All language subtitles for AbueloYExconvicto-202.po

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Sprawa wygląda tak.

Rodzina jest zdrowa, gdy jej członkowie są zdrowi.

Żeby zbudować zdrową relację, musicie zacząć od siebie.

Każdy musi rozpracować swoje zboczenie.

Zboczenie? Co się dzieje?

- O czym mówimy? - Każdy ma jakieś skrzywienie.

Trzeba je naprostować.

Inaczej zawsze będziecie wracać do punktu wyjścia.

Edwinie, zacznijmy od ciebie.

Zdaję sobie sprawę, że system więziennictwa w tym kraju

na każdym kroku rzuca człowiekowi kłody pod nogi.

To się zgadza.

Nie powinno tak być, ale jest.

Jakimś cudem nie udało ci się

zbudować zdrowej relacji z pieniędzmi i pracą.

- Skąd pan wie? - Z kwestionariusza.

Spędziłeś 17 lat w więzieniu za zmowę w celu handlu kokainą.

Przez tę część twojego życia

nie rozwinąłeś skrzydeł jako ojciec i dziadek.

- Próbuję znaleźć robotę… - Stop.

Tutaj nie próbujemy. Nie teraz.

Weź do ręki ten długopis.

- Co? - Nie próbuj, tylko go weź.

Coś ci powiem.

Dziś w tym gabinecie przechodzimy od działania, okej?

Okej.

Finn, co cię gryzie?

Mama mówi, że za dużo gram.

Skarbie, nie chcę cię oceniać…

Nie wychodzę z domu.

To nie tak. Czy to źle, że chcę, by miał przyjaciół?

Że chcę, by wyjechał na studia, znalazł pracę, zrobił karierę,

poznał kogoś, wziął ślub i miał fajne życie?

Bo się zapowietrzysz.

Może weźmiemy głęboki wdech?

Powolutku. Lepiej?

- Podoba ci się, co? - Ekstra.

Mam dla ciebie zadanie. Podejmij ryzyko, okej?

Spędź trochę czasu z kimś, kto ma puls.

Teraz twoja kolej.

Cześć, Paige.

Dawaj.

Nie śpieszmy się.

Wyobraź sobie, że stoję pod sklepem.

Przeprowadzam sondę uliczną.

Pytam: „Jest w twoim życiu coś,

co zawsze musisz spierdolić,

nieważne, jak bardzo się starasz?”.

Nie, niech się zastanowi.

Płacimy za godzinę, tak?

Nie powinniśmy marnować czasu na takie pytania.

Przyjąłem do wiadomości. Twój problem to relacje romantyczne.

- Dzyń, dzyń, dzyń. - O tak.

Finn.

Jeśli moje związki jakoś się na tobie odbiły, to przepraszam.

„Jeśli”?

Masz problem z tworzeniem więzi. Terapeutka powinna to zauważyć.

Jest. Nie mogłeś się oprzeć.

To dlatego moja córka porzuciła porządnego faceta?

- Nie. - Tak.

Z Malem nam nie wyszło, bo on do mnie nie pasuje.

Wiesz, kto do ciebie pasuje?

- Wiem. - Żyjesz głównie tu.

Tak, jestem bardzo mądra.

Mózg to nasz pracownik, nie szef.

Musisz rozwiązać problem z tworzeniem więzi.

Paige, dasz radę.

Paige, zrobisz tak. Przestań żyć tutaj.

Zacznij żyć tutaj, tutaj i tutaj.

- Spokojnie. - Okej.

- Murphy. - Bez takich!

Weźmy jeszcze jeden głęboki wdech.

Skazany na wolność

Wszyscy razem.

Jestem terapeutką,

więc doskonale zdaję sobie sprawę,

że tworzenie więzi najlepiej ćwiczyć w związku.

Chciałam zrobić przerwę od randkowania,

ale chyba wracam do gry.

Co?

No dobra. Życzcie mi powodzenia?

Boże.

Tak! Widziałeś?

Widziałem. Wygrywasz.

To w sumie złe określenie.

Gram w zespole,

mamy głównego questa i ze sto misji pobocznych.

Niektóre w trybie battle royale.

- Kurde, mulligan, zaczynam od nowa. - Spoko.

Jaki mulligan? Też chcę mulligana.

- Stary, widziałeś to? - Tak.

- Co on odwala? - Odpoczywacie sobie?

