Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zareklamuj swój produkt lub firmę. Skontaktuj się z www.OpenSubtitles.org
Poprzednio w serialu...
Mamy coś dla pana.
Sztab Generalny powołuje na komendanta Villa Rici
dona Alonsa Carvallo de Vásqueza.
Aresztujcie tego człowieka!
Niech żyje komendant!
Nikt nie tańczy na zabawie?
Przyznaję, że byłbym bardziej miłosierny, gdybyś nie spał z moją żoną.
Rocío oczekuje dziecka Nehuéna.
Jedź z nami walczyć na południu.
Dziś wieczorem, pójdę po Rocío.
Wyciągniemy cię stąd, nie martw się.
Najważniejsze, byś ty była bezpieczna.
Justo Domingo del Valle, biskup Świętej Inkwizycji,
Witamy w Villa Rice.
Co mają znaczyć te bezeceństwa?
Obrzydliwy pederasta - wysłannikiem Świętej Inkwizycji?
Byłeś miłosierny pozwalając mi odejść. Nadszedł czas, by zwrócić ci dług.
Wasza Ekscelencjo! Proszę, nie!
Za zdradę i usiłowanie zabójstwa zostałeś skazany na śmierć!
Chroniąc duszę przed strachem - ustanawiamy granice,
zapominając, że urodzeni w strachu, w strachu też umierają.
Przekroczenie tej granicy oznacza wkroczenie w nieznane...
20 lat wcześniej
Niektórzy się adaptują i przeżywają...
Chodź tu, usiądź. Spokojnie.
...inni umierają próbując.
Ale tam, gdzie przebiega granica...
Ojciec Justo!
...zawsze rozgrywa się walka.
Nie dręcz swej duszy.
Twoja żona jest teraz w łonie Pana.
Dziękuję za wyrozumiałość.
Jestem twoim dłużnikiem.
Kiedyś mi się odpłacisz.
Wyjeżdżam, jak mnie prosiłeś.
Lekarz mnie poprosił, bym pomogła panu z dzieckiem.
- Jak masz na imię? - Wasz Bóg ochrzcił mnie Juaną.
Tu nie ma już żadnego Boga.
Tłumaczenie: nkate
OBLĘŻENI odcinek szósty
Doña Isabel w ten trudny czas pomagała rozdzielać żywność, Ekscelencjo.
Bardzo pomogła osadzie.
- Muszę zamienić z panem parę słów. - Słucham.
Nie ma nic, czego nasz honorowy gość nie mógłby usłyszeć.
Przyszłam prosić o ułaskawienie Nehuéna.
Proszę zwrócić mu wolność w zamian za życie mieszkańców tej osady.
Osada jest już bezpieczna - przybyły posiłki.
Jeszcze dziś wieczorem Indianin zawiśnie.
Podobnie, jak postąpiliśmy z innymi zdrajcami.
- To sprzeczne ze Słowem Bożym! - Rozumiem ojca pozycję.
Ale ten Indianin wielokrotnie zgwałcił moją córkę.
To nieprawda!
Stało się to za obopólną zgodą - zarówno Rocío, jak i Nehuéna...
- Jak pani śmie zaprzeczać moim słowom? - Mówię tylko prawdę.
Postępki Indian nie powinny być karane.
Postępują tak, gdyż nie znają moralności.
Naszym obowiązkiem jest ich nawrócenie,
i poprowadzenie ścieżką Pana, a nie zabijanie.
Jestem pewien, że jeszcze zmieni ojciec swe zdanie.
- Gdy chodzi o gwał... - Nie chodzi o moje zdanie!
Takie jest zdanie Kościoła.
Dziękuję, Wasza Ekscelencjo.
Najrozsądniej będzie wynegocjować z Indianami, by pozwolili...
Indianin pozostanie w więzieniu!
Dopóki go nie nawrócimy.
Jeśli pan go nie wypuści, Mapuche zabiją nas wszystkich!
Spiera się pani ze mną w kwestiach wojskowych?
Chce pani podzielić los Carvallo?
Moim zamiarem nie są spory z panem, komendancie.
Ekscelencjo...
