Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
SZCZĘŚLIWEGO HALLOWEEN 31 PAŹDZIERNIKA
Łuu!
Fa la la la la la Halloween!
O tak!
WESOŁEGO HALLOWEEN
Zanosi się na wyjątkowy dzień, w stylu Halloween, prawda?
No raczej! Będzie strasznie jak cholera!
Tylko nie plastikowe pająki!
Korvo, ty durniu!
A myślałam, że rok temu rozwiązaliśmy problem tego święta.
Raczej nie.
Nienawidzę tego miesiąca, zwłaszcza Halloween.
Zbyt upiorny.
Tylko powiesiliśmy dekoracje, które ukradliśmy z biblioteki.
Najmniej strasznego miejsca na ziemi.
Rozejrzyj się.
Jak wszystkie dzieci, kochamy Halloween.
Nie jest złe.
Lubisz, gdy ktoś ci wbija nóż w brzuch?
Tak się czuję, gdy mnie straszą.
Gadka-szmatka. Halloween będzie wyjątkowe,
bo wkraczamy do gry.
Zaczekajcie jeden dzień,
zrobimy sobie Święto Zmarłych po meksykańsku.
Za późno! Wkraczamy do akcji.
Planeta Shlorp była utopią, póki nie uderzyła w nią asteroida.
Stu dorosłych i replikanci
dostało Pupę i uciekło w przestrzeń kosmiczną,
w poszukiwaniu nowych domów w pustych światach.
Rozbiliśmy się na Ziemi, już przeludnionej planecie.
Dokładnie. To ja do was mówię.
Trzymam Pupę. Nazywam się Korvo.
To mój serial. Upuściłem Pupę.
Widzicie mnie? To jakiś absurd.
Ziemia jest koszmarna, a ludzie głupi. Nie kumam ich.
Halloween i świąt też nie.
Nie wiedzą, że czas to iluzja, symulacja?
Że żyją w komorach
podłączonych do prądożernej maszyny?
Kto owinął defibrylator kwantowy brokatową pajęczyną?
Jakiś obcy!
Gadżetów nie dekorujemy.
Te zabobony przynoszą ujmę naszemu gatunkowi.
Halloween jest do bani.
W naukach ścisłych jest dość magii i zaklęć.
Yumyulack chce powiedzieć,
że jest po prostu zbyt upiorne.
Co? Nie. To głupie.
Wasza zabawa to mój koszmar.
Jazda na sianie mnie przytłacza.
Czemu musi być straszna?
Bo to jest fajne.
-A Wielka Dynia? -Co takiego?
Duchowa opiekunka Halloween.
Ukazuje się tylko wyznawcom,
którzy nie psują atmosfery.
Pomaga potrzebującym,
przynosi zabawki, karty podarunkowe
i zwoje cudownego jedwabiu.
Mam teraz mdłości ze strachu.
Daj mi coś. Będę rzygać.
Halloween to stara, pogańska tradycja.
Chodzi o to, że można pójść w tango i bawić się kosztem innych.
To niedorzeczne.
Gdyby istniała Wielka Dynia,
bałbym się cały rok.
Pieprzyć to dyniowe zdzierstwo!
Wielka Dynio, wybacz Korvo. On nie wie, co mówi.
Żadnych gości. To zbyt straszne!
Korvy, wyluzuj. Jest za wcześnie.
Cześć, Randall.
Wesołego Halloween.
Wpadam, by wam przypomnieć,
że w tym roku motyw przewodni to Candy Corn Lane.
Każdy dom robi dekoracje.
-Jesteś królem Halloween. -Dzięki.
Udanej zabawy. Pamiętajcie,
że to nie zawody, bo mnie i tak nikt nie pokona.
Zaczynam przygotowania pierwszego listopada.
Załatwione.
Czy to był Drakula?
Narobię w gacie, jeśli to Drakula.
To był Randall, entuzjasta Halloween.
Spoko gość.
