pani przyjechała?

By pracować jako dama do towarzystwa.

To wiem.

Po co jeszcze?

By pana ostrzec.

Już to pani uczyniła.

Przepraszam, lady Brecon może mnie potrzebować.

Oto ona!

Pozwól mi ci się przyjrzeć.

Śliczna! Nic dziwnego, że chcesz ją zwolnić.

Kierowałam się jedynie troską o lady Brecon.

Coś ty! Nie opowiadaj!

Spodobałaby się Gervase'owi.

Zbyt ładna na twój gust.

Obawiam się, że spędzimy kolację w nielicznym gronie.

Drogi Vane, nie przepraszaj.

To miła odmiana od tych hazardzistów, którymi nas zwykle raczysz.

Podano do stołu.

- Chodźmy. - Wspaniale!

Chwileczkę! Panno Fry!

Ubiera się pani ponad stan.

Lord Brecon lubi dziwadła, ale to za wiele.

Jeśli nie znajdzie pani ubrań odpowiedniejszych dla pani pozycji,

będzie pani jadać w swoim pokoju.

Nie pozwolę służącej na wywyższanie się!

Przykro mi, że moje ubranie tak panią razi.

Dostałam je od lady Caroline Faye, znanej ze wspaniałego gustu.

Innych nie mam.

Jutro poproszę lady Brecon o zwiększenie mojej pensji,

abym mogła kupić zgrzebne ubrania, które nie będą pani zagrażać.

Jak śmiesz!

Jeśli sądzisz, że nie musisz mnie słuchać...

Zatrudniła mnie lady Brecon, zaś jej syn to zaaprobował.

Nie pani podlegam.

Gdy ja będę panią tego domu, inaczej zaśpiewasz.

A to stanie się prędzej, niż sądzisz.

Wygadała się. Powiedziała: "Gdy ja będę panią tego domu".

Poczeka sobie!

Ona tak nie uważa.

Harriet, zgasł piec w pokoju.

- Tylko dokończę pranie. - Nie, zrób to teraz.

Kobiety niech speŁniają posŁugę.

List do Tymoteusza.

Wyobraź sobie, że to on.

Butna pannica.

Nazywa się Caroline Fry.

Sprowokowała mnie.

Powiedziałam za dużo.

Zakochała się w nim, jestem pewna!

Chce zostać panią tego domu.

- Nie martw się... - Powinno być po wszystkim!

Ma pani poważny wyraz twarzy.

- Rozmyślam. - Nad czym?

Pan też jest zjawą?

Interesuje się pani historią rodziny?

- Tak. - Oprowadzić panią po zamku?

Poproszę.

Pana domostwo jest bardzo dostojne.

Odstraszające.

Jest pani bardzo wrażliwa.

I piękna.

Dziękuję.

Na pewno wiele razy pani to słyszała.

Zarumieniłam się.

- Uciekniesz? - Nigdy nie uciekam.

Bywa to niebezpieczne.

- Nie jestem niebezpieczny. - Tego nie powiedziałam.

Zmienił się pan.

- Dlaczego...? - Chodźmy dalej.

Tu nie jest groźnie.

Co państwa tu sprowadza?

Flirtujecie?

Dwa gołąbki!

Lord Brecon oprowadzał mnie po zamku.

Terefere! Mój drogi, nie bałamuć służących.

Nie zapominaj, kim jesteś.

Panno Fry. Ciociu Augusto.

- Długo lady tu mieszka? - Odkąd pamiętam!

A nawet dłużej...

Czy dom jest nawiedzony?

Przez żywych.

Tylko.

Witam panie.

- Mógłbym wypić z paniami herbatę? - Zapraszamy.

Mówiłam pannie Fry, że ładnie siedzi.

Dostojnie.

Jakie to szczęście, że jest! Pani Miller ma pewnie inne zdanie.

Obawiam się, że nazbyt się panoszy od czasu twojej podróży.

Możemy ją poprosić, by udzielała się gdzie indziej.

Nie lubię nieprzyjemnych rozmów...

Gdy się ożenisz, nadejdzie na to czas.

Goście zaraz będą.

- Zaprosisz pannę Fry na kolację? - Zapraszam.

Powinien być szczęśliwy, ma tak wiele.

Zasępił się na wzmiankę o małżeństwie.