Nie, Finn pokazuje mi swoją grę.

To takie porachunki między dilerami osadzone w latach 90.

ze średniowiecznym twistem.

- Co nie? - Jasne.

Tato, chciałam ci podziękować.

Miło, że poskładałeś te rzeczy.

Metoda Marie Kondo.

Ciuchy zajmują mniej miejsca.

Babka potrafi składać ubrania.

Też cię tego nauczę.

Okej.

Mogę jeszcze coś wtrącić?

Możesz nie przykrywać pojemników z jedzeniem folią?

Zamiast tego weź pokrywkę. Folia odchodzi

i cała lodówka przechodzi zapachem jedzenia.

Poważnie, mała?

Folia?

Jasne, czaję.

Cieszysz się, że wróciłem.

Może troszkę.

Fajna ta gra.

Jest fajna. Właśnie mówiłem dziadkowi,

że jeśli chce być na bieżąco, musi wiedzieć, co to MMORPG.

No wiadomo, tato. Co ty.

Dobrze.

Myślałeś o zadaniu z terapii?

Czekaj. Pamiętasz, co mówił Murphy?

Że mama nie umie w związki?

Mówił, że musimy zmienić podejście do tematów,

w których jesteśmy do bani.

Nie powiedziałabym, że jesteśmy do bani, ale jestem pod wrażeniem.

Zrozumiałeś zadanie.

Potrzebowałem 60 lat, żeby się do tego przekonać.

Jak ja się zaangażowałem, to wy też musicie.

No dobrze. To może zaproś do domu jakiegoś fana

massive multiplayer online role playing game.

- Co? - Rozwinięcie skrótu MMORPG.

- Spotkanie na żywo? - Tak, w realu.

- Nikt tak nie robi. - Przetrzesz szlaki.

Będziesz jak Rosa Parks świata gier.

- Co nie? - Fajnie.

Prawdziwy bohater. Dziadek pęka z dumy.

Nie wiem, czego szukać.

Murphy kazał ci słuchać krocza.

Ja nie pytam krocza o zdanie, a ty?

Tylko nie wspominaj o wycieczce do winnicy na pierwszej randce.

Nie można gadać o romantycznym wypadzie za miasto?

Można. Ale nie gadaj o nocce za miastem,

póki nie zaliczycie nocki w mieście.

Nie wiem, niektórzy faceci to lubią.

Ci faceci są z nami w pokoju?

Nie jesteś z nimi w żadnym związku.

Dobra.

Ładny.

Ma na sobie koszulkę Gucci z logiem Gucci. Trochę słabo.

Zaraz.

Kupujesz chłopaka w Internecie?

W sumie…

- Ale obciach. Przepraszam. - Tato.

Kto to?

Na co się chwali tymi malutkimi sutkami?

Nazywa się Raymond.

Ma 44 lata.

Podobno jest inżynierem.

Myśli, że dzięki selfie w łazience wskoczę mu do łóżka.

Ja bym wskoczyła. Ale płytki są do wymiany.

Nie. Powiem ci, jak to działa.

Przesuwam w lewo i odrzucam każdego, kto siedzi w sportowym aucie,

robi dziwne gesty łapami albo trzyma półmetrową rybę.

- To nie dla mnie. - Może Jacob?

- Mój typ. - Twój typ to facet z pulsem.

Szanuję jego brodę.

- Dodaj do koszyka. - Nie.

- Pokaż to. - To nie zakupy spożywcze.

- Dodaj. - Nie!

- Dodaj. - Boże.

Nie. Też nie.

Dodaj do koszyka.

- Mogę? - Ryba.

- Nie. - Nie.

Mam umówić się ze wszystkim naraz?

Myślałem, że o to chodzi.

Bo jesteś psem na baby.

Mała, twój tata nie jest psem na baby.

Na pewno?

Jeśli chodzi o kobiety, to byłem bardziej jak kot.

Wolę nie wiedzieć, co masz na myśli.

- Ja chętnie się dowiem. - Koty są pewne siebie.

Znają swoją wartość.

Nie boją się ryzyka, bo zawsze spadają na cztery łapy.

Trzymają się z boku, są wybredne.

Kot…

ma wszystko głęboko w dupie.

- Bum. Wie, co gada. - Okej.

Czyli radzisz mi, żebym była arogancka, lekkomyślna

i zdystansowana. To ma sens.

Mówię zupełnie coś innego.

