Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
/Witam.
/Pochodzę ze świata za murem,
/gdzie niemal wszyscy /wyniszczyliśmy się nawzajem.
/Wasze miasto stworzono /jako eksperyment.
/Uważamy, że to jedyny sposób /na odzyskanie znanej nam ludzkości.
/W celu utrzymania pokoju /stworzyliśmy frakcje.
/Wiedzieliśmy, że niektórzy z was /przerosną podziały frakcyjne.
/Nazywamy ich Niezgodnymi.
/To prawdziwy cel /tego eksperymentu.
/Są kluczem do przetrwania /ludzkości.
/Jeśli to oglądacie, /to choć jedno z was jest dowodem na to,
/że nasz eksperyment się powiódł.
/Nadszedł czas, byście wyszli /z tej izolacji i dołączyli do nas.
/Z rozkazu Evelyn, /brama pozostanie zamknięta!
/Sądziliście, że jesteście /ostatnimi ludźmi.
/Tak nie jest.
/Ludzkość czeka, z nadzieją, /po drugiej stronie muru.
WIERNA
Tłumaczenie: pepe76 Korekta i synchro: peciaq
Już prawie jesteśmy.
Tak, jestem tuż za tobą.
Masz lęk wysokości?
Nie, skąd ten pomysł?
Czasami, gdy patrzę za mur, wydaje mi się, że coś tam widzę.
- A ty? - Nic nie widzę.
Może przyjrzyj się uważniej.
Przyglądam się, ale nie widzę tego co ty.
Zobaczysz to, kiedy będziesz miał to przed nosem.
Naprawdę to zrobimy?
Tak.
/Mieszkańcy Chicago,
/wiem, że chcecie wiedzieć, /co jest za murem,
/ale czasami mury są po to, /żeby nas chronić.
/Pamiętajcie, że to założyciele /podzielili nas na frakcje.
/Dopóki nie poznamy ich intencji, /wyjście pozostanie zamknięte.
/Jeanine nie żyje. /Dziś rozpoczniemy procesy spiskowców.
Procesy spiskowców, zamknięcie bram...
Popełnia te same błędy co Jeanine.
Muszę z nią porozmawiać. Spróbuję ją przekonać.
Ale to niczego nie zmieni.
Nie.
Musisz mi coś załatwić.
Tylko to? Słońca i księżyca nie chcesz?
- Wiem, że to wiele. - To niemożliwe.
- No i? - No i to załatwię.
Witam panie. Dokąd to? Mogę się dołączyć?
- Spadaj, Peter. - Jakie nieprzyjazne!
Frakcji już nie ma, zaprzyjaźnijmy się. Nie możemy się lubić?
Tris.
Powinnaś być teraz z innymi przywódcami miasta.
To nie dla mnie. Ja nie ustalam zasad.
Wielcy przywódcy nie pragną władzy, ale robią to, co konieczne.
Potrzebujemy cię.
Spójrz na mnie!
Ruchy!
Nie ruszaj się.
Wszyscy jesteśmy w nowej sytuacji.
Spędziłem życie, poszukując prawdy, ale Jeanine mnie oszukała.
Chciałbym za to przeprosić.
/Ta osobista porażka dała mi motywację, /by wszystko naprostować.
Teraz, gdy frakcja Prawości już nie istnieje,
chcę, by wszyscy wiedzieli, że uczciwość będzie ważną częścią
odbudowy naszego miasta!
Rozpocznijmy proces. Sprawiedliwości stanie się zadość.
Niech prawda cię wyzwoli.
Nie ma wątpliwości, Max, że pomogłeś Jeanine przejąć Chicago
i brutalnie kontrolować wszystkich mieszkańców.
Mam tylko jedno pytanie.
Czy mordowałeś ludzi, którzy nie popierali reżimu?
Oczywiście.
Ludzie są jak owce. Potrzebują pasterza, który wskaże drogę.
A kiedy się opierają, trzeba ich wyrżnąć.
/Teraz my zarżniemy ciebie!
/Zabić go!
Zabić!
Zabić go! Teraz!
Zabić!
Zabijcie go!
Zabić go teraz!
/Dlaczego?
/Nie możecie! /Przestańcie!
Jeanine!
Jeanine nie żyje!
Nie bądźmy tacy jak ona.
/Zabić go!
Co chcesz zrobić? Musimy zareagować.
- To jest egzekucja. - Nie.
To jest proces.
Zgadzam się z wolą ludu.
Już czas zerwać z przeszłością!
/Zabić!
Nie chcę umierać.
Twoje "owce" też nie chciały.
Kiedyś powiedziałabym: "Odchodzę w miłości, bez goryczy".
Ale już tak nie jest.
/- Zdrajca! /- Zdrajczyni!
/Wynocha!
/Won stąd!
/Zdrajczyni!
Wynocha stąd!
Tris!
Przepraszam!
Podżegasz ludzi. Nie zapanujesz nad nimi.
Beatrice, proszę! Nie pozwól im mnie zabić!
Beatrice! Nie!
Co ty wyprawiasz? Musimy być teraz zjednoczeni.
Szczególnie, gdy Tris odmówiła współpracy z nami.
- Nie mogę jej mówić, co ma robić. - Musisz spróbować.
Naprawdę sądzisz, że powstrzymasz ludzi przed opuszczeniem miasta?
Brama jest zamknięta, a żołnierze mają rozkazy.
Nikt stąd nie wyjdzie.
Obaliłaś Jeanine po to,
by zachowywać się tak samo?
Przywódcy podejmują trudne decyzje, by chronić swoich ludzi.
Zrozumiesz to, kiedy zajmiesz moje miejsce.