Lady Brecon,

czy pani syn był kiedyś żonaty?

Ma gdzieś żonę?

O której nikt nie wie?

Z mężczyznami nigdy nic nie wiadomo.

Poczytaj mi jeszcze.

Rozchmurzysz się.

A teraz...

To diabeł!

Często tak znika?

A pan?

- Przyjechał pan z Londynu? - Uciążliwy obowiązek.

Mieszkałem spokojnie na wsi, gdy nieoczekiwanie

odziedziczyłem po wuju tytuł, majątek i muszę temu podołać.

- Nie podoba się to panu? - Zupełnie!

Nie znoszę wyniosłych dam.

Chciałbym poznać prostą dziewczynę, która nie wiedziałaby o mojej fortunie.

Zabrałbym ją na wieś i rozpuszczał do końca życia.

Za Dolly Cockrott, najpiękniejszą w kraju!

Za Match Terrant, najpiękniejszą kobietę, jaką widziałem.

Za kwiat Londynu,

Iady Caroline Faye.

- Zna ją pan? - Nie, nigdy jej nie widziałem.

Lecz wybieram się do stolicy i spodziewam najlepszego.

Czy lady Faye i lord Reversby nie byli zamieszani w skandal?

Nie słucham plotek.

Mogłabym coś dla pani zrobić?

Nie, dziękuję.

Ja tylko czytam i śpię.

Dorcas o mnie dba.

Miło spędziłaś wieczór?

Tak.

Mogłabyś nakarmić ptaki w bibliotece?

Oczywiście.

Nasiona są przy klatce.

- Nic poza tym? - Nie, dziękuję.

Dobranoc.

Caroline!

Tym razem mówię poważnie.

Powinienem był od razu skłonić cię do wyjazdu.

- Nie. - Proszę, opuść zamek.

Dlaczego?

Nie mogę powiedzieć.

Kocham cię całym sercem i duszą.

Ale ten związek nie ma przyszłości.

Bo pochodzę z niższej klasy?

Skądże.

Zatem powiedz dlaczego.

Nie dręcz mnie, po prostu idź! Póki mam siłę cię puścić.

- A jeśli odmówię? - Nie możesz!

To dla twojego dobra.

Przyjechałam, bo byłeś w niebezpieczeństwie.

I dlatego, że cię kocham.

Jak mogę teraz odejść, skoro wiem, że też mnie kochasz?

Jak mam ci pomóc, skoro nie wiem, kto jest twoim wrogiem?

Nie mogę tego wyjawić.

Nie zniósłbym tego, gdybyś się ode mnie odwróciła.

Odpowiedz mi na jedno pytanie.

Czy jest coś pod względem prawnym,

co umożliwiłoby ci poślubienie mnie?

Nie.

Zatem zostanę w zamku, dopóki będziesz mógł się oświadczyć.

Cokolwiek to jest, razem to pokonamy.

To niemożliwe.

Inaczej dawno sam bym sobie z tym poradził.

Znów zepsułam.

Kolejną wyszywankę.

Na pewno da się naprawić. Kim jesteś?

Tak dobrze mi szło...

Spójrz.

Nie jest tak źle.

Trzeba spruć kilka szwów.

Zwykle wychodzi mi dobrze. To ja zrobiłam tę narzutę.

Śliczna.

Jak masz na imię?

Musisz jej się przyjrzeć! Jest bardzo misterna.

Czarująca.

I pomysłowa. Możesz być z niej dumna.

Cassie!

To była taka zabawa.

Niewinna.

Oddaj to, bądź grzeczna.

- Kto to? - Żadnych pytań.

Nie powtarzaj nikomu, co tu dziś widziałaś.

Wiele osób musiało to słyszeć.

To jeden z największych zamków w Anglii.

Może i słyszą, ale nic nie wiedzą.

Podziękuj losowi, że przyszłam.

Jedna z tajemnic zamku wyjaśniona.

- Kto to? - Jeszcze nie wiem, lecz się dowiem.

Czas, bym wyznała, kim naprawdę jestem.

Dziś wieczorem, na balu.

Panno Fry, jak pani wygląda?

Pozostawię to pani wyobraźni.

Pani zupełnie brak wyobraźni.

Lordzie Stratton, pragnę przedstawić moją przyjaciółkę, Harriet Wantage.