Dobra. Wyobraź sobie lwa.

Siedzi na szczycie łańcucha pokarmowego i myśli: „Jaki łańcuch pokarmowy?”.

Koty wszystkim trzęsą. Wiecie dlaczego?

- Dlaczego? - Czemu?

Bo są wyluzowane.

Nie to co pies. Taki to rzuca się z jęzorem na każdego.

Fuj. Na pewno nie jestem psem.

Przemyślcie to sobie, ja idę szukać roboty.

OŚRODEK RESOCJALIZACJI

- Cześć, chłopaki. - Jak leci?

Wy też na rozmowę na stanowisko opiekuna?

Jesteś po ślubie?

- Już prawie rok. - Super.

- Dzieci? - Tak się składa,

- że żona jest w ciąży. - Wow.

Bliźniaki.

- Niezłe wyzwanie. - Piękna sprawa.

Mam dla ciebie jedną radę.

Płać składki ubezpieczeniowe na czas

i wykup sobie dobry pakiet.

Ta robota to nie przelewki.

Na pewno już to wiecie.

Pewnie.

O czym dokładnie pan mówi?

Wiesz, czemu ostatni opiekun odszedł?

Nie.

Dostał kosę w żebra.

- Dwa razy. - Co?

Ano.

Teraz nie może oddać nerki żonie.

Same problemy.

Dzięki za ostrzeżenie.

- Odpadasz? - Tak. Powodzenia.

Dzięki. Nawzajem.

Nie chciałem…

To porządna robota.

Ale trzeba lubić pracować w weekendy, noce i święta.

I pamiętać o szczepieniu na tężec.

Dobra robota.

Isaac, mikrofalówka nie działa!

Przestań, bo puścisz wszystko z dymem!

Kurde.

Przepraszam.

O czym mówiliśmy?

Chciałeś zaoferować mi robotę.

Nie widzę innych chętnych.

Edwin, nie mogę tak po prostu dać ci pracy.

- Musisz… - Zasłużyć.

- Tak. - Oczywiście.

Dlatego spisałem moje kwalifikacje. O tu i tu.

- Ładne pismo, co? - Prawda. Dzięki.

Młodzi nie potrafią pisać kursywą.

Nawet nie uczą tego w szkole.

„Rozwiązywanie konfliktów, prowadzenie zajęć grupowych”.

Zobacz tutaj.

„Świeżo po kursie pierwszej pomocy”.

Pierwsza pomoc?

Obejrzałem wczoraj filmik na YouTubie.

Słuchaj. Odkąd Curtistine odeszła, to ja tu rządzę.

No pewnie.

Dlatego muszę znaleźć idealną osobę na to stanowisko.

Sporo ryzykuję.

Ale sam korzystałeś z naszej pomocy i cieszysz się świetną reputacją,

więc jesteś idealnym kandydatem.

Rozumiesz, jak wszystko tu działa,

wiesz na kogo i na co uważać.

- Miles jeszcze tu jest? - Trudno się go pozbyć.

To jak?

Masz tę robotę. Gratuluję.

- Mój człowiek. - Pewnie.

- Nie zawiodę cię. - Dzięki.

Mamy gównianą mikrofalę.

Miarka się przebrała.

Dość tego!

Odłącz ją.

Jesteś w szkolnej orkiestrze czy coś?

Tak wyglądasz.

Nie, nie jestem.

Ale lubię muzykę.

To dołącz do orkiestry.

Lepsza średnia. Łatwiej dostać się na studia.

Stary, co to jest?

Co to ma być?

Smok.

Poważnie? Nadal bawisz się legosami?

Porąbane.

Muszę lecieć, złapiemy się potem.

Pobaw się legosami.

Liczba mnoga od „Lego” to „Lego”.

Więc…

Liczę na uśmiech losu.

Jeszcze raz.

- Dawaj. - Lecimy.

Spokojnie.

Nie przyszedłem was straszyć. Pokażcie te kości.

No pokaż, Miles.

Brystol, pasta do zębów, papier toaletowy.

Sprawdzają się?

W 85% dają radę.

Będziesz miał 100%,

jak je dociążysz.

Wystarczy dosypać trochę soli.

Masz.

Spróbuj teraz.

Będą się turlać aż miło.

- Nieźle. - Stara szkoła.

Miłego wieczoru.

Mają tu pysznego bakłażana.