Ludzie stoją w kolejce, by zwiedzić jego straszny dom.
W jakim świecie to jest fajne?
Wydaje kupę kasy na dekoracje.
Słyszałem, że dorabia w fabryce azbestu,
by zapłacić za oryginalny strój Wiedźmina.
Pozwól nam wziąć udział w tej imprezie.
Nie, odmawiam.
Spieniężę walentynkowy kupon na obciąganie, który mi dałeś.
Nie można tak robić.
-To kupon tylko na usługi seksualne. -Lub coś o równej wartości.
Napisane drobnym drukiem.
Do diabła z moją obsesją werbalizmu.
Możesz go wymienić na jedną upiorną dekorację.
A może jedna pajęczyna i pół brandzlowania?
Co to jest pół brandzlowania? Dwa palce i podstawa dłoni?
Nie dowiesz się, póki nie zapodam
smrodu sprzed 40 000 lat.
Tylko nie ten taniec!
CUKIEREK ALBO PSIKUS
Musimy mieć coś, czego Randall nie ma.
Koleś ma wszystko.
Chwila. Widzisz tę kartonową trumnę?
Stać nas na więcej.
Śmierdzi, jakby srało tu 101 dalmatyńczyków.
Goście z Disneya już do mnie dzwonią?
Nagrajcie się.
Aisho, aktywuj protokół kotła.
DALEJ, ŻWAWO, HASA, HEJ!
Tak.
Stoicie za blisko kotła.
Jeśli jedno z was wpadnie i zmieni się w ropuchę,
nie będę was całować.
Nie patrz. Patrzącemu czas się dłuży.
Terry, głupku, zamknij się.
Cała ta gotycka tandeta kłóci się z naszą estetyką.
Dorośli, którzy lubią Halloween, chyba się pogubili.
Nie mają osobowości, więc wypełniają pustkę duchami i...
Demony? No nie.
Słabe to jest.
Yumyulack!
PIEKŁO
OBECNIE
Super. Jestem w piekle?
Strata czasu.
Yumyulatch!
Skrzydła nietoperza. Ale się boję.
Jestem żołnierzem Hadesu.
Żywię się cierpieniem!
Jestem z kosmosu, durniu. Widziałem, co jest poza wszechświatem.
To nie robi na mnie wrażenia.
Kosmos to pestka
w porównaniu do tego, czego doświadczysz, Yumyulatch!
-Źle wymawiasz moje imię. -Do końca dnia...
Czyżbym trafił do podmiejskiego piekła?
Poczekam, aż Tim Burton wyskoczy z parasolem w zawijasy.
Poznasz strach, Yumyulatch.
Nie moje imię.
Cisza!
Boję się.
Nie mogę spać.
Podgrzeję sobie włoszczyznę.
Risotto nie jest straszne.
To trwa wiecznie.
-No dalej. -Anthony był krawcem.
Ale wkrótce odkrył, że zbierasz to, co siejesz.
-Uspokój się, łuu. -Nie nazywaj mnie tak.
Na dole jest upiór.
Musimy kogoś wezwać.
Kogo wezwiemy? Strażaka?
Nikogo nie wezwiemy. To strażnik krypty.
-Co? -Wykopaliśmy
ciało z grobu
i użyliśmy czarnej magii, by je ożywić.
Słodko, nie?
Nie, wcale.
Zabierzcie to straszydło z mojego domu.
Nie. To nasza jedyna dekoracja.
To nie dekoracja. On mówi.
Nic nie robi. Co znaczy, że jest dekoracją.
Przestrzegamy zasad. Musisz dotrzymać słowa.
Dobra. Wiem, że nie odpuścisz.
Życie mnie tego nauczyło.
Możemy go zatrzymać?
Tak. Nie chcę go znów widzieć.
W opowieści na bogato bankier zrealizuje swój ostatni czek.
O czym on mówi?
Jest strażnikiem krypty. Opowiada straszne kalambury.
Oni tak mają.