Jej ojciec jest bardzo surowy.

Na czas balu powierzam ją pana opiece.

Z wielką przyjemnością.

Milordzie.

Niech cię nie zwiedzie płaszcz. Lord jest biedny jak mysz kościelna.

Lecz serce ma ze złota.

Ta dziewczyna jest niebezpieczna!

- Niezła. - Trzeba się jej pozbyć.

Ciociu.

- Lady Augusto. - Moja droga!

Wyglądasz najpiękniej ze wszystkich.

Miłe uczucie.

Kim jest gentleman, który rozmawia z panią Miller?

To mój bratanek, Gervase Warlingham.

Łajdak z niego!

Dobry wieczór.

Dobry wieczór, lady Caroline.

- Słucham? - Przywitałem się.

Słyszałam.

Nazywam się panna Fry, dama lady Brecon.

A ja jestem wikarym.

Nie wątpię. Ubiór pasuje.

Potrafi pani udawać.

Wiem, kim pani jest naprawdę. Widywałem panią w Londynie.

Nic nie powiedziałem w zajeździe, ale teraz...

Proszę mi wybaczyć.

Radzę wysłuchać do końca.

Zagięła pani parol na mojego kuzyna.

Ta maskarada ma na celu złapanie go w sidła.

Do czego pan zmierza?

Do 2000 gwinei za moje milczenie.

O tym, co pani poczynała z Reversbym w lesie w czasie morderstwa.

Nie mam pojęcia, o czym pan mówi.

Daj spokój, widziałem cię.

Byłaś z Reversbym w zajeździe.

Wszyscy się dowiedzą, że przebywałaś sama w zajeździe na odludziu

z lordem Reversbym.

To nie pana interes.

Mój interes to 2000 gwinei od pani.

Proszę się zdecydować.

Pieniądze lub powiem Vane'owi prawdę.

Co takiego?

Co masz mi do powiedzenia?

Przypomniałem sobie, że obiecałem pięknej pani taniec.

Przepraszam.

Ile usłyszałeś?

Dość, by wiedzieć, że podajesz się za kogoś innego.

Oraz że bywasz w ustronnych miejscach z szumowinami typu Reversby!

To nie tak! On mnie oszukał, mówił, że to wyścig.

Zaufałem ci!

Nawet się zakochałem!

W zepsutej pannicy, która szuka kolejnej ofiary.

- Pozwól mi wyjaśnić... - Nie, ty mnie posłuchaj!

Udawałaś, że mnie kochasz, by zwabić mnie w pułapkę.

Próbowałem namówić cię do wyjazdu, odmawiałaś.

Zobaczysz, kogo zdobyłaś.

Vane!

Jeśli chcesz mi pokazać "Białą Damę" zamku, nie trzeba.

Już ją widziałam.

Co?

Wiem, że jest szalona.

Wiedziałaś, że to moja siostra?

Nie.

Nazywa się Cassie. Zabije każdą żywą istotę.

Dlatego trzymamy ją w zamknięciu.

Powiedzieliśmy mamie, że zmarła, gdy ta była w Niemczech.

W tej rodzinie nie brak horrorów.

Gdy odziedziczyłem tytuł, z nim rodzinne tajemnice.

Do tamtej pory nie wiedziałem o Cassie.

Ani o ojcu.

Był taki jak ona.

W jego przypadku choroba ujawniła się później.

Ale to dziedziczne.

Ukrywali to, aż pewnego dnia...

Zbił lokaja na śmierć.

Tego nie dało się ukryć.

Przyjaciele dali mu wybór.

Dali mu pistolet i zamknęli w bibliotece.

Oficjalnie to był wypadek.

Moja mama nic o tym nie wie.

Oficjalnie.

Broni się, uciekając od rzeczywistości.

Rozumiesz?

Krew Cassie, krew mojego ojca...

To moja krew.

Prędzej czy później się ujawni.

Bywa, że prędzej, jak w przypadku Cassie.

- U innych później. - Nie uwierzę!

Nie masz wyboru!

Ja musiałem!

Wyjedź natychmiast.

Nie masz prawa mnie zwolnić.

Zatrudniła mnie twoja matka.

Vane...

Kocham cię i spróbuję ci pomóc.

Nie chcę twojej pomocy.

Gervase... Przepraszam panią.

Wspaniałe przyjęcie.