Uratujemy naszego toqui!
Pokonamy Huinca!
Wszyscy do kościoła! Chodźcie!
- Wszystkie dzieci już są. - Bardzo dobrze.
A gdzie Manuel?
Szukałam go wszędzie, ale bez skutku.
Posłuchaj mnie.
W żadnym wypadku nie wychodź.
Agustin...
Nie pozwól, by go zabili.
Łucznicy, przygotować się!
Strzelać!
Kryć się!
Teraz!
Naprzód!
Ognia!
Strzelać!
Wycofać się!
- Co tu robisz, do diabła? - Komendant pozwolił mi walczyć!
Oszalałeś? A co z twymi braćmi?
- Mają ciebie! - Nie jestem twą matką!
Idź do kościoła, bracia cię potrzebują! Zostań tam z Josefą!
Co się stało?
Biskup zabronił de Salasowi zabijać Nehuéna.
De Salasa nikt nie zdoła powstrzymać.
Tym razem - tak! Okazał uległość.
Więc mamy więcej czasu.
- Czasu na co? - By go stąd wyciągnąć.
Nehuén!
- Gdzie Rocío? - W bezpiecznym miejscu.
Pilnuj drzwi.
- Nie ma ich więcej niż 80. - Ale mają korzystniejszą pozycję!
Jasne, że nie. Nasza sytuacja jest znacznie lepsza.
Żołnierze! Do mnie!
Na górę!
Indianka przyszła po brata.
Nadszedł czas, by odkryć nasze karty.
Juarez! Dominguez! Za mną!
Mówiłeś, że nie ma ich więcej niż 30. Skąd wzięli się pozostali?
Nie wiem.
Więc jak mam wydostać brata, jeśli nie mamy z nimi szans?
- Nas jest więcej. - Ale oni mają armaty!
Mają jeszcze cywilów! Myślisz, że zdołamy żywi dotrzeć do fortu?
Agustin! Oni już tu są!
Tędy!
Zwiąż go!
Nie przekraczaj granicy.
Bez obaw, Ekscelencjo.
Słowo Pana jest zawsze ze mną.
Brama!
Witaj, Sayen!
Dawno się nie widzieliśmy.
Uwolnij mego brata,
a zostawię twych ludzi przy życiu, ale jako niewolników.
Chyba nie bardzo rozumiesz sytuację. Podnieście!
Odwołaj oblężenie i zabierz swoich ludzi z lasu.
Gdy będziemy mieli dość żywności - wypuszczę twego brata.
Nie przerwiemy oblężenia.
Każ im go opuścić!
Odwołaj oblężenie, a każę go opuścić.
Ale jeśli będziesz się ociągać, stracisz brata.
Życie Nehuéna jest w twoich rękach, nie w moich.
Chcesz zobaczyć, jak umiera twój brat?
Zgoda!
Opuścić go!
Będziemy w kontakcie.
Mówiłeś, że go puścisz!
Gdy zaopatrzymy się w prowiant.
Jeśli choć jeden z moich ludzi wróci z lasu choćby z zadrapaniem,
odetnę twemu bratu głowę, tak, jak odciąłem twej matce.
Czy to jasne?
Są uzbrojeni po zęby.
Mają wystarczającą ilość żołnierzy i arkabuzów. I wkrótce będą mieć żywność.
Antipan, wskakuj na konia i dogoń Ancanamuna.
Powiedz mu, że potrzebujemy jego pomocy.
Robi się.
Ancanamun... nie wróci.
Więc niech zwróci naszych wojowników walczących wraz z Pelantarú na południu.
To zajmie co najmniej tydzień.
A co innego, dziadku?
Pozwolimy Nehuénowi umrzeć?
Bo tak będzie!
Teraz ty jesteś nową wdową osady.
Dzięki Bogu!
Dzięki mnie.
Ponad 50 żołnierzy zdołało przebyć jezioro.
Znajdziemy się na drugim brzegu szybciej, niż myślisz.
Nie.
Juan de Salas wywalczył zniesienie oblężenia.
Wkrótce jedzenia starczy dla wszystkich.