-Ile ich zna? -Nie wiem. Dużo?
Pewien kierowca wyścigowy
zmierzał do zwycięstwa.
Drogie dziewczyny i upiory,
historia tego hydraulika ocieka ironią.
Hej, patrz, ale nie dotykaj.
Skąd go macie?
Rusz się. Jedna historia na osobę.
To działa.
Jesteśmy lepsi od Randalla.
Przypomina mi moją babcię, której grób niedawno obrabowano.
No proszę. Ktoś posłuchał mojej rady.
Dobra robota. Pokażcie chłopaka światu.
Świetny pomysł.
Halo-montaż, nadchodzimy.
PRZYMIERZALNIA
Róże są czerwone, fiołki niebieskie. Jak martwe ciała.
Gdzie jest Yumyulack?
Chętnie by się z nas ponabijał.
Podwórko. W piekle!
Posłuchajcie go tylko.
Oglądanie bajek w sieci daje efekty.
Wreszcie jakieś zajęcie.
Mógłbym ucałować ustrojstwo za to, że się zepsuło.
Dzięki, Yumyulack. Możesz mi podać...
Powolutku.
Nathaniel był marynarzem,
który miał wrażenie, że tonie w długach.
Dosyć tego.
Ktoś mi kiedyś powiedział, że świat da mi po łbie.
A wciąż mam łeb na karku.
Czy to Smash Mouth?
Zapodaj dłuższą historię.
Spoko, słucham. Po prostu nawijaj.
Jamal był nurkiem głębinowym. Zawsze działał pod presją.
Myślał, że prowadzenie małej firmy jest trudne,
a to ostatnie nurkowanie dosłownie go zmiażdżyło.
Jaki piękny dzień. Ktoś ma ochotę na gry i zabawy?
Potem możemy się schłodzić napojami z mango w Jambie.
-Jest źle. -Co się dzieje?
Nigdzie nie ma Strażnika Krypty.
Szukaliśmy wszędzie. Odchodzę od zmysłów.
Chyba się zgubił.
Jestem pewien, że wróci. Sprawdzaliście śmieci?
To stamtąd wyskakuje.
Jasne, że sprawdziłem.
Tylne drzwi były otwarte.
Musiał się wydostać, gdy ucięliśmy sobie drzemkę.
Pewnie jest przestraszony i samotny.
Niczego nie pilnuje, nikogo nie straszy.
Uspokójmy się, oddychajmy głęboko.
Może obejrzymy odcinek I kto to mówi?
Jakim cudem wciąż tego nie wiedzą?
Musimy szukać dalej!
Strażniku Krypty?
Wyjdź z ukrycia!
Jestem pewien, że uciekł, bo chciał być gdzie indziej.
Zapomnijmy, że kiedykolwiek istniał
i sprawy wrócą do normy.
Ale ja nie chcę, żeby wróciły!
Gdzie się podziewasz?
Mój chłopcze!
Wracaj do nas!
Kryptusiu, gdzie jesteś?
Ile ulotek ludzie zwykle drukują?
Tysiąc? Dziesięć tysięcy?
Zwykle pięć tysięcy.
Weźmiemy sto tysięcy!
Kiedy aktualizowaliście techniki znęcania się?
Wieść o twym zuchwalstwie rozniosła się po królestwie ognistym.
Dzięki za info. Macie tu WiFi?
I tak nie będziesz miał czasu na buszowanie po sieci,
gdy drżeć będziesz ze strachu
przed Nekro-Krakenem!
Chyba widziałem to w filmie Mortal Kombat z lat 90.
Tego mają się bać grzesznicy? Nuda.
-Co tu zrobić? -Zmuśmy go,
-by wepchnął głaz na płonącą górę. -Wyśmieje nas.
Zajmiemy się tym, gdy przyjdzie czas.
Kryptusiu.
Myślałem, że to kolejna chwilowa zachcianka.
Jak robo-pies.
Wy naprawdę kochaliście tego zakurzonego dziwaka.