Robię to dla ciebie.
To nie najlepszy moment na odejście.
Wiem, ale nie możemy tu zostać na zawsze.
Wiadomość mówiła, że mamy przejść za mur.
Ale nie wiemy nic o autorach tej wiadomości.
Nie chciałbyś się tego dowiedzieć?
A co z naszym domem?
To chyba nie jest już nasz dom.
Może za murem znajdziemy pomoc dla Chicago?
A jeśli nikogo tam nie będzie? Jeśli nic nie pozostało?
Wtedy coś wymyślimy. Ważne, by być razem. Ale muszę spróbować.
- Jutro proces Caleba. - Tak.
Wiem, że nic mu nie zawdzięczam.
To prawda.
Sam się nim zajmę.
To nie była prośba o pozwolenie.
Nie! Proszę!
Proszę, nie zabijaj mnie. Przepraszam!
Przepraszam!
Sam się o to prosiłeś. Próbowałeś zabić własną siostrę!
Przepraszam za wszystko.
Szybciej!
- Beatrice? - Idź powoli.
Hej!
Wszyscy więźniowie powinni być zamknięci.
Stać!
Sam się nim zajmę!
Ruszajmy stąd.
Możesz wyjść, Caleb.
Dziękuję, Cztery.
Nie dziękuj mi. To pomysł twojej siostry.
Uratowałaś mnie.
Czego się nie robi dla rodziny?
Wsiadaj.
Wiedziałem.
- Witam, przyjaciele. - Co robisz, Peter? Spadaj stąd!
Właśnie to robię.
Nie chcę tu być,
skoro twoja walnięta mamuśka ubija wszystkich pracowników Jeanine.
Mogę do was dołączyć albo...
- krzyczeć... pomocy! - Wsiadaj!
- Wsiadaj do wozu, Peter. - O to mi chodziło. Dziękuję.
Co słychać, Caleb?
Chcemy prawdy!
Sprawiedliwość dla wszystkich!
Macie jakiś plan, prawda?
Nic nie słyszałem o transporcie więźnia.
No to już wiesz ode mnie.
Mogę zobaczyć papiery?
Mam je! Są tutaj!
Tu jest wszystko. Otwórz bramę.
Przyprowadźcie kolejnego!
Tobias Eaton i Caleb Prior zbiegli.
Chodźmy! Szybko!
Zawiesiłeś się?
Otwieraj bramę.
Przechodzili tędy?
Wynośmy się stąd.
Tobias Eaton pomógł w ucieczce Calebowi Priorowi, co czyni go zdrajcą.
Macie go zabić.
Nikt nie może przejść za mur. Mamy rozkazy.
- Gotowi? - Tak.
To trochę co innego niż czytanie książek, nie?
Dobra, droga wolna.
Pora przekonać się, co jest za murem.
Za mną.
Cholera! Wystrzelić zaczepy!
Zajmę się nim!
- Wybacz, Cztery. - Ruszaj się!
Christina!
- Nic mi nie jest. - To była część planu?
Evelyn podłączyła ogrodzenie pod napięcie.
Udało nam się.
- Mój Boże, Tori! - Musimy iść!
Nie! Tori!
Szybciej!
Dobra, ruszajmy!
Tędy!
Jasna cholera!
Co tu się stało?
Nie powinni wysłać komitetu powitalnego?
- Zamknij się, Peter. - "Ludzkość czeka, z nadzieją".
Jaka ludzkość?
Ziemia jest napromieniowana. Przynajmniej była przez ostatnie 200 lat.
- To znaczy? - Ktoś nieźle namieszał na świecie.
Cholera.
Świetnie, teraz niebo krwawi.
Tędy!
Chodźcie!
Ruszcie się.
Jest super. Cieszę się, że to zrobiliśmy.
A jeśli tam nic nie ma?
Musi być.
Boję się.
To chyba dobrze.
Słyszycie to?
- To silnik. - Ktoś po nas jedzie!
- To Edgar! - Biegnijcie!
Nie zatrzymujcie się!
Hollis!
- Co to jest? - Niewiarygodne!
Nie obawiajcie się. Jesteście już bezpieczni.
Witam, Cztery. Tris Prior, to zaszczyt cię poznać.
Skąd znacie nasze imiona?
Co, do diabła?
Witamy w przyszłości. Czekaliśmy na was.
Nasze kokony plazmowe ochronią was przed toksycznością.
- Wszystko będzie dobrze. - Tak.
Spójrz.
Niesamowite!
To niewiarygodne!
W dechę!
/To Tris!
Witam w Agencji Bezpieczeństwa Genetycznego.
Jestem Matthew.
Najpierw poddamy was odkażeniu.
To ta dziewczyna z Chicago.
To ona. Ta Prior.
/Nie ma się czym martwić.
/Zostaniesz oczyszczona z toksyn, /które znajdują się w naszym świecie.
/Zdejmij ubranie /i wrzucić je do spalarki.
/Idź dalej.
/Wejdź do okręgu.
/I jesteś czysta. Umieść rękę /w otworze na ścianie.
/Nie ma się czym martwić, Tris.
/Umieść rękę w otworze.
- Nigdy nie byłam tak czysta. - Najlepszy prysznic, jaki brałem.
- Odrobinę zimny, ale... - Jej jest inny.
Czemu są inne?
/Witam w Agencji /Bezpieczeństwa Genetycznego.
/Na początku XXI wieku, /naukowcy odkryli sposób na odczyt
/i modyfikację ludzkiego genomu.
/Możesz wybrać "odpowiedni" /albo "doskonały".
/Dzięki dopasowaniu genów /masz kontrolę nad swoim życiem.