Tak? Kocham bakłażana, a do tego porządny kieliszek caberneta.

Mogłam zamówić caberneta.

No trudno.

Lubisz wycieczki po winnicach?

Obudź się, kobieto.

Rozpakuj walizkę.

Zachowujesz się jak labrador.

Kocham Napa Valley i Sonomę, ale marzy mi się Toskania.

Spójrz na siebie. Zaraz zaczniesz posuwać mu nogę.

Masz paszport?

Moment. Ty się ślinisz?

Koty mają być wyluzowane. Uspokój się.

Podejście drugie.

Wiesz co? Jednak zjem łososia.

Dobrze wysmażony, bez kaparów, z brokułami.

Uwielbiam zdecydowane kobiety.

Lubisz swoją pracę?

Co robisz dla rozrywki?

Fajne rzeczy.

Tajemnicza jesteś, co?

Kręci mnie to.

Skoczę nam po drinka.

Anthony.

Pookie.

Miles.

Miles, gaś światło.

Niech zgadnę.

Zasłużyłem na awans?

- Edwin. - Słucham?

Jak myślisz? Jak ci idzie?

Nikt nie wszczyna bójek, wieczorek filmowy robi furorę.

Idzie chyba całkiem dobrze.

Barbie się nie spodziewałem, ale nie o tym chciałem rozmawiać.

Wiesz, że za łamanie zasad należy się nagana, prawda?

Oczywiście.

To czemu nie zgłosiłeś, że chłopaki uprawiały hazard?

Hazard?

- Spokojnie. - Dalej.

Wiesz co?

Przepraszam. Szczerze.

Ale nie jestem…

kapusiem.

Myślisz, że im pomagasz, ale jest zupełnie na odwrót.

Tylko im szkodzisz.

Nie bez powodu mamy zasady.

Niektóre są wyssane z palca.

Zero przekąsek, zero fajek, zero wszystkiego.

Daj spokój.

Pewnie, niektóre zasady są surowe.

A nawet głupie. Zgadzam się.

Ale nie wszystkie. Na przykład palenie.

Teraz już nigdzie nie można palić. To po prostu minimum.

Nie chcę odzierać ich z godności.

Wiem, co czują.

Więc wiesz, że niektórzy z nich

czują się bezpieczniej za kratkami niż na wolności.

Boją się wolności.

Celowo łamią prawo, by wrócić do pudła.

- Sam to widziałem. - Właśnie.

Mamy walczyć z recydywą.

Miles idzie ku lepszemu.

Nie zmienię tego, kim jestem.

Wiesz, czemu siedziałem 17 lat?

Bo nie chciałem nikogo wsypać.

Wiedziałem najwięcej, a powiedziałem najmniej.

I odsiedziałem swoje.

Słuchaj, nie proszę, żebyś donosił na chłopaków.

Ale ta robota wymaga, żebyś wskazał im drogę.

Wszystko okej?

Jestem zmęczony.

Obejrzymy ten program o miłości z typem, który się szczerzy

i rozdaje róże rozchwianym emocjonalnie babkom?

Pewnie.

Co tam w pracy?

Wiem, że pytasz o Mala.

Co? Nie. Zapytałam: „Co tam w pracy?” a nie: „Co u Mala?”.

A co u niego?

Nie chcę wiedzieć. Nie mówi mi. Zostawiłam to za sobą.

Stawiam siebie na pierwszym miejscu. I idzie mi świetnie.

Moment.

- Poszłaś za moją radą? - Tak.

Tak. Skąd wiesz? Widać po mnie?

Ostatni koleś, z którym byłam na randce, chce zabrać mnie do Martiny.

- To taka porządna… - Świetna restauracja.

A ja mu na to…

„No nie wiem”.

- Prawdziwy z ciebie kot. - Tak!

Siedzi mi ten styl.

Mega mi siedzi.

Dzięki.

Jest dobrze.

Czemu ta cała Ashley P. prosi Mike'a,

żeby poszedł z nią na randkę?

Koleś obracał już Ashley M. w jacuzzi.

- I Ashley K. w… - W oceanie.

- W oceanie. - Tak!

Ale Ashley P. zależy na Mike'u.

Wszystkie kochają Mike'a.

Okej.

Paige…

właśnie coś do mnie dotarło.

Co? Że terapia jednak działa?

Że w tym programie jest za dużo panien o imieniu Ashley, ale…

z terapią też masz rację.