To prawda.
A teraz pewnie nie żyje. Znowu. Albo podwójnie.
Sam już nie wiem.
Co się stało z robo-psem?
On też zaginął?
Kto wie? Bo ja nie wiem.
ROK WCZEŚNIEJ
Może na cmentarzu ekshumujemy kolejne zwłoki?
-To nie to samo. -Proszę, Korvo.
Opowiedz nam kalambury.
Pewnego razu były sobie
-Gwiezdne wojny. -Głos.
Facet znany jako Lucasfilm...
To nie to samo!
Nie po oczach, ostrożnie!
Strażniku,
przyjechałem po ciebie.
Zawsze chciałem wrócić, możesz już wyjść.
Strażniku Krypty?
Strażniku?
Chciałbym usłyszeć kalambur o nawiedzonej drużynie baseballowej.
Strażniku, wychodź!
Nie zostanę w tym upiornym lesie.
Cholera. Pewnie przywlekł się tu,
zwabiony upiornym domem Randalla.
Wyjaśnię sytuację.
Zrozumie. Przecież to biznesmen.
WEJDŹ, JEŚLIŚ ODWAŻNY
Przyjazne duchy! Bogowie, czuwajcie nade mną.
Jebać to.
Hej, stary! Co tam?
Pamiętasz?
Faraonie, nie podchodź!
-To ty. -Co cię sprowadza?
Uznasz to za zabawne.
Doszło do pewnej pomyłki. Chyba masz naszego Strażnika Krypty.
Boże, ale numer. Nie miałem pojęcia.
Wejdź. Wyjaśnimy tę sprawę.
Przyprowadź go,
poczekam tu, gdzie nie ma pajęczyn.
W środku nie ma dekoracji,
a przyda mi się pomocna dłoń.
Jest zabójczo ciężki.
Skromny, sztampowy salon w neutralnych odcieniach.
Jak z katalogu sklepu meblarskiego.
Wreszcie odczuwam spokój.
Czy to urządzenie do lewatywy?
Mam takie na oku.
Szlag. Co ty robisz?
Nie walcz, Korvo.
Ciasno was związałem.
Liny się nie poluźnią.
To jakaś sztuczka na Halloween?
Będę szczery. Nienawidzę tego dnia.
Nienawidzę dzieci i kostiumów.
Jestem uczulony na słodycze.
Ale kocham pieniądze, które te wsioki mi płacą,
by przejść przez ten głupi, tekturowy labirynt.
Jesteś pozerem?
I to jakim.
Dzięki Strażnikowi Krypty i kosmicznemu truposzowi
będę mógł zarabiać na tej tandecie cały rok.
Nie zabijaj mnie. Obaj nienawidzimy Halloween.
Jestem z tobą.
Niech ktoś mi pomoże!
Nikt cię nie usłyszy. Nawiedzone CD wszystko zagłusza.
Ty sukinsynu! Wypuść mnie!
Była sobie stewardessa...
Zamknij się!
Przywieźli 10 000 czarnych żarówek
na nawiedzony pokaz świateł.
Zaraz wracam, za to ty nigdzie nie pójdziesz.
Pierdol się, Randall.
Adam babie cebulę daje...
Morda w kubeł!
Terry, Jesse, patrzcie!
Może powinniśmy rozwiesić połowę ulotek na podwórku?
Tak, przesiaduję tu cały czas i sporo się dzieje.
ZAGINĄŁ ZADZWOŃ: 800-555-0199
Patrzcie.
Nie przestaniemy szukać, póki Kryptuś nie wróci.
Tak bardzo za nim tęsknię. Niemal go czuję.
Szlag, faktycznie ciasno nas związał.
Posłuchaj no.
Jeśli odsuniemy się od siebie naraz,
-chyba możemy... -Puk, puk.
Kto się boi?
Martwa dziewica!
Kurwa, to bez sensu.
Gdybym nie był zajęty tymi bzdurami,
przewidziałbym to.