/Po co mieć nadzieję na "lepsze", /jeśli możesz wybrać "doskonałe"?
/Wybierz Perfexię.
/Ale próbując wyeliminować /ludzkie wady,
/niemal zniszczyliśmy /rasę ludzką.
/Modyfikacje genetyczne pogłębiły /różnice pomiędzy ludźmi.
/Wskutek tego /świat zaczął upadać,
/a ludzkość przekroczyła granicę, /od której nie było odwrotu.
/Na prochach cywilizacji, /grupa niezmodyfikowanych genetycznie osób
/założyła Agencję /Bezpieczeństwa Genetycznego,
/na lotnisku O'Hare w Chicago.
/Nasze zadanie to nadzór /nad eksperymentem,
/mającym na celu /oczyszczenie genomu.
/Centrum tego eksperymentu /było miasto Chicago.
/Wasz udział w tym projekcie
/oznacza, że jesteście obecnie /strażnikami przyszłości.
/Wasze przeznaczenie /zaczyna się dzisiaj.
A teraz proszę, chodźcie ze mną.
Co to jest lotnisko?
Życie w Agencji jest wymagające, ale warte tego poświęcenia.
Nie mamy dużych środków finansowych, ale powinno się wam tu spodobać.
- Kim one są? - Pochodzą z Obrzeży.
Opiekujemy się nimi i dajemy drugą szansę.
- Cześć, Cztery. - Cześć, Cztery.
Cześć. Skąd wiedzą, kim jesteśmy?
Ten eksperyment jest najważniejszy dla Agencji.
Posługujemy się zaawansowanymi technologiami monitoringu.
Dorastali, obserwując was.
To wcale nie jest dziwaczne.
Wybaczcie, że tak na was patrzą,
ale wasze przybycie to dla nas wielkie wydarzenie.
Witamy w nowym domu.
Gdzie Cztery? Skrzywdziłeś go? Mówiłam, że ma mu się nic nie stać.
Uciekł razem z nimi. Z własnej woli.
- Czy on żyje? - Nie słuchasz mnie.
Zdradził cię.
Nie.
- Zrobił to z miłości. - To twój syn.
- Powinien być lojalny. Jak ja! - Tak, jesteś lojalny!
Teraz odpocznij. Musisz być gotowy do walki.
Co o tym sądzisz?
Obserwowali nas 200 lat, musimy nadrobić zaległości.
Dajmy im szansę, dobrze?
Tak, oczywiście.
Szkoda, że nie jesteśmy sami.
Przepraszam. Dyrektor jest gotów na spotkanie.
Przepraszam. Tris ma przyjść sama.
Nie możemy iść razem?
To ty otworzyłaś pudełko, więc zaprasza ciebie.
Dyrektor chciałby podziękować ci osobiście.
Do zobaczenia.
- Ubranie. - Dzięki.
Tędy.
Przyłóż nadgarstek do skanera.
/Przyznano dostęp.
/Czysta.
Nie miałam pojęcia, że świat jest tak wielki.
Chicago jest jednym z 50 dużych miast, jakie kiedyś tu istniały.
I tylko na tym kontynencie.
Otaczały go oceany i mnóstwo innych lądów.
Wszystko tak wygląda?
Tak.
Z wyjątkiem Providence.
Dlatego to, co tutaj robimy jest takie ważne.
Witam.
- Musisz być dyrektorem. - Mów mi David.
To przyjemność cię poznać.
Musisz mieć wiele pytań.
Jestem nieco zszokowana. Potrzebuję czasu, żeby to zrozumieć.
Tris, znam cię.
Widziałem twoje narodziny. Miłość, jaką darzyli cię rodzice.
Obserwowałem twoje dzieciństwo i jak wyrosłaś na odważną kobietę,
zdolną do dokonywania wyborów.
Wstąpiłaś do Nieustraszonych, pokonałaś Jeanine i ocaliłaś Chicago.
Dla tamtych ludzi jesteś Niezgodną.
Dla Rady jesteś dziwadłem.
Ale dla mnie...
jesteś cudem.
David, wiesz, co dzieje się teraz w Chicago?
Oczywiście.
Erudyci sporo namieszali, ale nie martw się tym.
Przywrócenie porządku w Chicago jest dla mnie równie ważne.
Tylko tak można uratować Uszkodzonych.
Kim są Uszkodzeni?
Modyfikacje genetyczne miały katastrofalne konsekwencje.
Zbyt odważny stał się okrutny, pokojowy pozostał bierny,
a ci zbyt inteligentni tracili współczucie. Jak twój brat.
- Caleb jest Uszkodzonym? - Tak.
Przez 200 lat nasi najlepsi naukowcy pracowali tu, by sprawdzić teorię.
Gdyby uwolnić Uszkodzonych z toksycznego środowiska
i umieścić w bezpiecznym miejscu jak Chicago,
to może, z czasem, ludzki materiał genetyczny by się naprawił.
Powróciłby do pierwotnej formy.
Jestem jedną z tych osób?
Jedyną.
Niemożliwe. Cztery też jest Niezgodny. Jest nas mnóstwo.
Nie jesteś Niezgodna, Triss. Jesteś Czysta.
Jesteś genetycznie czysta. Reszta jest Uszkodzona.
- A Cztery? - Uszkodzony.
Nie tak jak Caleb, ale Uszkodzony.
Jeśli zrozumiemy, jak się taka stałaś,
być może będziemy mogli pomóc Uszkodzonym.
Co to ma wspólnego z Chicago?
Odpowiadam przed Radą. Ostatecznie oni decydują
o naszych losach.
Zabiorę cię do Providence, żebyś ich poznała.