Nikt nie odważy się wyruszyć w taką ryzykowną podróż.
Wiesz przecież, że on nie dotrzyma słowa.
Chce śmierci Nehuéna i nic go nie powstrzyma.
I to jest jego słaby punkt.
Będzie go torturować, ale tak, by go nie zabić.
Nie jest głupcem.
Jeśli nadal będziesz to nosić, zaszkodzisz dziecku.
- Muszę powiedzieć ojcu. - Nie, nie teraz.
Może wtedy będzie takim, jak dawniej?
Albo będzie jeszcze gorzej.
Wkrótce i tak się dowie.
Nie potrafię tego długo ukrywać.
Co za różnica?
Wielka, gdyż Nehuén jest teraz w więzieniu.
Jeśli twój ojciec dowie się teraz - wyładuje swój gniew na nim.
Powiedz, co mam robić, Isabel.
Powiedz.
Na co jesteś gotowa?
Powiedz, co masz na myśli?
Wiem, co do niego czujesz.
Wiedz tylko, że jeśli posłuchasz mej rady, Nehuén odzyska wolność,
ale twój ojciec pozna całą prawdę.
A kiedy tak się stanie, nic nie będzie takie, jak dawniej.
Jeśli to zrobisz...
nigdy już nie zobaczysz Nehuéna.
Mam zgodę na odwiedziny więźnia.
Trochę brudne, ale doda ci sił.
Wybacz, że nazwałem cię zdrajcą.
Co stało się z moją siostrą?
Odwołała oblężenie.
Juan de Salas pozwolił jej odejść.
Skąd zdobył więcej żołnierzy?
Przemknęli się jeziorem.
Zbierz swoje siły, by się stąd wydostać.
Umrę tu Agustin. Myślisz, że tego nie rozumiem?
Umrzesz ze starości w swojej wiosce.
Albo staniesz się łupem pumy w lesie.
Ale nie tutaj.
Nie umrzesz, dopóki jestem w osadzie.
Jak Rocío?
Jest nawet odważniejsza od ciebie. Nie martw się o nią.
Musisz wytrwać. Będzie ciężko, ale cię nie zabiją.
Kiedy się stąd wydostanę...
znowu zarządzę oblężenie. Wiesz o tym, prawda?
Zrobisz, co musisz.
Tak, jak i my.
W pewnym sensie wszyscy jesteśmy osaczeni, prawda?
Dziękuję, bracie.
Co?
Nie jesteś już sama.
Zaprowadźcie mnie do Sayen.
Spowiadam się Bogu Wszechmogącemu, że bardzo zgrzeszyłem...
myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem:
moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.
Znaleźliśmy ją w lesie!
Ta Huinca jest żoną mego brata.
Jak śmiałeś, Lasi?
Zejdź mi z oczu!
Dziękuję.
- Sayen, muszę z tobą porozmawiać. - Zamknij się!
Jesteś złym duchem, zamąciłaś w głowie memu bratu!
Bo kogo miłuje Pan, tego karze,
chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje.
Jeśli jesteście bez karania, którego uczestnikami stali się wszyscy,
nie jesteście synami, ale dziećmi nieprawymi. [Hbr 12, 6-8]
Nie ma bowiem władzy, która by nie pochodziła od Boga,
a te, które są, zostały ustanowione przez Boga...
...bo nie na próżno nosi miecz.
Jest bowiem narzędziem Boga do wymierzenia sprawiedliwej kary temu, który czyni źle. [Rz 13, 1-4]
Błogosławieni, którzy płuczą swe szaty, aby władza nad drzewem życia do nich należała...
- Señor! Nocą ktoś ukradł konia. - ...i aby bramami wchodzili do Miasta. [Ap 22,14]
Brała pani w tym udział?
Prosiła tylko, bym to panu oddała po wschodzie słońca.
A pani z radością zgodziła się być posłańcem,
by napawać się widokiem, jak czytam o jej miłości do tego dzikusa!
Ona wróci, jeśli pan uwolni Nehuéna.
Indianin prędzej zgnije w więzieniu,
niż wyjdzie żywy z tego fortu.