Chciałbym wrócić i polubić to święto.
Wielka Dynia.
Gdyby to była prawda.
Pieprzyć to. Nie zaszkodzi.
Wielka Dynio, wysłuchaj mojej modlitwy.
Wiem, że plotłem bzdury, ale jestem na halloweenowym dnie.
Wierzę w ciebie, Wielka Dynio. Naprawdę.
Pomóż, pomarańczowa Dynio!
Pomóż mi, proszę.
Wygląda na to, że ktoś jest gotowy na Halloween.
Boże, ale jaja.
Wielka Dynia. Jesteś prawdziwa.
Usłyszałam twoje modlitwy, Korvo.
Widzę, że wierzysz.
Wybacz, że wątpiłem. Nie do wiary.
Zawsze tu jestem.
Uwolnij nas.
Jeden oszust próbuje zabić mnie i Strażnika Krypty.
Korvo, nie bój się bać.
Pamiętaj,
że Halloween to nie tylko gobliny i upiory.
Ozdabiając domy pogańskimi symbolami śmierci
i zakładając maski,
porzucamy sztuczki i łączymy się z naszą pierwotną prawdą.
Bać się znaczy żyć.
Wiesz co? Masz absolutną rację.
Dziękuję.
Do usług. A teraz muszę iść.
Mały chłopiec w Indianie prosi o cukierki i spotkanie z tatą.
Żegnaj, Korvo. Wesołego Hallo...
Przestań. Co robisz?
Wybacz. Nie mam wyboru.
Przestań. Oddaj mi to!
Nie osądzaj, Strażniku.
Upiornie dawno temu w zabójczej galaktyce...
Stul pysk, może przeżyjemy.
Ja przeżyję, ty pozostaniesz tym, czym jesteś.
Mężny bądź, chroń pułk twój i sześć flag.
Niech to, kurwa, szlag!
Księżniczka lodu!
Kurwa.
Co do...
Korvo, już nie żyjesz. Słyszysz mnie?
Nigdy nie znajdziesz wyjścia z nawiedzonego labiryntu.
Już nie jest ci do śmiechu, co?
Czemu wy tyle gadacie?
To tylko zdradza waszą niepewność.
Przełóż wajchę.
Tak!
Włókno roślinne, które mam zamiast kręgosłupa,
jest wam bardzo wdzięczne.
-Kurwa. -Nie przejmujcie się.
Nie umiecie torturować kosmity.
Jeśli udręki cielesne nie działają, mamy inne sposoby.
Jakbyś się czuł, widząc matkę pożeraną przez wilka?
Nie mam matki.
Wyrosłem z obrzynków w wiadrze brudu.
Z obrzynków?
Z kawałka Korvo, lidera mojego zespołu.
Jestem replikantem.
Zwykle trafiają tu ludzie i rasistowskie psy.
Czasem delfiny.
Nie mamy wyboru.
Oddamy cię w ręce Czarnego Pana.
Szatana!
Ale mi dobrze, torturujcie właśnie tu.
DYNIOWA GRZĄDKA
Wiem, że tu jesteś.
To ostatni przystanek w moim labiryncie.
I w twoim życiu.
Oto śmiertelna śpiewka
-o prezenterze... -Cicho.
...na nocnej zmianie.
Zamknij się!
Korvo!
Bądź rozsądny.
W niektórych stanach to będzie morderstwo.
Oto moje życie!
Miazga potworów przez cały rok!
Dzieci będą zmuszać rodziców, by tu codziennie przychodzili.
Mój dług studencki
skurczy się do 135 000 dolarów.
Nie, jeśli cię pokroję.
Marzenie.
Randall.
Nie.
Randall.
Nazwałeś mnie po imieniu?
Oto opowieść o Randallu,
chłopcu z północno-wschodniego Michigan,
który przestał się dziwić.
Skąd wiesz, gdzie dorastałem?