Kiedy zobaczą, że to możliwe, że istnienie ciebie jest możliwe,
to zmieni wszystko.
Rozumiem, że ciężko ci jest mi zaufać.
Ale jeśli mi nie wierzysz, to uwierz swojej matce.
- Mojej matce? - Nie urodziła się w Chicago.
Urodziła się na Obrzeżach. Uratowała ją Agencja.
Nie, to niemożliwe.
Sama się przekonaj.
Co to jest?
Wspomnienia twojej matki.
Możesz zobaczyć świat jej oczami.
Jak to działa?
Umieść je na skroniach.
Natalie, chodź!
- Nie jestem Natalie. - Musimy się ukryć!
Nadchodzą! Uciekajcie!
Nie jestem Natalie.
Uciekajcie! To żołnierze Agencji!
Wy na lewo!
Wy na prawo!
Zabieramy cię do Agencji. Jesteś bezpieczna.
Nie musisz się już bać.
- Ilu dzisiaj ocaliłeś? - Niewystarczająco.
Nigdy nie jest wystarczająco.
Eksperyment w Chicago musi się powieść. To nasza jedyna nadzieja.
/Na prochach cywilizacji, /grupa niezmodyfikowanych genetycznie osób
/założyła Agencję /Bezpieczeństwa Genetycznego,
/na lotnisku O'Hare w Chicago.
Jesteś bezpieczna.
/Jesteś już bezpieczna.
/Wasze przeznaczenie /zaczyna się dzisiaj.
Tris,
w chwili potrzeby, twoja matka dokonała wyboru,
którego nie dokonał nikt przed nią.
Dobrowolnie odeszła z Agencji, żeby wziąć udział w eksperymencie.
Zrobiła to, ponieważ uważała, że Uszkodzonych warto uratować.
Tak mocno wierzyła w eksperyment, że została jego częścią.
Jeśli udowodnię Radzie, że twój cud można powielić,
to jej praca nie pójdzie na marne.
Rada musi zrozumieć, że każdy,
nieważne, gdzie się urodził, jest warty ocalenia.
Pomóż mi.
Ocaliłaś miasto.
Pomóż mi ocalić świat.
To było niesamowite.
Jakbym była nią i widziała jej oczami.
Nie mogę uwierzyć, że mama pochodziła stąd.
Teraz wiemy, czemu odeszła.
Ufasz mu?
Davidowi.
Ufam jej.
Tak.
/Odmowa dostępu.
/Przyznano dostęp.
Tris, jesteś gotowa?
Pozdrów ode mnie Davida.
Tobias Eaton.
Zostałeś mi przydzielony. Jestem Nita. Chodźmy.
Dlaczego nie wszyscy mają tu dostęp?
To jedna z wielu zasad Rady.
- To nie był mój pomysł. - Nie pochwalam tego podziału.
Zgadzam się. Z czasem to nie będzie konieczne.
Nie wiem, kto ci powiedział, że bycie inną to coś złego.
Na pewno nie była to twoja matka.
Jestem pewien, że zdołam to powielić.
Potrzebuję tylko czasu.
/Regina, porozmawiajmy. /Wyglądasz na miłą osobę.
Nie nadaję się do pracy za biurkiem. Mam klaustrofobię.
Muszę być w centrum akcji.
Będziesz nadzorował i obserwował rozwój wydarzeń w Chicago.
To jest centrum akcji.
Hayes, to twoja kapsuła. Prior, twoja jest obok.
/Ruch oporu rośnie w siłę. /Evelyn zamierza zareagować.
Obserwuj i raportuj.
Chwileczkę. Dopiero co uciekłem z Chicago.
Teraz mam je obserwować przez resztę życia?
- I to jeszcze z Calebem? - Może wolisz żyć na Obrzeżach?
Ta technologia monitoringu jest niewiarygodna.
- Musiał stworzyć to geniusz. - To owoc zamiłowania.
Wazeliniarz.
Kontynuuj, Prior.
A ty bierz się do roboty.
- Duża moc rażenia. - Na Obrzeżach są niebezpieczni ludzie.
Załóż to.
- Co to? - Osobiste drony.
Poszerzają pole widzenia i modelują obraz w 3D.
- Przypomina się życie w Nieustraszonych? - To zupełnie inny poziom.
Trzymaj.
Dzięki.
Uruchom moduł na głowie.
Lewa ręka uruchamia drony.
- Potrafią coś jeszcze? - Niewiele.
Drony lokalizują cel.
Z czasem nauczysz się tym posługiwać.
Tak.
Świetnie.
/Wykryto przeciwnika.
/Wykryto przeciwnika.
Chyba już umiem.
Mogę o coś spytać?
- Oczywiście. - Jeśli matka urodziła się na Obrzeżach,
to jak znalazła się w Chicago?
- Nie zawieźliście jej pod bramę. - Nie.
Rada była zawsze ostrożna wprowadzając nowe zmiany do eksperymentu.
Tak, ale musieliście interweniować.
- Tak. - Czemu teraz tak nie zrobicie?
Zrobimy to. Potrzebujemy tylko powodu.
- Wciąż mogę na ciebie liczyć? - Tak.
A ja na ciebie?
Jeanine nigdy nie miała z tobą szans.
Im szybciej tu skończymy, tym szybciej polecimy do Providence.
- Wierni? Tak się teraz nazywacie? - Serdeczność nie brzmi już dobrze.
Komu jesteście teraz wierni? Systemowi frakcji?
Frakcje utrzymywały pokój w Chicago przez długi czas.
Nic o tym nie wiem, ponieważ wyrzucono mnie z frakcji.
Musiałam porzucić swoje życie i dziecko.