Komendancie, jeśli go pan nie puści, nie zobaczy więcej Rocío.
Ta ziemia zabrała panu żonę, teraz zabierze i córkę.
I pańskiego wnuka.
Rocío oczekuje dziecka Nehuéna.
Wynocha!
Czego stoicie, na Boga, on go zabije!
Zabierzcie go stąd!
Dość!
Odciągnijcie go!
Nie dotkniesz więcej palcem tego Indianina!
Najpierw podważasz mój autorytet przed żołnierzami,
a teraz uczysz, jak mam postępować!
Musisz utrzymać porządek.
Po to przywróciłem cię na stanowisko.
- Nie oddam im tego Indianina! - Jasne, że to zrobisz!
I będziesz się modlić, by Bóg zdławił twój gniew,
a potem będziesz przykładem dla wszystkich.
Nie trudź się tymi wykładami.
Doskonale wiem, z jakiej jesteś gliny.
Myślisz, że przybyłem tu z 30 żołnierzami tylko po to,
by oświecić ten ciemny motłoch i uratować twą mizerną osadę?
Dopiero co wlałem wrzące złoto
do gardła człowieka, którego Sztab Generalny mianował komendantem fortu.
Jeśli wkrótce nie zawiadomię ich o zwycięstwie nad Indianami,
czeka mnie szubienica, a przy okazji i ciebie.
Zachowujesz się jak idiota.
Oddanie Indianina oznacza przegraną wojnę!
Ta wojna już jest przegrana.
Stąd aż po Bio-Bio nie ostał się ni jeden nieszczęsny Hiszpan.
Valdivia lada moment padnie.
Więc cóż?
Więc co za różnica - jeśli zginie jeszcze jeden Indianin?
Wybij sobie Konkwistę z głowy.
Płonne nadzieje.
Króla... interesuje teraz tylko to!
Co to jest?
Nasza przepustka, by wyrwać się z tego piekła.
Dotarły informacje, że znajduje się w tej osadzie.
Chociaż niektórzy twierdzą, że Indianie pierwsi go znaleźli.
Musimy go odzyskać.
To jedyne, co teraz ma znaczenie.
Dlatego uwolnij tego Indianina,
odzyskaj córkę i zawrzyj pokój.
Od teraz tylko to się liczy.
Potem pogadamy.
Dlaczego pani to robi?
Ines to przygotowała, jak uczyła ją twoja matka.
Wkrótce poczujesz się lepiej.
Nie chciałem, by pani syn umarł.
Zostawię to wiadro wody tutaj, może się przyda.
Kiedyś się dowiem, gdzie go pochowano.
Zaprowadzę panią do niego.
Ludzi we wsi jest tylu, ilu nas.
Moglibyśmy łatwo ich pokonać i odzyskać pańską córkę.
Informuj mnie na bieżąco o nowościach.
Malaspina...
Widziałeś kiedykolwiek coś takiego?
Nie, señor.
Niech przygotują Indianina.
Postaraj się, by znośnie wyglądał.
Mówią...
że jeśli usiądzie się przed wulkanem i zada pytanie,
prędzej, czy później uzyska się odpowiedź.
Wie pani, o co zapytałbym dzisiaj?
Ile jeszcze czasu minie,
zanim te dwie ręce chwycą pani szyję i ją skręcą?
Jak pani myśli, co wulkan by odpowiedział?
Że nie jestem pańskim wrogiem.
Wulkany nie potrafią mówić, señora.
Człowiek zawsze sam wie, jak powinien postąpić.
Jeśli tego nie robi, to znaczy, że się boi.
Albo to mu się nie opłaca.
A wygoda - to coś takiego...
Ostatnio nie jest po mojej stronie.
Pod jakimi warunkami mogę odzyskać córkę?
Wymiana, i żadnej broni.
Przybędą na skraj lasu przed zachodem słońca.
Skąd pani wie, że żywa dotarła do wioski?
Że nie wisi teraz na drzewie, jak wielu innych?
Tego nie mogę wiedzieć.
Ale to był jej wybór - uciekać.
Mapuche nie są głupcami.