Cześć.

Czy dziś są moje urodziny?

Nie wiem. A są?

Nie, ale wynosisz śmieci, a ja nawet nie musiałam cię o to prosić.

To po prostu cudownie.

- Jestem taką szczęściarą. - Mój człowiek.

Hej, Finn.

To twoje Lego.

wdychasz przyszłość wydychasz przyszłość

Oddaj paczkę.

Co jest?

Myślałem, że jesteś spoko.

Miles, czasem musisz przestrzegać zasad.

Wiesz, że to miejsce jest dobijające.

To ośrodek przejściowy, jakoś muszę przez to przejść.

Na pewno dasz sobie radę.

Dobra.

Telefon też oddaj.

Jaki telefon?

Chipsy ci wibrują.

Myślałem, że nas rozumiesz.

Lepiej niż ktokolwiek. Uwierz mi.

Mamy przesrane tu.

Mamy przesrane tam.

Ale jeśli mam być kompletnie szczery,

to wolę mieć przesrane na wolności, Miles.

Łapiesz?

Doceniam to.

Dostanę wpis do akt?

A za co?

Przychodzę z informacjami na temat mojego randkowania.

Po prostu wymiatam, jestem najlepsza.

Sporo się nauczyłam.

Musicie mieć wszystko w dupie.

Polecam częste kąpiele.

I moja ulubiona rada: bądźcie bardzo wybredne.

Rozumiecie? Fantastyczna sprawa.

Nigdy się tak nie czułam.

Będę wszystko tu dokumentować.

Akcję nazwę: „Jak być kotem”.

Dajcie znać, co myślicie.

- A to, kurwa, co? - Co?

Chwalisz się w sieci swoimi podbojami?

Ludzie mogą się sporo nauczyć.

Każdy facet, z którym się umówiłam, cały czas do mnie wypisuje.

Fuj.

Straciłam trzy tysiące obserwatorów po twoim ataku w Kris & Chris.

Wielkie dzięki. Próbuję odbudować swoją społeczność.

Bez tych 3000 oczu nie czujesz się dostrzeżona?

Raczej sześciu tysięcy.

Masz ban na media społecznościowe, aż nie dowiesz się,

po co tak naprawdę to robisz.

- Okej. - Co to za akcja? „Jak być kotem”?

Kto wpadł w ogóle na ten pomysł? Związek to nie transakcja.

Po prostu wyjaśniłem jej, jak działa królestwo zwierząt.

Nie mówiłem ci, żebyś mruczała do telefonu

- i wysyłała to w świat. - Ale to działa.

Mruczenie działa, randki były fantastyczne.

Byłam spokojna. Czułam się wspaniale.

Czułaś siłę. Tego słowa szukasz?

Tak! Czułam się silna.

A to świetnie, bo zazwyczaj zachowuję się jak szczeniaczek.

Zamiast zestresowanego psa mamy oziębłego kota?

Byłaś bezsilna, a teraz jesteś silna?

- Tak. - Nie.

Z jednego ekstremum w drugie.

Jedno podejście gwarantuje, że ktoś cię skrzywdzi,

a drugie, że nie skrzywdzi cię nikt.

Oba biorą się z zakompleksienia. Rozumiesz?

Rozumiem. Cicho. Dobrze to wiem, jestem terapeutką.

Wiesz to tutaj, ale musisz poczuć to tu i tu…

- Nie! - Nie rób tak.

Nie chcę nic tam czuć.

Świetnie.

Mama jest kotem, dziadek ma pracę.

- Terapia skończona. - Finn.

A jak twoje zadanie? Chyba kiepsko.

Było głupie i nudne.

Głupie i nudne.

Finn, mam pytanie.

Nie potrafisz się zrelaksować? Cały czas majtasz nogą.

Pewnie. Tak.

Miewasz bóle głowy?

Napięte mięśnie? Problemy ze snem?

To jakaś reklama środka na erekcję?

Dzieciak jest na to za młody.

Edwinie, proszę.

Nie myślałeś może, że masz zaburzenia lękowe?

- Jestem spięty. - Okej.

I na pewno za dużo myślę.

Ludzie mnie stresują.

Ale każdy w twoim wieku tak się czuje.

Chuj z innymi dzieciakami.

To twoje dziecko i jego życie.

Możemy zrobić to ćwiczenie z oddychaniem?

Napisy: Marta Makieła

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.