Rozumiem twój gniew, Evelyn.
- Ale droga ku przyszłości... - Już się rozpoczęła.
Wiem, że miałam przyjść sama, ale nie jestem z Prawości ani Serdeczności.
Będę kłamać i walczyć, jeśli będę musiała.
Widzisz te blizny? Nie urodziłam się w Serdeczności.
Zapewniam cię, że nie zrezygnuję z walki o moje ideały.
- To stoimy sobie na drodze. - To nie musi się tak skończyć.
Możemy znaleźć rozwiązanie.
Caleb, daj mi znać, jeśli coś się zmieni.
- Cześć. - Cześć.
Część Nieustraszonych dołączyła do Johanny.
Ale Prawość jest po stronie Evelyn.
Sytuacja wymyka się spod kontroli.
David powiedział, co zamierza zrobić?
Tak. Agencja wkroczy, jeśli Rada się zgodzi.
Czyli wszystko zależy od tej tajemniczej Rady.
- A jeśli odmówią? - David jest pewny swego.
David, tak.
Już wiem, czemu nie mogę wejść na wyższe piętra.
Jestem Uszkodzony, a ty Czysta.
Wiem.
I nic nie powiedziałaś?
- Bo to nie ma znaczenia. - Dlaczego tak sądzisz?
Nie ma żadnej różnicy pomiędzy Czystym a Uszkodzonym.
Wciąż jesteś tą samą osobą.
Wiem, że nie jest idealnie,
ale uratowali moją matkę. Nie byłoby mnie tu, gdyby...
Co właściwie wiesz, o tym co robią na Obrzeżach?
- Tyle, co ci powiedzieli. - Tak, ale...
Przepraszam. Jesteś potrzebna na górze.
Potrzebuje cię na górze.
- Chcę iść z wami na Obrzeża. - Nie jesteś gotowy.
Idę z wami.
Tris, zdaję sobie sprawę, że czas z dala od niego jest trudny,
ale obserwowałem was i wiem, że na pewno to przetrzymacie.
Jest dobrze.
Naprawdę.
Dobrze. Bierzmy się do pracy.
Dobra, zaczynamy! Ruchy! Szybciej!
Ruszamy!
Dobra, słuchajcie!
To misja humanitarna, ale może być niebezpiecznie.
- Wszyscy zrozumieli? - Tak!
- Średnia długość ich życia? - 25-30 lat.
Jeśli zabierzemy ich wcześnie, w Agencji dożyją 50-60 lat.
Nieustraszony, jeśli miałbym decydować, to nie było by cię tutaj.
Wiem, że w Chicago byłeś twardzielem, ale to są Obrzeża.
- Zrozumiałeś? - Tak.
Uratujmy jak najwięcej dzieci. Żyją w okropnych warunkach.
Miejcie broń pod ręką i postępujcie według protokołu.
Nie chcę już nikogo stracić.
/Agencja! Uciekajcie!
Wychodzić!
Drony!
Ruszamy!
/- Pomocy! - Stój, nic ci nie będzie.
/Tutaj!
Chodź!
Biegnij!
/Szukam celu.
/Tędy!
/Cel zidentyfikowany.
/Biegnij!
- Stój! - Trzymaj się z dala od nas!
- Chcę pomóc. - Nie trzeba.
- Chcę tylko porozmawiać. - Nie stracę swojej rodziny!
- Zaczekaj! - Zostaw go!
Co zrobiliście?
- Już dobrze. - Chcę do taty.
/Cztery, ruszaj się!
- Będzie dobrze. - Musimy iść!
- Chodź! - Nie!
- Nie radzę. - Co tu się dzieje?
Rób swoje, Nieustraszony.
Idziemy! Szybko!
/Szybciej!
/Każdy żołnierz bierze /dwójkę dzieci!
Stój!
/To jest mydło, /powinieneś spróbować.
- Zgubiłaś się, Sztywniaro? - Chciałam zobaczyć się z Cztery.
Lecę z Davidem do Providence.
- Mówicie sobie po imieniu. Szybko. - Peter, zostaw ją.
Nie musisz mnie bronić.
Baczność!
Przygotuj lot do Providence. Wylatujemy za godzinę.
- Tak jest. - Za mną.
Chcę pogadać o mojej pracy. Marny ze mnie analityk.
Rozumiem, jesteś dziś zajęty. Porozmawiamy jutro.
Dobry pomysł.
Musimy pogadać.
Co się tu dzieje, Nita?
- Szczepienia. - Jak to? My nie byliśmy szczepieni.
Cztery.
Spójrz na to.
- Jak się nazywasz? - Jak się nazywam?
- Przykro mi z powodu twojego taty. - Mojego taty?
- Widzimy się na dole. - Dobrze.
To nie misja humanitarna, nie ratujemy ich, tylko porywamy.
Teraz wiesz, co robimy.
David zabiera je, wymazuje pamięć i wychowuje w Agencji.
Tracąc wspomnienia, tracą też tożsamość.
Tak, chyba właśnie o to tutaj chodzi.
Byli bezbronni.
Nie poddam się tak łatwo.
Zbierz pozostałych.
Będziemy walczyć z Evelyn.
- Naładowany. - Ruszamy.
Dzisiaj obalimy Evelyn! Za wszelką cenę!
To się dzieje obecnie. Ta technologia jest zdumiewająca.
Caleb, możesz przestać?
To nasz dom.
Rozpęta się wojna.
Dokąd idziesz?
Zrobić coś z tym.
- Cztery, co chcesz zrobić? - Zabrać Tris i odejść.
Nie możesz.
- Co ty robisz? - Cztery!