Nie przegapią okazji, by wymienić ją na swego toqui.
Mam taką nadzieję.
Gdyż, jeśli nie...
nawet jeśli nie jest pani moim wrogiem,
głowy i tak pani nie zachowa.
Jeszcze przed zachodem słońca znów będziesz z bratem.
Tylko, jeśli on jeszcze żyje.
Jeśli on nie żyje, możesz zemścić się na mnie.
Wyprowadźcie go.
Brama!
Przysięgałeś, że nie zabijesz mego ojca i dotrzymałeś słowa.
Nawet, gdy na twych oczach umarła twa matka.
Zwalniam cię z przysięgi.
Nie jesteś mi już nic winien.
Gdy skończy się wojna na południu, wrócę po ciebie.
- Twój syn i ja, będziemy czekać. - Huinca!
Mam nadzieję, że dość się napolowałeś?
Gdyż umrzesz tam w środku!
Wygramy!
Nie możecie tak jej traktować, jest w ciąży!
Cofnąć się!
Przestań, Agustín! Chodźmy.
Zostaniesz tutaj, dopóki nie wydalisz Indiańca ze swego łona.
Co się z tobą stało, ojcze?
Stałeś się takim, że cię nie poznaję.
Nienawiść cię zaślepiła, i nie widzisz nic poza własnym nosem.
Skazałeś wszystkich na głodową śmierć.
W twoich żyłach płynie jad,
nie ma w tobie nic, poza nienawiścią, strachem i pogardą.
Nie jesteś godzien być moim ojcem.
Jesteś opętany Konkwistą i śmiercią.
Twoim plonem będzie cierpienie i samotność.
6 miesięcy później...
Pomogę! Proszę to dać.
Dziękuję.
Kapitanie!
Señora...
Dzień dobry, sierżancie.
Widzę, że od rana nie wylewa pan za kołnierz?
Wino to wszystko, co nam zostało, kapitanie.
Proszę spojrzeć, w kogo się zamieniliśmy.
W całej osadzie nie znajdziesz ni kartofla.
Tym niemniej, pan nieźle wygląda.
Każdy kombinuje, jak może.
Prędzej czy później, Indianie zabiją nas wszystkich.
Trzymają nas w oblężeniu,
dopóki się nie rozprawią z resztką Hiszpanów na południu.
A kiedy zakończą wojować,
nie pozostawią tu kamienia na kamieniu.
Jest nas coraz mniej, kapitanie...
W zeszłym tygodniu straciliśmy siedmiu.
A trzech kolejnych w ostatniej dobie.
Proszę się postarać, by nie być następnym.
Pan też, sierżancie.
Pan też.
Kim oni są?
Hernandez i Lamas.
I jeden żołnierz z oddziału biskupa.
Kapitanie!
Señora...
Wasze zdrowie!
Za chwałę imperium!
Pozwól mi sprawdzić, czy jesteś zdrowy.
Obróć się...
- Jesteś grzeczny? - Tak, ojcze.
Idź się bawić.
Lubisz się wtrącać w cudze sprawy, Mercedes!
Nie, Wasza Ekscelencjo, chciałam się pomodlić.
Chyba wiesz, że Pan nie lubi ciekawskich kobiet?
Nie myśl, że zapomniałem, że zdradziłaś swego zmarłego męża.
Tak, Wasza Ekscelencjo...
Za pozwoleniem...
Od jak dawna go nie czujesz?
Nie rusza się od ostatniej nocy.
Boję się, że coś mu się stało.
Nie martw się.
Pozostał tylko miesiąc, czy półtora do porodu.
I dzięki Bogu, że ojciec wypuścił cię z więzienia.
Niech będzie przeklęty dzień, gdy poprosiłam Nehuéna, by go nie zabijał.
Uniknęlibyśmy tylu śmierci, Isabel...
Wiesz coś o nim?
Może zginął tam, na południu.
Kto wie...
Gdyby Nehuén nie żył, już by nas zabito.
Możesz nie wątpić.
Teraz najważniejsze, byś dobrze się odżywiała.
Zjesz to wszystko.
Musisz to zjeść. To jedyne, co mamy.