Randall nie rozumiał,
że kiedy cała twoja osobowość to bycie facetem od Halloween,
tak naprawdę żyjesz tylko jedną noc w roku.
Czas mija.
Halloween nie wyznacza zmian, lecz jest objawem stagnacji.
Liście opadają, przyjaciele dorastają i zakładają rodziny.
A Randall stoi w miejscu.
Jak dekoracja.
Forma pozbawiona treści.
Żywa śmierć.
Facet z tej historii to ja?
Randall sądził, że...
...współpracownikom,
którzy go ostrzegali, że nie będzie łatwo
i nie warto zawracać sobie głowy.
Zmarnował czas i pieniądze na bezużyteczny dyplom.
Wszystko, co powiedziałeś, to prawda.
Oddaliłem się od tego, kim byłem.
Byłem gotów nabić sąsiada na szpilkę i umieścić go w gablocie.
Nic nowego, stary.
Sam się nie poznaję.
Czas z tym skończyć.
Pojadę moim kamperem na zachód.
Może otworzę budkę z przekąskami na plaży.
Kryptusiu, powinienem cię przeprosić.
Myślałem, że nic nie rozumiesz, ale myliłem się.
Dobry z ciebie facet.
Posłuchajcie opowieści o Jonathanie,
który kochał swoje organki.
Mało przerażające.
Były zrobione z kości!
Terry, Jesse, chodźcie tu.
Zostaw nas. Rozpaczamy.
Znalazłem Strażnika Krypty. Przywlókł się do domu.
Kryptuś!
Jest tak zakurzony, jakim go pamiętam.
Ale słodziak!
Skoro mowa o leśnictwie,
opowiem wam o drwalu, któremu z bólu pęka głowa.
Opowiedz nam tę historyjkę.
Strażnik wrócił, koniec z rozpaczą.
Wróćmy do naszych klasycznych, kosmicznych sprawek.
-Naprawmy statek. -Nie psuj chwili.
Grupowy uścisk.
Na co najmniej 20 sekund albo zaczynamy od nowa.
Pupo, dołącz do nas.
Yumyulack!
Yumyulack co?
Rany, boicie się tego gościa.
Panie, ten imbecyl...
Milcz!
Zawiedliście mnie.
Ta istota zjawiła się w moim piekielnym królestwie
bez wyrzutów sumienia i strachu.
Cholera, to było niesamowite.
Zaczynam cię szanować,
a tym samym piekło jako instytucję.
Nareszcie pojmujesz moją moc.
Spójrz na ich truchła. Ale fajnie.
Chyba kumam atrakcyjność Halloween i tego całego zamieszania.
Zaakceptuj ziarno wątpliwości, Yumyulack.
Niech rozkwitnie.
Wówczas możesz służyć u mojego boku.
Może science fiction nie jest takie seksowne.
Co się dzieje? Co to za wiązka?
Cholera.
Moja rodzina zabiera mnie do żywych,
bo jest fantastycznie naukowa!
Całe to piekło to ściema. Ty też, dupku!
Przestań!
Wracaj tu!
Wal się, Szatanie!
Wybacz, że nie zauważyliśmy, że nie żyjesz.
Myśleliśmy, że uciekłeś na Florydę.
Jak było w piekle?
Nie wiem. Nie przyglądałem się.
Użyliście kociołka na statku, żeby ożywić Strażnika?
Żadna strata.
Za dużo magii jak dla mnie.
Magia nie zawsze jest zła.
Spotkałem Wielką Dynię. Ona istnieje.
-Serio? -I na bank wciąż żyje.
Oby mnie odwiedziła.
Na pewno to zrobi, Terry. Na pewno.
Co?
Terry, rozwiesiłeś ulotki z obietnicą kasy i darmowego obciągania
-każdemu, kto przyniesie zwłoki? -Tak. Pourquoi?
Cóż, lepiej przygotuj pomadkę.
To będzie długa noc.
Bardzo długa.
Napisy: Katarzyna Bąkowska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.