- Nie możesz tu być. - Cztery, nie uda ci się!
Włamanie do głównej windy.
Odchodzimy.
- Co? - Teraz!
- Nie mogę. - Nie słuchaj ich, okłamują cię.
- Okłamują? O czym ty mówisz? - Cokolwiek ci powiedzieli...
Odłóżcie broń.
- Odbiera dzieci rodzinom. - Daję im lepsze życie.
- Zabijając ich rodziców? - To był wypadek.
Jeden wypadek nie oznacza, że robimy coś złego.
- Tris, porozmawiajmy gdzie indziej. - Jeśli mógłbyś ocalić jedną osobę
i musiałbyś wybrać między dzieckiem a chorym starcem, kogo byś wybrał?
- Nikogo! - Brawo, zginęliby obydwoje.
Musimy iść.
Wracajmy. Nie powinniśmy byli opuszczać Chicago.
- Nie, musimy zaczekać. - David nie jest tym, kim myślisz.
Nic o nim nie wiesz. Nie masz pojęcia o naszej pracy.
A nad czym pracujecie?
- Masz pojęcie, co tam się dzieje? - Oczywiście.
A niby dlaczego spotykamy się z Radą?
Wysłuchaj mnie.
Chodź ze mną.
Muszę już iść.
Popełniasz błąd.
Gotowa?
Tak.
Cel: Miasto Czystych /- Autopilot włączony.
Zabiorę cię do Chicago, jeśli chcesz.
Nie, dzięki.
Sądzisz, że przejdziesz przez Obrzeża?
Żadne przepisy nie wykluczają powrotu do domu.
- Dobra. - Polecę z tobą.
Gotowe.
Zabierz nas do Chicago.
Rozumiem, co czujesz.
To, co robisz, będzie mieć następstwa dla całego świata.
Jeśli Cztery tego nie dostrzega, to nie twoja wina.
David nie chciał, byś zobaczył, co się dzieje na Obrzeżach.
Ma nad wszystkim kontrolę. Nic się nie dzieje bez jego zgody.
Jego statek jako jedyny potrafi przelecieć przez barierę.
Czemu mi to mówisz?
Bo nie lecimy do Chicago.
Trzymaj się!
Witamy w Providence.
Teraz rozumiem, dlaczego się nim nie dzielicie.
Pewnego dnia cały świat będzie tak wyglądał.
Jak sami widzicie, złożoność znaczników genetycznych skłania do jednego wniosku.
Standardowe testy osobowości, ewaluacja behawioralna,
reakcja na bodźce. Przeszła je wszystkie.
- To wspaniale, jeśli to prawda. - Phillip!
David już nas raz okłamał.
- Chciałbym wysłuchać dziewczyny. - Nie widzę powodu.
- Nie powie więcej niż ja. - To my zdecydujemy, David.
Musiałaś być w szoku, gdy dowiedziałaś się, że jesteś Czystą.
Nawet nie wiem, co to dokładnie znaczy.
Tak, to był dla mnie szok.
Im więcej dowiaduję się o przeszłości, tym bardziej czuję,
że popełniacie w kółko te same błędy.
- Tris, to nie tak, jak myślisz. - Pozwól jej mówić, David.
Jakie błędy, Tris?
Ludzie nie powinni być klasyfikowani.
To nie działa.
Może już pora ich połączyć, zamiast dzielić na grupy.
Bez względu na to, czy są Czyści lub Uszkodzeni.
- To nie temat naszego spotkania. - A powinien być.
Wiem, że to tylko dla was eksperyment, ale ludzie w Chicago są prawdziwi.
Przez te podziały trwa tam wojna. Nie robicie nic, by im pomóc.
To David sprawuje administracyjną władzę nad Chicago.
- Przyjechał prosić o wsparcie finansowe. - Które by otrzymał,
ale Davidzie, skoro jest tak źle, może powinieneś najpierw się tym zająć?
- Mówiłeś, że nie można nic zrobić. - Wręcz przeciwnie.
- Zamierzam przywrócić frakcje. - Co? Dlaczego?
Mam nadzieję, że Wierni zrobią to za mnie.
Frakcje spełniały swoje zadanie.
Utrzymywały pokój i stworzyły ciebie.
Nie powinnam ci ufać.
Pragniesz zmian bez poświęceń, pokoju bez walki.
Świat tak nie działa.
Jesteś cały?
Nic mi nie będzie.
Agencja nie jest daleko.
Muszę powiedzieć Evelyn, że ma większe kłopoty niż Johanna.
Będziesz potrzebował tego, żeby przejść przez barierę.
Musisz nam pomóc, Tobias.
Nie wiesz, do czego jest zdolny.
A co z Tris?
Jeśli pozostanie w Agencji, będzie bezpieczna.
Jest dla niego zbyt cenna.
Musisz mi pomóc.
Jeśli David o mnie spyta, powiedz, że cię zostawiłem.
- Czemu? - Bo Tris ci nie uwierzy.
Przyznano dostęp: Matthew B. - CZYSTY
Był wypadek.
Wpadliśmy w turbulencje podczas burzy.
Uderzył w nas piorun.
- Rozbiliśmy się. - A gdzie Cztery?
Nie wiem.
Zemdlałem, a kiedy się obudziłem, wszyscy nie żyli.
- Zostawił mnie tam. - Przeszukamy osady na Obrzeżach.
Upewnimy się, że go tam nie ma. Nie martw się.
Znajdziemy go, obiecuję.
Cztery nikogo by nie zostawił.
Tak. Przewidział, że to wyczujesz.
Chce dostać się do Chicago.
- Peter. - Witam, David.
Nie wiedziałem, że znasz moje imię.