Nawet jeśli cię mdli, musisz zjeść.
Zazwyczaj w kościołach przechowuje się spisy mieszkańców.
Ale nie znalazłem ich w naszym kościele.
Po co ci potrzebne?
Czy tu przyjeżdżał, albo wyjeżdżał stąd ktoś o nazwisku Goyenechea?
Sądzisz, że pamiętam? Jestem tu ponad 20 lat.
Komendancie!
Proszę za mną, przybył posłaniec.
- Właśnie przybył, señor. - Daleko jeszcze do Villa Rici?
Już tu jesteś, chłopcze.
Mam list do komendanta fortu, dona Alonsa Carvallo y Vásqueza.
Proszę...
Mamy problem.
Z północy przybył posłaniec z wieściami.
- Wojna skończona. - Chwała Bogu!
Valdivia padła.
Indianie zajęli całe terytorium na południe od Bio-Bio.
Tchórze, którzy chcieliby spróbować wydostać się stąd - mogą to zrobić.
Cała reszta - zostanie tutaj. Będziemy twardzi!
Będziemy się opierać i walczyć do końca!
Musimy się stąd wydostać.
Nikt z tych, co odeszli - nie wyżył.
Skoro dostał się tu goniec, to znaczy, że jest to możliwe.
Zaryzykujemy.
- Oszalałeś! - Nie słyszałaś komendanta?
Wojna jest skończona.
Jeśli zostaniesz tutaj - umrzesz z głodu.
A może wolisz zostać niewolnicą u Indian?
Dzięki...
- Przynieś jej więcej bulionu. - Dobrze.
Dziś już wypiłam trzy kubki.
Trzy kubki bulionu i dwa ziemniaki, Rocío.
- Jeszcze jeden kubek i chyba zwymiotuję. - Mówiliśmy już o tym.
Spójrz na siebie!
Nie możesz nawet utrzymać się na nogach!
Czujesz ruchy?
Ledwie.
Nie tak jak wcześniej, gdy wciąż się kręcił.
Ty! Podnieś koszulę.
Obróć się.
Okryj się.
Ty! Chodź tu.
- Widziałeś taki znak? - Nie.
Możesz iść.
Biskup zebrał wszystkie dzieci w kościele i zadawał dziwne pytania.
Jakie pytania?
Czy ktoś z nas widział taki rysunek, jaki był na plecach Diego.
Co ty mówisz, Manuel?
Kiedyś, gdy byliśmy nad jeziorem, widziałem ten znak na jego plecach.
Posłuchaj uważnie:
Diego już nie żyje.
To, co widziałeś na jego plecach, nie ma żadnego znaczenia.
To coś złego?
Inne dzieci, które to widziały, coś powiedziały?
Muszę znać prawdę. Nie ma w tym nic złego.
Ale nikt więcej nie powinien o tym wiedzieć.
Mogę ci zaufać, prawda?
Komendancie! Martinez uciekł! A w lesie są Mapuche!
Komendancie!
Co się stało?
Martinez z żoną wyszedł z fortu.
Stąd ich nie trafimy, komendancie. Wychodzimy?
Nikt nie wychodzi.
Uciekaj!
Otwórz! Otwórz bramę!
Diego!
Diego!
Ostatnią walką człowieka jest zawsze walka ze śmiercią.
To jego ostatni bastion.
Każdy człowiek żyje w swych potomkach.
Dlatego nie ma nic smutniejszego, nic bardziej gorzkiego,
niż strata własnej krwi.
Muszę iść.
Ktoś musi nakarmić świnie.
Chcesz iść ze mną?
Chcę jeszcze trochę pobyć tutaj.
Opiekuj się nim.
Jest wystraszony.
Pobaw się z nim, ale nie krzywdź.
Człowiek może umrzeć. Nadzieja może umrzeć.
Tylko jedno nie może umrzeć...
...rodzona krew.
Tłumaczenie: nkate
na podstawie napisów Íris i Ludmiłki:) z mundolatino.ru
Wspomóż nas i zostań członkiem VIP, by pozbyć się reklam z www.OpenSubtitles.org
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.