Zmuszony jestem cię prosić o opuszczenie mojego domu.

Czy mogę spytać, dlaczego?

Pozwoliłem ci na zbyt wiele, kuzynie.

- Szantażowanie gościa to szczyt. - Mój drogi!

Zdemaskowałem poszukiwaczkę przygód.

Nie chcę cię widzieć.

Caroline!

Nie zgadniesz!

Uciekam z lordem Strattonem.

Jesteśmy dla siebie stworzeni.

Dziś rano lord się oświadczył.

Lecz ojciec wyrzucił go za drzwi, bo jest biedny.

Uciekamy się pobrać w Gretna Green.

Tak się cieszę.

Nie mogę się doczekać wyrazu twarzy mojego ojca.

Zmieni zdanie.

- Kiedy uciekacie? - Dziś.

Powodzenia.

Nawzajem, droga przyjaciółko.

Dziękuję.

Dbaj o siebie.

Jeździł całą noc.

Kolejny raptus.

Kuzynie!

Jeśli nie chcesz mi uwierzyć, trudno.

Każę zabrać swoje rzeczy jutro.

Za pozwoleniem.

Co ty robisz?

Zrób to znów, a złoję cię na śmierć!

- Kogo ty zatrudniasz? - Masz rację, jak zwykle.

Wszyscy słyszeli jego groźbę!

I o szaleńcach w rodzinie.

Gdyby znaleziono chłopca martwego...

- Kiedy? - Zajmę się tym.

Ty zajmij się lady Caroline.

Wiem, że coś złego się szykuje.

Do wyjazdu do Londynu, proszę mieć oczy szeroko otwarte.

Możesz na nas polegać.

Dziękuję.

Sama widzisz.

To nie ty chciałeś mnie skrzywdzić.

Płynie we mnie ta sama krew.

Nie.

To nieprawda.

Gdybym nie przysięgała, dawno bym panu powiedziała.

Nie mogę dłużej milczeć.

Dorcas, o czym ty mówisz?

Służyłam twojej matce całe życie.

Nie wiedziałeś o tym, ale miała dwóch mężów.

Pierwszy był oficerem marynarki.

Zginął w bitwie 3 dni po podróży poślubnej.

Byłeś dzieckiem z tego związku.

Zabrałam cię ze sobą do Yorkshire.

Nie wiedziała, co robi, gdy upatrzył ją sobie lord Brecon.

Poślubił ją i zniknął na 3 lata za granicą.

Jego dziecko urodziło się martwe.

Przywiozłam cię z powrotem.

Tęskniła za tobą.

Gdy lord Brecon wrócił, nie poznał różnicy.

Zresztą to mężczyzna.

Zmarł w niewiedzy.

Kogoś innego chciałbyś uścisnąć.

Zajmę się Cassie. Jak zawsze.

- Panie Grimaldi! - Co się stało?

Proszę przyjść!

Nie żyje.

Wszyscy słyszeliśmy, jak lord Brecon mu groził.

To jego laska, ma herb.

Lord zniknął.

Posłaliśmy po sędziego.

- Panno Fry! - Gideon!

To on, Luke.

Pan Grimaldi kazał mi opowiedzieć, co się wczoraj zdarzyło.

- Co? - Pan Warlingham zabił chłopca.

Pan Grimaldi kazał mi panią znaleźć.

Jechał do Dragon's Den w lesie. Był taki radosny!

Gideonie, znajdź go.

Powiedz mu, że pojechałam do Londynu po Grimaldiego.

Dorcas, pomóż mi się ubrać.

Zajmij się Gideonem.

Pojadę do Londynu, uciszyć Grimaldiego.

Poczekaj na mnie w gospodzie.

Konno będę w Londynie pierwszy.

A dziewczyna?

Zajmiesz się nią?

Jeśli będę musiał.

Lordzie Brecon!

Jackson!

Dokąd się wybierasz?

PRÓBA PRZED PRZEDSTAWIENIEM

Kwiaty!

Gdzie jest pan Grimaldi?

Za sceną.

Grimaldi!

Wszystko robiłeś niepotrzebnie.

Dowiedziałem się, że nie jestem synem lorda Brecona.

Przez cały ten czas to ty dziedziczyłeś tytuł.

Piekło!

KONIEC

Tekst: Anna Piwnicka.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.