Znam imiona wszystkich ważnych ludzi z Chicago.
Serio?
Jeśli jestem tak ważny,
dlaczego dałeś mi taką kiepską robotę?
Wszyscy musimy się poświęcać.
Ty nie masz tu najgorzej.
Peter...
potrzebuję pomocy w jednej sprawie w Chicago.
Co będę z tego miał?
Jeśli się spiszesz, będziesz mógł wybrać posadę.
Poza moją.
Widziałeś Petera?
- Nie ma go w kapsule? - Nie.
Nie wiem, gdzie jest.
Mogę ci jakoś pomóc?
Możesz odnaleźć Cztery?
- Tylko nie mów nikomu. - Oczywiście.
Cokolwiek zechcesz, Beatrice.
Gdzie jesteś, Cztery?
Evelyn, znaleźliśmy go za murem.
Zdejmij to.
Gdzie mój syn?
Nie wiem.
Edgar mi powiedział, co tam jest.
Lepiej zacznij gadać albo będziesz miał proces.
Nie zrobisz tego, ponieważ mam coś, czego chcesz.
Niby co takiego?
Sposób na wygranie wojny.
- Cześć. - Cześć.
Jakieś wieści?
Nie.
- Przykro mi. - Tris!
- Znalazłeś go? - Tak.
Muszę ci coś jeszcze pokazać.
Zaczynaj.
Tam! To on! Mamy go!
- Cztery. - Nic mu nie jest.
Oglądaj dalej.
- Co to za miejsce? - Spodoba ci się.
- Co to? - Wypróbuj, przekonasz się.
Tylko nie na kimś, kogo lubisz.
Zastanawiałem się, kiedy zbierzesz się na odwagę, by stanąć mi naprzeciw.
Siedzę tu już 3 tygodnie.
Dowodzę frakcją!
Chroniłem naszego syna prze zbirami Jeanine.
Chroniłeś go? Tak nazywasz bicie własnego dziecka?
Dzięki mnie taki jest.
Niech porządnie się zaciągnie.
Przepraszam, ale kim jesteś?
Wyobraź sobie, co by było, gdybyś użyła tego na Wiernych.
Johanna nic by nie pamiętała, a ty byś tu rządziła.
Kto ci o tym powiedział?
Masz na zewnątrz wpływowych przyjaciół. Musisz tylko wykonać krok,
a nie oczekiwać.
- Ma jakieś imię? - David.
David?
Możesz mu powiedzieć, że użyję tego jedynie w ostateczności.
Dlaczego David pomaga Evelyn?
To nie ma sensu.
Nic ci nie jest? Martwiłam się o ciebie.
Evelyn, musisz dogadać się z Wiernymi.
Johanna podjęła decyzję. Nie chciałam tej wojny.
- Ale ją zakończę, obiecuję. - Nie wiesz, z kim walczysz.
- Johanna nie jest problemem. - Posłuchaj.
Wiem, że jesteś zły i to rozumiem.
Ja po prostu... Nigdy nie chciałam...
To dla mnie też trudne. Nie chcę cię tu trzymać.
To mnie wypuść.
Nie mogę, mam obowiązki.
Kiedyś to zrozumiesz, a na razie zostań tutaj.
- Zamierzam to zakończyć. - Niby jak?
Nie zostaniesz tu długo.
O czym ty gadasz?
Evelyn musi zadecydować.
Jeśli uwolni serum, Chicago zapomni, jak się nazywa.
Musimy uciekać. Przyjdź z Christiną na plac.
- Dokąd idziemy? - Do domu.
/Dostęp przyznany.
Co słychać w Chicago?
Ocalisz Evelyn i frakcje?
Tris, zapomnij o Chicago.
To zabawne, David. Obserwujesz mnie od zawsze, a nic o mnie nie wiesz.
Chcesz wymazać pamięć każdemu w Chicago, prawda?
- Dobra... - Nie zamierzałeś wspierać Wiernych.
Potraktowali cię tam okropnie, zabili twoich rodziców.
- Cztery tam jest. - Tak, jest.
Jest Uszkodzony, tak jak reszta.
- Dokąd idziesz? - Zabieram twój statek i odlatuję.
- Nie potrafisz latać. - To popatrz.
/Autopilot włączony.
Tris Prior ukradła mój statek. Sprowadźcie ją.
Szybko!
- Christina, to dla ciebie i Tris. - Jak się dowiedziałaś?
Nie tylko wy nienawidzicie Davida.
- Szybciej! - Dziękuję.
Wsiadaj!
Łapy przy sobie, bo cię wyrzucę.
Uratujmy Cztery.
Lecą za nami trzy statki.
/Statek w zasięgu wzroku.
Otoczyć ją i zmusić do lądowania. Autopilot wkrótce sam wyląduje.
- Co oni robią? - Próbują zmusić nas do lądowania.
Przejdę na sterowanie ręczne.
- Do góry! - Próbuję!
Robię, co mogę!
Udało mi się.
/Jakie rozkazy?
Zestrzelcie ją, zanim dotrze do bariery. Dalej nie polecicie.
Już po nas.
Już po nas. Zginiemy.
/Trzymajcie się.
Już niedaleko!
Musi być jakiś sposób na powstrzymanie serum.
Sprawdź system wentylacyjny. Jest w całym mieście.
- Na dole. - Johanna. Przybyliśmy na czas.
Już czas, Evelyn.
Mówiłaś, że użyjesz go w ostateczności.
Jak zakończy się twój proces?
Daj mi znać, kiedy wypuszczą serum.
- Jasne, powodzenia. - Dziękuję.
- Jak uruchomić drony? - Włącz moduł na głowie.
- I co? - Patrz i ucz się.
/Zatrzymać się! /Rzućcie broń!
Co robisz? Zostaw mnie!
Postaw mnie!
Dobra, ten jest twój.
- Spokojnie. - Wybacz.
- Nie ruszajcie się. - Zuch dziewczyna.
Rozpoznanie.
Chrzanić to! Spadam stąd!
Co to jest?
Cześć.
Przepraszam.
- Nie powinnam była mu ufać. - Zrobiłaś, co uważałaś za słuszne.
Kocham cię.
Musimy znaleźć Evelyn.
Chodźmy.
/Status serum: gotowe.
Teraz...
jeśli wciśniesz ten przycisk,
będziemy tu całkowicie bezpieczni.
Nikt inny się nie dowie.
Twoja decyzja.
/Rozpoczynam rozpylanie serum.
Właśnie aktywowali serum.
Znalazłeś już jakiś sposób?
- Jeszcze nie. - Tędy.
- Zamknięte. - Spróbuję w sterowni.
Evelyn, musisz to zatrzymać.
Nie chciałam tego robić, ale musiałam.
Tylko ja wiem, jak ocalić Chicago.
Słusznie zamknęłam bramę, ale nikt mnie nie słuchał.
Nawet ty.
Wierni sami to na siebie sprowadzili.
Evelyn, serum wymaże pamięć nie tylko im.
Dotknie to całe miasto!
- Co? - Cokolwiek ci powiedzieli, kłamali.
Boże, ja nie...
Evelyn, jestem po twojej stronie.
Ale to, co zrobisz miastu,
zrobisz też mi.
Mamo.
Tobias.
Wiem, jaka jesteś.
Nie rób tego.
Proszę.
Zatrzymaj to.
Nie!
Dlatego wybrał do tego mnie.
Mam nadzieję, że oglądasz, David.
Christina, wiesz już, jak otworzyć drzwi?
Są zamknięte od wewnątrz, nie otworzę ich.
Próbuj dalej!
/Rozpoczynam rozpylanie serum.
/Nie wdychajcie gazu!
- Caleb, nie mamy czasu! - Chwila, chyba coś znalazłem.
- Pompa rozpylająca serum. - Zablokujcie im łączność.
Caleb?
Caleb!
Tris!
Tris, słyszysz mnie?
Caleb!
Wchodzę tam.
ERUDYCJA ZBIORNIK SERUM
Co?
Cholera!
Co jest?
- Zatrzymaj to! - Nie mogę!
- Otwórz drzwi! - Otwórz drzwi!
Peter, otwórz drzwi!
Znajdziemy cię.
- Tobias. - Uda nam się.
Cholera!
- Zatrzymasz to? - Nie.
Caleb, słyszysz mnie?
Caleb, gdzie jesteś?
Prior, stój!
Wybacz.
Tris, spójrz na to. To proste.
- Rury prowadzą... - Skup się. Gdzie to jest?
Tu jest pompa kontrolująca przepływ powietrza,
- ale nie wiem, jak się tam dostać. - Ja wiem.
Cztery!
/Tris, prosto korytarzem.
Zamknij drzwi.
Tris, kontroluję wszystko.
Mogę cię tu zamknąć. Przestań walczyć.
/Zawróć i po schodach.
Przestań, to głupota. Ja cię stworzyłem.
Mogłabyś być moim dzieckiem. I tak się zachowujesz.
Jak rozpieszczone dziecko.
/Na końcu korytarza w lewo.
/To koniec, Tris.
/Szukam celu.
/Szukam celu.
/Szukam celu.
/Cel zidentyfikowany.
Tu jesteś.
/Miałeś rację, David. /To koniec.
Nie!
/Rozpylanie serum wstrzymane.
Nieźle jak na Uszkodzonego.
/Czysto.
/Czysto.
Udało nam się.
Czego się nie robi dla rodziny?
Caleb, musisz jeszcze coś zrobić. Przekaż wiadomość Davidowi.
/Nazywam się Tris Prior
/i jestem tu, /żeby powiedzieć wam prawdę.
/Na tej planecie są inni ludzie, /którzy nie uważają nas za równych.
/Nazywają siebie Czystymi, /a nas Uszkodzonymi.
/Zbudowali barierę, /która chroni ich świat.
/Stworzyli też frakcje, /żeby nas podzielić.
Jestem tu!
Jak mogliście mnie tak porzucić?
Odwaliłem brudną robotę, a teraz pozbywacie się mnie
tak samo jak reszty?
Mieliśmy umowę!
/Byliśmy eksperymentem, /który niemal zniszczył ludzkość.
Ustawiłem autopilota, by wrócił do naszego przyjaciela.
Razem z małą niespodzianką, gdy doleci do bariery.
/Chcieli, byśmy zapomnieli, /kim jesteśmy
/i skąd pochodzimy, /ale zawiedli.
/Teraz jesteśmy zjednoczeni.
/Nie podzieleni na pięć frakcji, /ale jako jedno miasto.
/Zniszczymy ich barierę.
Chcę apartamentu!
Tak, zgadza się!
Albo pokoju na jednym z tych wyższych pięter!
Posłuchajcie!
Wezmę nawet moją starą pracę!
Tylko otwórzcie tę barierę!
Proszę!
/Widzieliście nas, /teraz my widzimy was.
/Mówię do tych za barierą: /posłuchajcie mnie uważnie.
/Chicago nie jest /waszym eksperymentem.
/Jest naszym domem.
I zawsze nim będzie.
Tłumaczenie: pepe76 Korekta i synchro: peciaq
.:: Napisy24.pl - Wprost od tłumaczy ::.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.